piersi już są normalne, boli brzuch więc jeden wniosek idzie @ :( na samą myśl mi smutno ale nic co ma być do będzie

Mamax Walka o Bobo. 7 lipca 2014, 14:56

W czwartek przyjezdza do nas sanepid czy moi rodzicie. Z tata da sie wysiedziec bo facet malo problemowy ale z mama moga byc problemy i zgrzyty. Mama jak to mama nieco wscipska jest wiec napewno spenetruje wszystkie katy w naszym mieszkaniu po czym pewnie stwierdzi ze mam syf. I nie wazne jakbym czysto miala i tak gdzies jej podpadne jako gospodyni. Wnuczka tez pewnie bedzie za bardzo rozpieszczac i komentowac nasze wychowywanie go a to z kolei moze nie podobac sie mojemu mezowi, a nie zda sie moje tlumaczenie ze widzimy sie raz na rok to niech da spokoj i jakos to przemilczy...Oj beda zgrzyty i nie da sie tego uniknac...Z drugiej strony dziadki jednak duzo nam pomoga a przed narodzinami dzidzi jednak trzeba co nie co porobic. Nie da sie tego uniknac...Okna trzeba umyc, meble poprzestawiac zeby zrobic miejsce na komode i lozeczko dla malenstwa, ciuszki po synku z pudel poprzegladac, poprac je i poprasowac. Ciezko znosze ta ciaze, duzo gorzej jak z synkiem ( wtedy to jeszcze dzien przed porodem meble do lazienki w ikei kupowalam i targalam do domu) i kto wie jak bede sie pozniej czula...Lepiej zrobic to teraz gdy bedzie pomoc rodzicow. Zeby maz pozniej wrazie jakis problemow nie musial juz tego sam robic. Bo dosyc chlop ma na glowie a jeszcze z 2,5 latkiem cokolwiek zrobic to lekko nie jest bo on wszystko musi widziec i oczywiscie pomagac ;-) Tak ze plan jest taki zeby teraz to wszystko teraz porobic. Najpierw meble a konkretnie regaly z ksiazkami przeniesiemy z sypialni, potem z mezem pojedziemy do ikei po komode i lozeczko ( juz sobie wszystko upatrzylam). Pozniej panowie rozlorza te mebelki a wtedy my z mama wezmiemy sie za ciuszki ;-) Mam nadzieje ze pojdzie nam to sprawńie i bez klotni :-)

Mamax Walka o Bobo. 7 lipca 2014, 14:57

Zapomnialam dopisac ze wczoraj poczulam pierwsze kopniaczki dzidzi ;-) ruchy juz czulam wczesniej, teraz sa kopniaczki tak ze czekam teraz na czkawke :-)

Już zgłupiałam...
17 OH Progesteron norma 1.0 - 1.3
a mi wyszło 1.39
iść z tym do lekarza czy mnie wyśmieje...?:/

Magic Niemożliwe 7 lipca 2014, 15:57

hmm... tak patrzę i zastanawiam się, co mnie skłoniło do nazwania tego pamiętnika "nasze wielkie szczęście" i już wiem. Nasza miłość, my sami jesteśmy dla siebie wielkim szczęściem, bo jesteśmy tu razem, szczęśliwi, zakochani, młodzi i szaleni :) dla mnie nasze wielkie szczęście to dzień, w którym się poznaliśmy :) czyli 21 grudnia 2006 roku. Najlepszy prezent na święta :)

ja chcę dla niego szczęścia, największego jakie może dostać :) i dostanie :*

dziś Patrysia ma 24 dzień cyklu i czekam... prawdopodobieństwo ciąży 54% hmmm.... ale już tak było obiecuje sobie że jak teraz nic z tego nie będzie, to nie będę płakać ale na samą myśl że dostanę okres.... już łzy płyną mi po policzkach... Tak zaczęłam od środka może powolutku napiszę coś o sobie... dzięki tej stronie i tych pamiętnikach, które nie raz czytałam mam nadzieję
.... MOŻE i czuję się jak w ciąży może mam objawy ale... temperaturę mam niską ;( a to oznacza jedno... nici z dzidziusia ;(


Wiadomość wyedytowana przez autora 7 lipca 2014, 16:31

Ciąża zakończona 7 lipca 2014

dzis poronienie...

Kolejny test negatywny....Kolejna nadzieja po spóźniającej się miesiączce ,wszystko już mnie powoli przerasta. A udaję ,że jestem silna.

nie mogę spać... i ta ciągle zbierająca się woda w ustach paskudne uczucie...

