No!!! Jutro do szpitala!!!
Och!!! Zaczynam się denerwować!!!
Może dlatego że nie wiem konkretnie co mnie czeka. Nie miałam nigdy cesarki, ale jeżeli ma się powtórzyć historia z poprzedniego porodu (złamany obojczyk mojej córci, straszenie mnie kleszczami i w ogóle, trauma) to wolę cesarkę. Koleżanki mi mówiły że po znieczuleniu nie wolno tylko głowy za wcześnie podnosić, no i trzeba leżeć na płasko co jest uciążliwe i męczące. Ciężko jest dziecko karmić, bo jak to zrobić jak się prawie ruszać nie możesz ani podnieść, Ale po dobie ponoć już jest lepiej. OBY!!!
Lekarka powiedziała mi że poród naturalny jest lepszy i bezpieczniejszy???? Dlatego napisała mi znaki zapytania na skierowaniu. Lepszy - bezpieczniejszy??? To samo można powiedzieć o cesarce??? Ilu lekarzy tyle opinii. Ile kobiet tyle opinii. Zobaczymy jutro. Ja się dostosuję. Niech mi tylko powiedzą co i jak. Ta niepewność mnie dobija????

BUZIOLE KOCHANE!!!
Trzymajcie kciuki -MOCNO!!!
Oby w czwartek było już po wszystkim. ALbo żeby było coś już wiadomo!!!

mallinka Mallinkowa wyczekiwanka 8 września 2020, 14:47

Ciąża zakończona 8 września 2020

Bergo Bergo - nowa ja 6 stycznia 2015, 20:45

2 godziny snu od 00:30 do 2:30. Potem walka z gazami, brzuszkiem... Nad ranem byłam wykończona, a chrapanie męża nie dawało zasnąć. O 7:00 zadzwonił jego budzik. Wyłączył, ale zapomniał o drugim. Kiedy więc przysypiałam, a mały wreszcie spokojnie lulał wyrwano nas obydwoje ze snu. Moja wściekłość spotkała się z atakiem śmiechu u mojego męża. Co go rozbawiło? Nie mam pojęcia. Nie dałam rady- wybuchłam, nawrzeszczałam, popłakałam się i poszłam z małym na kanapę. Dzień do dupy- awantura, oczywiście to moja wina, bo ja się wyżywam itd... Zero empatii, zero zrozumienia że od 3 miesięcy ani jednej nocy nie przespałam normalnie. Co z tego? Powinnam być uśmiechnięta i z radością i zadowoleniem przyjąć ten atak śmiechu po kilku godzinach przewalania się po łóżku z dzieckiem, które wymagało tulenia i masowania. Torby mam wyciągnięte, chciałam pojechać do rodziców na kilka dni. Zostałam jednak, chwilowo jest spokój. Walizek jednak jeszcze nie chowam...

jonka91 Małe co nieco o Nas.. 6 stycznia 2015, 21:09

Nasze malutkie Szczęście właśnie sobie czka.. Do terminu porodu wg. om zostało 7 dni tralalallalaaaa :D

Nasuwa mi się jedno pytanie.. Kiedy ten czas przeleciał? 273 dni.. 9 miesięcy.. 39 tygodni..

Tak niewiele dni zostało do porodu..

Z niecierpliwością czekamy na Ciebie nasz Królewiczu!!!
t61072.gif
Hmm.. ciekawe do kogo będzie podobny.. ;)

