Mężuś wrócił wykończony, więc nici z serduszek
mamy po dwadzieścia parę lat, a bzykamy się jak staruszki raz na tydzień. W tym tempie nigdy nie zajdę.
@
Koniec.
I już nic nie rozumiem...
21dc badania robione kontrolnie biorąc Bromergon i pewnie dlatego prolaktyna taka niska
Prolaktyna 6,2 (4,8-23,3)
TSH 2,91 (0,27-4,2)
aTPO 15,2 (<34)
aTG <10 (<115)
Progesteron 1,07
f. pęcherz. 0,2-1,5
f. owulac. 0,8-3,0
f. lutealna 1,7-27
po przekwitaniu: 0,1-0,8
LH 29,83
f. pęcherz. 2,4-12,6
f. owulac. 14,-95,6
f. lutealna 1,0-11,4
po przekwitaniu: 7,7-58,5
czyli, że OWU była, czy nie?
14 dpo. Pomimo wykresu pięknego test negatywny. Pożarłam się z mężem. Dziecko ma buntowniczy etap życia. A ja wsiadłam na rower po dłuuugiej przerwie i jest masakra
Wyć mi się chce, trzeba to odreagować ale nie wiem jak
Dół maksymalny i kilometr mułu...
Witam Was!
Kurcze, ale dziś mam zły dzień.
Obudził mnie rano okrutny ból głowy ;( okropnie się czuję. Nie chcę łykać moich przeciwbólowych... po nich czuję się przytłumiona. A dziś mam w pracy inwenture i kto wie do której ona potrwa... Muszę być "trzeźwa"
Dowiedziałam się, że moje bóle głowy mogą być spowodowane przed bruksizm (tarcie zębami żuchwy o zęby szczęki, występujący najczęściej w nocy - zgrzytanie zębami). Od 3 tygodni zaopatrzyłam się u szynę relaksującą i faktycznie bóle minęły. Wcześniej zaraz po przebudzeniu się głowa bolała min.1-2 razy w tyg, a teraz raz na 2 tyg, więc da się żyć. Szyna (tak naprawdę to jest bezbarwna nakładka na dolną część szczęki) jest niewidoczna i przede wszystkim jaką ulgę czuję, bo szczęka nie jest spięta i odpoczywa.
I czuję się miesiączkowo.... fuck 
Za 2 dni zatestuję, żeby sprawdzić czy na pewno mogę odstawić duphaston.
Ale czuję, że to nie "ten" cykl. Nie ten to będzie następny 
Maj piękny miesiąc! Ile forumowiczek zafasolkowało
Cieszę się razem z Wami i 3mam za wszystkie kciuki!
Miłego i spokojnego dnia Dziewczyny!
Wiadomość wyedytowana przez autora 18 maja 2015, 11:18
Lekarz ktory chce ode mnie 20 tys za zabieg napisal mi: lekarze , którzy używają terminu torbiel nie mają
pojęcia o endometriozie głęboko naciekającej i charakterze zmian jakie
tworzy wewnątrz jamy brzusznej [guzy lite naciekające przez ciągłość]. Pani
przypadek jest bardzo zaawansowany; obecność guza w pochwie[sklepienie],
odbytnicy[ściana przednia], esicy[zrost naciekający], guz jajnika i torbiele
rzekome[ efekty zrostów z jelitami. I do tego jeszcze mięśniak macicy!
Endometrioza jest chorobą przewlekłą o niejednoznacznej do dziś etiologii
powstawania. Jeżeli nie podda się Pani operacji wysokospecjalistycznej to
następstwa tej choroby uczynią znacznie większe spustoszenie w
organizmie.[Wyjaśniałem podczas konsultacji. Uważam że jest nieznaczna
kompresja moczowodu, ale o stanie nacieczenia dowiemy się w trakcie
operacji. Guza jako [w ścianie pęcherza nie podejrzewam]. Co do usunięcia
jajowodów był bym ostrożny -Płodność!!!. Nikt nie usunie Pani zdrowych
jajowodów. Natomiast wodniaki to zależy od stanu aparatów strzępkowych i
możliwości ich rekonstrukcji czyli naprawienia. Jednakże bardzo zniszczone
mogą nie zafunkcjonować-[długi czas choroby i jej zaawansowanie].
