Mysza84 licze na cud 20 czerwca 2014, 10:42

Od 6 rano spac nie moge bo moje dziecko stwierdzilo ze fajnie jest pokopac mame po pecherzu no wiec wstalam na siusiu po raz czwart tej nocy i juz nie moglam zasnac. Niby te kopniaki niensa intensywne ale w zasadzie bez przerwy laskocze mnie od srodka.przecudowne uczucie:-) troche dzis pogoda kiepska ale z drugiej strony to dobrze bo te upaly mi nie sluza nie umiem funkcjonowac jak jest goraco mimo tego ze bardzo lubie lato.w maju bylismy z moim Arkiem na Majorce i tam bylo z jakies 28stopni ale tak sie tego nie czulo bo blisko morza i tam czulam sie rewelacyjnie. A tak z zupelnie innej beczki to we wtorek mam wizyte u miliona lekarzy przez ta moja nieszczesna cukrzyce wiec przy okazji zobacze moje Sloneczko na usg:-) a za dwa tygodnie polowkowe:-) troche wstyd mi sie przyznac ale jak czytam pamietniki innych dziewczyn jak robia wyprawke kupuja ubranka mebelki....zazdroszcze im bo ja kompletnie nie mam odwagi i wyobrazcie sobie ze nie mam jeszcze nawet jednej pary skarpetek...boje sie
..


Wiadomość wyedytowana przez autora 20 czerwca 2014, 10:42

renia825 czekanie na maluszka 20 czerwca 2014, 17:16

No nie wierze czy ja jestem przewrazliwiona czy co widze wszedzie kobiety w ciazy albo z wozkiem mam wrazenie ze wczesniej tyle ich nie bylo masakra co za dzien :-(

38dc. Cykl 15?

Bylam wczoraj u cioci. Przyjechala kuzynka z rocznym dzieckiem. Początkowo trzymalam sie z daleka ale ja uwielbiam dzieci i troche sie z malym pobawilam. Po powrocie do domu zlapalam strasznego dola. Czemu mi do tej pory się nie udalo? Nigdy wcześniej nie przeżywałam tego ze nie mam jeszcze dziecka aż tak bardzo, nawet po zabawie z chrzesniakiem czy dziecmi znajomych.

Zaczyna być to dla mnie trudne.

Wczoraj spędziliśmy z mężem bardzo fajny dzień. Niby nic, ale dla nas był bardzo przyjemny. Pogoda była super, tak że leżeliśmy pod drzewkiem w ogrodzie i korzystaliśmy z wolej chaty :) Raczej jesteśmy typem samotników, a czasem w domu pełnym ludzi ciężko o chwilę tylko dla siebie. Rodzice uderzyli w rodzinne strony mamy- nawet bałam się że mama przywiezie jakieś nowości ("ciotka pytała kiedy u was rodzina się powiększy?" zwłaszcza że wiekszość kuzynek ma już dzieci, nawet młodsze ode mnie) ale ciochosza. Zrobiłam obiad, mąż mnie pochwalił za walory wizualne i smakowe potrawy, pojechaliśmy do kościoła, potem obejrzeliśmy komedię... wieczór też mieliśmy przyjemny... :) nawet uniosłam biodra (tak, w razie czego), mąż mówi że nic mi to nie da, ale powiedziałam mu, że są i takie historie, że ludzie przygotowywali się do in vitro, a tu niespodzianka, tak że trzeba próbować. O modlitwie mu nie mówiłam, ale chyba wie, bo widziałam w historii że sprawdzał co to jest. Tak leżakując zastanowiłam się bo sąsiedzi nie chodzą do kościoła, nawet w takie wielkie święto nie byli, a dzieci mają. I zrobiłam pretensję Panu Bogu, dlaczego my wierzymy, chodzimy na mszę, czasem pojedziemy do jakiegoś sanktuarium, i dostajemy taki krzyż, a oni mają wszystko a żyją bez Boga...

A no i znów w pracy znalazłam nowy obrazek, tym razem z modlitwą do św. Rity :) ja nie wiem kto te obrazki podrzuca, ale wzięłam i dodatkowo odmawiam prośbę do Niej.

