Ewela0313 lottery ticket 4 września 2014, 19:57

zimno... mimo, ze na dworze 30 stopni.... boli brzuch...okresowo :) czyzby ?, no tak , a umowilam sie z mezem na randke na wieczor

Z serii badań :)
P.ciała przeciw kardiolipinie (IgM i IgG)29-08-2014
P-ciała p/kardiolipinowe ACA w klasie IgM (s)ujemny
P-ciała p/kardiolipinowe ACA w klasie IgG (s)ujemny

14 dzień cyklu
50,8 kg

JUPI!!!!!!! Jest przepiękny pęcherzyk na lewym jajniku!!!!! Lada dzień powinien pęknąć - jutro lub pojutrze :D
Dziś nie mamy działać, bo po żelu z USG i tak nic by z tego nie wyszło, ale mam nadzieję, że plemniczki z wczorajszego <3 siedzą sobie grzecznie i jakby co będą działać ;)
A jutro i pojutrze mamy działać...jakie zalecenie? MAMY KUPIĆ CZERWONE WINO I SIĘ NAPIĆ NA ODSTRESOWANIE!! żeby nie myśleć a mieć frajdę z "tworzenia"...więc...mimo mojej niechęci do alkoholu chyba posłucham (skoro to zalecenie lekarza) ;) Proponował też marychę no ale jakoś tak nie mamy dojścia :p
Póki co nie dostanę luteiny, bo skoro mam teraz taką ładną naturalną owulację to być może poprzedni niski progesteron mógł być również wynikiem bezowulacyjnego cyklu :) Ale jakbym robiła betę to mam od razu zrobić poziom progesteronu i jak będzie pozytywna a hormon za niski to będziemy wspomagać.
Gdyby jednak ten cykl znów się pokopał to mam przyjść i będziemy nadal myśleć :)
Aaaa no i zaproponował mi niebieską kartę jak zobaczył mojego pięknego siniaka na udzie, który powstał po spotkaniu z szafką kuchenną :p

ALE JESTEM SZCZĘŚLIWA!! mam tak cholernie ogromną nadzieję, że ten prześliczny pęcherzyk zamieni się w równie prześliczne Maleństwo...że aż boję się rozczarowania :(

______________________
1 śniadanie: kanapka z chleba żytniego z białym serem, pomidorem, kiełkami i papryką
2 śniadanie: jogurt z pomarańczą, gruszką, siemieniem lnianym, pestkami dyni, słonecznikiem i amarantusem
3 śniadanie: smoothie jaglane z malinami i bananem
Obiad: zupa krem z dyni z prażonym słonecznikiem
Kolacja: smoothie jaglane z malinami i bananem

Jestem tak rozstrzesiona wiadomoscia o porodzie Kaaroli ze zupelnie nie mam glowy do pisania... caly dzien staralam sie byc na forum by ja wspierac i pocieszac i dawac wiare jak My wszystkie bellymamusie!
No ale jakbby moglo byc inaczej? od poczatku sie wspieramy w roznych sprawach i problemach, to forum ma ogromna moc !!!
Tak dobrze ze tu jestem... tak dobrze ze tyle tu zyczliwosci ciepla i milosci! wierze ze historia Karoli zakonczy sie szczesliwie, ona teraz i jej Maluch beda po prostu walczyc razem juz na swiecie... nie tak jak my - dla naszych Malenstw w brzuszku. Ale bedzie dobrze ! wierze w to mocno!
Moja córeczka dzis dawala mi o sobie znac w brzuszku bardziej niz zwykle, chyba chciala bym czula ze ona tam jest siedzi grzecznie i czeka na swoje Swieta... ale tez czula moje ogromne wzruszenie kiedy sie dowiedzialam o Marcelku i jak bardzo ta wiadomosc wplynela na caly dzisiejszy moj dzien... bo moje mysli naprawde krazyly wokol Karolci i jej dziecka, potrzeba im duzo sily ale zwycieza !
Modle sie za nich do Jana Pawła II ... <3

Moja wizyta dzis ok, mala ulozona glowka do dolu, pokazala co ma miedzy nogami, serduszko bilo ladnie, glukoza ok.
Jestem spokojniejsza ! byle dalej do przodu! kazdy dzien przybliza mnie do tego najwazniejszego!

