Będę silna i będzie dobrze ciągle to sobie powtarzam. Ale opcji jest kilka: albo jajowody będą całkiem drozne i trzeba będzie szukać przyczyny gdzieś indziej, albo będą trochę zatkane tak ze będzie się je dało przetkac przy hsg lub laparoskopowo, albo będą zatkane tak ze juz z nimi się nic nie zrobi i w grę wchodzi tylko in vitro... Mój gin wszystko mi wytłumaczył spokojnie i pocieszyl. Mówił ze dużo dziewczyn zachodzi zaraz po i ze w najgorszym wypadku żeby dofinansowali in vitro i tak musze mieć to badani. Na całe szczęście będę to mieć pod całkowitym znieczuleniem wiec będę spac i jak się obudze to po godzinie mogę jechać do domu. Co prawda po laparo i znieczuleniu wymiotowalam cały dzień no ale jak czytam jak to hsg na żywca boli to już chyba potem wole puścić tego pawia. Wiec wszystko się okaże w sobotę ;/ mąż mnie wspiera mówi ze jakby się dało to zrobił by to za mnie ;/ najgorsze jest to ze pewnie rodzice się dowiedzą i teściowa bo ciężko będzie ten wyjazd ukryć potem nie wiem jak się będę czuć i pewnie zaraz będę musiała się tłumaczyć a nikt nawet nie wie ze się staramy. Masakr. Oprócz tego mam zrobić jakieś tam badania z krwi teściowa jest pielęgniarka i mąż mnie namawia żeby ona mi pobrana krew i zrobiła te badania no a ja jak to ja wolałabym jechać do obcych. Tylko gina nie zamienilabym na innego trochę zakupimy za to badanie ale do innego bym nie poszła ;/ wiec trzymajcie kciuki 
Nic nie pisalam juz prawie od poltora roku... nie wierze ze to juz tyle czasu minelo...
U nas bez zmian, nadal w trojke 
Rok temu w marcu w czwartym cyklu po hsg udalo nam sie, szalelismy z radosci, niestety radosc trwala krotko, bo w 6tym tyg poronilam. Strasznie to przezylam...od tamtej pory przestalam myslec o kolejnej ciazy, odstawilam nawet kwas foliowy i witaminy. Nie chcialam przezywac tego znow. To bylo wielkie rozczarowanie...
No i minelo juz tyle czasu...
Cieszymy sie soba jak tylko mozemy. Duzo sie pozmienialo w naszym zyciu. Jestesmy szczesliwi i jest dobrze jak jest.
Mam wspanialych chlopakow i razem patrzymy w przyszlosc z nadzieja ....
NIEZWYKLE POZYTYWNY I MIŁY POST Z PESYMISTYCZNYM ZWROTEM AKCJI NA KOŃCU
czytasz na własną odpowiedzialność
UWAGA! Celem nadawcy w żadnym wypadku nie jest naelektryzowanie potencjalnego czytelnika ujemnymi ładunkami zrezygnowania i załamania rodzaju dowolnego o jakimkolwiek podłożu.
Zadziwiająco dobry dzień dziś mam.
Muszę się pochwalić.
Dzień ten zapowiadał się niesamowicie stresująco — najpierw musiałam zaliczyć angielski na 100%, później miały przyjść wyniki rekrutacji ze szkoły. Wczoraj jeszcze przyznałam się na forum do mojego wieku i — co zdziwiło mnie samą — podałam liczbę. Dwie cyfry, które mnie poniekąd irytują i zawstydzają, a ja po prostu je napisałam, szybko kliknęłam "wyślij", "enter" czy jak ten guziczek się nazywa, i voilà. Więc do bagażu stresu, jaki mnie dzisiaj czekał, dołączyła reakcja moich "towarzyszek".
Zaliczając język na wysokim poziomie (naprawdę nie wiem, czym się stresowałam — przecież to wszystko umiem. Kto jak nie ja miałby to bezbłędnie napisać?), szybko zorientowałam się, że dziewczyny tak naprawdę nie przygotowały ani płonących pochodni, ani wideł, ani obraźliwych sztandarów, którymi wydawało mi się, że by wymachiwały, wypędzając mnie z forum.
Czasami źle oceniam ludzi.
Wracając do domu, dowiedziałam się, że dostałam się do szkoły filmowej. Czyli wszystko, czym tak naprawdę niepotrzebnie się przejmowałam, rzeczywiście okazało się całkowitą błahostką. Tak, jak wszyscy dookoła mnie zapewniali.
Czasami powinnam dać sobie coś powiedzieć.
