Nutella Nutellkowe starania 17 lipca 2014, 18:52

25+4

Oj działo się ostatnio dużo;)

13.07 - mieliśmy z mężem I rocznicę ślubu - w związku z tym zaprosiliśmy najbliższą rodzinkę na obiadek do restauracji, potem pojechaliśmy do teściów na dalszy ciąg świętowania:)
28j8iyo.jpg

Mała waży już ponad 800g ;) Kopie wieczorami tatusia, co bardzo go cieszy;)
Ja powoli rosnę i powiększam swój obwód;p
Mam i teściowa znoszą mi ubranka a i ja sama nie umiem odmówić sobie kupna bodziaka albo śpioszków.
14cqxqd.jpg

Zaczęliśmy szkołę rodzenia - na obecną chwile jestem zachwycona położonymi i szpitalem. Wszystko jest nam rzetelnie tłumaczone, położne odpowiadają na każde pytanie; oddziałowa nawet dała do siebie numer w razie "W".

Chyba udało nam się wybrać wózek dla Ali - 2r7sx2x.jpg - prawdopodobnie będzie to ten model pozostaje tylko wybrać odpowiedni kolor.
Łóżeczko wybrane, także odczekam jeszcze i we wrześniu będę wszystko zamawiać;)

Nie wiem jak w Waszych Tesco ale w tym do którego ja najczęściej chodzę jest ogromna przecena produktów marki dr Brown's - butelki za 10 zł, smoczki i gryzaki za 5-6 zł.
Dla kompletujących rzeczy z tej marki mam myślę że fajne przeceny.


Wiadomość wyedytowana przez autora 17 lipca 2014, 18:55

Gdzieś, ktoś, kiedyś powiedział mi że każde wylane łzy sprawiają że oczy stają się szlachetniejsze. Powinnam mieć bardzo szlachetne oczy ....

Migrena!! Wykoncze sie... Boze co robic?? W zeszlym tygodniu 3 dni meczyla, dzis znowu przyszla franca!! Nic nie lykam nic bo nie wolno.. Tylko wyc sie chce

Basia1771 Pierwsze starania za nami... 17 lipca 2014, 20:29

Dzisiaj pół dnia jeżdżenia najpierw u mamy w szpitalu, potem u siostry a na koniec u kuzyna. Nerwowa dalej jestem, nie wiem co się ze mną dzieję, ale wszystko mnie wkurza. Chyba zacznę brać jakieś proszki.

