"Weekend, weekend i po weekendzie..."
pora wrócić do rzeczywistości, ale jest ciężko 
Było cudownie, spacery wśród zieleni, pyszne domowe jedzonko, sielanka
obyło się bez wina, bo moja mama jest na diecie (zalecenie - zero alkoholu), więc nie chciała - solidaryzowałam się z nią i nawet nie było pytań w stylu "nie pijesz? jesteś w ciąży?"
a panowie popijali sobie w sobotę piwko ostatnio przywiezione przez nas z Czech.
Byliśmy też u mojej kuzynki, która ma śliczną, 4 miesięczną córeczkę - Julkę
mała jest na takim etapie, że śmieje się co chwilę, naśladuje samogłoski, ale oczywiście jeszcze nie mówi, chociaż widać, że bardzo by chciała
jakiś czas temu zapytałam M. (a raczej stwierdziłam), że pewnie wolałby chłopca, ale powiedział, że niekoniecznie, że najważniejsze, żeby było zdrowe, a płeć to sprawa drugorzędowa
cieszę się, że ma takie podejście, bo większość mężczyzn marzy o synu, chociaż później, kiedy rodzą się im córki, są ich małymi księżniczkami, najwspanialszymi na świecie 
Przestał mnie pobolewać brzuch i nie wiem, czy to dobrze, czy źle... W ogóle jakaś taka bardziej niecierpliwa się zrobiłam, chyba nie wytrzymam do tego 20.08. Wczoraj nakrzyczałam na M., kiedy prowadził samochód (nigdy mi się to nie zdarza, M. jest bardzo dobrym kierowcą, a ja rzadko krzyczę). Piersi nadal rosną, ale sutki już tak nie bolą. Mam lekki katar, więc zapachów też już tak nie wyczuwam.
Zobaczymy, co ma być to będzie! 
DOPIERO DZIŚ ZAUWAŻYŁAM ŻE PRZEZ TYLE MIESIĘCY NIE PRZEDSTAWIŁAM WAM JULKI CÓRKI Z BARDZO MŁODYCH LAT MOJEGO MĘŻA ;P ;P ;P
Jula jest 8 letnią dziewczynką no 8 i pół bardzo ładną mądrą i bardzo grzeczną , od samego początku dogadujemy się rewelacyjnie i bardzo się kochamy
Jula mieszka ze swoją mamą z którą też mam dobry kontakt i Jula przebywa u Nas kiedy tylko chcę 
Jula dopiero wczoraj się dowiedziała o Mikusiu nie mówiliśmy ze względu na traume jaką przeszła po śmierci Nastki a mimo dużego brzucha Julcia się nie domyślała bo nie jest ciekawska i myślała że przytyłam ;P
FOTECZKI SĄ Z ZESZŁEGO ROKU





trzeci dzień po transferze ... coraz większe nerwy i obawa aby wszystko zakończyło się dobrze, bez szpitala i zabiegu ...
cały czas myślę o tym co będzie, może nie potrzebnie, ale już taka jestem ... dobrze że w sobotę wesele to teraz trzeba się skupić na szykowaniu wszystkiego
trzeci dzień po transferze ... coraz większe nerwy i obawa aby wszystko zakończyło się dobrze, bez szpitala i zabiegu ...
cały czas myślę o tym co będzie, może nie potrzebnie, ale już taka jestem ... dobrze że w sobotę wesele to teraz trzeba się skupić na szykowaniu wszystkiego
znowu cholerna @ się czai za rogiem, mam dosyć. Żyję od @ do @, co mam zrobić żeby wyluzować, nie potrafię chyba, Chce mi się ryczeć, Nie wiem co zrobić...
znowu cholerna @ się czai za rogiem, mam dosyć. Żyję od @ do @, co mam zrobić żeby wyluzować, nie potrafię chyba, Chce mi się ryczeć, Nie wiem co zrobić...
3 dni..... aaaaaa włącza się tryb panika
, ja tak mam i już, że przed każdym ważnym wydarzenie czy to pozytywnym czy negatywnym....