Dalej jestem niezdiagnozowana i cierpię. Do piątku czekam na wynik badania.
Nie wiem co się dzieje z moim organizmem.
44 dzień cyklu, 13 spóźnienia, według mojego kalendarzyka, gdybym okres dostała w terminie, to za 3 dni powinnam mieć owulację, a wygląda to tak:

41,42 i 44 dzień cyklu, WTF?!
i że niby co? że niby miałam już owulację? dlaczego teraz jest taki negatyw, skoro nawet nie miałam miesiączki! Nic nie rozumiem!
Jak wy to widzicie dziewczyny?
Maluszek kopie w najlepsze
rewelacyjne uczucie. Cieszę się, że mogę doświadczać tego uczucia. Jutro idę na przegląd z Maluszkiem do gina i mam nadzieję, że wszystko jest dobrze.
Wczoraj zastanawialiśmy się jakie imię wybrać...chyba będzie mały Tomuś 
Muszę zedytować pusty post i nie wiem jaką datę pokaże 
26/05 35dc
@ daleko w Himalajach. żadnych objawów
II kresek też nie ma
rano humor miałam okropny ale już mi przeszło. trzeba się nastawiać pozytywnie!!
laboratoria diagnostyka mają promocję- pakiet badań za 99zł (morf. ob, hormony, przeciwciała)
jakby ktoś potrzebował to można podać dane u nich na stronie i wykorzystać do 30.06
Wiadomość wyedytowana przez autora 26 maja 2015, 12:01
27 + 0
Początek 3 trymestru!
Jak wyżej - dziś pierwszy dzień trzeciego trymestru. Ostatnia prosta. Czas leci niesamowicie
Czuję się dobrze choć od kilku dni znów mam delikatne bóle miesiączkowe. Mam nadzieję, że to normalne (właściwie mniej lub bardziej towarzyszą mi prawie od początku ciąży). Od kilku tygodni mam też bóle w samym dole brzucha, tuż powyżej spojenia łonowego. Pojawiają się one gdy wstaję, zmieniam pozycję podczas leżenia czy np usiłuję podnieść jedną nogę do góry. Wydaje mi się, że to właśnie więzadła i spojenie łonowe dają mi się we znaki. W piątek mam wizytę u ginekologa więc dowiem się co i jak
Malutka się rusza, zauważyłam, że ruchy z kopniaczków przechodzą w rozpychanie, przeciąganie i wypychanie
Śmieszne uczucie.
W weekend kupiliśmy meble to naszego "kącika" - komodę i łóżko (dla nas). Czekamy jeszcze na łóżeczko. Zrobiło się mega przytulnie i już się nie mogę doczekać aż będziemy wszyscy razem 
Ostatnio pisałam, że boję się krzywej cukrowej i obawiam się o wynik. Haha, kobieca intuicja! Samo badanie zaskoczyło mnie pozytywnie, wciśnięcie pół cytryny do tego magicznego eliksiru sprawia, że smakuje wyśmienicie
Bardzo słodkie ale dobre
A tak się bałam. Na szczęście ominęły mnie sensacje typu mdłości, wymioty czy omdlenie. Niestety wynik nie za ciekawy
Na czczo moja glukoza trzyma fason ale już niestety po godzinie czy dwóch od wypicia glukozy nie
Diagnoza: cukrzyca ciążowa i natychmiastowe zalecenie wprowadzenia diety. Mimo wszystko trochę szok - ja zawsze zdrowa, szczupła, aktywna fizycznie?
