Ojjj ale wczoraj miałam straszny dzień. Ryczeć mi się chciało non toper
Zmiana nastroju niestety to mi wygląda na PMS
Mój K chyba się wystraszył bo przychodził i mnie przytulał non stop
Dziś rozpoczełam mierzenie temperatury metodą oralną. Śmieszne te metody zachodzenia w ciąże, a wydawało się to takie proste. W liceum stosowało się najróżniejsze antykoncepcje żeby tylko nie zajść w ciążę a tu proszę...to nie jest takie łatwe
Niestety.. No ja tu na razie bez porównania bo to moja drugie podejscie chodź nie do końca wiem czy wcześniejsze były prawidłowo wyliczane dni płodne. Zobaczymy dopiero nasepny cykl będzie już razem z temperaturą.
14dc wiec przytulanko codziennie, bo juz sama nie wiem jak jest lepiej???? Staramy sie ale szczerze to nie wierze ze sie uda:( taki pesymizm napewno nie pomaga. Najgorsze jest to ze wszyscy daj swietne rady "jak juz raz bylas w ciazy to teraz szybko za zajdziesz po pp" albo "nie mysl o tym bo sie blokujsz" itp super tylko jak tu nie myslc???? Sluz jest hormony mialam spr wszystko w normie, maz tez ok, a ciazy nie ma juz 6 miesiac po pp??? Dlaczego??? Dajemy sobie jeszcze 3miesiace jesli nic nie bedzie to chyba sobie troche pomozemy.
Wiadomość wyedytowana przez autora 17 września 2014, 10:35
Więc tak:
*starania od następnego cyklu do lutego - to będą równe 2 lata starań
*jak nic -> walę wszystko i olewam, pakujemy walizki i lecimy na 2 tygodnie do Malezji...
*wracamy z nowymi siłami i mówimy "dzień dobry" klinice leczenia niepłodności
POSTANOWIONE
Wiadomość wyedytowana przez autora 17 września 2014, 21:06
No i stało się
I do mnie uśmiechnęło się szczęście. W 10 dpo zatestowałam, najpierw cień cienia drugiej kreseczki, potem inny test, druga kreseczka ewidentna, potem BETA, wynik na 4 tydzień
Popłakałam się z radości, emocje przeogromne. Czekałam cały dzień na męża, aż wróci z delegacji. Wrócił późnym wieczorem, leżałam już w łóżku, a kiedy do mnie dołączył, powiedziałam mu: "Mam dla Ciebie niespodziankę. Ta niespodzianka jest pod Twoją poduszką". Zdziwił się, chwilę się zawahał i powolutku pod nią zajrzał. Zobaczyłam na jego twarzy zdziwienie na widok małego, pomarańczowego pudełeczka. Zapytał "Co to"? Poprosiłam, żeby otworzył... W środku na wieczku napisane było "UDAŁO SIĘ!!!" i narysowałam dwie maleńkie stópki. Do pudełeczka włożyłam wcześniej malusie buciki z kotkami (które kupiłam w zeszłym miesiącu) i test ciążowy. Na jego twarzy pojawiły się rumieńce, po czym wpadł w taką dziką radość, ze prawie go nie poznałam
zaczął mnie przytulać, całować, śmiać się i płakać jednocześnie a ja z nim
Obojgu nam tak waliło serce, że myślałam że mi z klatki wyskoczy. Mąż długo nie mógł zasnąć, mówił, że teraz wszystko się zmieni, że musi mi kupić większy samochód
że teraz bardziej przydałby się nam dom, że taka odpowiedzialność, itd... Mimo, że się staraliśmy od dwóch miesięcy, miałam wrażenie że ta wiadomość spadła na niego jak grom z jasnego nieba, oczywiście w pozytywnym znaczeniu. Machina ruszyła, oby wszystko było dobrze...
Myslalam ze troche sie uspokilam, ale nie 
Dzwonilam do prywatnego szpitala...moze robia tam dokladne badania...ma ktos oddzwonic...zobaczymy 
Byl dzisiaj na badaniach..wyniki w poniedzialek...
Wiadomość wyedytowana przez autora 17 września 2014, 13:11
Kolejny dzień choroby ;P rano było źle ale już jest lepiej. Niestety bez stoperanu się nie obyło ;(
Na obiadek robię dzisiaj zasmażany kalafior, ziemniaczki i sos serowo-brokułowy, mniam!
już w całym domu pachnie kalafiorem, uwielbiam to, chociaż większość osób uważa ten zapach za smród ;P po południu jeszcze tylko sprzątanie mnie czeka, a tak mi się nie chce!
jutro muszę zawieść chorobowe do pracy...
