Co za gburowate baby w tym laboratorium siedzą...
5cs, 7dc
Oblężenie na systemie rezerwacji sie udało. Mam wizyte na pt 7:30 wiec odpuszczam jutrzejsza zwłaszcza ze @ jeszcze dycha. Muszę jeszcze tylko do kompletu dorwać jakiś termin na 6 marca i bede w miarę obstawiona, najwyżej niektóre z wizyt sie odwoła. Od przybytku głowa nie boli...
18 tydzień 4 dzień ciąży
5 miesiąc - II TRYMESTR 
46% ciąży 
Do wizyty zostało: 13dni 
Zostało 150dni do porodu super 
Dzisiaj z rana energii nie za wiele, za oknami szaro-buro. Mój kochany synuś wczoraj coraz bardziej dawał o sobie znać, już od samego rana, teraz czuje że to nie jest takie przelewanie tylko poruszanie mojego syneczka. Mam nadzieję, że wszystko u niego ok i rośnie sobie zdrowo. Do wizyty jeszcze daleko 13dni. Jakoś specjalnego stresa nie mam. Ciągle wierzę, że jest wszystko ok z małym. Bóg nad nami czuwa.
Wczoraj Klaudia mi powiedziała mamo jest mu smutno bo nie mamy dla Kacperka ubranek w co go ubierzemy jak się urodzi, jak mamy wszystko dla dziewczynek??? Normalnie łzy miałam w oczach, ona tak bardzo myśli o nim, ciągle, mówi do brzuszka, całuje go
widać jak bardzo go kocha i czeka na niego. Tym razem musi się udać. Powiedziałam że kupimy małemu parę rzeczy za niedługo a później będzie już miał swoją szafkę z ubrankami 
Rzeczywiście po Wiki zostało nam sporo ubranek różowych eheeh i będę po porodzie się musiała zająć sprzedawaniem jej ubranek i po Klaudii pół piwnicy
Ciągle myślałam że będzie to panienka i ubranka się przydają, ale facet drugi potrzebny jest nam w domku i gorąco na niego czekamy.
Ja czuje się dosć dobrze, choć wieczorami czuje że przydałoby się położyć na chwilę i odpocząć, bo ciągle coś do załatwienia i nie ma czasu na odpoczynek.
Wczoraj miałam iść do endo z wynikami i nie zdążyłam niestety, spróbuje jutro.
Poziom cukru na dobrym poziomie, nie przekraczam normy, także jest ok.
Ciał ketonowych i cukru w moczu nie ma, także super. Oby tak dalej, jedynie menu muszę sobie urozmaicić bo nudne jest to obecne. Ciągle to samo, muszę poprostu normalnie jeść bez słodyczy i słodkiego i w mniejszych ilościach a częściej i wtedy zobaczymy.
Jutro też spotkanie w kościele czy znowu będzie obfity dzień hehehe po pracy szybko do endo, obiad, a później na 19:00 spotkanie komunijne w kościele.
W piątek fryzjer wkońcu coś zrobię z tymi brzydkimi odrostami. Chciałam też grzywkę obciąć, ale kurcze stracha mam troszkę.
Bo ja teraz mam bez grzywki tzn. grzywka na bok, taka długa, a mam ochotę zaszaleć i chyba się skuszę, a co mi ehhehe
Wiadomość wyedytowana przez autora 11 grudnia 2015, 06:51
26 dc
Czuje ją, po prostu ją czuje, okropną, wredną małpę 
Cycki napęczniałe, do tego ten cholerny śluz zwiastujący okres i to uczucie wewnątrz. Już wiem że cykl stracony
Kurcze co się ze mną dzieje.
Jutro jedziemy na weekend w rodzinne strony. Trochę odsapnę, odstresuje się i będę czekać na kolejną owulacje. Mam też w planach jakieś podstawowe badania, morfologię, ob, tsh, nie wiem co jeszcze zrobić. Chyba też zacznę myśleć o wizycie u gina. Ostatnią kontrolę miałam rok temu, długo ale nic się złego nie działo, a ja nie jestem typem osoby która lata z byle czym do lekarza. Mam też lipe z dzieckiem bo nie mam jej z kim zostawić i będę musiała zabrać ją ze sobą, mam nadzieje że nie będą robić o to problemu.
