mimik74 Nadzieja.... 17 lipca 2014, 10:17


Codzienny nawyk

Jeśli jesteś jedną z osób, której ćwiczenie mięśni Kegla wydaje się zbędnym pomysłem, ten artykuł jest dla ciebie. Lekarze przekonują, że trenowanie tych mięśni powinno być codziennym nawykiem każdej kobiety w wieku rozrodczym.Może nie zdajesz sobie z tego sprawy, ale mięśnie Kegla (inaczej mięśnie dna miednicy) są odpowiedzialne za podtrzymywanie narządów rodnych kobiety, pęcherza i jelit, a także stabilizację kręgosłupa. Jeśli są napięte, działają sprawnie, jednak w miarę upływu czasu, a także w wyniku ciąż i porodów, mogą ulec zwiotczeniu. Wtedy zaczynają się kłopoty. Trenowanie mięśni Kegla pomoże ich uniknąć.
Oto najważniejsze korzyści płynące z wpisania ćwiczeń w codzienną rutynę.

-Szybsza rekonwalescencja po porodzie

Noszenie w łonie rozwijającego się dziecka, zdecydowanie nadwyręża mięśnie dna miednicy. Sam poród (o ile odbędzie się w sposób naturalny) to dla nich dodatkowe obciążenie. Więzadła rozciągają się wówczas i często wiotczeją, a przecież muszą szybko wrócić do pełnienia swojej funkcji i sprawnego podtrzymywania narządów.To właśnie osłabione mięśnie Kegla są przyczyną tzw. wysiłkowego nietrzymania moczu (np. podczas kichania), które przytrafia się ciężarnym. Badania przeprowadzone na 900 kobietach (opublikowane w "An International Journal of Obstetrics and Gynaecology") wykazały, że panie wykonujące ćwiczenia mięśni Kegla przez co najmniej 12 tygodni ciąży, skarżyły się na problemy z brakiem kontroli pęcherza dwa razy rzadziej. Warto również wspomnieć, że dobrze wyćwiczone mięśnie ułatwiają poród.

-Problem z nietrzymaniem moczu

To wstydliwy problem, o którym mało się mówi, a dotyczy aż jednej trzeciej kobiet w wieku rozrodczym i połowy pań po menopauzie. O ile sporadyczne problemy z mikcją (fizjologiczne określenie oddawania moczu) w trakcie ciąży są przejściowe, to źle wróży przyszłości kobiety. Osłabione dno miednicy w miarę upływu lat i spadku poziomu hormonów, może spowodować nietrzymanie moczu w stopniu trudnym do opanowania.

-Satysfakcjonujący seks

Orgazm pochwowy w dużym stopniu zależy od sprawnego działania mięśni Kegla. Ich słabe napięcie oznacza brak satysfakcji seksualnej, średnie umożliwia przeżywanie rozkoszy dzięki stymulacji łechtaczki. Dopiero sprawne, napięte mięśnie dna miednicy pozwalają kobiecie na szczytowanie, poprzez pobudzenie waginy. Jeśli więc jesteś w grupie pań, dla których orgazm pochwowy pozostaje w sferze marzeń, to powinno ostatecznie zachęcić cię do wykonywania ćwiczeń.





Jak ćwiczyć mięśnie Kegla?

Zawsze na sucho! Co to oznacza? Przede wszystkim musisz wiedzieć, że mięśnie Kegla to te, które działają, gdy zatrzymujesz mocz. Ich ćwiczenie polega więc na zaciskaniu i puszczaniu mięśni zwieraczy cewki moczowej, krocza i odbytu. Nie wolne robić tego podczas oddawania moczu, bo może doprowadzić to do infekcji.
Oto trzy podstawowe ćwiczenia, które pozwolą wzmocnić mięśnie Kegla:

Ćwiczenie 1: Zaciskaj i puszczaj mięśnie Kegla w rytmie oddechu: wdech - napnij mięśnie i wciągnij je w kierunku macicy, wydech - rozluźnij mięśnie. Powtórz ten cykl 10 razy.

Ćwiczenie 2: Zrób wdech i napnij mięśnie Kegla. Utrzymaj je w napięciu przez 10 sekund, potem puść. Powtórz 10 razy.

