No cóż... grudzien okazał się dla nas mało łąskawy... nie udało się niestety. Wizytę mam we wtorek bo 5 stycznia odwołali. Zrobiłam juz podstawowe badania. Tsh 1,62 więc w normie, prolaktyna też jest ok.. ogólna morfologia wyszła spoko. W poniedziałek odbieramy wyniki męża i zoabczymy co tam się wydarzy... mocno 3mam kciuki żeby było ok. To już da nam nadzieję, że może to tylko kwestia czasu....
Postanowiliśmy wspólnie :
Na tę chwilę wstrzymujemy się z badaniami i inseminacją. Skupiamy się na operacji kręgosłupa męża, w lutym umawiam wizytę z neurochirurgiem. W tym roku ćwiczę, skupiam się na ładnej sylwetce,dobrym samopoczuciu (bo i sypiam lepiej, chodzę spać o 23, a nie o 2 w nocy)
nie koniecznie muszę chudnąć, tkanka tłuszczowa zredukowana w postaci mięśni.
Latem robię prawo jazdy, później we wrześniu czeka mnie ślub męża kuzynki, którą maluję do ślubu. Z końcem roku będziemy starać się o kredyt i kupujemy dom. Będzie dom, będzie można na spokojnie robić badania, ustalać termin wizyty w klinice i robić IUI.
Tak to sobie wymyśliliśmy.Sądzę, że rok , to nie długo, a wiele się u nas za ten czas może zmienić, tym bardziej, że mamy i chcemy realizować plany.
A tym czasem lecę pod prysznic, bo byłam dziś w lesie. Na 16 jesteśmy umówieni ze znajomymi:)
Miłego weekendu dziewoje 
28 tygodni skończonych, rozpoczęliśmy tydzień 29 ty. Jutro lecę do Polski z Adasiem
do dziadków jeszcze zanim możemy latać i tak musiałam iść do GP po zaświadczenie dla ryanaira że mogę latać problemy robił, że tak póżno przyszlsm po to ( w środe bylam a lot w niedziele) , że oni mogą powiedzieć ze nie maja czasu i to prywatna sprawa jest a nie musza tego robic, cholera jasna, podniosl mi cisnienie, to jesli on ma czas na wizyte dla mnie to niecała minutę zajmuje wypisanie mojego imienia i zaznaczenia dwóch okienek krzyzykiem a pieczatka na recepcji podbita. Jeszcez powiedzial ze on jest mily i mi to zrobi ale nie kazdy by mi to wypisal i jeszcze mogliby prosić zebym zaplacila za ta usluge....grrrrr normalnie tragedia ale najważniejsze ze juz jutro lece, rodzinka nie moga sie juz doczekać, 4 miesiace się nie widzielismy a ja tez nie moge juz wytrzymać żeby usciskac moja przesłodka siostreznice. Natalka ma 1rok i 5 miesiecy ale gada jak papuga, wszystko powtarza, imiona nas wszystkich zna, ma kilka lalek kazda ma jakies imie ktore pamieta no i wogole jest cudowna
)
Jakoś co do jedzenia jestem na dobrej drodze, żeby się nie opychać zakazanymi rzeczami. Gorzej z zawleczeniem się na bieżnię
Pociesza mnie tylko fakt, że nie mam siedzącej pracy. Ciężko mi było dziś wstać w ogóle... Pobudka o 5:00, gdy się zasypia o 2:00 nie jest fajna. I tak od paru dni. Nie wiem czy bezsenność jest efektem ubocznym któregoś z leków czy coś mi się poprzestawiało. Nawet nie chce mi się studiować tych wszystkich ulotek.
