Jestem dzisiaj mega zmeczona... nie wiem czy to pogoda, czy moje wieczne niedospanie. Koniec miesiaczki, a ja nadal padnieta. Dziwne. W tamtym miesiacu o tej porze bylam juz bardziej energiczna. No nic, mam nadzieje, ze jutro bedzie zdecydowany wzrost energii
Dziś 12dfl i po wczorajszym nieudanym teście ciążowym dalej mnie korci, żeby zrobić a bo może dziś pokaże dwie kreski. Jaka jestem wściekła na siebie!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Przez dwa tygodnie musiałam brać jakieś tabletki dopochwowe. I muszę przyznać, że jak małolaci-nie wytrzymaliśmy i raz zaserduszkowaliśmy. Okazało się, że owulacja akurat wtedy była-potwierdzone przez temperaturę, test owulacyjny oraz doktorka. Na kolejnej wizycie doktorek powiedział, że @ przyjdzie z niedzieli na poniedziałek. Dziś jest poniedziałek.. A ja testowałam już w sobotę (ovufriend przewidziało na ten dzień @), wczoraj i jedno wielkie nicccccccccccccccccc. Nie ma szans nawet na to, żeby się udało. A @ nie ma pewnie tylko dlatego, że oddałam krew. Na forum trochę poczytałam, że u niektórych kobiet po oddaniu krwi miesiączka nie występuje i tak pewnie jest też w moim przypadku.
Najgorsze jest w tym to, że czułam się jak na @, mam wrażliwe piersi już od 7 dni, od soboty straszne mdłości, zmęczenie no i obowiązkowo! zjedzony słoik rolmopsów i wypita cała zalewa (obrzydliwe, wiem) oraz zmęczenie. Typowe objawy @ w moim przypadku. A ja jak ta głupia mam nadzieje,pomimo dwóch negatywnych testów,że się udało!!!!!
Niech ta głupia @ w końcu przyjdzie, chce zacząć nowy cykl, chcę zacząć móc działać a nie siedzieć i czekać jak taki osioł!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Łojoj O_o dziś już 17dc (bo po 24 jest
) jak ten czas szybko leci. Jak na razie plan wypala ale zauważyłam ostatnio ze mój M większą ochote ma nawet
Co mnie zastanowia to to zielone światełko nawet jak nie mam wypełnionych dni (szyjka itp) to nadal zielone światełko i tak już 7dni?? Hymm zobaczymy co pokaże w następnym cyklu jak będę mierzyła tempke
Ale jakoś ostatnio mnie pozytywna energia wypełnia i nawet uśmiech z twarzy nie znika. Tylko jedno mnie przytłacza moja figura ostatnio się zapuściłam i troche tu i tam przybyło
Więc w końcu muszę sie wziasc i troszke poćwiczyć i pozbyć się fałdek.
W końcu troszkę czasu że by móc coś na bazgrać. Pokrótce streszczę te dni co nie pisałam choć niema co za bardzo pisać bo prawie całe dnie spędziłam w pracy. A le jest jeden dzień w poniedziałek to było, wstałam rano pozałatwiałam parę spraw na mieście już się cieszyłam że będę miała wolne i oczywiście dostałam po 14:00 telefon z roboty że zaczynamy o 16:00 dopiero i kończymy o 24:00. Wściekłam się ale cóż do pracy trzeba iść. Więc obiad naszykowałam po części tyle ile zdążyłam resztę sobie zrobi
. Kiedy wróciłam z pracy zmęczona, wściekła miałam miłą niespodziankę, nałożony talerz z jedzonkiem tylko było podgrzać w mikrofali no i przy talerzyku leżała róża
a na schodach reszta różyczek prowadziła do sypialni
. Tak mi się miło zrobiło że już w tamtej chwili zapomniałam o złości, zmęczeniu Pragnęłam się tylko przytulić do mojego kochanego M. ( oczywiście on już spał bo bardzo rano musiał wstać ). Więc dzień się bardzo miło skończył. No ale za to na drugi dzień nadeszły czarne chmury bo się pokłóciliśmy i każde z nas spało w osobnym pokoju choć mój M. w nocy przyszedł do naszego łóżka chyba mu było niewygodnie. Dopiero dziś nad ranem się chmury rozeszły bo zaczęliśmy ze sobą gadać. Oczywiście przeprosiłam za wczoraj bo to mi nerwy puściły ahh te hormony ciężko nad nimi panować. Co do cyklu to czekam na dni płodne więc nic się aż takiego nie dzieję.
Nie dostałam ani luteiny ani duphastonu, nie nakrecam się,że t ciąża,zbyt piękne by było prawdziwe.
jutro idę odebrać wyniki....
