beta 197,6 :D

Nic dodać, nic ująć :]




ps. dołączam wczorajszy test, trochę słabe zdjęcie, bo słaby aparat:
[...]


Wiadomość wyedytowana przez autora 18 kwietnia 2016, 23:07

Alicja83 Strach 27 stycznia 2015, 10:02

Jestem w ciazy

12 stycznia mialam robione badania do ICSI , okolo 15 godzinie zadzwoniono do mnie i powiedziano mi ze niemozna przeprowadzic u nas ICSI - rozplakalam sie a Pani powiedziala, niech Pani placze ze szczescia - u Pani stwierdzono ciaze 340 hcg wizyta za dwa tygodnie, bedziemy potwierdzac ciaze, prosze przekazac wiadomosc mezowi on tez jest w ciazy


Wiadomość wyedytowana przez autora 27 stycznia 2015, 10:03

Alicja83 Strach 27 stycznia 2015, 10:06

od tego momentu chialam czuc wszytskie objawy ciazy a tu nic absolutnie nic

brak bolow-gdziekolwiek
brak mdlosci
brak zmeczenia
brak wstretu do jakisc potraw badz napoi

kompletnie nic

Alicja83 Strach 27 stycznia 2015, 10:10

zdenerwowana polecialam do lekaza 15 stycznia i lekarz zrobil usg i stwierdzil

fajnie jestesmy nareszcze w ciazy, ja mowie ze brak mi objawow a lekarz "to nic takiego, niekazdy mosi miec" wizyta za 3 tygodnie wtedy pokaze pani dzieciatko

ta wizyta nic mi nie dala

no dobra troche - dostalam pierwsze zdjecie na ktorym bylo widac pecherzyc ciazowy

Feśka Z kotem w głowie i na kolanach... 27 stycznia 2015, 10:13

23 dc (11 cs) 10 dpo

Znowu śnieg! Znowu wściekłe mewy piszczą za oknem! Nie mają dziś za dużo do żarcia. Potem wyślę dziewuchy, co by nakarmiły te głodomory! Znowu czeka na mnie pod blokiem zasrany i zaśnieżony samochód! Moje życie jest piękne.

Już już miałam "świetny" pomysł, żeby wykorzystać 10 dpo i zrobić test ciążowy. Ale wraz z pierwszym szczochem puszczonym nieświadomie w kanał szybko mi on przeszedł :D bez żalu spuściłam wodę, dziękując przeznaczeniu, że chroni mnie przed widokiem jednej kreski.Zawsze starałam się tego uniknąć i przez 10 cykli starań zrobiłam może ze 2 testy ciążowe, a teraz coś mnie naszło... :/ baby, to jednak czasem mają głupie pomysły :D poczekam więc do piątku wtedy to będzie "już" 13 dpo to może coś będzie widać, a zależy mi żeby wiedzieć ewentualnie co mam mówić endokrynologowi. No i jutro muszę wybrać się na badanie krwi, bo tak od czwartku to odłożyłam w czasie, że zapomnę całkiem :)

Dziewczyny nadal grzeczne, czasem widać ze tą małą W. miota szatan. Jest nadpobudliwa ruchowo, dość głośna i zachowuje się jakby była doroślejsza niż jest, a nie jak dziecko. 8 latka prosi mnie bym przełączyła kanał z bajkami na program "zdrady" czy tam "zazdrość". No nie wiem, bo nie włączyłam, domyślając się treści jakie ten program niesie i sądząc że to nie program dla ośmioletniej dziewczynki. Zdenerwowałam się i wyłączyłam w ogóle TV i zaproponowałam grę w monopol. A co Wy! Szybko jej uwaga powędrowała w stronę patyczka ze wstążkami i kota-wariata.

No a jak już jesteśmy przy kocie-wariacie (on chyba ma panią-wariatkę, bo ciągle do niego gadam, wprost gęba mi się nie zamyka). Przepraszam, że Was zamęczam swoimi kocimi opowieściami, ale no spójrzcie. No podzielcie mój zachwyt! Czy to nie jest stworzenie IDEALNE?!

