Margo84 Moje marzenie - duża rodzina 16 stycznia 2015, 21:27

Odwiedziłam dzisiaj żonę mojego kuzyna. Wczoraj wróciła ze szpitala do domu ze swoim trzecim dzieckiem - po dwóch synkach teraz córeczka :) Mała iskierka, kruszynka. Noworodki są takie rozczulające. Nie mogłam się napatrzeć na ślicznotkę. Akurat trafiłam na moment, kiedy była u nich również położna. Ta sama która była i u mnie. Wspomnienia wróciły, a chęć na kolejne dziecko spotęgowała się wielokrotnie.

Ciąża zakończona 16 stycznia 2015

Bergo Bergo - nowa ja 16 stycznia 2015, 21:42

Oj chyba jestem zmęczona... Od jakiegoś czasu mam zawroty głowy. Dziś pojechałam z małym pospacerować po lesie i... nawet nie wysiadłam z auta. Nie miałam siły. Zawróciłam do domu. W kuchni straciłam równowagę, strąciłam kosz z owocami z blatu i nie byłam w stanie ich pozbierać, bo kręciło mi się w głowie... Nie jestem w stanie się wyspać, bo osiągnęlam stan w którym mimo zmęczenia nie mogę zasnąć... Sypiam po 3-5 godzin, bo nocne karmienie to dla mnie bezsenność już do rana. Niech on zacznie przesypiać noce... Tak wiem- niektóre dzieci budzą się 15 razy a ich mamy nie narzekają, nie szanuję jego potrzeb, za dużo wymagam itd. Wiem wiem...

jakieś katarzysko się przypałetało i ogólne rozbicie..
Dziś wystawiłam na allegro:

http://allegro.pl/listing/user/listing.php?us_id=11261935

11cs
9dc
piątek

Po wizycie u nowej ginekolog.

Wszystkim polecam. Boże, jaka super kobieta. Znalazłam mojego ginekologa na żywot wieczny.
Po pierwsze wizyta trwała 40 minut i gdyby nie to, że pani doktor bardzo źle się czuła (za co mnie wielokrotnie przepraszała) to pewnie trwała by dłużej.

Pani doktor:
- obejrzała skrupulatnie wszystkie moje wykresy i kilka razy mnie bardzo pochwaliła. Powiedziała, że tak przygotowanej pacjentki już dawno nie miała i że widać, że wiem o co chodzi, że dokładnie znam swój organizm. Powiedziała, że to jest przypadek do pokazania studentom, bo dosłownie wszystko jest tak jak powinno (w sensie dokumentacji prowadzonej przeze mnie od maja 2014).
- powiedziała, że z badań, które zrobiłam (a dużo zrobiłam) wynika, że mam zdrowy układ rozrodczy, poza TSH podwyższonym, ale skoro Letrox mi tak ładnie obniżył, to bierzemy go dalej,
- mąż ma wyniki bardzo dobre i jego nie będziemy się czepiać,
- skoro oboje jesteśmy zdrowi po wstępnej diagnozie, powiedziała, ze podejrzewa, że jestem gdzieś "zepsuta" tzn. jakiś inny układ szwankuje np. immunologia, może jakaś mutacja genu.
- żeby jednak wdrożyć leczenie, musi wiedzieć, czy mam drożne jajowody,
- wobec tego zrobiła mi posiew z pochwy na bakterie tlenowe, beztlenowe i grzyby i dostałam skierowanie do szpitala na Karową, gdzie zostanie zrobione HSG i inne badania (wspomniała o TSH, rezerwie AMH). Wyniki posiewu za 2 tygodnie, ma do mnie dzwonić i podać mi termin zabiegu HSG w lutym.
- poza tym zrobiła mi USG i okazuje się, że w prawym jajniku jest już dorodny pęcherzyk 15mm, a w lewy 11 mm; po nadżerce prawie nie ma śladu; zbadała mi też piersi, obejrzała ręce, dłonie, plecy,
- wpisała na skierowaniu podejrzenie Hashimoto, aby móc zrobić więcej badań, gdy będę w szpitalu ( no i może ma jakieś tam podejrzenie)

Dała mi do siebie nr telefonu i powiedziała, że już więcej mam do niej nie przychodzić prywatnie, że teraz wszystko załatwimy w szpitalu. :) :)

Boże, jak mi dobrze. Trafiłam na cudowną osobę. :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 16 stycznia 2015, 22:19

Kiedy wykonywać poszczególne badania hormonów:

1-3 dc
FSH
LH
Testosteron

11-12 dc
E2 (estradiol)
PRL
PRL po MCP (po obciążeniu)

20-22dc
Progesteron
PRL

Obojętnie kiedy:
TSH
T3
T4

Jeżeli w tym cyklu się nie uda idę zrobić badania na własną rękę.