Wizyta u lekarza odfajkowana. Wczesniejszy lekarz podejrzewal u mnie endometrioze, ktora wykluczylo dwoch innych lekarzy... ten byl zdaje sie trzeci, i tym razem dostalam nareszcie wytlumacznie dlaczego ten pierwszy podejrzewal u mnie endo. Mianowicie, moj lewy jajnik nie jest na typowym dla niego miejscu, tylko jest jakos z tylu macicy... tlumaczyl jeszcze wiecej, no ale w skrocie to jest takie wytlumaczenie, ze to moglo niejako zmylic tego pierwszego lekarza. Ten wczorajszy ginekolog jest wogole specjalista od nieplodnosci, bardzo dobrym. Ogolnie badanie usg wyszlo super, jajniki pracuja pelna para, macica zdrowiutko wyglada, wiec jest super 
Jesli nie zajdziemy przez kolejnych 6 miesiecy, mamy zrobic wszystkie badania. To glownie przez moj "zaawansowany" wiek, hehehe. Z tym wiekiem to tez jest roznie, bo pisza ze plodnosc spada dramatycznie po 35 roku zycia... no ale ludzie sie miedzy soba roznia, tak samo jak jedna kobieta dostanie klimakterium bardzo wczesnie, a inna bardzo bardzo pozno... tak samo jest wydaje mi sie z ta plodnoscia. Wiec zlewka i olewka, nie przejmuje sie swoim wiekiem. Tutaj gdzie mieszkam wiekszosc kobiet rodzi po 30r.z., wiec jest to najzupelniej normalne.
Dzisiaj, wedlug wykresu zaczynaja sie moje plodne dni... wiec pozostaje tylko kontynuowanie staran, a na reszte juz nie mam wplywu 
Wiadomość wyedytowana przez autora 4 października 2012, 06:55
odebrałam wyniki :
TSH- 3,35
FT3- 3,4
FT4-1,12
ATPO-9,14
Progesteron w 21dc- 15,86
PRL bez obciążenia 24,05
PRL po MTC - 209,4!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
no i co mi jest?????
Dziś 26 dc, co z tego że wykres wygląda pięknie, co z tego że był jednodniowy spadek i od tamtej pory tempka wyższa niż na początku fazy lutealnej....co z tego...przecież nasze szanse są zerowe, a ja głupia idiotka dalej wierze, dalej mam nadzieje, że może zdarzył się cud, że Bóg mnie wysłuchał i czekam, tylko po to żeby za parę dni znów przeżywac to najgorsze uczucie które towarzyszy mi od 1,5 roku...rozczarowanie...
bardzo wam dziekuje za wsparcie
jestem tutaj nowa i nie wszytko wiem smieszne moja corka ma 14 lat a ja czuje sie jak bym planowala pierwsze dziecko.
No i prośba została wysłuchana-przyszła @ z samego rana. Czyli mamy nowy cykl. Od razu czuję się lepiej. Nie ma tej całej paskudnej niepewności, tych wątpliwości, wyolbrzymianiu objawów itd. itd. Nie liczę na to, że się uda w tym miesiącu bo trochę nerwowy ten październik się zapowiada.
Ale z moim M. doszliśmy, że mamy za pusto w domu i jak wszystko się dobrze ułoży to będziemy mieć pieska:) Dawno już o tym myśleliśmy, jeszcze przed tym, jak dorośliśmy do decyzji o dziecku, ale no właśnie, zawsze było jakieś ale. Dziś już wiemy, że nie ma na co czekać, na lepsze czasy, na lepszy moment. Po prostu trzeba działać.
Tak więc wrzucamy na luz, i nie myślimy o maleństwie. Poświęcamy się nauce, siostrzenicy no i jak się uda wszystko załatwić - naszemu nowemu domownikowi 
dawno nie mialam czasu zeby cos tu zanotowac...albo moze nastrój miałam nieodpowiedni...no cóż, nieważne.Dziś 7 dc czekam na ten ważny czas, ale tym razem inaczej.Nie chcę niczego robic na siłę, bo to mija sie z celem.
BĘDĘ W CIĄŻY, TO TYLKO KWESTIA CZASU.
Tego sie trzymam i wierzę w to szczerze.Muszę zacząc mysle o innych rzeczach, może wreszcie o sobie...może pójdę na fitness, jesli moje lenistwo mnie nie pobije;) miałam odpuścić sobie szkołe, ale nie zrobię tego.Zorganizowany każdy dzień sprawia ze za wiele nie ma czasu na zbędne rozmyślania.Zawsze marzyłam,k aby ciąża była dla mnie niespodzianką, zaskoczeniem.Wiem, że teraz to nierealne, bo stramy się o dziecko, ale moze chociaż przez chwilę pożyję sobie swobodnie... jesli się uda.Nic na siłę.Biorę leki, więc jakby nie było co dzień jestem siadoma swojej sytuacji, ale postaram sie już tak nie nakręcać w czasie dni płodnych.Popijam sobie winko wieczorem dla lepszego nastroju...i endometrium oczywiscie;) ziólka od czasu do czasu i żel conceive bo mam odwieczny problem ze sluzem.Będzie co ma być.Uda sie, będzie cudownie, nie uda sie, trudno, pewnie to nie ten czas...
