gosia89 udało się po 9 latach 25 czerwca 2014, 16:34

przerwa w staraniach...

Zadzwoniłam do ginekologa - uspokoił mnie na maxa. Powiedział, że taki wynik jest podejrzany. Ale nie mam iść do endokrynologa. Wystarczy, że podejdę do niego i włączy mi lek, który obniży wartość TSH. A po 2 miesiącach ewentualnie będziemy powtarzać badania. W przyszłym tygodniu pojadę po receptę :) P.S. powiedział, że wynik nie jest tragiczny i że szybko przywrócimy to do normy.
Ufff, kamień z serca. Mam ginekologa-psychologa. Takie wrażenie odnosi się po rozmowie z nim :) Polecam wszystkim z okolic Szczecina. Jak coś, to na priv mogę dać namiary :)

A tak poza tym, to oto jak przedstawiają się moje wynik z 8dc

Morfologia krwi:
Leukocyty 5,55 N 3,8 - 10,0
Erytrocyty 4,39 N 3,7 - 5,1
Hemoglobina 14,0 N 12,0 - 16,0
Hematokryt 40,4 N 37,0 - 44,7
MCV 92,0 N 80,0 - 99,0
MCH 31,9 N 37,0 - 35,0
MCHC 34,7 N 32,0 - 37,0
Płytki krwi 286,0 N 150 - 450
RDW-CV 12,7 N 11,6 - 14,8
PDW 12,0 N 8,0 - 18,0
MPV 10,6 N 9,0 - 13,0
P-LCR 29,4 N 13,0 - 43,0
PCT 0,30 N 0,17 - 0,35

CPR <1 N 0,0 - 5,0
TSH 5,28 N 0,27 - 4,2 WYSOKIE będą włączone leki!!!!
FSH 8,21 wskazuje na fazę pęcherzykową lub owulacyjną
Estradiol 245,3 wskazuje na fazę owulacyjną
Prolaktyna 17,07 N 6,0 - 29,9


37+4

Smętów ciąg dalszy...
Zastanawiałam się, czy może dać Wam spokój ale postanowiłam, że się wypłacze i będę mieć to z głowy :)

W poniedziałek byliśmy z N w USC, nadać małej nazwisko ojca. Strasznie oficjalna sprawa, przed kierownikiem urzędu nie spodziewałam się aż takiej hecy.: )
Ogólnie znów coś we mnie pękło i pierwszy raz pożałowałam, że nie mamy ślubu.
Rodzice N strasznie na niego naciskali od zawsze, co przynosiło odwrotny skutek byłam tak zmęczona tym namawianiem, ciągłym gadaniem, że poczułam że ja tak naprawdę tego nie potrzebuje, tylko oni a wręcz zapragnęłam zrobić im na złość, upierając się przy swoim.
Gdy dowiedzieli się, że jestem w ciąży - priorytetem stał się Nasz ślub. Do tej pory ciężko im się pogodzić, że się nie pobraliśmy.

Mimo wszystko wydaje mi się, że to dość ważny dzień, który wymarzyłam sobie zupełnie inaczej. Nie chciałam iść do ołtarza z brzuchem, tym bardziej że przypadałoby to pewnie jakoś na mój 6, 7 mc, czyli okres kiedy zupełnie nie mogłam się ruszać z powodu tego zasranego spojenia :/ czyli mój ślub okazałby się najgorszym dniem w moim życiu.

Jeśli patrze na to z takiej perspektywy, nie żałuje!
Ale w tym urzędzie dotarło do mnie, że mogliśmy wziąć po prostu ślub cywilny, sami tylko dla siebie, od razu w styczniu gdy wszyscy się dowiedzieli.
Oczywiście, taki ślub dla rodziców N nie wchodził w grę...
Więc tak źle i tak nie dobrze... :/

