25dc.
Dziś rano po wpisaniu temperatury ovu zmienił mi dzień owulacji z 20 na 13dc.hmm...ciekawa sprawa,sama już nie wiem kiedy była ta owulacja ale jakoś nie wierzę że aż tak wcześnie...Nie będę się zbytnio tym wykresem sugerować narazie biorę luteine o czekam.
Dziękuję Rotenkopf i Zabciu... Tak, to są naprawdę ogromne dylematy... Zachorowałam 8 mies. po porodzie Córeczki, która dziś ma już 5 lat!
Oboje z mężem pragniemy mieć jeszcze jedno dziecko. Moje SM obchodzi się ze mną różnie, ale ja się nie poddaję. To nie jest choroba dziedziczna. Nie ryzykuję zdrowiem dziecka. Ciąża nie jest dla mnie zagrożeniem, przeciwnie - neurolodzy mówią, że w ciąży kobiety czują się bardzo dobrze. Gorzej jest po porodzie i mam na to dowód, bo zachorowałam właśnie wtedy... Ale zaraz po porodzie wrócę do leczenia i wszystko będzie dobrze - wierzę w to. Minął już rok, jak odstawiłam leki - i z miesiąca na miesiąc czuję się coraz słabiej, dlatego czuję presję czasu. Może dlatego nam nie wychodzi? Czasem zastanawiam się, czy aby nie krzywdzę swojej Córeczki Ani, którą już mam... Że zamiast skupić się na Niej ja skupiłam się na pragnieniu kolejnego dziecka, a teraz cierpię z tego powodu... Byłam świadoma konsekwencji swojej decyzji skupiając się bardziej na zdrowiu tego niepoczętego jeszcze dziecka i ewentualnym pogorszeniu się mojego stanu zdrowia po porodzie, tymczasem spotkało mnie coś o wiele gorszego... Radość, Nadzieja i ogromne rozczarowanie... Minęły już 4 dni, już pomału układam sobie to wszystko w głowie... Nie poddam się... Będziemy z mężem działać dopoty, dopóki mój stan zdrowia mi na to pozwali... Po krwawieniu wybieram się do ginekologa sprawdzić, czy wymagam czyszczenia jamy macicy, ale myślę, że nie, a Wy jak myślicie? Dostałam silnego krwawienia dzień przed spodziewaną miesiączką, gdyby nie te testy... Pomyślałabym pewnie, że to zwykły okres. Dzięki, POWODZENIA WAM ŻYCZĘ!! 
36 dzień Maluszka

Bez większych zmian.
Dziś dość mocno wzdęty brzuszek ale to przez CEPAP...jednak nadal Małemu jest potrzebne wspomaganie.
Położna mówiła, że dziś Dominik do południa był ok. 1h bez wspomagania. I później po południu ok 30 min wcześniej przed Naszym przyjściem był odłączony co Nam daje łączny wynik dziś ok 3h - samodzielnego ćwiczenia oddechu. No i brzuszek też mógł odpocząć. Mimo wszystko Maluch nadal "średnio" sobie radzi z samodzielnym oddychaniem. Trzeba cierpliwie czekać.
A tak sobie ładnie śpi.

Nasza Kruszynka kochana
zadzwoniłam dzisiaj do pewnej krakowskiej pani psycholog która cieszy się dobrą opinią, niestety nie ma wolnej takiej godziny w której mogłabym do niej pójść
może w wakacje kiedy będzie więcej wolnego czasu.
@ łaskawie szybko zbliża się do końca.
chce mi się czekolady 
15dc
Dużo śluzu wodnistego, pobolewanie w podbrzuszu i jajnikach, tempka dzisiaj spadła a testy owu dalej negatywne... Hmm ciekawi mnie to coraz bardziej ale w weekend nie obejdzie się bez

Może akurat mam tylko pecha na testy chociaż ciekawi mnie czy są jakieś dziewczyny, które pomimo testów owu negatywnych miały owulację i zaszły w wymarzoną ciąże 
Poziom hCG a ciąża
hCG (human chorionic gonadotropin – po polsku gonadotropina kosmówkowa) jest hormonem wytwarzanym przez organizm kobiety, pod którego bezpośrednim wpływem pozostaje rozwój wczesnej ciąży.
Zarodek składa się z węzła zarodkowego i trofoblastu. W nim właśnie zachodzi produkcja i wydzielanie hormonu hCG, który stymuluje nowopowstałe ciałko żółte do produkcji progesteronu (hormonu płciowego). Aż do momentu, gdy trofoblast przekształci się w łożysko, ciałko żółte będzie utrzymywać wymagany poziom progesteronu. Co ważne, wraz z rozwojem ciąży zapotrzebowanie na progesteron wzrasta, a więc również produkcja hCG będzie po prostu się zwiększać. Dlatego też wzrost poziomu hCG jest wskaźnikiem ciąży i prawidłowości jej rozwoju.