Aha w poniedzialek odbieram wózek :-) juz jest zamowiony i czeka w magazynie ale nie mam jutro za bardzo czasu by po niego podjechac :)
dobrej nocy dziewczyny!





Wiadomość wyedytowana przez autora 4 września 2014, 23:40

Bylam dzis odwiedzic moja dobra kolezanke. Zaczyna 8 miesiac ciazy. Jak to sie mowi coreczka odbiera mamie urode- u niej sie to sprawdza. M ma juz wszystko zaplanowane-po wybierane. I jest w 100% przygotowana na narodziny coreczki. Z reszta ona ma 2 siostry ktore juz maja dzieci i miala gdzie brac praktyki. Bedac u niej uswiadomilam sobie jaka ja w tych sprawach jestem zielona. Pokazala mi swoj brzusio i nawet kazala dotknac. Niesamowite uczucie. Ja to soibie nie potrafie wyobrazic siebie w takim stanie. Czy my w ogole mamy warunki na to wszytsko. Przeciez mieszkamy w jednym pokoju.. Coraz czesciej mysle ze jeszcze to nie jest moj moment na dziecko. Mnie wcale nie zachwycaja niemowleta- dla mnie one wszystkie sa podobne do siebie. Nie potrafie udawac ze jestem nimi zachwycona i wcale nie chce. Ciekawe czy kiedys to sie zmieni. Tak poza tym zarejstrowalam meza do urologa bo chce sie przekonac ze u niego wszystko gra. Gdyz znow go tam bolalo bo go napalilam i olalam.. A jesli on ma zlaki powrozka nasiennego???

3livka szukam inspiracji :) 4 września 2014, 23:58

Pewnie to znaczie ale i tak obejrzyjcie i posłuchajcie :D

https://www.youtube.com/watch?v=JcO09klkldE

Uwielbiam ten filmik :D

kasss Czekając na naszą kruszynkę;) 5 września 2014, 13:27

13t3d
od 3 dni jesteśmy w drugim trymestrze 34% za nami;)
kochana kruszynko nie wiemy jeszcze czy jesteś dziewczynką czy chłopcem ale wybralismy z tatusiem imie dla Ciebie dla chłopca Ignaś dla dziewczynki Julka lub Nadia jescze zobaczymy juz nie moge się doczekać srody bo znowu Cie zobacze na usg. Ja od poczatku czuje że to dziewczynka ale nie ma to dla mnie znaczenia najważniejsze byś maluszku był zdrowy jak ryba;)

Dziś nareszcie słońce! :D Szkoda, że nie w moim sercu... :/
Po pierwsze: złe wiadomości o jednej z użytkowniczek, która urodziła maleństwo w 25 tc... Boże, pomóż mu przetrwać! <3
Po drugie: śniło mi się, że miałam zerwane 2 paznokcie, całe we krwi, okropny ból, który czułam przez sen (nawet jak się obudziłam to sprawdzałam, czy mam paznokcie na miejscu xD) w tym śnie pół mi się zerwało, resztę musiałam obciąć nożyczkami lub wyrwać o_O No i wiem, że jako katoliczka nie mogę wierzyć w sennik itp. ale sprawdziłam, co taki sen oznacza no i:
złamane paznokcie --> kłótnie rodzinne
odpadające paznokcie --> POWAŻNA STRATA OSOBISTA, PORZUCENIE CHĘCI WALCZENIA O SWOJE
obcinać paznokcie --> wstyd
wyrywać paznokcie --> nędza
paznokcie ogólnie --> ciężka praca
I mimo, że w to nie wierzę, to troszkę się przestraszyłam... :/

Tyle dziewczyn wierzy to na ovu w to, że jestem w ciąży, a szczególnie jedna (<3), że mimo, iż jestem pewna, że dostanę @, to jakoś tak mi lżej. Dziękuję Drzwiona ;*