Dzis pierwszy dzień @ ...i teraz pada pytanie powalczyć w tym cyklu znów...;)

Joana91 Czekając na "Nasz" cud... 8 lipca 2014, 07:16

I przyszedł w końcu ten dzień zaczynamy urlopik :)) Ale się cieszę :)) :D A po urlopie od razu wizyta u lekarza jestem pełna nadziei :) Zobaczymy;) A na razie jedziemy odpoczywać;) Miłego wypoczynku dla Was dziewczyny! Pozdrawiam :)

dawno nic nie pisałam...ale chciałam odpocząć..oczywiście trzeci cykl się również nie udał...niestety:( już nie wiem co robić..skoro ze mną jest wszystko ok to znaczy ze żołnierzyki są słabe:( no ale czekamy jeszcze około miesiąca i robimy badania...zobaczymy czy się coś poprawiło po tym testosteronie i po pomarańczowych tabletkach.
Poza tym coś sie psuje miedzy nami..chyba przerasta mnie to wszystko...dzieje się źle...jak tylko usłyszę słowo "teściowa" albo jak dzwoni po raz 15-ty w ciągu dnia do mojego D. to szlak mnie trafia..nienawidzę tej pindy która w kółko kłamie..kreci ile się da..ostatnio w niedziele..mój D. pojechał na rower..ktoś dzwoni do drzwi patrze? to ta suka w drzwiach szlak mnie trafił...bez zapowiedzi bez niczego przyjechała..a my prawie obiad mieliśmy (powiedziałam jakiś czas temu mojemu D. ze teściowa ma zakaz wstępu do mojego domu jak jego nie ma - wujek od strony teściowej mnie poinformował żebym jej nie wpuszczała do domu, ze potrafi kraść dokumenty a potem naciągnąć kredytów)a ta przyszła w najlepsze i siedziała..no to obiad oczywiście jej trzeba było dać..potem zażyczyła sobie kawę..a co by nie..jak ciągnąć to ciągnąć..nie odezwałam się do niej słowem wściekła ze zepsuła mi niedziele..na odchodne mi powiedziała ze do zobaczenia na imprezie....ja pytam jakiej imprezie...a ona mówi ze mój D. ma urodziny( o co kaman..ja nie robię żadnej imprezy...a niech jeszcze raz zapyta to powiem ze my z D. chętnie przyjedziemy jak coś zrobi) aaaaaaa...po prostu jej nienawidzę..ile ta kobieta mi krwi napsuła...a potem ja się wkurzam i nie odzywam się do D.
Czy Wy też tak macie?ze do waszych mężów dzwoni ich matka nawet 5-6 razy dziennie..albo i więcej?czy tylko tak dziwnie jest u mnie?Ale to jeszcze nic..moj D. codziennie rano dzwoni i budzi konkubenta mojej tesciowej (pija sobie razem)...to co oni nie maja budzika?każdy ma komórkę i we wszystkich jest budzik no heloł!!!!!!!!!!!!to to juz mnie wkurza na maksa!!albo dzisiaj..moj D, dojeżdża do pracy busem o 5.40 a ja chociaż mam 3 razy bliżej do pracy to dojeżdżam samochodem...i teściowa sobie wymyśliła ze pojedzie do szwagra no to moj D oczywiście chce samochód żeby ja zawieźć na pociąg...to jeszcze przeżyje (aczkolwiek smród w samochodzie zostanie) ale moj D. musiał rano zadzwonić do niej żeby ja obudzić!!no sorry to jest przegięcie pały!!!!może ja jestem dziwna...ale rzadko kiedy sie zdarza żebym ja musiała budzić moich rodziców(mieszkamy z nimi) ale to może dlatego ze sa przyzwyczajeni do wczesnego wstawania z pracy...a ta pinda nic nie robi...
no wiec dziala na mnie jak płachta na byka i przez to psuje się miedzy nami..juz nie wiem co robić...albo odpuszczę albo stracę D. ciężko jest..ale ja nie potrafię z nią żyć!! a mówiłam Wam ze okłamuje mojego D. (teściowa) kto jest jego ojcem :( to już w ogolę jest dla mnie nie wyobrażalne
makabra...jutro zamierzam kupić zegarek/ budzik teściowej zobaczymy jak zareaguje..
czasem mi sie wydaje ze może tez nie potrafimy zrobić sobie dziecka przez nią- ze mamy nie wyjaśnioną ta sytuacje...ehh..ja rozumie ze to jest jego matka..ale pępowinę trzeba odciąć czasem prawda?ja gdyby powiedział słowo zostawiłabym moich rodziców...a myślę ze on by tego nie zrobił..mam dość:(
a z drugiej strony wole nie mieć dziecka niż widzieć jak ona go dotyka brudnymi smierdzącymi łapskami;/wrrrrrrrrrrrrrrrrr