Kluczowe 6 – 12 dni
Już 48 godzin po zagnieżdżeniu zapłodnionej komórki jajowej otwiera się możliwość wykonania testu ciążowego.
Jeśli dojdzie do zagnieżdżenia zapłodnionej komórki jajowej, a odbywa się to między 6 a 8 dniem po owulacji (choć może potrwać nawet 12 dni), to już 48 godzin później we krwi pojawia się wykrywalne stężenie hCG (wyższe niż 1 mIU/ml). Wówczas otwiera się możliwość przeprowadzenia testu ciążowego.
Stężenie hCG
Ze względu na możliwość wystąpienia mikroporonienia (mimo zapłodnienia nie dochodzi do zagnieżdżenia w macicy i zapłodniona komórka jest wydalana na zewnątrz organizmu), dopiero hCG powyżej 5 mIU/ml oznacza ciążę. Można więc przyjąć, że każdy wynik poniżej 5 mIU/ml (5 IU/L) to wynik negatywny. Tymczasem rezultat powyżej 25 mIU/ml (25 IU/L) jednoznacznie oznacza ciążę. Przy niejednoznacznym wyniku, należy powtórzyć badanie po kilku dniach, przy czym wzrost stężenia hCG sugeruje ciążę.
Przedwczoraj mieliśmy kolejna wizytę od lekarza - dotarcie do lekarza z przeszkodami...
Okazało się, ze maż nie zdąży z pracy i muszę jechać komunikacja miejska.Od rana byłam strasznie rozkojarzona i wsiadłam w nie ten autobus co trzeba ...
Musiałam się wrócić i wsiąść w poprawny - dotarłabym jakieś 40 minut później. Zadzwoniłam i Pani w recepcji poinformowała mnie ze to pozna godzina, doktor ma jeszcze inne pacjentki i lepiej będzie w takim razie wizytę przełożyć!
Trzy tygodnie czekałam żeby zobaczyć moje maleństwo - sprawdzić czy ma się dobrze... Nie wytrzymałam i na przystanku wybuchnęłam płaczem!
Dzwonie do męża żeby się pożalić, ze nie zdążę - oczywiście przez ten płacz wystraszyłam go tak, ze prawie zemdlał... Jak już zrozumiał o co chodzi - zadzwonił po szwagra i ten z pracy był po mnie w 15 minut.
U lekarza byłam punk 16:00 - na ta godzinę miałam wyznaczony termin... Wyniki z krwi i moczu wszystkie w normie no i maleństwo tak słodko machało raczkami!!! 
Za dwa tygodnie - przyziernosc karkowa i prenatalne.
Wiadomość wyedytowana przez autora 9 maja 2015, 09:28
Dobrze...
zrobiliśmy.
Kot biegł pierwszy do łazienki, zeby sprawdzic czy będzie miał ludzkie rodzeństwo.
Ale niestety tym razem NIE. 
Jaaaasne....zawsze ejst cień naiwnej szansy, że może było ciut za wczesnie, ale w tej chwili szanse już spadły do kilku procent. Buu
No ale spoko.
Jedyne co czuję w tej chwili oprócz lekkiego kwasiku to rosnącą NIENAWIŚĆ do widoku jednej kreski!!! Wrrrrrrr!!! Nienawidzę, nienawidzę tego widoku. Nienawidzę pojedynczych kresek.
Chyba nawet z szeszycie do niemieckiego będę podkreślać słowa 2 KRESKAMI! grr
Nnoo..dobrze.
Czas rzucić się w wir pracy.
Miłego weekendu!
Jestem taka wściekła!!! Co zaś jest nie tak? Czemu temperatura urosła zaledwie o 0,13? Czy to w ogóle wzrost? Czy pęcherzyk pękł? Czy mam w ogóle cień szansy? Czemu wszystko obraca się przeciwko mnie???
Mam CHOLERNIE ZŁY DZIEŃ.
Edit: do komentarza Feśki: jeśli to nie była owu to już w ogóle pozamiatane, męża nie ma 
do Terraski: od dziś luteina także następne temp już nic nie wniosą, ani badanie progesteronu.
Wiadomość wyedytowana przez autora 8 maja 2015, 10:57
20dc chyba jednak @ przybędzie bol jajnikow bol miesiączkowy, tak jak w poprzednich cyklach mily weekendzik słoneczko domek 
Miałam wczoraj gorszy dzień, wypadłam w końcu z pracy jakby mnie kto gonił, bo i tak nie mogłam się skoncentrować i w domu przed mężem kompletnie się rozkleiłam. Przepłakałam chyba pół godziny, co mnie dodatkowo zirytowało, bo nienawidzę płakać. Chyba po prostu nazbierało się we mnie rozgoryczenie na niesprawiedliwość losu.