Ćwiczenie 3: Szybko zaciskaj i puszczaj mięśnie podczas wykonywania trzech długich wdechów i wydechów.

Ćwicz codziennie po kilka razy! Efekty odczujesz bardzo szybko, jeśli tylko zachowasz regularność treningów.

ołowiana wrona Wronie gniazdo... 17 lipca 2014, 10:34

Wiem Kochane, czytam Wasze pamiętniki, rozumiem, że to nie tylko mnie spotyka i dręczy.

Ostrzegam, poniżej wylałam pomyje, przepraszam!

Mam takie chwile jak teraz, że zastanawiam się CZY WARTO...Wcześniej kochaliśmy się codziennie, seks był naprawdę baaardzo satysfakcjonujący. Teraz tez taki bywa, ale i tak czuje się jak maszynka "ssąco-ciupciająca" z programem nastawionym na DZIECKO. Wszystko temu podporządkowałam, ograniczyłam sport bo naczytałam się o kortyzolu - "hormon zabójca", uważam na dietę żeby "nie chudnąć" bo organizm też odbiera to jako sygnał "ooo kiepskie czasy, nie zachodzimy w ciąże", nie piję, chociaż lubię piwko, wino...
Boli głowa? nie łyknę tabletki bo po co ryzykować. Męczy mnie zatwardzenie? ooo nie, nie powinnam NIC brać...
Stałam się zakładnikiem własnych planów i pragnienia dziecka. Jestem sfrustrowana, zagniewana, zazdroszczę ciężarnym i tym z maluszkami. Nienawidzę żony kumpla z pracy, która tak bezczelnie obnosi się ze swoim brzuchem...Płaczę gdy słyszę o kolejnym dziecku na śmietniku. Wkurwiam się gdy mój facet "jest zmęczony" bo przecież trzeba działać! Wkurwiam się gdy słyszę od niego "mój syn"...bo to nie nasz...nie mój, bo MY NIE MAMY, JA NIE MAM!
Nie daję rady sama ze sobą! :(
Może powinnam się poddać, odpuścić chociaż doskonale wiem, że bez leczenia nie zajdę w ciążę. Jemu by to pasowało, tak ma zabaweczke do sprzątania, gotowania, pieprzenia i nie musi się nia z nikim dzielić...

kolejny dzien 35,5 temp. czekam na owulke, jeszcze tydzien i urlop :) Mam cichutka nadzieje ze teraz sie uda... ale jesli nie to nie zalamie sie i nie poddam. Mialam niedawno taki okres ze mialam wszystkiego dosc, bylam zalamana chcialo mi sie plakac i poddac juz. Tyle czasu i nic ale cale szczscie podnioslam sie i mocno wierze ze bedzie dobrze :)

521bfc40002b814d91192c98c1ebbcb8.png


Wiadomość wyedytowana przez autora 17 lipca 2014, 22:40

Magic Niemożliwe 17 lipca 2014, 11:04

Ciężki dziś mnie dzień czeka, już z rana się cudownie zaczął...zaczepiałam męża jeszcze w łóżeczku naszym małżeńskim, ale mruczał, bym dała mu jeszcze pospać, a miał wstać o 7, a że o 7 biorę leki to go budzę w najmilszy sposób jaki umiem, a on mnie odtrącił...poczułam się strasznie...jak dziwka, natrętna i łapczywa...smutno mi. Specjalnie odwołałam spotkanie z koleżanką rano, byśmy mogli sobie poszaleć rano. Ale cóż, jak mi mąż powiedział,że nie jest maszynką...ale jak on mnie zaczepia to ja mu sie poddaję i jest ok, tak? No smutno mi :( bo już wczoraj powstrzymywałam się, aby się na niego nie rzucić, nie wiem co się dzieje ze mną. Jakaś bogini seksu we mnie wstąpiła??? nie wiem...
Mam wciąż nadzieję, że w naszym życiu w końcu się zacznie układać. Niestety dopiero za 6 miesięcy będziemy mieli większą kasę :( Kondziu zgarnął duże zamówienie na grube tysiaczki, ale zrobienie tego też potrwa niestety. Cóż akurat może na święta będzie kasa. Znalazłam autko tylko dla mnie, i postanowiłam,że już dziś zakładam puszkę i odkładam na niego :)
http://allegro.pl/lancia-ypsilon-lpg-dynamiczna-bogata-wersja-i4413990827.html
co prawda trochę mi to zajmie, ale wiem, że kiedyś sobie taki kupię :)
Zapodam Wam na rozpoczęcie miłego dnia super piosenkę :)
https://www.youtube.com/watch?v=Md9A0XcCxjU