aaa no i zapomniałabym prawie, a od wczoraj chodzę w skowronkach gdyz wczoraj oficjalnie zakończyłam pracę
udało się że mogłam wybrac pierwsze całoroczny urlop który tym samym przenosi poczatek mojego macierzyńskiego na 17 luty. Miło nas z Adasiem tam większość pożegnała, dostaliśmy kartkę z życzeniami, zestaw z ubrankami szczoteczkę do włosków i grzebyczek, skarpeteczki oraz gift card do mothercare za 100 funtów, normalnie byłam w szoku, zaskoczyli mnie niezle, bardzo miło jak są życzliwe osoby z którymi sie pracuje, ale oczywiscie nie wszystkie, ruskie się nawet nie odezwaly
jestem taka szczesliwa ze ich dłuuugo albo i wcale nie zobacze
za to bedę mieć nie długo przemiły widok naszego kochaniutkiego synusia
także jak na razie to niech żyje wolność i swoboda
hehe
No i wczoraj jescze miałam wizyte z położna w domu, tu w angli tak jest ze w 28 tyg umawiaja sie do domu, mało brakło i by śie nie odbyła, nie dość że zwolniłam sie z pracy o 9:30 bo miała położna przyjść o 10 to dopiero 10:30 dzwoni do mnie ze juz jest a ja mowie ze czekam ale nikogo nie ma jak dotad, a ona pojechala na nasz stary adres, ktory juz zglosilam ze zmienia sie jakies 4 miesiace temu, no i to mowi ze musi odwolac ta wizye i tam takie, a ja ze ja lece do Polski a poza tym zwolnilam sie z pracy zeby czekac na nia, to że przyjedzie ok 12, no ale na szczescie byla o 11:05 do 12 zeszło, serduszka słuchalam, nawet nagralam filmik mężowi żeby tez mogł słyszeć jak bije serduszko naszego szczęścia
pobrała mi krew do badań po czym pogadałysmy na rozne tematy zwiazane z porodem i poszla, pojechala. Za 5 minut patrze o nie , zapomniala ta krew moja wiec dzwonie, a ona prowadzila i nie odbierala, ja tu do pracy chcialam jechac zeby sie jeszcze pozegnac z wszystkimi bo tak wyszlam wczesniej z mysla ze wroce, w koncu oddzwonila ze to najwyzej wroci za pare godzin, to mowie ze podjedziemy po pracy z mezem do spzitala i jej to przywioze no i takie cyrki były.A na te pol ostatniej godzinki jeszcze pojechałam do pracy także wszystko ok sie skonczylo 

I jak mam nie kochać tego swojego chłopa... czasem mnie nawet zaskoczy!
... Bardziej Cię kocham niż siebie samego, chcę dla Ciebie jak najlepiej... wyznania o północy, chyba nie wie co mówi...
Zwalam to na senność. Oczy mu się zamykały. 3.32 jeszcze lepsza pora do wyznań... odwrócić się do mnie... nie chce mi się... no proszę Cię... I tak nic z tego nie będzie... wiem, ja chcę Cię tylko wycałować... o losie zwariował. No dobra odwracam się 

Żeby nie było tak słodko... najchętniej toby mnie nigdzie nie puścił... do Kaśki nie, do Anki nie, do Beaty nie... z koleżankami z pracy nie. Tak, najlepiej jakby wszyscy do nas przyjeżdżali... zazdrosny czy co ? Ale nie ma to jak udobruchać męża... a czasem trzeba i delikatnie skłamać 
Kolejny dzień czekam...na @...od środy lekkie plamienia i nic...dziś już w zasadzie cisza...nie wiem czy traktować to jak odbyty okres...czy czekać dalej
W sumie może te plamienia to wynik badania USG? Może pękł mi tej przerośnięty pęcherzyk z lewego jajnika? Może po prostu na @ muszę jeszcze chwilę poczekać?
Chociaż piersi jak melony i bolą lekko...brzuszek też pobolewa...@ gdzie jesteś?? 
Tomografii nie było. Nie jadłam od 9:00, z tramwaju ledwo tam doszłam. Po czym poprosiła mnie chyba pani radiolog - ona nie wykona tego badania ze względu na wiek i podejrzenie. Gdybym miała 60 lat to by się nie zastanawiała, ale że jestem młoda i będę chciała mieć dzieci to ona by tomografii nie wykonywała. Doktor napisał mi podejrzenie zwyrodnieniowe - torbiel, a na TK one nie wyjdą i ta pani zleci rezonans, więc bez sensu ładować jeszcze na okolice jajników takie dawki promieniowania. Odesłała mnie bym poprosiła lekarza o zmianę na rezonans. Spakowałam rzeczy i poszłam... Głodna taka, słaba... Mąż odebrał mnie na szczęście po drodze. Po przyjeździe padłam i od 18 spałam.