Wiadomość wyedytowana przez autora 5 września 2014, 12:57

ROZPOCZYNAMY 18 TYDZIEŃ CIĄŻY <3 zaraz połowa :) tak bardzo się cieszę <3
już bym chciała mieć maleństwo w moich ramionach :)

30.08.2014r. <3 poczułam pierwsze muśnięcie mojego dziubka :D no niesamowite to było <3 około 6 rano akurat obydwoje położyliśmy rękę na brzuszku i poczuliśmy go/ją :D <3 naprawdę to takie niesamowite uczucie <3 do tej pory dziubek jeszcze nie dawał znać o sobie a tak tęsknie za tym muśnięciem <3
Moje samopoczucie na szczęście o wiele już się poprawiło :) mdłości, wymiotów brak to najważniejsze :P niestety nadal z apetytem nie jest tak do końca tak jak powinno być :P zachcianek też brak :P mam taki problem żeby wybrac sobie coś w sklepie do jedzenia :( no naprawde aż dziwne no ale tak niestety mam :/ . Brzusio tak śmiesznie mi odstaje jak leżę :D uwielbiam go glaskać i patrzeć na niego jak już leżę w łóżku <3
Dopiero 16-go wizyta a ja nie mogę się doczekać !! <3

Dziś znowu (-)
Już wiem że w ciąży nie jestem, śluz się zmienił, szyjka opuściła i zmiękła.
Mam doła jak ....
kurde myślałąm że zaraz mnie zaleje bo brzuch @ zaczął bolec ale narazie nic... brzuch przestał boleć ale @ pwenie przyjdzie i tak... nie będę się łudzić skoro testy negatywne


Wiadomość wyedytowana przez autora 5 września 2014, 17:00

Dobrze, że są na tym świecie jeszcze Anioły w ludzkich postaciach. Jak to dobrze, że nie cały świat zwariował <3

Im bliżej dnia testowania (jeszcze 8 dni) tym bardziej się boję... Bardzo się boję, że znów ujrzę I krechę... Że znów zawiodę mojego męża.... Że tym razem serce po prostu pęknie mi na kawałeczki.... Jezu, tak bardzo się boję!... ;(

Temperatura jak na razie ladnie sie trzyma. Staram się jak mogę i nie mysle o tym, ale jakos tak średnio wychodzi.
W dodatku mam zły chumor. Od kilku dni kiepsko śpię, a wczoraj mężulek wrócił z pracy zły jak osa. Zamiast powiedzieć mi, że nie ma ochoty na rozmowy to musiał burknąc na mnie i uznać, że to ja jestem ta zła.
Mówie wam dziewczyny szał mnie ogarniał z kazdą sekundą. Zabrałam się do mamy, ale oczywiście jej nie było w domu. Więc reszte wczorajszego dnia przesiedzieliśmy w milczeniu. On przy TV ja przy komputerze.
Przeglądałam wykresy innych dziewczyn (wykresy z ciążą) i musze stwierdzic, że mój nie jest taki najgorszy....
Zobaczymy za kilka dni. Boje sie robić test ciążowy, ale za kilka dni bedzie to nie uniknione...