Mamax Walka o Bobo. 6 stycznia 2015, 21:12

Bilans trzylatka zaliczony . Pan doktor byl pod duzym wrazeniem inteligencji naszego dziecka i pogratulowal dumnemu tatusiowi tak rezolutnego dziecka. ( ciekawe czy wszystkim rodzicom tak gratuluja czy tylko nam???). Maximilian zaskoczyl nas nie tyle swoja wiedza ( bo wiemy co i ile on juz pitrafi) ale zachowaniem. Maz opowiadal ze nie myslal ze maly bedzie tak chetnie wspolpracowal z lekarzem a sie milo zaskoczyl. Maly bardzo chetnie wykonywal wszystkie polecenia doktora i odpowiedzial poprawnie na wszystkie pytania przez niego zadane. Zero buntu ani zgrzytania zebami. Jakby nam kto dziecko podmienil. Bo w domu ostatnio jest calkiem inny. Sto razy trzeba prosic zeby cos zrobil, posprzatal, nie krzyczal itd. Ostatnio tez zauwarzylam takie jakby pieszczenie sie jego, jakby cofal sie nam w rozwoju. Wczoraj zazadal mleka do picia bo Julian je pije. Dzisiaj chcial wejsc do Juliankowej kolyski a na moje stwierdzenie ze jest juz duzy i ma swoje chlopiece lozeczko a te jest dla bobasow odpowiedzial mi ze on tez jest male baby. Tak ze mam teraz w domu dwa bobasy...

Bylam dzisiaj u lekarza bo to swedzenie calego ciala nie przszlo a wrecz przeciwnie zaczelo sie poglebiac. Ostatniej nocy nie przespalam ani minuty pomimo ze Julianek ladnie spal. Przespal nawet 5 godzin co jest jego rekordem bo normalnie budzi mi sie co 3 godziny. No ale ja nie spalam i cala noc sie drapalam- kszmar :-( Oczywiscie tak jak podejrzewalam jest to na tle alergicznym ale co mnie tak uczulilo nie mam pojecia. Przeciez ani nic nowego nie jadlam, ani nie uzywalam zadnych nowych proszkow czy plynow. No chyba ze moje nowe perfumy co dostalam pod choinke ale je tez juz kiedys mialam. Potem sie przerzucilam na inne a teraz do nich wracam wiec chyba nagle nie zaczely by mnie uczulac. A moze w tym szpitalu co bylam z Julankiem cos mnie uczulilo albo choinka bo pomimo ze stala ( dzisiaj sie jej pozbylismy) u nas pare dni zadna igla nie spadla wiec podejrzewamy z mezem ze musieli ja czyms spryskac...No ale to sa domysly i prawdy sie juz raczej nie dowiem a przy dwojce dzieci nie mam czasu i ochoty latac po klinikach i robic sobie testy. No chyba ze nie bedzie poprawy...Tak czy siak dostalam leki na kortyzonie ktore mam brac do piatku i mam duza nadzieje ze pomoga mi i wrescie sie wyspie bo jestem mega zmeczona i to o ironio nie przez moje malutkie dziecko...

taśta Jak nie My to kto??? 6 stycznia 2015, 21:15

Trochę minęło zanim się z tym wszystkim oswoiłam…

Milion myśli przeszło przez głowę i stwierdziłam, że jedynym wyjściem jest wizyta w klinice bezpłodności i w ten oto sposób w piątek mamy wizytę u doktora Ż. Ja powoli już się przyzwyczajam do myśli, że być może jedyną szansą będzie in vitro , natomiast mój M nadal uważa, że będzie dobrze… I właśnie głównie po to ta wizyta, żeby ktoś mu powiedział, że nie jest dobrze!! Bo na tę chwilę nawet do in vitro jego nasienie się nie klasyfikuje bo ma 0% plemników o prawidłowej budowie :( On twierdzi, że po suplementach będzie super a ja się modlę, żeby się poprawiło na chociaż inseminację albo in vitro. Dobrze, że chociaż suplementy łyka bez gadania.

Cholernie boję się piątkowej wizyty bo co jeżeli lekarz powie, że nie da się Nam pomóc??? Jedno co daje mi nadzieję, to weekend z programem In vitro- czekając na dziecko, muszę M puścić przypadkiem, może wtedy będzie mu łatwiej zacząć o tym rozmawiać bo na razie nie bierze tego pod uwagę.