Chciałam Wam jeszcze powiedzieć z czego jestem najbardziej dumna na świecie!
Z mojego N <3
Wiem, że wybrałam dla mojej córki najlepszego ojca na świecie, który nigdy jej nie zostawi, nie przestanie się nią interesować, na którego zawsze będzie mogła polegać i który będzie i już kocha ją bezgranicznie.
Dla N Sara jest wszystkim, tak czuję <3 mam nadziej, że ona też to czuje :)
Rozmawia z nią, głaszcze, całuje o wiele częściej ode mnie.
Płacze, ze szczęścia :)
Dzięki mi za nią, bo to ja wyszłam z inicjatywą, to ja pierwsza byłam gotowa na dziecko.
N chciał jeszcze poczekać na ten idealny moment, ale przecież nigdy nie ma idealnego czasu na takie decyzję zawsze coś stanie na drodze...
A teraz do porodu zostało 17 dni i zostaniemy mam nadzieje, cudownymi rodzicami :)

Uff!! Wystarczy!
Teraz trochę przyziemnych spraw.
Byłam dziś u lekarza, jestem chora, wyglądam i czuje się jak placek!
Dostałam antybiotyk. Potrzebuje 6 dni! Leże i błagam, żeby ta historia miała szczęśliwe zakończenie, żebym zdążyła się wyleczyć...

Córeczko daj mi proszę te 6 dni!

Magic Niemożliwe 25 czerwca 2014, 18:22

Chcę wyprzeć ze swojej głowy te wszystkie myśli...ile to juz znam historii, że kobiety traciły nadzieję, że się uda a to był dło spowodowany zmianami w ich ciele dzięki ciąży. Ja co ewentualnie mogę być w ciąży...ale spozywczej. Wkurza mnie fakt, że nie mogę schudnąć :( no ale jak się śpi do 9 to szkoda Panią bardzo, samo się nic nie zrobi. Pamiętam jak byłam w tej cudownej, aczkolwiek krótkiej ciąży, ileż ja miałam energii, ile to ja miałąm w sobie siły na to by dostrzec, że życie jest piękne. Moje życie przestało być piękne w dniu kiedy dowiedziałam się, że mój osobisty cud się nie rozwija. Zła jestem, bo gdyby mi to powiedziano w lutym, że ciąża sie nie rozwija albo sama by sie poroniła to już pewnie dawno byłabym w ciąży, a tak? Jestem rok po ślubie...i widzę już ten wzrok znajomych mojego męża i współczucie, że ojej nie możecie mieć, tak mi przykro...chyba zaczęło mnie wkurwiać takie współczucie ludzi z mojego otoczenia. Ale w życiu nie można mieć wszystkiego. Moja kuzyneczka ma dziecko, ale co z tego?? Jak ma męża popierdolonego jak lato z radiem :)

Wraca dawna ja....silna i odważna..popłakałam się na reklamie, w której to słychać puls dziecka i ten wielki brzuch z widocznymi ruchami dziecka...nie było mi to dane. Ok, pójdę i to wyszarpię, nie poddam się, bo wszystko inne moge olać, ale naszego dziecka nie oleję! Będę walczyć, póki nie zabraknie mi tchu i cholera nawet kupię te testy owulacyjne! Ale pierw idę zrobić w przyszłym tygodniu progesteron i prolaktynę. I mówię się o swojej gin ;) narobię jej nadziei, bo nakazała się zgłosić jak będę już w ciąży... muszę jej powiedzieć o tym lewym jajniku. Może coś zaradzimy, bo jak mam walczyć to muszę mieć szansę co miesiąc a nie co drugi :) czuję, że już nic mnie nie goni... bo tak to było" a zajdę bo Sandra pewnie jeszcze nie zaszła to będziemy razem chodzić", dowiedziałam się, że ona już zaszła i jak się widziałyśmy to była w II trymestrze... hmmm no ok, to teraz na spokojnie. I zaszłam. A teraz zupełnie odpuszczam. To najlepsze co mogę dla siebie zrobić. Mój mąż też uważa, że nie ma co się spinać, ale mówię mu, że jakby to były nasze pierwsze nawet 4 miesiące starań to bym nie szalała, ale w sierpniu będzie już rok.. mówię mu, że po ślubie najcześciej się zachodzi bo ludzie mają jeszcze taki spontan we krwi, ale jak to za długo trwa to spontan przeradza się w frustrację... dlatego żałuję, że taki mieliśmy stres po ślubie naszym... i że nie wyszło... bo niby ja chciałam pierwsza od jego znajomych mieć dziecko... kurwa o co chodzi z tym ja chcę być pierwsza??!! przecież kurwa ja mu trułam od 5 lat, że chcę dziecko, ale cóż... jak się samym było dzieckiem to jakie decyzje mógł podejmować..teraz mam wielki żal do niego i siebie... kiedy na prawdę miałam czas na czekanie, bo tak zalecił lekarz to nie bo co by jego znajomi powiedzieli... a w dupie mam to co mówią inni, że coś nie wypada?? To kwestia czyjegos podjeścia ale nikt nie ma prawa mówić co Ty masz zrobić! Teraz mnie złość ogarnia :)
wulkan emocji.
Muszę się na czymś skupić. Tak pożądnie, aby nie mieć czasu na takie ckliwe użalanie się nad sobą.