W któryś dzień śniła mi się spowiedź. Więc albo muszę iśc do spowiedzi, albo biorąc pod uwagę znaczenie snu "spowiedz" symbolizuje to nowy początek <sprawdziłam w senniku>

Strasznie uduchowione te moje wpisy-oczywiście nie jestem wzorem w wierze, też zdarza mi się nie iść do kościoła, ale WIERZĘ ŻE KTOŚ TAM NA GORZE CZUWA I DA NAM NADZIEJĘ NA KTÓRĄ TAK CZEKAMY...

Miu95 Walka o bobasa (PCOS i inne) 20 czerwca 2014, 13:39

Drugi dzień diety a ja już nie mogę wytrzymać! Chodzę zła jak osa, głodna i wszystko mnie denerwuje. Zapomniałam zabrać kurtki z wesela brata a za chwile czeka mnie praca na dworze, chyba zabiorę ze sobą zimowy płaszcz, bo u nas zimno, burzowo i nieciekawie :{.

W przeszłości dzień przed @ chodziłam rozdrażniona, kłóciłam się ze wszystkimi, płakałam i zrywałam z chłopakami :D. Ale niestety wątpię, aby tym razem przyczyna wkurzenia była taka sama ;).

Mój organizm mnie rozczarował. Pękałam z dumy w piątek, kiedy OF wyznaczył mi potencjalną owulację na wykresie z przed kilku dni, do tego czułam bóle w jajniku, zwiększona ilość śluzu. Byłam w siódmym niebie! A potem wszystko się pochrzaniło, z wykresu zniknęły przerywane kreski a ja zaczynam 121 dzień cyklu :(.


Wiadomość wyedytowana przez autora 20 czerwca 2014, 13:38

Dzis rano wstalam z usmiechem, chyba bardzo czesto wstaje usmiechnieta ale dzis szczegolnie zwrocilam na to uwage.
Mam jakiegos powera, ktory mnie pchnie do przodu a glosik w glowie powtarza: zyj dziewczyno, korzystaj z zycia bo twoje dziecko bedzie wtedy mialo szczesliwa mame i tez bedzie szczesliwe..
Niech nikt nie pomysli sobie, ze do tej pory nie korzystalam z zycia albo ze zapomnialam o sobie - nie nie nie :)
Poprostu mam dzien refleksji nad zyciem i wizja, jak ono bedzie wygladac za kilka lat.
Moja siostra smieje sie i kiwa glowa, mowi ze tak to jest jak czeka sie na dziecko - robi sie plany na lata a nie na dni czy miesiace, jak to bylo wczesniej
- cos w tym jest.
Ale wracajac do dzisiejszego dnia.
Pomyslalam sobie, ze jako ze zbliza sie weekend i ze spedze go w towarzystwie mojego ukochanego mezczyzny i ojca moich dzieci,
i tak naprawde to bedziemy sie zajmowac soba nawzajem - to dzisiejszy dzien przeznaczam tylko dla Siebie :)
Tak wiec rozpoczelam dzien sprawiajac sobie sniadanko z jogurtu greckiego, platkow i miodu - lekkie i pozywne.
Potem pouczylam sie czeskiego - to moj obecny projekt - nauczyc sie tego jezyka na tyle, by moc czytac ksiazki - i dalam sobie na to dwa miesiace.
Nikt nie spodziewa sie jaka mam frajde! Zawsze chcialam to zrobic - a teraz mam czas wiec jestem przeszczesliwa :)
Po nauce czas na cwiczenia - i tu zajelam sie przez godzinke moja ukochana joga - to mnie taaaaaak odpreza..
Nastepnie przygotowalam sobie kapiel w rozowej wodzie z solami o zapachu platkow hibiskusa - nazywa sie : Chwila dla Ciebie - jak zobaczylam nazwe, pomyslalam: w sam raz na dzisiaj :)
A potem poszlam na spacer z moim pieskiem- wariatkiem do parku, pogoda dzis jest przepiekna , po drodze zjadlam sobie grecka wegetarianska kanapke - pychotki :):)