Ala29 Po drugiej stronie. . . :-) 17 lipca 2014, 21:38

O TYM JAK KARMIENIE PIERSIĄ ZA WSZELKĄ CENĘ WCIĄGNĘŁO MNIE W CZARNĄ ODCHŁAŃ ZWANĄ DEPRESJĄ...
podziwiam kobiety, które na bieżąco piszą pamiętniki i relacjonują co u nich,
ja wpisów dokonuje w trakcie odciągania mleka dla mojego syna
a włąśnie wpis o tym jak do tego doszło, jak doszło do tego, że odczucia FIZYCZNE po cc pozytywne- szybko do siebie
doszłam,
zero traumy,dumna z dziecka jak paw, pobyt w szpitalu super, dziecko grzeczne jak Aniołek a mnie ludzie wyciągają z
czarnej głębokiej dziury
już w dniu cesarki na moją prośbę przystawili Mikołaja do piersi walczył, walczył, laktacyjna zobaczyła sutki: są trudne, jeden zupełnie wklęsły
drugi taki sobie ale też bez szału, wysłała męża aby kupił kapturki w rozmiarze m medeli oraz końcówkę do ściągania pokarmu
laktatorem szpitalnym
i tak mam Małego przystawiać i po każdym przystawieniu ściągać i dokarmiąć, bo najczęściej
( sama znam wyjątek u koleżanki) dzieci kaRMIONE PRZEZ KAPTURKI NIE DOJADAJĄ, a jeszcze kapturki mogą zaburzyć laktację- tak bywa
Mikołajowi ciężko było załapac kapturki,a w końcu jak się udało to i tak planowo nie dojadał i musiałam ściągać
aby go dokarmiac
oddawany na noc do żłobka był karmiony butelką z której mleko leciało samo
i jak tu mieć pretensje do dziecka- nie chciał ssać cyca skoro pokazali mu że może lecieć bez wysiłku
długo to wykorzenialiśmy, dziś ssie butelki aventu natural- ale w jakim był szoku jak go uczyliśmy z nich jeść, kręcił biedny główką,
piszczał, płakał
w domu udało nam się zdobyć namiary na laktacyjną ze szpitala- ona nie prowadzi raczej wizyt domowych tylko w wyjątkowych
sytuacjach, moja była wyjątkowa, byłam tak zdeterminowana na karmienie piersią, że żadnej innej opcji nie zakładałam,
absolutnie żadnej i to był zapalnik który doprowadził mnie do skrajności, zły tor myślenia
położna w szpitalu mi powiedziała: Pani za bardzo zależy, tym kobietom którym tak zależy na karmieniu piersią jak Pani
to zwykle nie wychodzi
w każdym bądź razie dzwonimy do laktacyjnej,błagam ją niemal, mówie, że ja poznałam w szpitalu, że wiem, że tylko ona może
mi pomóc, kobieta jest niesamowita, zgadza się
w między czasie położna środowiskowa ( wybierając środkowiskową dowiedzcie się czy ma wagę to mega ważne w przeciwnym razie będziecie
się zastanawiać czy z dzieckiem wszystko ok aż do wizyty u pediatry w 5-6 tygodniu życia) również pomaga- bardzo aktywnie,
długie wizyty bardzo pomocne, dużo wiedzy, a więc raz w tygodniu waży mi dziecko i wiem czy jest ok
Laktacyjna jedna wizyta, druga wizyta, wykupiona trzecia i czwarta, walczymy , nakłada Mikołaja na piersi bez nakładek
ale ile jej to czasu zajmuje na jedna pierś ze 20 minut- ale wierzę z całych sił, że początki są trudne?
nic z tego to nie początki to moje sutki, to biedne dziecko nie ma za co zassać
i co pokarmu mam dużo,Mikołaj odruch ssania ogromny i wielkie chęci...i nie idzie
próbujemy każdego dnia, każde karmienie i tak przez wiele dni
każde karmienie to koszmar dla niego , dla mnie
On biedny krzyczy z głodu nie może chwycic, płacze, zanosi się, pręży całe ciałko, po wszystkim jest niespokojny
kolejne godziny,karmienie trwa 2 godziny!! jak już zassie jedną pierś, walczymy drugie 20 minut by zassał drugą, w końcu i tak przez
kapturek a ja i tak po każdym karmieniu muszę ściągać by dojadł ( ok 8 razy dziennie!)
te wyciągane sutki bolą tak bardzo, że mam ochotę gryźć ściany
i ja sfrustrowana do granic możliwości, zła- na dziecko, że nie chytwa, na męża , na wszystkich, zmęczona,
nie spałam od tygodnia
laktacyjna wyjechała na urlop i kazała trenować, każdy kto przychodzi każe trenować, koleżanki doradzają no szkoda abyś nie karmiła
próbójcie, nie poddawajcie się
więc trenujemy- nerwicę
mąż prosi : odpuść sobie i jemu, jesteś taka nieszczęsliwa przez to wszystko, dziecko też, przejdżmy na mm
a ja znowu ryczę, zanosze się jak dziecko, tak bardzo chciałam by był ze mną tak blisko, by łączył się ze mną w takim pieknym "tańcu"
dziecka i matki
Tak o tym marzyłam, całą ciążę
pewnej nocy kiedy znowu toczyłam walkę sama ze sobą a dziecko na tym cierpiało- czyli przystawiałam go do piersi, skrajnie