Myślałam, że spotkało mnie dosłownie wszystko, co dobre, czego mogłabym się teraz spodziewać, gdy otrzymałam wiadomość od osoby z imieniem na N., z którą spędziłam kilka długich i przyjemnych miesięcy mojego życia, zanim całkowicie zmyła się z mojego życia. Albo to w sumie ja też uciekłam. Wina leży po obu stronach.
Tak więc — rzadko się do tego przyznaję, ale — cieszę się. Naprawdę, dziwnie i szczerze jest mi miło i przyjemnie. Co prawda nie tańczę z radości i nie uśmiecham się do wszystkich na ulicy, ale w duchu jest mi o wiele cieplej.
Czasami powinnam okazywać więcej emocji.
To nie jest tak, że nie okazuję emocji — jestem wygadana, niekiedy towarzyska, uwielbiam być w centrum zainteresowania, ale wśród ludzi, którzy mnie interesują i których ja interesuję. Kiedy jestem sama, raczej nie przyłapiesz mnie na wyszczerzaniu zębów. No, czasem delikatnie się uśmiechnę, jak pomyślę o czymś zabawnym. W samotności tak już mam, a to wszystko dlatego, że kiedy jestem sama, mam więcej czasu na myślenie. I te refleksje sprawiają, że rozumiem — jeśli jest dobrze i wspaniale, to coś zawsze może się zepsuć. Teraz się tylko zastanawiam, na co padnie tym razem.
Wiadomość wyedytowana przez autora 23 kwietnia 2015, 19:24
To powodzenia zycze
u mnie wczoraj na dobranoc pojawila sie czerwona dama
To powodzenia zycze
u mnie wczoraj na dobranoc pojawila sie czerwona dama
13 dc.
Jutro czeka mnie monitoring, zapomniałam o nim przez sajgon w pracy. Dziś już trochę spokojniej 
Temperaturę mierzę jak sobie przypomne, ale częściej zapominam. O dziwo nie stresuje się tym i nie przejmuje. Będzie owulacja to będzie, nie to nie
Aktualnie w moim życiu jest najważniejsza osoba 
W sobotę byliśmy oblewać z moją przyjaciółką jej umowę o pracę. Złożyło się że jej koleżanka zmieniła pracę, więc 2 flaszki już były. Łącznie nie wiem ile wypiliśmy ale było super:) Loża zarezerwowana, parkiet nasz 
Ale od początku:
W czwartek spotkaliśmy na kebabie I. z I. Poinformowały nas że w sobotę się widzimy na imprezie. Fajnie się złożyło, bo miałam ochotę. W sobotę I. dzwoni czy napewno idziemy bo rezerwują to lożę. Mówię że ja napewno idę a Łukasz coś mówił że na karty idzie. Miałam zgarnąć jeszcze M.
Ubieram się, wybieram bieliznę i pytam Ł. "jak myślisz, które majetczki będą lepsze- te niebieskie sprawdzone czy jakieś nowe"? No i się zaczęło
Nagle on idzie! Ale ja mówię że nie będę go namawiac i ciągnąć na siłę. Ale on chętnie pójdzie bo moja siotra poszła do teściowej na karty.
Oczywiście wcześniej M. przyszła do mnie na winko
A ja nie ubrana. W spodnie nie mogłam się wcisnąć, szukałam innych.
Przed 21 zebraliśmy się i czekamy pod domem I. Ona zdziwiona że Ł. jest bo loża na 7 osób. Hehe ale spoko cos się wymyśli 
No i ledwo co weszliśmy to picie się zaczęło. Ja chciałam drinka, ale wszyscy z kieliszka to ja też musiałam, tylko że opryszczka mi wyszła (tzn się już goiła). Więc dostałam swój kieliszek 
Kurde nie pamietam kiedy wódkę z kieliszka piłam, chyba na naszym weselu 
No i spotkałam Karola! Ostatni raz widziałam go na swoim panieńskim jak złapał mnie od tyłu na schodach i zniósł do klubu 
Po pierwsze to mnie nie poznał
Zaczął walic komplementami, jak ja to ładnie wyglądam, że jestem jeszcze piękniejsza, ta grzywka super i takie tam. Na co ja mu odpowiedziałam że małżeństwo mi służy
A no właśnie - gdzie mój mąż- padło. A on nas podglądał z loży, więc dałam mu znak żeby podszedł. Poznali się, żeby później mi nie mówił że nie wiedomo z kim stałam.
