Bylam dzis na usg okazalo sie ze lekarka zawolala nas przez pomylke bo myslala ze jestem tydzien do przodu. hehe wiec mialam okazje zobaczyc mojego fasola I bijace serduszko.
Moj P jest bardzo szczesliwy, ma wolne w ten weekend( wyjezdza sobie do dublina) a ja praca I Adas.
Lekarka mi powiedziala ze moge miec usg ok 26 maja jesli chce,a moj P. na to..tak wiecej pieniedzy jeszcze...poczekamy do 12 tyg I wtedy moze . Ja chyba jednak w tajemnicy pojde bo nie bede mmiec sily czekac kolejne 6 tyg.
Aha no I koniec z testami!!!!!Teraz musze sie zdac na los I wierzyc ze bedzie dobrze....tu dzis piekna pogoda. dobrze ze mam wolne
24 dc
3 dpo według ovu/ 4 według mnie 
Historia wczorajszego serduszka:
Mój mąż chyba sie w końcu zrehabilitował, przemyślał i chciał pokazać jaki jest męski 
Trochę mu od tego nieszczesnego poniedziałku nawciskałam, że ciągle chory i zmęczony (ale gdyby kolega zadzwonił, żeby przyjsc na mecz lub pograć w fife to by siły znalazł), kolejne wciski opierały się na tym, że może już mnie nie kocha, nie podobam mu sie itd bo nigdy tak nie było, żeby nie miał ochoty, tłumaczył się tym, że tak na pewno nie jest i że chyba sama widze, że podniecam go bardzo jak to wszytsko tak szybko idzie (hmm?)
Wczoraj o dziwo zwolnił się z pracy i przyjechał wcześniej, był mecz barcelony z kimś tam właczył go otworzył piwko i ogląda (ja siedze na naszym chacie ovu:P) no i zaczyna zagadywać, że mógł zostać takim piłkarzem to bym jeżdzila z nim po świecie i siedziała na trybunach, byłabym celebrytką
ja na to, że najpierw musiałabym sobie cycki zrobić jak siwiec, a on że musiałabym nie mieć cycków,żeby je robić (więc zaczęły się jakies tam komplementy) potem wykąpał się, ja już przysypiałam i budzi mnie na bara bara (sam z własnej woli!) no cóz ja nie z tych co odmawiają lub mają długo focha więc poszlo 
Dziś rano zmierzyłam tempkę, owu wyznaczyło mi na 21 dc czyli poniedziałek, ostatnie serducho w sobote
więc, od rana znowu uświadamiałam mężowi, że zjebaliśmy po całości, głównie on no ale wzielam troche winy na siebie, żeby nie było
powiedzialam mu ze jest mi w ciul zal, ze zabraklo tego jednego serducha bo my wolelismy sie foszyć.... jest obietnica zmiany, i bara bara tak od 14 dc do 24 przynajmniej co drugi dzien (to w sumie i nie tak duzo)
Pomierze temke moze do konca tygodnia jeszcze a potem juz nie i odpoczywam czekam grzecznie na @ i nie swiruje 
wczoraj odbyłam z mężem szczerą rozmowę. Każde z nas pękło. Doszliśmy do wniosku, że po wizycie u ginekologa zasadnym będzie rozejrzeć się za psychologiem. Mam mieszane uczucia. Na pewno takie wizyty by mi nie zaszkodziły, może rozwiązałabym wiele swoich problemów, ale kosztem cotygodniowych wizyt w innym mieście, bo w mojej mieścince nie ma nikogo kto by się specjalizował w problemach z ciążą. Jest jakaś poradnia ale taka raczej "od wszystkiego". No i aspekt finansowy, nie powiem, budzi moje pewne obawy. Ale może jednak warto?
Dzisiaj @ już nie dała żadnych złudzeń że to nie @.
Wiadomość wyedytowana przez autora 7 maja 2015, 14:35
Jeśli Twoja temperatura pozostaje wysoka przez 16 dni po owulacji a miesiączka jeszcze nie pojawiła się, zrób test ciążowy. Prawdopodobieństwo, że jesteś w ciąży jest wysokie.
Od nowego cyklu - zaczynam dokładnie mierzenie temp.
83% za nami... 
