owulacja w 8/9dc...masakra jakas...metformina zadzialala!!!!!!!!!!!!!!!!!jeden raz tylko pamietam, zebym miala taka szybka owulka i bylo to jak zaszlam ze stasiem :D boze dziekuje!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

I wjechał już 74 dc, miesiączki nadal nie dostałam. W przyszłym tygodniu mam wizytę u ginekologa, mam nadzieję, że nie dostanę krwawienia na samą wizytę, nie chciałabym przekładać, bo znów będzie miesiąc czekania. Czekam z niecierpliwością, ponieważ mam zacząć już leczenie, pewnie zacznie się od badań, ale wszystko zniosę.

Czekam na te wyniki progesteronu i co chwilę tylko odświeżam stronę z wynikami... chyba trzeba będzie pójść na zakupy żeby nie zwariować i pozbyć się godzinki nerwów

mimik74 Nadzieja.... 25 lipca 2014, 22:46

Nie kochałam się od 9tego lipca na domiar złego przypałętało się jakieś przeziębienie mokra jestem jak szczur w kanalizie i tak samo caputkam od tego potu kołderkę wykręcać można. a przecież mam tyljo 37,4 stopnie Męzowaty nadal przy kompie jak wraca z pracy to zmęczony a ja wiecznie chcąca i czekająca na cud że mu się zechce wrr

Wczoraj ostatni dzień @,wieczorem już kochaliśmy się z mężem ,ale wiadome dni niepłodne eh.Wkurzyłam się trochę ,ponieważ chcę z mężem spróbować nowe pozycje seksualne ,ale oczywiście mój kochany mężuś na wszystko mówi nie :(Od zawsze kochamy się w ten sam sposób ,że on leży a ja na nim :-/ wygodnicki .Wyczytałam gdzieś ,że przy tej pozycji ciężko zajść w ciąże a on tego nie rozumie jak mu to mówię .Ciągle wymówki ,że on nie dochodzi jak jest na górze tradycyjnie bo szybko się męczy a męcząc się nie może myśleć o podnieceniu. Od tyłu mówi ,że nie umie ,chodź nawet nie spróbował :(I najgorzej mnie wkurza ,że nie próbuje. Powiedzcie jak jest u Was bardziej kieruje to do kobiet ,które już były w ciąży jakie u Was goszczą pozycje ,czego wy próbujecie aby się udało?
Wkurzam się też bo proszę ,żeby nie palił bo ma wyniki złe nasienia.Podejrzewam ,że mogą też papierosy mieć jakiś wpływ na to ,ale nawet jak nie to chyba zdrowszy byłby jakby rzucił je. A on ,że jak mu lekarz powie ,że przez to ma nasienie złe to dopiero rzuci:-/Ja i tak mam wrażenie ,że tylko ja staram się mimo,że wiem że on też chce dziecka.Odchudza się niezdrowo bo stwierdził,że chce schudnąć ,mówię mu ok odchudzaj się ale z głową bo też szkodzisz sobie. Oczywiście podobno ja przesadzam.
No nic zaczynamy od nowa starania w każdym bądź razie. We wrześniu przeprowadza.Eh będziemy sami jak palec.Tutaj mam chociaż dodatkowe wsparcie w postaci mojej mamy.

31+6

Czas leci nieubłaganie mieszkanie kupione teraz remont i szybka przeprowadzka, aż zazdroszczę innym dziewczyną że już maja urządzone pokoiki a mnie dopiero to czeka i niestety na sam koniec na ostatnią chwilę tak naprawdę.

Maluszek odwrócony jest pośladkowo więc wstępnie kwalifikujemy się na cesarskie cięcie, na koniec lipca wizyta kontrolna i będziemy wiedzieć co robimy dalej, wiadomo do porodu wiele może się oczywiście zdarzyć.

Ostatni wpis z marca.. a ile od tego czasu się zmieniło. Utrata jego. Utrata pracy. Wizyta u psychiatry. Potwierdzona depresja. Nowy pies. I wiele nowych obaw..
Singiel ? dlaczego nie.. ale coraz częściej widzę uciekający czas, uciekające marzenia, niespełnione obietnice. Boli. Cholernie boli.
Brak jest tych silnych ramion, brak jest tej pewności, że rano obudzisz się obok kogoś kogo kochasz jak nikogo na świecie.

