Kajtka Czekam na Ciebie... 3 września 2014, 08:41

Nie mam zludzen, ze cos sie zafasolkowalo w tym miesiacu. Smutno mi.

lussy ♡100% bezpłodni♡ 3 września 2014, 09:20

Pierwszy zakonczony cykl z castangusem. Moje odczucia sa takie:
- brany przed snem powodowal bezsennosc
- wiecznie mnie mdlilo
- krecilo sie w glowie
- tydzien plamien, gdy go odstawilam przestalam plamic i dostalam normalna miesiaczke
-bardzo obnizyl mi progesteron w 12dpo 1.20 baaardzo malo
- nie wplynal w zaden sposob na odczuwalne bolesnosci piersi
- plus za to ze nie krzyczalam na wszystkuch przed okresem!!!!! Czyli jednak cos tam zadzialal...

Ogolnie podsumowujac nie bede juz go spozywac :)
Walczymy o kolejna owulke i kolejne chlopaki ktore dadza rade dobiec tam i sie wgryzc...Powodzenia wszystkim♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡

ma_pi Demotywator 3 września 2014, 09:27

Jestem po wizycie. Stymulacja rozpoczęta. Dużo krwi mi pobrali. Wieczorem w klinice 1/2 ampułki gonapeptylu, na którym uczyłam się robić zastrzyk. Od dziś do niedzieli gonapeptyl 1/2 ampułki rano, a wieczorem gonal 200 jedn. W poniedziałek podgląd i ewentualne korekty gonalu.
Muszę sobie zrobić USG piersi i mam za dwa dni rozmowę z anestezjologiem.
I TAK LECI KABARECIK :)

Tak podskórnie czuje, że jestem przerażona.

Koleżanka wrzuciła na fb zdjęcie nowo narodzonego dziecka. Przez chwilę pomyślałam, jak to jest że wszystkim się rodzi bez problemów (dziewczyna ma już piękną i mega podobną do niej córcię) a mi nie... Ale to zła droga. Jest jak jest i pytając dlaczego mi jest trudniej tego nie zmienię... Moja dusza krzyczy że zostanę mamą. Będę miała najcudowniejsze dziecko na świecie i pomimo że ten rok dał mi mocno w kość nadal jestem szczęśliwa. Życie tak łatwo mnie nie złamie...

Mamax Walka o Bobo. 3 września 2014, 09:45

Jestem juz po pierwszej wizycie mojej poloznej pani Joli. Jak to na pierwszej wizycie najpierw wzielismy sie za biurokracje a potem pogadalysmy sobie. Wiele pytan nie mialam bo wiadomo ze przy drugiej ciazy wiem jak to mniej wiecej bedzie przebiegac, czego sie spodziewac w szpitalu i jak wyglada porod. Pamietam ze przy pierwszym dziecku mialam mnostwo pytan ktore sobie zapisalam na kartce i o wszystkie po kolei pytalam. Teraz powiedzialam Joli ze jak co to bede pytac na bierzaco, bo teraz jakby wszystko wiem ;-) Na moje problemy z zylakami Jola poradzila wziasc mi od mojej pani doktor recepte na specjalne rajstopy a do tego poradzila mi kupic w aptece takie specjalne olejki do wcierania tych zylakow. Dobre tez sa masci kentanowe. No nic dzisiaj ide do apteki i popytam co tam z tego maja ;-) Niestety powiedziala mi ze raczej nic wiecej nie da sie z tym zrobic i ze brzydkie zyly maga juz zostac na zawsze :-( Na problemy z siusianiem mam pic herbatke lub sok z zurawiny i Blasentee. I zrobic badanie moczu bo to moze byc od jakiegos zapalenia...