34tc (33t0d)
Pozostalo 48dni do terminu porodu..a 28 do ciazy donoszonej 

Ostatnio jakos jestem bardziej zmeczona..odczuwam rozne bole..w tym mocniejsze klucie w pochwie ale to raczej synek uciska glowka szyjke.. Twardnienia tez sie zdarzaja czesto w ciagu dnia..
W poniedzialek bylam w luxmedzie na ktg zeby zobaczyc czy jakies skurcze sie pisza..ale bylo ok..do 20% wiec to zwykle braxtony..
Teraz w poniedzialek wizyta u gina na nfz.. Ciekawe ile wazy juz synek.. 
Natomiast w sobote w galerii jest akcja szczesliwe macierzynstwo i robia darmowe usg i usg 4d..
Ale zapewne kolejka ustawi sie juz przed otwarciem galerii a wiec po 8 a zapisy od 11.. Gdybym sie dobrze czula i synek by nie naciskal na szyjke a tak nie bede ryzykowac..no chyba ze ktos zechce mi pojechac zajac kolejke a ja podjade na 11 na zapisy
choc czuje ze nic z tego..i bedzie mi musialo wystarczyc zwykle usg u gina na nfz..jak zechce zrobic..
Wsumie i tak juz niedlugo sie pewnie zobaczymy..moze na poczatku czerwca?
no chyba ze synek zrobi psikusa na przekor wczesniejszym prognozom przedwczesnego porodu..i bedzie siedzial grzecznie do terminu.. 

Boze,czuwaj nad nami...zeby wszystko bylo wporzadku jak do tej pory..i zeby synek szczesliwie urodzil sie w czerwcu.. 
Jeśli stale masz niską temperaturę ciała i zawsze jest Ci zimno, nawet przy ciepłej pogodzie i w ogrzewanych pomieszczeniach, sprawdź czy nie masz niedoczynności tarczycy. Innymi objawami niedoczynności tarczycy mogą być: suchość skóry i włosów, chrypka, zmęczenie, skurcze mięśni, wysoki poziom cholesterolu oraz tycie i trudności ze schudnięciem.
6t0d
jednak poszłam wcześniej na wizytę naszą pierwszą z usg - nie doczekałabym jeszcze dwóch tygodni ... musiałam wiedzieć co się dzieje czy wszystko ok, czy jest dzidzia (chociaż podejrzewałam że na to za wcześnie jeszcze) no ale przede wszystkim czy dzidzia zadomowiła się u mnie prawidłowo. Poniżej relacja z wizyty 

Z pamiętnika maleństwa:
"a więc to jestem JA - na razie wyglądam jak mała fasolka, nawet Pani doktor mnie zmierzyła ale z tych wszystkich emocji moja mama zapomniałam jaki mam wymiar. Ale to przecież nie ważne - ważne że mama mogła zobaczyć już moje bijące serduszko! Wiem, że to niewiarygodne ale chciałem zrobić wszystko aby mama już tak bardzo się nie bała - robię co mogę abyśmy mogli się zimą zobaczyć. Mamo Pamiętaj słowa Pani Doktor żebyś się nie martwiła o mnie i dużo wypoczywała bo za trzy tygodnie widzimy się ponownie!"
Wiadomość wyedytowana przez autora 7 maja 2015, 15:26
Po wizycie. Pecherzyk 14,5mm nie popisal sie wielkoscia od wczoraj (14mm). Pekniecie kolo soboty. Pregnyl jednak nie pomogl;/ chybanjestes uodporniona na zastrzyki;P kolejna wizyta kilka dni przed @. Tyle czekac;/
16 tydzien !!!