kurde myslalam ze test jest negatywny ale po 10 minutach moze juz za pozno ale spojrzalam i jest druga kreseczka bardzo bladziuchna ale nie trzeba sie przygladac zeby ja zobaczyc ale pewnie to przebarwienie .. jak do jutra @ nie przyjdzie chociaz brzuch boli od 3 godzin strasznie i szyjka jest otwarta to rano zrobie test drugi..

http://zapodaj.net/7ad7589ede3ff.jpg.html


widzicie tu cos? u gory link


Wiadomość wyedytowana przez autora 26 czerwca 2014, 00:16

Zbliza sie @ ale nigdy nie mialam takich objawow jak tym razem. Bol piersi, bol jajnika oczywiscie z tym sie zgadzam ale zeby mnie kiedykolwiek bolal kregoslup, zgaga, okropny bol glowy i mega wzdecia to tego jeszcze nie mialam...

Dawno już nie pisała bo i w sumie nie ma o czym...obecnie trwa 3cs pp i nie wiem co sądzić :| w cyklu tym brałam CLO 2x1tabl. od 3 do 7dc zwykle brałam od 5 do 9dc ale teraz taka mała zmiana. I w 16dc monitoring pokazał, że w lewym jajniku jest ładny ok 22mm pęcherzyk i owulacja miała być na dniach. Myślę, że ona mogła nawet być tego 16dc bo w nocy miałam mocne bóle po lewej stronie chociaż z wykresu można by było wyczytać też, że owulacja była 18dc albo 20dc albo po prostu się łudzę a dlaczego za raz o tym napiszę. Kolejny monitoring był 24dc i usg pięknie ukazało, że owulacja była :) bo było widać ciałko żółte to już jest dla mnie ogromny sukces bo w końcu w 3 cyklu po stracie mój organizm z pomocą CLO się obudził :) a o owulacji świadczył też poziom progesteronu z tego samego dnia wynosił ok.16 gdzie norma w fazie lutealnej wynosiła od ok 9 do ok 20 więc to też sporo :) bo w ubiegłym roku mój prg. wynosił zaledwie 2 a miesiąc później ok. 4..nie wiem jak ja to zrobiłam ale bez żadnych wspomagaczy wskoczył na prawie 16 :) cieszy mnie to bardzo :)
W tym cyklu postanowiłam nie testować przed terminem @ no ale @ gdyby owulacja była 16dc powinna być w 30dc a że 29dc miałam wizytę u lekarza to skusiłam się rano na test i tak pepino 10 paskowy pokazał blady bladzioch a pre-test 25 płytkowy był negatywny..powiedziałam o tym lekarzowi, lekarz zrobił usg mówił, że wszystko w porządku i że mam bardzo ładne endometrium bo aż 15,5mm dla porównania w innym cyklu też w 29dniu moje endo. wynosiło zaledwie 8mm z hakiem, lekarz mówił, że może ono być ciążowe ale wiadomo jak jest..na dwoje babka wróżyła i umówiłam się z nim, że we wt 30dc zrobię hCg i jak wyjdzie dodatnie to mam brać tak dla wsparcia dup-ka 3x1 ... no ale tego 30dc z rana znowu zrobiłam pepino ten co dzień wcześniej bo mi się jeden ostał i też bladzioch ale ciemniejszy a bobo-test 25 płytkowy negatywny..poszłam na hCg a tam zaledwie 3,04 gdzie norma w moim laboratorium przy braku ciąży to od 0 do 2..więc coś się chyba zadziało albo dzieje.. dzwoniłam do lekarza kazał brać dup-ka i powtórzyć w czw. badanie. To już jutro a ja tak się boję :( tak sobie myślę, że jeśli owulacja była później to może dlatego to hCg takie niskie a może po prostu chcę wierzyć w coś czego nie ma ... proszę Boga o to by nie zabierał nam drugi raz naszego cudu, by pomógł mu przetrwać...na forum zostałam dość mocno postawiona do pionu i dosadnie dano mi do zrozumienia, że poniżej 5 to ciąży nie ma i że ja w moim dniu cyklu powinnam mieć już min. 50 a nie marne 3 z groszem..choć na innym dziewczyna mnie pocieszyła, że miała hCg 3 a 3 dni później 90..ciągle się tli iskierka ale boję się, że jednak negatywny wynik dotknie mnie bardzo. Dziś też z tej niepewności nie poszłam na ZUMBE bo lekarz mi zalecił zaniechanie zwiększonej aktywności fizycznej..ogólnie czuję się niezbyt dobrze ciągle mam mdłości, piersi raz bolą mocniej raz bardziej i mam uczucie jakbym się posikała w majty :| Albo mam ciąże urojoną albo ona jest jeszcze "młodziutka". Dziś 31dc jeśli owulacja była 16 dc to dziś mam 15dpo, jeśli 18dc to dziś jest 13dpo a jeśli 20dc to dziś jest 11dpo...oby jutro wszystko wyszło pomyślnie. Gdyby jednak wyszło ujemnie od nowego cyklu znowu CLO 2x1 od 3 do 7dc...jak dobrze, że w lipcu urlop :) jedyne co mnie "boli" to to, że 19 lipca będziemy na chrzcie siostrzeńca mojego męża, który powstał z totalnej wpadki a jego 19-letnia matka zajmuje się nim tyle co nic..a na tego dnia miałam przewidywany termin porodu naszego Aniołka :( to będzie ciężki dzień...ale mocno wierzę, że Nasz Skarb do Nas powróci a może już się powoli rozwija w moim Łonie...Boże nie proszę o wiele po prostu pragnę być mamą !!!!