Wiadomość wyedytowana przez autora 8 lipca 2014, 08:18

Wczorajsza wizyta udana.
Wszystko jest dobrze szyjka jest długa, dobrze ufromowana, zamknięta, ja juz 6 kg na plus. Z dzidzią wszystko jest dobrze Zuzia pozostaje nadal Zuzią :). Waży już 734g, serduszko bije 148razy na minute. Widziałam przez chwilę jej słodziutką buzię, nosek, oczodoły i po obejrzeniu zaraz sie obróciła tyłem. Wszystkie wymiary ma prawidłowe, nie widać żadnych ubytków w serduszku i innych narządach także jest dobrze. Następna wizyta 8 sierpnia.
Póki co mam na ta wizyte powtórzyć tą nieszczęsną krzywą cukrową, i do tego zrobić morfologię, mocz i przeciwciała odpornościowe do grupy krwi.
Dziś zadzwonie zapytać sie o szkołę rodzenia, bo ostatnio jak dzwoniłam babka powiedziała zeby po 25 tygodniu zadzwonić.

Hej dziewczyny...

Wychodzi mi ze owulacje planowana bede miala w dniu mojego slubu...kurde no to w tym miesiacu nie bedzie szans....no chyba ze nad ranem po slubie cos sie uda zdzialac ale nie sadze... waga spada od wczoraj bylo 92 kg bo pofolgowalam i to niezle...

ale dzis waga pokazala 90,7 kg moze dlatego ze @ juz idzie spac... i dlatego ze wczoraj trzymalam sie scisle mojego jedzenia

bylo 5 posilkow
rano to 3 jajka z 5 plasterkow szynki i 1 pl sera zoltego
potem 500 ml soku z marchwi i jablek naturalnie wyciskany
obiad serek bialy ze smietanka cala paczka to nie wiem ile go bylo chyba 300 gram
wieczorek 2 piersi z kurczaka samozne w przyprawach i dotego surowka i musztarda
i na sam koniec bo bylam glodna pietka chlebka z szyneczka pomidor aaa i wczesniej czeresnie z 200 gram

i wypilam przez caly dzien ponad 2 litry wody z cytryna...oczywiscie siofor 2 razy wziety...

i cwiczenia Chodakowska turbo wyzwanie... mialam sie poddac po dwoch rundach ale dalam rade i wytrzymalam do konca....

to takie zestawienie wczorajszego dnia....

na dzisiejszy planujemy dalej wlaczyc o siebie nowa... i wiem jedno zeby miec dziecko trzeba schudnac wszedzie sie pisze ze duzo robi schudniecie i czasami dzieciatko samo sie pojawia dlatego to jest moj cel....

polecam Wam dla naszego PCOS.. na diete ksiazke Montignaca bo on wlasnie taka ma diete jak nam jest potrzebna o niskim indeksie glikemiczynym... my musimy jesc do 40 IG ....to co trzymam za Was kciuki bo w grupie jest sila...

zycze pieknego dnia i slonecznego

Dzieki Asiu Czarna......wierze w to dlatego nie mowie nie po prostu luz totalny ....co Bog da...mowie ze to koniec moich staran myslen na temat ciąży a tu ciagle jakas iskierka we mnie jest..samo to ze owulki zaczely wystepowac i faza fl jest taka jak powinna nie za dluga nie za krotka..

dzis jestem w pracy na szczescie nie ma duzo roboty ale znow jest nas wiecej niz zwykle ...

wlazlam rano na wage i co przytylam 3 kg ale to dobrze bo bylam za chuda i zle sie z tym czulam ...troche w biust troche w uda ...pupe...mundurki sie ciasne robia...


Wiadomość wyedytowana przez autora 8 lipca 2014, 21:33

Kitty Per aspera ad astra 8 lipca 2014, 10:30

Dziś 26 dc.
Czuję się lepiej - znaczy, że antybiotyk pomaga.
Ale co gorsze, mąż się zaraził, a chory facet w domu to tragedia. Bo lekko zaboli i on umiera. Ale dzielnie go znoszę :-)
Upał daje się we znaki.
Z niecierpliwością wyczekuję końca tygodnia. Wszystko się okaże. Skłamałabym, gdybym nie powiedziała, że nie tli się we mnie nadzieja. Zawsze się tli. Zawsze liczę po cichu, że Bóg wysłucha mojej prośby.
W zeszłym tygodniu napisała do mnie koleżanka, która tydzień po nas brała ślub, od razu po ślubie zaszli, chyba w 3 cyklu.
Poprosiła czy nie zrobiłabym sesji małej (zajmuję się fotografią).