już wycieńczona, On darł się w niebogłosy, ja ryczałam nad nim, mój mąż wziął sprawy w swoje ręce- kazał natychmiast iśc spać
zabrał Mikołaja nakarmił mm i wszyscy zasnęliśmy....będę długo o tym pamiętała
Koszmar próbowania/przystawiania trwał do wczoraj
Wczoraj podjęłam decyzję, koniec z piersią, koniec z byciem nieszczęśliwą- oczywiście decyzje tą okupiłam morzem łez,
wiem, że jest to dla nas najlepsza decyzja, ale gdzieś tam głęboko w środku to wciaż trochę boli
koleżanka urodziła dwa dni przede mną też syna, jak pieknie razem wyglądają kiedy on wysysa to mleczko z piersi, aż
łezka się kręci
ach....
tymczasem u nas, ściaganie mleka 4 x dziennie- na szczęście laktator elektryczny więc nie jest źle`, mleka dużo ,jedna
porcja
to około 230 ml więc starcza na dwa karmienia, nie musimy ani podgrzewać ani przechowywać w lodówce, bo Mikołaj je co
około 2- 2,5 h ( teraz jak
jest gorąco) a mleko może stać w temp. pokojowej do 8 h więc zanim upłynie ten czas tego mleka nie ma
raz w nocy dostaje butelkę mleka modyfikowanego, jesteśmy sprytni i dajemy mu ją podczas nocnego karmienia tego około
1-3 w nocy ( zależy) mm dłużej zalega w żołądku więc śpi dłużej :-) poza tym jednym karmieniem całą dobe je moje mleko,
tylko, że ściągnięte
ja dzięki temu jednemu karmieniu śpię około 5-6 h
jak długo tak dam radę ściągać nie wiem, mam nadzieję, że bardzo długo, już nie planuje bo życie pisze swój scenariusz
podjęcie decyzji sprawiło, że natychmiast stałam się szczęśliwsza, wciąż jestem ekstremalnie zmęczona, Mikołaj
źle znosi upały, ale dzisiejsza noc jak juz temp spadła była bajka- spał jadł, spał, jadł
i widzę po nim, widzę, że jest spokojniejszy
a czy wspominałam, że miałam zapalenie nie? no to miałam
gorączka prawie 39 stopni, po apapie ustająca na moment i tak cały dzień, nie wiem czy to od rany czy od czego, bo skąd mam wiedzieć?
moje pierwsze dziecko, z drugim już będę wiedziała, położna mi mówi kapusta.... ta gdybym tylko kapustę stosowała
to bym sobie narobiła problemów, na szczęście akurat przyjechali teściowe ( dzięki Ci Boże za takich teściów, zabrali dziecko na całą noc
żebysmy się wyspali, podokupowali brakujących rzeczy, wsparli fizycznie, psychicznie i jeszcze teściowa siedziała
i rozbijała masażem ten tłuszcz który się zastał w kanalikach piersi
trzeba zrobić tak: gorące okłady- ja polewałam pod pryusznicem wodą albo moczyłam pieluchę tetrową i okładałam żeby ten tłuszcz
się trochę rozbił, następnie ten masaż bolesny cholernie, ale mleko tryskało strumieniami, konieczmnie odciąganie mleka do zera i na konieć kapusta
po 4 dniach byłam jak nowa
ach to macierzyństwo
człowiek pierwszy raz spodziewający się dziecka ma zupełnie odlotowe, bardzo wyimaginowane i niekoniecznie wiele mające wspólnego z rzeczywistością
wyobrażenia o macierzyństwie
rzeczywistość weryfikuje te wyobrażenia :-)
koniec końców najważniejsze to umieć załapać balans pomiędzy tym co się sobie wyobraziło , a jakie są nasze możliwości
Mi nikt nie powiedział, że karmienie może nie wyjść, że jak nie będzie wychodziło to trzeba znależć inne rozwiązanie ( ściąganie i podawanie
mleka z piersi jest ostatecznie idealne w naszej sytuacji)
i ta presja próbujcie, próbujcie, przystawiajcie, próbujcie, nie poddawajcie się
kur... moje dziecko ma być szczęśliwe przede wszystkim, a nie było kiedy ryczeliśmy nad tymi cyckami oboje
po co ten terror, na dodatek mu uległam, wymyśliłam sobie, że 3 tygodnie to mało, że muszę kolejne dwa zmuszać dziecko do chwycenia sutków
których nie ma, bo tak mi laktacyjna kazała, a po urlopie ( po tych 2 tygodniach) przyjdzie do nas sprawdzić jak idzie
i ja chciałam tak trwać
porzucenie tej chorej decyzji kiedy widzę, że efektów nie ma sprawiło, że poczułam się wolna i
zaczęłam bardziej kochać moje dziecko, a raczej mniej nerwowo do niego podchodzić
Chciałabym żeby moja historia pomogła komuś kto będzie w podobnej sytuacji, albo żeby dała do myślenia dziewczynie, która
jest przed porodem a miała nastawienie na karmienie jak ja
Nie można zabrać dziecku tych najcudowniejszych chwil bycia z nim, wpędzając się w depresję- to mówie ja matka od dwóch dni
ciesząca się pełną mocą z macierzyństwa
aaa... niech te upały się już kończą, Misio bardzo źle je znosi....