Magic Niemożliwe 16 lipca 2014, 11:10

Wiara, nadzieja i miłość....wszystkie te emocje mam teraz w sercu, bo mocno wierzę, że teraz Bóg pozwoli nam na odrobinę szczęścia. Modlę się, nigdy o nic nie prosiłam dla siebie, teraz modlę się i proszę o łaski tak obecnie mi potrzebne. Nie ma dnia bym nie rozmawiała z Bogiem, powierzam mu siebie i mojego męża...nasze wspólne szczęście. Chyba nigdy nie miałam tyle wiary i spokoju w sobie :) możecie uznać mnie za wariatkę :) ale wczoraj na Polsacie leciał serial Biblia, akurat wczoraj obejrzałam cały odcinek niestety ostatni. Był smutny, bo Jezus został skazany na krzyż...płakałam, a dlatego, że widząc matkę Jezusa jej ból wiedziałam co ona czuje i mówię do Boga :
-proszę o spokój mojego serca i proszę o dary życia.
Smutno mi było. Bo nie ma nic gorszego dla matki jak śmierć dziecka...czułam ten ból jakby mnie dotyczył...wiem, że nic nie dzieje się bez przyczyny. Teraz to rozumiem.
Chciałabym pojechać do Częstochowy i Lichenia...pomodlić się, wyprosić dobra dla nas. Wiem, że mnie wysłucha. Ukoi moje zbolałe serce i dam nam szansę bycia super rodzicami :)
Wiara czyni cuda...ale taka prawdziwa, z czystego serca.
Modle się za każdą smutną aniołkową mamę, aby ich serca już nie płakały a w brzuszku szybko zagościł nowy cud życia...

Trzymajcie się kochane! Wracam do świata pozytywnych myśli :)

od 5 dni taka sama tempka 35,5 , nie wiem czy to dziwne czy normalne. Nie bede sie stresowac. Na pewno bede kiedys w ciazy , wiem to :)
Musze poprawic sobie bardziej nastroj , na 13 ide do fryzjera , zawsze marzylam o ombre :P i w koncu sie odwazylam! :D

521bfc40002b814d91192c98c1ebbcb8.png


Wiadomość wyedytowana przez autora 16 lipca 2014, 11:40

cath Pamiętnik Cath 16 lipca 2014, 11:53

Tydzień temu byłam wraz z mężem na badaniu usg :) Widzieliśmy nasze maleństwo które ma już 4 cm :) serduszko biło jak szalone <3 A wczoraj byłam z przyjaciółką Sewerynką na zakupach i weszłyśmy do Smyka i zakochałam się w jednym wózku. Niestety nie mogę sobie przypomnieć nazwy :( Ale już wiem gdzie zakupię wózek :) Chciałam bez skręcanych kół ponieważ mieszkam w domku jednorodzinnym i na dodatek na wsi (bardziej obrzeża miasta) ale ten wczorajszy miał skręcane koła i był w kolorze szarym <3 CUDO <3

25 lipca mam badania genetyczne. Hmm troszkę się stresuję.

mimik74 Nadzieja.... 16 lipca 2014, 12:11

abyście nie mówiły że to nie dotyczy ciąży to wstawiam tutaj nie w poradach
Wszystko co służy odchudzaniu poprawia witalność i dobre samopoczucie kobiety wg mnie przyczynia sie do zajścia w ciążę

a herbatka to prawdziwa multiwitamina.