Tak sobie urzadzilam swoje osobiste przedpoludnie :) Czas skupic sie na obowiazkach ;)

A Charlie kopie co jakis czas i daje znac mamusi, ze wszystko jest ok - jestem szczesliwa :)



Wiadomość wyedytowana przez autora 20 czerwca 2014, 14:11

Mysza84 licze na cud 20 czerwca 2014, 14:13

Mam ochote na placek po wegiersku...hmmm moge tylko pomazyc...na obiad brazowy ryz z piersia z kurczaka z grilla i parowane warzywa:-) obiecalam sobie ze jak juz urodze to usmaze sobie 10 plackow ziemniaczanych i zjem z ogromnie tlustym gulaszem wegierskim:-)teraz wiem ze mi nie wolno bo cukier pewnie przekroczylby najwyzsza skale w glukometrze hehe:-)

Dawno mnie tutaj nie było. Jakieś 1,5 mc. Dużo się przez ten czas wydarzyło. Tamten okres przyszedł zaraz na drugi dzień (05.05) i następny również:/ 5 maja odważyłam się na pierwszą wizytę u endokrynologa. Słono sobie bierze za wizytę bo aż 150zł. Na wizytę weszłam pewna, że wszystko jest ok a wyszłam już rozwalona na miliony cząsteczek. Okazało się że moje TSH wcale nie jest w normie. Powinno być o wiele niższe ( miałam wówczas 2,59 ) Badania robiłam w nieodpowiednim dniu cyklu. Dowiedziałam się że najbardziej miarodajny czas do jego mierzenia do 5-7 dzień cyklu, czyli zaraz po okresie. FT4 mam z kolei zbyt niskie. Progesteron który mierzyłam sobie w kwietniu, tez Pani dr. skomentowała, że jest za niski. (14,61 mierzony w 22dc). Prolaktyna 364,9 przy normie 102-469 też podobno zbyt duża. W tym tygodniu miałam jeszcze USG Tarczycy. Dodatkowo na pierwszej wizycie Pani Dr. zleciła mi badania, które kosztowały mnie dokładnie 268 zł:/


Wiadomość wyedytowana przez autora 20 czerwca 2014, 14:49

I po wizycie, lekarz dziwny... Generalnie ciąża młodsza wg usg jest 4+3 i na prawym jajniku torbiel. Generalnie nie powiedział co z tym robić. Dał mi antybiotyk na chorobę. I tyle.
Średnio zadowolona jestem z tej wizyty i jeszcze do tego teraz boli mnie w podbrzuszu :-(

Po wykonaniu 7 kosztownych badań 9 maja( TSH, Ft4, Estradiol, Prolaktyna z obciążeniem, Przeciwciała Anty TPO i anty TG oraz Wit. D3) oraz USG Tarczycy pobiegłam znów do endo. No i się wszystko posypało.

TSH 4,73 ZA WYSOKIE
PRL 437,2 po MTC 4901 !!! DUŻO ZA DUŻO
WIT D3. 13,7 ZBYT NISKIE

na szczęście przeciwciała oba OK i estradiol również OK

USG - za mała objętość ml w tarczycy. Mam 12,3 a powinno być 16-18 ml.

DIAGNOZA: NIEDOCZYNNOŚĆ TARCZYCY, HIPERPROLAKTYLEMIA czynnościowa, niedobór wit D3 i progesteronu.

LECZENIE: Eutyrox 50 - przez 4 pierwsze dni 1/2 tabletki a potem 1 tabl rano na cczczo (na zbicie TSH)
Dostinex - 1/2 tabletki 1 raz w tygodniu, wieczorem po kolacji ( na zbicie PRL)
Luteina 50 - 2x2 tabl./dzień pod język od 16 do 25 dc.
Vit. D3 forte 2000 j.w. - 3 tabl na dzień (6000 j.w.) przez pierwszy mc a potem 2 tabletki dziennie
Bio selen i cynk - 1 tabl dziennie jak to Pani dr. powiedziała " na wyciszenie tarczycy.Nie kupiłam tego Bio bo koszt 33 zł. Kupiłam oddzielnie selen i cynk za 26 zł łącznie.

