"Życie nauczyło mnie też jednej rzeczy. Bóg nic mi nie jest winien.Och, przez długi czas myślałam, że jest.
Myślałam, że jeśli będę wystarczająco dobra, wystarczająco miła i wystarczająco się postaram, On już dopilnuje, żeby przynajmniej przez 90 procent czasu dobrze mi się wiodło. Teraz już zdaję sobie sprawę, że to nieprawda. Bóg nic mi nie jest winien. A to, że w moim życiu w ogóle zdarza się coś dobrego, wynika z jego wyjątkowej uprzejmości. Bóg pojawia się w swej miłości, niosąc nieoczekiwane błogosławieństwa,zachwycające przyjaźnie, cudowne możliwości.
I tak, czasem pozwala na niewytłumaczalny ból."
Od początku jakoś codziennie towarzyszą mi mdłości. Wcale nie rano tylko ciągle z przerwą na sen.
A dzisiaj? Dziś rzyganie! Pełnowymiarowe ostre rigoletto. Żeby nie było - zdziwiłam się.
Rano badania z krwi i moczu.
Jutro doktorek.
Brzuch pobolewa, bywam senna i zmęczona. I nic mi się nie chce.
Zazdroszczę kobietom latającym po domu i piekącym ciasta.
Dziwne historie mamy za sobą. Cyc pobolewa, kupiłam sobie nowe staniki. Jeden nawet już taki do karmienia.
W przyszłym tygodniu mamy badania prenatalne i będziemy ustalać termin amniopunkcji.
Trzymajcie za nas kciuki
Krzywa cukru:
na czaczo 80
po obciazeniu 75g glukozy:
po 60 min 98
po 120 min 91
Morfologia coraz lepsza po braniu zelaza
Mocz wporzadku
Toxo nie bylo i nie ma (3cie badanie w ciazy)
Przeciwcial (grupy krwi) nie ma
W czw wizyta u lekarza, ciekawi mnie ile maly juz wazy, zapewne ponad kg ale teraz usg chyba robic nie bedziemy. Ostatnio mowila, ze zrobimy ok 30tyg teraz mamy 28 a na kolejnej wizycie bedzie 32 wiec ciekawe jak to rozplanuje. Bedziemy juz sprawdzac blizne po cc, wkoncu juz nie duzo wizyt do porodu zostalo 
Czekanie, czekanie i jeszcze raz czekanie
to jest jakiś koszmar. Zaczyna sie od @ potem czekasz na owu a nastepnie na kolejna @ a raczej jej brak. Robi sie juz z tego takie glupie błędne kolko
Odpuscic czy walczyc? Chyba juz nie mam sily. Nadzieja tez mi bardzo szybko umyka 
Znowu wisielczy humor a w ciagu dnia jak bylam z dziewczynami bylo tak fajnie i milo... Tylko zdazylam wrocic do domu od razu zaczely sie niepotrzebne rozmyslania.
niedlugo rodze... nie moge w to uwiezyc ze za 10 dni zobacze swojego syneczka Nikusia. Modle sie zeby tylko byl zdrowy - boje sie cholernie porodu ale wiem ze na koncu czekac bedzie na mnie nagroda na ktora tak dlugo czekalam 
Wiadomość wyedytowana przez autora 6 października 2014, 18:42
Dziś po raz pierwszy zobaczyłam 2 kreski na teście.
Co prawda na teście owulacyjnym ale zawsze 
Jeszcze nie jest ta krecha identyczna jak kreska testowa ale dużo jej nie brakuje (wcześniej jak robiłam to był tylko lekki cień kreski), jestem mega podekscytowana 
Nadzieja na nowo się we mnie obudziła - może jednak się uda, może moje cykle wróciły do długości 35 dni i z stąd to opóźnienie (albo faktycznie choroba je opóźniła).
Od rana boli mnie brzuch tak bardziej z lewej strony - może to lewy jajnik daje o sobie znać?
Tak bardzo bym chciała by się udało...
mam nadzieje, że nie jest to kolejny fałszywy alarm...
Dzisiaj wizyta u ginekologa ale się bałam ale nie potrzebnie bo wszystko jest ok nie musze znowu czekac kolejne 4 misiące na wizyte kontrolną i faszerować się tabletkami. Badania zrobione wymas pobrany usg zrobine i jest ok teraz tylko jedno nam pozostało... jak to pani doktor powiedziała czekamy na CIĄŻE... a wiec się staramy i czekamy oby nie za długo...
No to Mamuśka dziś zaszalała 
Ciuszki z ciuszkolandu:
1. 
2. 
3. 
4. 
5. 
6. 
7. 
8. 