Temat pamietnika powinnam zmienic - z "czekamy na pisklaczka" na "czekamy na @"....
Ok, pogodzilam sie z brakiem ciazy. Nie rycze, nie jestem zalamana - jak w ostatnim miesiacu na przyklad. Przyjelam to z dystansem i chlodem. Nawet mozna powiedziec, ze sie tego spodziewalam. Nie obeszlo mnie to jakos szczegolnie, choc gdziestam w glebi serca dalej jestem zawiedziona. Wiadomo - moje plany na przyszlosc oddalaja sie. W pracy mamy masakre, szef mi powiedzial ze za pare miesiecy go juz z nami nie bedzie, przyszlosc dzialu niepewna. Boje sie, ze z moja praca moze byc roznie. Tak cudownie byloby teraz zajsc w ciaze, pojsc na macierzynski... Na dodatek wczoraj kolega mi opowiadal, ze na dziecko przysluguje tutaj 400 EUR jesli jeden z rodzicow nie pracuje przez 3 lata. To przeciez moglabym byc ja, bylabym taka szczesliwa! Jestem jednak swiadoma, ze to jeszcze nie teraz - i ze pewnie bez pomocy lekarskiej to juz nawet nie ma co probowac.
Co mnie teraz martwi?
Brak @. Nigdy nie sadzilam, ze cos takiego moze martwic - ale w ciagu ostatnich kilku miesiecy moja miesiaczka jest coraz krotsza. Cykle sa z kiepskim skokiem owulacyjnym. Faza lutealna sie wydluza (po witaminie B6?). Zawsze mialam cycle 25-26 dniowe - a tutaj juz 29 dzien mija i nic. Temperatura spadla do beznadziejnego poziomu pokazujac mi, ze na ciaze to w ogole nie ma co liczyc. Tak bardzo sie boje - co sie dzieje z moim cialem?...

Powiem wam że przeczytałam za jednym zamachem ale majtki nie spadają jak to się mówi. Niczego nowego się nie dowiedziałam. W sumie to każda z nas mogłaby wydać swój pamiętnik w formie książki i na pewno znalazłoby się więcej ciekawszych historii tu na OVU. Ale podziwiam za inicjatywę, odwagę itp żeby jak najwięcej takich rzeczy mogło ujrzeć światło dzienne. Może dzięki takim książką nasze zacofane społeczeństwo przejrzy na oczy i przestanie żyć zabobonami ... marne szanse na oświecenie ale zawsze trzeba mieć nadzieję że coś się zmieni 
Lecę już drugie opakowanie antyków... szczerze mówiąc myślałam że jak się to bierze to franca jest bezbolesna. A mnie tak wymordowało że strach się bać mam nadzieję że teraz mnie oszczędzi chociaż trochę
A i dzisiaj dostałam mega wysypu pryszczy wyglądam jak nastolatka
I nie wiem czy to po antybiotykach czy po antykach. A i jeszcze dobra wiadomość z klinki do rozpoczęcia procedury IVF wystarczy że ja będę miała ujemny wynik na ureplasmę
Coś mi się wydaję że w okolicach dnia matki zaczniemy stymulację ale jeszcze ciiii nie zapeszamy.
Wiadomość wyedytowana przez autora 5 maja 2015, 17:49
do kitu:(
miałam dziś dzień z laboratorium czyli cały pakiecik badań - mocz, morfologia, TSH, FT4, progesteron i słynny dziadowski test obciążenia glukozą.
i co?
nie dałam rady tej dziadowskiej glukozie!