Justin34 W oczekiwaniu na Nasz Skarb 5 września 2014, 09:18

Dawno się nie odzywałam. Jestem po I nieudanej inseminacji. Aktualnie czekam na II podejście do I inseminacji. Byłam stymulowana bo przez moje pco nie dochodzi do owulacji. Cieszyłam się bo lek o nazwie Aromek który dostałam zadziałał, pęcherzyki rosły wolno, ale rosły, jeździłam 3 razy na monitoring, 14. dnia cyklu zostały już tylko dwa ale miały wystarczające magiczne 21 mm. Cieszyliśmy się z mężem, dostałam zastrzyk Ovitrelle na pęknięcie, była to niedziela. We wtorek rano mieliśmy przyjechać na inseminację, z tym że lekarz kazał nam działać w niedzielę wieczorem ze względu na słabe wyniki męża. Stwierdził że pozbędziemy się w ten sposób martwych żołnierzyków i wynik we wtorek rano będzie idealny. Miałam wątpliwości, czytałam wiele na temat abstynencji przed inseminacją minimum 2 dni a najlepiej 4. A tu nagle lekarz każe nam działać na 1,5 dnia przed. Zapytałam czy jest pewien, powiedziałam o swoich wątpliwościach, ale decyzja lekarza była jednoznaczna. Usłyszałam jeszcze że za dużo zaglądam do internetu, a poza tym każdy przypadek jest inny i w przypadku mojego męża to dobra taktyka. Działania więc były. Potem nadszedł wtorek, wielki dzień dla nas. Tak nam się wydawało. Byliśmy tacy podekscytowani, jakbyśmy byli pewni że się uda. A przecież z matematycznego punktu widzenia szanse były marne. Od jakiegoś czasu nie lubię matematyki bo ciągle staje przeciwko nam, my tacy jej fani a ona nie pomaga :( Byliśmy we wtorek o 7:00 w klinice, pogoda nie sprzyjała, lało. Żeby tak słoneczko wyszło chociaż na chwilę to może byłoby nam raźniej. Udaliśmy się do kliniki. Podobało mi się bo wreszcie było puściutko. Prawie cała poczekalnia dla nas. Podpisaliśmy zgodę na inseminację, poszłam na USG, lekarz bardzo się ucieszył że to dobry moment, bo pęcherzyki pięknie pękały, właściwie to widać było małe ryski co znaczyło że pękły dopiero co, a więc trafiliśmy w dobrym momencie. Potem badanie męża. Poczekalnia zaczęła się zapełniać. Zamiast godziny czekaliśmy 2 godz na wynik badania. Zaczynałam się niepokoić. W tym czasie poczekalnia całkowicie się zapełniła. Potem pielęgniarka wezwała nas oboje. Wiedziałam że to zły znak. Poszliśmy do lekarza, który nie owijając w bawełnę powiedział że wynik męża wyklucza dziś inseminację, bo taki zły jeszcze nigdy nie był. Zapytał czy spróbujemy oddać żołnierzyki raz jeszcze, że może będzie lepiej. Zgodziliśmy się. Oczywiście było jeszcze gorzej. Odjechaliśmy z niczym. Tzn z receptą na kolejne leki do stymulacji. Rozmowa z lekarzem nas dobiła. Powiedział że powinniśmy zacząć poważnie myśleć o in-vitro. A potem powiedział coś takiego, że aby mógł przeprowadzić in-vitro refundowane musi mieć dokumentację że zrobił wszystko co mógł tzn że przeprowadził kilka nieudanych inseminacji i nie udało się. Poczułam się jak królik doświadczalny, myślałam że on też wierzy że może się udać, a tu tylko potrzebne papiery żeby w końcu doszło do in-vitro :( A jak zapytałam dlaczego te wyniki tak drastycznie spadły, czy nie miała na to wpływu zbyt krótka abstynencja to bardzo się zaperzył i powiedział że o naturalnym zajściu w ciąże można myśleć jak się ma 24 lata a nie teraz :( No niestety ma rację tylko że to nie jest moja wina że staram się być matką dopiero teraz, też chciałam poznać kochanego mężczyznę wcześniej ale w życiu bywa różnie :( Zastanawiałam się długo czy chcę jeszcze wrócić do tego lekarza czy zmienić klinikę. Postanowiłam zaryzykować jeszcze raz. Zobaczymy jak będzie tym razem a potem zdecydujemy. Dziś 26 dc, czekam na @ a potem od 3. do 7. dc Clostybelgyt 2 x 2. Najważniejsze żeby mieć nadzieję. Pozdrowienia dla wszystkich walczących jak my, którzy przeżywają te same upokorzenia :*

przedszkolanka:) Pamiętnik przedszkolanki. 5 września 2014, 10:27

Dzień 26.