Ala29 Po drugiej stronie. . . :-) 17 lipca 2014, 22:11

...kiedyś tam będziesz miał dorosłą duszę
kiedyś tam,kiedyś tam...
ale dziś,jesteś mały jak Okruszek,który los rzucił nam...KOCHAM:***

82adbf80dcded260med.jpg
23279d3a61ebe870med.jpg
1b1a729fe82d821fmed.jpg
f1ed391385ca0185med.jpg


Wiadomość wyedytowana przez autora 17 lipca 2014, 23:04

Bergo Bergo - nowa ja 17 lipca 2014, 22:32

Jest już informacja o pogrzebie Rafała. Łzy mi się do oczu cisną...
https://www.youtube.com/watch?v=AGKaD-EWynE


Wiadomość wyedytowana przez autora 17 lipca 2014, 22:41

ołowiana wrona Wronie gniazdo... 20 lipca 2014, 11:37

Pozytywny czy jeszcze nie???
jaxt3n.jpg
Test 16dc po 14... nie mam chyba wątpliwości i "ściągaj majtki mała" też od razu było :p
Pracowita niedziela :)
2j5l451.jpg


Wiadomość wyedytowana przez autora 20 lipca 2014, 17:21

kasss Czekając na naszą kruszynkę;) 17 lipca 2014, 23:08

Dzis byłam na usg 6+2tc tak sie denerwowałam że coś jest nie tak czy zobacze serduszko choć wiedziałam że jest za wcześnie i może jescze nie być. jednak wszystko poszło dobrze nasze 4mm szczęście ma już bijąće serduszko jestem taka szczęśliwa oby wszystko było dobrze. za to moje cisnienie jest strasznie wysokie zawsze miałam z tym problemy ale myślałam że jest już w normie w końcu na okrągło chodze senna i jak tylko mam wolne to bardzo dużo śpie a tu 160 przed usg i 147 po mam nadzieje że wróci do normy albo to tylko syndrom białego fartucha oby to drugie. jutro na badania całe lista czeka na mnie zawsze sie bałam pobierania krwi a jak chodzi o dzidzie to zrobie dla niej wszystko to dopiero poczatek ale musi byc dobrze już tak kochamy z mężem tą naszą kruszynkę;)

Minelo troche czasu od ostatniego wpisu, ale jakos nie mialam natchnienia by pisac "same bzdety". Gdyby poczytnosc mojego pamietnika byla wieksza, to czlowiek mialby motywacje do tworzenia wpisow "o wszystkim"; a tak ogranicza sie raczej do gledzenia w kolko o tym samym, hm :-( i moze to bledne kolo.
Zaczne wiec moze od info "niestaraniowego" - od poczatku lipca bylam dosc mocno zajeta, poniewaz postanowilismy z moim J. wzniesc niewielka budowle na naszej dzialeczce. Tak zeby nie wyganial nas kazdy deszcz i mozna bylo spokojnie przenocowac (bo po jednej nocy w samochodzie, nie mialam ochoty na wiecej :D ). Zatem dzialalismy przez 6 dni we 3 (a raczej dzialalo 3 facetow, a ja wozilam obiadki i bylam od "potrzymaj mlotek" ;) ), a potem zostalismy juz sami. W sumie to ja nie mam dwoch lewych rak i smykalke do majsterkowania wyssalam z mlekiem matki, wiec dla mnie nie bylo problemem pomagac - wyzynarke, wkretarke, mlotek, ect, umiem obslugiwac calkiem fachowo ;-)
Na dzien dzisiejszy zamknelismy cale poszycie zewnetrzne (altanka jest drewniana), zostala tylko obrobka wykonczenia - listwy naroznikowe, obwiednie otworow (tarasu i okna). Acha, no wlasnie , najwazniejszy w tym wszystkim jest spory, zadaszony taras i zawieszony na nim hamak - tego mi brakowalo przez cale zycie :D.

