Hmmm tak mi jakoś dziś ciężko na sercu ...


Wiadomość wyedytowana przez autora 8 maja 2015, 08:35

Objawy u mnie identyczne cały czas, niesmak w ustach, bój brzucha, i brązowany śluz. Zobaczymy jak się to rozwinie. Przeczuwam @ tak prawdę powiedziawszy, ale można się jeszcze chwilkę połudzić prawda?

Wczorajszy obiad u teściów to jakaś porażka totalna. :/ Jak przyjechaliśmy to moja teściowa byłą nawalona tak, że ledwo stałą na nogach. Piękne przywitanie nam zorganizowała :/ No to my w tył zwrot i sajonara, wracamy do siebie. Tylko, teściu nas uprosił żebyśmy z nim zjedli, bo teściowa i tak się zamknęła w drugim pokoju i śpi. No to na obiad zostaliśmy, chwile pogadaliśmy z teściem, wypiliśmy kawę i pojechaliśmy. Myślałam, że mnie rozniosą nerwy! Ani prośbą, ani groźbą się nie da dotrzeć do niej :/ A już dłuższy czas było dobrze, a tu mimo naszych zapowiedzi, że będzie taki numer nam wycięła! Czasami myślę, że już nigdy tam nie pojadę.

Dzisiaj o 4 rano mój Jacuś wyjechał na tydzień na szkolenie i egzamin :( Już mi go brakuje :( Nie lubię jak wyjeżdża, bo dom jest taki pusty. Kilka razy mi się zdarzyło, że jakoś sobie uroiłam, że jest w domu i np. wchodząc do domu ze spaceru z psem mówię " Jacek a wiesz co Nusia zrobiła?!" i w tym samym momencie sobie przypominam, że go nie ma przecież. Ale jak zwykle mam jego bluzę do siedzenia w niej jak mi zimno i jego koszulkę do spania :P Substytuty męża gotowe do użycia ;)

Dzisiaj mam kolejną sesję z moją psycholog (leczę się z nerwicy i ataków lęku po wypadku samochodowym) Mam nadzieję, że będzie zadowolona z efektów i z wykonania zadania przez mnie. Uwielbiam do niej chodzić, bo mogę jej powiedzieć wszystko, a ona mnie nie ocenia, tylko pomaga mi zrozumieć samą siebie. To bardzo pomaga :)

To miłego dzionka kobietki! Trzymam za Was kciuki!

justa1234 NADZIEJA nie umiera nigdy!!! 23 marca 2015, 10:43

No i koniec leżenia od jutra wracam do pracy :-D w sumie to się cieszę bo te siedzenie w domu to powoduje że ciągle mam czarne myśli :-( a tak wrócę do swoich koleżanek o kolegów :-D
Hm powiem że kobieta w ciąży ma w pewnych sprawach lżej mianowicie dzwoniłam w,piątek do swojej przychodni żeby zapisać się do endokrynologa więc miła pani poinformowała mnie że dopiero na kwiecień hm nie dobrze więc przypomniało mi się jak mój endo powiedział że jak zajde w ciążę to wchodzę bez kolejki no i powiedziałam to pani zapisujacej i wyobraźce sobie ze wizytę mam już jutro hihihi :-D

justa1234 NADZIEJA nie umiera nigdy!!! 23 marca 2015, 10:53

A zapomniała dodać że cycochy mnie tak bolą że ja pierdzielę ;-) ale ja się cieszę,z tych niedogodności w końcu czekałam na nie 8lat!! Powiedziałam kropusiowi że mamusia nie będzie się na niego zloscic jak będzie rozrabial w brzusiu <3 :-D

Zaczęło się plamienie:(

Magic Niemożliwe 23 marca 2015, 11:09

Mamy już 34 tydzień <3
tylko 16% zostało do końca...rany...kiedy,jak??? Wg Belly 44 dni terminu...
Prezentujemy się o tak - 15 kg na plusie
W pępku mamy 106cm :)ale dla Lilianki to chyba i tak za mało, bo zaczęła się mocno rozpychać :)

