Zireael Smętnik 19 maja 2015, 12:19

Yhh
Średnio się ten tydzień rozpoczął, jak widzę nie tylko u mnie.
Wczoraj - masakryczny spadek ciśnienia (80/50...), ból głowy NIEDOWYTRZYMANIA...No ale oczywiście moja masochistyczna pieprzona natura nie pozwoliła mi zażyć apapu. No bo może zaraz przejdzie...
Do tego upierdliwy całonocny ból kręgosłupa. Bezsenność, nie umiałam sobie znaleźć pozycji, fantazjowałam o jodze i wygięciach, które mi dawały ulgę, a których chyba teraz robić nie mogę...
Aha, do tego krwawienie, na szczęście z nosa. Cały dzień mi tak delikatnie kapało.
Oprócz tego seria idiotycznych i kretyńskich zachowań moich. Normalnie IQ mi spadło o połowę.

No bo postanowiłam wczoraj posprzątać gabinet. Zwykle zajmuje mi to max pół godz. Poodkurzać, kurze pościerać, ogarnąć łazienkę. Czyli umywalka, lustro, kibel i podłoga. Brudno nie jest, lato, pacjenci kulturalni. No banał.
Ale nie. Bo stwierdziłam, że muszę zdezynfekować, bo mi ostatnio ktoś nasikał na podłogę. Tzn nie nalał tak chamsko, tylko chyba troszkę nie trafił. No więc akcja dezynfekcja, oczywiście domestosem. Nalałam go obficie na podłogę i dawaj szorować mopem. Zaczęło mi śmierdzieć chlorem i przypomniałam sobie, że kurcze w ciąży nie wolno. No to co w swej genialności zrobiłam? Stwierdziłam, że po prostu to spłuczę! Bardzo byłam z siebie dumna. Wzięłam prysznic, zaczęłam polewać tą podłogę z samozadowoleniem. I dopiero po paru dobrych sekundach doszło do mnie, że taka woda to nie wyparuje przecież. I że ja tam nie mam w podłodze odpływu. Że na dole są inne gabinety, które prawdopodobnie zalałam bądź zalewam. I że mam na sobie nowe czarne spodnie, które w zetknięciu z tą chlorowaną wodą prawdopodobnie nabędą białych kropek. No i stałam tak pośrodku zalanej prawie po kostki...no bez przesady, ale zalanej równo łazienki, z prysznicem w dłoni i oczami tęsknie wyglądającymi inteligencji... Potem akcja osuszania, oczywiście w oparach demoestosa i łzach bezsilności...jakieś pół godziny mi zajęło doprowadzenie tej małej łazieneczki do sucha. Rolka ręczników papierowych, mopy, szmatki... Rozważałam, czy przypadkiem nie zgłosić się do mojego starego miejsca pracy (szpital psychiatryczny) z prośbą o przyjęcie. Tylko obawiam się, że głupoty tam nie leczą...
Jak już się z tym cholerstwem uporałam, z rezygnacją wzięłam odkurzacz. Nic tylko przejechać te wykładziny, bez głupich pomysłów. Prawie skończyłam, wchodzę do swojego gabinetu i leciutko stuknęłam odkurzaczem w ścianę. Ściana się obłupała...dziura jest. Zegar, który wisiał na ścianie spadł. Potłukł się w drobny mak. Naprawdę, gdybym miała pod ręką pistolet, to strzeliłabym sobie w łeb. Szkło, wszędzie szkoło... Oczyma duszy widziałam, że zaraz się potknę i wbije sobie większy jego kawałek w tętnice. To by dopełniło obrazka...
No szczęście niczego sobie nie wbiłam już, posprzątałam i uciekłam do domu.
W domu postanowiłam ogarnąć kuchnię. Jak już skończyłam mycie podłogi (bez prysznica, bardzo tradycyjnie), ona sobie wyschła, postanowiłam posilić się orzechami. W lodówce trzymamy, taką mieszankę, już obranych. A że jestem łakoma i niecierpliwa, to jednocześnie zaczęłam je wyciągać z lodówki i jeść. Efekt? Ktoś ma jeszcze wątpliwości? No tak, rozsypały się. Po całej lodówce (wymyłam tydzień temu), wpadły do zupy ogórkowej, w różne zakamarki, na podłogę, pod meble. I oczywiście okazało się, że w pudełku z orzechami nie tylko orzechy mieszkają. Ale też pył orzeszkowy, resztki skórek orzechowych i takie tam cudowności do sprzątania.
Potem tylko to ciśnienie (aż dziw, że po takich rewelacjach nie podniosło się do 200!) i krew z nosa. I ból głowy. Pikuś.