Nie wiem co robić. Mam w poniedziałek endokrynologa. To będzie 6t2d ciąży +/-1dzień. Po drodze mogę zahaczyć o ginekologa, serducho powinno już być i dzidzia też. No ale może zdarzyć się tak że jeszcze nie będzie i to wcale nie będzie znaczyło nic złego. Ginekolog sugerowała żeby przyjść najwcześniej 19stego, czyli w kolejny poniedziałek. Oczywiście ja niecierpliwie się bo nie miałam jeszcze usg ciążowego... boję się. Boję się że nic nie będzie widać i nie potrzebnie zeschizuje, ale boję się też że jak poczekam 2 tyg to za bardzo będę przejęta wizytą. Cały czas myślę tylko czy wszystko ok... Co robić?

Za 12stym:
-jest szybciej :)
-gdy nie będzie nic widać to nie będzie to wyrok
-szybciej będzie można ogarnąć pracę, bo tam też trzeba powiedzieć
-przestane myśleć o serduchu... poczuję się naprawdę w ciąży!
-będzie więcej czasu by przygotować prezenty niespodzianki dla przyszłych dziadków

Za 19stym:
-w 7t2d dzidzia i serducho muszą być widoczne
-chcę rodzicom powiedzieć w dzień babci, więc będzie większa pewność że wszystko idzie ok
-gdy pójdę tydzień wcześniej mogę nie potrzebnie złapać schiza

Muszę do rana podjąć decyzję, bo chcę by mąż załatwił wolne...

@ przyjdzie na bank :/ Dzisiaj delikatny spadek temperatury i mega prychol podskórny na brodzie.

A tak wracając do małego Tymona, którego termin pojawienia się na świecie przewidywany był na okolice 10.02 zaczął pchać się na świat. W poniedziałek "szwagierka" pojechała na rutynowe badania do szpitala. Nie brała ze sobą niczego, a tu słyszy, że musi zostać, bo mały ma słabe tętno i w dodatku ma 3 cm rozwarcia. A tu miesiąc do terminu jeszcze. I chyba przeleży go w szpitalu.

Szyję więc ostatni element własnoręcznie wykonanego prezentu dla nowego członka rodziny - literki składające się na imię :)

kama005 Czekając na nasz cud. 6 stycznia 2015, 22:20

No i jest! Owulacja upolowana :) Wczoraj druga krecha taka sama jak kontrolna a dzis testowa mocniejsza od kontrolnej :) Wystąpiło też plamienie ale poczytałam trochę w necie i popytałam dziewczyn i podobno to normalne a nawet jest to objaw płodności (tak wyczytałam)
Oczywiście <3 brak. Jedynie dzień przed pozytywnymi testami było przytulanko. Ja się wczoraj źle czułam a dzisiaj mój mąż nie miał ochoty. Nie chce go zmuszać. Mam nadzieję że to jedno <3 wystarczy. No nic najwyżej cykl pójdzie się bujać.

Dzięki temu że upolowałam owulkę już wiem że tym razem cykl mi się nie wydłuży :) Będzie pewnie standardowe 31 dni :)

Teraz pozostaje mi jedynie czekać do terminu @.

Wczoraj odczuwałam koszmarne zmęczenie w pracy i już wiem dlaczego. Trochę mnie chyba przewiało i tak się dzisiaj też kiepawo od godziny 18 czuje. No nic mam nadzieję że się to bardziej nie rozwinie. Jutro ide do pracy i muszę jakoś funkcjonować.


