test owu nr 2 25.03
+ czy - ?

image upload
Dzięki, że wyciagacie mnie z bagna melancholii... Trochę za uszy ale i tak Wam 'wybaczam'
))
No po raz pierwszy coś mi wskazało, że mogę mieć owulację. Afrodyta.
Przyznam się: I'm SO excited!
"Wyniki wzorowe, wrecz idealne" - te slowa uslyszalam od mojego lekarza
jaka jestem szczesliwa! teraz tylko czekac na @ chociaz nie wiem bo zaczynam swirowac... Rano podczas kapieli zauwazylam delikatne zylki na piersiach. NSwiruje i tyle! Nie chce sie nakrecac bo w tym cyklu to po wykresie widze ze raczej szans nie mialam na trafienie
Zrobilam test (po wstaniu po nocce) widzialam taka ledwo widoczna kreske ale raczej to moja bujna wyobraznia dziala, popatrzylam na wyniki i sa one nastepujace:
FSH 5,17
LH 10,51
ESTRADIOL 35,60
PROGESTERON 0,40
CA-125 6,60
i inne ale za duzo bym miala przepisywania a jakos lenia mam 
zastanawiam sie czy lekarz moglby stwierdzic czy jestem w ciazy czy nie po tych wynikach? Jakos z tego stresu nie mialam szans aby sie go o to zapytac... Ech no masakra... jak bylam spokojna i czekalam na @ tak teraz znowu zaczyna mi odbijac :'(
Są dobre wieści:)

Przyszłam do ginekologa aby usłyszeć wyrok na temat mojej płodności. A raczej jej braku.
A tu niespodzianka.
Mimo strasznie koślawego wykresu temp. lekarz stwierdził że owulacja była, endometrium o zacnej grubości - 11 mm. W jajnikach cisza i spokój, żadnych torbieli ani śladów policystyczności.
Dostałam luteinę, bo najprawdopodobniej mam niewydolność ciałka żółtego i jechane...
W ogóle lekarz bardzo miły i nie wyniosły, co się nieczęsto u lekarzy (szczególnie tych na NFZ) zdarza.
Nic tylko dzieci robić! Taaak, tylko że teraz co najwyżej przez skype.
Wiadomość dnia! Byliśmy na wizycie u hepatologa. Pani doktor przejrzała wyniki i z uśmiechem powiedziała: "Nooo pięknie! Zdrowe dziecko! Wszystko w najlepszym porządku. Możecie szczepić, a widzimy się kontrolnie dopiero jak skończy rok
" Chyba nie muszę wyjaśniać jak wielką ulgę poczułam i jak bardzo mnie ta wizyta uszczęśliwiła.
Obejrzała mu też buźkę- 3 zęby na raz w natarciu! To stąd te ataki histerii i niechęć do jedzenia. Mam się nie martwić, nie zagłodzi się.
A potem był spacer z sąsiadką i Przemek wyjęty z wózka pierwszy raz przywitał się z 6letnią córką sąsiadów. Radość jaką okazał była cudowna i zaskakująca. Filmik koniecznie z dźwiękiem 
https://www.youtube.com/watch?v=ZGAU7CCa588

Takie oto cudo dostałam od męża na rocznicę 

Oczywiście nie jest to jedyny prezent a ten główny pozostanie moją słodką tajemnicą 
Z góry odpowiadam - jest świetny -> mop oczywiście
w końcu nie muszę się schylać i moczyć łapek przy wykręcaniu płaskiego mopa...
Normalnie Vileda kosztuje +/- 150zł, mój mopik był po 75zł w biedronce i myślę że nie wiele odbiega od tego drogiego
w zestawie 3 zapasowe mopy więc bez obaw że zaraz będzie problem co założyć na kija 
Co do mojego choróbska to stawiam na czosnek bo uwielbiam 
No i dupa blada, przyszly wyniki z kolposkopii i mam CIN 2 czyli dosc spore zmiany i musze miec dodatkowy zabieg zeby to usunac!!!!! a potem 6tyg bez serduszkowania- jestem zalamana!!!!
