Po wizycie u gin okazało się że mam zapalenie jajnika prawego.. Niby nic poważnego. Doktorka zapytała czy przepisać tabletki ale to oznacza, że w tym miesiącu nie ma starań czy działamy a zapalenie przejdzie.. No to wybrałam staranie z tego względu, że tabletki miały by do odbytowe a takich ja nie chce ..
Działamy dalej od tego cyklu z luteiną. Oby się udało ;)

Dzięki za wsparcie :)

Odpowiedź dla Sandra89:
Tak jak mówię nie orientowałam się jeszcze jak reszta wygląda cenowo..:) no ale już widzę że chyba na to samo wyjdzie... :(
Stosował u Ciebie partner ten lek ?

Stwierdzone mam na podstawie USG a badania hormonalne też miałam już dość dawno- kilka lat temu jak się jeszcze nie staraliśmy. Wtedy chodziłam do innego ginekologa. I tamta powiedziała mi że nie mam zespołu policystycznych jajników tylko mam policystyczne jajniki. ( jakby to była jakaś różnica i leczyła nie tabletkami anty) A potem zmieniłam lekarza i mi powiedział że mam Zespół policystycznych jajników i cały czas się u niego lęczę juz od 7 miesięcy.

12+0
jak na złość dostałam w nocy opryszczkę na górnej wardze, coś mnie w nocy swędziało i normalnie zażyłaby Heviran doustnie na to świństwo no ale ponoć w ciąży nie można więc zasnęłam dalej a tu rano zonk... śmigam zaraz do apteki może po jakieś plastry? sama nie wiem co mogę zażywać

W tym cyklu ograniczam się do badania śluzu. Przynajmniej się będę wysypiać :)

5dc zakupiłam sliczna bieliznę na staranka :))))) i inofolic :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 5 lutego 2015, 15:50

ma_pi Demotywator 5 lutego 2015, 10:20

Właśnie znów dzwonili z kliniki. Transfer przesunięty na 14.30.
W sumie dla mnie żadna różnica.