Wiadomość wyedytowana przez autora 6 stycznia 2015, 22:21

Pola Irene Moje zapiski ze starań 6 stycznia 2015, 23:08

Kiedy poszłam po 3 dniach na kolejne usg okazało się, że jest jeden pęcherzyk 19mm i zero śladów owulacji. 2 pierwsze usg miałam robione w luxmedzie w Lublinie, bo tam byliśmy na święta... Elegancja Francja, zero problemów z terminami, miły kompetentny lekarz, nie to co w luxmedzie w Warszawie, tu na monitoring nie ma szans, bo nie mają terminów. Zraziłam się do tego miejsca gdzie mialm już robione 4 monitoringi i postanowiłam wypróbować miejsce na pradze pn, mam tam super dojazd. Niezłą mieli stronę internetową, wiec stwierdziłam, że spróbuję i to była wielka porażka. Facet niby przystojny, wydawałoby się nowoczesny i wyglądający na kompetentnego -ale jak się to okazało to były tylko pozory. Nie chciał się w ogóle odnieść do porzedniego usg, bo nie on je robił. Nie wierzy w coś takiego jak niepękające pęcherzyki - trzeba się po prostu często bzykać jak to ujął i w końcu któryś tam cykl będzie owulacyjny i się uda. Nie zapytał mnie nawet ile mam lat i czy miałam jakąś stymulację! Radzi starać się 2 lata, bo dopiero po takim czasie można się zaniepokoić. Gdzie on się uchował???

Krótko- trochę wylanych łez i bardzo miły długi spacer z mężem.

Rudz!a Ja chcę serca mieć dwa :) 6 stycznia 2015, 23:52

Złość
Rozgoryczenie
Smutek
Żal

Mnóstwo myśli kręci mi się po głowie w tym momencie.... Najwięcej miejsca zajmuje ta: tylko ja chcę mieć dziecko w tym związku, więc odpuść, bo sama go sobie nie dasz rady zrobić!!!

Do jasnej cholery no!!! Do tej pory chyba się tylko łudziłam, że chcemy dzieciątka oboje... Więc co zrobiłam? Badania, włóczę się po ginekologach, łykam suplementy, mierzę temperaturę, obserwuję się na każdym kroku, ograniczyłam kawę, piję wodę,staram się lepiej odżywiać, unikam tabletek przeciwbólowych i przeciwgrypowych... no i po co? po co? tak po prostu chyba, bo do upragnionego serduszka mnie to nie doprowadzi bez udział męża!!!!

Dzisiaj wolne oboje, bo święto przecież :) dzień zapowiadał się dobrze, cieszyłam się, miałam bardzo dobry nastrój, byliśmy na spacerku długim i przyjemnym, zjedliśmy obiadek, oglądaliśmy jakieś filmy... podchody delikatne robiłam, bo owulacja dzisiaj, więc a nóż może tym razem udałoby się...serduchowania oczywiście nie było, bo jeszcze na sam wieczór musieliśmy się pokłócić, mój M doskonale wyczuwa te momenty chyba, jakby wiedział, że to ten moment i się usuwa... Dzisiaj nie wytrzymałam, poleciała mi łza, niejedna ... Nawet powiedziałam, że owulacja dzisiaj i że to bardzo ważne dla mnie, pomimo tego iż się wcześniej nie nakręcałam. Dzisiaj, jak już przyszedł ten dzień nagle pojawiło się we mnie tyle pozytywnych myśli, nigdy wcześniej tak precyzyjnie nie umiałam określić owulacji...miesiące obserwacji przyniosły efekty :)

Najgorsze jest to, że M jeszcze na samym końcu powiedział, że przecież nie będzie się ze mną kochał jak płaczę....a rozpłakałam się jak już praktycznie leżałam w łóżku... usłyszałam jeszcze, że "nie za wszelką cenę", "niepotrzebnie się nakręcasz", "po co mierzysz temp. o 7 rano" i kilka innych sformułowań...

Byłam przekonana o tym iż oboje pragniemy tego samego pomimo wszystkich oporów odnośnie lekarzy itp ze strony M, ale teraz wiem, że chyba jest inaczej :( tak, aż się odechciewa mieć to dziecko....bo jak w takich warunkach?