Narazie musze zmienic date wizyty bo ta ktora mi przypisali wypada w srodku @ wiec trzeba przelozyc, jest mi zle i smutno!! Nigdy nie mialam problemow ze zdrowiem a tu akurat teraz jak zaczelismy sie starac o dzidziusia takie cos sie dzieje, to takie niesprawiedliwe 


12t2d
Jechałam ze znajomymi samochodem, oczywiście z głową przy otwartym oknie... Mijają tygodnie, ale nic się nie zmienia - nadal źle znoszę jazdę samochodem czy autobusem. Nie da się ze mną jechać przy zamkniętym oknie. Muszę mieć otwarte i chłonąć świeże powietrze, by nie wymiotować. Nawet jeśli jazda trwa tylko 10 minut.
Już tak długo to trwa, że chyba się nie zmieni do końca ciąży, więc prawdopodobnie nie pojadę na komunię syna mojego brata 300 km. Nie jestem chrzestną, to nie ma konieczności. Nie chcę wprawdzie sprawić bratu przykrości, ale jaki ma sens ledwo dychać i wymiotować przez 5 godzin w jedną stronę, a następnego dnia kolejne 5 godzin drogi z powrotem. Tym bardziej, że na drogach krajowych nie zawsze jest się gdzie zatrzymać od razu. To byłaby katorga. Mam nadzieję, że zrozumieją, jeśli sytuacja się nie polepszy i nie przyjadę w maju.
Cała ta ciąża staje się dla mnie abstrakcją. Gdzieś jest lecz nie wiadomo gdzie ..
Odklepałam monitoring. Wtorkowe BÓLE!! szczególnie po 19 były nie do zniesienia. Siedzieć ciężko, ruszać się jeszcze bardziej. Ale - ponieważ doktorek (uwaga!) NIE potwierdził owulacji
tak, tak .. to mogła być nawet w poniedziałek a wtorkowe bóle były jakieś z dupy wzięte. Choć w poniedziałek też mnie bolało, ale nie tak jak we wtorek ..
Jest klops, a to z tego względu że: nie ma już dominującego pęcherzyka, są liczne w jajnikach ale tego z czwartku nie ma. Wynika że - mógł pęknąć. Jest płyn w zatoce, to też na plus. Nie ma za to ciałka żółtego, co jest klopsem i generalnie postawiono nade mną znak zapytania ..
Także tylko sie zmęczyłam żeby tam dojść.
Poza tym kazano się nie stresować i ponieważ mamy słaby staż staraniowy, jeśli zaczniemy w kwietniu to daje nam 12 miesiecy.
No japierdole ..
Wiadomość wyedytowana przez autora 26 marca 2015, 07:12
Mam wrażenie że te dziwne temperatury to od brania bromergonu. Czy to możliwe? Ktoś coś na ten temat wie?? No bo przecież nagle nie zaszłam w ciążę. Przestałam już dawno liczyć który cykl ale będzie coś ok 50. Więc no nie wierzę w cud, uwierzę jak urodzę chyba dopiero 
I ZACZYNAM MIEĆ WĄTPLIWOŚCI, PO CO MI TEN GŁUPI INTERNET PO CO JA TO CZYTAŁAM
DOWIEDZIAŁAM SIĘ ŻE W MOIM WYPADKU IVF TO TYLKO ALBO AŻ SAMA JUŻ NIE WIEM 32% NA POWODZENIE. A CO KUŹWA BĘDZIE JAK SIĘ NIE UDA?? CHYBA ZACZNĘ CZYTAĆ O RASACH PSÓW, KOTÓW TRZEBA SIĘ ZA CZYMŚ ROZEJRZEĆ...
