Ewela0313 lottery ticket 17 lutego 2015, 17:10

3 dni do bety
Caly moj entuzjazm i nadzieja,ze sie udalo gdzies odlecial :( Nikt nie jest mi w stanie wytlumaczyc, ze plamienia to nie znaczy ,ze to koniec marzen :( Dla mnie kojarza sie z jednym - nie udalo sie. Doszukuje oczywiscie sie tez innych negaywnym objawow, np. piersi przestaly mnie bolec, temperatura spadla :( nie duzo , jednak....
Maz kazal mi lezec w lozku, tym bardziej ,ze jest paskudna pogoda a na drogach lod, jednak lezac mam jeszcze wiecej czasu do myslenia ;( zglupiec mozna...

Zmęczenie, senność, senność, zmęczenie i ból podbrzusza od kilku dni.
Poza tym spoko, czekam soboty... aaaa ciekawe co to będzie :) I na pewno nie będzie to test ciążowy :P

Jutro test:-(((

Rotenkopf Walka. 17 lutego 2015, 17:26

Pierwszy dzień szkolenia za mną.
Ta praca też jest na stacji benzynowej.
Ale jest zupełnie inny system kasowy, zupełnie inne standardy obsługi, inne procedury... i jestem zła na siebie, że nie łapię tego tak jak chce czy powinnam. Wiem, że po 4 h trudno jest mówić o załapaniu wszystkiego w 100% ale ja strasznie dużo od siebie wymagam w takich kwestiach i przez to znów się trochę załamałam.
Tym bardziej, że szkolenie mam na stacji miejskiej a praca jest na stacji autostradowej, wraz z natężeniem ruchu trzeba szybciej obsługiwać. Boję się.


Wczoraj wieczorem w łóżku znowu zaczęłam ciężki temat, przez M. (siostrę męża).
Wyobraźcie sobie, że jeździ (a raczej wprasza się 'na kawe') po całej rodzinie (tak, ona) z dzieckiem (mała urodziła się 30 stycznia) w taką okropną pogodę - głównie silny wiatr i deszcz, na dodatek w moim regionie panuje wirus zapalenia oskrzeli (którego mam i ja). Oczywiście do nas jeszcze nie przyjechała, ale temat zaczęłam od jej nieodpowiedzialności. Sami swojego mieszkania jeszcze nie mają skończonego więc śpią u rodziców jej gacha, dziecko jest maleńkie i się z nim wszędzie włóczą, jest to normalne ? Czy ja jestem zbyt przewrażliwiona ?

A potem tak znikąd spytałam męża czy Aniołki dorastają?

taśta Jak nie My to kto??? 17 lutego 2015, 18:09

Jestem po wizycie kontrolnej, wszystko oczyściło się prawidłowo!!!! chociaż tyle dobrego.

Dostałam całą listę badań i skierowanie do poradni genetycznej także czas zacząć szukać "głębiej". Bardzo miło mnie zaskoczył lekarz bo z ogromnym zaangażowaniem i przejęciem sam zaproponował rozszerzoną diagnostykę, gdzie dla wielu jeszcze przy takim stanie rzeczy (ciąża biochemiczna i poronienie w 8 tyg) nie ma jeszcze podstaw a ten powiedział, że nie ma na co czekać!

Naładowana energią zaczynam nową walkę :)

dzabuch moja terapia 17 lutego 2015, 18:11

Dziś doświadczyłam jakiegoś zupełnie dziwnego uczucia. Chyba pierwszy raz w życiu poczułam, że wiele rzeczy jest niezależnie ode mnie. Ta niemoc, wywołała u mnie złość i jednocześnie zrezygnowanie. Trzęsły mi się ręce i zbierało na płacz. Jestem osobą, która wychodzi z założenia, że "jeśli czegoś nie da się zrobić, to znajdź osobę co o tym nie wie- przyjdzie i to zrobi!" Ja nie wierzę, że czegoś się nie da zrobić. Robię tak długo aż zrobię. Dziś zderzyłam się ze ścianą. To bardzo mnie zabolało.