Jestem strasznie przygnębiona, nie spodziewałam się takiej końcówki wieczoru :(
Pewnie dlatego nie cieszyłam się z tej owulacji wcześniej...

judith tylko bez paniki :) 7 stycznia 2015, 01:19

Co ja będę pisać. Leo jest cudowny i ma trudny charakterek po mamusi ;)

ef277d72756e88c5med.jpg

0008fe48b4ea4d6cmed.jpg


Wiadomość wyedytowana przez autora 7 stycznia 2015, 01:20

Nie taki diabeł straszny jak go malują. Oczywiście strach ma wielkie oczy i jak to zwykle bywa był nieuzasadniony - jak ja bym chciała mieć luźne podejście do życia - nie przejmować się niczym i nikim - tacy ludzie mają dużo prościej w życiu! A ja co? ja się stresuje, męczę, nie śpię, zamartwiam co to będzie.

Dzień w pracy jak zwykle miły...spokojny. Od dziś jestem sama w pokoju, mój zakład składa się już prawie z samych facetów i ze mnie :) Na szczęście szef w porównaniu do poprzedniego jest jak anioł i nawet słowem nie pisnął na mój tekst że należy mi się karny jeżyk, bo nic nie zrobiłam a powinnam była. Usiadł, półtorej godziny siedzieliśmy razem nad artykułem, wszystko wyjaśniliśmy, uzgodniliśmy. Wiem co dalej robić - reszta jutro. Więc tak myślę, że y wipowoli zbieram się do domu - tam w ciepełku, z herbatką, pod kocykiem usiądę i popracuję. Mąż dziś poza domem, więc czeka mnie samotny wieczór.

Z ciekawości zmierzyłam dziś rano temperaturę termometrem rtęciowym - nawet nie wiecie jak się bałam, że zasnę i go ugryzę :D skutecznie mnie to mierzenie dziś obudziło - a nie było łatwo! Pierwszy raz od 2 tygodni wstawałam o 7:15!! Brrrrr

Tempka - 36,4C nie wiem czy jest wiarygodna, ale że się nie łudzę niczym w tym cyklu, więc podejrzewam, że może być realna. W sumie zerkając na Wasze wykresy stwierdzam, ze nawet po wzroście zdarzają się tak niskie temperatury - ja ogólnie rzecz biorąc jestem raczej "zimna" ciągle mam zimne dłonie, stopy itp - więc może i to temperatura po owu? Kto wie...czekam niecierpliwie na termometr.

Żeby było ciekawiej...oczywiście o czym musiałam się dowiedzieć zaraz po wejściu do pracy? że kolega będzie miał dziecko - połowa ciąży, ma być dziewczynka...ehhh wszyscy wokoło tylko nie ja...:) Ale jakoś trzeba z tym żyć i chyba czas pozytywniej nastawić się do życia :)

8+5
Wstawanie rano o godz. 4 weszło mi w krew.
Dzisiaj już nawet z psem byłam przed 5.
Szykuje się napięty dzień. Muszę iść do banku i po ubezpieczenie OC auta.
Okazuje się, że mała ma biegunkę... Już dwa razy byłam z nią na trawniku...
Tak sobie pomyślałam, że z maleństwem już nie będzie można tak zrobić...
Fakt, że dzieje się to najczęściej w nocy lub nad ranem i jest w domu jeszcze M., ale jakby było tak w ciągu dnia, to jestem skazana na siedzenie u teściowej na głowie...albo jak będzie pogoda to na działce nad morzem... Tam to mogłabym mieszkać... Cisza, spokój, czas dla siebie, tam nawet zwykła czarna herbata inaczej smakuje... Nie wspominam już o świeżych bułkach z rana... Z serkiem i pomidorkiem... Albo świeżym ogóreczkiem... Uuuummmmn rozmarzyłam się...