Gdybym miala strzelac to stawialabym na to ze wczoraj zagniezdzal sie zarodek, wobec tego wszystkie objawy do wczoraj uwazam za swoja wyobraznie
teraz czekam cierpliwie obiecuje to sobie i zadnego doszukiwania objawow! Mam nadzieje ze kwiecien bedzie szczesliwy... ale w maju tez fajnie byloby zobaczyc 2 kreski jak teraz sie nie uda
raczej nie mam wielkich nadziei bo po wczoraj objawow brak oprocz zmeczenia, ale zobaczymy 
No i mamy opóźniony kryzys ósmego miesiąca w rozkwicie, a myślałam że będzie dobrze, bo jakiś tam kryzys był ale na lajtowo
. Teraz krzyki i napady histerii, nawet jak jestem obok ale robię coś czego ona nie widzi np.myję gary
najczęściej właśnie wtedy, wciska się pomiędzy mnie a szafkę pod zlewem i wali w nią głową co wywołuje histeryczne wrzaski, no ale pracujemy nad tym.
Co do diety to w poniedziałek było 2 kg mniej 
Dzisiaj 16dc i czekamy na owulację, teoretycznie powinna być za jakiś tydzień, a na dzisiaj jestem umówiona z mężem na wieczór..... w sypialni.......
12dpo
Niestety zrobiłam ten test! Nie wiem, co mnie podkusiło, chyba tylko to, że właśnie dzisiaj powinnam dostać okres.
TEST NEGATYWNY
Kolejna I kreska, widzę tylko w którym miejscu powinna być druga. Wykres ładny, objawów na @ na razie nie mam, coś zaczęłam czuć w podbrzuszu wczoraj, ale jeszcze nie wiem co to, tak po prawej stronie, delikatny ból...? No nie wiem, ale w takim układzie myślę, że @ się przesunie jednak ze względu na ten duphaston, czyli mam jeszcze 2 dni 
Nie, nie jestem smutna, raczej się tego spodziewałam. Podobno się czuje, że się jest w ciąży, ja tego nie czuję....może nawet nigdy nie poczuję...
7dc
O mały włos ten cykl spełz by na niczym.
Moja kochana tesciowa nakręciła męża tak że biedny chłop się zmartwił i nie chciał już się starać, wymyślił akcje że za wczenieśnie itd. No ale już sytuacja opanowana 
Poszliśmy na układ , cykl ze spontanicznym serduszkowaniem bez testów owu , zgodziłam się bo jednak sama nie mam ciśnienia już na ciaże i stawianie wszystko na ten cykl. Co będzie to będzie 
Jednak z obserwacji nie rezygnuje , mierze temp waginalnie, niby dokładniejsza temp . Zobaczymy .
Także jedno . Cykl bez luteiny może się uda , poprzednie objawy to przez nią dzięki bogu nie nakręcałam się 
Uda się ? Mam nadzieje 
ostatnio ciągle mam sny o porodzie, już 3 w ciągu tygodnia chyba. Dzisiaj śniło mi sie że pojechaliśmy do szpitala i po paru godzinach zauważyłam że dzidziuś się nic nie rusza;/ poprosiłam doktora (którym był gościu z mojej pracy od health and safety)żeby mi zrobili ktg no i rzeczywiscie okazało sie że serduszko nie bije, szybko wzięli mnie na cesarkę, jeszcze mówię żeby dać znać męzowi bo on gdzieś tam wyszedł do innego pomieszczenia ale pielęgniarka powiedziała że nie ma czasu, no i później jeszcze przed cesarką maluszek sie poruszył więc ja się zastanawiałam czy nie urodzić naturalnie, ale ona doradziła mi żeby jednak cesarka no i póżniej już trzymałam naszego synka, a taki był duży jakby juz pare miesięcy miał.