I ciuszki z biedry:

Mam nadzieję, że w czwartek Maja pozostanie Mają 
Ale normalnie nie umiałam się dziś powstrzymać, jak zobaczyłam te śliczne ciuszki, praktycznie 90% jest marki next a reszta to np. Disney. Jestem bardzo zadowolona, nawet nie chciało mi się dla siebie czegoś szukać hehe. Teraz to już chyba tak będzie
Drugi dzień w pracy na przedłużonej umowie mogę zaliczyć do neutralnych, nie było jakoś źle, ale dobrze też nie. Trochę mnie brało. Rozmowa z kierownikiem udana i motywująca. Cały czas czekam na jeszcze większą poprawę..
Wczoraj napisałam jeszcze maila do męża. Zawsze, to co najmniej dociera do kogoś trzeba napisać. I pomogło. Myślę, że o wiele więcej zrozumiał w tym wszystkim :*
Wiadomość wyedytowana przez autora 7 października 2014, 19:36
31+1
Nasz synek nie ma imienia.
Czy to możliwe żeby dziecko pozostało bezimienne? Będziemy na niego mówili - synciu, kochanie nasze, myszko, iskierko.
W 11tc.
ja - Czy możemy usiąść i pomyśleć nad imieniem dla naszego dziecka?
on - Bez przesady. Przecież mamy jeszcze czas.
W 15tc.
ja - Proszę zróbmy listę imion.
on (zdegustowany) - Skoro musimy...
Po godzinie przeglądania różnych portali i ksiąg imion wymieniamy się kartkami. Moja jest cała zabazgrana i podzielona na kolumny "chłopiec" i "dziewczynka". U niego widnieje tylko jedno imię "Jan Maria"
on - To takie uniwersalne imię. Możemy tak nazwać i chłopca i dziewczynkę.
W 19tc.
ja - Proooszę... nie mogę mieć bezimiennego dziecka.
on - Nie naciskaj tak. Poczekajmy aż poznamy płeć.
W 20tc.
ja - To co wybierzemy dla chłopca?
on - Czy możemy o tym porozmawiać podczas urlopu. Teraz nie mam do tego głowy.
Dni mijały a ja miałam już dość tego "synciowania" i jakoś tak bezwiednie, nie wiem czy bliżej 11 czy 20 tygodnia zaczęłam mówić do brzucha po imieniu. Głównie w sobie, ale i na głos.
W okolicach 23tc mąż przez przypadek usłyszał moją pogawędkę z brzucholem (nie ukrywałam się z nią!).
on - Jak Ty mówisz do naszego synka?!
ja - No Leoś...
on - Jak ?!?!?!
ja - Potrzebowałam roboczego imienia i strasznie wpadł mi w ucho "Leon". Co Ty na to?
Nigdy nie widziałam takiej mieszanki uczuć na twarzy mojego mężuna - zdziwienie, zdegustowanie, przerażenie, złość.
on- O nie! Po moim trupie!
W 25tc.
Mąż zdecydował się sporządzić listę.
Wypisał 18 imion.
U mnie widniało tylko jedno - Leon.
M. sięgnął po swoją kartkę i dopisał "wszystko tylko nie Leon".
Rozpoczął się 31tc. Nasz synek nadal nie ma imienia. Kryzys trwa.
28,29, 30 sierpnia.....
Weekend w pieninach...
Uciekliśmy z mężem od codzienności, wyskoczyliśmy na weekend w góry.
1 dzień - zakwaterowanie i spacerek po okolicy, zwiedziliśmy zamek w niedzicy, później na zaporę i obiad... Jako że było już późno postanowiliśmy iść na plażę nad jezioro i poleniuszkować, oczywiście połasiliśmy się na lane piwko i tak do zachodu słońca siedzieliśmy na plaży...
2 dzień- kierunek 3 korony i przejście na sokolicę. Szlak dla początkującego jest wyzwaniem. Oczywiście zaliczyliśmy punkt widokowy chwilka przerwy i dalej na sokolicę. O godzinie 14 zaliczyliśmy oba szczyty i zostało jeszcze sporo czasu... Zeszliśmy do Szczawnicy na kawę i spacer przy Dunajcu. W drodze powrotnej zahaczyliśmy jeszcze o ruiny zamku w Czorsztynie, później obiadokolacja i plaża 
3 dzień - niezbyt długi, śniadanie, wymeldowanie i wodospad zaskalnik. W drodze powrotnej wstąpiliśmy jeszcze do muzeum etnograficznego w Zubrzycy.
Potrzebowaliśmy tej odskoczni, brakowało nam tego aktywnego odpoczynku w górach.
Dzisiaj mieliśmy zahaczyć o Skrzyczne ale niestety pogoda pokrzyżowała nam plany. Może w przyszły weekend uda się gdzieś wyskoczyć 
A obserwacje z cyklu? Kolejny bezowulacyjny, czekam na @ i idę na badania hormonów, od 1 DC zaczynam znowu pić ziółka i mąż też planuje, a czy da radę? zobaczymy
Wiadomość wyedytowana przez autora 6 września 2020, 14:37
Ten miesiąc jest spalony dla mnie...Czekam tylko na @ żeby zacząć działać ale jeszcze nigdy czas mi się tak nie dłużył... To dopiero 20dc- @ zazwyczaj jest 30dc, a ja siedzę bezczynnie i powoli wariuję...