Dopiero zaczety dzis ale 16!!!! Przyznaje sie bez bicia ,ze pierwsze 10-12 tygodni ciagnelo sie jak krew z nosa. Moze dlatego ,ze bylo wiecej obaw,ze jednak ten piekny sen sie skonczy. Samopoczucie tez nie bylo ciekawe i chyba to byl nastepny czynnik ciagnacych sie dni... Za to teraz?! Dni uciekaja ni przez palce. Wyglad mi sie nie zabardzo zmienia i moj brzuch stoi w miejscu ale kartki z kalendarza mowia za siebie. Nie wiem jak ten czas ogarnac. Czy juz rozgladac sie za rzeczami czy nie, z jednej strony to po co kupowac, musimy najpierw zrobic remont i wywalic graty z pokoiku przeznaczenego dla naszego potomka . Zegnaj biuro .... maz jednak nie ma na to czasu , a ja targac gratow nie bede z gory. No nic , troche jeszcze cierpliwosci. Z ubrankami tez narazie sie wstrzymuje. Jedyna rzecza, ktora kupilam synkowi to trampki i malutka pilke z podpisem "moj pierwszy gol " oczywiscie dla celow zdjeciowych 
No nic, przyleci niedlugo mama, to razem bedziemy robily zakupy. Zawsze razniej
28dc...to powienien być mój 1dc..przez ostatnich kilka miesięcy mialam regularne cykle 27dni..
no ale tym razem owulacja się przesunęła i dopiero za kilka dni///ok wtorku/środy powinna przyjść @
dzis lekko temp. w górę w porównaniu z wczorajszym dniem.
rano bolało mnie podbrzusze tak jak na @..juz byłam prawie pewna ale jednak nic sie nie dzieje jak na razie.
Endokobietka gdzie do mnie pisałaś? Coś nie widzę.
Mi mój lekarz ten Halama zlecił takie badania:
Fsh,
amh
Estradiol
Lh
Prolaktyna
Tsh
Ft4
Anty tpo
Krzywa insulonowa glukozowa po 75g glukozy
P/c ana
Witamina D total
Homocysteina
Test roma
Morf, ob
Crp
Aptt
Alat
Bilirubina
Amylaza
Kreatynina
Elektrolity
Usg piersi
Badanie nasienia plus posiew
to wszystko w 2-4 dniu cyklu po odstawieniu visanne.
Endokobietka pisałaś że miałaś wspomagane cykle - na czym to polega ? Opiszesz mi swoją historię dokładnie ?
3,5cm torbiel krwotoczna - czyli problem "co dalej robimy?" rozwiązał się sam... niestety 
następne 2 miesiące a przynajmniej do czasu aż się wchłonie tkwimy w zawieszeniu.
zaczęła się rozmowa pt. "In vitro"... nie wiem czy jestem gotowa, nie wiem czy chcę 
boję się że też się nie powiedzie a nas nie stać na niepowodzenie IVF 
Jakby tego wszystkiego było mało to jeszcze Dieselek choruje
zjadł coś na dworze i teraz biegunka kończy się krwią
tak cholernie bardzo się boję że mogłabym go stracić 
Ciężko nam się ruszyć gdziekolwiek bo przecież nie zostawimy go na dłużej... nie możemy się wyspać odkąd jest z nami... sierść jest wszędzie... mnóstwo $ idzie na Niego, ale ja sobie nie wyobrażam jakby miało Go nie być!
Endo 9mm, pęcherzyk z lewego leci 17mm 
15+0
Zastanawia mnie dzisiejszy świat tak mnie dziś gnojek w autobusie wkurzył, że miałam chęć go spoliczkować. Zastanawiałam się kim jest jego matka, że do dwa razy starszej baby odzywa się jak śmieć! W autobusie tłum i oczywiście Justin biber od siedmiu boleści zmęczony najbardziej! Posadził tyłek i mu gorąco więc otwiera okno! Nosz kur.... po kiego wała te bachory chodzą do szkoły, skoro na czerwono na oknie jest napisane: " okno zablokowane, pojazd klimatyzowany" a on szarpie i szarpie. Machajac mi swoją marnie owłosioną lecz śmierdzące pachą nad głową. Zaciskam zęby a on dalej szarpie więc nie wytrzymuję i mówię, że jest napisane, że się kurrrr... nie otworzy. A ten pajac, bo się zepsuło! Co? I z mordą do mnie! I cały czas dogaduje, ja jedno słowo a on piętnaście i mówię wam, że cholera wie co matki robią skoro z racji tego, że już stara baba jestem dla niego to mógł by się zamknąć. I przeprosić, musiałam jego pachę wąchać! No i taka dygresja uczy się dzieci, że są wiele warte, że jeszcze więcej mogą lecz nie uczymy ich, że wszystko co mają zawdzięczają poprzednim pokoleniom. Może i jestem w ciąży, ale jak mój syn będzie się tak zachowywał to wytargam go za uszy. Facet musi wiedzieć czym jest szacunek do kobiety a nie ufryzowany bardziej niż ja i uważa się za pana świata!