@ mi się skończyła już wczoraj (dzięki Bogu!
), śluzu nie ma a szyjka wysoko i ovuf wyznaczył mi przypuszczalnie płodne dni
chyba zatem zadziałamy z P. wieczorkiem mimo osłabienia chorobowego 
34 + 3
Jestem już po wizycie. Młoda dalej siedzi na dupci;) Obecnie waży ok. 2300g, przewidywana waga urodzeniowa ok. 3kg.
Mam lekką anemię z która już od soboty ostro walczę wcinając mięsko.
Muszę dodatkowo zrobić na za tydzień jeszcze raz morfologię i CRP. Mam podwyższony poziom białych krwinek - ponad 15 - zapomniałam się dowiedzieć co jeśli dalej będzie się podnosić
Dopytałam o cesarkę i jak to wygląda w szpitalu w którym chce rodzić, chociaż cały czas wierzę, że jakoś to moja uparciucha się przekręci - Kochana masz jeszcze 3 tygodnie, mamusia ładnie prosi obróć się
W poniedziałek byłam na masażu techniką Bowena, która podobno ma bardzo dobre działanie na obrót bobasów. Powiem szczerze, że nastawiałam się na masaż a fizjoterapeutka ponaciskała mi kilka razy na kręgosłup lędźwiowy, podniosła kilka razy nogi, coś tam w nich pouciskała i tyle. Jednak udało mi się maksymalnie zrelaksować - uwielbiam ten stan;)
Następna wizyta w środę (ku mojemu zaskoczeniu nie bierze za to kasy - dla ciężarnych takie zabiegi robi za darmo:D). Jeśli nie szkodzi to może akurat pomoże;)
Zabrałam się za pranie! MASAKRA!!! Nie myślałam, że mam aż tyle ciuszków;) Patrząc na tą stertę już wiem, że nie uda się wszystkich znosić
Ktoś chętny do prasowania?
Wiadomość wyedytowana przez autora 17 września 2014, 12:57
Oddzwonili...nie robia
szlag by to 
Dzwonil do szpitala gdzie skladal naniesie...zeby dokladne zrobili, ale pewnie tez gowno z tego...babka ma oddzwonin..znowu ...czekamy 
Dzisiaj temp 34,6 masakra
ehh... mam dzisiaj dołujący dzień, rano kłótnia z T
I do tego znowu miesiąc stracony
Czemu tak jest? Dlaczego Nam się nie udaje, dlaczego? Maleństwo kochane my tak czekamy na Ciebie :*
Wydział komunikacji załatwiony. W kolejce czekałam jakieś 15, no może 20 minut. Sprawa załatwione w kolejne 15 min. co za wstyd. Mieć cały miesiąc i tego nie zrobić. Wstyd... Wstyd...
Nie wiem, czy to z nerwów, czy z winy @, ale boli mnie podbrzusze. Próbowałam sobie popłakać, ale wyschły mi wszystkie łzy. Nie mam już ani kropli. Nawet wkurzyć się na coś próbowałam, żeby tylko nie myśleć... ale też nic z tego.
Zakupy zrobione. Ekspres przyszedł kurierem. W końcu będzie pyszna kawka w domu. Oczywiście mam zakaz dźwigania. Nie przeniosę go na jego nowe miejsce. Ba nawet go nie rozpakuję...
Mieszkanko przygotowane na wieczór z gośćmi.
Kupiłam sobie nowego kwiatka. W doniczce. Moja azalia, znowu wypuszcza kolejne kwiaty. Stwierdziłam, że skoro on przeżyła, to może kolejny uda mi się wyhodować.
No dobrze to czas na spacerek z moją piesą... 
Najpiękniejsza playlista na dzisiaj:
" Okłamali mnie z nadzieją że
Uwierzyłem i przestanę chcieć
Muszę leczyć się na ból i strach
Gdzie jest człowiek który...
Niczego nie będzie żal..."
Przy tym leci łezka... jednak ją mam 
Postawiłam sobie jasny cel: do piątku napiszę pierwszy rozdział pracy i wezmę na spotkanie z promotorem. Pierwszy rozdział ma 5 podrozdziałów. Mam jeden. A dziś napisałam pół strony.
I siedzę i czuję pustkę w głowie.
Chyba jednak nie zdążę do piątku.
W dodatku jutro urodziny teścia, więc i popołudnie odpada z pisaniem bo wypadałoby do teściów zawitać.
Motywacja jest, pomysłów brak.
Wiadomość wyedytowana przez autora 17 września 2014, 15:14
Środowe cześć Wam! 