IMG_0509_jpg.jpg
how do you print screen

Alicja83 Strach 27 stycznia 2015, 10:14

dlugo nie wyczymalam w niedziele 18 stycznia kolo mnie cos w lewym boku, kazalam sie zawies do szpitala, zrobili badania krwi 24225 hcg i usg - wedlug pani doktor wszytsko w porzadku nadal widac pecherzyc ciazowy

troche sie uspokoilam

Alicja83 Strach 27 stycznia 2015, 10:17

22 stycznia wizyta w starej klinice nieplodnosci coby ciaze potwierdzic -


wiem wiem juz przez te wszytskie inne wizyty ciaza ta byla potwierdzona no ale chcialam wiedziec czy jest cos nowego, nobo u mnie nadal zadnych objawow ciazy

wizyta udana, zrobiono usg i widzialam pukajace serduszko - nic jeszcze nie slyszalam ale widzialam, naprawde ruszalo sie i wierze ze nadal bije i niech bije jak najmocniej

nastepna wizyta u lekarza ginekologa 6 lutego - czy ja wytrzymam do tej wizyty

idka Być szczęśliwą 27 stycznia 2015, 10:26

Dzisiejsza wizyta u dentysty przebiegła szybko, sprawnie i bezproblemowo. Wychodząc z gabinetu postanowiłam sobie, że przez ten miesiąc przerwy w staraniach wyprowadzę wszystkie moje zęby na prostą, bo mimo, że nie mam jakiś większych ubytków wolę być przygotowana na ciążę ze zdrowym uzębieniem :D

Muszę odwiedzić też aptekę i kupić termometr owulacyjny, choć kusi mnie zakup na allegro- jaki to człowiek wygodny się zrobił i dupy mu się nie chce nigdzie ruszać... Ech :/ Mam nadzieję, że wyrobię sobie nawyk mierzenia temperatury, choć przy comiesięcznym monitoringu jajeczkowania u gina , wiem dokładnie kiedy mam owulację i nie skupiam się już na własnych obserwacjach- błąd!

Skoro dziś mam dzień postanowień, to zamierzam wrócić do jakiejś aktywności fizycznej- marzy mi się znowu jakiś kurs tańca i może joga? Rozciąganie zawsze było mi bardzo bliskie- trenowałam parę ładnych lat capoeirę, więc ciało jest przygotowane do intensywnego wysiłku nawet. Tyle czasu nic szczególnego i regularnie nie robiłam, że muszę zacząć delikatnie, żeby się zbyt szybko nie zniechęcić ;) Bo z ćwiczeniami jest u mnie jak z oczekiwaniem na ciążę, na początku euforia a potem zniechęcenie bo coś nie wychodzi i nie idzie od razu po mojej myśli- a ja raptus jestem i lubię gdy od razu widać efekty. Prztyczek w nos od życia mnie trochę przystopował i uspokoił temperament :P

Jutro powrót do pracy, trzeba dzisiaj naładować bateryjki, żeby jutro swoim optymizmem zbudować linię obrony przed pełnymi współczucia spojrzeniami koleżanek, "bo poroniłaś...". Nic to! Dam radę... Chyba...

Molekuła Kocia mama 27 stycznia 2015, 11:18

Ależ dziura w życiorysie/pamiętniku.

Obserwację cyklu również trafił szlag.

W piątek - wstaję zamroczona i szukam termometra - szukam 10 min. po czym stwierdzam że to i tak bezsensu, bo już mi temp i cisnienie skoczły pod sufit.
Okazało się że poczwara kot zrzucił termometr z parapetu i wtargał pod łóźko...
W sobotę - budzę się o 13.00 rano, jeszcze z solidną dawką % we krwi i stwierdzam że pomiar temp mi za wiele nie powie
W niedzielę - powtórka z soboty
W poniedziałek - śpię najdłużej jak tylko mogę żeby odespać weekend po czym o mało nie spóżniam się do pracy, gdzie uświadamiam sobie że nie zmierzyłam temp.
A dziś.. cóź.
Dziś to nie wiem co.

Odpowiedzialna będzie ze mnie mamuśka, nie ma to tamto.
Congratulations to myself.

Ja jako pierwsza pod sercem Cię noszę. Ja o Twe zdrowie najgoręcej proszę. Jestem przy Tobie od pierwszego grama. Tyś moje dziecko, a ja...Twoja mama!
Rośnij zdrowo Bobasku;*, bo na Ciebie czekamy z utęsknieniem;)

Paczka wreszcie przyszła, także zaczynam brać tego nieszczęsnego wiesiołka :-) Oby zdziałał cuda (podobno też odchudza ...:P)
Wczoraj po przyjściu do domu zastałam istną Sodomę i Gomorę :P Moja kochana młodsza kociczka postanowiła przegryźć kolejny kabel - tym razem załatwiła zasilacz od kociej fontanny... Ręce już mi czasem opadają - praktycznie codziennie jakieś zniszczenia - kable, obgryzione drzwi itp. Kocham ją bardzo, bo jak tu nie kochać takiego mruczusia, ale czasem doprowadza mnie do szału (wstęp do macierzyństwa...:P)
Na szczęście starsza to kot idealnie grzeczny, bo 2 takich mend bym nie zniosła :D
A oto moja rozrabiaka: ggnhn.jpg


Wiadomość wyedytowana przez autora 27 stycznia 2015, 11:15

5 cykl starań.

