Pobrali 11 oooocytow, 3 zamrozili na nasz koszt, 2 były niedojrzale, zaplodnili 6 i w każdej komórce aktywowal się plemnik , transwer w sobotę 
szalony ten tydzien, czuje że moja owulacja byla wczoraj albo dzisiaj, test owu wyszedl pozytywny. Zobaczymy co z tego bedzie. w pracy natłok spraw a ja chodze strasznie rozkojarzona, wszystko zaczynam i nic nie kończę, nie mogę się skupić, nie wiem czy to przez te emocję związane z owu, ze staraniem??? ale mimo tego chodze jakoś pozytywnie nakręcona (chyba to skutek duzej ilości serduszkowania)
Chyba jutro wybiorę się dla relaksu na jakieś ciuszki i kupie sobie cos ladnego, zawsze mi sie wtedy humor poprawia
i niech się dzieje wola Boża!
chciałam też wygrzać się trochę w solarium ale zaczelam sie zastanawiać czy to nie szkodzi zapłodnieniu?? 
Jest i @. Brzuchol boli za wszystkie czasy
czwarty cykl starań czas zacząć....
W zasadzie nei wiem dlaczego zaczynam pisac ten pamietnik... Moze jest to potzreba przelania emocji, nie smecenia innym bezposrednio...
Puki co jestem pełna nadzieji bo zaczyna sie nowy cykl wiec nowe nadzieje;) w sobote mam pierwszy monitoring w tym cyklu. W poniedzialek moze beda wyniki badania mojego meza i zapewne kolejne usg.
Wiadomość wyedytowana przez autora 29 stycznia 2015, 18:37
35tc
34+2
do porodu zostało 40 dni!!
My już po wizycie dzisiaj mieliśmy 3 i ostatnie usg genetyczne wszystko jest w porządku mała waży 2500g więc raczej nie dobije wagą do 4 kg wszystko jest ok nic tylko pozostaje czekac do 10 marca
już nie mogę się doczekać aż ją zobaczę uśmiechała się do nas nasza kochana córeczka kocham ją całym sercem;)
i mamy już dwa marcowe dzidziusie przyszły na świat trochę za wcześnie ale najważniejsze że wszystko jest dobrze maluszki zdrowe a mamusie szczęśliwe;)

Mój drogi pamiętniku ....
dawno nie pisałam trochę się wydarzyło byliśmy z mężem u endokrynologa tak w końcu pobranie krwi na tsh raz we wtorek znowu tak jak kazał lekarz w 3-5 dniu cyklu, a mój mąż jutro ma być na badaniu chociaż wiem że się boi... te nerwy to wszystko ciekawe co wyjdzie znowu mam brać kwas foliowy i costagnus oraz prenatal pro baby ale zobaczymy jak to dalej będzie... może dam sobie spokój z tą ciążą w czerwcu kończy mi się umowa o pracę może poczekam dostanę kolejną i wtedy coś zrobimy z mężem w tym temacie a może jak zapomnę i będzie dzidziuś
A więc dzięki mojemu mężowi znioslam to dzielnie niestety cesarka tez boli ale po no tyle że personel świetny wiec czułam się bezpiecznie synek śliczny zakochałam się w 4 mężczyźnie i kocham go nad życie ma 4010 gram więc usg bardzo kłamie bo miał mieć 3400 no ale teraz już wiem
no i 51 cm tatuś dzielnie przy nas czuwał i.wszystko jest dobrze zdjęcie i szczegółowy opis jak dojdę do siebie i wrócę do domu pozdrawiamy razem.z Andrzejkiem :-*
Wczoraj byłam na badaniu drożności jajowodów. Sprawnie i bezboleśnie poszło. Wszystko ładnie i drożne. W lewym szło wolniej ale bez oporów. Na jutro zaprosił nas doktor na podpisanie dokumentów do in vitro. Boje się że coś się mu pomyliło i okaże się jutro że jeszcze nie teraz i jeszcze się nie kwalifikujemy. Oby wszystko było dobrze.