Wczoraj wieczorem oglądałam program w tv "one born in every minute" - gdzie pokazują różne przypadki, normalnie kameruja pary które przyjezdzaja do szpitala na poród i jak rodzą więc pewno zostało mi to w umyśle i odbiło sie we śnie 
No i mamy kolejny negatyw. I to w moje magiczne 13dpo. Ale miło było się wczoraj ponakręcać
Lubię tak pastwić się nad własnym umysłem - ot tak na rozruszanie
3dc skad się bierze tyle krwi ??!!
Dzisiaj badania K. Serduchowania nie było, piwka też nie, a papierosy ograniczył do minimum. Chcielibyśmy mieć już to za sobą i znać wyniki
Miałam też iść jutro na monit ,ale stwierdziłam,że w 7dc to nie ma sensu skoro owulację mam między 14,a 16 dc. Także zapisałam się na wtorek w 11 dc. Zaczynam pić czerwone wino - bleeee! I K dokarmiać ananasami
Musi się udać, nie ma zmiłuj:)
Edit - Już po badaniu. K był dzielny i jestem z Niego mega dumna!
Wiadomość wyedytowana przez autora 26 marca 2015, 18:21
Cholera jasna! Nikt mnie nie uprzedzał, że to tak będzie! Zmęczona jestem, wszystko mi źle, śmierdzi, niewygodnie, nudno, za głośno, za zimno, za gorąco, za ciemno, za jasno. Yhhh.... zmęczona jestem okrutnie tym byciem w ciąży. Po śniadaniu muszę się położyć. Jak leżę to kota dostaję, bo ileż można leżeć. Jak wstaję, to mi się w głowie kręci i zadyszki dostaję w drodze do kibla.
Ale pocieszam się tym łożyskiem. Że jak się wykształci to będzie lepiej. Niech to już będzie....
Poza tym miłe popołudnie z mamą. Zadzwoniłam do niej rano się pożalić, że mnie oszukali
Że nie wiedziałam, że tak to będzie wyglądać, ta ciąża. I o dziwo moja wiecznie zapracowana i zajęta 1000 arcyważnych spraw mama stwierdziła, że może mnie odwiedzi? Nie pamiętam, kiedy to ostatnio się zdarzyło, chyba przed ślubem... Przyjechała, wypiłyśmy kawkę, namówiła mnie też na wypad do sklepu "żeby pooglądać niemowlęce ciuszki". Poszłyśmy, porozczulałyśmy się. Skarpeteczki! Sukieneczki! Czapeczki! Wszystko malutkie i słodkie. I drogie w cholerę. To chyba sklep nie dla rodziców, a dla znajomych, którzy przychodzą coś w prezencie kupić. Śpioszki za 50 zł? Buciki za 70?
No albo ja sobie nie uświadamiam, ile kosztuje dziecko...Hmm...
A co do opryszczki - powoli schodzi. Raczej się uspokajam, że ryzyko jest niewielkie (no ale jakieś jest, wyraźnie lekarz mi powiedział, że nie szkodzi, że to nie jest pierwotne zakażenie). Nic więcej nie zrobię poza tym, co robię. Łykam ten cholerny Heviran i mam wrażenie, że to po nim takie zmęczenie mnie bierze.
Mąż już mnie powoli słuchać nie może. Stara się dzielnie, ale wyczuwam, że ma dość trochę mojego stanu, marudzenia, gadania tylko o ciąży... Jego chyba też "oszukali"
Oboje bardzo chcieliśmy dziecka i nadal bardzo go chcemy, ale niestety - nic już nie będzie takie jak dawniej. Pomiędzy nami pojawi się, a w zasadzie już się pojawił, ktoś trzeci. I poza tym, że to jest urocze i wyczekane i wykochane, to też dla obojgu z nas jest trudne. Tak jak macica się powiększa i dostosowuje do nowej sytuacji, w związku z tym trochę pobolewa...tak samo nasza relacja musi się "powiększyć"...i w związku z tym trochę pobolewa...
Kuźwa, no nic w tym życiu nie przychodzi łatwo 
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.