35 dc
Okresu brak...
Zrobiłam test wczoraj popołudniu... wyszła druga biała kreska zamiast różowej a potem z upływem niedługiego czasu robiła się różowa. Nie wiem co to może oznaczać. Na pewno nie ciąża, tylko wadliwy test.
Z testowaniem daję sobie spokój aż do soboty. Jeśli małpica nie przyjdzie to super 
Dam znać 
No to jeszcze raz dziś, tym razem w troszkę innym tonie. Oglądam pewien serial o dziewczynie która miała raka, niby wygrała ale codziennie czeka znów na wyrok, że to wszystko wróciło, cały ten koszmar. Tak sobie pomyślałam jaki ten stan podobny jest do tego co przechodzi się po poronieniu... też trzeba się zmierzyć ze strachem, że znowu tak będzie. Też tak ciężko jest uwierzyć, że nas już to nie spotka. Potrzeba czasu i spokoju... tak ciężko jest uwierzyć, że to wszystko miało jakiś sens, jakiś cel. Że nie spotkało nas to bez powodu, bo jaki może być powód? No bo przecież nie ma sensu żyć ciągle oglądają się za siebie jakby to najgorsze już znowu przyszło, trzeba się cieszyć tym że teraz najgorsze dawno za nami i teraz może być lepiej! To nie ważne, że może być też gorzej, z tym zmierzymy się jeśli te gorzej kiedykolwiek wróci, bo jeżeli będziemy martwić się o to codziennie, to jest tak, jak by wróciło, a nie wróciło! I tym akcentem obiecuje już się nie oglądać za siebie i wierzyć że już nigdy mnie to nie spotka. Obiecuję, że zagłuszę całkowicie te resztki strachu w moim sercu i wypełnię miłością do maleństwa 
Muszę chyba jeszcze przekonać męża, bo mam wrażenie że on ciągle się boi, chyba nawet bardziej niż ja. Nie chce nic kupować dla dzidzi...
Dawno nie pisałam, ale jestem i na bieżąco czytam pamiętniki starających się koleżanek, oczywiście cały czas trzymając mocno kciuki
gratuluję tym, którym się udało 
U mnie jest w miarę spokojnie. Właśnie czekam w kolejce do endo, chyba się zejdzie od cholery czasu... Zrobiłam badania TSH spadło poniżej 1, ft3 i ft4 w normie, więc chyba jest ok. Tylko TgAb jest trochę podwyższone, może to początki hashimoto?
Czuję się tak sobie, męczą mnie mdłości, zgaga, wzdęcia, nadkwaśność i ogólny wstręt do jedzenia
jem byle co, byle tylko mi wchodziło i nie chciało wyjść z powrotem, nie patrzę nawet czy to zdrowe czy nie, muszę przecież coś jeść...
Nie ma też takiej ilości snu, która by mnie satysfakcjonowała, zawsze jest mi mało. W pracy śpię na siedząco przy biurku.
Póki co rodzina trwa w nieświadomości mojego stanu, wiedzą tylko dziewczyny w pracy. Miałam w planie powiedzieć po dzisiejszej wizycie jeśli endo powie, że jest ok, albo poczekam jeszcze do następnego czwartku, bo mam kolejną wizytę u gina. Dłużej i tak już nie dam rady ściemniać.
Jeszcze wspomnę o wizycie u gina w państwowej przychodni. Oczywiście poszłam po skierowanie na badania, żeby trochę zaoszczędzić. Potwierdzenie ciąży nastąpiło poprzez dość brutalne wymacanie macicy... Bez komentarza....
Nie zdążyłam zamieścić wpisu, bo zrobiła się moja kolej.
Od razu napiszę, jak wizyta. Wyniki ok, dalej mam brać letrox 50, zmiany na tarczycy muszą być pod stałą kontrolą, wynik tgab może świadczyć o początkach hashimoto, a wit D mam tragiczną, przy optymalnym wyniku 50 ja mam tylko 8, więc dostałam końską dawkę i zobaczymy. Chyba tyle.