Pozniej popoludniu bylam u mojej ginekolog. Mialam zrobiony test na glukoze, ktory przeszlam bezproblemowo ( uf co za ulga zemam to juz za soba) :-). Szyjka macicy jest ladnie zamknieta, maly dobrze ulozony ( cokolwiek to znaczy), serduszko dobrze bije . Niestety nie mialam robionego Usg wiec z tym musze poczekac do nastepnej wizyty. Badania moczu wykazaly ze wszystko jest w porzadku a wiec nie mam zadnego zapalenia i nadal nie wiem dlaczego mam te problemy...Dostalam na to tabletki homopatyczne o nazwie Cystinol akut i mam brac je dwa razy dziennie. Jak to nie pomoze to wtedy zrobimy badanie z moczu porannego i usg nerek. Ale mam duza nadzieje ze tabletki pomoga. Recepte na rajstopy dostalam ale wielkich nadzieji na poprawe pani doktor mi nie dala. Jedynie moze ze wiecej tych zylakow juz nie wyjdzie. Ech zegnaj bikini :-(


Wiadomość wyedytowana przez autora 3 września 2014, 09:58

ołowiana wrona Wronie gniazdo... 3 września 2014, 10:05

FUCK!!!!!
Wczoraj byłam już nieprzytomna jak luby się do mnie dobrał...oczywiście bez gumy ;/ 6dc...co robić? przesunąć HSG na za miesiąc??!! noż kurwa!

MoNa_2603 Walka o Cud 3 września 2014, 10:48

Ciąża zakończona 3 września 2014
Ciąża pozamaciczna...


Wiadomość wyedytowana przez autora 13 października 2014, 12:24

coliberek Działania..działania... 3 września 2014, 10:53

26 dc

Mam strasznego agresora. :( Wszystko mnie wkurza. :( PMS w tym cyklu daje nieźle popali no ale przynajmniej dziwkowata @ nie przylazła w 21 dniu tylko jak Bog przykazał przywlecze sie pewnie 28-29

Mam tak dość tego, że już tyle czasu góww..zik z naszyh starań, ze już nie mogę się zdobyć nawet na ksztynę nadziei. W tym cyklu mózg mój wrzucił na luz bo już nie może wytrzymac tych ciągłych rozczarowań.

Ok..wiem. Do inseminacji bliżej niż dalej - pomimo że na wadze znowu wzrosło 5 kilo, ale do końca października mam czas. Teraz jest mniej pracy więc w końcu mogę wygospodarowa wieczorem 1,5 godz czasu na marszobieg i juz 3 dzień pod rząd upuściłam z potem 900 kcal. Mam taki magiczny zegarek, ktory na bazie pomiarów pulsu i wagi mierzy +/- spalone kalorie.

Przy tym ile zrzuciłam, to te 5 kilo to pikuś. A swoją drogą to już nie mogę doczekać sie jak znowu będzie czas na regularne treningy na siłowni i dalsze spalanie słoninki. :) No ale to od końca października. Teraz muszę da z siebie wszystko pomiędzy pacjentami, tak żeby znowu mnie w klinice nie odesłali z kwitkiem.

Straszne.. Tak w gruncie rzeczy, podsumowując to juz od 4 lat marzę o dziecku! Ok - staramy się "z zegarkiem w ręku" od końca 2012..hmm, no albo od końa 2011 juz sama nie wiem. Ale wiem że strasznie długo..O wiele za długo.

Chwilami przeraża mnie myśl co to bedzie jak wogóle jestem jakaś felerna i nigdy się nei uda!!!?? No ale przecież, chyba tak nie jest skoro w 2007 udało się...no ale skończyło się to źle ze względu na różne czynniki.

Niecierpliwość i poirytowanie.

To są dwie rzeczy które towarzyszą złości i frustracji.

No ale spokojnie.

Zaraz przybędzie @, napięcie opadnie i będzie można spokojnie rozpocząć nowy cykl, z nowym podejściem - nawet jeżeli też olewcze z braku zapału ale zawsze będzie to nwoe podejście, z nowym humorem.

MakoMary Do szczęścia jeden krok 3 września 2014, 10:59

Nie wierzę. Tym razem nie zadzwonił mi budzik w telefonie, bo się rozładował. Tempke zmierzyłam o 7:20 jak się obudziłam. Ciekawe co jutro będzie.