klaudiaslask nasze starania o kropeczka 17 lutego 2015, 18:38

Kochane mam cudowne wiadomości crp spadło do 6,4 jest już w normie usg w porządku posiew krwi ok pobrali dziś mocz na posiew wynik tego badania oraz tego posiewu z punkcji będzie za 2 do 3 dni i jak wyjdą dobre i katarek minie to będziemy myśleć z lekarzem o wpisie mały nadal ładnie je przybiera jest grzeczny dużo śpi mało płacze jest kochany jestem dumna ;-)

18dc uż uwieziona przez dzisiejsza rzeczywistość, na karcie 0, zatankowałam za ostatnie 20 zl i co kontrolka zaczela po 3 km migac, jak to możliwe hmmm a do pracy jeszcze jakies 20 km, a wiec zawrocilam i zrobiłam sobie wolne, o ironio mój maz ma na koncie kase ale co zgubil karte i zoooonkkkkk :/ a snily mi się dziś dzieci i proszę już się nie zloszcze tylko smiac mi się chce :D

Dzisiaj dopadły mnie wątpliwości co do in vitro. Może by tak jeszcze poczekać może jest jakaś szansa na naturalne zajście. Musze na razie odrzucić myśli o tym i poczekać na ponowne badanie nasienia męża i jego wyniki. Wyniki może oczyszczą moje myśli.

5 dzień cyklu
49,9 kg

Fatalny dzień. Energii mam na tyle, żeby siedzieć na kanapie i powstrzymywać łzy. Wizja remontu w sypialni miała poprawić mi nastrój a jest chyba jeszcze gorzej. Chciałam znaleźć miejsce dla ewentualnego łóżeczka ale możliwe, że nigdy go tam nie ustawię. Jest mi potwornie ciężko i źle.

Przez tą prolaktynę pojechałam dziś do mojego ginekologa. Powiedział, że właściwie to prolaktyna jest w normie... i chyba tylko dlatego, że powiedziałam o moim stanie psychicznym przepisał mi Bromergon. Bo stwierdził, że stres może ją jeszcze podnosić... no i od dziś zaczynam 1/2 tabletki na noc. Może to coś pomoże :( no i powiedział, że mam się pokazać mimo wszystko na monitoringu 24-go....tak więc z mojego planu nici :/

Każdy dzień jest dla mnie jak męczarnia...

__________
1 śniadanie: Chleb żytni z białym serem i pomidorem
2 śniadanie: Jabłko
Obiad: Risotto z cebulą, cukinią, fasolką szparagową i zielonym groszkiem
Podwieczorek: Mleko z chia
Kolacja: Omlet z papryką

6 dzień z Luteiną
Ach jak te dni szybko lecą , już kolejny dzień przywoływania @. Troszkę to męczące ale wiem że cierpliwość popłaca i nadejdzie , nawet poczułam dziś ból miesiączkowy który mnie ucieszył i dał znak że już @ jest blisko hehe :D

Zakupiłam dziś termometr hm.. może to dziwne ale nie mieliśmy go odkąd wprowadziliśmy się do swego mieszkanka a teraz się przyda żeby kontrolować swoją tempke. Folik jutro zakupie i zaczne brać jak zalecała moja gin.
Ostatnie dni słoneczka wyłoniło tyle Mamuś z wózeczkami że szczerze zazdrość dusiła mnie w gardle , ale wiem że i ja doczekam się spacerków na początek z rosnącym brzuszkiem :)


Mam nadzieje że już nie długo ...!!

Kajtka Czekam na Ciebie... 17 lutego 2015, 20:28

Wczoraj powiedzialam w pracy. Moja team leaderka mnie pozytywnie zaskoczyla :)
Co mnie widzi pyta sie czy wszystko ok. Bo oczywiscie rozkleilam sie... chyba musialam upuscic stres po niedzielnej nocy...

Plamienie ustapily. Zazywam antybiotyk i oby to pomoglo.