W następnym miesiącu chcemy przystąpić do inseminacji- musi w końcu coś się zadziać bo nie wiem jak długo będę mogła strugać głupa, że wszystko jest ok.
Wczoraj miałam pierwszy podgląd przed transferem. Dr mówił, że endometrium mam zajebiste, 7 dc - 11mm. Dalej mam brać estrofem i sildenafil. Kolejna wizyta we wtorek, i pewnie już będzie wiadomo kiedy transfer ❤️
Z jednej strony nie mogę się już doczekać, a z drugiej strony się bardzo boję...
12t+ 5d
Dawno nie pisałam.
Ciążowe dolegliwości(mdłości i wymioty) jakoś ominęły mnie szerokim łukiem 
Za to na twarzy wyglądam jak drożdżówka 
No może nie z jakąś dużą ilością kruszonki ale jednak
Co chwilę wyłazi mi coś na gębie. A tu ślub zbliża się wielkimi krokami.
Będzie trzeba nałożyć duuuużo szpachli 
W zeszły wtorek byłam na badaniach prenatalnych, Małe miało 5,6 cm. NT 1,2mm. Kość nosowa obecna.
Z samego badania nie jestem za bardzo zadowolona, trwało może z 2 minuty łącznie z odpięciem i zapięciem spodni.
Chyba 15-stego idę po wyniki badania krwi.
A co do mojego nastroju to.... zrobiłam się straszną beksą 
Nigdy nie wierzyłam w jakąś burzę hormonalną w ciąży to teraz się zemściło 
Boję się, że będę beczeć w kościele.
Brzuch mi jeszcze nie urósł, nie przytyłam (a to przy mojej wadze bardzo ważne) 
Podobno kariotypy u mnie i męża prawidłowe!!!! Jeszcze nie widziałam wyników, ale taką informację dostałam przez telefon
więc szansa na nasz własne dziecko właśnie sporo wzrosła! Jej ale się cieszę
Boże jak mi jest cieżko
nie mam u nikogo wsparcia sama jestem z tym wszystkim
moj glupi maz to juz w ogole nie jest dla mnie zadnym wsparciem od dawna ;( zreszta juz coraz czesciej zastanawiam sie po co z nim jestem
od dawna tylko codziennie wydziera ryja na mnie obojetnie co bym nie powiedziala
nie jestem tu z nim szczesliwa
ale rozwodu tez za bardzo nie chce brac
tak mysle ze tylko moze jeszcze dziecko nas uratowac ale chyba Bóg nie chce mi go dac z nim moze to jakis znak... zebym sie cale zycie nie meczyla no ale poleczymy sie tu jeszcze... i mam nadzieje ze wszystko zakonczy sie szczesliwie... ale pewnie sa to moje zludne nadzieje ze cos zmieni sie w moim zyciu na lepsze.. 
Wiadomość wyedytowana przez autora 6 października 2014, 21:52
21+3
Drogie ciocie!
wpis teraz na krotko i szybko bo pewnie czekacie na informacje
pozno wrocilismy i juz bylam zmeczona w ogole. Jutro wrzuce zdjecia i wszystko dokladnie opowiem
NAJWAZNIEJSZE JEST TO ZE WSZYSTKO Z NASZYM DZIUBKIEM W PORZADKU
Tomus zostaje Tomusiem hihi
moj synus
jestem przeogromnie szczesliwa, bo jakos sie denerwowalam tym usg ale dzieki Bogu, wszystko dobrze


A oto nasz pół kilogramowy Dziubek !
nasz Tomuś 

i dokładny opis od pana doktora 

teraz czekamy do soboty
w tak krótkim odstępie czasu mogłabym mieć cały czas wizyty
mam nadzieję że tym razem u mojego gin. na NFZ będzie jakiś względny sprzęt
no bo ostatnio.. to masakra ! 
Mały dziś tak szalał jak byłam w pracy
aż mi się śmiać chciało jak stałam i rozmawiałam z klientami
wiercił się i kopał
ojj KOCHAM TO !
kocham GO
mój malutki 
Wiadomość wyedytowana przez autora 7 października 2014, 18:35
Starania wróciły ........
Witam. Kolejny miesiac i nic. Za kazdym razem to samo. @ powraca:( . Osratnio spoznila mi sie dwa dni i juz mialam nadzieje juz witalam sie z gasko i masz babo placek!!! Przyszla. I po jaka cholere!!! Ryczalam jak bobr!!! Ale mam nadzieje bo nadzieja umiera ostatnia.
Rozpłakałam się .... tak po prostu...
Wiadomość wyedytowana przez autora 7 października 2014, 01:00
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.