MoNa_2603 Walka o Cud 5 lutego 2015, 11:15

Jednak depresja chyba mnie nie ominie :( Jest mi strasznie smutno i czuję ogromna pustkę po tym co się stało. Najbardziej obawiałam się, że z mężem się od siebie oddalimy. Początkowo jednak wszystko wskazywało, że tak się nie stanie, ale chyba jednak się pomyliłam. Był przy mnie w szpitalu, ale już tam odczuwałam, że przyjeżdża dlatego, że tak wypada, bo moja mama chciała przyjechać, a nie miała z kim. Po paru godzinach on ciągnął do domu. Nawet jak przyjeżdżał, to nie rozmawialiśmy ze sobą. Ciągle powtarza, że mnie kocha, a tak naprawdę nawet ze sobą nie rozmawiamy. Wczoraj poszłam do spowiedzi, miałam nadzieję, że też pójdzie, ale nie wiem czemu się łudziłam. Bóg i Kościół są dla mnie bardzo ważni. Rodzice ze mną nie chodzili na coniedzielną mszę, gdy byłam dzieckiem. Moja historia z kościołem zaczęła się dopiero w gimnazjum tak na poważnie i całkiem przypadkiem trafiłam wtedy do Oazy, bo kuzynka prosiła mnie, żebym jej towarzyszyła na pierwszym spotkaniu, wtedy postanowiłam zostać w tej wspólnocie i tak zaczęłam budować swoją wiarę. Uważam, że na dzień dzisiejszy zbudowana jest ona na mocnych fundamentach, które sama mimo przeciwności losu wznosiłam. Często śmiano się ze mnie, zniechęcano mnie do kościoła, ale ja uparcie się temu przeciwstawiałam i dzisiaj jestem z siebie dumna. Bardzo mi zależało, żeby mój partner choć trochę podzielał moje zdanie na temat wiary, ale niestety. Mój M. chodzi do kościoła tylko dlatego, bo go tam ciągnę i już się przyzwyczaił, jednak zawsze przystępowaliśmy do komunii razem. Wczoraj był wyjątek. Wczoraj była msza za mojego dziadka, którego bardzo kochałam i kocham, dlatego zależało mi bardzo, żeby przystąpić do komunii. Mąż jednak został w ławce, łzy napłynęły mi do oczu, bo nigdy się jeszcze tak nie zachował, poczułam jakby już coś pękło, jakby coś się zmieniło. Wróciliśmy do domu. Nie rozmawialiśmy ze sobą, ktoś do niego dzwonił to wyszedł do salonu, jak po chwili poszłam do niego, to on poszedł do kuchni i tam toczył rozmowę. Doszło do mnie, że my tak naprawdę nie mamy żadnych wspólnych tematów, że od jakiegoś czasu po porostu ze sobą nie rozmawiamy, że nie mamy o czym rozmawiać. Nasza konwersacja to jedynie wyznanie sobie, że się kochamy, ale przedstawienie swoich pomysłów, zwłaszcza to mąż mi je przedstawia, chodzi głównie o pieniądze. Wymyśla już coraz głupsze pomysły, z którymi ja się nie zgadzam no i wtedy zazwyczaj jest foch...Boję się tego oddalenia, ale nie mam siły walczyć :( Wczoraj ryczałam cały wieczór, aż zasnęłam, a on się tylko głupio pytał, co się stało...Wszystkie uczucia mi się mieszają, patrząc na zdjęcia ze ślubu ryczę, przypominam sobie jacy byliśmy szczęśliwi, zakochani i to nie były tylko słowa! Pamiętam jego pierwsze spojrzenie, uśmiech, jego pierwszego sms'a "przepraszam, ale chyba się w tobie zakochałem", nasze wycieczki w których nie liczyły się pieniądze. Pamiętam, że codziennie pisał, że tęskni chociaż mieliśmy się za parę godzin zobaczyć. Wiem, że życie wiele weryfikuje, ale strasznie tęsknię za tamtymi chwilami. Teraz już nie dostaję od niego czułych sms'ów, nawet nie odpisuje jak ja mu coś miłego napiszę. Gdy byliśmy kiedyś na kawie, to wypił ją jednym łykiem i pytał, czy idziemy...kiedyś tak nie było. Najgorsze jest, to że coraz częściej rozmyślam o innych mężczyznach ze swojego życia. Mąż już nie gra pierwszej roli w moich snach i marzeniach. Wiem, że to okrutne, ale tak po prostu jest :( Potrafię snuć marzenia o facecie, którego raz na oczy ujrzałam, a nie o swoim mężu, ale co ja mam z tym zrobić? Nasze rozmowy kończą się kłótniami, czego nie chcę. Gdy mówię mu, że tęsknię za romantycznymi randkami, to on sprowadza wszystko do pieniędzy, a przecież kupienie kwiatka i zabranie mnie raz na jakiś czas do restauracji, czy spacer to nie jest duży wydatek, tym bardziej że wcześniej sobie mogliśmy na to pozwolić mimo, że mieliśmy mniej pieniędzy :( Jestem romantyczką, czytam romanse, oglądam komedie romantyczne i chciałabym być choć trochę tak traktowana jak te bohaterki. Dostawać romantyczne smsy, znaleźć na stole kartkę ze zwykłym napisem "Kocham Cię! Miłego dnia", a oprócz tego słyszę jak toczy rozmowy przez telefon bardziej ciekawe niż ze mną. Nie wiem, czy ja jestem taka nudna? Dlaczego nie umiemy ze sobą rozmawiać? Stało się wiele przykrych rzeczy, ale to nie powód, aby jeszcze tych przykrości sobie dokładać :( On żyje teraźniejszością i przyszłością, ja niestety często powracam do przeszłości i może dlatego przeoczyłam chwilę, w której on się tak diametralnie zmienił?

Boże spraw, abyśmy się nie pogubili!

vintoyra o obawach i nadziejach 5 lutego 2015, 11:38

33dc


Moje spostrzeżenia ...
Zaczęłam brać castagnus i ... mam wrażenie, że to on roz**** mi cykl w cały świat. Gdy zaczęłam go przyjmować to temperatury dziwnie się zachowywały. O ile w zeszłym cyklu była ovulacja ale temperatury jakimś szlaczkiem wzrastały i opadały o tyle w tym cyklu to już w ogóle masakra. Odstawiłam go parę dni temu i ... i temperatury spadają jakoś tak łagodniej... bez zyg- zak-ów.