Wg otoczenia brzusio się opuścił. Wg mojej aplikacji oraz książki - nie internetu, może tak się już dziać, ponieważ dziecie już szykuje się powoli do wielkiego dnia. Ostatnio strasznie mi sie ulewa...mam zgage mimo jedzenia małych i nieszkodliwych produktów...ale ja wiem kto za tym stoi...Córeczka skutecznie chce mnie odchudzić, kopiąc mój i tak już zmasakrowany żołądek :) Dobrze, może więcej nie przytyję. Choc mam na to wyj****ne :) hehe mąż mi powiedział, że jestem sexy mama, bo kupiłam sobie piękny, modny płaszczyk i nie wyglądam jak zaniedbana,ciężarna kobieta, ale młoda, uczesana, umalowana przyszła mama. Znajomą, którą spotkaliśmy na Marywilkiej- zamówiliśmy wózek- aż zatkało. Powiedziała, że bardzo ładnie wyglądam a brzusio to mam jak w 9 miesiącu a nie 8 :) miło,miło :)
Wózek...ha to dopiero jaja wyszły :) wózek jak się okazało dostępny jest od ręki :) a że my kasy nie mieliśmy całej ze sobą, to powiedziała nam pani, że możemy podejechac kiedy chcemy :) ale wcześniej trzeba zadzwonić. Dobra, transport ugadany, model wózka też i oto gwóźdź programu - KOLOR! :D I ku zaskoczeniu publiczności, zamówiliśmy wózek nie TAKO MOONLIGHT, bo Pani nam go odradziła ze względu na fatalny w utrzymaniu materiał,a za to mamy TAKO MOONLIGHT OMEGA. Ja się pytam czym się różnią, a no tym, że jest tańszy od tego mojego wybranego - 1600zł, ten materiał lepszy no i kolory ładniejsze. Kolor postanowiłam pozostawić do wyboru kochanemu mężowi i nie zawiódł mnie :) pokaże jak już będziemy go mieć w domu, bo w internecie to wygląda jak rózowy - WTF????- wózeczek mężuś wybrał w kolorze liliowym ;) bo jak to powiedział "chciałby nie wstydzić się wyjść na spacer z córką" :) to koniec końców mogliśmy wziąć różowy, ale nie :) chciałam by to on wybrał. Doszliśmy do wniosku,a nawet Pani nam powiedziała, że ona chciałąby zobaczyć to jak my dwójkę dzieci w jednym wózku będziemy wozić. Oczywiście wszystko zależy od odstępu jaki będzie między dziećmi, bo jak krótki (czyt.do roku,półtora) to można wybrać uniwersalny, ale jak np. większa różnica od 2 lat w zwyż to moda tak szybko się zmienia, że na bank nie będziemy chcieli mieć już tego samego :) i tak stanęło na kolorze liliowym.
Ostatnio Malutka bardzo się wypina :) nawet udało mi się ja uchwycić :)
8179351bdcec8384m.jpg <3 <3 <3

Byliśmy rano na badaniach...staram się nie myśleć za dużo o wynikach, więc kończę pisać, bo czeka mnie jedna pralka prasowania :) wczoraj dostałam takiego powera, że latałam jak kot z pęcherzem i wstawiłam jedną pralke ubranek :) i dobrze, bo dziś wstawiłam dwie, schną a pierwszą trzeba niestety wyprasować :) zdałam sobie sprawę, że....nasza córka ma wiele, o wiele za wiele ubranek ;) mężowi się słabo zrobiło jak zobaczył wielkość garderoby Lilianki. Ale zaznaczyłam, że te ubranka to są od narodzin do około 6 miesięcy, więc mamy z głowy :) <3
Na bank dam znać jak wyniki...oczywiście spuchnięta dalej jestem, ciśnienie w normie,a swędzenie....raz jest, raz go nie ma...ehhh....oszaleję...

Pozostało 8 dni do naszego kolejnego spotkania kochanie :* dokazuj, bo mamusia wtedy jest spokojniejsza :* <3 <3 moje serduszko :* <3