Tak się zastanawiam... Na 5.02 mam wizytę u ortopedy na NFZ. Może on mi da skierowanie na to MRI i poczekam. Pewnie do tej pory nie będę w ciąży to nie będzie problemu.
Ze względu na ta moja bolącą kość chyba zaprzestamy na jakiś czas starań. Tzn jak nam się przypadkiem uda to będzie super i będziemy się cieszyć, ale wtedy tego MRI juz nie wykonam. Pojadę w ten wtorek do tego ginekologa, dowiem sie jeszcze co i jak, czy coś mi przepisze, zbada, ale mąż narazie na swoje badania nie pójdzie.
Nie wiem też jakie jest zagrożenie tego promieniowania jeśli będziemy się starać po tym badaniu.
Wczoraj w pracy ugadywalismy się na piwo z pielęgniarkami i pielęgniarzami, ale stwierdziliśmy że leipiej się nie ugadywać tylko spontanicznie po pracy iść. Bo jeden z pięlegniarzy miał 14.01 urodziny, koleżanka ma 29.01 więc będzie co opijać 
Wszystko było by fajnie gdyby nie baba która urządziła okulistce taką awanturę że na całą przychodnię było słychać i o co? o 20 minutowe opóźnienie. Szkoda gadać...
Co do mojej małej urodzinowej imprezki to zamówiłam dziś torta bananowo-czekoladowy
Świadkowie potwierdzili że będą. Brat męża jak zwykle się wykręca, ale może uda im się też być, oczywiście moja przyjaciółki M. i I., jeszcze nasza nauczycielka pierwszego tańca - K. z chłopakiem, kolega męża z pracy z dziewczyną, siostra z rodzinką i może teściowa przyjedzie tylko nie wiem czy będzie miejsce do spania 
Zobaczymy co z tego wyjdzie - to za tydzień. Cieszmy się weekendem 
Dostałam pierwsze info z kliniki !!!
Wczoraj mieliśmy 6 komórek dojrzałych do zapłodnienia, 5 kropków już mamy 
Nie wiem tylko czy coś jeszcze może urosnąć? Czy ew ten szósty?
Jezuśku 5 kropków ❤️❤️❤️!!!
Zapalenie pęcherza .... dlaczego ja
Jak się tego pozbyć ??
Dzien 6
Tak jak sobie obiecalam, zrobilam rano test. Oczywiscie niegatywny , mimo TAKIEGO wykresu, no ale czego moglam sie spodziewac. Dziwne, bo nawet nie czuje sie zawiedziona. Test zrobilam niestety nie z pierszych siuskow, poniewaz nie mialam ochoty po ciemku latac po schodach i grzebac w szufladach za testem. Zrobilam co swoje i poszlam dalej drzemac. W miedzy czase snil mi sie pozytywny test, wiec juz wiedzialam,ze pozytywny w realu nie bedzie. Moze to dobrze. Nie chcialabym pozniej nie spac po nocach i zamartwiac, czy aby zastrzyki, ktore biore nie zaszkodzily. A poza tym, co ja sobie myslalam??!! Przeciez, jakbysmy nie mieli klopotow ze zrobieniem dzidziusia, to nie zdecydowalibysmy sie na IVF.
Na szczescie nie powiedzialam mozowi o niczym, wiec nie wzbudzilam w nim niepotrzebnych nadzieji. Chociaz to mi sie udalo.
Dzis nasza 6 rocznica
Obiecalismy sobie,ze nie bedzie zadnych prezentow ani wyjsc do restauracji. Wyszlismy z zalozenia, ze nie ma co swietowac, bo musielibysmy to robic kazdego dnia ( no prawie )
Kazdy dzien naszego malzenstwa jest wyjatkowy. Kazdego dnia budzimy sie szczesliwi obok siebie i dziekujemu temu na gorze ,ze polaczyl nasze drogi.
