JoAnna87 Zaczynamy: projekt dziecko 27 lipca 2014, 20:54

Dzisiaj był dobry dzień mimo problemów w nocy...
Mam mały problem z tarczycą i czasami daje ona o sobie znać. Nie tylko wypadaniem włosów, ale niestety bezsennością czy problemami z zaśnięciem. Endodoktorka powiedziała mi, że to wina tarczycy - nie wiem ile w tym prawdy, ale po 2 miesiącach brania hormonów bezsenne noce zdarzają się rzadziej.
Niezrażona worami pod oczami :) wyjechałam z mężem za miasto i umówiłam się z rodziną na niedzielny obiad :) Potem popołudniowa siesta :)
Przydała mi się taka leniwa niedziela, przynajmniej nie myślałam przez parę godzin czy udało się zrobić dzidziusia...
Trzymam kciuki za pozytywny wynik.. Nie tylko mój, ale również i wszystkich innych dziewczyn z ovufriend :)

Bergo Bergo - nowa ja 27 lipca 2014, 21:34

Źle znoszę upały. Nie chciało mi się nawet jechać na działkę, ale w końcu się zabrałam i poleżałam trochę nad zalewem w cieniu brzozy. Lepiej! Lekki cień i wiaterek od wody.
2cz24vs.jpg
Mały żartowniś znowu wywinął mi pępek na lewą stronę :)
dp8qaw.jpg

Miałam ogromną ochotę pojechać na RedBull Air Show, ale biorąc pod uwagę korki na tej psedo autostradzie odpuściłam. Szkoda, wielka szkoda :(

W ostatnim tygodniu w ogóle nie ćwiczyłam. Po prostu nie miałam siły w te upały. Ledwo żyję. Ale muszę coś robić, bo plecy nie dają mi spokoju. Po powrocie znad morza kontynuowałam gimnastykę i było super. Odpuściłam i cierpię... Tylko jak tu się ruszać w tym upale??? Nigdy nie sądziłam, że to powiem ale.... ZA GORĄCO MI!


Wiadomość wyedytowana przez autora 27 lipca 2014, 21:36

Witam wszystkich którzy będą czytać mój pamiętnik, moją walkę o pełną rodzinę.

mirka14 wierzę że się uda 27 lipca 2014, 22:29

Ciąża zakończona 22 maja 2014


Wiadomość wyedytowana przez autora 28 lipca 2014, 09:56

Dawno nie pisalam jestem na wakacjach w Polsce bez meza niestety 3 IUI nie bylo bo lekarka chce zaczac jakos inaczej cos robic ale 21.07 w dniu wyjazdu do Polski pecherzyk mial 18,4mm i chyba po usg pekl wiec zobaczymy serduszkowania byly :D dzisiaj mam 32dc za 3 dni powinnam dostac @ no chyba ze przesunie mi sie przez pozniejsza owulke.

Ida Zdając się na los 27 lipca 2014, 22:47

Szoku dzień drugi.

Rano zrobiłam ponownie test. Wyraźnie pozytywny, ale chyba liczyłam na mocniejszą kreskę, choć wiem, że testy należy wykonywać z conajmniej 2 albo 3 dniową przerwą. Potwierdzenie mam, więc jest ok :) Test powtórzę jeszcze jutro albo pojutrze.

A dziś, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki dostałąm szereg wczesnociążowych dolegliwości. Wiem, pewnie to siła podświadomości, ale ból głowy nie odpuszcza nawet na chwilę :/ Do tego co jakiś czas czuję szarpnięcie w brzuchu, raz z lewej, raz z prawej, a już przy gwałtowniejszym ruchu mocniej. Jestem zmęczona i senna, ale powedzmy, że zwalam to na nocne niewyspanie. Do tego ciągle chce mi się pić! Matko, jakie mam pragnienie. Owszem, jest upał, ale ja nawet w te najgorsze muszę się zmuszać do picia. Teraz butelkę wody mam ciągle przy sobie.