Założę się, że używasz tej przyprawy kilka razy w tygodniu, ale czy wiesz, że picie herbatki z tej cudownej rośliny, jest prawdziwym błogosławieństwem dla ciała i duszy?! To jedno z najważniejszych ziół, które dostarcza nam cennych witamin i minerałów. Nazwana przez wiele naukowych autorytetów, jako prawdziwa „bomba witaminowa”, która działa zdrowotnie na cały nasz organizm.

herbatka_pietruszkowaW dodatku jest tania, łatwo dostępna o każdej porze roku i bardzo smaczna. Można ją pić przez cały dzień zaczynając od śniadania…

Ja piję ją kilka razy w tygodniu, a przyrządzam według tego przepisu:
2 szklanki wody, 2 czubate łyżki posiekanej natki pietruszki, 1 łyżeczka miodu
sok z cytryny do smaku ( ja dodaję 1 dużą łyżkę)
Wodę wlewam do garnuszka, dodaję natkę pietruszki i gotuję 15 minut. Odstawiam i czekam aż lekko przestygnie. Przecedzam i przelewam do dzbanuszka. Słodzę miodem i doprawiam do smaku sokiem z cytryny. Czasem zostawiam nieco „zieleniny” w szklance dla efektu:)

Prozdrowotne korzyści z picia herbatki z natki pietruszki są ogromne. Ich lista jest bardzo długa. Działa moczopędnie, przeciw-obrzękowo, pobudza wydzielanie żółci i pomaga odtruć wątrobę i skórę. Jest idealnym, naturalnym środkiem na reumatyzm i artretyzm. Leczy zaparcia i wzdęcia.
Jest świetnym źródłem żelaza i magnezu, a także witm C, A, wit. B1 i B2. Wzmacnia organizm i jest naturalną multiwitaminą. Pita regularnie, leczy anemię. Żelazo „buduję” krew a duża ilość wit. C pomaga to żelazo „wchłonąć”.

Działa też przeciwbakteryjnie, dlatego często wykorzystywana jest jako tonik, przy problemach ze skórą. Ma działanie przeciwgorączkowe i antygrzybiczne.
Dba o piękne i lśniące włosy, ogranicza ich wypadanie i zmniejsza ich skłonność do przetłuszczania się.

Działa też „pro rodzinnie” bo nasila doznania seksualne u kobiet i mężczyzn. Leczy także zaburzenia wzwodu i erekcji.
Oto 8 ważnych powodów dla których warto pić herbatkę pietruszkową
1. Ułatwia odchudzanie

Herbatka z natki pietruszki pomaga organizmowi pozbyć się nadmiaru wody. Jeśli czujesz się spuchnięta lub „nabrzmiała” spróbuj herbatki z natki pietruszki. Woda w organizmie kumuluje się z kilku powodów:
-przed okresem, czujesz pewnie, że przed „tymi dniami” palce i brzuch są nieco spuchnięte?
-nerki zatrzymały nadmiar sodu, który z kolei zatrzymuje wodę
-niektóre leki mogą zatrzymywać wodę
-nadmiar węglowodanów w diecie
Herbatka z natki pietruszki ułatwia odchudzanie poprzez usunięcie nadmiaru wody z organizmu. W ciągu tygodnia może ubyć nam nawet 2 kg
2. Oczyszcza organizm z toksyn.

Herbatka z natki pietruszki działa moczopędnie. Doskonale oczyszcza nerki i drogi moczowe. Usuwa nadmiar wody z organizmu i dosłownie „wypłukuje” toksyny z nerek, wątroby i pęcherza.
Przez wielu lekarzy pietruszka została okrzyknięta naturalnym i super skutecznym „lekiem” w infekcjach pęcherza, nerek i w leczeniu kamicy nerkowej.
3. Wspomaga pracę serca, pomaga obniżyć cholesterol i wysokie ciśnienie krwi.

To dzięki zawartości kwercytyny, która ma silne właściwości antyutleniające. Może również przyczynić się do łagodzenia objawów alergii. Herbatka z natki pietruszki zawiera też bardzo duże ilości witaminy K ( 60 gramów zaspokaja aż 1230% zapotrzebowania na tę wit.) co także wspomaga pracę serca.
Herbatka z pietruszki jest też bogatym źródłem kwasu foliowego, jednego z najważniejszych witamin z grupy B. Najbardziej krytyczna rola kwasu foliowego w organizmie dotyczy prawidłowego działania układu sercowo-naczyniowego. Kwas foliowy obniża homocysteinę (aminokwas) , który uszkadza naczynia krwionośne i zwiększa ryzyko zawału serca, udaru mózgu, miażdżycy a nawet cukrzycy.
4. Wzmacnia odporność organizmu