Dziękuję dziewczyny, że jesteście ;**** Nawet nie wiecie jak bardzo się cieszę i doceniam to, że znajdujecie chwilkę żeby zobaczyć co u mnie.
Pewnie tracicie już cierpliwość do moich dołujących wpisów, ale ja naprawdę zaczynam mieć problemy z udźwignięciem tego wszystkiego co się dzieje wokół mnie.
Wiem, że inni mają gorzej, ale biorąc pod uwagę to, że w ciągu pół roku straciłam dziecko i dwa razy pracę i to ile mam lat to zdecydowanie za dużo...
Dziś przyszła ostateczna decyzja w sprawie mojej dalszej pracy - oczywiście negatywna.
Ale po za meliską obyło się bez innych leków i preparatów na uspokojenie, więc jestem z siebie dumna.
Co raz bardziej świruje na temat rychłego porodu siostry męża
"Ona chyba już urodziła albo jest w szpitalu, dziś nie zagrała w żadną grę na fb!" - w takim kontekście wysłałam wczoraj sms'a mojemu Najwspanialszemu. Żeby mnie uspokoić zadzwonił do swojej matki, żeby się dowiedzieć co i jak. Na razie cisza i spokój. Łapię się na tym (ale uwierzcie, że jest mi strasznie wstyd i sama siebie karce za takie myślenie!) że co raz częściej myślę o tym, jak bardzo nienawidzę siostry męża. Głęboko się zastanawiam nad tym dlaczego?
Mój Najwspanialszy się dziś pochorował a ja razem z nim - bardziej psychicznie bo się strasznie boje o Niego, nie chce go stracić. Tak, wiem, że grypa nie powoduje ot tak utraty życia, ale ja drżę o Niego nawet kiedy ma zwykły katar.
Wiadomość wyedytowana przez autora 29 stycznia 2015, 20:12
Dzwonili ze szpitala ..... Wiadomosci nie sa za ciekawe ;( prawdopodobnie stymulacja nie dala zamierzonych efektow
W sumie dzis jest dopiero 7, ale juz dzis zadzwonili, ze jajeczek jest 6 i 7 male. To dla nich za malo troszke. Obawiaja sie,ze nie starczy na zamrozenie, a pakiet ktory wykupilismy obejmuje zamrozenie jajeczek i ewentualny nastepny transfer. Mialam zdecydowac czy dalej to ciagnac czy przerwac stymulacje. Jesli nie przerwe dzis ani jutro, nastepne USG i badania krwi w niedziele rano i dalsze kroki. Mam tez na niedziele umuwiana wizyte z p. doktor , ktora mnie operowala. Ciesze sie, bo mam wrazenie, ze to jedna z nielicznych p. doktor, ktora chce pomoc. AA, dodam jeszcze ,ze hormony padaja na ryj za przeproszeniem ;( to nastepna kiepska wiadomosc.
Nie bede nic wrozyla , ale cos mi sie wydaje, ze czeka mnie nastepna stymulacja . Ciekawa jestem ile trzeba odczekac po tej.
Nastepne postanowienie- zadnych lekow z Polski , Kanady ani innych krajow. Caly ten stres z zalatwianiem, prosbami i przewozem, mogl przyczynic sie do tego co jest terasz. Wszystko bylo zalatwiane na ostatnia chwile.
Teraz nic z tych rzeczy, trudno nastepne pare tysiecy, peknie na leki
droga jestem w utrzymaniu
Wiadomość wyedytowana przez autora 29 stycznia 2015, 20:33
Nastrój opada. Mąż mnie wkurza. W sumie nawet tak strasznie nie zawinił. Ale... Miał posprzątać - a zostawił burdel w domu. Przełknęłam, wytłumaczyłam sobie, że tak jest rzadko, że mi się też czasem nie chce... Posprzątałam. Postanowiłam zrobić kolację, romantyzm i świece i te sprawy. Polędwiczki skwierczą, wino sobie oddycha - wszystko gotowe na punkt 19, kiedy to miał wrócić. I co? I nie ma go.