Wczoraj byl kolejny monnitoring. Pecherzyki w prawym pekly oba. Sa dwa cialka zolte. Teraz czekamy... dostalam dupka i biore od dzis. Puki co mam dobre przeczucia.
Jutro powtarzamy badanie K w innym miejscu. GIn powiedzial ze trzeba powtorzyc zeby wiedziec w jakim kierunku isc dalej. Jesli sie nie uda-a takiej ewentualnosci puki co nie biore pod uwage;) Co am byc to bedzie;0 teraz wszystkow rekach Boga;)

Wczoraj byłam na wizycie u ginekologa. Potwierdził ciążę, była widoczna akcja serduszka maleństwa-112 :) teraz tylko proszę żeby było wszystko dobrze...
Dziś też byłam zrobić badania zlecone przez Pana doktora. Jak jutro będę mieć wynik to mam dzwonić odnośnie TSH.

4 luty
25 dzień cyklu
49,6 kg
10 dpo
Progesteron - 28,60 ng/ml
Beta hCG - 0,11 mIU/ml

Poszłam na badania i teraz żałuję. Progesteron jest piękny!! I dał mi OGROMNĄ nadzięję... no a potem przyszedł wynik bety :( Totalna załamka! Mam nadzieję, że było za wcześnie - w końcu jak nie byłam w ciąży to wynik bety był <0,1 mIU/ml! W piątek powtórka i modlę się żeby jednak była pozytywna!

5 luty
26 dzień cyklu
49,3 kg
11 dpo

Śluzu nadal sporo - poza tym innych objawów brak. Boli mnie tylko delikatnie prawa pierś i tylko jak ją dotknę. Piersi nie są nabrzmiałe ani nic z tych rzeczy. Mój M. nic nie wie o wczorajszych badaniach...i o jutrzejszych też mu nic nie powiem. Nie chcę żeby się stresował, bo już i tak ma wystarczająco dużo stresu w pracy :( No i w końcu chce zrobić mu niespodziankę! Chciałabym żeby już było jutro... najlepiej już popołudniu żeby mieć już wynik! (chyba zrobię też progesteron)

_____________
4 luty
1 śniadanie: Owsianka z rodzynkami, jagodami goi i amarantusem
2 śniadanie: wytrawne muffinki z szałwią
3 śniadanie: banan
Obiad: Ziemniaki, krupniok (tzn. kaszanka ;) ) i surówka z kiszonej kapusty
Kolacja: Jogurt z pestkami dyni, siemieniem lnianym, słonecznikiem i amarantusem i kiwi

5 luty
_____________
1 śniadanie: Płatki owsiane z mlekiem, pestkami dyni, siemieniem lnianym, słonecznikiem i amarantusem
2 śniadanie: wytrawne muffinki z szałwią
3 śniadanie: Serek wiejski i chleb żytni z pastą z zielonego groszku
Obiad: Makaron razowy z sosem pomidorowym z mięsem mielonym, cukinią i fasolką szparagową
Kolacja: Pomidory z mozarellą

sarcia urodzila sie dopiero dzisiaj 13ego kwietnia, silami naturami..o 12.30..waga 3.750 gr..10 punktow i 57cm dlugosci....nie peklam, nie szyto..karilam cycem i mala soi :-)

Special "dedication" for Lentilkaa :D

Zdjęć pieluch nie będę wklejać,bo one są zawsze takie same -z jakimiś sówkami, misiami i owieczkami czy jakimś innym zwierzyńcem :D Poniżej prezentuję świeżo zakupiony śliniaczek w liczbie sztuk 2 :)

http://naforum.zapodaj.net/thumbs/96f385cb9aec.jpg

Spodobał mi się,bo 1) kosztował 4 zł/sztuka :) 2) strona wewnętrzna to frota,ale zewnętrzna to cerata,którą łatwo umyć :)