Natomiast wracajac do tematow przyziemnych, to jutro mam 3 transfer i przez dwa tygodnie, no moze 10 dni jestem wyautowana z pomocy przy "budowie". Mialam cicha nadzieje, ze uda sie zamknac ja do transferu i przywiezc choc wersalke (na ktorej moglabym sie byczyc), ale chwilowo na srodku pomieszczenia jest warsztat tnący. Nie ma wiec do czego sie spieszyc i do domku wracamy dopiero wsrode wieczorem. A od czwartku bede sie juz tylko przygladala poczynaniom mojego J. Uff, to chyba na tyle. Trzymajcie kciuki :)

18.07.2014
Zadna to niespodzianka, ale napisze ze mam juz ze soba dwa bombelki. Transfer odbyl sie bez problemow, denerwowalam sie juz niewiele (w stosunku do powiedzmy pierwszego czy nawet drugiego razu). Robil go moj lekarz J. i stwierdzil z rozbrajajaca szczeroscia (wkladajac juz cewnik z zarodkami) "no, tu wchodzi jak w maselko" - mnie tez nic nie bolalo (chyba rzeczywiscie mam ladne i bezproblemowe wejscie przez szyjke; a nie zawsze tak jest). Wiec oprocz "oczywistego strachu" co do sameg zabiegu, nie balam sie ze bedzie mnie "znowu" cos bolalo. Polezalam dosc dlugo na fotelu po transferze, a potem jeszcze w pokoiku tak ze dwie godzinki. Potem w drodze do domu zajechalismy na pyszne lody i znowu zakopalam sie w pielesze.


Wiadomość wyedytowana przez autora 18 lipca 2014, 22:21

Dzis siostra przyniosla mi zolty stoliczek do dzieciecego pokoju do fioletowych pufek pasuje...wiem moze nie powinnam takiego pokoju urzadzac nie brac krzeselek itp ale mam kolezenki ktore maja dzieci i jak przychodza to nie maja sie jak bawic ...wiec mowie niech maja radosc...
A tak to jeszcze porzadek w dokumentach musze zrobic bo bajzer w tym mam...powyrzucac co nie trzeba i tyle ...
Wkurza mnie troche w tym wszystkim moj maz ..nie moge pow bo ciezko pracuje po to zebym miala dom taki jak mam i wogole ..ale przy sprzataniu rozpakowaniu zly bo ktos wiecznie w domu jest ze posprzatamy na spokojnie a nie wszystko na raz...on poprostu woli zrobic powoli sam niz kogos fatygowac albo cala rodzine angazowac ...
Dzis 11 dc prawy jajnik lekko kuje wczoraj mial 15mm zobaczymy jutro ...ide na 8 rano do dr..
A teraz leze w lozku i czekam jsk moj maz przyjdzie do sypialni ...tylko ze jak zadlugo potrwa to usne sama :)

Przyszlam z pracy i poszlam na chwile do rodzicow. Mama miala mi zostawic rachunki do placenia bo jechalam dzis wczesniej do pracy. Oczywiscie nie zostawila. No i kazali mi je jutro zaplacic. Ja sie oburzylam bo jutro nie mam czasu bo musze byc wczesniej w pracy. Czemu moj brat tego nie moze zrobic skoro i tak jest w domu??? Bezrobotny z wlasnej woli!!!!! On jest non stop w domu!!!! Na dodatek mama powiedziala ze my oboje jestesmy tacy sami:-((( Zrobilo mi sie strasznie przykro jakby ktos scisnal mi serce. Ja wiem ze on jest jej pupilkiem i ona na niego nie da nic powiedziec. Poszlam do meza do sypialni i oczywiscie sie poryczalam. Mam tego dosyc!!!!!!! On sobie mieszka za darmo,ani na jedzenie nie daje kasy. I ten caly dom bedzie jego i ma to wszystko w dupie. No poprostu az mnie rozrywa od srodka. Dlaczego on ma wszystko za darmo i niczym sie nie przejmuje. Ja oczywiscie mam wyzuty sumienia ze im sie nie zgodzilam tego zaplacic ale dlaczego on tego nie moze zrobic!!!!! Jak ja sie ciesze ze nie musze tu na stale mieszkac!!!!! No i oczywiscie jutro do pracy pojde z oczami jak chinczyk z tego placzu bo zawsze tak mam. I co ja im mam powiedziec?? Brak slow!