Grrrr... A najgorsze jest to, że nawet nie pozwalam sobie mu tego powypominać. No bo ja kurde zawsze wszystko rozumiem! Wiem, wiem - czasem tak jest, że musi w pracy zostać dłużej. Mogłam zadzwonić. Ale to uczucie...kiedy się tak bardzo postaram i dupa z tego wychodzi
((((((((((((
Poza tym. Cycki mnie zaczynają pobolewać. Chce mi się płakać. Wszystko mnie wku...wia. Coś jakby wczesny PMS. Udawanie, że nie chcę być w ciąży w tym cyklu już mi nie wychodzi. Dodatkowo myślę sobie, że jak mam mieć dziecko z facetem, który się spóźnia na kolację
To już żartem, ale miotając się po kuchni, podobne myśli przelatywały mi po głowie.
I ten dylemat. Zeżreć sama tą polędwicę czy poczekać na księcia...?
http://starynkiewicza.pl/wp-content/uploads/2012/12/nieplodnosc-meska.pdf
Ależ mi temperatura pięknie rośnie 
test 9 dpo oczywiście wyszedł negatywny, wiem wiem, że za wcześnie, ale jestem w gorącej wodzie kąpana 
teraz sprawdzam teorię z testami ovu. Wychodzą pięknie pozytywne, więc jeśli teoria się sprawdzi, to w końcu zobaczę cudowne II
jutro 12 dpo, może to będzie właśnie ten dzień kiedy zobaczę wyczekiwany CIEŃ...
Mamy to!!!!

https://zapodaj.net/af98ebc84cbbe.jpg.html
3dc 6cykl starań. Dzisiaj psychicznie jest już trochę lepiej. W poniedziałek idę na usg sprawdzić czy wszystko dobrze się oczysciło i otwieramy sie na nowy sykl starań
Czy jest ta owulacja czy jej nie ma? Zazwyczaj odczuwalam ból owulacyjny i wiedziałam, albo inaczej, wydawało mi się, ze ją mam. W tym miesiacu zaczelam sie obserwować. Testy nadal owulacji nie pokazują. Temperatura no niby poszła troszkę w górę. Już sama nie wiem jak to jest???
Wiadomość wyedytowana przez autora 11 kwietnia 2016, 17:24
19 dzień cyklu
50,5 kg
4 dpo
Nienawidzę czasu po owulacji...totalna huśtawka nastrojów. Po porannym pomiarze temperatury - euforia. Potem pojawiła się mega duża ilość białego i gęstego śluzu - euforia. No i pomyślałam sobie, że to może po wczorajszym Lactovaginalu i humor już się ciut popsuł...a do tego nadal nie mam bolesnych piersi - dołek się pogłębił!
Już nie chcę być na tej różowej stronie!!! Chcę być na fioletowej!! Ale na dłużej...nie tak jak ostatnio...
__________
1 śniadanie: Kanapka z chleba żytniego z szynka, białym serem, kielkami pora i pomidorem
2 śniadanie: jogurt naturalny z rodzynkami, pestkami dyni i słonecznika i siemieniem lnianym + banan
3 śniadanie: Kanapka z chleba żytniego z szynka, białym serem, kielkami pora i pomidorem
Obiad: Zupa czosnkowa
Kolacja: grzanki z żółtym serem
Ssss jakby było mało atrakcji to rotą zaraziłam się dziś ja.... Tyle że ja dość lekko przechodzę sprawy żołądkowe. Pomdliło mnie cały dzień a wieczorem wyrzuciłam z siebie chyba zeszłoroczna wigilię. I jest spokój póki co.
Trzeba by tu znowu coś naskrobać 
Eeeh, i tak kolejny miesiąc mija.. mój urodzinowy. Pięknie było. Pozostaje wierna, temu co zostało mi dane być opisane w ostatnich miesiącach. Ta droga jeszcze może być długa i zawiła, ale odpowiedni moment kiedyś przyjdzie! Bo w końcu takie dostałam słowa od Pana Boga, że mamą zostanę
Ale pierwsze muszę wyzdrowieć...
