Dawno mnie tu nie było:) Ale Nowy Rok to nowe postanowienia:) Więcej wiary ,więcej luzu i wiele zmian:)
20 cykl----cholernie długi czas za mną bezowocny


Maluch juz sie mocno wierci. Wczoraj powiedzialam,zeby M polozyl reke na brzuchu to tez poczuje,ale powiedzial,ze nic nie czuje. Jakos rozczarowuje mnie jego nastawienie. Mam wrazenie jakbym to ja byla zaangazowana w te ciaze,a on byl obok i niezbyt go to interesowalo. Nic nie planuje,czeka nie wiem sama na co. Przeciez tyle jest w domu do zrobienia,a czasu ubywa. Tymczasem on o niczym ze mna nie rozmawia. W koncu wygarnelam,ze moglby sie choc minimalnie wykazac i poszukac chocby fotelika z najlepszymi wynikami testow bezpieczenstwa. A on mi na to,ze po co,przeciez i tak nie bedzie mogl nic wybrac,bo ja sama o wszystkim zdecyduje. No przeciez,ze tak,bo nie bede czekac na ostatni moment i zdawac sie na los!
Boze, jak ja sie boje... Zeby bylo w koncu dobrze... Dzis mnie od czasu do czasu pobolewaja-ciagna jajniki. Boje sie... ze to cos niedobrego... Staram sie nie myslec, nie stresowac, ale nie jestem w stanie nie myslec... Poza tym brak innych objawow - i to mnie zalamuje...
Jak robic cos innego? Po tych 2 stratach w ciagu ostatniego jednego roku? Stratach tak naglych i szybkich moj strach siega zenitu... Nie przezylabym chyba kolejnego rozczarowania. Gdybym tylko wiedziala, co moge zrobic? Co jest nie tak? Chcialabym po prostu moc sie cieszyc ciaza, ale nie jestem w stanie po tych ostatnich doswiadczeniach... Moj maz tez nie tryska entuzjazmem... Boze zabierz ten lek i wlej w nasze serca pokoj i radosc tak dlugo wyczekiwana...
Wieje, wieje, ciągle wieje! Halny powoduje u mnie przedłużający się ból głowy ! Chciałabym żeby już nadeszła wiosenka ! Żeby w ogrodzie zakwitły żonkile, krokusy.....
Jak tutaj przetrwać te zimowe miesiące ?!
Czasami, no dobra... coraz bardziej i częściej chciałabym wykrzyczeć na cały świat co przeszłam i co przechodzę, jak cholernie mi źle w ogóle i jeszcze gorzej gdy słyszę po raz kolejny "a dzieci nie masz?".
Dlaczego mnie to tak męczy? Bo w moim życiu teraz pierwsze i najważniejsze miejsce zajmuje Diesel i nawet sobie nie wyobrażacie jak często wśród ludzi wzbudzam żałosne spojrzenia i... śmiech? No bo jak kobieta 6 lat po ślubie może być tak strasznie zakochana w psie i nadal nie mieć dzieci... wychodzę na nienormalną
a poza tym ludzie czasem potrafią powiedzieć nawet w żartach i nie do mnie ale przecież słyszę rzeczy które mnie doprowadzają do łez
tak wiem "nie przejmuj się ludźmi, nie oni Ci dają jeść i nie utrzymują" ale tak samo jak mi jest przykro niech zrobi się im głupio!
Może o takich stratach za mało się mówi? może do ludzi nie dociera jak wielki jest to problem, może nie wiedzą że kobiety po stracie nie radzą sobie, że może wiele tak jak ja potrzebują psychologa, psychiatry i leków by normalnie zasnąć, by nie płakać na każdym kroku...