Choróbsko dalej smaga, katar odpuszcza, ale teraz włączył się kaszel, czyli u mnie klasyka - z gardła zapalenie schodzi na oskrzela, a potem albo przechodzi, albo zaognia się na tyle, że wymaga antybiotyku. Zobaczymy, jak będzie tym razem - mam nadzieję, że przejdzie bez antybiotyku, szczególnie, że czuję się już całkiem dobrze
Tylko wyglądam jeszcze jak mały potwór.
Wyspałam się dzisiaj do granic możliwości, nawet przesunęłam fachowca od lodówki na jutro, żeby tylko nie musieć zrywać się rano
Czasem taki długi sen wiele daje, szczególnie w chorobie.
Ciekawa jestem, czy skok na wykresie jest rzeczywistym skokiem, czy został zafałszowany przez podgorączkę, która też nie chce na razie odpuścić. Jaka temperatura powinna być w ciągu dnia pod pachą w fazie lutealnej? Normalnie 36,6 czy może być wyższa? Ja mam 37,0-37,5 ale to pewnie przez chorobę. Niczym nie zbijam podgorączki, bo dopóki temperatura nie przekracza 38 stopni, to jest korzystna dla organizmu - pomaga mu zwalczyć zarazki
"Leczę" się jedynie długimi, gorącymi kąpielami, moczeniem nóg w gorącej wodzie i ogólnie staram się wypocić ile się da. Piję dużo płynów, nadal jem witaminki ciążowe. Miałam włączyć wit. C, ale muszę doczytać, czy to bezpieczne w razie czego.
Jaka piękna jesień, za oknem, w parku,kiedy wracam z pracy..... kolory, gra słońca, to wszystko nastraja mnie tak optymistycznie
.
Z mniej optymistycznych nie chodzę,kiwam się jak pingwin, bo mam w brzuchu wypełnienie z małych kuleczek
dokładnie 12 (wg piątkowego USG). Za 2 dni urlop a w przyszłym tygodniu godzina zero 
Zaznaczam nowy cykl:-( Bez starań M za granicą
UDAŁO SIĘ! ;( niespodziewanie... UDAŁO SIĘ!
Wiadomość wyedytowana przez autora 21 września 2014, 13:39
Tyle nadziei, tyle badań... Rano mierzenie temperatury, potem tabletki ( ważne by nie zapomnieć). Sprawdzanie oznak dni płodnych.. No i serduszkowanie w odpowiednim momencie. Czyli standardowy schemat. Cykl rozpoczęty z Clo ( półtora roku temu teoretycznie udało się z Clo..) więc wielka nadzieja.
10 dc więc wypadało pójść na monitoring. I co?
Ja tu w ogromnych nerwach żeby tylko lekarz potwierdził, że jest pęcherzyk albo chociaż jakiekolwiek oznaki pęknięcia a tu niespodzianka! Zamiast pęcherzyka widać... POLIP!
No rozpadłam się na drobne części.
W poniedziałek pójdę do mojego lekarza ( monitoring robił inny pod nieobecnośc mojej gin) skonsultować to wszystko...
Ja nie wiem czemu Ten na górze mnie tak testuje każdego dnia.... 
Wiadomość wyedytowana przez autora 17 września 2014, 15:59
Nie nie kochane, mnie nie chodzi o każdą z Was... po prostu czuję się odrzucona od dziewczyn z którymi przechodziłam swoją osobistą tragedię, wydawało mi się, że teraz kiedy jesteśmy tu na fioletowej stronie będziemy się wspierać...olewają mnie i tez nie mówię o wszystkich. Amy, MartaAlvi, Agusia, nojaniewiem dziękuję za wszystko i miłe słowa
może przesadzam, ale po prostu muszę odpocząć
muszę za Wami zatęsknić.
Nigdy ale przenigdy nie zablokuję pamiętnika, no chyba, że coś mi się stanie w głowę 
Niestety jestem osobą niby tak jak Agusia napisałam "zdecydowaną, mocną i pewną siebie", ale prawda jest taka, że wiecznie musiałam walczyć o pozycję w towarzystwie, może po prostu jestem taka, cicha, szara myszka, którą ktoś dostrzeże ja kogoś ugryzę 
Jedno co mogę Wam kochane obiecać - że będę, będę słuzyć radą, dobrym słowem i oparciem. Po prostu muszę uspokoić hormony 
Dziękuję...zawsze zainteresowanie utwierdza mnie w przekonaniu, że jestem zauważalna. To jest strasznie budujące dla mojej słabej osoby 

5 dzień PO, do @ pewnie 6 dni /tylko jaki sens ma wyliczanie tych dni/
Wczorajszy dzień był kiepski, a skończył się na przeryczanej nocy.