26t5d
Kolejny nieprzyjemny pobyt w szpitalu. Mam nadzieję, że Leon wytrzyma do 36 tygodnia żebym mogła rodzić w szpitalu, który wybrałam.W sumie dobrze, że teraz sprawdziłam ten szpital, który wybrałam wcześniej. Zdecyduję się na niego tylko jeśli Leon nie wysiedzi u mnie. Brzuch trochę napięty, w zaleceniach jakieś leki i leżenie, leżenie, leżenie...
Jeśli chodzi o pozytywy to Leoś waży już 991 gram !!

Rozwija się prawidłowo,pomiary średnio na 27t2d 
W poniedziałek wizyta u mojego gina i się dowiem jak wyszły wyniki glukozy. Nie pogardzę dietą, bo ostatnio coś mam zwiększony apetyt
Tym bardziej jak mam leniuchować 
13cs
4dc
wtorek
"Małżonek mojego dziecka to czyste zło"
Mój mąż dołączył do grona "Wyrodnych synowych i zięciów" mojej mamy oficjalnie w zeszłym tygodniu. Przyjęcie do tego zaszczytnego bractwa odbyło się z wielką pompą. Urażona duma mojej mamy w pewnej chwili eksplodowała z takim impetem, że czułam się tak, jakby w domu, w którym ulatnia się gaz rzucić zapaloną zapałkę na podłogę. I tym sposobem wspaniały zięciulek zamienił się w potwornego krwiopijcę.
Poszło o to, że gdy szanowna mama/teściowa weszła do naszego salonu w niedzielny poranek, to mąż nie raczył się do niej odwrócić. Jak mógł wybąknąć "dzień dobry" bez wyraźnej zmiany ustawienia swojego skalanego ciała? Obraza majestatu.
Myśmy nawet nie zauważyli tej gafy, bo dla nas po prostu gafy nie było. Zostaliśmy oświeceni kilka dni później, gdy już opisany powyżej rytuał przyjęcia do bractwa miał miejsce (czytaj: dzika awantura, ale bardzo jednostronna, bo my byliśmy tylko niemymi świadkami tejże eksplozji).
Tego samego dnia wieczorem, gdy położyliśmy się do łóżka (ja napuchnięta od płaczu, a mąż z podwyższonym ciśnieniem), jak zawsze otworzyłam Biblię i zaczęłam czytać kolejny rozdział Księgi Przysłów. Przeczytałam cały rozdział 21 na głos.
Werset 9: "Lepiej jest mieszkać kątem na poddaszu niż z kobietą swarliwą we wspólnym domu."
Objawione słowo. Dla mnie stało się ono potwierdzeniem, że naprawdę mamy się wyprowadzić tzn. nie dziś czy jutro, ale nie wiązać swojej przyszłości z mieszkaniem tu gdzie mieszkamy. Od wielu miesięcy, tygodni modlę się o to, gdzie mamy mieszkać, a słowo, które przeczytałam tamtego dnia, było jak klucz do zamkniętych drzwi.
Efekt wybuchu gazu.
Efektem zeszłotygodniowego wybuchu gazu jest pralka. 
Dziś kurier przywiózł pralkę. Naszą. Nową.
Pralka rodziców była ostatnim sprzętem, z którego korzystaliśmy dzięki ich uprzejmości.
Czuję, że została odcięta ostatnia nić, która czyniła nas "zależnymi" w pewien sposób od moich rodziców. Nikt już za sznurki pociągać nie będzie. Zostało nam jeszcze tylko/aż wyfrunąć z tego wspaniałego, rodzinnego gniazdka. Ale na to przyjdzie nam jeszcze poczekać.
Przypis dolny: Po całej burzy spytałam męża, czemu się nie odwrócił do szanownej mamy. Małżonek się nie odwrócił do teściowej, gdyż był prawie nagi. Ale nie tłumaczyliśmy tego mamie. Z nią nie ma dyskusji i już zawsze do śmierci będzie wspominać jego bezczelne zachowanie. Eh.