Mam silne mdłości i odruchy wymiotne! JEJ! Może nie jest tak źle i w poniedziałek nie usłyszę po raz kolejny tego samego... Wierzę, z całego serca że to maleństwo nie pozwoli by moje ciało je zabiło! I że Bóg na to nie pozwoli! Kocham je z całego serca :)

Znalazłam nową lekarkę. Jestem ogromnie zadowolona z wizyty i jej podejścia. Chyba już z nią zostanę, bo widać, że jest zaangażowana w swoją pracę i nie traktuje mnie jak kolejnego odhaczonego pacjenta, tylko jak indywidualny przypadek. Zrobiła cytologię i usg. Mam malutką nadżerkę, ale nie należy się tym przejmować. Niestety tak jak podejrzewałam jest też infekcja, dostałam leki na 8 dni. Na usg wyszło, że mam maleńkie pęcherzyki na jajnikach. Na szczęście nie jest to PCOS, i podobno taka może być moja natura. Tym też mam się nie przejmować. Najgorsze jest jednak to, że kazała zrobić porządek z Bartholinem, bo w ciąży mogą być z tym problemy. Także mam skierowanie do szpitala. Problem w tym, że ponoć są ogromne kolejki i zapisy na lipiec. Kazała jęczeć i może uda się wyprosić coś wcześniej. Z resztą może znajomości Jerzego - szefa wszystkich szefów coś pomogą? Pomimo wizji operacji i długiego być może leczenia jestem bardzo pozytywnie nastawiona! Mam nadzieję, że z jej pomocą mi się uda!


Wiadomość wyedytowana przez autora 20 stycznia 2015, 21:50

Nie ma go juz 4 dzien a ja sie czuje jakby mi ktos serce wyrwal.. Wiem ze wroci ale mysl ze jest gdzies w swiecie sprawia ze nie potrafie cieszyc sie dniem. Niech ten czas zleci i niech juz wroci do mnie...

Starania stop.

sylvi83 W oczekiwaniu na cień cienia... 16 stycznia 2015, 23:40

No i ch*j! Codziennie mierzę temperaturę, badam śluz i szyjkę, robię testy ovu, budzę się, piję i sikam według zegarka, cały dzień podporządkowuję pod prowadzenie kalendarza, wszystko co robię, robię z myślą o ciąży. Latam do lekarza i na badania, wpieprzam co rano garść suplementów, piję wodę wiadrami, rozmyślam i martwię się, cieszę się ładnym śluzem, WSZYSTKO robię z myślą o ciąży, a to wszytko i tak na ch*j, bo jak przychodzi dzień bzykania to mój Mąż jest ZMĘCZONY! No kur*aaa!!!

Rudz!a Ja chcę serca mieć dwa :) 17 stycznia 2015, 10:12

Wczoraj była cudna pogoda jak na zimę :) a dzisiaj co? deszcz od samego rana!!! Nie lubię deszczu, chodź wiem, że roślinkom do życia potrzebny :) Dobrze, ze mam psa, tylko on mobilizuje mnie do szybkiego ogarnięcia się z rana, bo na spacerek trzeba iść :) cudowna psina :)

Przez cały piątek odczuwałam dziwny ból, cały czas czułam swoje jajniki, co oczywiście może być naturalne przed @, ale dołączył do tego bliżej nieznany ból w lewej pachwinie promieniujący aż do nogi, dzisiaj od rana to samo.... Przyznam, że w ostatnim czasie bardzo zaniedbałam ćwiczenia, więc na pewno niczego nie nadwyrężyłam, nie biegałam, nie rozciągałam się nawet, a boli :(

Ovu pokazuje, że jutro powinna mnie odwiedzić @, mi się wydaje, że powinna przyjść we wtorek - no i mam nadzieję, że przyjdzie we wtorek najprędzej po południu, bo z rana bym chciała zrobić badania (krew,mocz) i lepiej żeby przy tym @ nie było, wyniki będą "prawdziwsze". Wczoraj wybrałam się do kliniki ginekologicznej zarejestrować się do nowego lekarza, polecanego z dobrymi opiniami no i co - termin na 5ego marca!!!! Od razu wpadłam na to by się wcisnąć prywatnie, za kasę to terminy dużo bliższe, ale nagle coś mnie odrzuciło od tej myśli. Stwierdziłam, że marzec jest ok :) może coś w mojej sytuacji zawodowej zaświta do tej pory...poczekamy, nie ma co się już nakręcać.

Wczoraj również odwiedziłam okulistę. No i dobrze nie jest, ale lekarka była zaskoczona, że przy takiej głębokiej wadzie widzę tak dobrze!!! Przyznam szczerze, że ja tez jestem w szoku!!! Byłam na konsultacji, bo bardzo poważnie zastanawiałam się nad zabiegiem laserowym, a że nie wszystkie przypadki się kwalifikują to chciałam najpierw zbadać "mój przypadek" zanim wydam 300 zł na konsultację kwalifikacyjną, no i dobrze zrobiłam. Pani doktor powiedziała, że przy tak dużych cylindrach (-9dp na lewym oku) zabieg byłby bardzo ryzykowny.... mam się u niej stawić jeszcze za miesiąc, mówiła, że pomyśli czy coś tu można jeszcze zdziałać :) mam nadzieję, że jest jakiś sposób, kurcze, tak liczyłam na ten zabieg :(