Zmieniając temat, bo cykl się nowy za chwilę zacznie, i nowe plany... O TAK! I tym chyba muszę się zająć. Pojawiło się światełko dla nas nad jakimś własnym mieszkaniem. Jeszcze nic na 100% nie jest pewne czy uda się z naszymi umowami, ale wszystko zmierza ku temu na "tak". Byłoby cudownie jakby udało się nam w tym roku iść na swoje
Choć przyznaję, ja tam wymagań wielkich od życia nie miałam, byleby zdrowie było, ale wiem jak mojemu mężowi doskwiera już wynajem... Ale perspektywa aranżacji mieszkania, dobierania kolorów, rodzai podłóg itd podoba mi się 
I czekam z utęsknieniem na pierwszą wizytę u naprotechnologa. Myślę koło 10 Marca wypadnie. Niech się już za nas weźmie porządnie. A żeby nie myśleć o uciekających, bezowocnych cyklach - zajmę się właśnie pracą, szukaniem mieszkania i aranżacji. Trzeba odpocząć. Bo jak zaczniemy te wizyty, to dopiero będziemy tym żyć co miesiąc, a tak będziemy działać, ale nie będziemy sobie tym zaprzątać głowy, bo co innego będzie na głowie 
Przed wizytą badamy na pewno nasienie, jejku jak bardzo chcę, żeby ten problem leżał tylko po mojej stronie, nie chcę, żeby mąż poczuł jak to jest
Boże proszę Cię ochraniaj Jego
Wystarczą już moje problemy zdrowotne.
W Maju będziemy mieli 3 lata po ślubie.. oj jak miło by było.. 
Mój ulubiony portal o dzieciach http://tatapad.pl/. Prowadzony przez mężczyzn. Typowe męskie podejście do sprawy- krótko i na temat, praktycznie, bez zbędnego filozofowania. Takie klimaty lubię najbardziej. Język czasem szorstki, ale jak dla mnie "swojski". Bardzo podobnie rozmawiamy w domu. Młody nie jest "dzidziusiem" tylko "malym typem", "jelitkiem", "paskudnikiem"
. Myślę, że się na nas nie obrazi za te przezwiska. To bardzo typowe dla jego starych
Do siebie nawzajem też zwracamy się, tak że często ludzie którzy nas nie znają przecierają oczy ze zdumienia. Kiedy wybieraliśmy obrączki zaistniał taki mniej więcej dialog:
P.: "Ja chcę tytanowe łosiu!"
Ja: "No chyba żartujesz! Oddawaj ćwoku panu spowrotem, żadnych tytanowych!"
P.: "No to sobie zróbmy różne jełopie."
Ja: "Chyba jesteś głupek!"
Wszystko z uśmiechem na ustach i tonem dokładnie takim jakbyśmy mówili do siebie "kotku", "robaczku" itd
Do młodego też zwracamy się tonem pełnym miłości i patrzymy oczami pełnymi zachwytu 
Jesteśmy po konsultacji z pediatrą. Koniec z antybiotykami. Żyjemy z klebsiellą i dajemy sobie 3-4 miesiące na jej samoistne wybicie przez dobre bakterie. Jestem za. Co prawda kosztuje mnie to nocne pobudki do pierdzącego dziecka, które normalnie spałoby smacznie, ale gazy męczą. Natomiast uważam, że ewentualne niewstawanie kosztem kolejnych leków nie jest tego warte. Przemęczę się, spoko. Ważne, żeby wreszcie odbudować jego naturalną odporność. Wziął w swoim życiu więcej leków niż ja i mąż razem, a przynajmniej tak mi się wydaje. Jego układ pokarmowy jest mega przeciążony. Dlatego też rozszerzanie diety dopiero za miesiąc.
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.