Jutro mam USG!! i ciesze sie i troche boje. :)

Campari Niekończąca się walka trwa... 21 lutego 2015, 15:20

Wiem, że tytuł pamiętnika zostanie na dłużej...wiem to. M ma jeszcze nadzieję, ale przecież ja wiem, czuję, że nic z tego. Nie wiem naprawdę, jak mogłam być tak naiwna, przecież mi się nigdy nic łatwo nie udaje. Jakiś pech:-(

helutka droga do zielonej kropki 17 lutego 2015, 20:50

10cs
6dc (musiałam sprawdzić na wykresie - tak jestem teraz wycięta stąd :D )

Troszkę odżyłam. Mini urlop jednak dobrze robi. Mąż w delegacji. Totalna wolność. Odreagowałam.

To jest ostatni cykl, jaki daję sobie na zaciążenie bez pomocy /badań itp.
Jeśli nie zakończy się zieloną kropką - idę do nowego gina, robię badania, ogólnie: ruszam ziemię z posad.

Poza tym jestem bardzo spokojna i przyjmuję każdy dzień jak dar.
Wiem - takie filozoficzne pieprzenie w bambus, ale tak jest. Mam świadomość, że tak naprawdę na niewiele rzeczy mam wpływ, a już na pewno nie na ciążę. Jeśli jakaś Ręka tym nie pokieruje, to dziecka nie będzie.. i tyle.
Wierzę, że wszystko ma swój czas.
To, że nie rozumiem tego przydługiego czekania - to już jest mój problem.. :)

Będzie dobrze.
Kiedyś na pewno.

Dzisiaj jest już lepiej, humorek 90* inny, brzucho boli, mniej niż serducho po wczorajszych przemyśleniach.. Zobaczymy co będzie dalej.. Boże dopomóż.

świeżnka sinusoida uczuć 17 lutego 2015, 21:21

Ech..... jestem taaaka zakochana !!!! :-) mężuś mój wspaniały :-)!!! tak tylko sobie napisałam :-) Dobranoc ;-)

Bergo Bergo - nowa ja 17 lutego 2015, 21:36

No oczywiście, że skok! Dziś nagle zaczął przewracać się z brzuszka na plecy. Powtórzył to kilka razy i ewidentnie ma z tego radochę. A wraz z tą umiejętnością zrobiło się nagle spokojnie na przewijaku po kąpaniu, mleko zostało zjedzone do ostatniej kropelki bez płaczu, a po jedzonku nie było marudzenia tylko małe śliczne dzieciątko, które spędziło z nami przed snem pół godzinki na pięknych uśmiechach i gaworzeniu :)Zobaczymy jeszcze jak noc minie. Oby spał, bo rano nie odeśpimy. Mamy wizytę u hepatologa, więc trzeba będzie wstać. Już mnie trzęsie na samą myśl. Wizyta w szpitalu, w CZMP. Aż się boję. Mam uraz do szpitali... Pewnie znowu spędzimy godzinę w najlepszym wypadku czekając na swoją kolej mimo, że niby wizyta umówiona na konkretną godzinę. Znowu "przemiła" rejestratorka strzeli focha, że nie mam 7 rąk i nie mogę jej wyjmować pojedynczo wypisów szpitalnych z teczki. No bo sama nie może. Na jednej ręce dziecko w foteliku czyli waga już naprawdę ciężka, w drugiej torba niezbędnik niemowalaka (mleko, pieluchy, kocyk itd.), "w trzeciej" segregator z papierami i jeszcze babkę obsłuż. Bo wpiąć fotelika w stelaż i wjechać z wózkiem nie wolno! Pokój do zmiany pieluch i karmienia non stop zajęty, a oczywiście jest tylko jeden. No i ludzie w kolejce różni... Ostatnio młody płakał, odeszłam z nim na bok uspokoić go, bo chciał spać a nie mógł ze względu na hałasujące starsze dzieci, ktore się bawiły. I w tym momencie oczywiście ktoś nam się wpierdzielił w kolejkę i wlazł do gabinetu. Mimo, że zwróciłam uwagę- dostałam "reprymendę" od pielęgiary i musiałam czekać! Nienawidzę państwowej służby zdrowia! Za brak poszanowania pacjenta, brak organizacji, za brud w przychodniach, za gburowatość personelu.
Mam nadzieję, że ta jutrzejsza wizyta to już będzie jedna z ostatnich. Pewnie znowu nam zlecą zbadać transaminazy, morfologię, może posiewy jakieś. Znowu będzie pobieranie krwi :( Oby wyniki były dobre! Jak będą, to będziemy mogli zaczepić smyka.