Dzięki zawartości witamin „anty-przeziębienowych” jest idealnym napojem na odporność, kiedy mamy kaszel, albo łapie nas infekcja. 60 gramów pietruszki dostarcza aż 101% wit. A i 133% wit. C .
Herbatka z natki pietruszki posłodzona miodem świetnie uspokaja kaszel.
5. Ma działanie antynowotworowe

Dzięki zawartości olejków eterycznych, szczególnie mirystycyny, herbatka z natki pietruszki może hamować tworzenie guza nowotworowego. Pomaga też zneutralizować niektóre substancje rakotwórcze np. zawarte w dymie papierosowym.
6. Łagodzi i usuwa bóle miesiączkowe

Dzięki zawartości olejków eterycznych, łagodzi bóle miesiączkowe, „wywołuje” spóźnioną miesiączkę, pomaga też ją „wyregulować”
Nie mogą jej jednak stosować kobiety w ciąży, gdyż zawiera apiol-olejek eteryczny, który jest pochodną estrogenu i może wywołać wcześniejszy poród.
7. Jest naturalnym afrodyzjakiem

Dzięki zawartości wielu cennych olejków eterycznych natka pietruszki potęguję doznania seksualne. Zawiera min. apiol, który ma działanie podrażniające ścianki macicy i poprawiające przekrwienie narządów płciowych, co zwiększa ochotę na sex. W starożytnym Rzymie, herbatka z natki pietruszki używana była przez mężczyzn, jak niezwykle skuteczny środek na potencję.
8. Zapewnia piękny wygląd włosów i skóry głowy.

Często słabe włosy lub utrata włosów jest związana ze złą dietą i niedoborem minerałów i witamin. Pietruszka jest bogatym źródłem mnóstwa ważnych składników odżywczych, zawiera też min. apigeninę. To przeciwutleniacz, flawonoid, który kontroluje wypadanie włosów poprzez regulację genu TGF-beta1. Dzięki temu wzmacnia włosy , tonizuje skórę głowy i kontroluje ich wypadanie. Wystarczy, przygotować herbatkę z pietruszki, namoczyć nią głowę i zawinąć w ręcznik na około godzinę. Po tym czasie umyć włosy szamponem.
Pietruszka, dzięki sporej zawartości miedzi, pozwala zachować naturalny kolor włosa. Nadaje im jedwabisty blask i gładkość. Jest także świetnym „preparatem” na przetłuszczające się włosy. Wystarczy, z natki pietruszki zrobić pastę (zmiksować 2 garście z małą ilością wody) i nałożyć ją na włosy na około godzinę. Potem zmyć i umyć szamponem.

mimik74 Nadzieja.... 16 lipca 2014, 12:12

Poza tym mam nic mi się nie chce nawet na mojego jestem tak nafukana że nie pozwalam mu się zbliżać nigdy nie miałam takich nerwów przed @ czyżby po 40stce wszystko się podwajało?

ołowiana wrona Wronie gniazdo... 16 lipca 2014, 13:08

Porada na użytek własny...
z forum 28dni.pl
ngL: "...dopiero, gdy poczułam "na własnym palcu" otwartą szyjkę ;) Miałam wrażenie, że palec mi się lekko zapadł w coś miękkiego bliżej nieokreślonego. Czujemy wyraźne, miękkie i szersze rozwarcie. Przy zamkniętej szyjce wyczuwamy twarde wgłębienie albo nic - przy otwartej wyrazie możemy sobie zakreślić niewielkie kółeczko wokół"
xbae6q.jpg
http://www.singer.ch/images/zervix.jpg NO KURCZE...MIEJSCE NA 1zł!! :p
http://www.gardenoffertility.com/cervix.shtml
http://www.rhtp.org/images/clip_image002_000.jpg