Miłego słuchania :D

Marzeneq Co ma być - to będzie? 17 lipca 2014, 11:11

Mój ginekolog zauważył "pęcherzykowatość" jednego z jajników, i jeszcze jakąś małą cystę.
Dotarło do mnie, że może nie być tak łatwo - zajść w ciążę. Jest mi smutno, tak, jest mi smutno.
Zaproponował zatrzymanie okresu na 3 mc-e, poprzez łykanie tab. antykoncepcyjnych.
Nie bardzo tego chcę.
Zatrzymanie okresu na 3 miesiące ma pobudzić jajnik do pozbycia się pęcherzyków, w tym też bez-okesowym czasie mamy zbadać nasienie Męża.
Od tego mamy zacząć.
Mam czarne myśli. Surfuję po internecie w poszukiwaniu treści o przyczynach niepłodności...

Nic nie czuję, nie czuję nic innego niż przed poprzednimi miesiączkami :/ a nawet czuję, że tym razem nic z tego :/

I wiecie co? pisząc to myślę, że sama siebie okłamuję ;)
na prawdę nie czuję nic niezwykłego ale przecież nie ja pierwsza bez objawów?! nie nakręcam się bo nie wierzę, że mogłoby się teraz udać ale cicha nadzieja jest ;) jedyne co jest innego to taka chcica na mojego Misiaczka ale bez jakiegoś strasznego parcia - ma nocki a że źle je przechodzi i całe dnie śpi lub jest nie przytomny to nie mam serca "zmuszać" ;) do soboty niedaleko a będzie lepiej smakowało ;)

W koncu dostalam sie do endokrynologa dzisiaj wizyta o 17:20. Dostalam opierdziel "i jeszcze pani w ciazy?!" No jestem i ciesze sie bardzo nie ukrywam zrobilo mi sie przykro wiem ze nie powinnismy ale tyle czasu nie udawalo nam sie a teraz udalo wiec tak sobie mysle ze tak mialo byc i ze bedzie wszystko ok :-) jajnik lewy pobolewa i w ogole bol brzucha jak przed okresem ale objawy ciazy sa wiec jest ok. Objawy mialy sie zmniejszyc a sie zwiekszyly mowa o wymiotach :-( no ale dam rade ;-)

4cs
9dc

Moje wyniki z 3dc:
FT4 15,01 pmol/l, 30,10% (norma: 12-22)
FT3 4,43 pmol/l, 35,95% (norma: 3,1 - 6,8)
Estradiol 129,2 pmol/l (norma faza foliklarna: 46 - 607)
Estradiol (jedn. tradyc.) 35,27 pg/ml (norma faza folikuarna: 12,5 - 166)
FSH 7,32 U/l (norma faza folikuarlna: 3,5 - 12,5)
LH 7,79 U/l (norma faza folikularna: 2,4 - 12,6)
stosunek LH do FSH wynosi 1,064
P-ciała p/peroksydazie tarczycowej (antyTPO) 26,14 IU/ml (norma: mniej niż 34)

Chyba wyniki w miarę ok, choć % FT3 ciut za duże w stosunku do % FT4, ale nie wiem, nie znam się. Tyle ile wyczytałam w necie.

Poza tym wczoraj nie wzięłam na noc tabletki Metforminy. Strasznie mnie mdliło cały dzień, strasznie. Nie wiem czy może się czymś przytrułam, czy po prostu to efekt tabletek. Dziś rano też nie wzięłam tabletki, bo chcę odpocząć od mdłości. Zjadłam śniadanie i jest ok. :) Apetytu nie mam, ale przynajmniej mdłości mnie nie męczą. Mimo wszystko, wieczorem wracam do zażywania Metforminy. Z wagi 95 kg, spadłam na 93,5 po czasie 1,5 tygodnia.