środa 22.04
wieczór skurcze co pół godziny mało bolesne.
czwartek 23.04
od rana skurcze co 10/15 min ok 12 nie planowana wizyta u gina z zapytaniem o te skurcze,rozwarcie na 1,5 cm i stwierdzenie że to skurcze przygotowujące,następna wizyta umówiona na jutro rano,przed nią szpital i ktg.Do wieczora regularne skucze,wieczorem już co 5 min i bardziej bolesne.ok 19 tel do gina -zalecenie jechania na ktg dziś .na ktg skurczy brak ,wyszło kilka na 10/20 % pamiętm że były już dość bolesne,pani doktor w szpitalu jeszcze mnie przebadała,stwierdziła rozwarcie na 1,5 cm i jej pytanie czy zostaję czy wracam do domu,na co ja ze jak ona uważa,powiedziała że skurcze nie wychodzą,ale decyja należy do mnie,stwierdziłam że w takim razie jadę do domu bo i tak jutro rano mam wizytę...powiedziała żebym tylko o 2 nie przyjechała bo zabije
w domu byliśmy ok 22 skurcze regularne co ,5 minut .ok 22.30 się położyliśmy,maz zasnął a ja próbowałam dżemac,przestałam liczyć co ile te skurcze aż od 23 zaczęło mi sie wydawać ze są co 2 min od północy znowu zaczęłam liczyć.
piątek 24.04
od północ skurcze regularne co dwie minuty ,bardzo bolesne nie pomagało już nic ani przewracanie się z boku na bok,ani chodzenie ani żadna inna pozycja, chodziłam wiłam się z bólu i ryczałam tak bolało ok drugiej obudziłam męża że jedziemy do szpitala,po schodach już zejść nie mogłam a wejście do samochodu to był wyczyn
w czasie drogi wydawało mi się że mniej boli-to maż postanowił mnie dla wygody powozić jednak przy następnym skurczu stwierdziliśmy że do szpitala i to najkrótszą drogą
w izbie po raz pierwszy tak szybko nas obsłużyli przy czym łaziłam i wiłam się z bólu. na ginekologii od razu wzięli mnie na badanie rozwarcie było na 6 cm,pani doktor której nigdy nie lubiłam o dziwo miła,po badaniu na fotelu wzięła mnie jeszcze na usg pomierzyć Wojtusia wyszło ok 3200 po tym powiedzieli że idziemy na porodówkę na co ja zdziwiona że jak to przecież nie jestem gotowa
hehe
położna zabrała mnie do góry oczywiście skurcze nie odpuszczały wręcz były coraz bardziej nie do wytrzymania,położna powiedziała że połowę porodu mam już za sobą,na górze kazali mi się przebrać w koszulę po tym położyć się na łóżku porodowym,badanie i rozwarcie juz na 8 cm,po badaniu podłączyli ktg tam wyszło że mały gubi tętno ale po zmianie pozycji przez mnie już było dobrze,cały czas musiałam leżeć n boku,oczywiście po tym przez ały czas pytałam meża czy małemu nie zanika tętno.skurcze już nie do wytrzymania błagałam czy mogę na chwilkę wstać iść zrobić siku,w końcu pozwolili,ale na toalecie przy siadaniu takie skurcze ze masakra,na prawdę nigdy nie czułam takiego bólu,nigdy,po wstaniu z toalety z powrotem na niej siadałam bo znowu tak mi się siku chciało,oczywiście już nawet nic nie leciało,ale parcie masakryczne.wracam na łózko na badanie a rozwarcie dalej na 8 cm...do tego pani doktor stwierdziła że Wojtuś kiepsko w dół schodzi .ok 6.30 decyzja o przebiciu worka z wodami,po przebiciu okazało sie że wody sa zielone po tym pyt Pani dokto czy się na cesarkę zgadzam,oczywiście że się zgodziłam ,przygotowali mnie chyba w pięć minut w miedzy czasie dojechał mój lekarz,trafiłam też na miła panią anestezjolog -wszystko mi tłumaczyła ,zastrzyk w ogóle nie bolała po nim ta ulga od skurczy