Rok zaczęłam z pozytywnym nastawieniem. I niech tak zostanie cały rok 
To co napisałam na forum 1 stycznia:
Narzekałam na męża ale od dziś zamierzam nie narzekać a dużo więcej rozmawiać
takie postanowienie noworoczne 
Wczoraj chciał ode mnie tel żeby sobie coś tam smsem wykupić w grze a że ja i tak nie wykorzystuje tego co mam na koncie to nie widziałam problemu. Weszłam na OF na chwilę po północy i co widzę? mój wykres ma kolory... no ale jak? myślałam że OF dał kilka dni Premium za darmo z okazji Nowego Roku, weszłam na Ustawienia-Abonament i mordeczka mi się uśmiechnęła
mam premium do końca lutego 
ja: "kurde ale jak? nie mam wiadomości żeby OF coś sam dał"
mąż: "przecież chciałaś
"
Doładował mi sam
no ale czytam na spokojnie już i nagle szok! Mam Premium do końca lutego ale 2016!!!
Pytam męża: "ale po co aż tyle?"
mąż: "a Premium przenosi się na BBF?"
ja: "tak"
mąż: "to wykorzystasz tam
"
I najważniejsze postanowienie - 50%
mniej kłótni 
OF wyznaczył mi owulację w sylwestra... jakby to się okazało prawdą i złotym strzałem
to mężuś będzie miał prezent na urodziny we wrześniu 
Ehhhh głupia ja tak się łudzić... nie nastawiam się w ogóle a nawet nie wierzę a na dowód tego walnęłam sobie browarka przed chwilą 
NIECH TEN 2015 ROK BĘDZIE PIĘKNYM PRZYROSTEM DEMOGRAFICZNYM TYCH CHCIANYCH KOCHANYCH I WYCZEKIWANYCH DZIECIACZKÓW
Porada dnia
Sprawdź swoje kosmetyki. Pożegnaj się z kosmetykami, które zawierają składnik zwany Butyl Benzyl Phthalates obecny w niektórych lakierach, pomadkach, błyszczykach oraz perfumach. Może on negatywnie wpływać na funkcjonowanie niektórych hormonów odpowiedzialnych za płodność.
Znajoma adoptowała drugą córeczkę- tak się cieszę patrząc na nich. Nie mogli mieć własnych dzieci a teraz są pełną rodziną. A ja coraz więcej myślę o adopcji. Oboje moglibyśmy bez żadnych oporów pokochać takiego maluszka, ale walka o niego jest równie długa i wyczerpująca co o biologiczne, dlatego póki co wierzymy w nasz noworoczny cud. Tylko czy z moimi dłuuugiiiimi cyklami mamy szansę?
Dzisiaj jest ten dzień, wizyta u ginekologa, ostatni raz byłam na wizycie 6 tygodni temu, dzisiaj dowiem się czy mam maluszka a może dwa maluszki:) Mam nadzieję, że wszystko jest dobrze, że bije serduszko i zdrowo rośnie. Bardzo boję się tej wizyty, ale jestem pozytywnie nastawiona, MUSI BYĆ DOBRZE:)
Święta minęły leniwie, wyjazd do Zakopanego udany, choć męczący. Chyba dosyć już podróży dla maluszka, Paryż, Zakopane, czas w końcu odpocząć;p.
Wczoraj wieczorem miałam gorączkę, zgodnie z zaleceniem lekarza zażyłam paracetamol i było lepiej, dzisiaj dokucza mnie kaszel, ale najważniejsze, że gorączka minęła.
Dam znać po wizycie, czyli około godziny 20:00. Trzymajcie kciuki:)
Dziś ja z mężem mym po kościele byłam na kawie u mojej siostry ale bardziej się cieszyłam że zobaczę moją małą księżniczkę
Starsza oczywiście spała po imprezie a siostrzeniec w kościele. Moja mała oczywiście znów zaczęła z całowaniem, chodziła i śpiewała "mam chusteczkę haftowaną...". Polubiła tą piosenkę po naszym weselu. Powiedziała mi dziś że jestem słodka i mogę się całować z Ł.