KOSZT LEKÓW - 160 zł ---
BYCIE ENDOKRYNOLOGIEM TO JEDNAK NIEZŁY BIZNES.....

Mam teraz w 13-14 czerwca wykonać badanie TSH, FT4 kontrolnie i ferrytynę i znów do endo.


Wiadomość wyedytowana przez autora 20 czerwca 2014, 15:22

Magic Niemożliwe 20 czerwca 2014, 15:07

eM namieszałaś mi w głowie ;P nie, na bank to nie ciąża, wiem, że to głupie, ale wiedziałabym kiedy bym była ;) jeszcze owulki nie miałam. Ogólnie bardzo dziękuję za komentarze i wsparcie, nie myślałam, że będzie ktos czytał moje wywody na temat życia ;)
DZIĘKUJĘ KOCHANE! :*

A dziś byłam ze znajomą na zakupach. Inga, bardzo fajna dziewczyna, szkoda, że jest sama. Chciałabym by była szczęśliwa :) po szybkich zakupach na bazarku (zbiór chińczyków, murzynów i rumunów-nie jestem rasistką, ale musiałam jakoś wytłumaczyć o co kaman! ;)) poszłyśmy na kawę do Maca(McDonald's), z racji, że oczywiście zapsałam i nawet kawy w domu nie wypiłam, a co dopiero jeść :) ale ja tylko dla siebie wzięłam duużą kawę :) siedziałyśmy i rozmawiałyśmy...oczywiście naszedł temat Anki i jej małżenstwa-interesu... nie chciałam już o niej rozmawiać, ale ona mi mówiła, że Anka była u niej i była bardzo smutna, że tak mnie okłamała i było jej strasznie przykro kiedy ona chciała dzisiaj się ze mną umówić i wyjaśnić to wszystko a ja jej powiedziałam, że nie mam czasu bo z Inga jadę na zakupy rano. Ale my byłyśmy umówione wcześniej na zakupy.. więc nie rozumiem czemu Inia nie stanęła w mojej obronie. Podobno ja to teraz specjalnie zrobiła...Ale ja sie pytam CO ONA CHCE MI JESZCZE TŁUMACZYĆ??? Przecież jest wszystko jasne. Bezsensu.
No dobra, teraz o zakupach :) kupiłam całe mnóstwo fajnych rzeczy: spodenko-spódniczke białą, sandałki z kamieniami :) bluzkę mega dekoltem z przodu i z tyłu biała gładka, torebkę białą, sukienkę różową z białymi napisami i UWAGA UWAGA halkę nocną białą z czarną koronką :) właśnie czekam na męża w niej ;))) to wszystko z bazarku. Pojechałyśmy do Reduty w Warszawie i w H&Mie kupiłam oczywiście trampki, szare niestety bo białych już nie mieli małych :( ale jak wchodzę do HMu muszę wejść na bieliznę :)))) i oczywiście dokupiłam kolejny zestaw :D staniczek i majteczki :))<3 zakochałam się w nich!! :) w ogóle mam zboczenie na punkcie bielizny :) nie kupuje już na bazarku, bo to szmaty są i zamiast ładnie modelować biust to albo spłaszczają albo robią piramidy,fuuuuu! :D
I jestem mega dumna z siebie :)

Zakupy najlepszym przyjacielem kobiety! :D nawet nie na poprawę humory, bo mam rewelacyjny, ale od czasu do czasu muszę sobie kupić choćby zestaw bielizny :)

Kiedy dowiedziałam się o diagnozie, łzy w oczach się pojawiły się od razu. Z jednej strony strach przed braniem tylu leków i to na raz. Przecież to hormony....I pytania czemu akurat ja? Czemu mnie to spotkało ? Czemu nie mogę tak po prostu zajść w ciążę, bez tej całej chemii. Z drugiej strony wiem przynajmniej czemu po trzech cyklach z mierzoną temp, obserwacją śluzu, witaminami na poczęcie dla mnie i dla męża, żelem wspomagającym i testami płodności się nie udało. Zresztą nawet pani doktor powiedziała, że z takimi wynikami to się nie dziwi że ciąży nie ma:(:(:(:(