Pomimo zwolnienia lekarskiego musiałam jechać do pracy. Sądziłam, że skończy się na kilku ważniejszych papierkach i kawce z kolegami, a tu chaos i bałagan do ogarnięcia przez bite 10h 
Popołudnie minęło jakoś wyjątkowo cicho, czasami mam takie chwile milczenia. Nie żebym wielce musiała zatapiać się w sobie, ale po prostu, "nie mam o czym gadać". Brzuch mnie trochę pobolewał więc po powrocie z pracy wstawiłam obiad do piekarnika, zdjęłam spodnie i wyciągnęłam się na łóżku. Luby wynurzył się ze swojej nory- oficjalnie zwanej biurem, zwabił go zapewne zapach lasagne i przyczłapał do mnie do sypialni. Na moje stwierdzenie, że trochę boli mnie brzuch /a jak ma nie boleć skoro wpierniczyłam winogrono od "teściowej" po którym czyści mnie jak po rycynie ;/ /Luby tylko skwitował - to już na okres boli?
Dodał, że jestem taka cicha...czy to oznacza, że w następnym miesiącu dostane podwójny PMS?!
Krew nie zalała mnie nagle tak jak to zwykła czynić. Stąd też wnioskuje, że moja złość była świadoma i ukierunkowana, a nie wywołana "sztucznie" przez HORMONKI.
Jak można powiedzieć kobiecie która parę dni wcześniej przeżyła koszmarne HSG- "to już na okres?" Przecież do cholery 3 dni temu była akcja "staramy się, bo jest pęcherzyk". Czy ta odrobina matematyki jest aż tak trudna do ogarnięcia.
Boli to, że z założenia ma być okres, boli to, że chyba tylko głupia JA mam nadzieję.
Czuje się fatalnie, nie mogę się otrząsnąć i przestać myśleć o @ jak o końcu świata. O tym, że jak to możliwe, że nie potrafię najprostszej rzeczy na świecie. Nie wiem w co wierzycie, czy w Wszechmogącego czy teorię Wielkiego Wybuchu, tak czy inaczej, co z "Idźcie i rozmnażajcie się", co z "przedłużenie gatunku to główny cel jednostki/zwierzęcia". Nie ważne jaką opcję wybiorę to i tak jestem w czarnej dupie! i tak czuję się jak ZERO! Skoro nie mogę jedynej rzeczy do której jestem niejako zaprogramowana, to co z resztą? Nie ma reszty! Taka jest prawda! Nic nie da mi poczucia spełnienia, ani kariera /pfff jakby jakaś była/ ani hmm co? związek w którym możemy się bzykać ile tylko chcemy i jak chcemy bo dziecko nas nie nakryje? albo niby możemy bez zobowiązań oddawać się dalekim podróżom? pff na 2 tygodnie urlopu 1 dzień nad morzem - średnia powala! Albo, że nie trzeba się szczypać z kasą i można wydawać tylko na siebie...Po prostu nie znajduję nic co mogłoby konkurować z macierzyństwem, co choć minimalnie zagłuszyłoby ten pieprzony ból niespełnienia. Jestem niedowartościowana i zakompleksiona, a teraz jeszcze to- bezwartościowa jako kobieta, pusta wydmuszka! Oczywiście wczoraj była kłótnia, oczywiście w jego mniemaniu "o nic". Dla mnie to nie jest NIC, jak wytłumaczyć jak to cholernie boli gdy ktoś z góry zakłada, że mi się nie uda. Tak! mnie się nie uda...bo przecież problem leży po mojej stronie.
Tak czy inaczej stoję nad przepaścią depresji, lekko odchylam się do tyłu, trochę pochylam do przodu, bujam się na stopach.
Nie wiem czy oprzytomnieje, nie czuję PMS'a, jestem po prostu sfrustrowana i zła. Wkurwiona do tego stopnia, że szału dostaję czytając bzdurne porady OF jak ta dzisiejsza o dziąsłach. Czy zakichany OVUFRIEND widział kiedyś meliniary z parodontozą, które w amoku nieustannych libacji zachodzą i rodzą? A mnie od zatarcia dząsełka ma spadać płodność...nosz kurwa...PROSZĘ SOBIE W DUPĘ WSADZIĆ TAKIE MĄDROŚCI!!
Nie czuję się dziś nadzwyczajnie, a wszystkie objawy przypisuję ciąży urojonej
Czekam do 25go z testem jeśli nic, to Radosław dostanie za swoje błękitne geny 
Ciąża rozpoczęta 6 sierpnia 2014
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.