Bywaly dni,ze nie obeszlo sie bez klotni i czasem placzu, ale nigdy , ale to nigdy nie uslyszalam od meza obrazliwego slowa. Moj charakterek pozostawia czasem wiele do zyczenia, jednak moj malzonek, uparcie przez 6 lat powtarza ,ze nic by we mnie nie zmienil i kocha mnie za to jaka jestem 
tak wiec plan na dzis. Praca ( w ktorej obecnie przebywam i sie opitalam piszac ), pozniej szybkie sprzatanko, pozniej kino, pozniej posiadowka ze znajomym, ktory sie do nas wprosil wczoraj. Nie potrafilismy mu odmowic , biedny od kilku tygodni probuje nas nawiedzic a nas nigdy w soboty nie ma . Tym razem jest inaczej. Siostra z rodzina sa w drodze do New Orleans.
No i najwazniejsza wiadomosc. Dzwonila do mnie siostry tesciowa ( ktora do New Orleans nie chciala jechac i zostala w domu) Zlozyla zyczenia itp.... a na koniec powiedziala, ze czeka nas dzis niespodzianka
No kur... nie wierze!! Smiac mi sie chce do tej pory !! Po co ona mi to powiedziala. Jest jak duuuze dziecko, no ale teraz juz wiem, dlaczego moj szwagier a jej synus nie potrafi nigdy trzymac jezyka za zebami jak probujemy zrobic niespodzianke 
Wiadomość wyedytowana przez autora 17 stycznia 2015, 17:31
Jestem zyje dupe mi przewiało 
25 + 5
Nie tak miało być... Miałam więcej pisać, udzielać się i prowadzić przede wszystkim notatki z ciąży. Chyba jednak jestem na to zbyt leniwa 
A tak w ogóle to dziś mamy 99 dni do porodu!
co czuję? Pewnie źle to zabrzmi, ale raczej strach przed 3 trymestrem i straszną chęć wskoczenia już teraz na początek maja...
Trochę mnie na ostatniej wizycie Pani doktor opieprzyła... hm... Jeśli ktoś nie wierzy, że można przytyć 8 kg w miesiąc to już spieszę z odpowiedzią - można
Przez to w sumie musiałam zmienić tryb żywienia siebie i mojego Synka... Dzięki tym zmianom pozbyłam się chociażby wody (a przez to i obrzęków) - spadło mi 3 kg. Nawet prawie 4...
Pani doktor kazała mi możliwie zostać na tej wadze do końca - hm czy to w ogóle możliwe? przejść przez jeszcze 3,5 miesiąca ciąży i nie przytyć nic a nic?
kurde - w sumie w ciąże zaszłam już z nadwagą... i z dodatkiem co najmniej 8 kg... Chciałabym możliwie już nie przytyć. Pod warunkiem, że Mały nie ucierpi.
A tak btw.... POMOCY jak poradzić sobie z zaparciami. To już 5 dzień... i nic 
wody piję dużo, dużo się ruszam, jem 5 posiłków co 3 h, dużo błonnika, zero słodyczy. Śliwki suszone też nie pomagają... po prostu nic 
Będę wdzięczna za wszelkie porady! 
Aaaaa - zapomniałabym, Synek ma już ponad 700g !!!
Mały WIELKI człowiek...
Pisze jedna reka, bo na drugiej zasnal Przemus. Odleciał przy jedzeniu
Na moto było hmmm zimno
Uczucie boskie, ale wymarzlam jak cholera
warto bylo 
Ostatnio nic nie pisałam w pamiętniku, bo się na niego i na OF po prostu i najzwyczajniej w świecie obraziłam. Wszystkie znaki wskazywały na to, że robiliśmy co trzeba, kiedy trzeba a tu jednak @. No a że ja jestem w gorącej wodzie kąpana i jak coś postanowię, to ma to być teraz i natychmiast, więc jak rzuciliśmy hasło dziecko, to najlepiej żeby się przede mną zmaterializowało
No i ja niby taka bystra i kształcona, wyparłam ze świadomości, że to jednak nie tak działa, że trzeba trochę pokory i czasu. Ehh nieważne. Nowy cykl już z ograniczonym abonamentem, za to z zakupioną książką 'Sztuka naturalnego planowania rodziny'. Wznawiamy starania.
Mam silne postanowienie poprawy. W kolejnym cyklu mam zamiar NAPRAWDĘ często
z mężem. Raczej nie powinien być niezadowolony. 