Poza tym trochę się martwię, bo zwykle od razu po okresie miałam śluz płodny, więcej lub mniej, a tym razem susza, a dziś już 9dc. Miałam iść dziś na monitoring do ginka, ale nie wiem czy jest sens, skoro nawet śluzu nie ma... może owulacja będzie tym razem późna.

Oprócz tego, ten mój zygzakowaty wykres temperatury też mnie jakoś niepokoi. W zeszłym miesiącu było podobnie.

Wczoraj wróciliśmy do domu (od teściowej). Nie ma jak to w domu. :) Nie mieszkamy, co prawda sami, bo z moimi rodzicami (czyli znów z teściami, dla mojego męża), ale tu mamy oddzielne piętro i oddzielną kuchnię... Potrafimy żyć tak, że nasze drogi się nie krzyżują... Czasami jednak marzy mi się, abyśmy się wyprowadzili zupełnie osobno, a do rodziców (jednych lub drugich) wpadali czasami na niedzielny obiad.

Za 2 dni wyjeżdżamy nad morze. Robię pranie i pakuję torby. Mąż w pracy.


Wiadomość wyedytowana przez autora 17 lipca 2014, 12:00

Oto moj wielki brzuszek na spacerze :)
Cale 104cm w pasie ;)

1zecmxs.jpg

102p89c.jpg



Wczoraj bylam pierwszy raz na spotkaniu przygotowawczym z polozna - czeka mnie jeszcze 5 takich spotkan.
Bylo swietnie! Mala trzyosobowa grupa i polozna. Zaczelo sie od nurtujacych nas pytan. Potem otrzymalysmy wyczerpujace informacje na temat objawow nadchodzacego porodu.
Spotkanie bylo zakonczone seansem sofrologii, glebokiej relaksacji podczas ktorej przenosilysmy sie w przyszlosc, kiedy to juz bedziemy trzymac naszego dzidziusia w ramionach :)
Bylo bardzo sympatycznie, jestem zadowolona :)
Nastepne spotkanie za tydzien.


Wiadomość wyedytowana przez autora 17 lipca 2014, 12:10

Marzeneq Co ma być - to będzie? 17 lipca 2014, 12:11

Ok, czytam troszkę Wasze pamiętniki.
Nie jest łatwo. I emocji sporo w każdym z nich.

Muszę zabrać się za pracę. Oderwać myśli.
Chyba oleję sprawę z tab. anty. ...
Spróbuję robić wykresy, mierzyć temp. i obserwować śluz, będę wyliczać dni płodne i z sexem w nie celować.
Jak to nic nie da, to biegnę po tab., badamy nasienie i... co ma być - to będzie?


Dzisiaj moje urodziny!!!Boże spraw,aby to były najpiękniejsze moje urodziny i ,żebym zaszła w ciążę...Urodziny jak urodziny ,z prezentów zadowolona ,z kwiatków też <3 .No i rok znów starsza....

renia825 czekanie na maluszka 17 lipca 2014, 12:40

Dzis zlapal mnie dol czuje sie fatalnie i chce mi sie wyc mysli klebia sie w glowie 5 sierpnia maja przyjechac siostra M z mezem i corka nie wiem czy chce kolejnej wizyty nie mam ochoty na gosci chcialabym ja pojechac do Polski ale narazie finanse na to nie pozwalaja wspomnialam M ze moze na Boze Narodzenie bysmy pojechali ale on nie jest tym faktem zachwycony a ja nie wiem jak dlugo wytrzymam siedzac w domu on chociaz do pracy wychodzi a ja tu nie mam nawet z kim pogadac wyjaz do Polski naladowal by mi baterie na kolejne miesiace. Lzy mi cisna sie do oczu nawet slonce za oknem nie pomaga. :-(