1) Z każdym dniem tracę siły. , ochotę do działania. , do starania się o coś co nie nadchodzi. Pragnę mieć dziecko , swoje własne, największe szczęście.

2) Mieszkam w Niemczech, za 9 miesięcy dostane umowę na stałe... Czasami zastanawiam się czy czekać ze staraniami czy iść na spontan i próbować dalej...

3) Co z moimi cyklami ? Od lat byłam przekonana , że moje cykle trwają 30-31 dni... A tu co ? Raz 31 raz 35 a raz 25... Czyżbym aż tak się myliła? Owszem przyznaje , nie zawsze dokladnie się obserwowałam ale jestem prawie pewna że. Te cykle 30 dniowe przeważały i najczęściej takie właśnie miałam... A może to dong coś mi zaczął zmieniać. Wiem tylko że teraz sie pogubilam , już nie wiem kiedy spodziewać się owulacji... Dlatego też zaczynam od nowa mierzyć temperaturę... Niech się dzieje co chce. Musze wierzyć że sie uda!

Ludzie sypiają ze sobą, nic ekscytującego. Zdjąć przed kimś ubrania i położyć się na kimś, pod kimś lub obok kogoś to żaden wyczyn, żadna przygoda. Przygoda następuje później, jeśli zdejmiesz przed kimś skórę i mięśnie i ktoś zobaczy twój słaby punkt, żarzącą się w środku małą lampkę, latareczkę na wysokości splotu słonecznego, kryptonit, weźmie go w palce ostrożnie jak perłę i zrobi z nim coś głupiego, włoży do ust, połknie, podrzuci, zgubi. Potem, znacznie później, zostaniesz sam z dziurą jak po kuli, i możesz wlać w tę dziurę mnóstwo cudzych ciał, substancji i głosów, ale nie wypełnisz, nie zamkniesz, nie zabetonujesz, nie ma chuja.
Każdy ma tę małą lampkę, ten kryptonit. Ja też. Nigdy nie powinnam go nikomu pokazywać

Mimi89 Czekamy na malego Dania :) 27 stycznia 2015, 12:03

Jestem po pierwszej wizycie u ginekologa. Poszłam ze swoimi wynikami i wynikami męża. Dostałam skierowanie na serię badań i zobaczymy co z nich wyjdzie. Hormony mam na 6 lutego a wizytę na 9 lutego, Wynika męża są ok. Dzisiaj zrobiłam test... to 28 dc i wynik negatywny więc czekamy na @ :(

sylvi83 W oczekiwaniu na cień cienia... 27 stycznia 2015, 12:31

30 dc, 8 dpo, 7 dzień z dupkiem

Wykres jednak mnie zaskakuje, dziś temperatura pięknie odbiła w górę! Wczoraj był 7 dpo, może to było zagnieżdżenie? Fajnie by było, tylko że ja już nie chcę się nakręcać na zapas... ale niestety nie da się wyłączyć myślenia. Dlatego też jutro ze zwykłej ciekawości zrobię test. A nóż zobaczę swój upragniony CIEŃ...??

Dzisiaj jest wtorek czyli dzień wolny od pracy. Siedzę w domu i odpoczywam a no i jem, bo ciągle mi się czegoś chce tylko nie wiem sama czego. Wczoraj wieczorem tak wymyślałam. Zjadłam babeczki, chipsy, krokiety. Później śledzia bym zjadła, ale jak się położyłam i o nim pomyślałam to tak mnie zemdliło że nic już nie zjadłam i poszłam spać. Ten wzrost apetytu to przez pogodę - zimową :) No i często mi się zdarza po owulacji.


Plan na dziś: kąpiel, maska na włosy, malowanie paznokci, czytanie książki. Popołudniu mają przyjśc psiapsióły na obgadanie sobotniej imprezy. Bo M. swatała I. z nowopoznanym Krzyśkiem. Wogóle co się tam działo - masakra jakaś. Nie ogarniałam wszystkiego. Ale śmiechu było :D Więc dziś też się pośmiejemy.

Dziś 6 dpo. Czuję się tak jak zawsze. Nie mam szczególnych nadziei. Dziś rano kłuło mnie po lewej stronie, ale możliwe że to jelito nadwrażliwe. Śluzu już tak dużo nie ma.