Wiadomość wyedytowana przez autora 7 stycznia 2015, 05:46

Mamax Walka o Bobo. 7 stycznia 2015, 05:30

Tabletki nie dzialaja a ja znowu nie spie tylko sie drapie a tu juz 5- ta godzina :-( Oj jutro znowu bede chodzic z niewyspania jak lunatyczka z mega podgrazonymi oczami. A jeszcze czeka nas dzisiaj wizyta u pediatry. Swoim wygladem wystrasze doktorka i pielegniarki. Pewnie beda myslec ze to przez Julenka taka zmarnowana jestem. Ech zeby wiedzieli jaki on jest grzeczny i kochany...Jejku a co jak te leki nie zadzialaja ?Przeciez ja sie wykoncze. :-( One musza zadzialac bo ja nie mam teraz czasu jezdzic po klinikach i to z moim bobasem. Nawet u ginki jeszcze nie bylam, ba nie zrobilam terminu a juz powinnam go miec ...Zebym chociaz miala prawko to jakos by bylo ale z takim osseskiem jechac autobusem i metrem. Zima. Bardzo bym chciala tego uniknac...Zwlaszcza ze Arek wykorzystal juz urlop i musi pracowac, a wiec nie bedzie mogl mnie zawiesc autem czy zostac w domu z dzieckiem.... Oj przydaloby sie to prawko. Zaluje ze go nie zrobilam za mlodu, w polsce ale szczerze mowiac to bylam na nie za biedna i nie moglam sobie na nie pozwolic. Na rodzicow tez nie moglam liczyc a pozniej nawet jak juz pracowalam to zawsze byly jakies inne wydatki. A kosow nie zarabialam- marne minimum, tak ze nawet na raty by nie dalo rady. Oj ciezkie to byly czasy...No a teraz przy dzieciach naprawde czesto odczuwam jego brak ale juz nic z tym nie zrobie :-(

Julianek znowu przespal ladnie nocke z magicznymi juz ponad 5 cioma godzinami. Ha spalby susel dluzej gdybym go nie zbudzila na mleczko. Skoro tak ladnie uregulowal mi sie w nocy to od jutra bede starac sie karmic go w dzien juz co trzy godziny. Pewnie od razu nam sie nie uda ale malymi kroczkami dopniemy swego :-) Apropo mleczka to mamy z nim pewnien problemk. Otoz podajemy malemu mm Aptamil pre ( polski babilon). Problem z tym ze bardzo ciezko jest je dostac. Oj ile moj mezul sie za nim nalata, naszuka a czasu na to nie ma. Juz pare razy kupilismy dla malego Aptamil Ha ( polozna mowila ze tez mozemy pidawac) z tym ze ono jest sporo drozsze a paczka jest mniejsza wiec proszku starcza nam na 4 dni. Chcielismy jz przerzucic sie na Milupe ( jest to mleko od tego samego producenta a wiec i skladnki podobne) ale tez o nie trudbe. Nosz kurcze przy starszaku takich jazd nie bylo. Podobno chinczycy tak je hurtem wykupuja i jak tylko sa one wystawiane w sklepach to zaraz biora wszystkie opakowania. Ciekawe po co im tego tyle ???


Wiadomość wyedytowana przez autora 7 stycznia 2015, 05:57

Kaśik 🍀 długoooo... terminowa 🍀 15 lutego 2021, 04:48

Ile rzeczy i myśli się zmienia...

Jest właśnie 4:30 - zaraz ruszam do Gamety na drugą betę i od razu mam wizytę u P. doktora. I co ze mną się dzieje? Zaczynam wariować, a może przeziębienie które mnie dopadło, a może ta temperatura, a może jednak testy za słabo ciemnieją, a może jednak za szybko się cieszymy...

Cholerka, po teście tym pozytywnym miała być już łatwiej?
Jeśli tylko mogę, to proszę o modlitwę, kciuki, dobre myśli 🙏🏻✊🏻💪🏻👍🏻🍀💚

Ciąża rozpoczęta 7 grudnia 2014

Zajebiście... śniły mi się dzisiaj małe dzieci, ciemna woda - oby dwa oznaczają kłopoty! i że zabiłam pająka - oznaczają łzy! :( :( Boże chroń moją fasolkę!!!! o 12 wizyta

Dzisiaj więcej optymizmu- temperatura poszła do góry. Oj będę dmuchać chyba, żeby nie spadła.Już jestem w pracy, więc mam mniej czasu na myślenie może lepiej :-) Optymizmie wracaj :-)

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)