Migrena - dzień 3 :-(

Vixen Alexander. 3 września 2014, 10:59

41tyg 0dni

Dalej mam skurcze. Posiedziałam w wannie zeby zobaczyć czy cos się zmieni ale dalej przychodzą.
W zeszły wtorek jak miałam pierwszy masaż to wyleciało mi kilka brązowych glutków i myślałam ze to po czopie ale właśnie byłam w toalecie i to co wyleciało w zeszłym tygodniu to nic w porównaniu z tym :D wieeelki glut z czerwonymi paseczkami. Dzieje się :D
Zjadlam wędzoną nogę z kurczaka, pije herbatke i czekam co się stanie dalej :D

Bergo Bergo - nowa ja 3 września 2014, 11:01

SN... Cały czas jestem za SN, ale pogadam jeszcze z lekarzem ginekologiem podczas kwalifikacji do porodu. No ale generalnie przecież przeżyję bez znieczulenia, a CC w pełnej narkozie i przez to brak możliwości zobaczenia mojego dziecka w momencie jak się rodzi to dla mnie nie do pomyślenia. Przecież ja mu ciągle obiecuję, że będą go przytulać jak tylko wyjdzie i żeby się nie bał, bo damy radę :) No więc nie powinnam chyba z premedytacją, świadomie słowa nie dotrzymać :) P. kompletnie tego nie rozumie, wydaje mu się że CC jest takie fajne, że nie boli. On się chyba cały czas boi widzieć mój ból. A nie potrafię mu przetłumaczyć, że ten ból nie ja pierwsza i nie ostatnia przeżyję i że nie jestem z tego powodu przerażona. Rozważania nt CC dotyczą jak dla mnie innej kwestii. Nie chodzi o ból. Po CC jest trudniej, ale... dół w całości. Nic mi nie pęknie, nie rozjedzie się. Bo ja się ciągle boję, że potem to już będzie wiadro. Ja wiem, czytałam, słyszałam, że to wraca do normy, ale jakoś ciągle mnie prześladuje myśl, że tam potem będzie można echo zrobić, że taka rozciągnięta już zostanie...
Mój maluch jest naprawdę fajoskim człowieczkiem. Budzi mnie bladym świtem, bo akurat się bawi w brzuchu. Kopie, wierzga, rozpycha się i robi mi śmieszne górki na brzuchu. Dupka wypięta, stópki w ruch i wstawaj matka! :) Ja się obracam na drugi bok, głaszczę tą wypiętą dupinkę i mówię "śpij dziecko, jeszcze ciemno za oknami". 3 minuty spokoju i zabawa od nowa :)
Jedziemy dziś z drugą ciężarówką na grzyby. :)
Aaaa i wczoraj jak się wycierałam po basenie to zauważyłam białe coś na sutkach... Taka maź, niewielka ilość. Czy to już siara?

Zaczynam mieć dość tych wszystkich uśmiechniętych, roześmianych "zafasolkowanych" :/ wiem, jestem wredna i okropna, ale jak czytam ciągle tylko o tym, jak nie mają na nic siły, jak im nie dobrze, jak leżą cały dzień i się lenią to mnie to wkurza! kocham je wszystkie i bardzo się cieszę, że się im udało, i pewnie taka sama będę jak mi się uda ale mam dość :/ to nie pomaga i nie jest miłe :/ czuję się niezrozumiana, gorsza? sama nie wiem... nawet odpisywać mi się dziś nie chce... ;P
Chyba muszę na jakiś czas znów odpocząć od ovu, zająć się założeniem firmy, poprawą relacji z mężem, niczym nie skrępowanym seksem kiedy tylko chcę i spełnianiem swoich marzeń bo póki co czuję, że najlepsze lata mojego życia spędzam albo przed telewizorem albo podporządkowując wszystko ciąży, której nawet nie ma! Dość tego! Będę się malować nie przejmując się tym, że może jest we mnie dzidziuś i mu to zaszkodzi! Będę nosić szpilki nie bojąc się, że upadnę i poronię bo może jestem w ciąży! Będę jeść niezdrowo bo.... no nie, nie będę bo mam kamicę ;P a już na pewno nie będę mierzyć temperatur, sprawdzać co 5 minut jaki mam śluz ani spać z kalendarzykiem pod poduszką! ZNIEWOLENIU UMYSŁOWEMU MÓWIĘ DOŚĆ!!! Bóg i tak wie co robić i da mi dziecko, kiedy będziemy z P. na to na prawdę gotowi! ogólnie to chyba PMS bo coś gryzę od rana ;P zezloszczony.gif