Uwielbiam sesje maluszkowe! Kocham te maleńkie ciałka, malusieńkie pomarszczone stópki, słodkie usteczka, tyci, tyci piąstki i paluszki z paznokietkami wielkości groszku.
Czasem myślę, że jak urodzę dziecko, to nic tylko będę siedzieć i się w wpatrywać w ten cud (wiem, wiem, naiwna jestem, pewnie będę odsypiać zarwane noce w każdej chwili :p).
Oprócz niemowlęcych uwielbiam jeszcze sesje ciążowe. Kobieta w ciąży wygląda cudnie. Kwitnąco. To niesamowite, ale tak jest. Z czułością patrząca na swój brzuszek... ręcę mężczyzny splecione na brzuszku kobiety. Czy może być piękniejszy obrazek?

Miu95 Walka o bobasa (PCOS i inne) 8 lipca 2014, 10:36

Jeśli bezskutecznie szukasz przyczyny problemów z płodnością sprawdź czy w Twoim organizmie są obecne przeciwciała przeciwtarczycowe. Mogą one występować, nawet jeśli wyniki badań pokazują prawidłowe stężenie hormonów tarczycy. Obecność swoistych przeciwciał to często pomijane przyczyny niepłodności u par.

57dc.
Dużo myśli.Tylko co z tego, jak nie mam jak pisać. Ciągle coś. Zostawcie mnie wszyscy w ciszy. Apeluję..
Wyjazd nad morze był udany. Jechaliśmy w przekonaniu, że pogoda będzie paskudna i tu zdziwko- chłopaki wypieczeni na raka. Noce nieprzespane, maślanka i okłady. No to się załatwili.Ale tak to jest jak się mnie nie słucha..
Na drugi dzień miałam mega kaca. No nie dziwię się.

Ciągle pobolewają mnie plecy. I nie wiem czy to przypadkiem nie od hormonów.
Ach, poszłabym i zrobiła kontrolnie testosteron , ale nie mam w dalszym ciągu okresu.

Chyba zaraz po laparoskopii zacznę pić te wasze ziółka ..już nie wiem na czym mogę polegać.
Za 36 dni idę na oddział. Oh jak ja pokładam nadzieję w to,że to przyniesie za sobą moją najukochańszą Żabkę. Ciągle nie daje mi żyć to, że nie zrobiliśmy badania nasienia w dalszym ciągu..Znowu zjeby dostanę...jestem tydzień przed wypłatą, a jestem już po wypłacie..a nawet brakuje.. nie chce się pytać Mamy, bo nie lubię o nic prosić , a po drugie powie mi to samo, o czym wiem ja, że nie trzeba było kupować samochodu tylko poczekać parę miesięcy, aż resztę rat się pospłaca... no ale mi to możesz mówić, szkoda że to On jest taki narwany po matce swej... Więc tak czy siak wolę się nie pytać.

Ogólnie to nic mi się nie chce.
Sprzątam, bo sprzątam. Odkurzacza nie chce mi się wyciągać, to zmiatam.
Pomaluje się, bo się pomaluje .
Paznokcie obdarte już trzeci dzień. Suche pięty.
Włosy w kokon, bo nawet układać mi się nie chce.

No nic mi się nie chce! Zero werwy.Zero czegokolwiek.

Chciałam pójść do fryzjera, na jakieś pasemka..a mój fryzjer stoi w garażu.
Pies też już się nadaje do obcięcia. Aż łupieżu dostała od długiej sierści.

No nic mi się nie chce ..




Wiadomość wyedytowana przez autora 8 lipca 2014, 10:58

Mamax Walka o Bobo. 8 lipca 2014, 11:01

Nie wytrzymalam i wytargalam jedno pudlo z ciuszkami malenstwa. A tam takie cudenka ze lza w oku mi sie zakrecila. Matko kiedy to bylo kiedy ubieralam w nie synka. Oj polecial czas i po dziecku to widac ale teraz znowu bede miala to szczescie kolejne malenstwo stroic. Ciuszki sliczne, kilka calkowicie nowych bo synek tak szybko rosl ze poprostu ńie zdarzylam go w nie ubierac a jak to wtedy jeszcze niedoswiadczona mama za duzo tego nakupowalam ;-).Malutkie bodziaki, pizamki, spodenki , bluzeczki a to dopiero jedno pudlo ;-) Znalzlam sliczny stroj swiateczny, nie pamietam skad go mam bo synek jest ze stycznia i napewno w to go nie ubieralam ale teraz napewno sie przyda. A ze jest neutralny to pasuje zarowno dla dziewczynki jak i dla chlopca :-) Mam tez cztery kombinezoniki, dwa polarowe biale i dwa zimowe niebieski i brazowy. Mam tez kilka czapeczek i cala lekramowke skarpetek. Bede musiala powywalac te ciuszki z wszystkich pudel i ladnie je posegretowac wedlug rozmiarow. Wtedy sie okaze ile tego dokladnie jest i co bede musiala jeszcze dokupic. Oj juz nie moge sie doczekac kiedy sie z mama za to wezmiemy ;-)

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)