Wiadomość wyedytowana przez autora 31 lipca 2014, 12:47

Jaka jestem zmęczona... Snuję się jak zombie :D A dziś wkroczyłam w 34 tydzień!! Jeeeej :P Jak dobrze pójdzie to w tym tygodniu mąż skręci łóżeczko. Zostało mi ostatnie pranie ciuszków i prasowanie tej sterty, małe porządki w szafach i mogę się obijać! I postanowiłam, że musimy w weekend jechać nad jezioro-choćby na chwilę. Pluskać się nie muszę, ale niech się dziecko oswaja z klimatami a mnie fokę niech podziwiają inni ;)

Ala29 Po drugiej stronie. . . :-) 16 lipca 2014, 15:41

HISTORIA MOJEGO PORODU POPRZEZ CESARSKIE CIĘCIE
noc z wtorku na środę czyli z 24 na 25 czerwca to była ostatnia do teraz noc, którą przespałam, nie zdawałam sobie wtedy z tego sprawy....
kolejna noc, to ta tuż przed narodzinami Mikołajka...mnóstwo emocji, strachu, przemyśleń, analiz...nie było szans na sen
Rano o 7 zgłosiliśmy się na izbę przyjęć jako pierwsi ok 08:30 kolejka była już na pół korytarza a my wciąż na korytarzu, bo wredna baba na IP wrzeszcząc jak na
zwierzęta powtarzała, że ona powie kiedy wchodzić
W końcu mnie wezwała , na wstępie zaczęła ryczeć i zwracać się do mnie w trybie rozkazującym : kłaść się tętno sprawdzam, wyniki, karta ciąży.....pytam: czy kartę
informacyjną ze szpitala również? ( lekarka mi mówiła, że to ważne) a ta z grubej rury: dawać co mówie, a nie pytać ( WTF??? ;/)
już na wstępie masakra, a ja skupiona na maxa na tym co ma się wydarzyć, próbuję głęboko oddychać, aczkolwiek mój wewnętrzny niepokój został mocno pogłębiony
szybka analiza, że odpyskowanie i przywołanie jej do porządku sprawi, że tylko pogorszę własną stuację
poszłam do depozytu, przebrać się,wracam znowu
zagaduje kobiete, że pewnie ma mnóstwo pracy, bo w innym szpitalu remontuja położnctwo itd
udało się, kupiła to, po 20 minutach opowiadała mi o swoim życiu, że po urlopie, że praca w szpitalu jest ciężka, że nikt nie docenia, że takie trudne warunki
na koniec poszła nas osobiście zaprowadzić na oddział i wzięła jedną z toreb żeby pomóc :-)
Mój mąż był nieźle zdziwony, bo w drodze do depozytu zdążyłam mu powiedzieć że wredne babsko, a tu na oddział idzie ze mną przesympatyczny człowiek
i od momentu wprowadzenia mnie na porodówkę wszystko zadziało się błyskawicznie
położna zaczęła przygotowywać mnie do cięcia- wenflon, kroplówki, cewnik( przed znieczuleniem, TO NIC NIE BOLI, jest tylko nieprzyjemne uczucie mega parcia na pęcherz a człowiek asekuracyjnie zaciska te mięśnie jeszcze bardziej)
, buziak od męża i wjazd na salę operacyjną
pierwszy kontakt- anestezjolodzy- główny oraz młoda dziewczyna ( boshe dzięki Ci za nią- trzymała za rękę, głaskała po głowie, mówiła, że już niedługo się skończy,
na jakim etapie są operatorzy, żebym głęboko oddychała aby dotlenić dziecko do ostaniego momentu)
znieczulenie prawie nie boli, fakt, że wykonywał je taki doświadczony lekarz bardzo mi pomógł, z resztą instruowali mnie na każdym kroku, było lekkie ała podczas wkłucia
ale to chyba bardziej ze strachu ;-)
póżniej przyszła moja lekarka- główny operator, przywitała się, pogadała, wsparła a za nią masa innych ludzi
dezynfekują mi brzuch, ja lekko przerażona mówię, że to czuję....mam czuć ok, za chwilę słyszę moją lekarkę próba udana, zaczynamy ( jak dobrze, że w ten sposób a nie
np: teraz Panią natniemy, proszę powiedzieć czy coś Pani czuje ;-) )