Jak spotykamy się ja M. i I. to naszego gadania nie ma końca. Ale wszytskie chcemy iść do wróżki. Przypomniało mi się bo wyczytałam to w jednym z Wasszych pamiętników że któraś była u cyganki.
Mój mąż jak był młodszy, nie pamiętam ile miał lat, ale byli wszysyc u wróżki: on, brat, siostra, tata i mama. Też chcę do tej samej wróżki! Wszystko się zgodziło!
Tacie powiedziała że będzie miał jeszcze jedno dziecko. Jak powiedział o tym mamie to się zaśmiała i powiedziała że chyba nie z nią. No i faktycznie. Wzeli rozwód, on poznał babkę i mają syna.
Mojemu mężowi powiedziała że ożeni się z pierwszą dziewczyną - no i ja byłam tą pierwszą :)
Reszty nie pamiętam, ale bratu coś mówiła o tym że będzie przebierał w dziewczynach, ożeni się ale będzie chciał się rozwieść... No A. taki jest... teraz ma już chyba piątą. A co dalej to zobaczymy.
Siostra Ł. będzie mieć problem z zajściem w ciąże albo z porodem. Chyba z porodem, ale nie pamiętam. W tym roku mają ślub, więc to też przyszłościowe.

Ciekawe co mi by powiedziała... Wiecie o co bym ją zapytała? :D

Ze śluzem to jednak się pomyliłam, jest kremowy i sporo go, ale może to od wina. Znów się alkoholizuję. Tylko żebym się nie rozkręciła :D Przynajmniej nie dołuje się i nie denerwuje mnie wszystko :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 27 stycznia 2015, 22:01

19dc za 5 dni wszystko będzie jasne, delikatnie mnie pobolewa brzuch dołem, i lekko swędzi lewa piers, smieszne boje si oznaczac na wykresie bo to pewnie paranoja :)

Zireael Smętnik 27 stycznia 2015, 13:12

Dzisiaj był fit-kryzys. Tak strasznie mi się nie chciało... Poza tym kasza jaglana wyszła ohydna. Macie jakieś sprawdzone sposoby na to paskudztwo? Ohydna, ale zjadłam. Nie chciało mi się, ale poszłam na swoje interwały. No i... głodna nie jestem i zadowolona z wysiłku. I dumna, że się nie dałam lenistwu. Hmm...jakaś nowa cecha charakteru mi się ujawniła...
Co do starań ciążowych - jakoś tak zakładam, że w tym cyklu nic nie będzie. Nie pilnowałam dokładnie owu, śluzowo mi wyszło jakoś za wcześnie... No ale teoretycznie jakieś szanse są. Tym razem mąż się napala bardziej ode mnie. Tak czy owak, to się okaże za 10 dni. Tak w głębi siebie podejrzewam, że sama się próbuję oszukać. Że mi akurat w tym miesiącu wcale nie zależy (he, he..), że wolę fitness, że dopiero co zaczęłam pisać pamiętnik...- to właśnie taki psikus mi los sprawi. Taa...a fachowo nazywa się to myślenie magiczne :-)

Od wczoraj kazałam mojemu jeść także kwas foliowy:) Poza tym wypiłam sobie lampke czerwonego winka i mam zamiar co dwa dnic pić az do owulki. Ogólnie nie lubie win ale oststnio dostałam " zagraniczne "od szwagra i jak spróbowałam to myślałam, że odlece-pycha!!!! A tyle czasu przeleżało sobie w kuchni:))))Że ja z tych niepijących to lekko mną zakręciło mimo, że piłam chyba ze cztery godziny ta jedną lampkę ( w przeciwieństwie do mojego który wydoi wszystko co ma % na raz). Winko chowam przed nim w takim razie ale jak wyczaje owulke to mam "plana":atmosfere zrobie, postawie dwie lampki z tym winkiem i zaciągne mojego. Znaczy zgwałce go sobie! Ostatnio w ogóle się do mnie nie dobiera, mimo że serduszko było już dawno... Ale nie naciskam chociaż szlag mnie trafia jaki to on jest "strasznie zmęczony bo pracuje". A że nie mam ochoty " się starać" to sie postaram przed owulką. Do tego czasu mam to gdzieś!!!! Co ja jestem???
Wczoraj mu powiedziałam, że gówno mnie to obchodzi, ale ma mi zrobić dziecko! Moge być kurą domową ale dopiero z dzieckiem. Tak więc nakresliłam już mniej więcej co nalezy do jego obowiązków i mnie nie interesuje czy da rade czy nie. Jak nie- to moja złośc bedzie wielka. A on nie lubi jak się złoszcze....
Stwierdził, że kategoryczna jestem bardzo a ja powiedziałam, ze inaczej sie z nim nie da. Ma ogólnie olewczy, luzacki stosunek do wszystkiego w stylu " nic się nie martw bedzie dobrze" . Ale ja wierze w działanie a nie gadanie.
Ide mu tymczasem szykować wypasiony dietetyczny obiadek. Już nie chrapie. dieta działa.

Bergo Bergo - nowa ja 27 stycznia 2015, 13:37

Tytuł "Doskonałość roku 2014" w kategorii dzidziusie w subiektywnej ocenie szanownego jury zdobywa...
67408i.jpg

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)