3 dni do bety
Caly moj entuzjazm i nadzieja,ze sie udalo gdzies odlecial
Nikt nie jest mi w stanie wytlumaczyc, ze plamienia to nie znaczy ,ze to koniec marzen
Dla mnie kojarza sie z jednym - nie udalo sie. Doszukuje oczywiscie sie tez innych negaywnym objawow, np. piersi przestaly mnie bolec, temperatura spadla
nie duzo , jednak....
Maz kazal mi lezec w lozku, tym bardziej ,ze jest paskudna pogoda a na drogach lod, jednak lezac mam jeszcze wiecej czasu do myslenia ;( zglupiec mozna...
Zmęczenie, senność, senność, zmęczenie i ból podbrzusza od kilku dni.
Poza tym spoko, czekam soboty... aaaa ciekawe co to będzie
I na pewno nie będzie to test ciążowy
Jutro test:-(((
Pierwszy dzień szkolenia za mną.
Ta praca też jest na stacji benzynowej.
Ale jest zupełnie inny system kasowy, zupełnie inne standardy obsługi, inne procedury... i jestem zła na siebie, że nie łapię tego tak jak chce czy powinnam. Wiem, że po 4 h trudno jest mówić o załapaniu wszystkiego w 100% ale ja strasznie dużo od siebie wymagam w takich kwestiach i przez to znów się trochę załamałam.
Tym bardziej, że szkolenie mam na stacji miejskiej a praca jest na stacji autostradowej, wraz z natężeniem ruchu trzeba szybciej obsługiwać. Boję się.
Wczoraj wieczorem w łóżku znowu zaczęłam ciężki temat, przez M. (siostrę męża).
Wyobraźcie sobie, że jeździ (a raczej wprasza się 'na kawe') po całej rodzinie (tak, ona) z dzieckiem (mała urodziła się 30 stycznia) w taką okropną pogodę - głównie silny wiatr i deszcz, na dodatek w moim regionie panuje wirus zapalenia oskrzeli (którego mam i ja). Oczywiście do nas jeszcze nie przyjechała, ale temat zaczęłam od jej nieodpowiedzialności. Sami swojego mieszkania jeszcze nie mają skończonego więc śpią u rodziców jej gacha, dziecko jest maleńkie i się z nim wszędzie włóczą, jest to normalne ? Czy ja jestem zbyt przewrażliwiona ?
A potem tak znikąd spytałam męża czy Aniołki dorastają?
Jestem po wizycie kontrolnej, wszystko oczyściło się prawidłowo!!!! chociaż tyle dobrego.
Dostałam całą listę badań i skierowanie do poradni genetycznej także czas zacząć szukać "głębiej". Bardzo miło mnie zaskoczył lekarz bo z ogromnym zaangażowaniem i przejęciem sam zaproponował rozszerzoną diagnostykę, gdzie dla wielu jeszcze przy takim stanie rzeczy (ciąża biochemiczna i poronienie w 8 tyg) nie ma jeszcze podstaw a ten powiedział, że nie ma na co czekać!
Naładowana energią zaczynam nową walkę 
Dziś doświadczyłam jakiegoś zupełnie dziwnego uczucia. Chyba pierwszy raz w życiu poczułam, że wiele rzeczy jest niezależnie ode mnie. Ta niemoc, wywołała u mnie złość i jednocześnie zrezygnowanie. Trzęsły mi się ręce i zbierało na płacz. Jestem osobą, która wychodzi z założenia, że "jeśli czegoś nie da się zrobić, to znajdź osobę co o tym nie wie- przyjdzie i to zrobi!" Ja nie wierzę, że czegoś się nie da zrobić. Robię tak długo aż zrobię. Dziś zderzyłam się ze ścianą. To bardzo mnie zabolało.
Kochane mam cudowne wiadomości crp spadło do 6,4 jest już w normie usg w porządku posiew krwi ok pobrali dziś mocz na posiew wynik tego badania oraz tego posiewu z punkcji będzie za 2 do 3 dni i jak wyjdą dobre i katarek minie to będziemy myśleć z lekarzem o wpisie mały nadal ładnie je przybiera jest grzeczny dużo śpi mało płacze jest kochany jestem dumna 
18dc uż uwieziona przez dzisiejsza rzeczywistość, na karcie 0, zatankowałam za ostatnie 20 zl i co kontrolka zaczela po 3 km migac, jak to możliwe hmmm a do pracy jeszcze jakies 20 km, a wiec zawrocilam i zrobiłam sobie wolne, o ironio mój maz ma na koncie kase ale co zgubil karte i zoooonkkkkk
a snily mi się dziś dzieci i proszę już się nie zloszcze tylko smiac mi się chce 
Nasz wstydniś 

Dzisiaj dopadły mnie wątpliwości co do in vitro. Może by tak jeszcze poczekać może jest jakaś szansa na naturalne zajście. Musze na razie odrzucić myśli o tym i poczekać na ponowne badanie nasienia męża i jego wyniki. Wyniki może oczyszczą moje myśli.