A w ogóle to jak czytam pamiętniki staraczek to nachodzi mnie taka refleksja, że wiele z nas czeka na okres, który spóźnia się bez zdania racji. Naturo, WTF?!
jutro wazny dzien - pierwsza wizyta. Jeszcze nigdy w zyciu nie dotarlam do tego etapu. To znaczy raz dotarlam, ale na wizycie okazalo sie, ze pecherzyk za maly, jak na ten etap a 3 dni potem doszlo do samoistnego poronienia, ktore bylo przepowiedziane silnymi ciagnacymi, regularnymi bolami jajnikow-podbrzusza.
Dzis wieczorem po dluzszym staniu mialam wlasnie taki bol. Gdy sie polozylam, od razu ustal. Na wszelki wypadek wzielam tez nospe, ale znowu zaczelam sie bac... Czesto miewam tego typu bol wlasnie wieczorem lub po poludniu, gdy nagle wstane, lub zmienie pozycje. Po chwili to ustaje. Tak bardzo pragne, zeby bylo juz w koncu dobrze... Tak bardzo pragne uslyszec serduszko i ze wszystko jest ok... Prosze Cie Panie, pomoz mi, jesli jest to tylko zgodne z Twoja Swieta wola...
Dalej blagam o Cud!
Wiadomość wyedytowana przez autora 17 stycznia 2015, 19:55
80 dnido porodu..dzisiaj 28tc+3..w srode zaczniemy 30ty tydzien...
Dzisiaj humor bardzo dobry, rowniez duzo energii....zrobilam obiadek, upieklam sernik chlopakom...bylismyw pracy i posprzatalam..jestem z siebie dumna..juz siadlam na doopce zeby brzusio sie nie zaczal napinac znowu...jutro niedziela, ale jak zwykle to w weekend u nas bywa..idziemy do pracy..od 13.00 do 19.00...na szczescie sa luzni klienci, wiec sobie posiedze 
z rana udalo mi sie upolowac w uzywanym sklepie super torbe..taki kuferek, usztywniany w srodku..wymiary 30x30cm, wiec nie calkiem maly ale nie duzy..idealna na rzeczy podreczne do szpitala ( oprocz wiekszej torby) czy do podrozy z maluszkiem juz...nie mam jak zrobic zdjecia, ale znalazlam identyczna ne googlu...tyle,ze moja ma pasek jeszcze na ramie i jest koloru ciemny wrzos/purpura...dalam w uzywanym sklepie za nia jedynie 4.99..koszt nowej ok 40f
oto ona 

oraz upolowalam jeszcze sukienusie, na wiek 4-6m ( bynajmniej tak jest napisane na metce, ale wydaje mi sie ze bardziej na 3/4 miesiace)...za jedyne 1.49f i to z nexta, super material 

teraz czekam az polewa na serniku ostygnie
strasznie mam na niego ochote..nawet nie zjadlam jeszcze kolacji,aby co mnie sernik nie wzdymal

wrzucilam pierwsze partie do prania dla malej..coraz czesciej mam bole miesiaczkowe choc to prawie 30tc dopiero...boje sie ze polowa lutego/poczatkiem marca nie bede w stanie prasowac tego wszystkiego..pochowam do torb prozniowych, wiec sie nie zakurzy..na razie wrzucilam kocyki, 2 spiworki i myjki...mozna to prac tylko w 30 stopniach wiec poszlo na pierwszy rzut
mam tego tak duzo,ze nawet robiaz jedna partie co drugi dzien, zeby miec czas na schniecie i prasowanie to i tak zejdzie mi jak nic 3-4 tygodnie..wiec juz w 34tc bedzie gotowe
chyba w czas sie za to zabralam...juz nie przysluguje mi darmowe usg, wiec nie wiem co sie u malej dzieje..najwazniejsze,ze niemilosiernie sie rusza w ciagu dnia...na szczescie cala noc daje mamusi przespac..ale z rana tylko otworze oczy a ona juz czuje ze sie obudzilam i zaczyna sie brzuszkowy dancing 
tak strasznie chcialabym miec juz ja z nami, ale...za wczesnie...musi rosnaac...tyle do zrobienia plus przeprowadzka...mam nadzieje, ze zdarzymy ze wszystkim
z tych gorszych wiadomosci..to przyszedl list po badaniach krwi..z wiadomoscia o bardzo niskim poziomie zelaza w krwi..dostalam recepte na lepiej przyswajalne zelazo na nastepne 50 dni...niestety nie ma zadnych dodatkowych danych, wiec nie wiem czy tylko poziom zelaza jest lekko obnizony i dali zelazo zapobiegawczo czy to juz anemia...6-8tyg temu mialam robione badania i wyszly ladne, wiec to musialo sie zaczac wraz z 3im trymestrem..na szczescie w pore wychwycone...nie rozumie troszke tego bo jem duze ilosci wolowinki, bardzo mama na nia ochote..ale fakt przez pierwsze 5miesiecy nie moglam nawet przejsc kolo miesa..musialam wiec zuzyc zapasy zelaza...