Uwielbiam kiedy wstaję a za oknem słońce <3 aż chce się żyć :)
chyba w ruch pójdzie książka i pod altankę, wykorzystać jeszcze tegoroczne lato :)

Na forum nieciekawie... staraczki chyba się zdenerwowały na ciężarne i pouciekały z forum. Może potrzebują czasu... staram się zawsze odpisywać każdej, nie tylko na tematy owulacyjne, objawowe ale i życiowe,no ale może samej to za mało? Może niedługo wszystkim się uda i wątek odżyje? A może poprostu trzeba będzie go usunąć. nie wiem...
musiałam to wyrzucić z siebie.

dzisiaj kuzynek na piwko do męża przychodzi a ja szaleję na parkiecie Dancing with the stars :D


Wiadomość wyedytowana przez autora 5 września 2014, 10:27

eh teraz juz sluz z nitkami krwi sie zaczyna wiec pewnie malpa sie rozkreci;/ i test sie mylil;/ ale zbadalam szyjke jest wysoko srednia i chyba zamknieta nie wyczulam zadnego otworku wiec nie wiem skad to wyplywa..

To jest jeden cholerny wyścig szczurów! Presja, która pierwsza, która dziś, która w tym miesiącu... Boże, przecież ja nic nie muszę! Więc skąd poczucie, że jestem gorsza?

W zasaadzie to nie wiem o czym chce pisać. czuje się dobrze, poza niesamowitym bólem sutków, który towarzyszy mi w zasadzie od początku cyklu... coś mi się wydaje, że trzeba się wybrać do lekarza i z tymi plamieniami i z tym bólem.

Igor nie daje mi spać, budzi się ciągle w nocy, nie może zasnąć, a jak już śpi to budzi się gdy tylko odchodzę od łóżeczka. padam ryjem na morde.

gdybym tak choć raz mogła przespać całą noc. już nie pamiętam jak to jest.


dziś 17 dc a i póki co tempka ładnie idzie w górę. no zobaczymy co to z tego wyjdzie.

Kolejna wizyta u lekarza za nami :) :) :)
Wszystko z dzidziusiem w najlepszym porządku. Rośnie jak na drożdżach. Wścieklizna mała, totalne ADHD jak to lekarka powiedziała :) :)

OD DZIŚ JUŻ WIEM KOGO NOSZĘ POD SERDUCHEM!!!!!

To DZIEWCZYNKA!!!! :) :)

W pewnym momencie dziwnie mi się zrobiło jak to usłyszałam, bo za bardzo z mężem myśleliśmy o chłopcu, chociaż jak dowiedziałam się że jestem w ciąży to od razu po wykresie było wiadomo,że różnie może być i raczej takie nikłe może 50 % szans na chłopca by było. Ale na szczęście jest zdrowe i prawidłowo się rozwija, wszystko jest w normie :)

Tylko teraz problem z imieniem :( :( Bo bardziej byłam na chłopca nastawiona i miał być Krzysiu??? Dla dziewczynki po długich pertraktacjach uzgodniliśmy Agatka, ale jakoś do mnie to imię nie przemawia. Może wy dziewczyny macie jakiś pomysł , pomóżcie . Bo już mam dość tych wszystkich Lenek,Amelek i w ogóle. Już myślałam nad Krysią (po teściowej) , ale chyba to nie jest dobry pomysł. Według mnie imię ma coś znaczyć dla rodziców wybierających, no i odzwierciedlać duszyczkę dziecka, musi być przemyślane.
Przy pierwszym dziecku zakładałam że będzie dziewczynka i wiedziałam od początku, ba od X lat że będzie Weronika, a teraz mam dylemat?????????????


BUZIOLE KOCHANE!!!!

Magic Niemożliwe 5 września 2014, 14:55

No i mam wyniki drugiej bety. Liczyłam na 2,5 tyś lub ponad 3.
Pierwsza - 991,3
Druga - 2159

Przyrost 117%...i czym się martwię?? Mój spokój galopem gdzieś spierdzielił... nawet zadzwoniłam do ginekolog, żeby się przepisać na wcześniej, ale nie ma nic... Co ma być to będzie. Nie mam czym się martwić :)

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)