Coś tam czytałam sobie wczoraj o protokołach i lekach, skomplikowane to wszystko ale czego się nie robi dla posiadania dziecka. Tak jak mówiła pielęgniarka na pierwszej wizycie jak nas zakwalifikują to dostanę tabletki anty i ruszamy ze stymulacją dopiero od następnego cyklu czyli we wrześniu 
Zapraszam do licytacji kolczyki i komplety już od 2 zł + koszt wysyłki - za ile wylicytujesz za tyle masz 
https://www.facebook.com/media/set/?set=a.704085129656539.1073741836.608941292504257&type=1
Mam dylemat, chce sie umowic na polowkowe na przyszly tydzien do neomedici tam gdzie robilam pierwsze prenatalne i maja opcje usg polowkowe i usg 3/4d genetyczne i teraz nie wiem ktore wybrac. Czy podczas 3d/4d wykonuja te same pomiary (jesli to genetyczne)co podczas "polowkowego" czy nie. Polowkowe 250zl a 3/4d 280zl w promocji. Najbardziej chodzi mi o to czy podstawowe pomiary jakos sie roznia w tym i w tym bo jesli tak to zrobie prenatalne a na 3d umowie sie troszke pozniej a jesli nie to po co jezdzic dwa razy a przy okazji bylby filmik na plytce.
A swoja droga zrobilam pierwszy zakup dla maluszka mimo, ze nie znamy plci i mamy problemy z kolorem. Kupilam spiworek do lozeczka bialy z zoltymi wstawkami z kubusiem puchatkiem, uniwersalny kolor a ile radosci. Swietna okazja w tesco z 70zl po obnizce 20 kilka
Ogolnie mamy duzo ciuszkow po Amelii ,ale jak cos fajnego wisi w sklepie to w oczy kluje hehe
Wiadomość wyedytowana przez autora 11 sierpnia 2014, 15:08
Dawno mnie tu nie było a raczej byłam od czasu do czasu ale nic nie pisałam a to przez to że M miał urlop wiec nie siedziałam na necie tylko ciągle gdzieś chodziłam.
A więc tak co u nas w środę przyszło nam wreszcie łóżeczko. Jesteśmy z niego zadowoleni bo jest takie jakie chcieliśmy i bardzo nam sie podoba. Oczywiście M musiał od razu złożyć co by zobaczyć czy wszystko pasuje i czy nie ma żadnych wad. Na szczescie wszystko jest dobrze
Stoi w drugim pokoju i czeka na maleństwo ale to jeszcze ze dwa miesiące sobie postoi puste.
W piątek byłam na wizycie, oczywiście nie obyło sie bez godzinnego opóźnienia. I tak moje badania wszystkie są dobre, nie mam cukrzycy, ciśnienie ok, waga już 10 kg na plus, szyjka zamknięta. Z maleństwem wszystko dobrze ładnie sobie rośnie i przybiera na wadze, wszystkie wymiary prawidłowe, na wizycie ważyła 1287 g. Jedynie co jest niepokojące to to że mała ułozona jest bardzo niziutko główką w dole, co na badaniu ginekologicznym ginka wyczuła pod palcami główkę. Widziałam że nie jest z tego powodu zadowolona ale po usg powiedziała ze nie ma czego sie czepić. A ja mam dużo leżeć i wypoczywać żeby troszkę mała była wyżej. Fakt w tamtym tygodniu dużo chodziłam i to mogło sie przyczynić ale od dziś pełen leżing.
Wiadomość wyedytowana przez autora 8 września 2016, 12:51
no i tak ..... mapa jeszcze nie stworzona i nie wiem, czy kiedykolwiek ją stworzę. Moje wahania nt. czy jestem gotowa i chcę mieć dzieci, czy jednak nie, po prostu mnie już wnerwiły tak nieprzeciętnie, że mam dosyć. Oczywiście pomierzę jeszcze tempkę dwa cykle, póki biorę leki, ale na tym definitywny koniec !!! Nie mam już absolutnie parcia na dziecko ! W tym cyklu dobrze żarło, ale ...... no właśnie zawsze to ale na koniec. OK, przyjęłam do wiadomości, że nie dla mnie ciąża i macierzyństwo. Cały świat stoi przede mną otworem, zero ograniczeń, wyrzeczeń. Podróże, podróże i jeszcze raz podróże, no i przede wszystkim własny dom. O tym marzę bardzo ! Więc na tym się teraz skupię.