oczekiwanie....minuty wydają się godzinami, moje ciało przesuwane po całym stole, co czułam i myślałam...?: dżizas czy te lekarki- OBIE weszły do brzucha po to moje
dziecko?
-proszę oddychać głęboko dotlenić jeszcze dziecko, już niedługo i nagle....., słyszę GO- rany jak ON krzyczy, słyszę położne- wzruszone, wciąż nie wierzę, mierzą, badają, sprawdzają,
on wciąż krzyczy
idą z NIM do mnie, ma Pani pięknego synka, 10 pkt w skali Apgar, kładą mi GO przestaje krzyczeć, za to ja rozklejam się na dobre, MOJE DZIECKO mój maleńki CUD,
podłączona do aparatury słyszę moje srece niesamowicie szybko bije i głośno, pozwalają mi celebrować tą chwilę, mówią coś, patrzą na nas, nie słyszę nic,
liczy się tylko ON- kocham GO ponad życie, kocham miłością jakiej do tej pory nie znałam
zabierają Mikołaja do taty tam odbywa się kolejny akt miłości rodzicielskiej,( przeżyliśmy go osobno i bardzo mi z tym źle- kolejny minus z mojego punktu widzenia- cc)
podczas gdy mnie szyją
położna przychodzi jeszcze żeby powiedzieć, że tata taki oczrowany synkiem, że nie chce go oddać :-)
w trakcie szycia, mocne krwawienie , żylaki na łożysku, z przydawki pobierają wynik do badania histopatologicznego- oo ( wynik już mamy, narośl niezłośliwa)
po wszystkim lekarka przychodzi omawia wszystko, mówi by się nie bać pobrała materiał by mięć pewność ze wszystko jest ok, jest bardzo opiekuńcza i serdeczna
i traktuje tak wszystkie swoje pacjentki- dla każdej zawsze znajduje czas, mimo, że niemal nie odchodzi od stołu operacyjnego
na sali pooperacyjnej rodzina jednej z pacjentek non stop z nią- bo mają znajomości, czuję się tam jak na dworcu, upychają nas jak sardynki w puszce tyle cięć,
jest dobrze ale o śnie nie ma mowy, leżę odliczam godziny,aby mós ruszać głową ( lepiej tego pilnować , chroni przed bólem głowy) obok bardzo fajne dziewczyny-
nie możemy się nagadać, natychmias stajemy się dla siebie wsparciem
no i po, ( chyba około) 3-4 h ( nie pamiętam dokładnie) znieczulenie zaczyna puszczać, lekarka mówi: Pani X, te dwie doby to będzie masakra i trzeba to przeżyć
co mogę napisać tak było, dziewczyny proście o silne leki przeciwbólowe co 4 godziny- nikt o tym nie mówi, dziewczyny próbują być bohaterskie albo nie wiedzą i
pozwalają by ból się rozchulał- wtedy jest nie do zatrzymania już
po 12 h pionizacja, dwa razy zemdlałam, położne mówią, że już dziś się nie uda-zbliża się noc, a ja, że musi się udać, że
zawołam
je za pół godziny ( historia zasłyszana z boku jak położna do położnej opowiadała, że dziewczyna nie wstała po 24 h i
musięli ją ciąć jeszcze raz bo zakażenie się wdało była motywacją do wstania) wstałam, poszłam wziąć prysznic ( haha , raczej oblałam się wodą, bałam się dotknąc
gdziekolwiek i bałam się, że
za moment znowu stracę przytomność, uwaga potrzebna jest gąbka, albo myjka taka na rękę aby móc sie umyć bez strachu o ranę, ja nie miałam wzięłam pieluchę tetrową,
była za duża), po tym szałowym prysznicu do sali poporodowej, w nocy nie zmrużyłam oka na sekundę, wylądowałam w pokoju z wcześniej poznanymi dziewczynami jupi!,
jedna także po cc, we trzy przegadałyśmy
calutką noc o śnie nie było mowy, ból i pozycja na wznak nie pozwoliły
jeśli chodzi o kontakt z dzieckiem, już na sali pooperacyjnej praktykantki za każdym razem jak poprosiłam przywoziły mi Mikołaja, kładły na łóżku przy mnie, próbowały
przystawiać do piersi- Mikołaj od początku ma bardzo silny odruch ssania, tuż po siarze wypływało mi mleko- dużo mleka, wydawałoby się, że będzie dobrze-