druga niezbyt wiadomosc, to to,ze mam infekcje bakteryjna pochwy...dostalam antybiotyk metronidazole 400mg 3 razy dziennie przez 7 dni...dokupilam rowniez do podmywania cos, aby po antybiotyku przywrocic flore bakteryjna..niestety tu rowniez brak danych..nie wiem jaka bakteria czy grzybek...dowiem sie w poniedzialek bo do pracy jedziemy tylko od 16.00 do 20.30, wiec mam caly dzien na ogarniecie kilku spraw.
nastepna wizyta z polozna dopiero 19ego lutego w 34tc
26ego stycznia mam szczepionke na krztusiec..jesli nie podadza mi teraz to beda pozniej malutka kluc..wole,zeby mnie ukluli...musze tylko poczekac na wybranie antybiotyku.
27ego mam spotkanie z endo, chyba ostatnie bo wyniki glukozy super.
Wiadomość wyedytowana przez autora 17 stycznia 2015, 21:43
Cześć Kochani,
od ostatniego wpisu już troszkę minęło. Nie pisałam, bo i też nic szczególnego się nie działo. W ciążę jak na razie nie zaszłam. Zmieniłam tylko lekarza, ze względu na zmianę ubezpieczenia z polskiego na niemiecki. Niedawno miałam wizytę u niemieckiego gina. Oczywiście wszystkie badania od początku, jedynie uznano badania męża, ponieważ robił je w Niemczech.
Niemiecka lekarka również podejrzewa PCOS, mam teraz do niej przyjść jak dostanę miesiączkę. Pobiorą mi krew i będzie można bez wątpliwości ustalić czy mam PCOS czy nie. Ogólne wrażenia po wizycie u ginekologa w Niemczech? Bardzo pozytywne, zupełnie inne podejście lekarza do pacjenta niż w Polsce, przede wszystkim w gabinecie spędziłam 1 godz. lekarka chciała jak najwięcej wiedzieć, na wizytę czekałam 2 dni, USG jest standardem przy każdym badaniu, do badania zakłada się jednorazową spódnicę żeby nie paradować z gołym tyłkiem po gabinecie, w przebieralni jest bidet więc można się podmyć.
Jednak jeśli potwierdzi się, że będę wymagała wspomagania przy zajściu w ciążę to zostanę skierowanie do specjalisty. W Niemczech problemem niepłodności nie zajmuje się zwykły gin tylko taki, który ma odpowiednią specjalizację. Trochę zdenerwowałam się na początku tym, że znowu odwlecze się w czasie, ale skoro mam trafić ostatecznie do lekarza, który będzie wiedział jak mi pomóc i nie będzie na mnie eksperymentować to chyba warto zaczekać te kilka tygodni. Wszystko popsuł ten mój woreczek żółciowy, miałam już brać CLO ale okazało się akurat wtedy, że wymagam operacji
. Być może miałabym teraz brzuszek
.
W czasie świąt i Nowego Roku wszyscy życzyli mi dziecka. Pewnie chcieli dobrze, ale ja czułam się jak pod obstrzałem, że minął już duży czas a ja ciągle bez dzidziusia. To były już trzecie święta, kiedy każdy życzył mi ciążowego brzucha.
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.