Mika80 Kiedy wreszcie???? 18 lipca 2014, 07:04

Witajcie Dziewczynki, odpoczywam sobie na wakacjach z C. Nic się nie dzieje, chociaż to już 31 dc. Zwariuję chyba!!!

siostra86 UDAŁO SIĘ.... 18 lipca 2014, 08:07

wyniki hormonów już są, po za powiększonym poziomem estrogenów w fazie lutealnej wszystko ok ciekawe co oznaczają te estrogeny??? nie wiele mogę na ten temat znaleźć za niecałe dwa tygodnie ide do lekarza to może mi Pani coś powie na ten temat...
Za każdym razem gdy otwieram diagnostykę z wynikami badań to straszny lęk mnie ogarnia...


Wiadomość wyedytowana przez autora 22 lipca 2014, 08:04

ołowiana wrona Wronie gniazdo... 18 lipca 2014, 08:12

14 dc

Wczorajszy dzień to był jakiś koszmar, bez wdawania się w szczegóły, ale desant na Normandię to niedzielny piknik...
Byłam zła i naburmuszona prawie cały dzień, wieczorem poszłam z lubym i jego synem pograć w kosza...i tak jakoś lepiej się zrobiło. Później kolacja, pograliśmy jeszcze w remi-brydża i do łóżka. O dziwo "coś" zostało w pamięci mojego z wcześniejszej rozmowy bo zapytał "to kiedy masz te dni płodne, potwierdzone"? tak sobie myślę...jak potwierdzone skoro nie byłam u ginekologa, ale z drugiej strony...why not? TAK! MAM! wcześniej w trakcie kąpieli sprawdziłam szyjkę, nieco wyżej, jakby bardziej miękka, kółeczko tez mogłam "zakreślić" ale za to duuużo rozciągliwego śluziku :) No więc jak nie teraz to kiedy mam niby te płodne dni??
ZAKLINAM CIE OvuFriend...WYZNACZ TĄ CHOLERNĄ OWULACJE!!!!!
Gapie się na wykres jakby od tego mogła podskoczyć mi temp. Drugi dzień jest trochę wyższa, ale czy to jest zapowiedź TEGO? jeśli możecie to zerknijcie, proszę. Porównuje, przeglądam i podziwiam Wasze wykresy ale ja jestem w takim stanie, że wszystko sobie mogę wmówić, dośpiewać, nie oceniam realnie swoich szans na owu.

Agi Radość.. 18 lipca 2014, 08:46

Radość :) a nie może kiedyś będzie ....
Będzie jestem dobrej myśli :D

No i wczoraj <3 nie było :(Ale sobie poważnie porozmawialiśmy ,poprosiłam męża spokojnie aby przestał palić ,żeby pomógł sobie ,że może badania nasienia poprawią się.Powiedziałam ,że co to daje ,że ja staram się jak on w ogóle .No i powiedział ,że przestaje palić ,prosiłam aby mnie nie oszukiwał ,żeby był szczery. Mam nadzieje ,że tak będzie.

coliberek Działania..działania... 18 lipca 2014, 10:42

No i poszło. :) Jak już zaczęłam pisać odpowiedź Kali musze naskrobać kilka słów. Cały czas gotuje się we mnie ogromna potrzeba zostania w końcu mamą. Tak bardzo chce, ze nawet miałam nadzieję, że pomimo brania tabletek się udało - ze względu na sennośc i nudności po tabletach. hii No ale jako weteranka ovufriend wyciągnęłam już odpowiedni wniosek..ze nudności zaczynają się później. A nie jeszcze przed potencjalnym terminem ciotki.