Myślałam, że w gruncie rzeczy przepracowałam pierwsze poronienie na tyle, na ile to było możliwe i nastawiłam się na myślenie o przyszłości, na starania. Ale ta druga porażka całkowicie wybiła mnie z rytmu
Nawet nie mogę się teraz skupić na staraniach, bo najpierw te wszystkie badania, latanie po lekarzach, które zdaje się nie mieć końca...
Zawsze czuję się trochę winna jak rozklejam się przed mężem, bo on tak strasznie się wtedy o mnie martwi. Wiem, że on też przezywa nasze straty, ale przede wszystkim troszczy się o mnie, o moją psychikę i gdy widzi, jak bardzo sobie ostatnio nie radzę, czuje się kompletnie bezradny, a ja winna, że przysparzam mu zmartwień.
Wiadomość wyedytowana przez autora 9 maja 2015, 14:09
Mój wynik AMH - 2,0 ng/ml
To dobrze?
Chyba dobrze skoro norma jest 1-3.
...Nie panuję już nad swoimi emocjami... rozryczałam się wczoraj u szefowej, na szczęście nie był to jakiś spazmatyczny płacz... to co uda mi się odbudować przez jakiś czas pęka jak bańka mydlana w ciągu jednej minuty...
...Dzień wcześniej spazmatycznym płaczem wybuchnęłam w wannie... przecież to jest chore!
Wczoraj mężuś był na długo wyczekiwanej wizycie u androurologa - diagnoza - zwapnienie prostaty, cokolwiek to jest, cokolwiek to znaczy, na pewno ma to wpływ na płodność. Pozostałe wyniki plemników, jak to ujął lekarz, rewelacyjne. Koszt 200zł, leki pewnie kolejne 200zł, najlepiej gdyby inseminację odłożyć na za miesiąc. Właśnie została odłożona ze względów wiadomo jakich. Ogólnie przeciwskazań żeby się odbyła, nie ma.
Mimo wszystko mężuś się podłamał albo inaczej przejął się tym... a ja ?? Ja to już w nic nie wierzę. Moja nadzieja jakoś tak się ulotniła...
Kończę, dzieciaki piszą sprawdzian, a ja tu się rozpisuję
coś mi się podziało z pamiętnikiem, oczywiście moja ciąża trwa nadal i ma się dobrze 
Wiadomość wyedytowana przez autora 8 maja 2015, 14:00
Prawdopodobnie ostatni odcinek 30 sezonu telenoweli. Niesamowite zwroty akcji. Temperatura robi sobie jeszcze nadzieje. Po wypiciu wczorajszego wina wydaje się nie zauważać tego że jej ukochany Progesteron został zwabiony przez pindę Miesiączkę. No nawet specjalnie od wczoraj się nie kryją z romansem. Ślady są bezapelacyjnie widoczne w formie plamienia. Cóż całe szczęście że za rogiem czai się przyjaciel Estrogen, który przez najbliższe minium 2 tygodnie będzie pomagał Temperaturze dojść do siebie. Po cichu się trochę w niej kocha ale niestety serce naszej Tempki bije dla Progesterona... W kolejnej serii dowiemy się czy ta miłość ma szansę przetrwać czy znów sielankę przerwie wścibska Ciota
zainteresowałam się dzisiaj kwestią becikowego no i dobrze że zainteresowałam się tym przed porodem bo okazuję się że to nie taka łatwa sprawa, jest trochę papierków do zebrania, trzeba pojechać do kilku urzędów i bez problemu można to na spokojnie skompletować wcześniej.
u męża sprawa wygląda prosto: zaświadczenie z ZUSu o składkach zdrowotnych za 2013 rok i z US o dochodach za 2013 rok. U mnie sprawa się komplikuję bo w 2013 roku pracowałam na umowę tylko miesiąc a w 2014 roku zaczęłam pracować na stałe więc potrzebuje tak samo zaświadczenia z ZUSu i US a dodatkowo świadectwo pracy za 2013 rok, PIT za 2013 rok plus zaświadczenie od obecnego pracodawcy od kiedy jestem zatrudniona u ile wyniósł mój dochód netto w drugim miesiącu pracy.
Skompletuje to sobie wcześniej a po porodzie zostanie mi załatwić zaświadczenie od ginekologa że byłam pod opieką przed 10 tyg ciąży, akt urodzenia dziecka, małżeństwa, i dowody osobiste. Po za tym nie wiem czy się kwalifikujemy bo pomimo tego że ja miałam mały dochód tą mąż bardzo dobrze zarabia i pewnie znając życie becikowe nam się nie będzie należało... ale przynajmniej mąż z bezpiecznie dostanie z pracy ponad 2 tysiące za to że nam się dziecko urodzi więc spoko 
dodatkowo ja nie jestem zameldowana tak gdzie mąż (z różnych przyczyn) i nie wiem czy dziecko możemy zameldować przy mężu czy musi być przy mnie? wolałabym przy mężu w naszym mieszkanku niż u mnie gdzieś na wsi pod Krakowem.