Boże pomóż mi w tym trudnym dla mnie czasie...
U mnie dzisiaj wesoly dzien... prace koncze dosc wczesnie, a dodatkowo najadlam sie pysznego tortu, bo byly szefa urodziny:). Nie dajemy mu zapomniec, ze jest coraz starszy, heheh.
Sercowe starania rozpoczete, wiec zapowiada sie fajny weekend. Ogolnie w pierwszej fazie cyklu mam taki super humor... chcialabym, zeby ta faza trwala i trwala, bo potem czeka mnie comiesieczna meka peemesowa... albo i nie;) hehehe.
Wiadomość wyedytowana przez autora 5 października 2012, 10:41
Nowy cykl rozpoczęty to już 33 staraniowy...nie poddaję się... czekam na owulację a potem na wizytę u gina
myślimy co dalej tak ???? MAMY NADZIEJĘ JESZCZE TAK 
Jutro cały dzień delegacji, a najchętniej to wyspałabym się do południa 
Nieprawda nakręcam się jak kretynka,myslę,że może się udało,doszukuje się objawów ciązy w najdrobnieszych anomaliach. Boże jaka ja jestem żałosna,jak można tak się zachowywać, jak dorosłą kobieta moze być taka kretynka. We wtorek zasłony opadną i głupiutka kobieta otworzy oczy,bo oto tego dnia przyjdzie miesiaczka i od poczatku cały ten horror. Nie wiem tylko czy mam nadal siłe na to.
10 dni po ovu, nie wydaję mnie się żebym była w ciąży, nie bolą mnie piersi ni nie mam takich bólów jak zwykle na okres więc nic się nie zgadza nawet temperatura.
No nic może następnym razem
Dzisiaj test negatywny:P
Ja mam wielką chcicę, a Janusz jest 70 km stąd. Bezradna...
i nadal nic się nie dzieje ciągle czekam na owulację i z każdym dniem jestem coraz bliżej
A dziś idę na małe zakupy
tylko dla mnie hehe
.
Wszystkie Ovufriendki witam w moim pamiętniku! Mam nadzieję, że tu i na Waszych pamiętnikach będziemy miały okazję powymieniać się opiniami, pogadać i powspierać się w naszych staraniach.
Ja w tej chwili jestem w szóstym cyklu starań o rodzeństwo dla mojego L. Tajniki Naturalnego Planowania Rodziny zgłębiam już od początku 2007 roku. Jak się okazuje, sama znajomość metody termiczno-objawowej w żadnym wypadku nie jest gwarancją szybkiego zajścia w ciążę. Starając się o pierwsze dziecko, byłam przekonana o tym, że to gwarancja i stąd moje dołki, które przeżywałam wtedy za każdym razem, gdy test pokazywał jedną kreskę. No bo jak to: mierzę temperaturę, obserwuję śluz, ba - robię testy owulacyjne, kochamy się z mężem w "najlepsze" dni, a tu nic?! Nie potrafiłam tego zrozumieć. Teraz jestem o wiele bardziej pokorna, wiem, że musi się zbiec sto czynników, żeby starania się powiodły...
Mogę też stwierdzić, że moje obecne nastawienie różni się od tego, które prezentowałam 3 lata temu. Teraz już jestem mamą, wiem, jak to smakuje, mam upragnionego potomka i nie jestem aż tak zdesperowana, aby błyskawicznie zajść w ciążę. Co ma być, to będzie...
Zwykle mam 24-26-dniowe cykle miesiączkowe. Aktualnie jestem w 16 dniu. Moje cykle są zazwyczaj w miarę regularne (skok temperatury ok. 12 dnia), ale ten jest wyjątkowo rozregulowany... Może to dlatego, że w ostatnim tygodniu czułam się trochę chora... Tuż po okresie zaczęły mi się temperatury wyższe niż zwykle, przez co nie mogłam wskazać dnia skoku. Kupiłam więc 5 testów owulacyjnych i zaczęłam je robić od 9 dnia cyklu. Niestety wszystkie były negatywne. Obawiam się, że albo mam cykl bezowulacyjny, albo przez chorobę owulacja opóźnia (opóźniła?) mi się o parę dni. Tak czy inaczej, nie ustajemy z mężem w "praktycznych staraniach"
bo pamiętam, że cykl, w którym 3 lata temu zaszłam w ciążę też był taki nieregularny, testy owu też były negatywne i skok też był wyjątkowo późno. Robimy swoje i cierpliwie czekamy do dnia spodziewanej @, czyli ok. 18.10.
Wiadomość wyedytowana przez autora 8 października 2012, 08:09
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.