Juz po usg i ze stopka wszystko w porzadku za to jest problem z wodami bo jest ich o jeden punkt za duzo.
Limit jest 25 a ja mam 26.
Pani doktor powiedziala, ze wszystkie pomiary sa bardzo dobre i dziecko jest zdrowe wiec prawdopodobnie to sie wyreguluje. Mam do niej przyjsc za trzy tygodnie na sprawdzenie i zalecila, zebym przez ten czas ograniczyla kompletnie cukier tzn. nawet owocow niet bo podejrzewa, ze to jednak cukier moze wplywac na zwiekszenie objetosci plynow.
Lekarka dzis powiedziala, ze nie wyglada jej to na efekt cukrzycy tylko moze ostatnio najadlam sie za duzo owocow. I rzeczywiscie ma racje bo kupilismy ich tony podczas ostatnich zakupow gdyz jest sezon i chcialam dostarczyc jak najwiecej naturalnych witamin dziecku.
Powiedziala, ze jesli to wynika z nadmiaru owocow to za trzy tygodnie nie bedzie sladu - oby, zobaczymy.
Mam spotkanie z ginekologiem w nastepnym tygodniu i bedziemy o tym rozmawiac, w razie czego poprosze go o skierowanie na powtorzenie tych badan na glukoze.
Martwie sie bardzo, jak uslyszalam dzis o tych wodach to tak jakby czas sie cofnal do tylu gdy uslyszalam o problemie moich blizniaczek.

Lolek Blup :) 25 czerwca 2014, 19:53

Dzięki kochane za słowa otuchy. Humor mi na szczęście wrócił.