A tak się wczoraj śmiał w głos. Dla mnie to jest ekstra!
https://www.youtube.com/watch?v=pXKP2Uv8Zx4

Ralpina Matylda? 17 lutego 2015, 21:50

7dc. Wtorek. Zabiegany dzień, ale w tym zabieganiu odebrałam wyniki hormonów. Wszystko w normie. Odetchnęłam z ulgą. Dla pewności sprawdzę sobie jeszcze progesteron w 7dpo. Bo mam ostatnią lekką obawę, że mi go w II fazie brakuje. Ale to akurat mały kłopot, bo dostanę Duphaston i powinno być pięknie :) Mam mocne pozytywne przeczucie co do tego cyklu... W końcu urodzinowy :)

Byłyśmy z Majką u fryzjera - wyglądamy pięknie :)
Majka dzisiaj na dobranoc wyrecytowała po kolei Murzynka Bambo, Abecadło i Grzesia Kłamczucha. Stałam, słuchałam i łza kręciła mi się w oku. Jestem dumna. Po raz kolejny w tym tygodniu jestem niesamowicie z niej dumna. I czuję się wyjątkowo, że jestem jej mamą. I sama się dziwię skąd u mnie tyle matczynych uczuć. Gdzie one były schowane, zanim Majka się pojawiła? Nie miałam o ich istnieniu najmniejszego pojęcia :)

Treningi rozciągające in progreess. Już zupełnie niedlugo dotknę głową kolan... :)

W pracy najlepszy tydzień ever.

Jednym słowem - niekończące się pasmo sukcesów :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 18 lutego 2015, 09:43

Lollis Ja + On + Ona ...i ? 17 lutego 2015, 22:21

38 tc + 3 dni
6 dni do planowanego cięcia cesarskiego

A ja dalej w dwupaku!
Oglądając szczęśliwe brzdące, które co raz pojawiają się na belly mam wrażenie, że tylko ja zostałam jeszcze w ciąży :P

Mam pojedyncze skurcze (chyba to skurcze ?!) i w niedziele miałam moment w którym myślałam, że odchodzą mi wody. Niestety alarm był fałszywy. Znowu !!!
A tyle razy wyobrażałam sobie moment w którym widzę minę mojego męża gdy krzyczę "wooooodyyyy mi odeszły !!! " Ale wygląda na to, że się nie doczekam :-)

Dzisiaj mieliśmy ostatnią - siódmą wizytę. Badanie "podwozia" moja pani doktor podsumowała jednym słowem: miękko.
Położenie miednicowe- co tylko potwierdziło USG.
Czyli 23 lutego o 8:00 stawiamy się na IP w kolejce do cesarskiego cięcia.
O dziwo, wód mam więcej niż kiedykolwiek, więc ich odejście byłoby na pewno spektakularne ;-)

Nasza córcia waży 3 kg według pomiarów <3 za to ja ważę 17 kg więcej niż przed ciążą.

Ostanie dni wykorzystuje na zajęcie myśli czymkolwiek. Tak więc duuużooo szydełkowałam i kończę zamówienie na zaproszenia ślubne. Cały czas dorzucam coś do torby do szpitala ( nie wiem czy się zamknie :/ ), na sprzątanie nie bardzo mam już siły ale ogarnę troszkę domek przez weekend.
Podliczyłam też ile kosztowała nas wyprawka dla dziecka, bo sporo osób nas o to pytało.
A to moje podsumowanie:

http://amamaoszczedza.blogspot.com/2015/02/ile-kosztuje-pierwsze-dziecko.html

Na koniec wrzucam kilka fotek swojego szydełkowego szaleństwa i zaproszeń nad którymi obecnie działam :D Postaram się zrobić też zdjęcia brzucha, jak tylko będzie mi się chciało ;-)

798b17be3d5fa1famed.jpg

c30d002b5ff37b64med.jpg

a74ec8eceab09280med.jpg





UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)