Wiadomość wyedytowana przez autora 16 lutego 2016, 20:28

Bergo Bergo - nowa ja 23 marca 2015, 12:13

Włosy lecą mi garściami! Zaczynam brać tabletki Belara, podobno pomogą. Jesli nie to na kolejnych zdjęciach zobaczycie mnie już chyba łysą! Młody na zmianę wesoły i histeryzujący. Mama mówi, że oglądali mu paszczydło i ząbki idą. To pewnie dlatego. Dziś po porannym mleczku zabrałam do łóżka i spaliśmy jeszcze razem 1,5h. To taaakie cudowne kiedy wtula się we mnie, a ja całuję jego główeczkę i zasypiamy. No i ten bezzębny usmiech a najpiękniejszej buziuńce zaraz po przebudzeniu :) Za dwa tygodnie wyjeżdżamy! Nareszcie! My i znajomi z 2 miesiące starszym chłopczykiem. Będzie super, już to wiem :) Przed wyjazdem kupujemy Tulę. Ja już nie daję rady nosić w chuście, zresztą na szlaku w górach za dużo jak dla mnie motania i rozplątywania tych metrów za każdym razem jak jeść, pić czy pieluchę zmienić trzeba. Tamci mają i chustę i Tulę i potwierdzają, że teraz już nosidło rządzi. Zresztą ja nie dałabym rady go nieść, więc będzie z tatą maszerował. A on w życiu by się nie zawiązał chustą :D
I kolejny zakup poważny powoli musimy rozważyć. Nowy fotelik. Na pewno trzeba go kupić przed urlopem. Na szybko zerknęłam w necie i moją uwagę przykuł Cybex Pallas.
Przemuś rośnie jak szalony, co chwilę pokazuje jakieś nowe "sztuczki". Zaczął nieśmiało przewracać się z brzucha na plecy, klęka na kolankach i podpiera się na rączkach i próbuje raczkować. Na razie robi to takimi żabimi skokami. Dwa skoki dupką w górę, kawałek się przesunie i nie ma siły i pada na pyszczek. Ale walczy dalej. Złości się, krzyczy, ale nie chce odpuścić :)
Za chwilę zaczynamy sezon działkowy. Przemuś zostanie na któryś weekend znowu u dziadków, a my do roboty. Domek na razie nie nadaje się do zamieszkania. Mąż będzie robił podbitkę poddasza, a ja mam przezajebistą masę sprzątania. Nie wiem czy ogarnę to w 2 dni, ale będę się starać. Do tego musimy poprzycinać trochę gałęzi, ogarnąć teren. Kupa roboty, ale jak dla mnie to bardzo relaksująca praca w pięknych okolicznościach przyrody :)

Ciąża rozpoczęta 25 lutego 2015

Czy to się dzieje na prawdę? Czy to tylko moja wyobraźnia, albo głupi sen?

Wczoraj jak zobaczyłam temperaturę, to aż mi termometr z wrażenia wypadł (roztrzaskał się o kafelki). Stwierdziłam, że to może jednak to. W domu ostatni zapasowy test...
Po najdłuższych na świecie pięciu minutach zobaczyłam ją... Niewyraźna druga kreska... Pędem poleciałam do męża do sypialni. On też ją zobaczył.
Ale nie cieszyliśmy się... Za dużo było dotąd rozczarowań w naszym życiu.
Polecieliśmy na betę (w szpitalu 3 ulice dalej mają punkt pobrań 24h) i po drugi test. Drugi test też pozytywny wyszedł. A dzisiaj odebrałam bete - 35,5...

Dalej nie mogę w to uwierzyć... Ryczę jak głupia ze szczęścia... Ostatni raz tak ryczałam jak mi się mąż oświadczył.

Jutro powtórka bety. Oby tylko ten piękny sen się nie skończył...

Lollis Ja + On + Ona ...i ? 23 marca 2015, 12:54

Lilianka ma już miesiąc !!! <3

0a55befe6d5260b7med.jpg

Czas leci o wiele szybciej niż w ciąży... ale jakoś mnie to nie smuci :) coraz pewniej czuję się w zajmowaniu swoją kruszynką, coraz więcej wiem, coraz lepiej ją rozumiem.
Zdarza mi się popełniać jeszcze sporo gaf, jak np. ostatnio zapomniałam o zmianie pieluszki ! I miałam dziecko w musztardowej kupce po szyje !
Nauczyłam się obsługiwać gruszkę do noska, więc żaden gil nie jest mi już straszny :P
Korzystamy codziennie z pięknej pogody i spacerki potrafią trwać po 2 godzinki, które Lili smacznie przesypia.
Wczoraj mieliśmy kryzys laktacyjny, Lilka doiła cyca nawet co pół godziny !!!
Dobrze, że mój M był w domu, bo chociaż trochę mnie odciążył, bo cały dzień spędziła na rękach.