A teraz czas na posprzątanie mieszkanka, muszę wymyślić jakiś dobry obiadek dla mojego mężulka :) a co do niego - po ostatnim wylaniu wszystkich żali zauważyłam, że zmieniło się jego zachowanie :) częściej ma dobry nastrój, rozmawia ze mną bardziej serdecznie i aż tak szybko się nie denerwuje, optymistycznie podchodzi do badań - moich oczywiście, ale to już ogromny postęp :)

Paróweczka Powiernik 17 stycznia 2015, 10:27

44dc

Odpuściliśmy zabezpieczenia... Czy to dobrze nie wiem ale juz nie wytrzymam dłużej w totalnej stagnacji :(
Lekarze mówią ze czas od zabiegu do pierwszej @ to 4-6 tygodni. W czwartek przyszłego tygodnia mija 6 tygodni. Czy jak zawsze wystartuje w konkursie o nowy rekord? Ehhh


Wiadomość wyedytowana przez autora 17 stycznia 2015, 10:31

Justi2 Trzecie... 17 stycznia 2015, 11:01

sobota:) czyli dzień odkopywania mieszkania:/ fakt mogłabym to robić na bieżąco codziennie... ale po pracy po piewrwsze nie mam już na to siły i ochoty po drugie trzeba zrobić obiad i pomóc córce w lekcjach a po trzecie i najważniejsze ja posprzątam a i tak za chwilę jest bałagan...doszłam do wniosku że najwięcej huraganów,tajfunów i innych trąb powietrznych powstaje na terenie mojego mieszkania co stanowi ewenement na skalę swiatową:) powinni już zacząć o tym pisać w podręcznikach... taka kumulacja tego typu zjawisk przyrodniczych w jednym miejscu...nawet mnie by to zafascynowało... tylko szkoda że dotyczy to mojego domu:)koniec marudzenia i głupkowatych przemysleń trzeba się wziąść do pracy:/

Justi2 Trzecie... 17 stycznia 2015, 11:02

porada na sobotę: jak nie posprzątasz będziesz mieć bałagan:))

Dawno nie pisałam bo i nie było o czym .

czas leci , starania tak na luzie-nic na siłę
W czwartek pierwsza wizyta w OAO :) -to DLA NAS KROK MILOWY :)

a Wczoraj po raz 6 zostałam ciocią :) siostra urodziła zdrowego chłopca 4.200 kg :)
cieszę się bardzo ....ale serce ściska mi żal i niesprawiedliwość :(

Wczorajszy ból trwała ok. 8-10 godzin, trochę długo, jak na ból owulacyjny.Nie wiem o co chodzi. Dziś nie boli, temp. nie wzratsa. Zresztą ovu w tym dniu to i tak porażka, bo endometrium nie jest właściwie przygotowane.

Bergo Bergo - nowa ja 17 stycznia 2015, 11:57

Pogoda wiosenna, mama ma wolne, Przemcio ją lubi, ona się nim chętnie zajmie, w strój motocyklowy już dawno z powrotem wchodzę, moto zatankowane stoi u rodziców hmmmm :D :D :D Spadam się wyżyć! :D :D :D

Anutka A miesiące mijają 17 stycznia 2015, 13:24

Ciąża zakończona 17 stycznia 2015

kiti Po burzy zawsze wychodzi słońce... 17 stycznia 2015, 13:57

Ciąża rozpoczęta 18 grudnia 2014

Jeszcze w to nie mogę uwierzyć UDAŁO SIĘ UDAŁO SIĘ, BEDZIEMY RODZICAMI!!

I dla nas zaświeciło słońce po tej ciemnej burzy.

"A teraz serca mam dwa."


Wiadomość wyedytowana przez autora 27 lutego 2015, 12:10

Ralpina Matylda? 17 stycznia 2015, 14:22

Nie mam śluzu :/ Nic. Sucho jak na pustyni. Wczoraj coś tam się pojawiło, ale było i znikło. Przypominam sobie świetlane zamierzchłe czasy, kiedy go było w nadmiarze... I co się stało? Aaaa... Wiem. Zaszszłam w ciążę. Potem już nigdy nic nie było tak samo. Zupełnie przestałam odczuwać PMS, piersi nie bolą mnie nigdy, a wcześniej wyraźnie sygnalizowały nadejście @, libido znacząco opadło, a śluzu jak na lekarstwo... A ponoć po ciąży wszystko się ładnie reguluje.
No i co teraz? Na wiesiołka chyba późno? A co z tym siemieniem? Jest sens jeszcze w tym cyklu, jak owulacja lada chwila? Czy odpuścić i zacząć pić od następnego cyklu? Jak to się pije? Ech...
Byłam nawet w aptece, żeby ten cudowny żel zakupić, ale nie ma... Trzeba zamówić. Jak dojdzie będzie już po wszystkim... Jednym słowem dupa :/ Nie ma się niby co łamać. W końcu to pierwszy cykl...
Ale P już mi zapowiada, że on się latami starać nie ma zamiaru. Nie wyjdzie, to trudno. Jedno dziecko już mamy...

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)