Karol od dawna był, tzn tak myślałam, zakochany we mnie. Okazało się że chyba mu nie przeszło i nie szczędził mi komplementów nawet przy mężu. Jestem jego ideałem i każdą porównuje ze mną. Dodam że nie spotykałam się z nim nawet bo sie bałam po tych jego wierszach! Miał nawet dziewczyne o imieniu Justyna podobno podobną do mnie, ale nic z tego nie wyszło. Ale przypomniał sobie że miałam mu poszukać mojego sobowtóra
Pomyślałam o koleżance z pracy! I mówię że fajna, ładna, ładniejsza ode mnie a on powala mnie: "A co zrobi jak jej powiem że Ty i tak jesteś piekniejsza?" Rozwala mnie tymi tekstami...
Pracuje w tym mieście co ja i czasem kończmy tak samo, dostałam propozycję powrotu z nim, ale podziękowałam.
Ale powiem Wam że moja samoocena wzrosła
Czuję się piękna
I mój mąż chyba też jeszcze bardziej mnie docenia.
A w niedziele w sklepie wpadłam na swojego byłego, którego UWAGA! ja nie do końca poznałam, ale za to mój mąż go poznał, chociaż go nigdy nie widział osobiście tylko na zdjęciach. I gdy nas minął odwrócił się i pyta: "To nie ten Darek, twój były?" Mam nadzieje że tego nie słyszał
A jego siostrę zawsze spotykam na imprezach no i w sobote też była 
Faaajne jest takie życie. Chcę jeszcze poimprezować. Właśnie dziś zgadywałyśmy się na kolejną dyskotekę. Koniecznie muszę zaliczyć Energy! Kiedy ja tam byłam ostatnio... W Szczepana 2 lata temu 
Ale dziś dopiero poniedziałek, do weekendu trochę. Ale już bliżej niz dalej 
Wiadomość wyedytowana przez autora 20 kwietnia 2015, 22:16
Fatim
Feska marudo :* masz boski brzusio :*
Od ok 5 dni mam straszny ból w kręgosłupie. Piecze mnie tak ze nie mogę normalnie się wyspac
i bardzo bolą mnie piersi
Mam nadzieje ze to nic zlego. Czerwona dama jeszcze sie nie zjawila
a ja zaczelam nowy tryb zycia i postanowilam od nowa zaczac cwiczyc i zgubic pare kg na lato
Codziennie brzuszki bieganie i wyczerpujaca rozgrzewka

Równe trzy lata temu powiedzieliśmy sobie tak
Kocham mojego męża najbardziej na świecie, jest cudowny! Był to jeden z najpiękniejszych dni w moim życiu mimo tego chłodu i deszczu który panował...
Co mnie wczoraj zaskoczyło, uświadomiłam sobie że tą Fasolkę której nie znam kocham równie mocno! Już jestem w stanie za nią oddać życie byleby przetrwała. Chociaż tak bardzo bym chciała zobaczyć jak wygląda, czy jest chłopakiem czy dziewczynką czy szczupłe po mnie, czy grubsze po mężu, tak bardzo bym chciała by poczuło chociaż odrobinę miłości którą do niej czujemy...
Trzy lata temu byłam pewna że za rok nasza rocznica będzie już w trójkę, dwa lata temu to samo...
Czy się spełniło okaże się za 6 dni...
PS. Haleczko, odwyk daje w główkę bo śniłaś mi się dzisiaj
(a o dziwo nawet nie wiem jak wyglądasz)
oczywiście z dużym brzuszkiem
, robiłaś na mnie jakieś "magiczne" testy ciążowe i wywróżyłaś mi że jestem w 1-2 tyg ^^
szkoda że sny śnią się na odwrót...
Wiadomość wyedytowana przez autora 21 kwietnia 2015, 07:56
Nie spalam cala noc..bo oto wczoraj rano zrobilam sobie test I wyszedl pozytywny.....mielismy wczoraj lekarza wiec powiedzialam jej ze moge znow byc w ciazy a ona sie tylko zasmiala I pobrala mi krew. Wyniki mam dzis, bedzie do mnie dzwonic rano...strasznie sie denerwuje ze znow bedzie cos nie tak bo to moj 26 dzien cyklu I temp mi troche spadla w nocy nie wstawalam na siu siu jak zawsze..ehhh
powiedziala ze moje endometrium lapie wszystko bez wzgledu na to czy bedzie z tego ciaza czy nie I ze niektore kobiety tak maja. I jak z tej nic nie bedzie to mam czekac I porobowac od nowa... nie wiem tylko na ile mi strczy zdrowia psychicznego.
Nie moge sie skupic na pracy, na niczym w sumie..czy bedzie mi kiedys dane donosic ciaze??