Ostatnio karmię tylko na leżąco i notorycznie usypiam z Lilą przy cycku. Boję się, że tak do tego się obie przyzwyczaimy, że Lila na stałe zagości w naszym łóżku pomimo dostawki.

Ze mną dzieje się chyba coś nie dobrego :/
Kończyły mi się już odchody porodowe w zeszłym tygodniu. Nosiłam już tylko wkładkę a tu bach... w czwartek zalało mnie intensywnie czerwoną krwią ze skrzepami i śluzem, dostałam też bóli identycznych do menstruacyjnych.
Wczoraj wieczorem podjęłam decyzję, że tak tego nie zostawię i pojadę do swojej lekarz we wtorek.
Przeszukałam cały internet i niby takie nawroty krwawienia się zdarzają, ale ogólnie powinno się nimi zainteresować.
Chyba, że pomimo karmienia piersią wróciła mi miesiączka ... ?!


Wiadomość wyedytowana przez autora 23 marca 2015, 12:59

Poczatek nowego tygodnia 19dc w srode trzeba isc na progesteron zeby sprawdzic czy owu byla a za tydzien do lekarza. Ciekawa jestem co i jak, czy byl czy nie czy sa szanse czy nie... zwariowac mozna...;/
jakies mam zawirowania w brzuszku...:( moze faktycznie to ze stresu;/ leniuszek juz mi sie na dobre zalaczyl nic mi sie nie chce;/ dobrze ze mam jeszcze troszke czasu dla siebie :) chyba musze przejechac sie do aptaki kupic jakies proszki bo w pracy moze byc gorzej


Wiadomość wyedytowana przez autora 23 marca 2015, 13:25

Poprzedni tydzień minął pod znakiem urwania głowy (sprawdziłam moja na miejscu, TŻ też więc nie wiem kto ją stracił). Kupiliśmy wreszcie nowe auto, obskoczyłam swoich lekarzy (ha wiedziałam, że dermatolog to synonim szamana, takiej śmierdzącej maści nie będę stosować niech mnie już swędzi a co)oraz byłam na warsztatach świadoma mama, które serdecznie polecam. Jeśli będą w waszym mieście koniecznie się na nie wybierzcie, ciekawe tematy, pokazy praktyczne (pierwsza pomoc, chustonoszenie) oraz dużo gadżetów (nawet przydatnych dostałam próbki proszku i płynu dzidziuś, smoczek lovi, jakieś próbki kosmetyków, probiotyk) i wygrałam książkę Kaz Cooke "ciężarówką przez 9 miesięcy"

W piątek rano zapakowaliśmy auto i ruszyliśmy do 3City :) na całe 9 dni. Znajomy zostawił nam mieszkanie 300 m od morza. Jest cudownie, poza sobotą, która wystraszyła nas zimową aurą i zmusiła do siedzenia w knajpie (oczywiście mnie nad margaritą virgine) mamy słoneczną zachęcającą do spacerów pogodę. W tym całym amoku samochodowo-kursowo-wyjeżdżaniowym zaczął się 19 tc. Od 3 dni wieczorem czuję coś pomiędzy smyraniem a nieśmiałym pukaniem do drzwi. I obstawiam że to mój dzieć domaga się uwagi. TŻ przykłada do brzucha rękę albo policzek i jest mocno niepocieszony, że on jeszcze nie czuje (mam takie swoje spostrzeżenie, że chyba jest zazdrosny). Zmykam na plażę wdychać jod :P

Znalazłam ciekawy wykres w związku z moimi wątpliwościami temperaturowymi :)

f96c3d61de6757d2med.jpg

viowieczka Tak bardzo bym chciała.... 23 marca 2015, 13:39

Niedziela była lepsza, choć kac męczył, psychika wracała do normy. Dzisiaj jest już o wiele lepiej. Bardzo podbudowała mnie wizyta u lekarza. Okazało się, że nie jest aż tak strasznie źle jak myślałam :). Zaczynamy od zbicia prolaktyny, którą mam za wysoką, a potem prawdopodobnie stymulacja owulacji. Ciekawe tylko jak mój organizm zareaguje na leki, mam nadzieję, że dobrze, ale nie ma co się martwić na zapas :).

justa1234 NADZIEJA nie umiera nigdy!!! 23 marca 2015, 21:44

A to moja sunia 2156757dbf21d589m.jpg

Moje huśtawki nastroju doprowadzą mnie do szału... Dzisiaj super fajny dzień.. Praca, później druga praca, joga, trening.. Dopiero wróciłam.. Endorfiny sie wydzieliły i jestem szczęśliwa, tak bez powodu...