Asha To juz prawie 4 lata staran :-( 26 sierpnia 2014, 07:35

Dzisiaj temp 37,4 cos jej chyba nie teges jest, jutro juz powinna spasc i utrzymac sie nisko przed @ czekamy na @

Takich schodow w wykresie to ja jeszcze nie mialam, cholerny castagnus chyba mi tak namieszal :-( chyba nie bede tego wiecej brac, tyle ze z drugiej strony cycki mnie tak nie bola jak zwykle, juz nie wiem co robic z tym wszystkim :-(

Starego wysylam na badania znowu, bo moze z nim nadal jest cos nie teges, poza tym wydaje mi sie ze cos z tarczyca ma, zobaczymy


Wiadomość wyedytowana przez autora 26 sierpnia 2014, 10:01

Po pełnym miesiącu kuracji wyniki na szczęście prawidłowe. Choć bardzo się ich obawiałam

TSH 0,70, FT4 16,4 w 10dc a ferrytyna 78 przy normie 15-400 czyli ZBYT NISKA

Trzecia wizyta u endo i dostałam kolejny nowy lek - Tardyferon Fol. Resztę mam dalej brać. Trochę się o tym leku naczytałam, że żelazo w nim zawarte jest bardzo ciężko przyswajalne i są efekty uboczne - ból jelit, zaparcia, złe samopoczucie. Chyba go nie kupię ( na recepcie dostałam aż 3 opakowania) Wybiorę chyba chelad żelaza - łatwiej przyswajalny, tańszy, mniej skutków ubocznych no i jest bez recepty.

Teraz mam zbadać w 3-9 dc Glukozę, insulinę i PRL. Już sprawdziłam koszt badan - 81 zł:/


Wiadomość wyedytowana przez autora 20 czerwca 2014, 17:02

Ostatnie dni były ciężkie. Najpierw przez ponad tydzień byliśmy oboje chorzy, zielony wstrętny katar u mnie jeszcze dodatkowo kaszel. Antybiotyk na 7 dni i dupa. Skończyłam tylko antybiotyk i od niedzieli zeszłej dokucz mi dosyć silny ból pleców. Myślałam, szukałam w necie co to moze być - rwa kulszowa raczej nie bo nie promieniuje na nogi, kolka nerkowa chyb raczej nie bo nie mam problemów z oddawaniem moczu wiec chyba będą korzonki. Kurcze tylko ja się ani nie przedźwigałam i raczej tez mnie nie przewało bo niby gdzie ??? Na początku masaż i plastek grzejący pomagał ale było coraz gorzej znieść ból i dziś poszłam do lekarza ogólnego.
Zapalenie korzonków - dostałam Fastum żel i apap. Pierwsze kupiłam i smaruje już trzeci raz poprawy raczej niet. Apapu na razie nie chce brać, wytrzymam. Może ten cykl będzie owocny bo tabletkach. Owulke miałam chyba 15 dc a serduszkowaliśmy ochoczo 7,9,11,14 i 16 dc. Mam nadzieje. W tym cyklu jakoś tak inaczej się czuje. Piersi nie są już takie obolałe jak miesiąc temu - ale to pewnie skutek obniżenia prolaktyny bo czasem miałam wrażenie że zaraz wybuchną po owulce aż do okresu, strasznie bolały. Brzuch natomiast przy owulce i zaraz po nie kuje mnie w boku tylko tak jakoś na dole brzucha od wczoraj ale to tez moze ze względu na korzonki. Dziś od nowa luteinka pod język i czekamy do okresu, może go nie bedzie:):):)

1madzia111 "Bobasek ;) " 20 czerwca 2014, 16:31

Powoli kończy mi się okres :) już nie długo pierwsze "staranie". Dodatkowo od dnia dzisiejszego RZUCAM PALENIE dla mojego bobasa, nie chce zmniejszać sobie płodności i narażać skarba na niebezpieczeństwo. IM WCZEŚNIEJ TYM LEPIEJ :)