A dzisiaj, a jakże. Wisienka na torcie. Prezent od losu.
Znajoma, która już mnie dawno nie dowiedziała.
Opryszczka.

Ryba1985 Po poronieniu... 19 maja 2015, 12:42

Zrobiłam badania na tarczycę by wykluczyć ewentualne zaburzenia hormonalne. Na szczęście wszystko okazało się w normie. Moje myśli krążą wokół poszukiwania pracy. Im więcej o tym myślę, tym bardziej się załamuję. Przyznaję się: jestem pracoholikiem. Na samą myśl o 'wolnym' czerwcu, szlag jasny mnie trafia. Do końca maja pracuję, ale co potem? Nie potrafię nie pracować, ja muszę coś robić, bo inaczej jestem gotowa 'włosy wyrywać sobie z głowy'. Nie znoszę leniuchować - nie cierpię nic nie robić.

Zacznę od tego, że w końcu uda mi się chyba dokończyć wpis ! :D Zaczęłam go pisać już wczoraj w dzień, w taką oto piękną pogodę :D

http://wrzucaj.net/images/2015/05/18/DSC0623RTTEB64U7.jpg

bujając we wózku moją małą marudę :D <3

http://wrzucaj.net/images/2015/05/18/DSC0627TRTEWyhMY.jpg

chciałam potem usiąść i dokończyć jak zaśnie a Tomaszek wczoraj jak na złość zasnął o 22:10 i to noszony wtulony we mnie <3 jak nigdy :P bo tak to dawno nie zasypiał, zawsze po jedzeniu odpływa. Oderwie się od cycusia i zasypia :) gdy już potem usiadłam do laptopa to zdjęcia nie chciały się ładować bym mogła tu je Wam pokazać i musiałam poszukać innej strony.. No i to wszystko to trwałoooo ! :P gdy już zaczęłam ładować to wyłączyli mi internet :/ ale teraz już powinno się udać :D

No więc zaczynam :D

Od wczoraj minęło...

<3 <3 <3 14 tygodni razem <3 <3 <3

a jednocześnie dziś Tomuś ma 100 dni ! :D <3

Serio? To już taka duża liczba? Sama nie mogę w to uwierzyć! :D niech ten czas tak nie pędzi ! Moje maleństwo tak szybko rośnie a ja tak bardzo chce zatrzymać czas ! Myślę, że doskonale mnie rozumiecie ;) :P
Przepraszam za małą ilość wpisów ale naprawdę jakoś trudno mi znaleźć czas :) za to Was podczytuje i komentuje na bieżąco :)

A co u nas? Co tu dużo mówić - no bardzo dobrze, cudownie, wspaniale! :D Tomaszek z dnia na dzień rozwija się coraz bardziej. Uwielbiam te rozmowy z nim, moja gadułka kochana <3 jak znikam mu z oczu to odrazu nawołuje mnie pojękiwaniem :) widać że już na tym etapie potrzebuje dużo uwagi :) i spędzam z nim każdą chwilę <3 jesteśmy nierozłączni :D
Ostatnio też byliśmy na drugim szczepieniu.. Było ciężko, jak zwykle bo myślałam że serce mi pęknie :( tak się denerwuje zawsze :( i nie mogę patrzeć jak moje maleństwo płacze eh.. No ale niestety jeszcze kilka ukuć będzie w jego życiu. Tak to wszystko dobrze jest zdrowy jak ryba! :) waży 6800g także trochę ciałka mam do noszenia :D . Jeśli chodzi o spanie to Tomuś ładnie zasypia o 20:30-21:00 budzi się około 3 na jedzonko, dalej idziemy spać i wtedy tak przed 6 albo o 6 się budzi. Tylko przez ostatnie dni ten rytm został zaburzony :P i nie wiem czym to jest spowodowane.. Bo jak zaśnie o 21 to budzi się czasami o północy. No nic, wszystko akceptuje :) pewnie jeszcze nie raz to się zmieni. Obserwuje go każdego dnia i nie mogę sie nadziwić jak się zmienia, jak się uczy ;) patrzę na Niego i cały czas nie mogę uwierzyć że to MÓJ SYNEK! <3 nie wiem kiedy to do mnie dotrze :P
JEST CAŁYM MOIM ŚWIATEM ! <3 <3 <3 tak bardzo Go kocham.. Ubranka już kupuje na lato 74 :) bo teraz nosi 68 a bluzeczki 74 też nawet mu pasują tylko, że troszke za długie są :P ale nosi a do lata będą w sam raz :) Pampersy nosi jeszcze 3 ale kolejną paczkę zamierzam kupić 4 bo mała pupka rośnie! :D