5 dzień cyklu
49,9 kg
Fatalny dzień. Energii mam na tyle, żeby siedzieć na kanapie i powstrzymywać łzy. Wizja remontu w sypialni miała poprawić mi nastrój a jest chyba jeszcze gorzej. Chciałam znaleźć miejsce dla ewentualnego łóżeczka ale możliwe, że nigdy go tam nie ustawię. Jest mi potwornie ciężko i źle.
Przez tą prolaktynę pojechałam dziś do mojego ginekologa. Powiedział, że właściwie to prolaktyna jest w normie... i chyba tylko dlatego, że powiedziałam o moim stanie psychicznym przepisał mi Bromergon. Bo stwierdził, że stres może ją jeszcze podnosić... no i od dziś zaczynam 1/2 tabletki na noc. Może to coś pomoże
no i powiedział, że mam się pokazać mimo wszystko na monitoringu 24-go....tak więc z mojego planu nici 
Każdy dzień jest dla mnie jak męczarnia...
__________
1 śniadanie: Chleb żytni z białym serem i pomidorem
2 śniadanie: Jabłko
Obiad: Risotto z cebulą, cukinią, fasolką szparagową i zielonym groszkiem
Podwieczorek: Mleko z chia
Kolacja: Omlet z papryką
6 dzień z Luteiną
Ach jak te dni szybko lecą , już kolejny dzień przywoływania @. Troszkę to męczące ale wiem że cierpliwość popłaca i nadejdzie , nawet poczułam dziś ból miesiączkowy który mnie ucieszył i dał znak że już @ jest blisko hehe 
Zakupiłam dziś termometr hm.. może to dziwne ale nie mieliśmy go odkąd wprowadziliśmy się do swego mieszkanka a teraz się przyda żeby kontrolować swoją tempke. Folik jutro zakupie i zaczne brać jak zalecała moja gin.
Ostatnie dni słoneczka wyłoniło tyle Mamuś z wózeczkami że szczerze zazdrość dusiła mnie w gardle , ale wiem że i ja doczekam się spacerków na początek z rosnącym brzuszkiem 
Mam nadzieje że już nie długo ...!!
Wczoraj powiedzialam w pracy. Moja team leaderka mnie pozytywnie zaskoczyla 
Co mnie widzi pyta sie czy wszystko ok. Bo oczywiscie rozkleilam sie... chyba musialam upuscic stres po niedzielnej nocy...
Plamienie ustapily. Zazywam antybiotyk i oby to pomoglo.
Jutro mam USG!! i ciesze sie i troche boje. 
Wiem, że tytuł pamiętnika zostanie na dłużej...wiem to. M ma jeszcze nadzieję, ale przecież ja wiem, czuję, że nic z tego. Nie wiem naprawdę, jak mogłam być tak naiwna, przecież mi się nigdy nic łatwo nie udaje. Jakiś pech:-(
10cs
6dc (musiałam sprawdzić na wykresie - tak jestem teraz wycięta stąd
)
Troszkę odżyłam. Mini urlop jednak dobrze robi. Mąż w delegacji. Totalna wolność. Odreagowałam.
To jest ostatni cykl, jaki daję sobie na zaciążenie bez pomocy /badań itp.
Jeśli nie zakończy się zieloną kropką - idę do nowego gina, robię badania, ogólnie: ruszam ziemię z posad.
Poza tym jestem bardzo spokojna i przyjmuję każdy dzień jak dar.
Wiem - takie filozoficzne pieprzenie w bambus, ale tak jest. Mam świadomość, że tak naprawdę na niewiele rzeczy mam wpływ, a już na pewno nie na ciążę. Jeśli jakaś Ręka tym nie pokieruje, to dziecka nie będzie.. i tyle.
Wierzę, że wszystko ma swój czas.
To, że nie rozumiem tego przydługiego czekania - to już jest mój problem.. 
Będzie dobrze.
Kiedyś na pewno.
Dzisiaj jest już lepiej, humorek 90* inny, brzucho boli, mniej niż serducho po wczorajszych przemyśleniach.. Zobaczymy co będzie dalej.. Boże dopomóż.
Ech..... jestem taaaka zakochana !!!!