Wizyta w pracy przebiegła bezproblemowo. Zalatwiłam swoją sprawę i nikogo nie spotkałam. Pewnie mnie widzieli z okien ale co tam ;) Udało mi się dostać do mojej lekarki rodzinnej i słuchajcie - jest dla mnie nadzieja! Czeka mnie co prawda długie leczenie pęcherza i żołądka ale kobitka jest niesamowita. Obdzwoniła wszystich swoich znajomych gastrologów i farmaceutów, i razem radzili jak mi pomóc. Dostałam nowy lek do wypróbowania i mam się nie poddawać jeśli nie zadziała, bo będą dalej szukać. Jest badanie bezpieczne w ciąży, mianowicie obejrzenie przełyku przez nos ale u mnie niestety odpada, ponieważ mam okropne zrosty po złamianiu nosa. Ale wierzę, że leczenie pomoże. Co prawda przy kasie w aptece omało nie zemdlałam, ale zdrowie jest najważniejsze!

Udało mi się także załatwić wszelkie formalności związane z autkiem :-) jutro rejestruję, ubezpieczam, a po weekendzie odbieram moje maleństwo! Cieszę się jak dziecko. Udało mi się obejrzeć autko na placu i baaaardzo mi się podoba. Jak wszystko pójdzie dobrze, w poniedziałek będzie z nami!

Odwiedziłam tatę w pracy, chyba mu źle z mojego powodu i był bardzo miły, kochany. Podwiózł mnie do dealera, pytał czy nie jestem głodna, ale w czwartek oczywiście nie przyjedzie ;) chyba muszę się z tym pogodzić. ;) przynajmniej się przejął tym leczeniem itd., bo moja mama do mnie zadzwoniła i nawijała 30 minut na temat swojej bolesnej egzystencji. Moja rola ograniczała się do mówienia "no tak".

Lato wraca, mam nadzieję że zrobi się ciepło bo kupiłam ekstra kieckę i chciałabym ją założyć.

To tyle na dziś. Miłego wieczorku :-)


Wiadomość wyedytowana przez autora 25 czerwca 2014, 19:53

Magic Niemożliwe 25 czerwca 2014, 19:55

Wiara czyni cuda... ja wierze, że będe mamą najlepszą na świecie i to bliźniaków bo nie ukrywam, że bardzo się staraliśmy :) ale co będzie to będzie i wychowamy jak swoje :D

Wiara czyni cuda... :) wierze...bardzo wierze.

Ciąża zakończona 25 czerwca 2014

Ehh dawno mnie tu nie było, i nie robiłam żadnego wpisu.. :( bo zwyczajnie albo nie mam czasu albo siły po pracy :(
3 dni temu rozpoczęłam niestety kolejny cykl..to już 5cs po 2 poronieniu :( a 2 z clo-tylko, że tym razem 2 tabletki dziennie..liczę na większą ilość pęcherzyków..albo chociaż ten jeden tylko żeby spełnił swoją "rolę" <3
Nie było prezentu ani na dzień Matki ani na dzień Ojca.. :( wierzę, że następny spędzimy już we trójkę <3 Boże tak bardzo bym tego chciała! i tylko tego <3 nic już więcej do szczęścia nie jest mi potrzebne..
Nic mnie już nie cieszy..nie potrafię cieszyć się z niczego :( przykre :(
Ciągle tylko praca-dom, zrobić obiad-spanie i tak w kółko :(
Nie wiem co będzie dalej..powoli zaczyna brakować mi sił :(

Mamax Walka o Bobo. 25 czerwca 2014, 20:50

Jestem smutna, przygnebiona i jakas taka przygasla. Ten stan trzyma mnie juz od jakiegos czasu i sama nie wiem dlaczego. Moze to pogoda., a moze hormony...Nie wiem, nie potrafie sie cieszyc moim bobo, kocham je nad zycie i juz nie moge doczekac kiedy bede trzymac w ramionach ale jakos brak mi entuzjazmu ktory towarzyszyl mi w pierwszej ciazy. Wtedy cale 10 miesiecy bylo jakbym byla w innym swiecie, cieszylam sie kazda drobnostka, kazdym kopniaczkem, nowym ciuszkiem. Zylam w rozowych okularach a teraz jakos jest inaczej. A przeciez pragnelam tej ciazy od wielu miesiecy. To nie byla wpadka tylko swiadome zaciazenie, bralam nawet leki...Kolezanki nie pomagaja, ciagle slysze testy typu : Ale bedzie ci teraz ciezko z dwojka dzieci, albo no teraz to wam sie pozmienia itp...Kurcze nie wiem dlaczego sa takie zlosliwe :-( A moze przez to ze teraz sie bardziej boje o to malenstwo, z synkiem bylam jakas taka wyluzowana i pewna ze bedzie wszystko dobrze. Teraz jest inaczej, a moze to normalne przy drugim dziecku?