Próbujemy omówić z G. jego badania nasienia, ale chwilowo nie jest rozmowny.. Obiecuje, że pójdzie, ale musi fora poczytać:)

Mam za dużo wolnego czasu!! Zdecydowanie za dużo!!

Przypomniało mi się dziś o kalendarzu księżycowym i płodności...i pamiętam, że na początku roku sprawdzałam sobie to...i wychodziło mi, że w tym roku będzie lipa - że prawie ani razu nie wychodzi mi owulacja według prognoz zgodna z fazą mojego urodzenia. Zerkam dziś z ciekawości i co? I co???

13tego/14tego była ostatnia kwadra - a ja urodziłam się w ostatniej kwadrze :D więc i księżyc sprzyjał :)

Reeeety jaka ja jestem głupia :D Ale kurcze...może coś w tym jest...

Balerina A moze sie uda :) 23 marca 2015, 13:53

I znowu poniedzialek!! Weekend zdecydowanie za szybko zlecial a przyszla sobota znowu pracujaca!! Juz odliczam do wielkanocy bo mam 4 dni wolnego wiec troche poleniuchuje :) no moE nie calkiem bo w piatek musze piec bo moj A sobie zazyczyl babke no i tesciu tez zamowienie zlozyl wiec bede piekla ale mi to nie przeszkadza bo ja lubie piec- dla mnie to relaks :)
Tak sobie wczoraj rozmyslalam ze gdyby nam sie udalo w tym cyklu to termin porodu wypadlby w sieta bozego narodzenia!! Ale bylby numer :) jak narazie to czekam az mi sie ten okropny okres skonczy, nigdy nie cierpialam na bole miesiaczkowe, no moze bol plecow a w tymmiesiacu leje sie ze mnie jak z kranu i plecy bola i brzuch tez :( najgorsze ze po tej mojej kolposkopii nie wolno uzywaz tamponow wiec sie mecze z podpaskami! Niech sie juz ten okres konczy zebysmy sie mogli znowu wziasc do dziela ;)


Wiadomość wyedytowana przez autora 23 marca 2015, 13:54

Magda lena Notebook 23 marca 2015, 13:56

Kochane!
Postanowiłam i ja zacząć przygodę z pamiętnikiem. Od dłuższego czasu jestem biernym przeglądaczem OF.
Ale brak mi już sił. Wszystkie najbliższe mi kobitki albo już mają dzieci albo są w ciąży.
Moi dwaj bracia ledwo (przepraszam za wyrażenie) ściągną spodnie i zapładniają swoje żony. Mają po trzy córki. Mam 6 bratanic ... kocham je najmocniej na świecie, ale ściska mnie w serduszku, że nam nie udaje się. Niewiele osób wie, że tak długo się staramy zafasolkować. Dopiero 2 miesiące temu powiedzieliśmy o tym fakcie rodzicom. Oni oczywiście już załatwiają nam lekarzy na drugim końcu Polski itp... było to do przewidzenia :-/
Staram się nie załamywać. Przecież jestem SILNA! tak wszyscy myślą ... spoko, niech tak będzie.

Mąż jest 13 lat starszy ode mnie. Muzyk, często wyjeżdża. Są miesiące że w domu jest 4 dni w miesiącu :(
Nasienie, hormony u niego super. Lekarz powiedział, że może zapłodnić całe województwo. Ałaa. trochę zabolało :(

U mnie progesteron trochę za niski. Łykam 3 cykl duphaston. Poza tym nie robiłam innych badań.
Cykle zawsze miałam krótkie (ok.23 dni). Po dupku wydłużyły mi się do ok.24/25 dni.
10 kwietnia mam miec wizytę u swojego gina i zaczniemy działać dalej z badaniami nade mną :(

Podczas każdego cyklu mam takie zachwiania nastroju, że aż mi szkoda mojego męża. Śmiech, płacz, rozdrażnienie i tak w koło.Bidulek. Może wyżalenie się na OF jakoś mi pomoże ...? :)

Pozdrawiam Was w ten słoneczny, piękny dzień! :)

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)