podczas cięcia najbardziej "bolało" rozciąganie skóry przy wyciąganiu Wojtula ale w porównaniu ze skurczami to na prawdę żaden ból,chociaż maż mówi ze słyszał moje ała na korytarzu
pamiętam że cały czas pod czas cięcia pytałam czemu mały nie płacze,Pani powiedziała ze jeszcze go nie wyciągnęli , aż w końcu usłyszałam piski pokazali mi mojego wyczekanego synka
popłakałam się i mój mały chłopiec zaczął płakać .zabrali go na badania a ja tam leżałam wydawało mi się ze wieczność spytałam Pani anestezjolog czy mąż widział synka,powiedziała że własnie przy nim jest
WOJTUL URODZIŁ SIĘ 24.04 GODZINA 6.50 Z WAGĄ 3320 I 55 CM. kiedy pisałam tą notatkę był 27.04 mój synek miał 3 dni i leżeliśmy w szpitalu -przedłużyli nam pobyt bo gorączkowałam,ale to nie o tym ...pisałam tak: jest 8 rano moje dziecko ma 3 doby a ja ...jestem rozwalona kocham tego chłopca najmocniej na świecie kiedy widzę jego uśmiech,grymas,minki buzia sama mi się cieszy,a kiedy płacze po postu boli mnie serducho.moje życie nabrało innego sensu...Wojtuś już mnie wyczuł i na głowę wchodzi-cyc to dla niego smok i usypiacz
pamiętam jak zawsze mówiłam że będę rozsądna mamą -a teraz noszę ,bujam ,śpi ze mną.Patrzę na niego i wiem że jest sensem życia mojego i mojego męża
jest dla nas wszystkim
a i jeszcze jedno te skurcze były dla mnie na prawdę nie do zniesienia,ale patrząc na mojego synka wiem że każdy ból był tego wart.
a tu mój fircuś kochany ma już dwa tygodnie i dwa dni 



kochamy Cię skarbie -rośnij zdrowo

Wiadomość wyedytowana przez autora 10 maja 2015, 22:49
Jej jeszcze jeden wpis na dziś, normalnie szaleję! Dobra w związku ze smakowymi zachciankami pizza była dziś wreszcie grana! Zjadłam tyle sosu czosnkowogo, że lepiej żebym nikogo nie całowała przez cały tydzień!
Oczywiście nie tylko ja miałam chęć na pizzę!
No i ostatnia fotka na podsumowanie! Jestem już w 99% spakowana, jutro się przeprowadzam i po pierwsze miałam powiedziane, że tylko na początek same najpotrzebniejsze rzeczy. Trochę tego wyszło i myślę, że będzie jeszcze jedna torba! No i buty! Tatusiek mnie zabije jak zobaczy, że spakowałam 7 par! Problem polega na tym, że kocham buty i płakać mi się chciało, kiedy musiałam wybrać tylko 7 z nich. Coś czuję, że i tak dostanę wykład na temat, że człowiek o zdrowych zmysłach, nie potrzebuje tyle par butów. Zresztą już nie raz słyszałam, że jak się nie opanuje to zablokuje mi konto! Ja nawet nie zabrałam klapek na cieplejsze dni! Same baleriny. No chyba się zapłaczę, ale powoli niedługo moje prawie 50 par będzie że mną! (Tak policzyłam)
Oczy mi się zamykają, dobranoc!
Wiadomość wyedytowana przez autora 15 lutego 2016, 13:03
Witamy się w 14 tygodniu czyli wychodzi na to że mamy II trymestr 
Początek maja nie zapowiedział się dobrze w czwartek 30 kwietnia dostałam plamienia od razu do lekarza i skierowanie do szpitala na szczęście dzidziuś miał się dobrze i mimo krwawienia fikał i serduszko pięknie biło i w poniedziałek wyszliśmy do domku z nakazem dalszego oszczędzania..