Jest jedyna 
Pół dnia padał dziś śnieg. Wieczorem była zawieja śnieżna. Jak się uspokoiło poszliśmy z mężem odmiatać chodniki i schody, ale ja postanowiłam ulepi bałwana na środku drogi. Taki mały ale był, bo śnieg się nie chciał lepić.
Moja kość ogonowa boli chyba coraz bardziej. Będę musiała zrobić ten tomograf i wydać ok 300 zł
wolałabym sobie zrobić makijaż pernamentny brwi bo marzy mi się, no ale musi poczekać.
Zaczeło się plamienie. Brzuch nie boli ale jutro na bank przyjdzie @ i zacznie się nowy cykl. Z niego pewnie też nic nie będzie, jak i z poprzednich. Nie będzie prezentu na urodziny. Ale w tym miesiącu ginekolog i badanie Ł. więc nadzieja na kolejne jest
Może będzie przent na rocznicę ślubu cywilnego. A już napewno musi być na wesele szwagierki - POSTANOWIONE! 
Dobranoc 
smutno mi i źle:-(((już nie mogę się doczekać wizyty w klinice niepłodności,mam nadzieję że tym razem uda nam się załapać rządowy program.w zasadzie to już dawno powinnam podchodzić do in vitro ale w Polsce jest najpierw wyzyskiwanie a potem pomoc!!
mój lekarz gin jest jedynym lekarzem z powołania jakiego w życiu spotkałam,pomaga mi jak możei nie naciąga na pieniądze,kombinuje na kasę chorych jak tylko może żeby mi pomóc-biedny też jest załamany że już nie jest w stanie mi pomóc ,zły jest na te kliniki niepłodności,sam mi muwi że chcą od nas wyłudzić pieniądze i co najlepsze jego słowa się sprawdzają bo pisałam do specjalisty z Białegostoku i też mi odpisał że kliniki naciągają ludzi na niepotrzebne badania zabiegi!!!!u mnie jest stwierdzone brak owulacji,mam 3letnią dokumentację i już powinnam się kwalifikować do rządowego programu!ale nie bo przecież pan doktor z kliniki zarządał jeszcze 3inseminacji!!co w moim przypadku jest już to zbędne!!!sory z aprzekleństwa ale kurwica mnie strzela jak na takich ludziach jak my kliniki chcą się wzbogacić!!!zamiast nam pomagać to utrudnijaą!!!!
8 dc 1cs po stracie
Wczoraj miałam kontrolę u lekarza. Wszystko jest dobrze, okres przeszedł spoko i z racji poronienia tylko na lekach już w tym miesiącu możemy się znowu starać. Cieszy mnie to. Cieszę się, że już wyzdrowiałam i z każdym dniem łatwiej jest żyć. Na szczęście dużo dzieje się na budowie, więc skupiamy się na tym i myślę, że między innymi to nam pomogło się podnieść. Mamy swoje tatuaż, więc nasze Maleństwo jest zawsze z nami.
W tym cyklu idziemy na żywioł. Bez żadnych testów, temperatur ani niczego takiego. I tak czuję kiedy jest owulacja i chcemy dać sobie mimo wszystko czas i trochę oddechu.
Poza tym pod koniec października mamy zamiar się przeprowadzić, więc wygodniej byłoby nie być w ciąży. Ale jak się uda, to też będzie cudownie.
Chcemy podejść teraz do tego na luzie, na spokojnie, bo są inne rzeczy do ogarnięcia.
Straciłam serce do forum i pamiętnika. Jakoś nie czuję tej potrzeby by tu zaglądać jak kiedyś. Nie czuję tej jedności jak kiedyś. Mam wrażenie, że wszędzie dookoła widzę tylko dziewczyny w ciąży.
Ale wiem, że ja też jeszcze będę w ciąży.
I urodzę żywe, zdrowe dziecko.