Wiadomość wyedytowana przez autora 3 marca 2015, 23:03
Moja Aga jest w 7 tc!!! Ale się cieszę! Napisała,że mam zajść teraz żebyśmy mogły razem wozami jeździć. Mam jeszcze większą motywację! 
Ps. Test owulacyjny nie do zinterpretowania. Niby jaśniejsza od kontrolnej, a może taka sama. Kurde nie wiem... Wkleję zdjęcie niebawem. Może wtedy coś zobaczę :p


Wiadomość wyedytowana przez autora 3 marca 2015, 21:44
Trochę mnie tu nie było... no ale wszystko bez zmian... dzidziusia nadal brak... i czasami już mam dosyć wszystkiego staramy sie cały czas i nic chodze regularnie do lekarza. Dzisiaj byłam na wizycie bo ogólnie od 2 miesięcy okres mi sie spoznia kilka dni w miesiacu, w styczniu 2 dni a w lutym 3 dni i może okres mie się rozregulował. Jestem teraz akurat w okresie owulacji i mój pecherzyk w lewym jajniku na dzien 16 ma 17mm a prawy jajnik w tym miesiacu odpoczywa nie sa to za dobre wyniki. No a do tego dostałam skierowanie na test penetracyjny i test mar pośredni i bezpośredni... już mam dosyć tych wszystkich badań... wszystkiego...
Ciężki dzień dzisiaj mam... ;(
Anielka urodziła się w niedzielę o godzinie 3.20 3000 g, 56 cm, 10 pkt Apgar. Jesteśmy już w domku
w szpitalu nie miałam internetu, a teraz nie mam za bardzo czasu wiec na opis porodu i zdjęcie małej trzeba troszkę poczekać
No i teraz czas na mnie. Przeczytałam chyba już wszystkie pamiętniki dzisiaj to napiszę coś w swoim. Zadziwia mnie fakt jak ludzie potrafią być wredni i złośliwi. To nie temat na dziś opowiem wam za 9 miesięcy, bo nie wolno mi się denerwować
. Opowiem coś innego. Dziś pierwszy raz usłyszałam jak tatko jest dumny, że będzie tatkiem;) opowiadał mi, że kolega wspomniał w pracy o zwiastunie wiosny - bocianie. On wiedział, że przyleciał do niego. Nie potrzebnie się denerwowałam. Widocznie mężczyźni tak mają, niektórzy skaczą z radości inni muszą zaakceptować to, że nadejdą zmiany w życiu. Teraz zaakceptowaliśmy obecny fakt. Nie mogę się cieszyć na razie, bo jeszcze jest za wcześnie. Kiedy jednak przyjdzie pora będę skakać z radości!
Ta luteina mnie dobija. Skacze mi nastrój, rosną cycki, brzuch nabrzmiewa, mdłości męczą, kłuje w dołku, sikać mi się chce ciągle, od kilku dni jestem na granicy pomiędzy normalnością a biegunką. Już się nie mogę doczekać 26 dc, kiedy odstawię ją i objawy zaczną się zmniejszać. Gdyby to była ciąża, to złego słowa bym nie powiedziała. A że nie jest - to na co się męczyć?!
No yyyyyyyyyy! zauważyłam, że mam 2 śluzy nie wprowadzone w wykres, więc wprowadzam i mi przesunęło z 13 dc na 12! no to żarty są, dalibóg, naprawdę... NIGDY nie miewam tak wcześnie owulacji. Przez owu nakręcę się, że była i znów się rozczaruję! 
Wiadomość wyedytowana przez autora 3 marca 2015, 22:33
Jakie to uczucie czuć ruchy? Strasznie ich oczekuje...chciałabym już czuć dzieciątko j być pewna że to ono:) czasami mnie coś kłuje czasami coś bulgocze czasami tak smyra...ale nie mam pojęcia czy to to...dzisiaj też długo siedziałam -robilam choinki plecy mnie bolą fest ale mam nadzieję że nie ściskalam malucha siedząc....ach te rozkminy w ciąży heh
31 tydzień (30+6)
77% na wykresie...
63 dni do porodu.