Marlena Szukając motyla. 3 września 2014, 11:57

Ostatnio moje myśli są coraz bardziej pozytywne..
Boje się że przez to zapomnę o Arku, że jakby wyrzucam go ze swoich wspomnień i serca.
Idę za radą ojca duchownego z pielgrzymki, staram się rozmawiać z Arkiem.
Ostatnio powiedziałam mu że życie toczy się dalej, a ja nie chce być już tą smutną, z pretensjami do całego świata.
Nie ja jedna przeżyłam taką tragedię, wiele kobiet cierpi wiele bardziej.
Czasem gdy słucham innych jak opowiadają o swoich problemach, przyjaciółkę dla której problemem są jacyś profesorowie na uczelni czy znajomą dla której problemem jest remont, myślę sobie: co Ty wiesz o życiu i problemach? Co Ty wiesz o żalu i smutku?
Po czym karce się w myślach. Dlaczego głupio zakładam ze moje problemy są większe od problemów innych. Czemu myślę że moje bolą mnie bardziej niż innych.
Kiedyś bardzo cierpiałam z powodu swojej przeszłości. Nie potrafiłam wybaczyć "ojcu" że zostawił nas i całe życie wychowywałam się bez niego. Całe życie trwałam w nienawiści. Twierdziłam że nigdy mu tego nie wybaczę.
Teraz gdy o tym pomyślę to uważam że tak po prostu się stało. Nic na to nie poradzę. Już nie czuje nienawiści, teraz to jest raczej obojętność.
Nic na to poradzić nie mogę, czasu nie cofnę, więc po co się tym cały czas zamartwiać?
Byłam niechcianym dzieckiem? Tak myślę choć nigdy nikt mi tego nie powiedział. Ale takie rzeczy się czuje.
Za to teraz jestem kochaną kobietą. I to się liczy.
W poniedziałek powiedziałam Arkowi że zawsze będzie przy mnie, bo jest częścią mnie. Zawsze będę go kochać, ale muszę iść dalej. Życie jest zbyt krótkie by trwać w takiej wegetacji.
Staram się na nowo myśleć pozytywnie.

witam wszystkie staraczki! jestem tu i może skróce troche moją historię.
w zeszlym miesiącu staraliśmy sie po raz pierwszy z mężem o dzidziusia. Byliśmy pełni optymizmu. Jak w zegarku pilnowaliśmy temperatury i śluzu, a w dobre dni jechalismy z serduszkowaniem.
Po owulacji i staraniach od razu zrezygnowałam z kawy i alkoholu bo bałam się o dziecko które może byc przecież w brzuchu. Temperatura ładnie rosła i potem nagle trach.
Spadek temperatury znowu wzrost...I spoźnianie sie niechcianego okresu. 4 dni po terminie się pojawiła.
Szok - tym jednym słowem moge opisac to co się ze mną stało. Rozmawiałam z mężem na ten temat. Starałam mu sie wytłumaczyć, że myślałam że jesteśmy wyjątkowi i uda się przy pierwszym podejściu. Niestety życie sprowadziło mnie na ziemię.
I nadeszła chwila obecna. W tym miesiącu oprócz termometru obserwowałam też śluz i uzyłam pasków owulacyjnych, które juz chwilę temu zamowilam na allegro. Pojawiły się przez 3 dni piekne czerwone krechy- owulacja w drodze. Serduszkowanie było z mężem i teraz czekamy na wynik naszych starań.
Za tydzień jeśli temperatura będzie nadal ladnie się utrzymywała to zrobie test ciążowy.