Właśnie naszły mnie jakieś takie myśli... Ale od początku. Moi rodzice nie mają za wiele majątku, bo tylko dom, ziemię mieli ale sprzedali. No a nas jest czworo i trzeba to jakoś podzielić. Więc moi rodzice wymyślili, że jedna osoba może zrobić sobie poddasze, najmłodszemu zostanie dół, a pozostała dwójka zawsze będzie mogła postawić sobie bliźniaka. Do tej pory pozostawałam przy tym, że weźmiemy kiedyś kredyt i kupimy sobie mieszkanie w bloku, a tam nie będziemy się mieszać. Ale dziś tak sobie pomyślałam.... Kurde kto się zajmie moimi rodzicami na starość jeśli nie ja?! Moi bracia odpadają. M i jego żona to totalne zło, żona w szczególności, oskubywaliby ich tylko z kasy i tyle. Ł i jego narzeczona to też niezbyt dobry pomysł, nie potrafią nawet domu prowadzić, zarastają brudem. A młodszy to już w ogóle. Może mi się wydaje, ale chyba ja mam najlepszy kontakt z rodzicami. I jeśli zajdzie taka potrzeba, nie miałabym serca zostawić mamy czy taty pod opieką żadnego z moich braci. No i tu powstaje pytanie, gdzie bym ich przyjęła? Do bloku? Nie ma opcji. I sobie myślę że chyba jednak rzucimy się na robienie tej górki. Muszę porozmawiać z mężem i rodzicami ;)

Niedługo jadę na komendę w sprawie mojego brata. Nic poważnego, czysta formalność. Zawracają głowę niepotrzebnie.

Co będzie ze staraniami, tego nie wiem. Nie zabezpieczamy się i już. Zobaczymy co nam życie przyniesie.
No i mam nowe postanowienie. Od sierpnia zaczynam ćwiczyć! Ponownie wyrzucam ze swojego życia chipsy bo to one najbardziej mnie gubią. Słodyczy i tak za wiele nie jem, ale zacznę jeść zdrowiej. Zero chipsów i fast foodów! Więcej warzyw i owoców! :)

Kupiliśmy orzechy brazylijskie, niech się chłopak wspomaga naturalnie:-). Chciałabym już być po wizycie u androloga i po hsg, żeby wiedzieć co dalej. Tymczasem wyjeżdżamy na urlop, bez termometru, wykresów, obserwacji, pełen luz, skoro wiemy,że i tak nic z tego.
Mój M w całej tej sytuacji pozytywnie mnie zaskakuje, zainteresowaniem tematem, żadnych fochów odnośnie badań wręcz wykazuje chęci i gotowość na wszystko. Łatwo nie będzie, ale skrzydła na razie nie opadają.
A na rozweselenie:-) http://demotywatory.pl/4366508/I-chocby-bylo-ciezko

Poszłam na zwykłe "spokojne" zakupy a w sklepie oczy mi się zaświeciły i ślina poleciała na widok piwa :( kupiłam 0% mam nadzieję, że chociaż trochę będzie przypominało smak piwa ;) niech się dobrze schłodzi i chlup ;)
A póki co zupka ogórkowa :D

Januszkowa Moje wielkie marzenie 17 lipca 2014, 14:51

Dawno nic nie pisałam.
W ostatnim wpisie pisałam o badaniu beta HCG- mój wynik wtedy był- 356,400.
Wtedy miałam już pewność, że jestem w ciąży.
Zapisałam się do lekarza, na wizycie okazało się, że oczywiście jestem za wcześnie, bo nie widać jeszcze serduszka na takim etapie, to był 5 tydz. może nawet troszkę wcześniej. Na tej wizycie dowiedziałam się tylko, że zarodek rozwija się w prawidłowym miejscu, moja budowa jest w porządku i ogólnie wszystko ok jak na ten etap. Za kolejne 2 tyg. miałam następną wizytę. Był to 7 tydz. Zobaczyłam i usłyszałam bijące serduszko mojego maleństwa. Niestety nie wszystko na tej wizycie przebiegło po mojej myśli. Okazało się, że mam krwiaka, pani dr powiedziała, że nie jest duży, jest usytuowany przy ujściu szyjki macicy więc z wszystkich możliwych opcji w najlepszym miejscu. Nie miałam żadnych objawów, które mogłyby na to wskazywać. Czasami pojawiają się plamienia, u mnie niczego takiego nie było. Niedługo minie czwarty tydzień od tej wizyty. W poniedziałek 21.07 mam kolejną. Modlę się, żeby wszystko było ok.
Jestem na zwolnieniu lekarskim, muszę odpoczywać, leżeć. Przez pierwsze 2 tyg. udawało mi się stosować do zaleceń, później zaczęłam się więcej ruszać. Mam nadzieję, że to nie zaszkodzi Naszemu Maleństwu. Są różne opinie na temat leżenia przy krwiakach. Te nowsze mówią, że wcale leżenie nie jest takie dobre.