Tak w ogóle to już nie mogę doczekać się lata! Choć mieszkam nad morzem i do plaży mam naprawdę blisko to w tym roku zamierzamy kupić ogromny basen :D miejsca na podwórku mamy sporo a ja na plażę nie chce się pchać sama z Dziubkiem, będziemy jeździć wszyscy w trójkę jak mąż będzie w domku ;)
A teraz standardowo spam Tomusiowy <3

http://wrzucaj.net/images/2015/05/19/DSC0022mm.jpg

http://wrzucaj.net/images/2015/05/19/DSC0027vv.jpg

http://wrzucaj.net/images/2015/05/19/DSC0044dd.jpg

http://wrzucaj.net/images/2015/05/19/DSC0057ggre.jpg

http://wrzucaj.net/images/2015/05/19/DSC0003fff.jpg

http://wrzucaj.net/images/2015/05/19/DSC0096tet.jpg

http://wrzucaj.net/images/2015/05/19/DSC0102DED.jpg

http://wrzucaj.net/images/2015/05/19/DSC0112trte.jpg

http://wrzucaj.net/images/2015/05/19/181.jpg

http://wrzucaj.net/images/2015/05/19/18CdWz.jpg

http://wrzucaj.net/images/2015/05/19/cccccd24.jpg

http://wrzucaj.net/images/2015/05/19/DSC009943.jpg

http://wrzucaj.net/images/2015/05/19/DSC016055.jpg

http://wrzucaj.net/images/2015/05/19/received15987775070571334T4.jpg

no i na koniec szczęśliwa mamusia ! :D <3 czuję się taka spełniona i najszczęśliwsza ! <3 <3 <3

http://wrzucaj.net/images/2015/05/19/DSC0593fre.jpg

___

UDAŁO MI SIĘ ZROBIĆ WPIS ! :D

A i jeszcze chciałam dodać kochane ciocie, że więcej NAS możecie obserwować na Instagramie (alexandraa0209) tam na bieżąco wstawiam zdjęcia :D buziaki :*


Wiadomość wyedytowana przez autora 19 maja 2015, 12:02

goska9789 A SKY FULL OF STARS :) 20 maja 2015, 14:47

10/11 dpo. Może prezent na Dzień ( przyszłej ) Matki :)?


Wiadomość wyedytowana przez autora 20 maja 2015, 14:48

torbiel nie zniknęła, leki wykupione, stymulacja zawieszona:( za miesiąc kolejna kontrola... dlaczego mnie to spotyka :(

teverde Starania pomimo... Uda się? Uda! 2 kwietnia 2020, 12:10

Ja nie wiem dlaczego ustawiło się 2 kwietnia skoro dziś mamy 7 kwietnia.. Chyba czary bo akurat 2 kwietnia dostałam swojej pierwszej od porodu @


Wiadomość wyedytowana przez autora 3 lutego 2021, 13:50

kredeczka91 groszki, fasolki i inne 19 maja 2015, 15:00

Dwa z rzedu nie mialy nawet cienia cienia a dzisiaj znowu jasny. Do jasnej choinki o co tu chodzi? :D postanowienie ciagle takie samo co dwa dni <3 o ile bedzie nam sie chcialo i radosc ze staran :)

Mimi1990 Czekajac na cud... 19 maja 2015, 15:11

I po usg!
Uufff... Jaka ulga :)
Z mala wszystko w porzadku! Lia w koncu pokazala co ma miedzy nozkami :) Takze na 100% dziewuszka :) To dobrze bo wozek rozowy zakupilam :P
Lekarz powiedzial , ze w 40 tyg Lia bedzie wazyc 3500g :)
To bylo ostatnie usg!!!! Aaaaa teraz to juz tylko zobacze mala na zywo :) jej juz nie moge sie doczekac :) 58 dni do konca :)