no i tak ..... mapa jeszcze nie stworzona i nie wiem, czy kiedykolwiek ją stworzę. Moje wahania nt. czy jestem gotowa i chcę mieć dzieci, czy jednak nie, po prostu mnie już wnerwiły tak nieprzeciętnie, że mam dosyć. Oczywiście pomierzę jeszcze tempkę dwa cykle, póki biorę leki, ale na tym definitywny koniec !!! Nie mam już absolutnie parcia na dziecko ! W tym cyklu dobrze żarło, ale ...... no właśnie zawsze to ale na koniec. OK, przyjęłam do wiadomości, że nie dla mnie ciąża i macierzyństwo. Cały świat stoi przede mną otworem, zero ograniczeń, wyrzeczeń. Podróże, podróże i jeszcze raz podróże, no i przede wszystkim własny dom. O tym marzę bardzo ! Więc na tym się teraz skupię.
Już po pierwszej wizycie u lekarza, dobrze się złożyło bo dziś mnie dosyć tak pobolewa w dole brzucha, jak przed okresem no i powiedziałam mu też o tym silnym bólu w sobotę rano iże dosyć często czuję ból jakby w lewym jajniku tak zawsze miałam jak mi się zaczynał okres, też powiedziałam że i dziś i kilka razy czułam ból jakby w nerkach i dał mi na mocz pojemniczek i siuśki poszły do badania czy wszystko ok, no ale z czego najbardziej jestem ucieszona to, że na jutro zostałam umówiona do szpitala do sąsiedniego miasta ( bo tam lepiej robią) na early scan także juz jutro zobaczymy nasze maleństwo, miejmy nadzieję że te bóle to normalne i wszystko u niego w jak najlepszym porządeczku
trochę się obawiałam jak ja tam pojade i czy mąż dostanie wolne bo u niego w pracy ciężko i bardzo busy ale powiedział managerowi i ten odpowiedział że jakby mu mógł odmówić wzięcia wolnego i pogratulował mu także wszystko super!
czekamy zatem z niecierpliwością jutra 15:15 
a jutro kończymy 6 tydzień 
Wiadomość wyedytowana przez autora 11 sierpnia 2014, 22:16
Uff pierwszy dzien w przedszkolu zaliczony. Oczywiscie wczoraj nie wytrzymalam emocji i przy pakowaniu synia ubranek sie poryczalam. A dzisiaj jestem szczesliwa bo moj maly dzielny synus doskonale sobie poradzil. Jak tylko weslismy do sali, polecial do dzieciakow i tyle go widzialam
Na koniec co prawda zrobil mi mala scene ale nie dlatego zeby sie czegos bal a dlatego ze nie chcial jeszcze isc do domu. Tak ze rewelacja 
Mąż mnie mobilizuje do pakowania torby. Strasznie wcześnie no ale niech będzie. Zaczęłam więc kompletować zestaw do szpitala. I tak nie może być wcześniej niż za 6 czy 7 tygodni, bo Medeor nas nie przyjmie
Właśnie wstawiłam pierwsze pranie ciuszków małego 
O szkole rodzenia, czy coś daje. Bardzo dużo daje! Przede wszystkim na płaszczyźnie emocjonalnej u mojego męża. Trzy krótkie dni, zaledwie 12 godzin, a jest dojrzalszy, więcej rozumie, bardziej wspiera. Nagle wziął się za gotowanie i sprzątanie, żebym odpoczęła. Rozmawiając z teściową o dziecku mówiłyśmy, że bobasy tak cudnie pachną, jak budyń waniliowy. A on słuchał z bardzo błogą miną
To są ogromne zmiany u niego. Odczuwam więcej zrozumienia, więcej wsparcia, więcej czułości. Opowiedzenie przez fachowców o tym co się dzieje z kobietą w ciąży, podczas porodu i połogu otworzyło mu oczy. Zabawa lalkami też była fajna
Może nie wyszliśmy stamtąd jako spece od przewijania i kąpania, ale mamy pojęcie teraz już obydwoje. Mniej strachu jest w nas, więcej zrozumienia i spokoju. To były dobrze wydane pieniądze!