Geraldine ta moja terapeutka , dobrze ze ja mam..wierze ze ona mi pomoze. Nie mialam zachodzic w ciaze do czerwca, jak znow bedzie zle to bede kontynuowac z moimi eliksirami..Skoro Bog zdecydowal ze mam znow zajsc w ciaze to wszystko w jego rekach...ja juz swoje zrobilam. Zdaje sie na sile wyzsza
P.S. nie za bardzo rozumiem dlaczego zajmuje tak dlugo zrobienie bety..nawet w polsce masz wyniki po poludniu..a tu prywatna klinika..150 euro za wizyte..I czekac ..ehhh
Wiadomość wyedytowana przez autora 21 kwietnia 2015, 08:24
Imiona dla chłopca: Iwo, Leon, Karol, Ignacy, Tymon, Lucjan
Imiona dla dziewczynek: Wanda, Irena, Pola/Apolonia, Izolda, Laura, Leonia, Lidia, Luiza, Marlena, Marta, Melita, Monika, Renata.
Dzięki
dobrze wiedzieć o tym leki na mdłości a tak się męczyła ostatnio. Teściowa wie ze ma mi krew pobrać o dziwo się nie pytała do czego to aż w szoku jestem. Ale może mąż jej powiedział ze ma mnie nie dopisywać i nie denerwować zobacz ymy 
3dc bolesna ta malpa wredna i do tego obfita łeeeeeeh
11 dc
hm wracam myślami do poprzedniego cyklu i co?? w 11dc miałam już ból owulacyjny z prawego jajnika śluz zaczynał być już tym płodnym a teraz??? nic cisza zero... zobaczymy co dalej... dzisiaj już wtorek zaczynam powoli szykować sie na wyjazd nie mogę sie doczekać lubie takie długie wyprawy
troche odetnę sie od szarej rzeczywistości nabiorę dystansu bo tam gdzie jade całkowicie człowiek odcina sie od wszystkiego
A więc tak; Pokłóciłam się wczoraj z moim M i do dzisiaj się do mnie nie odzywa (obraził się na mnie bo powiedziałam coś na temat jego mamusi). @ ani widu ani słychu ;/ Test negatywny. Humor do bani. M pojechał w trase i znowu do końca tyg sama w domu ;( I co tutaj robić? Hymm Nikogo tutaj nie znam więc z nikim ani do nikogo nie mogę wyjść. Pozostaje samotność w domu..
Wrocilam
Powoli bede nadrabiac zaleglosci w czytaniu pamietnikow, wykresow itp. Juz sie nie moge doczekac.
Przypomnialam sobie o tym, jak ciezko cos w Polsce zalatwic. Fikcja prawna fikcja prawna pogania na kazdym kroku. Po wymeldowaniu z adresu w Polsce poszlam do USC po zaswiadczenie o zdolnosci prawnej do zawarcia malzenstwa. Dostalam wniosek z rubryka "AKTUALNE miejsce zameldowania". Wpisalam moj adres za granica, a Pani z okienka na to, ze jej system zagranicznego adresu nie przyjmie, a przeciez nikt i tak nie bedzie sprawdzal gdzie mieszkam i zeby podac ze starego dowodu. Dodatkowo komentarz, ze dowodu sie teraz nie wymienia, wiec zaden inny urzednik tego nie sprawdzi - mnie powalil na lopatki... Potem sie okazalo, ze w zwiazku z nowymi przepisami, ktore weszly w zycie od 1 marca musze im dostarczyc dokument od mojego S, ze jest stanu wolnego i moze wziac mnie za zone, zebym ja mogla taki dokument uzyskac dla Luksemburga... No to ja sie pytam - a jak sa dwa kraje, ktore chca jako pierwsze dostac taki dokument (Portugalia np. tez tak ma), to jak ja mialabym to zrobic niby?? Podrobic jeden, zeby uzyskac drugi? Paranoja jakich niemalo w naszych urzedach. I ten niby dokument ma byc przetlumaczony na jezyk polski, po angielsku urzednik nie jest w stanie zrozumiec: civil status: single... Tlumaczenie przez tlumacza przysieglego w trybie pilnym (by zdazyc przed wylotem) kosztowalo nas 200 zl... (juz nawet nie licze kosztow znaczkow skarbowych, bo lacznie za wymeldowanie sie i te wszystkie swistki do malzenstwa tez wyszlo gdzies ponad 200 zl...) W miedzyczasie padl im nowy system ZRODLO (chyba zrodlo wszelkiego syfu...), wiec mimo ze koniec koncow dostarczylam im wszystkie wymagane dokumenty, Pani mi oswiadczyla, ze zaswiadczenia nie wyda bo nie moze wydrukowac z systemu... Tak wiec przyjechalam z niczym... Zaswiadczenie do odbioru osobiscie nastepnym razem gdy bede w Polsce, czyli w lipcu (nie mam wyjscia, musze znow leciec samolotem....). Nasze panstwo nie przewiduje bowiem dostarczania dokumentow o ktorych wnioski byly zlozone w UM do konsulatu. Nie moze tez odebrac czlonek rodziny. Aaaa... i jak sie tu nie denerwowac?