Więc od piątku jem 6-7 posiłków dziennie w określonych godzinach, ograniczam węglowodany proste, zwracam uwagę na liczbę wymienników węglowodanowych i indeks glikemiczny itp. Właściwie nie jest to takie trudne jak mi się wydawało na początku. Dużo gorsze jest przestawienie organizmu (i głowy) na to, że NIE WOLNO jeść słodyczy, ciast i innych pysznych rzeczy. A ja akurat jak nie mogę to bym zjadła! Koniec podjadania! Będzie (a właściwie już jest) ciężko ale mam nadzieję, że przyzwyczaję się do braku tych przysmaków w mojej diecie
Mój mąż konsekwentnie twierdzi, że to dobra dieta, nic strasznego i to po prostu zdrowe jedzenie. Tak wiem, tylko on nie jest w ciąży
Nie rozumie co to "zachcianka". A ja żyję od posiłku do posiłku - kończę śniadanie i już myślę o drugim śniadaniu. Podobnie z każdym innym
No ale trzymam się dzielnie. W piątek mam wizytę na Patologii Ciąży na Karowej, będzie badanie, szkolenie i uroczyste wręczenie glukometrów
Coś czuję, że od teraz nie będę mogła narzekać na brak zainteresowania służby zdrowia moją osobą - w końcu awansowałam do wyższej ligi, nie jakaś tam pospolita fizjologiczna ciąża tylko PATOLOGIA - ale najważniejsze, że Dzidziusia będzie dokładnie monitorowana. W końcu ta cała męka dla niej
Teraz żartuję bo pogodziłam się z tym ale początkowo nie było mi do śmiechu. Dieta ma też plus - przynajmniej zbyt dużo już nie przytyję i łatwiej będzie mi wrócić do formy po porodzie. A jak widać w moim przypadku zachowanie prawidłowej wagi i kondycji będzie ważne na dalszych etapach życia aby nie dopuścić do rozwoju cukrzycy typu 2.
No i to tyle z tego co u nas się dzieje
Mimo wszystko mam nadzieję, że to już koniec naszych kłopotów i powikłań. Jak dla mnie wystarczy.
7dpo jeszcze tydzien do miesiaczki
Zostalo 59 dni!!!!
31t 4d
71,8 kg
Mala dzisiaj mniej kopie,kopala bo kopala ale z mniejsza intensywnoscia, a ja panikuje oohhhh...... i jak Tu byc spokojnym w ciazy???
.
Wiadomość wyedytowana przez autora 18 maja 2015, 13:55
9t (8t3d)
Skoro juz wkleilo sie kilka postow na raz, wklejam w zamian "koslawe" zdjecie z wizyty u lekarki - Szwedki. Lekarki Belgijki zapomnialam poprosic o wydruk, a szkoda - bo duzo lepiej bylo wszystko widac...
Wiadomość wyedytowana przez autora 18 lutego 2016, 16:58
Nie spalismy z S prawie cala noc, dzis rano pojechalismy do lekarza. Troche zamieszania bylo z tym lekarzem, przy okazji wkurzylam sie bardzo - ale moze po kolei... Najpierw jedziemy na drugi koniec miasta do lekarki Szwedki, ktora znalazl S jakis czas temu i do ktorej bylismy zapisani na dzis juz od dawna. Mimo, ze ostatnia mloda lekarka byla ok, postanowilismy sprawdzic inna zeby wybrac ta, ktora lepiej nam odpowiada. Pani w wieku moze 50 lat, poczatkowo starala sie byc mila i zabawna... Mowie jej, ze jestem w ciazy, ze krwawilam w ciagu weekendu, ze mam czynnik krwi Rh -, ze bolal mnie brzuch... Zrobila mi USG i stwierdzila, ze ona zadnego krwiaka nie widzi i ze nie ma podstaw do zastrzyku na negatywne Rh. I moze, jesli faktycznie bylo jakies krwawienie, to z szyjki macicy. Takim tonem to powiedziala, jakbym sobie sama wymyslila to krwawienie - cale szczescie, ze S je widzial i sam powiedzial, ze