Wzięłam z sobą cytrynkę, bo czytałam że pomaga, babeczki z recepcji przyklasnęły że super, to jakoś pójdzie, ale piguła od kłucia stwierdziła że ona o takich wynalazkach nie słyszała, że na czczo to na czczo absolutnie, nic nie wolno ani jeść ani nawet pić (specem nie jestem ale mega często kontroluję tarczycę zawsze na czczo i nikt nigdy nie mówił że woda jest zła! nawet babeczki z poprzednich laboratoriów mi kazały cokolwiek się rano napić bo wtedy lepiej krew leci, a ja mam jakieś lipne żyły i często nie chce lecieć).
i nie dało rady cichcem cytrynki dodać bo piguła sama roztwór przygotowała (w dwóch kubkach! po co w dwóch?!?!?! jeden by starczył po co to aż tak rozcieńczać i przedłużać mękę?
)
sama mi podała i sama na ręce i usta patrzyła.
toteż sama potem oglądała jak jeszcze na początku drugiego kubka zielona wisiałam głową nad zlewem zwracając to obrzydlistwo chyba nawet z nawiązką
wiem że to głupie ale jest mi jakoś smutno i przykro.
nie dałam rady głupiemu testowi na glukozę.
i ja chcę dziecko rodzić, matką być! jak głupiej glukozie nie dałam rady. Czuję się jakby to była jakaś moja porażka, jakiś oblany egzamin.
Każdej dziewczynie, która wyskoczyłaby mi z taką historią powiedziałabym oczywiście że ma się puknąć w czoło, że czym się przejmuje, że nie ona pierwsza i nie ostatnia, że nic nie szkodzi i trudno, że bywa, że takie przygody, że następnym razem się uda i głowa do góry, bo jakby tylko takie problemy były to świat byłby piękny....
ja to wszystko wiem, to racja, ale i tak mi źle:(
głupek jestem, co nie?
Leczenie piesława zmierza ku końcowi (taką mam nadzieję)
dostał już 5 chemii, w poniedziałek ma prawdopodobnie ostatnią
w międzyczasie spadała odporność prawie do zera, przyplątało się zapalenie pęcherza (antybiotyk 3 tyg)
w kółko badanie moczu, krwi wyczerpujące
zrobione usg brzucha (w celu wykluczenia przerzutu na pęcherz) wykazało zmiany na śledzionie
nie wiadomo czy to krwiak od chemii czy przerzut tego co miał czy trzecia najgorsza, śmiertelna opcja inny rodzaj nowotworu
dół, totalny dół, niemoc, łzy rano, łzy w południe, łzy wieczorem
płacz i żal, że czas ucieka
kolejne usg - pół godziny go badali
pół godziny ciągnące się w nieskończoność
nagromadzone emocje, nerwy znajdują ujście
rozklejam się jak lekarz wychodzi z psem na rękach i zaprasza do siebie do gabinetu
czekam na wynik jak na wyrok
na razie zmiana nie urosła, więc bądźmy dobrej myśli
najbliższa wizyta i kolejne usg
jesli zmiana nie urosła dajemy ostatnia chemię
jesli zmiana urośnie - biopsja i chemia dopiero z kilka dni..i czekamy na wynik histo ..kuźwa i kolejne 2-3 tyg nerwówki
jeśli będzie nowotwór śledziony - usuwamy ją
najważniejsze, że pieseł podczas chemioterapii dobrze się czuł, nie miał nudności, nie wymiotował, nie wyłysiał
gdyby nie wygolone łapy nikt nie wiedziałby, że tak ciężko choruje i przechodzi takie leczenie
Będzie dobrze. MUSI! 
Progesteron 56,84 
Mój kochany Pan Doktor napisał,że mój progesteron jest wyśmienity 
Wiadomość wyedytowana przez autora 24 lutego 2015, 17:48
5cs, 6dc
Najpierw nie chciala przyjsc teraz nie chce odejsc… Zwykle 6dc bylo juz lekkie pozegnalne plamienie a tu nie zapowiada sie na pozegnanie…
Dzis rano po oblezeniu rejestracji on-line, cudem wyrwalam termin u mojej gin na czwartek rano - 8dc. Kiedys gdy wspominala o monitoringu [przed ciaza bezzarodkowa] mowila zeby monitorowac od 9dc.