Jutro dzwonię do mojego lekarza. Jeszcze nie zdecydowałam na 100% czy to będzie mój lekarz, ale z racji że ma bardzo dobry sprzęt, zależy mi na potwierdzeniu ciąży. Choćby po to, by móc coś pokazać Rodzicom, bo już ledwo się z mężem powstrzymujemy z wygadaniem się. Nie, jestem daleka od przesądów, ale jakoś tak test ciążowy to dla mnie za mało, by obwieszczać tą nowinę. Nie należę także do osób, które są w stanie poczekać do końca I trymestru, bo dla mnie to wieczność, a że mam z Rodzicami bardzo dobre relacje, już czuję, że ich oszukuję, nie mówiąc im prawdy ;)


Wiadomość wyedytowana przez autora 27 lipca 2014, 22:49

Czasem... czasem myślę, że nie dostanę nigdy tego o czym marzę. Że do końca życia będę zgnuśniała bo z dziećmi będzie mi się kojarzył jedynie ból... Czy można się pogodzić nie tylko ze stratą ale i z nieotrzymaniem drugiej szansy? Rozumiem, świat nie jest sprawiedliwy...Ale czy ta jedna,jedyna rzecz nie mogłaby się po prostu udać? Zawsze mam nadzieję, a jak już nasikam na ten głupi test mam ochotę go od razu wyrzucić, bo wiem, że wynik i tak będzie negatywny... Na prawdę się czuję jakbym grała na loterii, gdzie wygrywa 85% osób, a ja jestem w pechowej reszcie, z której potem zostanie nas jeszcze mniej :( 7 cykli... przeraża mnie to. Tyle czasu poświęcone wokół jednej idei, jednej myśli, a nawet jeśli nie tylko wokół niej, to zawsze gdzieś tam była... Czy to, że chcę być w ciąży to naprawdę taka ogromna i wygórowana chęć? Ja rozumiem, że jak byłam nastolatką i myślałam sobie: chcę być piosenkarką to prośba była wygórowana i co więcej po prostu głupia. Ale zaraz się okaże, że mam na to takie same szanse jak na coś, co wydawało mi się naturalne i oczywiste. Chciałabym móc znowu pomyśleć sobie: O rany, będę mamą... Misiek będzie tatą... Będę urządzać pokoik dziecięcy... Kupować ciuszki... Będę mieć codzienną motywację do wstawania skoro świt i pokazywania komuś wszystkich wspaniałych rzeczy dookoła... Będę miała dziecko... Zabiorę je tu i tu i tam i wszędzie... Będę patrzeć jak rośnie, robi pierwsze kroki, mówi pierwsze słowa, robi siku na nocnik, pluje przygotowanym przeze mnie obiadem, wiąże samo sznurówki, zaczyna jeździć na rowerku z bocznymi kółkami... Nie wiem co zrobię jeśli to wszystko okaże się niemożliwe. Nie chcę czuć, że jest niemożliwe. Nie chcę wiedzieć, że straciłam jedyną szansę, że jedyne takie cudowne myśli zakończyły się nie cudem i orgazmem szczęścia, a najgorszą tragedią w moim życiu... Byłam pewna, że będę mieć dziecko zanim skończę 26 lat. Skończyłam. I na razie się na nic nie zapowiada :(

justi87 Pragnienie dzidziuśka :) 27 lipca 2014, 23:06

Boże ja kiedyś zwariuje przez tego mojego męża. Wyprowadza mnie ten chłop z równowagi ostatnio cały czas, co z tego ze potrafi być kochany i dobry jak za chwile wszystko zepsuje i czasem żyć się nie chce. Jak ja w takich sytuacjach marzę o chwilach jak byłam sama, cieszyło mnie życie i wszystko dookoła byłam pełną sił, wigoru a teraz taka przygaszona, jak człowiek człowiekowi potrafi zatruwac życie. Boże, jesteśmy dopiero 5miesiecy po ślubie i ostatnio jest coraz gorzej. On jest taki nerwowy ze żal. Może znacie jakieś leki uspokajające albo zioła. Mamy tu plany dziecko, jesteśmy w trakcie kupna domu a relacje miedzy nami słabną. powiedzialam mu tylko ze mógłby kupić bilety chociaż raz tylko z pl bo do pl juz kupilam/, zawsze kupuje i sam tylko gest i wyrzuca mi ze i tak wspólną kasę mamy.ze mi tylko o kasę chodzi.ze on płaci wszystkie rachunki. No ludzie.zarabia prawie 2 razy więcej ode mnie i chyba to facet powinien mieć na głowie takie rzeczy.jeszcze nie ma dzieci a juz problemy o kasę. Ja jestem niezależną.na wesele po równo od siebie dawalismy przy czym moi rodzice pomogli nam bardzo dużo.wszystki alkohol. Plus do koperty dostaniemy bardzo grubo.jego rodzice nie pomogli ani groszem.a on głupi pracował 5 lat od rana do wieczora od pon do niedzieli i wysyłał im wszystko bo matki marzeniem było mieć dom i ma z tego g. A oni mu g dają mimo izby potrzebował.ojciec kupił stół za 5tys zl jak juz razem byliśmy i akurat się wprowadzalismy na mieszkanie gdzie musieliśmy kupić i urządzić wszystko. A ojciec z przeklenstwami ze ma on zapłacić za ten stół bo cos przygadal ze na wigilię w nowy domu gdzie ich babcia miała przyjechać powinien być stół inny niż plastikowy ogrodowy. Malo ze kasę wysyłał to musiał wsiąść tu w Anglii kredyt bo ojcu było malo. Paranoja. Ten człowiek _teść to jakiś nie normalny jest. A on dal się wykorzystać a teraz musiał zaczynać wszystko od nowa mimo izby pieniądze były na kupno mieszkania. Nie na widzę takich ludzi.jakim potworem trzeba być żeby tak wykorzystać dziecko. To moi rodzice nie pracują ale zawsze mi pomagali i co maja to by mi dali z oszczędności .no wszystko. Gdzie. Za jakie grzechy mam taka kare takich teściów. Dzięki Bogu nie żyjemy razem. Ale na poczatku wszystkie kłótnie były przez nich. A on ich broni.... Nie wiem czy wytrzymam to wszystko. Jak tu zajść w ciążę jak co chwile jakieś kłótnie, nerwowość...no jak?