---
A teraz opisze pokrotce jak to wygladalo w Szwecji u mojego S.
Dokumentacje na telefoniczny lub internetowy wniosek wysylaja urzednicy na koszt Panstwa na adres, pod ktorym dana osoba jest zarejestrowana. Nie trzeba nic odbierac osobiscie, nie trzeba przynosic zadnych swistkow. Wszystko jest wypisane po angielsku, jesli osoba sobie zyczy zeby bylo po angielsku. S dostal dokumenty poczta po 3 dniach listem na stare, szwedzkie mieszkanie, po czym jego nowy lokator przeslal mu je poczta do Luksemburga. Koszt - zero zlotych. Stres - zero. Kiedy i u nas tak bedzie??
---
Z dzieciaczkiem chyba wszystko ok. Nie robilam juz bety, zeby sie nie stresowac. Kolejna, zlecona przez lekarza, mam dopiero 28 kwietnia. Pierwsze USG ustalone na 5 maja. Troche bolal mnie brzuch w samolocie, ale moze to od stresu. Trzymajcie kciuki 
Wiadomość wyedytowana przez autora 21 kwietnia 2015, 10:01
Wiecie co dziewczyny, ja mam chyba jakąś nadnaturalną zdolność przyciągania ciężarnych... DZISIAJ (o 9 rano na moim odludziu) idąc z psem na spacer spotkałam znajomą ze szkoły i od słowa do słowa ona mi mówi, że właśnie idzie kupić drugi test ciążowy, bo jeden wyszedł jej przed chwilą pozytywny i uwierzyć nie może. Kumacie? A to nie jest pierwsza taka moja sytuacja!Policzyłam i wychodzi, że całkowicie przypadkowo (w kolejce w przychodzi, na chodniku, w bibliotece), jako "pierwsza osoba ze znajomych" dowiedziałam się o dobrych 6 ciążach z czego jedną sama wykrakałam!No może nie wykrakałam, ale zobaczyłam koleżankę z podstawówki, podeszłam pogadać, a ona jakaś taka blada, ale radosna. A, że niedawno za mąż wyszła to tak palnęłam "Co już we trójkę niedługo będziecie co?" A ona wielkie gały i się pyta skąd wiem! 
Boli mnie podbrzusze, aż się obudziłam nad ranem pewna, że to @ przyszła jednak. A może to od wczorajszego sercowania? Trochę daliśmy czadu wczoraj, ale jeszcze mi się nie zdarzyło, żeby mnie coś bolało... I co z ta owulką? Niech mi ktoś zaczaruje jajniki!
Beta 122..moja lekarka byla dosc zadowolona, powiedziala ze to bardzo dobrze jak na 25 dzien cyklu. Jutro ide na druga I zobacze czy przyrasta I jak... na razie sie nie ciesze, nawet nie rozmawiamy na ten temat z mezem zeby sobie nie robic nadziei..bo w pazdziernikowej ciazy tez mialam ksiazkowe przyrosty I nawet lekarz powiedzial( bedzie dobrze) a tu taki sobie szok..serduszko nie bilo bo fasolek zasnal..2 tygodnie wczesniej
Wiadomość wyedytowana przez autora 21 kwietnia 2015, 20:01
jednak w to nie wierze ... ALE ten pamiętnik jest miejsce na same pozytywy!
!!!!!!!! JESTEM W CIĄŻY !!!!!! beta hcg w 25 dc 66,7 (3t4d) - powtórka w środę dla potwierdzenia przyrostu. Pierwsza wizyta z usg po majówce - co ma być to będzie a musi być dobrze
Nie wiem dlaczego ale mam przeczucie, że to córeczka 
co do moich emocji - to niedowierzenie, ale o tym już wspominałam, strach (?), że coś pójdzie nie tak ale i ogromna nadzieja, że urodzę TO DZIECKO !!!
Na razie staram się nie nakręcać - na spokojnie przyjmuje wszystko
MALEŃSTWO moje - bądź silny i zdrowy !
A oto widok jaki ujrzałam wczoraj

Wiadomość wyedytowana przez autora 21 czerwca 2015, 22:40
Niech sie ten cykl konczy;(
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.