Magic Niemożliwe 20 czerwca 2014, 19:18

Uświadomiłam sobie coś dzisiaj...to jest 2 cykl po stracie naszego małego cudu. Trochę nachodzą mnie refleksje, że takie to życie jest kruche, jesteśmy tacy mali wobec siły losu. Jak mróweczki :) uciekamy, aby nas nie zgniotło, ale nie wszystkim się udaje. Szkoda, że jest nas tak dużo. To okropne jak takie doświadczenie wysysa z ludzi życie... ale zwyciężamy, kiedy wstajemy i idziemy dalej. To połowa sukcesu ;)

Tak leżymy i oglądamy mecz...a ja myślę jakbym teraz była w dwudziestym którymś tygodniu...nie wiem dokładnie, bo nie liczę już :) bo i po co? Nie liczę już na nic, bo i tak życie spłata mi figla i tyle z tego będzie :)
Wczoraj podczas spaceru z mężem do jego rodziców rozmawialiśmy o tym dlaczego ludzie, bynajmniej z naszego otoczenia, tak szczęśliwi z dziecka w drodze, po urodzeniu tego malutkiego daru zmieniają się nie odpoznania...moje dwie znajome rozchodzą się z mężami, bo dziecko zachwiało ich życiem...a raczej życiem tatusiów.. pytam się mojego mężą czemu tak jest. I że sama się boję, że jak u nas nie tyle zajdę, co pojawi się dziecko coś się zmieni...pogorszy. Nie chcę tego, że jak mam wybierać to wolę nie mieć dziecka a być z nim szczęśliwa. Mówi, zapewnia, że życie już nas tak doświadczyło byśmy mogli odwrócić się od siebie z powodu naszego wspólnego szczęścia... Zobaczymy. Ja też myślę, że ludzie mniej doceniają rzeczy, ludzi, sprawy, które za łatwo im przychodzą...łatwo przyszło łatwo poszło...

madziunia112 udało sieee mega szczesliwa 20 czerwca 2014, 20:08

Zbluza sie wyjazd do Polski cale 2 tyg plus jeszcze 1 tydz w donu posiedze w nl ogarnac dom itp... niby powinnam sie cieszyc ale jakos wcale mi sie niechce.....
Myslalam ze pojade juz z dobra nowina a tu dupa :/ okres niby mi sie 3 dni spoznia ale test negatywny moze nie wykrywa hcg jeszcze albo mam za malo hormonow niewiem watpie ze moze cos sie zmienic .. trace nadzieje .. czy ze mna jest cos nie tak ??

Lolek Blup :) 20 czerwca 2014, 20:15

Marzy mi się dzień nicnierobienia. Pragnę pogrążyć się w błogim lenistwie i od rana do wieczora leżeć sobie w pidżamce obok mojego mężulka, tarmosząc psiaki i kotka.

Nie chcę nikogo odwiedzać ani tym bardziej nikogo gościć u siebie. Nie chcę z nikim rozmawiać, pomagać mamie, niańczyć siosty... Nie chcę spacerować z przyjaciółką (tą od kałuży), nie chcę robić absolutnie nic! Chcę mieć jeden dzień wylącznie dla swojej rodziny. Wiąże się to niestety z wyemigrowaniem na księżyc ale dla tego jednego dnia jestem gotowa opuścić naszą planetę.

Nie jestem kompletnie asertywna, łatwo złapać mnie na litość. Jak radzicie sobie z odmawianiem najbliższym?

gosia89 udało się po 9 latach 11 stycznia 2021, 16:37

W lutym czeka mnie procedura in vitro. W końcu są wyniki kariotypow i mogłam się umówić na wizytę (25 stycznia) dostanę leki, porobimy resztę badań no i co licze ze sie uda, musi się udać. Swoja drogą wyniki kariotypow odbiorę dopiero na wizycie i mam nadzieję że tam nie będzie żadnych niespodzianek...

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)