Wiadomość wyedytowana przez autora 8 maja 2015, 14:12
37tydz. / 22 dni do terminu porodu!
Tak wiec potwierdzone oficjalnie i naukowo: TO TYŁEK! Czesc ciała ktora wypycha sie po prawej stronie, za każdym razem gdy chce odpocząć i domagająca sie głaskania TO TYŁEK (z ang. butt butt)
czyyyyyli praktycznie od momentu jego pierwszych kopniaczków lubi byc głaskany po pupci. Typowy mężczyzna.
Pani doktor stwierdziła,ze jestesmy malutcy, ważymy zaledwie 2,5kg i mamy krótkie nóżki (po mamusi), ale ogólnie jestesmy zdrowi. Bedziemy prawdopodobnie niscy
na co tatuś sie oburzył, ze napewno jeszcze urośniemy (tatuś jest dosyć wysoki - wystarczajaco wysoki by grać za młodu w koszykówkę). Czyli naprawde cos czuje,ze maluch będzie zlepkiem naszych najwiekszych kompleksów - co sprawi,ze bede kochała go jeszcze bardziej 
Niestety jest i kiepska nowina: mamusia (czyli ja) pomimo wypijania dziennie hektolitrów rożnego rodzaju płynów odwodniła sie trochę, przez co ma mało wód połowowych - przy dolnej granicy normy. Podejrzewam takze,ze mogę trochę "przeciekać", bo tam na dole jest zawsze wilgotno, jednak nigdy nie łączyłam tego z możliwym wypływaniem wód płodowych... Mam duzo pic, a w przyszły piątek kolejne USG i moje pierwsze w zyciu KTG. Oczywiście o ile doczekamy do przyszłego piątku 
dziś zaczynamy 26 tydzień
+5 kg.
w poniedziałek na wizycie okazało się że mam anemie, nie wiem skąd bo tyle co ja owoców i warzyw je to przez pół swojego życia nie zjadłam co przez te pół roku ciąży. No ale cóż... mam brać żelazo. Dodatkowo wciąż jest coś z nerką miałam już dwa ataki kolki nerkowej i dalej coś tam siedzi zapewne piasek, więc mam cały czas brać furaginę. Mały rośnie, lekarz nie powiedział ile mierzy czy waży ale odpowiadało to końcówce 25 tygodnia więc jest ok.
Dostałam zdjęcie siusiaka 

co do wyprawki to mamy już na prawdę sporo. przyszła paczka z allegro z rożkiem, poduchą i kocykiem,
poducha super! polecam, jest mega wygodna do spania 
w smyku zamówiłam dwa śpioszki na 56 i 62 po 29.99 za sztukę! i kombinezon zimowy na 68 za 45zł!

przyszła też paczka z apteki internetowej z kilkoma pierdółkami 
aaa i jeszcze przyszła kołdra i podusią, 3 prześcieradła do łóżeczka i podkład specjalny nie przemakający
kupiłam jeszcze ciepły kocyk do wózka i jedną piżamę do karmienia dla siebie, parę ciuchów dla małego i ja razie kończę zakupy bo kasa którą na nie odłożyliśmy się skończyła
poszło już prawie 1800zł a gdzie jeszcze wózek, łóżeczko i fotelik... teraz czas się skupić na oszczędzaniu na wakacje a po powrocie z wakacji dokupimy resztę rzeczy.
Brakuję nam:
-wanienki i foczki
-2 dużych ręczników z kapturem
-gruszki do nosa
-łóżka z materacem
-ochraniacza na szczebelki i przybornika
-lampki nocnej na ścianę
-pułki nad łóżeczko
-karuzeli
-wózka
-fotelika
- 2 piżam dla mnie i biustonoszy do karmienia, cienkiego szlafroka
-płynu do kąpieli dla małego
-oliwki
-termometru elektrycznego
-gazików jałowych
co do ubranek to muszę kupić kilka śpiochów i półśpiochów reszty myślę że wystarczy a pewnie coś jeszcze dostaniemy lub dokupimy jak nam akurat coś słodkiego wpadnie w oko
Wiadomość wyedytowana przez autora 8 maja 2015, 14:40
31 sezon telenoweli uważam za rozpoczęty - Progesteron poszedł w pizdu jak mu czerwona larwa dupą przed oczami zakręciła - nawet nie obejrzał się za siebie idiota.
Działamy dalej, a dzięki temu będziecie mogły śledzić w dalszym ciągu losy moich bohaterów 
Slub ustalony na 25.06.2015 o godzinie 16.00 
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.