Wiadomość wyedytowana przez autora 27 lipca 2014, 23:08

4cs
20dc
8dpo

Sprzeczne odczucia. I wierzę i nie. I mam nadzieję i jej brak. Nie chcę się nakręcać.
W tym cyklu w odróżnieniu od poprzednich nic mnie nie ciągnie, nic mnie nie boli. Od 2-3 dni mam wrażliwe, ciężkie i obolałe piersi i delikatnie pobolewa brzuch jak przed miesiączką. Generalnie czuję się jakbym za parę dni miała dostać @. No zgodnie z kalendarzem i wykresem będzie to za 5 dni.

Nie robię testów ciążowych, poczekam na termin @.
Robię za to testy owulacyjne codziennie. Generalnie te testy są do dupy (zielone z allegro). Właściwie od 8dc widzę drugą kreskę... trudno naprawdę powiedzieć, który z nich jest pozytywny, bo wszystkie wyglądają podobnie.

Na razie biorę metforminę tylko 1 tabletkę dziennie - a powinnam 3. Jakoś boję się więcej.

Campari Niekończąca się walka trwa... 17 września 2014, 23:15

Czuję jak rwie mnie lewy jajnik. A wiem po usg że pęcherzyk jest w lewym. Więc chyba to owulacja...cóż, nie liczę, że nieliczne i tak plemniki z poniedziałku przeżyły do dziś, więc kolejny cykl stracony:-( no trudno. Nie mam na to wpływu. Zapytałam dziś M czy może byśby skłamali trochę na badaniu w piątek, ale to przecież głupie;-)

Boże, jest tu w ogóle ktoś zainteresowany jakąkolwiek interakcją ???
Zaczynam zastanawiać się czy to ma jakikolwiek sens, takie pisanie sama do siebie. ;/


Wiadomość wyedytowana przez autora 28 lipca 2014, 13:09

Ciąża rozpoczęta 12 listopada 2013

Nawet nie wiem co napisac! tak bardzo sie ciesze!!!!!!!!!jeszcze nie przestalam plakac!!! ze szczescia...caly czas zerkam na test czy linia nie zniknie...choc to 10/11dpo...11dpo wg mnie juz jest ladna rozowa kreska, nie tak ladna jak testowa ale jest widoczna golym okiem z duzej odleglosci ijest gruba...nie biala, nie szara jest piekna rozowa krecha!!!jestem pozytywnie nastawiona, wiem ze utrzyma sie! termin porodu kolo moich urodzin...urodzilam sie 16 kwietnia!

"Pamiętaj, że w przypadku zapłodnienia dużą role odgrywa szczęście – musisz pogodzić się z tym, że nie jesteś w stanie wszystkiego zaplanować. Oczywiście bardzo dobrym pomysłem jest maksymalizowanie swoich szans na zapłodnienie, ale świadomość tego, że w tym procesie nie jesteście do końca „panami swojego losu” może zaoszczędzić Wam niepotrzebnego stresu."


Dzisiejsza porada dnia jest bardzo trafna.
Z jednej strony jest to budująca świadomość, że wszystko się jeszcze może zdarzyć, że nic straconego.
Jednak z drugiej strony, dla takiej osoby jak ja, która lubi mieć wszystko zaplanowane jest to delikatnie mówiąc dyskomfort psychiczny.
Radzę sobie z tym przy pomocy optymizmu Męża i pozytywnemu myśleniu i projekcji.
To tak jak w przypadku strachu przed lataniem, musisz zdać sobie sprawę z tego, że nie masz wpływu na los i co ma być to będzie.