Jesli przeciagnie mi sie @, monitoring w 8dc jak zakladam nie bedzie mial sensu a wtedy nastepny termin ktory udalo mi sie zblokowac to dopiero 13dc - cholera wie czy to juz nie za pozno na zaczynanie monitoringu…
Z moim standardem cyklu raczej nie wierze w coda ze bedzie juz po owu ale nie wiem czy monitoringu nie powinno zaczac sie odpowiednio wczesnie zeby miec okres porownawczy… a jesli tak to moze byc lipa.
wizyta w klinice: 
możemy podejść do IUI jeszcze raz czy dwa ale w sumie nie ma to sensu
w moim wieku i z niepłodnością idiopatyczną szkoda czasu
W związku z tym, że mamy pełna dokumentację kwalifikujemy się do programu 
dostaliśmy regulamin programu do przeczytania i mamy się w domu na spokojnie zastanowić czy podchodzimy
powiedziałam, że jesteśmy zdecydowani, więc dostałam skierowanie na badania, z których wynikami mamy zjawić się na wizytę rejestracyjną
badanie męża:
Antygen HBs
P/c anty HCV
WR test przesiewowy
HIV test przesiewowy
badanie moje 2-3 dc:
Antygen HBs
P/c anty HCV
WR test przesiewowy
HIV test przesiewowy
TSH
FSH
LH
Estradiol
Chlamydia trachomatis IgG
Chlamydia trachomatis IgM
AMH
najważniejsze
badania robimy na NFZ
wizytę rejestracyjną mamy 27.03.2015 r.
i w kolejnym cyklu startowalibyśmy 
kwiecień jest nasz? 
Wiadomość wyedytowana przez autora 11 marca 2015, 11:41
Powolutku zbliża się czwarteczek dzień sprawdzenia jajeczek hahaha
ale się zrymowało
mam nadzieję że Bóg pozwoli nam się w końcu cieszyć z upragnionego bobasa. No bo ile można cierpieć i czekać no ile Panie Boże? Odpowiedz mi proszę lub daj znak że dasz mi upragnione szczęście, że pozwolisz mi w końcu obdarzyć miłością małego szkraba...
25t5d
100 dni do porodu !
Eh niby ten czas szybko leci, bo jeszcze nie dawno było 200 dni
ale ja bym wolała mieć to już z głowy 
Z okazji studniówki otrzymałam zamówioną paczkę z kolejną częścią wyprawki 




Mam straszną potrzebę kupowania
już się opamiętałam w ciuchach to teraz nowy cel 
Strach pomyśleć co będzie jak się wyprowadzimy i będę urządzać pokój :o 
Kurcze, ale jestem poruszona. Łażąc bez celu po facebooku trafiłam na profil byłej dziewczyny mojego byłego chłopaka. Takie tam, stare czasy. Najpierw zareagowałam zazdrością, bo widzę, że dziecko ma. Ale potem... zamarłam. Ogolona na łyso... z każdym zdjęciem i postem coraz większą grozą wieje. Okazało się, że jest chora na raka. Wykryto go podczas porodu (białaczka)... Masakra! Nie mogę w to uwierzyć, może dlatego, że to pierwsza w miarę znajoma mi osoba w moim wieku...
Ja generalnie odsuwam od siebie myśl, że mogłabym być na coś poważniej chora. Ja, mój mąż, moja przyjaciółka. Po prostu takie opcji mój mózg nie bierze pod uwagę, nie ma możliwości.
Jedno, co dobre z tego mojego odkrycia (poza tym, że cieplej myślę o tej dziewczynie, wysyłam jej telepatycznie milion dobrych myśli!) to, że zarejestrowałam się w bazie dawców szpiku. Bo dla niej dawcy nie ma... I pewnie są tysiące takich osób, dla których nie ma dawców - tzn może i są, ale nieznani, bo niezarejestrowani.