Do gin 15.09 na 17.00 ,
badanie nasienia trzeba wreszcie to zrobic i sie zorganizowac, bo ilez mozna zwlekac;) na 17.09 na 17.00.
Wczoraj pękłam na chwile wieczorem, doslownie na minute.. i sie poryczalam po cichu w poduche, dawno nie plakalam, oj dawno.
Tak sobie pomyslalam, ze byla ta laparoskopia i jak ona nic nie da.. kurde no.
Zobaczymy co mi moja fantastyczna pani gin powie, jak bedziemy dzialac.. mam nadzieje ze nie dostane znowu tego parszywego clo, po ktorym nie reagowalam, nie mialam endo.
Nie obchodze sie jeszcze z tematami typu gonal, ale bedzie trzeba zaczac cos czytac, zeby wiedziec jak gadac .

Idziemy sobie dzis do lasu i bierzemy psa, a ja biore skakanke, bo waga od tygodnia stoi w miejscu !

Bajo!

3livka szukam inspiracji :) 3 września 2014, 12:31

Testuję kilka portali/miejsc gdzie można obserwować swój cykl. Tutaj mam abonament jeszcze z 2 tygodnie, ale chyba nie będe przedłużać. Nie podoba mi się to co ovufriend robi z cyklami, jak wyznacza owulację i fazy. Nijak się to ma do stanu faktycznego. Wprowadza tylko w błąd użytkowniczki :(
Wprawdzie umiem interpretować swój wykres sama, ale nie podoba mi się to.

Już mi lepiej... Nie odchodzę z ovu, nie gniewam się na dziewczyny... no przecież to nie ich wina, że im się udało a mi jeszcze nie... Jakaś ogromna huśtawka nastrojów ostatnio mnie obejmuje, ze skrajności w skrajność... Jezu, wlej w moje serce spokój i miłość bo oszaleję, proszę <3

mrth666 Czasem szczęściu trzeba pomóc... 3 września 2014, 13:17

Pierdziele...jak to przeżyję to ja nie wiem. W tym cyklu i być może w najbliższych <3 tylko w gumkach z powodu upierdliwej e-coli. A ja już mam ochotę strzelić sobie testa owulacyjnego, nie wiem po co. I znając mnie pewnie pod koniec cyklu będę miała wszystkie objawy ciąży i znowu zmarnuję z 5 ciążowych.

WARIUJĘ!!!!

W końcu okres przyszedł choć było mi dobrze bez niego. Jest obfitszy niż wcześniej. Musiałam użyć podpaski a nie wkładki.
Mały wczoraj dostał antyybiotyk nystetyne do picia i smarowania. Do tego smaruje moczem i cebioben, choć ten drugi działa lepiej po wysmarowaniu nim mały już nie grzebie w buzi i zasypia.
Oby to szybko minęło. Niestety szczepienia znowu zostały przesunięte. Bo zawsze jest jakaś przeszkoda. Jutro mamy wizytę u fizjoterapeuty a w poniedziałek USG bioderek.
Ostatnio dobrych i przespanych nocek nie mam budzi się co 3 godziny. Zje i idzie spać a ja już rozbudzona jestem. Wczorajsza noc u mnie to tylko 3 godz spania a wieczorem miałam straszne zawroty w głowie.
Szkoda że idzie mróz nie będzie spacerków. Dziś wiatrzysko gdyby nie to .. . Uwielbiam spacery poznaje nowe miejsca ulice itd

Lollis Ja + On + Ona ...i ? 3 września 2014, 14:14

Nie mogę jescze w to uwierzyć !
Jutro wychodzimy do domku !!! :-)
Myślałam,że ten dzień nigdy nie nadejdzie i czeka mnie szpital do końca ciąży...
A tu miłe zaskoczenie.
Badania z krwii wyszły super: morfologia i jony w normie, d-dimery 1300! Zeszły z prawie 5000, już niedaleko do normy,fibrynogen w normie,ATTP w normie!
Szyjka macicy zamknięta i wysoko,nasz Bąbelek waży 125 gram :-)

Jutro wypadają moje 23 urodziny,nie widzę piekniejszego prezentu na ten dzień niż wyjście w końcu do domu :-)

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)