Dla zainteresowanych adres do aukcji allegro :) Ps. To nie ja je sprzedaję i sprzedający NIE JEST moim znajomym ;)

http://allegro.pl/ShowItem2.php?item=5053915924&ref=last-visited

dzabuch moja terapia 5 lutego 2015, 12:16

Dlaczego moja terapia? Bo myślę, że osoby bliskie mają już mnie dość. Nic tylko zajść w ciążę i zajść w ciąże. On nie mówi nic, tylko słucha. Zastanawiam się czy tak w ogóle chce, bo milczy. Zgadza się jednak na wszystkie moje fanaberie, wspiera kiedy jest mi źle, po prostu jest facetem. Od dnia kiedy zaczęłam regularnie wchodzić na ovu i czytać inne pamiętniki jakoś mój stres się zmniejszył. To chyba taka świadomość, że nie jestem już sama, że ktoś gdzieś czuje i przechodzi to co ja. Zresztą obudziła się we mnie nadzieja, bo większość historii kończy się happy endem.
Moja historia właściwie zaczyna się 02.12.2014 kiedy postanowiłam zrobić badania i zobaczyć czy wszystko ok. W 8dc zobaczyłam wynik prolaktyna na poziomie 50 czyli coś nie tak. Jako, że moja mama pracuje w laboratorium "poszalała" z moją krwią i zrobiła szereg innych badań. Dzięki niej od razu poznałam diagnozę. Chora wątroba! 10 lat brania proszków anty zrobiło swoje. Zaczęłam się leczyć, leczę się do dziś, nie jest łatwo. 15.01.15 byłam u ginekologa zlecił powtórne badanie i jakoś nie przejął się pierwszym wynikiem. Kazał zrobić usg tv i czekać, bo podobno zbyt krótko się staramy. I oto 26.01.2015 pojawiła się da mnie pozytywna informacja- zbadałam prolaktynę i wyszło 30 (6 dc) i zdrowsza wątroba. Od tygodnia wyczekuję na owulację i zobaczymy. Może faktycznie przesadzam!


Dzisiaj moja siostra do mnie, że miesiączka Jej się spóźnia (chociaż ma nieregularne). Mała załamka u Niej bo boi się że jest w ciąży (dodam, że ona ma 19 lat i nie ma stałego partnera). Tak to jest jak ktoś chce to się nie da a jak jeszcze nie chce to .. mamy z siostrą nadzieję jednak że się nie udało..

Ja mam jakieś bule w szyjce macicy, dziwne uczucie no i dalej znać o sobie daje prawy jajnik.. Ale ovulka tuż tuż więc działamy ;)

W styczniu wszystko zakończyło się szybciej niż się zaczęło. Trochę mnie to przybiło, ale też dało nadzieję, bo jednak mogę. Zastanawiam się, dlaczego tak wiele osób nie chce i zachodzi, a ani starają się nawet kilkanaście lat. Nie załamuję, bo przecież wiem, że okazem zdrowia nie jestem i liczyłam się z tym, że to nie będzie łatwe, myślałam nawet, że może niemożliwe, ale z drugiej strony wiem, że prędzej czy później KAŻDY doczeka się swojego szczęścia jeśli tylko się nie podda mimo upływających miesięcy. Podobno powinnam dostać @ 7 lutego. Czekam i wiem że dostanę. Nie czuję nic specjalnego, wtedy czułam, byłam przekonana. Od tygodnia potwornie bolą mnie sutki, mam wielkie ciężkie cyce, bo inaczej tego nie nazwę no i PMS- wyjątkowo silny. Myślę sobie, że widocznie to nie jest nasz czas i tak ma być. Podchodzę do tego dużo bardziej na luzie, nie latam z testami, bo później mogę się rozczarować, a tak na dobrą sprawę miesiąc temu mogłabym nawet nie wiedzieć, wole nie wiedzieć.

A poza tematem ciążowym to właśnie staramy się o kredyt na dom. Właściwie to czekamy już tylko na decyzję, matko ile to trwa! A ja chciałabym już się przeprowadzać, wybrałam meble do sypialni, wiem jak bym chciała żeby wszystko wyglądało, ale póki sama sypialnia wyniesie nas ok. 4700!! Kuchnia na jesień a później łazienka i będzie pięknie.
Długo szukałam swojego miejsca na ziemi. Myślę, że teraz chyba je znalazłam. Byłam w wielu miejscach, próbowałam różnych opcji, z nim i bez niego i najlepiej mi przy nim, jako dobra ,,żona`` i pani domu. Brakuje nam tylko małego bąbelka, chociaż dwoje dzieci w domu już mam i jest to eM i mój ukochany pies.