Jestem po badaniach krwi, nareszcie dowiedziałam się jaką mam grupę krwi- 0RhD+
Badania krwi mam bardzo dobre, morfologia, TSG, glukoza i mocz.
Żadnych objawów ciążowych nie mam. Nie miałam wymiotów ani mdłości. Czasami pojawiają się zachcianki różnego typu, ale do objawów tego raczej nie zaliczam.

"Kiedy mówisz"

Nie płacz w liście
nie pisz że los ciebie kopnął
nie ma sytuacji na ziemi bez wyjścia
kiedy Bóg drzwi zamyka --- to otwiera okno
odetchnij popatrz
spadają z obłoków
małe wielkie nieszczęścia potrzebne do szczęścia
a od zwykłych rzeczy naucz się spokoju
i zapomnij że jesteś gdy mówisz że kochasz

Jan Twardowski


Wiadomość wyedytowana przez autora 17 lipca 2014, 21:45

Mamax Walka o Bobo. 17 lipca 2014, 15:30

20+4 dc

Fabian, Kordian, Gabrys, Damian, Tobiasz, Leon czy Noah? Co tu wybrac? Na co sie zdecydowac? Ech ciezka sprawa. Synus podszedl dzisiaj do mnie, dotknol brzusia i powiedzial -" Tu baby" - kochany szkrab, pomalutku zaczyna do niego dochodzic ze wkrotce bedzie z nami jego braciszek :-) malenstwo nadal malo mi sie rusza ale teraz po wizycie u lekarki, kiedy wiem ze wszystko z nim w porzadku jestem o to spokojna. Zreszta pytalam sie lekarki jak to z tymi ruchami jest i czy to mozliwe zeby miedzy ruchami, kopniaczkami moglo mijac nawet pare dni i owszem jest to normalne poprostu malenstwo jest spokojne i skupia sie na tym zeby rosnac ;-)
Jutro minie pierwszy tydzien pobytu moich rodzicow, dzieki mamie w domku mam czysciutenko, obiadek zawsze pyszny ugotowany a synek z dziadkiem codziennie chodzi na dlugie spacery ... ech chyba ich juz nie wypuszcze ;-)


Wiadomość wyedytowana przez autora 17 lipca 2014, 15:38

Właśnie wróciłam od lekarza, bo dziś rano miałam taki brzydki żółto-zielony śluz i się wystraszyłam. Oczywiście podczas badania serce waliło mi jak młot, ale Maleństwo rośnie i bije mu serduszko :-*
Z usg znów ciąża wychodzi młodsza o 3dni ale termin na karcie ciąży mam tak jak wyznaczył ovu czyli 02.03.2015 :-)
Rośnij mój Maluszku bo bardzo na Ciebie tu czekamy :-* Kocham Cie strasznie mocno mój Skarbusiu :-*

Lollis Ja + On + Ona ...i ? 17 lipca 2014, 16:59

A gdy już myślałam, że mdłości mam za sobą...
Oby to był tylko chwilowy 'come back'.
Dzisiaj czuję się paskudnie. Może dlatego, że wróciłam do pracy po urlopie i nie przespałam jak w urlop 10-12h.
Nasza kruszyna zaczyna potrzebować więcej miejsca, co objawia się bólem podbrzusza.
Czaję się na przyjazd szefa z zaświadczeniem od ginekologa.
Jestem mega ciekawa jego reakcji, mam z nim dobre relacje, więc nie spodziewam się ataku paniki ale nie spodziewam się też euforii.
Chciałabym mieć już rozmowę z nim za sobą.

Pojutrze zaczynamy dziewiąty tydzień <3

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)