ale to tylko pozory
karmienie piersią niemal nie wpędziło mnie w silną depresję- o tym w osobnym temacie, dziś już trochę dochodzę do siebie, ale wciąż nie jest łatwo
Znowu dziękuję Bogu, że postawił na mojej drodze ludzi, którzy mi pomagają wydostać się z tej czrnej dziury, którzy nie pytajączy może jakąś doradczynie laktacyjna
wzywaliśmy
( wydaliśmy mnóstwo kasy na najlepszą doradczynię w mieście, na rzęsach stawaliśmy, zrobiliśmy wszystko, a nawet więcej), jak słyszę no szkoda
może jednak nie poddawajcie się, walczcie, próbujcie, mam ochotę strzelać
jestem wdzięczna wszystkim osobom,które wcześniej bez ukrywania prawdy opowiedziały mi jak wygląda cc,że jest to bardzo poważna operacja, a nie jakis tam zabieg
NAPISAŁAM TU WCZEŚNIEJ, ŻE Z WYBORU NIE ZDECYDOWAŁABYM SIĘ NA CIĘCIE, ALE MUSZĘ TO ZWERYFIKOWAĆ, FAKTYCZNIE NIE MAM ZIELONEGO POJĘCIA JAK BOLEĆ MOŻE PORÓD SN, więc jednak nie wiem
a przyznam, że zakładając poród sn bałam się bólu baaardzo
w naszej sytuacji teraz cc było konieczne, ale pozbawiło nas to wielu cudownych chwil, dzieliliśmy je osobno
płaczące dziecko a ja nie mogłam wstać do niego...bo nie mogłam wstać
chciałabym kiedyś móc przeżyc poród fizjologiczny, siłami natury ( a może Bóg tak chciał, wybrał dla mnie poród , który zniosłam, może ten sn byłby dla mnie traumatyczny? cc na pewno nie była!)
Pobyt w szpitalu wpominam cudownie, dzięki personelowi, CUDOWNYM POŁOŻNYM na wszystkich zmianach, cudownym dziewczynom z pokoju ( otwierałyśmy okna, pomimo dzieci, bo
jakoś wszystkie uznałyśmy że to bezpieczniejsze dla dzieci, żeby powietrze świeże wpadało niż duszenie się w tych bakteriach i zarazkach latem), pobyt łącznie to 2,5 dnia
też byliśmy w szoku, Mikołaj nie miał żółtaczki,moje cięcie wykonane bardzo ładnie, super się goiło ( i tak jest póki co wciąż) więc dodomu bo jest walka o każdy kawałek
łóżka tyle pacjentek
Kończą to moja prywatna historia, widziana subiektywnie, napisałam o moich emocjach, uczuciach związanych z cc,
Cięcie to nie jest jakaś tragedia, NA PEWNO BOLI MNIEJ NIŻ poród sn- przynajmniej tak wnioskuje z opisów porodów sn
Boli krótko, no i są leki przeciwbólowe, ale nie ma tych wspólnych chwil, które są cudowne i są podczas porodu sn
Tworzenie tej notatki zajęło mi tyle czasu, jednak trudno dzielić go z dzieckiem, póki co oddaje mu całą siebie
Fotke postaram się wrzucić w kolejnym jakimś wpisie
tak ku pamięci- jabym kiedyś pamietała
a i na koniec ja sobie nie wyobrażam , funkcjonować bez pomocy męża i rodziny już w szpitalu, przede wszystkim jednak męża, ojca naszego dziecka
Naprawdę nie uważam aby było coś niezwykłego w tym, że on wstaje na zmianę do Młodego, że go karmi (moim odciagniętym pokarmem), że przewija kupę, że kąpie, że nosi, przytula,
chodzi z nim na spacer, sprząta w domu,gotuje
Kobieta musi przeżyć połóg i wypocząć ( choć ten wypoczynek brzmi jak dobry żart, pobudka co 2 godziny)
Matki są super, moja też bardzo pomagała, ale to ojca zadanie jest dźwignąć ciężar posiadania dziecka i trzeba takie rzeczy przegadać przed porodem bo później może być ciężko,
jak w przypadku kilku moich koleżanek
tyle na ten czas :-)
Jutro Mikuś kończy 3 tygodnie, jest najcudowniejszym dzieckiem pod słońcem, ja matka ekstremalnie zmęczona, która cudem uniknęła silnej depresji, jestem bardzo szczęsliwa :-)
Misio wypełnił nasze życie miłością po same brzegi :-)