Wiem, wiem - teraz jak się o dziecko staram, to może i bez sensu. Ale niekoniecznie, bo póki co w ciąży nie jestem. Bo może za kilka miesięcy o tym zapomnę, a akurat jestem szpikowym bliźniakiem jakieś dziewczyny, chłopaka...
Oczywiście moja agitacyjna dusza już się odzywa, już mam ochotę zachęcać wszystkich do rejestracji... No ale powściągam ją. Większe persony ode mnie zachęcały (pamiętacie - Doda, Nergal i cały celebrycji świat). Mnie to wtedy oczywiście przekonało, kibicowałam akcji, ale na tym się skończyło. Dopiero jak jakoś bardziej personalnie to poczułam, to znalazłam czas. (a tak na marginesie, może jednak poagituję
Bo ja myślałam, że żeby się zarejestrować, to trzeba gdzieś iść, niewiadomo gdzie, oddać krew i czekać. A tu się pomyliłam. Wystarczy wypełnić formularz w necie, oni przysyłają paczkę z patyczkami na wymaz z buzi i ankietę. Ja odsyłam i jestem w bazie. Proste?)
Z innych tematów - waga moja jednak drgnęła lekko w dół. I to chyba nie związane z cyklem, więc cieszę się. Po miesiącu ćwiczeń jakoś spektakularnie chudsza nie jestem, ale kondycję mam lepszą. To taka profilaktyka przedporodowa 
Oczywiście już trochę faza nadziei na ciążę się zaczęła (3 dpo!). Ale mam plan awaryjny, więc może w razie rozczarowania nie będę tak płakać. Chociaż mój (i lekarza) plan awaryjny jakoś mnie nie pociąga - HSG. Mam tylko nadzieję, że tym razem plamienia implantacyjnego sobie nie wmówię - to tylko atmosferę w domu zagęszcza. Co będzie, to będzie.
Aha...jeszcze coś. Taka moja refleksja na temat "otyłości brzusznej", z którą tak zawzięcie od miesiąca walczę.
Byłam w weekend na spotkaniu ludzi z roku. Studiowałam kiedyś oprócz psycho jeszcze politologię. Mieliśmy 10 lecie bodajże od licencjatu. Otóż. Z twarzy to praktycznie nikt się nie zmienił. A poza dwiema anorektycznie chudymi dziewczynami KAŻDA z nas miała lekki brzuszek. I to bynajmniej nie ciążowy. I żadna nie była otyła, gruba czy tłusta. Może po prostu - atrakcyjne 30-latki mają małą oponkę?
A panowie oczywiście również przytyci. Tak ok 10 kg na głowę 
Wiadomość wyedytowana przez autora 24 lutego 2015, 17:54
Ciąża zakończona 24 lutego 2015
Dnia 9.02 o 3:35 na świat przyszła Kornelia z waga 2680 kg i 54cm <
Wiadomość wyedytowana przez autora 25 lutego 2015, 14:31
Pisze tak jakby starała się nie wiadomo ile czasu ale to tak nie idzie przestać byłam wczoraj na monitoringu lekarz stwierdził piękna owulacje pęcherzyk z prawego jajnika 16mm hmm wczoraj bara bara dziś bara i może jeszcze raz wieczorem i jutro no a w czwartek mam badanie tsh p prolaktyne... A do tego wolne od pon bo mnie grypa wzięła ale to nie przeszkoda do starań
mam 12dc pęcherzk albo pękł albo ma około 18mm coś czuje ze to mój czas obym się nie mylila. Ale tego dowiem się za dwa tygodnie..