Udało się raz, uda się kolejny, a to była jednorazowa wpadka matki natury.
Ja pierdykam! Czemu dopiero teraz mnie oświeciło?! Mam cudowne dziecko! Kocham najbardziej na świecie! 
Powrot do pracy bywa bardzo bolesny. Nie moge sie zmobilizowac do niczego - a mam taaakie zaleglosci po urlopie. Moj szef ma oczywiscie wszystko gdzies gleboko i przedluzyl sobie wakacje zostawiajac mnie sama z audytorami
A moi pozal sie Boze "pomocnicy" to w ogole szkoda slow...
Chcialabym zaspiewac teraz "wake me up when March ends"....
A najgorsze jest to, ze siedze w tej porabanej robocie ze swiadomoscia, ze gdyby nam sie udalo wtedy w maju, gdyby to nie byla pozamaciczna - to bylabym teraz na zwolnieniu przed koncoweczka ciazy... Byloby tak pieknie...
Moje noworoczne postanowienie - nie rozpamietywac przeszlosci. Co ma byc to bedzie, musi nam sie jeszcze udac... 
To trochę chyba głupie. mam nadzieję, że nikogo nie urażę, ale to mój pamiętnik i moje przemyślenia i uczucia tu zapisuję.. mam czasem takie myśli, że dziewczyny, które poroniły (ogromnie im współczuję, mam bliską koleżankę, która zanim szczęśliwie urodziła poroniła dwa razy) mają w jakimś sense "szczęście". Bo mają świadomość, że udało im się zajść w ciążę, czyli pewnie kolejny szczęśliwy cykl to tylko kwestia czasu...
I po północy minął 30 dzień rzeczonego trzeciego cyklu, a owulacji ani widu, ani słychu. Płakać mi się chce gdy patrzę na wykresy innych dziewczyn z terminami @ przypadającymi wcześniej niż moja owu..
Śluz rozciągliwy mam w dużych ilościach od 15 dc, przy czym 19 dc, akurat o godzinie 20 w Wigilię, przez kilkanaście minut krwawiłam na żywoczerwono. Myślałam, że to plamienie okołoowulacyjne, ale coraz mniej na takie wygląda..
Poczekam cierpliwie na @ i umówię się do gin.
Tymczasem chcę się skupić na nowej diecie i treningach. Pod koniec tygodnia zaczynam realizację wyznaczonych celów, a że jestem ortodoks, spodziewam się wiele.
Wiadomość wyedytowana przez autora 5 stycznia 2015, 20:12
No to po filipku... okresu dostałam wczoraj, nawet powiem szczerze mnie to nie zaskoczyło, bo chyba się do tego faktu przyzwyczaiłam. Nie wiem co zrobimy, jak to będzie, ewidentnie wychodzi wszystko na problem męski. Chyba trzeba się szykować do inseminacji, bo widzę, że drogą naturalną to marne szanse - musiałby się wydarzyć cud.
Wiadomość wyedytowana przez autora 5 stycznia 2015, 11:43
Miałam dziś piękny sen... taki rzeczywisty, jakby wszystko działo się na prawdę... stoję z mężem i robię test dwie grube krechy, patrzymy na siebie, nie to niemożliwe, robimy drugi to samo. Jaka ja przez moment autentycznie czułam się w tym śnie szczęśliwa... Podświadomie czując, że to nieprawda otwieram oczy... myślę toż to tylko sen i zasypiam dalej... A teraz zupełnie inny sen... skąd ? Nie wiem? Podobno śnimy o tym, czego nam brakuje....
Przedostatni wolny dzień, chcę pospać dłużej, cisza, spokój, ale gdzie... kolejny poranek, kolejna kawa, to samo za oknem, ludzie idą do pracy albo do sklepu.