Wiadomość wyedytowana przez autora 17 lipca 2014, 21:44

Ala29 Po drugiej stronie. . . :-) 16 lipca 2014, 16:00

Ciąża zakończona 26 czerwca 2014


Wiadomość wyedytowana przez autora 16 lipca 2014, 16:02

No i wyniki są 41,57
Mail do gina wysłany jednak póki co bez odzewu :( odświeżam i odświeżam jak kretynka swoją skrzynkę mailową i cisza :( bardziej się chyba boję tego, że za wysoki niż nastawiam się, że się udało...
To byłaby za duża pełnia szczęścia chyba gdyby się okazało, pierwsza IUI udana szczególnie przy tak niskiej skuteczności tej metody i naszych dłuuuuuuugich starań. Fakt - moje cykle były zazwyczaj bezowulacyjne więc jak miałam zafasolkować? Nie wiem co mam o tym wszystkim myśleć :/ chciałabym bardzo aby to był właśnie TEN CYKL.

Mój wynik trochę wystraszył mojego miśka bo zobaczył normy a gin mówił że dobrze jak będzie >10, trochę Go nastraszyłam, że skoro 10 to jedynak to moje 40 to znaczy że wszystkie 4 pęcherzyki się udały ;) ale dobrze chłopak kombinuje i od razy pytanie "to te co mają ponad 20 to wszystkie bliźniaki?" boi się jednak tej czwórki ;)

justi87 Pragnienie dzidziuśka :) 16 lipca 2014, 16:19

wczoraj już było dobrze :) po pracy ugotowałam obiad, koleżanka ze swoim brzdącem przyjechała, zjedliśmy obiad i poszliśmy wszyscy do parku. Widać jak mój mąż chciałby dziecko, sama koleżanka wspomniała, jak on na tego małego patrzy, woził go wózkiem, bawił sie. Dobrze dobrze, przynajmniej widzę, że będzie dobrym tatą :)No a wieczorem znowu próbowaliśmy :D
aha i wczoraj przyszły tez tabletki dla par starających się o dziecko "pregnacare his and her conception" zobaczymy czy zadziałają, dużo pozytywnych opinii czytałam. Może warto spróbować:)

Magic Niemożliwe 16 lipca 2014, 16:24

Nie podziękowałam Wam moje kochane za wielkie wsparcie jakie mi dałyście w moich gorszych momentach życia. Jesteście nie zastąpione i nie wiem jak się Wam odwdzięczyć...będę się za was modlić i nasze Skarby :)

DZIEKUJĘ!DZIEKUJĘ!DZIEKUJĘ!DZIEKUJĘ!DZIEKUJĘ!DZIEKUJĘ!DZIEKUJĘ!DZIEKUJĘ!DZIEKUJĘ!DZIEKUJĘ!DZIEKUJĘ!DZIEKUJĘ!DZIEKUJĘ!DZIEKUJĘ!DZIEKUJĘ!DZIEKUJĘ!DZIEKUJĘ!DZIEKUJĘ!DZIEKUJĘ!DZIEKUJĘ!DZIEKUJĘ!
:)

Basia1771 Pierwsze starania za nami... 16 lipca 2014, 17:05

Nerwów ciąg dalszy...jak tu się starać o dzidzie jak sprzeczka goni sprzeczkę...oszaleję chyba. Czasami chciałabym gdzieś uciec, schować się przed tym wszystkim. :(

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)