i zaczyna się tydzień tzw dni dziecka :):). Tak określam czas kiedy szef wyjeżdża . Dobre chociaż to , że w pracy spokój na froncie ;).
To mój pierwszy cykl na ovu i z każdym moim wpisem do wykresu zmieniają się rokowania na przyszły cykl. @ tez ma przyjść szybciej . Niby lepiej bo będę wiedziała na czym stoję te kilka dni wcześniej ale pierwotnie miała przyjść na weekend a wtedy łatwiej znieść ból leżąc w łóżku . Echchhh..... . Tak wiem, nie mogę narzekać . Odkryłam w zeszłym roku przesmaczne lody w lidlu i one zawsze poprawiają mi nastrój kiedy @ przychodzi .

rah Dam szansę i nam. 5 lutego 2015, 12:48

Wpis numer dwa :)
Tak jak od poniedziałku przeszły mocniejsze bóle bruzcha i inne objawy, tak już zostało. Nie wiem czy się cieszyć, czy martwić, bo nawet od wczoraj cycki mniej bolą w dzień. Wczoraj byłam omawiać szafy i wieczorem byłam padnięta. Bolało mnie coś dość gwałtownie w podbrzuchu, kłuło jak chciałam się wyprostować. Jakby cewka moczowa i czułam ją aż do ujścia, prawie do uda. Potem leciuteńko dotknęłam szyjki i nie wiem czy to nie ona bolała. Martwi mnie to ogromnie...Dziś w pracy lekko kłuła prawa strona, też taka nagła igiełka. I w końcu między nogami też coś zaczęłam czuć. Nie wiem co to...
Poza tym jestem dziwnie spokojna, zpominam o całej sytuacji. Czy siedzę w pracy, czy jestem w sklepie...dziwnie aż...nie wiem czy to dobry znak.

ma_pi Demotywator 5 lutego 2015, 16:24

Jestem w domku. Dostałam dwa Dzidziole :-D Mąż, gdy to przeczytał, to widziałam, że się troszeczkę przestraszył. No cóż, musi to wziąć na klatę ;-)
Z raportu wyczytałam, że wszystkie sześć się zapłodniło i do dziś dotrwały wszystkie!!!! :-D :-D Trzy są bardzo dobre i z tych zostały wybrane te dwa, które mam w brzuszku. Jeden jest taki średni, a dwa słabiutkie. Mam dzwonić po weekendzie, czy coś zamrożono, ale chyba poczekam tydzień. Nie chcę tego wiedzieć przed badaniem bety.
No cieszę się i tyle :-)

Bergo Bergo - nowa ja 5 lutego 2015, 13:48

Można szybować w chmurach, uczyć się pilotażu, spadać 200km/h z bananem na ustach, pędzić z zapartym tchem na małym motocyklu... Można z tego czerpać ogromną radość, satysfakcję i nie chcieć nigdy przenigdy zrezygnować, odpuścić, zapomnieć... Można cieszyć się z małych i dużych rzeczy, z podróży, z przygód, ze spotkań z przyjaciółmi... Można za tym niesamowicie tęsknić, bać się, że to odeszło na zawsze... Ale przychodzi taka noc, kiedy mały człowiek nie stęka z bólu. Śpi spokojnie i z ogromną radością, najpiękniejszym uśmiechem na bezzębnej buziulce, z radosnym wierzganiem nóżkami budzi nas o 5:30. I co z tego, że poprzedni pit stop z tankowaniem był półtorej godziny temu. Co z tego, że chcemy dalej spać, że dla nas to ciągle noc, że przecież dotychczas spaliśmy do 8.00. Jego nic nie boli, jest radosny, nie płakał w nocy, nie spał na mnie, nie masowaliśmy brzuszka. Spał, zjadł, a teraz budzi się z najprawdziwszą dziecięcą radością życia... I kiedy patrzymy na tą małą radosną buźkę to tęsknota za wszystkim czym żyliśmy dotąd jakby maleje... Uśmiech i zdrowie naszego dziecka są największą nagrodą :) Wiemy, że nie odpuścimy "tamtego życia", ale poczekamy trochę... Teraz jest nas trójka, a to trzecie musi nabrać sił. Z miłością patrzymy jak rośnie, jak się śmieje i spokojnie czekamy na pierwsze wspólne podbijanie świata :)
Oby nie zapeszyć, oby kolejna noc też była bez bólu!

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)