Trochę "rozmowy" z synkiem dziś uchwyciłam 
https://www.youtube.com/watch?v=HPiIf7gKjro&list=UUQ6jrDhJ32pZKrTzeTtpH_A
Pokazałam mu filmik i był ten szczery uśmiech i spojrzenie pełne miłości...
Naprawdę wiele się zmienia, a ja mam wrażenie że im dłużej ze sobą jesteśmy tym bardziej się kochamy.
Dopada mnie obawa o to czy synek obróci się główką w dół. Właściwie cały czas jego kopniaki są po lewej stronie brzucha. Na ostatnim USG leżał w poprzek- głowa po prawe, nogi po lewej. Obróć się malutki...
Dziś jedziemy po regał z przewijakiem 
Co do rozmowy z teściową. Oczywiście "MUSISZ karmić piersią". Widziałam, jak P. się zapowietrzył i chciał chyba coś jej powiedzieć, ale nie zdążył. Bo ja na to: "Zobaczymy jak to będzie. Jeśli wszystko będzie ok, to jak najbardziej. Ale jesli nie będzie mi to odpowiadało to nie. Na szczęście jedyne co naprawdę muszę to kiedyś umrzeć." I uśmiech numer 124
No generalnie rozmowa jak zwykle. "Brzuch ci urósł, ojej!" "Nooo, podobno w ciąży rośnie. Tobie malał?".
"A ile przytyłaś?" ,
"W normie",
"Ale ile?",
"Tyle ile trzeba..."
No i macanie brzucha oraz pytanie czemu on nie kopie teraz... Hmmmm, powinnam go zapytać jakoś?
P. powiedział jej, żeby mi dała spokój z tym macaniem, bo on nawet jego nie chce kopać, a ja nie lubię tych macanek, że przecież mówił jej już dawno. Efekt? No przecież ona jest babcią i lekarzem! Kuźwa domorosły położnik z niej się zrobił! Ale na pytania o krew pępowinową, o szczepienia nasz lekarz spec od wszystkiego nie umiał nic powiedzieć...
Ja wiem, naprawdę wiem że ona nie jest moim wrogiem. Ona mnie lubi, jest szczęśliwa że zostałam żoną P., jest dumna z nas, chce dobrze... Ja to wszystko wiem i staram się rozumieć ją i doceniać. Ale kuźwa strasznie brakuje mi już do niej cierpliwości!
Wiadomość wyedytowana przez autora 11 sierpnia 2014, 18:53
No I tak.... Powrot do rzeczywistosci . Ten tygodniowy pobyt nad morzem naładowal mnie nowymi checiami i postanowieniami ( ciekawe na jak długo ) Mimo iż miejsce to samo co w tamtym roku i kojarzące się z przykrymi wspomnieniami oczekiwania na samoistne poronienie , to jednak nie zburzylo naszego relaxu, no, czasami szwagier podnosil ciśnienie, ale to tego zdarzylam się już przyzwyczaić .
Pogoda dopisała, spokój ,plaża , basen, basen, plaża , wieczorne szaleństwa oczywiście z napojami wyskokowymi na basenie. zero ograniczeń . Śmieszne to życie ..... Megestrol maj tysiąc pięćset skutków ubocznych , nakazów, ale nic nie ma o alkoholu !!
Przewertowalam strony polskie i amerykańskie i nic , żadnej wzmianki . Za to znalazłam wzmiankę o antykoncepcji na czas stosowania tego leku, oczywiście na polskiej stronie. Trochę mnie to martwi, bo przez okres naszego urlopu chyba gdzieś tam była owulacja ( o ile śluz może być jej wyznacznikiem) oczywiście , sex bez zabezpieczeń, no bo i po co? Tyle razy się nie udało, wiec chyba życie aż tak ironiczne nie jest, żeby mi walnąć taka niespodziankę . Nic , jeszcze pare dni stresu i okres.