św. Dominiku kiedy mi pomożesz? Chyba mam PMS
kuzwa dziewczyny myslalam, ze to co przechodzilam 3-4 dni temu to bylo przeziebienie..a to byl tylko katarek...mezu polegl wczoraj i synek tez...ledwo lapek podniesc nie moga..a ja od godzinki czuje ze sie przewroce na ryjek
koorwa jak bardzo zle sie czuje, nigdy sie tak nie czulam..az mi sie plakac chce...jednak faktycznie gorzej sie przechodzi przeziebienie w ciazy..grypy nie moge miec bo bralam szczepienie w listopadzie na grype..czy kurwa moge miec grype po szczepieniu????!!! no masakra umieramy doslownie i chodzimy do pracy...dzisiaj konczymy o 19.00 i juz nie damy rady...napisalam do wlasciciela studia ze spoznie sie 2 dni z czynszem w doopie to mam chyba zrozumie? przez 3 lata nie spoznilismy sie nigdy..musimy wziac 2 dni wolnego bo pomrzemy wpizdu
wracamy do domu dzisiaj i do piatku rana nie wychodze z lozka..na szczescie mam pomrozone pierogi ruskie, kotlety schabowe i mielone...zrobie do tego puree z torebki, salatke ze sloika i piedole...nie wychodzimy z lozka do piatku rana..tel wylaczam na klientow..nie damy rady 
Drugi dzień mierzenia tempki i trwania mojej @ .
Nawet z tym mierzeniem nie jest tak źle oby to weszło w moje nawyki 
Jestem pozytywnie nastawiona na obecny cykl jednak nie mogę się nakręcać jeszcze bardziej. Ale jak tu się nie nakręcać kiedy się czegoś mocno pragnie ajjj ...
Odliczam dni do serduszkowania , żołnierzyki mojego męża czekają aż będzie czas... Ale no właśnie zawsze jest jakieś ale, czy to branie luteiny wyjdzie mi to na dobre , kurcze chyba za dużo kalkuluje .
No nic, okaże się wszystko w Marcu , a teraz pora szykowania do pracy niestety 
Całuski !!!
Wczoraj mieliśmy wizytę w klinice w Berlinie. Przyjechaliśmy na godz 11. Czekaliśmy 10 min i wyszła po Nas lekarka. Wcześniej zapoznała się wstępnie z Naszym przypadkiem. Porozmawialiśmy o staraniach, ile trwają, jakie mamy choroby. Zaprosiła mnie do gabinetu obok na USG. Potwierdziła istnienie tzw. pierścienia jajeczek wokół jajników, ale niepełnego, tzn., że tylko w niektórych miejscach widać było szereg jajeczek nie wokół całego jajnika. Łącznie z wywiadem, moim badaniem ginekologicznym i badaniami laboratoryjnymi wizyta trwała ponad 2 godz. Uznano moje badanie hormonalne, nie muszę na razie powtarzać. Zrobiono jedynie na obecność chlamydii mnie i mężowi, mojej drugiej połowie dodatkowo również badania hormonalne. Za 3 tygodnie następna wizyta, będzie omówienie wyników, mam dostarczyć w specjalnym pojemniku z jakimś płynem, który dostałam od pielęgniarki poranny mocz i zrobić badania HOMO index (nie wiem co to dokładnie jest ale z niemieckiej wikipedii wynika, że coś związanego z insuliną).
Na razie Pani Dr zaleciła dietę niskowęglowodanową i niskocukrową, powinnam zrzucić 20 kg. Od końca maja jeśli schudnę i poprawią się parametry zaczynamy terapię Clomifenem. Jednak lekarka przyznała, że są duże szanse (jeśli zmienię nawyki żywieniowe i schudnę chociaż 10-15 kg) na to że owulacja sama wróci i mogę zajść naturalnie w ciążę. Co będzie, zobaczymy. Na razie przeraża mnie ten wymóg schudnięcia, od dawna mam z tym problem. Ostatnio zniechęciłam się dietą odchudzającą bo nie widziałam efektów, po 6 miesiącach schudłam niecałe 5 kg. W takim tempie dziecka doczekam się za tysiąc lat. Myślałam, że przyjadę ztej kliniki podbudowana z siłami do walki a mam dużą załamkę.
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.