mysiulek Małymi kroczkami:) 25 czerwca 2014, 21:59

Oj dawno mnie tu nie było.....nie mam się czym chwalić.....dalej się życie toczy jak się toczyło....Poza tym, że odwiedziłam klinikę w Bytomiu i jestem "lżejsza" o 370 PLN to ok...Mój M musi zrobić kolejne badanie nasienia i wizyta u Pani doktor...swojego gina nie widziałam od stycznia bo i po co mam iść do niego? W połowie lipca odwiedzam klinikę bezpłodności i wtedy decyzja jeśli coś będzie nie tak to się leczę, jeśli będzie wszystko ok to zostawiam to tak jak jest...nie mam wpływu na nic kompletnie a nic....

Nad domem krąży mi mnóstwo bocianów:(ale tylko krążą

Kochane powodzenia


Wiadomość wyedytowana przez autora 25 czerwca 2014, 22:05

<3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 6 MIESIĄC CIĄŻY <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3

Dziś zaczeliśmy 22 tydzień ciąży :) czyli 6 miesiąc <3 :) samopoczucie dobre mimo dalszej okropnej alergii .... pogoda od nocy okropna leje strasznie normalnie jesień listopad pełną parą całe szczęście że dziadziuś przychodzi po psiaka i wychodzi z nim na dwór :) ....
Wstawiam nasze foteczki i z góry przepraszam za strój ale dziś cały dzień będzie piżamowy :)
09f6f460ec924d7fmed.jpg
d92740ca40e4266fmed.jpg
17ece040731b53a3med.jpg
df4a366ba09808b6med.jpg

No kurwa nic nie rozumiem zrobilam teraz dwa testy oba negatywne... ale na jednym z tej samej serii co wczoraj widac baldziuchna kreseczke ale jest o 100 razy jasniejsza niz wczoraj i nie widac jej juz na rzut oka jak tamta wczoraj :(.. dzisiaj jeszcze rano bol prawego jajnika ale to jest dziwne (wczoraj tez bol przeszedl z lewego na prawy) poniewaz od dobrych paru lat nigdy nie bolal mnie prawy jajnik a teraz byla z niego owulacja i wczoraj takie zdziwienie o ze prawy boli.... eh wiedzialam ze ten wczorajszy test byl zjebany :( tylko nadziei mi narobil.. ale sprawdzilam szyjke.. jak wczoraj byla miekka i otwarta tak dzisiaj jest juz twarda i jakby sie troche zamknela i nie widac przy szyjce zadnej kropelki krwi a to bardzo dziwne poniewaz zawsze po 2 godzinach od bolu byly plamienia ... a bol zaczal sie wczoraj o 15 trwal do 24 3 nospy nie pomogly i dzisiaj rano a krwi nadal nie ma... ;/ pewnie jak zawsze ciota chce sobie ze mna pogrywa;/!!!!!!!!!!!!!!!!!

Teraz patrze na paskowy test to widac baldziucha bardzo bladziuchowatego trzeba mrugac oczami ale te dwa test byly o czulosci 25... bede musiala chyba znalesc i kupic jakis o czulosci 10..