Wiadomość wyedytowana przez autora 28 lipca 2014, 01:06

helutka droga do zielonej kropki 28 lipca 2014, 07:37

Dobrze, że moja temperatura nie skacze pod niebo - jak zacznie spadać przed @, to przynajmniej mniej się potłucze.. ;]

No to się doczekałam. Jutro idę do szpitala. Ciekawe czy tym razem obejdzie się bez przygód i powrotów do domu ;) Denerwuję się bardziej niż za pierwszym razem. Ale jakoś to będzie jak trzeba to trzeba.

siostra86 UDAŁO SIĘ.... 28 lipca 2014, 08:10

Całe dwa dni nad morzem pogoda super trochę sie wybyczyliśmy i akurat trafiły płodne dni;-) Chociaż teraz i tak jestem nastawiona że idę do tego szpitala i będę się leczyć to jednak jakieś marzenie gdzieś z tyłu głowy pozostaje...ech dziewczynki pozdrawiam i trzymam za was wszytkie kciuki. A dziś idę do ortopedy i zobaczymy co dalej z moim l4

Jeszcze tylko tydzień i... urlop :D Już nie mogę się doczekać :)
Powoli się z mężem szykujemy :) Wczoraj na małych zakupach byliśmy :) Kupiłam sobie nowe buty :) No i musiałam kupić nowe staniki - stare tuż przed okresem (jak mi cycki puchną) były za małe... Na szczęście znalazłam odpowiedni rozmiar, z czym u mnie jest zawsze kłopot :)
Jedyne co mnie martwi to... okres :( Owulka była 3 dni temu, więc małpa powinna przyjść za tydzień we wtorek/środę :( Nie ma to jak urlop okresem zaczynać :/ Oby tylko okazał się łagodny :)

A i w ten weekend jednak nigdzie nie pojechaliśmy - zrobiliśmy sobie weekend lenia, czyli spanie do upadłego, cały dzień w piżamach itp :) Tylko własnie w niedziele popołudniu na małe zakupy :) Podczas których... spadłam ze schodków i mam całą prawą łydkę obdartą... Teraz cała noga mnie boli i kuśtykam jak chodzę :( No i kolejne siniaki mi się przez to na nodze porobiły :/ Eh... ja to mam szczęście do tych siniaków... Ledwo się dotknę i już fioletowo/czarny sinior który się potem zielony robi :/ Aż wstyd czasem sukienkę krótszą założyć bo całe uda i dupa w siniakach :/


Samopoczucie na dziś - obolała, ale zadowolona :)

Po skończeniu dachu wybraliśmy się z rodzinką w sobotę rano nad jeziorko i wróciliśmy wczoraj wieczorem ;) Było miło, chociaż zabrakło mi jakiegoś romantycznego spacerku, jakoś nie było kiedy. No i mieliśmy wczoraj pierwszą rocznicę, o której przypomniał mi mąż dopiero wieczorem :D no więc skoczyliśmy po winko, chcieliśmy sobie posiedzieć przy filmie, w spokoju... A wypiliśmy po kieliszku i zasnęliśmy :P Oczywiście @ przyszła wczoraj rano specjalnie, żebym nie mogła popływać, 3 dni wcześniej. Jak nigdy.

W piątek było mi smutno i płakałam. Tęsknię za Olkiem, męża nie było więc napisałam do niego smsa i tak zaczęliśmy rozmawiać. I ja napisałam że wydaje mi się że on nie chce kolejnego dziecka bo o tym nie mówi itd. A on odpisał że chce, że czeka aż mu powiem że jestem w ciąży i nie może się już doczekać. A ja pomyślałam sobie "no to sobie poczekasz" i rozpłakałam się jeszcze bardziej. Bo nie mogę dać mu dziecka którego on tak bardzo chce.

W ogóle myślę że wcale nie będziemy się starać. Jakoś ostatnio trochę się nam różne sprawy popsuły... Bardzo byśmy chcieli, ale dziecko to odpowiedzialność i nie oszukujmy się, potrzeba pieniędzy. Których my nie mamy. Może lepiej poodkładać teraz parę groszy i poczekać aż mąż dostanie podwyżkę. A jeśli Bóg będzie chciał to i tak nam to dziecko da.

11dpo - test negatywny. Pewnie już tak zostanie. Tak jest lepiej. Zrobię porządek z tarczycą przed poczęciem i pojadę na urlop. Tylko co to za smutek w sercu?

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)