owszem, to bylo krwawienie, bo chyba bym ja tam udusila na miejscu... Potem zrobila mi USG, stwierdzila ze widac dziecko i bije serce (nawet nie ustawila tego USG pod odpowiednim katem, tylko tak na samym brzegu ekranu bylo to dziecko chyba widac, a reszta pola w postaci zamazanych "mroczkow" ...). Jak zapytalam o dlugosc cialka i szybkosc bicia serca - odpowiedziala: "odpowiednia do wieku ciazy"... Czyli sie nic nie dowiedzialam... Potem usilowalam ja podpytac czy bedzie w Luksemburgu na swieta Bozego Narodzenia (wtedy mam termin porodu) - to odparla - prosze sie nie martwic, KTOS sie pania zajmie... Ja dziekuje za KTOSIA, chce lekarza, ktory bedzie choc troche znal moja historie... Na koniec powiedzialam, ze konczy mi sie progesteron, na co fantastyczna pani doktor odparla, ze mi nie da recepty na nowy, bo placenta juz dziala. Z tego co czytalam to lozysko przejmuje funkcje odzywcze w okolicach 12 tygodnia, skad ona wytrzasnela ten komentarz - nie wiem.... Macie jakies informacje na ten temat? Czy po 9 tygodniu powinno sie jeszcze brac progesteron? Dodatkowo wychodzac poprosilam o zwolnienie na pol dnia dla pracodawcy, bo musialam przyjechac na drugi koniec miasta do pani doktor w czasie pracy - a Pani mi odpowiedziala, ze moze mi tylko dac potwierdzenie przyjscia do lekarza, bo ona podstaw do zaprzestania pracy nie widzi... Spytalam - to co, mam urlop brac na kazde wyjscie do lekarza? Pani mi powiedziala, ze powinnam pogadac z pracodawca i kazdy pracodawca powinien puscic na badania w takiej sytuacji. Taaa jasne, nie wiem na jakim ona swiecie zyje, popracowalaby troche u nas, to by zobaczyla jakie bzdury opowiada. Prawda jest taka, ze dla pracodawcy jestem jedynie kosztem etatu - i zadowolony nie jest jak gdziekolwiek wychodze, a co dopiero bez zwolnienia
Na koniec sekretarka zapisala mnie na kolejne wizyty - jak to tutaj maja w zwyczaju - nie chcialam juz tam robic scen, ale nie ma takiej opcji, zebym znow poszla do tej pani madralinskiej, ktora wie lepiej co kobieta czuje i jej diagnoza nie moze sie mylic... Chce lekarza, ktory slucha pacjentek z empatia i zrozumieniem. No i troche rozumie rozne sytuacje zyciowe.
Teraz to pisze na spokojnie, ale tak sie wkurzylam i rozryczalam po wyjsciu... S sie oberwalo przy okazji, bo jak jestem wsciekla i zalamana, nikt nie powinien podchodzic blisko
Kazalam mu natychmiast dzwonic do tej naszej wczesniejszej, mlodej pani doktor. Odebrala sekretarka, kazano nam przyjechac do szpitala (to juz byla gdzies godzina 12.00, ciekawe jak mialabym to wyjasnic mojemu pracodawcy...). Cale szczescie ta lekarka jest chyba bardziej normalna, bo nie dosc, ze podala mi od razu lek na czynnik Rh z uwagi na krwawienie i zrobila USG na dwoch maszynach (najpierw na jednej, starszej, powiedziala ze wszystko jest ok, ale wie ze sie zestresowalismy, wiec pojdziemy na lepsza maszyne by zobaczyc i uslyszec serduszko
), to jeszcze na koniec powiedzialam jej, ze w ogole nie spalismy w nocy i ze boli mnie brzuch - a ona od razu mi wypisala L4 na dzisiaj. Da sie? Da sie.
Zadecydowalam, ze wiecej nie szukamy i zostajemy u niej
Chyba moze byc tutaj w Luksemburgu juz tylko gorzej... 