Warunki do starań są teraz średnie, bo przez cienką ściankę śpi mama ale zaczęła się codziennie wypuszczać na basen wiec wtedy mamy chwile prywatności. ;) Będą więc próby i starania. Niech tylko przyjedzie już ta @, odjedzie i zaczynamy zabawę. Nie będę się zbyt nastawiać...bo mialam marzenia że się uda po Clo a tym czasem dupa.. No ale muszę mieć na uwadze to, że jeżeli się nie uda do końca października to potem ruszymy z tematem inseminacji. Tam jest zielone światło o ile tylko jakaś świńska cysta się nie pojawi. Normalnie, tak jak Maxi napisała...moje ciało zasabotażowało moje nadzieje i nasze starania. :/

Jeżeli chodzi o nasze plany, to zwykle nic nei planujemy bo wiadomo, że plany mają to do siebie że lubią nie wychodzić. Ale zamiast planu mamy...projekt, szkic. W końcu wymyślilismy, rozważyliśmy za i przeciw..no i szkic jest na tyle silny, że się go trzymamy. Pomimo tego, ze obydwoje jestesmy szaleni i jeden podmuch przeznaczenia i zamiast podążac obraną drogą nagle mozemy zrobić zwrot o 190% i wylądować np w Australii. hiii Póki co jeszcze możemy, ale mamy świadomość, że jak już będziemy mieli nasze MINI to trzeba będzie sie konkretnie ustabilizowac w jednym miejscu. Język, szkoła itp

Więc projekt jest taki, że do końca października grzejemy dupki na Ibizie, pracując intensywnie i odkładając kaskę. Potem intensywnie ruszymy z dalszym niemieckim, tak żeby w czerwcu wrócić na Ibizę - mąż potrenuje z turystami swój osiągniety i wymagany poziom niemeickiego ( B2 ) i po Ibizie ruszamy zapuszczac korzenie w Niemczech.

Nigdy nie przepadałam za jęz. niemieckim, myślałam że Niemcy są niemili i snobistyczni ale wcale nie! Codziennie mamy tutaj pęczki Niemców (pacjentów) i tak jak już wczesniej zauwazyliśmy są bardzo mili, sympatyczni, kulturalni itp. Do tego poziom zarobków kształtuje się na satysfakcjonującym poziomie, blisko Polski, blisko nart, tanie oferty wakacyjne, smaczne kiełbaski :) a do tego mąż będzie mógł wybrać sobie drugą specjalizację, bez żadnego egzaminu. Wczesniej nawet przez myśl by mi nie przeszło, że zainteresuje mnie temat Niemiec no ale w miłym towarzystwie....wszystko jest możliwe.

Cieszę się, ze mój mąż jest taki jak jest. To niesamowite, że na dwóch przeciwległych krańcach świata tak się dobraliśmy. Ciekawe jakie będzie nasze Maleństwo. Bardziej podobne do mnie czy bardziej do meża, ciekawe jak rozłożą się w nim nasze cechy charakteru. To takie niesamowite.

Ach..przeżywam jakieś uniesienie przedmałpowe. A może to detoks od tych tabletek anty tak cudownie na mnie działa. Nie nie..żartuję, niemozliwe bo to dopiero 1 dzień po odstawieniu. :D

Ok..czas na come back to work.

Miłego weekendu!


Wiadomość wyedytowana przez autora 18 lipca 2014, 10:43

10t6d

We wtorek byłam na wizycie kontrolnej. Założono mi kartę ciąży, wpisano wyniki, dostałam plan opieki przedporodowej, pobrano mi cytologię. Ponieważ ginekolog do którego chodzę zna mnie dość długo - pracowaliśmy też razem, wie że się boje o malucha, zaprosił mnie do usg - żeby jak to powiedział " mnie uspokoić"...od razu gdy zaczęło się badania zanim zobaczyłam serduszko, najpierw zobaczyłam żabkę która odpycha się od ścian macicy:-)ufffffff.....

nie przypuszczałam że poprzednie wydarzenie może mieć taki wpływ na moją psychikę..i tak potęgować strach..

w piątek badania prenatalne

następna wizyta 5.08.

ewcia21k Madziulkowy cud (*) 18 lipca 2014, 09:45

http://naforum.zapodaj.net/thumbs/5b26aa5fa6e2.jpg

Wczorajsza niespodzianka na naszym domku :)

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)