Wiadomość wyedytowana przez autora 26 czerwca 2014, 08:23

Wczoraj dzień był tragiczny :( Ostateczne pożegnanie z kropeczką :(
Zgodziłam się na zabieg nie chciałam tabletek nie chciałam leżeć na oddziale patrzeć na ciążowe brzuszki nie chciałam cierpieć podwójnie.. :( Plus tego że wszystko poszło dobrze macica nie naruszona i tego samego dnia wróciłam do domu..
Ciągle zadaje sobie pytanie dlaczego..co zrobiłam źle..Chyba nigdy tego nie zrozumiem :(
Wiem jedno że z czasem będzie lżej ale NIGDY o niej nie zapomnimy..Wzięłam małe pudełeczko schowałam zdjęcie plus test ciążowy i włożyłam do szafki żebyś wiedziała że zawsze będziemy o Tobie pamiętać nasz aniołku [*]
Na tym zakończę bo za bardzo boli i zalewam się łzami :(

Żegnaj kochana kropeczko :( :( :(

Info z RMF24 "2300 kobiet w ciąży, 108 urodzonych już maluchów - to bilans rządowego programu refundacji in vitro - donosi "Metro". 1 lipca minie rok od uruchomienia programu." :)

Nie wiem czy tylko mi sie tak wydaje, ale 108 dzieciakow na cala Polske to chyba nie tak duzo... a 2300:12 to tylko 191 ciaz miesiecznie... tez bez rewelacji przy takiej ilosci chetnych. Szkoda, ze nie podaja ile wykonali zabiegow, wtedy moznaby zobaczyc skutecznosc.

Ostatnio tez mam takie przemyslenia, ze te ivf z fuduszu rzadowego udaja sie rzadziej niz te komercyjne i z badan klinicznych. Moze z powodu podania wiekszej ilosci zarodkow? moze z powodu wiekszej uwagi dla pacjentow ze strony lekarzy? Przyszlo mi tez na mysl, ze 3 refundowane podejscia beda nas kosztowaly tyle co jedno komercyjne, a moze nawet wiecej, wiec moze lepiej bylo podejsc od razu do komercyjnego.

Jednak, gdy 3 proby sie nie powioda to przypuszczalnie pokusimy sie jeszcze na 1 komercyjna, jak nas bedzie na to stac. Ale np. juz dzis wiem, ze jesli bedziemy podchodzic do komercyjnego to na pewno nie w tej klinice, w ktorej robimy z funduszu.

Poza tym we wtorek zakonczylam pierwszy cykl z tabletkami anty, teraz czekam na @. Myslalam, ze pojde przed @ na wizyte, bo chyba nie wszystko zrozumialam na ostatniej, ale lekarz jak to zwykle bywa jest na urlopie. Ile mozna miec urlopow w roku? On caly czas jest na urlopie! Wiec wizyta dopiero po naszym urlopie :)

A czego nie zrozumialam? Wtedy wydawalo mi sie, ze zrozumialam, bo lekarz kazal mi przyjsc po skonczeniu drugiej paczki tabletek, czyli tuz przed nastepnym @. Wiec pomyslalam, ze wie co robi i pewnie po @ zrobi ten obiecywany scratching i przystapimy do kolejnej stymulacji. Dopiero w domu doczytalam ze scratching robi sie 1 cykl przed kolejnym ze stymulacja i robi sie go tuz po potencjalnej owulacji. Wiec ja sie pytam dlaczego kazal mi przyjsc tuz przed @ :/ Czy on nie moglby wszystkiego wyjasniac normalnie, jak ludziom, ktorzy pierwszy raz w zyciu robia takie rzeczy?! Teraz juz bede wiedziec duzo wiecej o podejsciu do ivf, ale z 'nowych' rzeczy, ktore wprowadzamy nadal jestem zielona. A na wizycie nie pytam, bo nawet nie wiem o co, dopiero pozniej czytam na internecie i dowiaduje sie, ze cos jest nie halo.

Niech to sie juz skonczy!!

Bergo Bergo - nowa ja 26 czerwca 2014, 08:42

No dobra nadal nie jesteśmy pewni czy to jest Jaś. Nazwijmy go więc Młody. A Młody tak fajnie kopie wieczorami, że widać jak brzuch się unosi. Wystarczy jednak, że rękę połozy tatuś i mamy totalną ciszę w brzuchu! Mąż śmieje się, że on rozpoznaje, że to jakaś większa ręka i to nie ta z którą jest połączony po kablu. Z większą ręką musi złapać wifi, ale chyba sygnał jeszcze słaby ;)
Czekam i czekam, żeby Młody wreszcie kopnął ojca. Dlaczego on jest taki uparty!?

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)