Ogólnie czuje się całkiem niezle , nawet mdłości występują coraz zadziej, wiec to dobry znak. Waga - no cóż, większa, to było do przewidzenia, ale od dziś postanowienie kontolowania tego co jem i pije plus jakieś tam ćwiczenia . Kiedyś były rezultaty z takiego pilnowania się , wiec może teraz tez dam radę . Używałam wtedy aplikacji My Fitness Pal, wszystko się tam podaje i aplikacja przelicza sama co i ile sie skonsumowalo . Zobaczymy rezultaty, teraz będzie gorzej, bo leki mi nie pomagają , a nie wiem czy mogę sobie zakupić jakieś dopalacze odchudzające , niby to jakiś doping , ale nie zauważyłam po ich zażywaniu jakiegoś postępu w gubieniu kilogramów . Dieta koryto w gore plus wypociny przy sporcie to najskuteczniejsza metoda 
No nic..... Trzeba to trzeba .
Z ciekawostek jeszcze jedna sprawa, mniej przyjemna..... Po udanych wakacjach , ubezpieczenie sprowadza mnie na ziemie.. Codzień dochodzi jakiś nowy rachunek, a to za leki, które mi podali, a to za patologa, za anastazjologa, za wlocie , za sale po operacji..... W sumie jak narazie kilkanaście tysięcy dolarów
oczywiście moje ubezpieczenie miga sie od zapłacenia tego rachunku, wiec na razie jest czas na ich przepychanki. Ciekawe ile z tego będę musiała pokryć sama . Siedzieliśmy na telefonie dobra godzinę, żeby wyjaśnić o co im chodzi, cały czas chcą ode mnie nowe informacje, ze im czegoś brakuje . Czy to moja wina,ze przez 6 lat jedynym lekarzem u którego byłam to ginekolog i ze 2 razy endokrynolog? Skąd ja mam im wsiąść moja historie choroby? Mam ja sobie stworzyć dla ich potrzeb? Ehhh, szkoda gadać z tymi oszołomami , chyba ubezpieczenia są tu po to,żeby płacić i nie chorować .
Muszę nauczyć sie wstawiać fotki, jestem ciemna i nie wiem jak to zrobić 
Brzuch boli dzisiaj okropnie już nie mogę się doczekać @ bo wiem że jest za rogiem ale pewnie będzie mnie dręczyła jeszcze kilka dni zanim przyjdzie jak to ona zawsze 
Byliśmy przerejestrować auto 2 godziny w kolejce masakra dłużej niż w poczekalni do mojego byłego lekarza
DZIŚ BYLIŚMY U LEKARKI

U Mikusia wszystko w porządku
waży 1061 i jest aktywny 
Lekarka dziś mi oznajmiła że skieruje mnie na cc do swojej znajomej do Kliniki na Ligotę ponieważ z moim bardzo mocno obciążonym wywiadem nie poleca porodu w normalnym szpitalu tylko w Klinice
więc umówi mnie na wizytę do koleżanki i z nią ustalę dokładną datę około 38 tygodnia
...
Już się Ciebie nie mogę doczekać syneczku ty mój kochany






Wiadomość wyedytowana przez autora 11 sierpnia 2014, 19:46
17 dzień cyklu, 14 tabletka - 7 dni do końca
51,0 kg 
Przedwyjazdowy szał! Właśnie skończyłam prasować (czego szczerze nienawidzę!) i jestem dumna z siebie, że nie rzuciłam tego w połowie!
I zrobiłam też pyszne ciacha
-> http://www.feed-me-better.blogspot.com/2013/10/dietetyczne-ciastka-owsiane-bez-maki.html PYCHA PYCHA 
jeszcze 3 dni i urlop
praca już mnie męczy psychicznie...potrzebuję tych dwóch tygodni przerwy!

17 tydz 3 dzien 
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.