Od rana dalsza część roboty szkolnej, nauczona doświadczeniem, to co najgorsze powinnam robić na początku ale gdzież oczywiście jest inaczej. Od 9 zaczynam... o 15 - 16 max kończę. Ani minuty dłużej. A podobno nic nauczyciele w domu nie robią, mają tylko 4-5 godz. dziennie w szkole. No i tyle wolnego... i tyle zarabiają... chyba brutto.
Trochę się podziało, skończyłam szybciej prace więc szybki wpis 
Dzisiaj z umiejętności które mi się przypomnialy:
- wie gdzie leci samolot czy gdzie jest nieubrana skarpeta
-miłość do robaczkow i zabijania much w domu ostatnio na czasie 
- wola pięknie - dzisiaj dziadka 😍
-uwielbia hustawke!
-potrafi pokazac,że przeszkadza mu cos w nosku,lubi kropienie woda A później pozbywa się co mu przeszkadza 
-WSZYSTKO rozumie,dosłownie!
No i miałam 2 rzeczy najważniejsze pisać i zapomniałam. Brawo ja.
Oli do jedzenia jest dość wybredny ,ale widzę nadzieję;d zrobiłam na obiad placki z cukini(placki milosc w każdej postaci). Dałam troszkę sosu czosnkowego no i..miłość ! Do tego stopnia,że podniósł talerz i oblizywal 🙈🙈😂
Popołudniu zrobiłam budyń jaglany. Oczywiscie mama karmi=plucie bo na pewno ble. Jak tylko spróbował to druga miłość haha. Sam jadł łyżeczka (super mu to wychodzilo)i to tak szybko że nie nadazalam wycierac:D
Na noc zrobiłam manne ale zbyt gesta i wybudza się z płaczem bo boli brzuch..
Pola ma fazę na zwierzątka, obecnie psy:) jest kochana i codziennie nam mówi jak nas bardzo kocha i Olusia też
Muszę jechać do zusu..okazalo się,że potrzebne są korekty w papierach bo przecież mi źle zrobiły. Wracamy na etat by zarobić na ZUS..
Jutro zakupy,muszę zobaczyć nowy kubeczek Olisiowi bo ten nam coś gumka spada 🤔
Coś miałam dopisać i głowie się co..moze później się przypomni:D
Edit: już wiem! Oluś pokazuje rączkami jak czegoś nie wie i podaje rączkę jak się uderzy ,żeby pocałować 😍 taki bystrzak mamuni;)
Dzieci obudziłam o 6:50. Olek jadł tylko przed 6. Jestem wyspana ♥️♥️ dzisiaj zakupy to będzie dóbry dzień
Wiadomość wyedytowana przez autora 8 września 2020, 07:19
Dzisiejsza porada Ovu:
"Sprawdź w jakim stanie jest Twoja tarczyca. Problemy z tarczycą (nadczynność bądź niedoczynność) mogą utrudniać zajście w ciążę, a zdiagnozowana tarczyca jest zazwyczaj łatwo leczona."
Tak, dziewczyny, BADAJCIE TARCZYCĘ! Ten nieujawniający się, zapominany element naszego ciała i gospodarki hormonalnej musi być zdrowy, by być płodnym i by bez komplikacji donosić ciążę. Im wcześniej postawiona jest diagnoza tym lepiej!
Gdybym nie zbagatelizowała tego i leczyła się na nią dalej, prawdopodobnie byłabym już w ciąży, a rodzinka dostałaby wielką niespodziankę w postaci takiej wiadomości w Święta, albo na Dzień Babci i Dziadka. Ale nie jestem, a tarczyca szaleje.
Na szczęście ją leczę a trening w postaci kilkuletniego zażywania tabletek anty (kilka lat temu) przydał się, bo trzeba sobie w nawyk wrzucić codzienne zażywanie hormonków z rana.
No! Także ja - jako Tarczycowa BusinessWoman chyba zacznę jakąś misję, by uświadomić jak najwięcej kobiet, by zbadały ten narząd przebiegły jak najbszybciej 
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.