Z dzieckiem faktycznie wszystko w porzadku. Cialko ma dlugosc 17 mm, serduszko slyszelismy, bije szybciutko
Lekarka stwierdzila, ze wszystko powinno byc dobrze. Mam dzwonic lub przyjezdzac jesli znow cos sie bedzie dzialo, w przeciwnym razie widzimy sie 2 czerwca. Przyczyny krwawienia nadal niestety pozostaja zagadka.
Wiadomość wyedytowana przez autora 18 maja 2015, 13:34
Dziś kolejna samotna noc. Nie wiem jak dam radę bo czuję się bardzo źle... Jest mi niedobrze, bolą mnie piersi i mam biegunkę... Jutro idę do ginekologa zobaczyć czy płyn za macicą znikł..
Jest 5dpo i nagle pojawił się rozciągliwy śluz. Ale biały a nie przeźroczysty. A wieczorem wodnisty..
Dziwne to...
22 tydz 2 dni
Już po usg połówkowym. Wszystko ok, chociaż dziecko małe i termin porodu przesunął mi się 4 dni do przodu. Co do płci - podobno dziewczynka, ale jak zapytałam, na ile procent to pan doktor nie był zbyt wylewny i nie chciał nic powiedzieć... Boję się trochę, że się nastawię, a potem wyskoczy podwinięty siusiak... Oczywiście już się nasłuchałam historii, w których to na ostatnim usg, albo w trakcie porodu dziewczynka okazywała się chłopczykiem.
Poza tym jestem znudzona... szkoda, że żadna moja koleżanka nie jest w ciąży, byłoby mi jakoś raźniej...
antyki są straszne.
czuję się opuchnięta, nadmuchana, mam zatrzymaną wodę w organizmie, serduchowanie też do najprostszych nie należy bo jest susza! cocnceive plus ratuje trochę sytuacje.
Nie wiem jak ja mogłam je brać przez tyle lat i jeszcze uważać, że to najlepsza metoda antykoncepcyjna, super wygodna, 100% pewna i bezpieczna i w ogóle cool.
Jaki młody człowiek jest jednak głupi 
a tak naprawdę to piszę, bo już nie mogę się doczekać rozpoczęcia stymulacji i całego IVF....siedzę już jak na szpilkach a to jednak jeszcze trochę...
Pęcherzyk (jeden- samotny
) pękł. Teraz czekamy 11 dni i teścik. Od środy luteina. Nie mam za dużo optymizmu co do tego cyklu ale zawsze jest iskierka w głębi serca- a może się uda... A może będzie niespodzianka.
A w sobotę wylot do Paryża 

na cudowny weekend z mężem. Bardzo się cieszę
Tylko ten lot...
M. znów pojechał... Co prawda tylko na jeden dzień, ale jakaś taka przygnębiona jestem od wczoraj. Mieliśmy ciężki weekend. Cały wczorajszy dzień zmarnowany... Spięcia, w końcu kłótnia. Co prawda serduchowanie na zgodę było, ale jakiś niesmak pozostał po wczorajszym dniu.
Najchętniej zamknęłabym się w domu i nie wychodziła z łóżka w ogóle. Mam wrażenie, że cały świat jest przeciwko mnie, że mnie nikt nie akceptuje itp. Nie wiem czy to jest spowodowane... Już dawno tak nie było jak dziś, bardzo dawno... Nie wiem czy znów łapię jakiegoś doła czy co? Tak jak postanowiłam, o staraniach, ciąży, dzieciach itd. staram się nie myśleć i udaje mi się to. Przynajmniej świadomie, jakoś odsunęłam od siebie te mysli. Wykres prowadzę, ale też jakoś bardzo nie przywiązuję do niego wagi. Choć widzę, że kiepsko wygląda. 2 miesiąc przyjmowania duphastonu. Cykl bezowulacyjny... ;/ Wysypało mnie na twarzy jak nie wiem.
Kuźwa, czemu tak jest? Jak ja psychicznie trochę zaczęłam stawać na nogi, to musi się wszystko inne pier... Masakra
Jeszcze dziś mam imieniny, które spędzę sama...
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.