W środę 6 maja mieliśmy badania prenatalne wszystko wyszło dobrze maluszek ma wszystko co potrzeba rączki nóżki żołądek i tak dalej
Pomiary prawidłowe pobrali nam też nam krew na test Pappa nie chciałam go robić ale ze względu że poroniłam to tak musi być ale tym nie zawracam sobie głowy bo wiem że dobrze 
No i na 90 % wychodzi że będzie synuś dwóch lekarzy tak nam powiedziało bo byliśmy w klinice jeszcze na ostatniej wizycie
Takie fikołki robił odbijał się dosłownie pani dr się śmiała że akrobata a na prenatalnych się układał do spania że dr musiał stukać głowicą w brzuch żeby się poruszył 
Wrzucę dwa zdjęcia ale robiłam tel bo nie mam kiedy poskanować 
Tu akurat ssał paluszka i się ruszał więc aż dokładnie nie widać

A tu drugie :

10 tc rozpoczęty. Jakoś mi tak trochę lepiej jak widzę liczbę dwucyfrową 
Musiałam sie trochę ogarnąć bo firma leży... Na całe szczęście pracuję w domu i nie muszę nigdzie jeździć. Muszę poogarniać te moje biznesy zanim pójdę na L4 bo potem M będzie się z tym bujał...
Przedwczoraj przeżyłam szok... Mianowicie, odpalam Facebook a tam informacja, że nie żyje nasz kolega - mój i M. Więc zaczęłam pisać do ludzi co się stało, bo byłam pewna, ze jakiś wypadek aż w końcu koleżanka mi pisze, że on się powiesił... Matko Boska... 33 lata chłopak, żona, dziecko, własna firma... Masakra. Co się dzieje z tymi ludźmi? Ja nie wiem co tam u niego się musiało wydarzyć, że posunął się do takiego kroku... Przecież to był człowiek -orkiestra, wesoły, zadowolony, tak sie cieszył tym synkiem swoim... Mąż mojej koleżanki niedawno z nim rozmawiał to szukał ludzi do pracy...
Jutro pogrzeb, M pewnie pójdzie, ja nie wiem... Ja bardzo przeżywam takie sprawy i może lepiej będzie jak sobie tego oszczędzę. We wrześniu byłam na pogrzebie mojej koleżanki która zmarła na raka - przez tydzień nie mogłam dojść do siebie... A w moim stanie takie emocje nie są wskazane.
Kurcze...Mam właśnie w dłoni teścior z Polski. Napisane, ze wykrywa ciążę już po 6 dniach od zapłodnienia...Dzisiaj, w zależności od tego jak policzymy jest 8 lub 9 dzień od inseminacji. Boze..myślałam, ze już nigdy nie dotrwam do momentu, w którym będę miała za sobą inseminację!!
No ale dalej wiem. ze bezsensownie by było robić DZISIAJ ten test, po to zeby w przypadku zobaczenia jednej krechy, przyjąć to do wiadomości ale i tak naiwnie w środę, za 5 dni zrobić go ponownie.
Ale z kolei bolący brzuch, dyskomfort w żołądku oraz niesamowicie napompowane piersi dają do myślenia. Logika podsuwa jednak racjonalne, chłodne wytłumaczenie, że to pewnie skutek prawie 14 dni zastrzyków z gonadotropinami + aktualny progesteron brany od zeszłej środy wieczorem. Hmm. Boli mnie też tak jakby mój nerkowy kamyk (raz na kilka lat rodzę takie maleństwo zwijając się z bólu)...ale teraz to już nawet jakby ktoś zapukał do drzwi to mogłabym to przerobić na wczesny objaw ciąży.
Z żartobliwym dystansem ale i tak powoli wpadam w kocioł emocji.
Nie można dać się zwariować, ale z drugiej strony...
Mam TYLKO dwa takie dobre, porządne testy. Reszta to gromada zwykłych paseczkowych testów, które dostałam gratis przy każdym zamówieniu testów owulacyjnych.
Jak już w końcu się uda, jak będę w ciąży, to je wszystkie zużyję !
HA!... i założę szczęśliwy klaser z pozytywnymi testami. haha!
Tak...hmmm, w sumie jest już 8/9ty dzień po podlaniu indyka (tak mówimy z mężem na inseminację). Może jednak ulżę sobie i mężowi i zrobię dziś ten test. Już wczoraj marudził, ze może jednak zrobimy test i przyjrzymy się czy nie ma tam cienia kreski.
Jak będzie negatywny to przynajmniej od ręki znikną wszystkie objawy. 
Cóż..chwilkę się jeszcze zastanowię. Ale wygląda na to, że jednak zaraz będę robić z lupą ten test.
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.