Jesteśmy po wizycie...zaczynamy od dobrych wieści...Wojtuś rośnie jak należy waży 1726g
i ogółem wszystko u niego dobrze 
gorzej z moją szyjką nie dość że skrócona to jeszcze pojawiło się rozwarcie...także mam nakaz całkowitego leżenia koniec z pracą,oprócz tego mam pić dużo wody bo ilość wód jest zmniejszona czy jakoś tak
no i prawdopodobnie ze względu na moją budowę będziemy mieć cc...Pani doktor pobrała mi jeszcze śluz do badania(posiew) bo mam brzydki no i jakieś tabletki dopochwowe na to dostałam ...
a tu nasze szczęście
rośnij kochanie i wytrzymaj jeszcze z 5 tyg w brzuszku mamusi 
...
Chyba powinnam zmienić tytuł pamiętnika:)Tym razem raczej się nie uda.Choroba zaatakowała mnie na dobre,biorę duo mox,trudno mi zbić gorączkę.To nie są chyba sprzyjające warunki do rozwoju ciąży.Nawet wykres jest niemiarodajny przez gorączkę.Dzisiaj jest 23 dc i zadnych objawów miesiączkowych nie odczuwam.@ powinna pojawić się w poniedziałek wedle wykresu.
Po obiedzie położylam się i zasnęłam
Dzis leze bo klują mnie te jajniki szczególnie z prawej strony ...ukladam sie na boku bo mi lżej...generalnie to źle sie dzis czuje ...napompowana jak balon i wogole jakas inna...troche się boje
Telepie mnie zimno a goraco
8w4d 
Dopiero dziś uwierzyłam, że faktycznie jestem w ciąży i wreszcie mogę się nią cieszyc 
Nasz Miś Haribo ma całe 2,03 cm szczęścia i pięknie bijące serducho 
Jestem szczęśliwa, po prostu szczęśliwa
Nie jest to taka sama radość jak poprzednio, bo z dużą dozą niepewności, ale jednak 
Zostań z nami Maluszku!
32+6
50 dni do terminu porodu.
Ostatni dzień 33 tygodnia...
Wzięłam się za pisanie rozdziału. Pochłonął mnie w całości. Od wczoraj nie zaglądałam na forum.
Korzystając z okazji, że leżę postanowiłam napisać coś w pamiętniczku. Od dwóch dni mam bóle brzucha. Odczuwam też skurcze... Dlatego teraz leżę i odpoczywam.
Dzisiaj była położna. Posłuchałam serduszka i bije jak dzwon. Mały fika, choć przerażają mnie skurcze.
9 lipca mam pierwsze KTG. Jeśli będą jakieś nieprawidłowości, to pakuję mniejszą torbę... Tak na w razie W.
Wyprawka zakończona.
Duża torba spakowana i czeka.
Teraz już tylko pozostaje czekać...

Nowa dziara :p Długopisowa ,ale zawsze, od mojego K 
Swoją drogą, miałam w tym miesiącu robić kolejny tatuaż, ale nie wiem czy mogę podczas starań i ewentualnej ciąży, nigdy się nie orientowałam w tej kwestii. Może warto poczytać, choćby z ciekawości i dla poszerzenia wiedzy 
Dziecko będzie miało wydziaraną mamuśkę 
DZISIAJ ZACZYNAMY 36TC!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
34 dni do porodu!
mam same dobre wiadomosci! czuje sie juz znacznie lepiej! jeszcze 4 dni antybiotyku zostaly..12ego przylatuje tesciowa ale bedzie mieszkac u tescia..bede dzwonic po nia tylko w razie potrzeby!
super
12ego mam rowniez wizyte z polozna...
w weekend zaczynamy remoncik pokoiku 
13ego mam wizyte poloznych w domu..akurat piatek 13ego 
od 9 marca bede dostawac dodatek na samo zatrudnienie....270f co 2 tyg
pierwsza wplata 9ego marca

same dobre wiadomosci!
klientow w brud..dodatkowy zastrzyk duuuzej gotowki polowa marca
zyc nie umierac! moge rodzic...tylko sie wylecze!
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.