mężuś mój wspaniały
!!! tak tylko sobie napisałam
Dobranoc 
No oczywiście, że skok! Dziś nagle zaczął przewracać się z brzuszka na plecy. Powtórzył to kilka razy i ewidentnie ma z tego radochę. A wraz z tą umiejętnością zrobiło się nagle spokojnie na przewijaku po kąpaniu, mleko zostało zjedzone do ostatniej kropelki bez płaczu, a po jedzonku nie było marudzenia tylko małe śliczne dzieciątko, które spędziło z nami przed snem pół godzinki na pięknych uśmiechach i gaworzeniu :)Zobaczymy jeszcze jak noc minie. Oby spał, bo rano nie odeśpimy. Mamy wizytę u hepatologa, więc trzeba będzie wstać. Już mnie trzęsie na samą myśl. Wizyta w szpitalu, w CZMP. Aż się boję. Mam uraz do szpitali... Pewnie znowu spędzimy godzinę w najlepszym wypadku czekając na swoją kolej mimo, że niby wizyta umówiona na konkretną godzinę. Znowu "przemiła" rejestratorka strzeli focha, że nie mam 7 rąk i nie mogę jej wyjmować pojedynczo wypisów szpitalnych z teczki. No bo sama nie może. Na jednej ręce dziecko w foteliku czyli waga już naprawdę ciężka, w drugiej torba niezbędnik niemowalaka (mleko, pieluchy, kocyk itd.), "w trzeciej" segregator z papierami i jeszcze babkę obsłuż. Bo wpiąć fotelika w stelaż i wjechać z wózkiem nie wolno! Pokój do zmiany pieluch i karmienia non stop zajęty, a oczywiście jest tylko jeden. No i ludzie w kolejce różni... Ostatnio młody płakał, odeszłam z nim na bok uspokoić go, bo chciał spać a nie mógł ze względu na hałasujące starsze dzieci, ktore się bawiły. I w tym momencie oczywiście ktoś nam się wpierdzielił w kolejkę i wlazł do gabinetu. Mimo, że zwróciłam uwagę- dostałam "reprymendę" od pielęgiary i musiałam czekać! Nienawidzę państwowej służby zdrowia! Za brak poszanowania pacjenta, brak organizacji, za brud w przychodniach, za gburowatość personelu.
Mam nadzieję, że ta jutrzejsza wizyta to już będzie jedna z ostatnich. Pewnie znowu nam zlecą zbadać transaminazy, morfologię, może posiewy jakieś. Znowu będzie pobieranie krwi
Oby wyniki były dobre! Jak będą, to będziemy mogli zaczepić smyka.
A tak się wczoraj śmiał w głos. Dla mnie to jest ekstra!
https://www.youtube.com/watch?v=pXKP2Uv8Zx4
7dc. Wtorek. Zabiegany dzień, ale w tym zabieganiu odebrałam wyniki hormonów. Wszystko w normie. Odetchnęłam z ulgą. Dla pewności sprawdzę sobie jeszcze progesteron w 7dpo. Bo mam ostatnią lekką obawę, że mi go w II fazie brakuje. Ale to akurat mały kłopot, bo dostanę Duphaston i powinno być pięknie
Mam mocne pozytywne przeczucie co do tego cyklu... W końcu urodzinowy 
Byłyśmy z Majką u fryzjera - wyglądamy pięknie 
Majka dzisiaj na dobranoc wyrecytowała po kolei Murzynka Bambo, Abecadło i Grzesia Kłamczucha. Stałam, słuchałam i łza kręciła mi się w oku. Jestem dumna. Po raz kolejny w tym tygodniu jestem niesamowicie z niej dumna. I czuję się wyjątkowo, że jestem jej mamą. I sama się dziwię skąd u mnie tyle matczynych uczuć. Gdzie one były schowane, zanim Majka się pojawiła? Nie miałam o ich istnieniu najmniejszego pojęcia 
Treningi rozciągające in progreess. Już zupełnie niedlugo dotknę głową kolan... 
W pracy najlepszy tydzień ever.
Jednym słowem - niekończące się pasmo sukcesów 
Wiadomość wyedytowana przez autora 18 lutego 2015, 09:43
38 tc + 3 dni
6 dni do planowanego cięcia cesarskiego
A ja dalej w dwupaku!
Oglądając szczęśliwe brzdące, które co raz pojawiają się na belly mam wrażenie, że tylko ja zostałam jeszcze w ciąży 
Mam pojedyncze skurcze (chyba to skurcze ?!) i w niedziele miałam moment w którym myślałam, że odchodzą mi wody. Niestety alarm był fałszywy. Znowu !!!
A tyle razy wyobrażałam sobie moment w którym widzę minę mojego męża gdy krzyczę "wooooodyyyy mi odeszły !!! " Ale wygląda na to, że się nie doczekam 
Dzisiaj mieliśmy ostatnią - siódmą wizytę. Badanie "podwozia" moja pani doktor podsumowała jednym słowem: miękko.
Położenie miednicowe- co tylko potwierdziło USG.
Czyli 23 lutego o 8:00 stawiamy się na IP w kolejce do cesarskiego cięcia.
O dziwo, wód mam więcej niż kiedykolwiek, więc ich odejście byłoby na pewno spektakularne 
Nasza córcia waży 3 kg według pomiarów
za to ja ważę 17 kg więcej niż przed ciążą.
Ostanie dni wykorzystuje na zajęcie myśli czymkolwiek. Tak więc duuużooo szydełkowałam i kończę zamówienie na zaproszenia ślubne. Cały czas dorzucam coś do torby do szpitala ( nie wiem czy się zamknie
), na sprzątanie nie bardzo mam już siły ale ogarnę troszkę domek przez weekend.
Podliczyłam też ile kosztowała nas wyprawka dla dziecka, bo sporo osób nas o to pytało.
A to moje podsumowanie:
http://amamaoszczedza.blogspot.com/2015/02/ile-kosztuje-pierwsze-dziecko.html
Na koniec wrzucam kilka fotek swojego szydełkowego szaleństwa i zaproszeń nad którymi obecnie działam
Postaram się zrobić też zdjęcia brzucha, jak tylko będzie mi się chciało 



Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.