A tak sie prezentujemy na specjalne zyczenie Pani FATIMY :)
2jvdjs.jpg

28rkv9j.jpg

2wqcvtk.jpg

Milego dnia :*

11dc
Byłam dzisiaj na monitoringu.. Czułam, że nic się tam nie wydarzyło, ale zgodnie z zaleceniami przyszłam.. Miałam rację, owulacji nie widać, dużo drobnych pęcherzyków i usłyszałam endometrioza.. Tak mnie zamurowało, że nawet o nic się nie spytałam i nawet nie wiem czy to co mi mówił wcześniej to jedno i to samo tylko inaczej nazwane czy teraz rzuca kolejną diagnozą.. Zgłupiałam.. Muszę poczytać.. Chociaż ja tak trochę mam swoją teorię.. Dotąd miałam regularne cykle i wykresy, które wskazywały na dość regularne owulacje.. Ostatni był jakiś dziwnie długi i dostałam dupka na 10dni, odstawienie wywołało krwawienie, ale nie @ tylko krwawienie z odstawienia i dlatego kolejny cykl jest rozchwiany.. Muszę sobie jakoś to tłumaczyć, no co, że niby teraz mi się tak nagle coś powaliło, że regularne cykle nagle są takie dziwne.. Przyczyna jakaś musi być..
I kolejna sprawa, ginekolog powiedział, że ten cykl sprawdzamy i jak nic z tego nie będzie to czeka mnie laparoskopia, przed ciążą nie chciał nic ruszać, ale mięśniak i teraz ta niby endometrioza to kolejne wskazanie na tak.. Oczywiście z tego szoku też nic nie powiedziałam.. I teraz tak sobie myślę, że muszę z nim pogadać, że nie chce teraz dupka i chce sprawdzić przed laparo jeszcze jeden cykl.. Taki, który moim zdaniem będzie normalny.. Tylko z drugiej strony, nie chciałabym, żeby w pracy dowiedzieli się o staraniach i lepiej byłoby to zrobić podczas wakacji, a jak będę przedłużać to pewnie wypadnie na wrzesień..

Z innej beczki to odpuszczam sobie takie starania, żeby zmieniać swoje całe życie, od ponad roku wstrzymuję się, żeby zrobić fotoepilację.. I dzisiaj byłam na pierwszej sesji.. Już nie mogę doczekać się efektów..

I od dzisiaj jestem na L4, złapała mnie jakaś wirusówka, gorączka i jelita mi szaleją:(

Zasypiam na stojąco, siedząco i wógóle chyba nawet jestem w stanie chodzić i spać. Oczy mi się kleją, w głowie mi wiruje. Nie miałam nigdy takich zawrotów głowy.. Zaczynam się trochę martwić, czy wszystko ze mną ok. Dzisiaj w mięsnym byłam kupić mielone do spagetti i akurat jak była moja kolej to tak mnie zemdliło, że babka pyta "Co podać?", a ja wybiegam ze sklepu, żeby odetchnąć świeżym powietrzem. Mało brakowało, a bym puściła pawia. Ja wróciłam, to patrzyła na mnie jak na wariata. Boję się, że te helicobakter się zaostrza czy coś. Według OF 24.05 ma się wreszcie pojawić spóźniona czerwona milejdi. Oby, bo już mam dość tego czekania. Pobolewa mnie podbrzusze, tak z prawej strony kuje i gniecie. I cały czas jestem wzdęta. I do tego cały czas czuję się jakbym miała stan podgorączkowy czy coś, poliki mnie pieką, mam rumieńce, a temp w ustach to 36,6 , a pod pachą 35,7. Dwa razy mierzyłam. Nie wiem co się ze mną dzieje. Czy to możliwe, że to od Inofemu? OF nie zaznaczył owulacji, wykres wygląda jak Tatry. Ja już chcę to głupia @ i wiedzieć o co tu chodzi!

Jacuś będzie w domu za jakieś pół godzinki. Wczoraj z okazji urodzin urządziliśmy sobie taki serduchowy minimaraton :D Jak ja uwielbiam takie mizianki :D Tylko szkoda, że ściany w naszym budynku są jak z tektury bo nie można dać się ponieść emocjom :D Za każdym razem Jacek mi szepcze do ucha "Cichutko Klusiu!" A weź tu bądź "cichutko" jak całą aż mnie ponosi :D

Tempka caly czas trzyma poziom. Dzis 10dzien po owu. W czwartek wizyta. Okaze sie czy w ogole pecherzyk pekl.

Mój Pan ze mną nie wytrzymuje bo od pół godziny płaczę i stwierdził że jedzie do apteki :D Na nic tłumaczenia że to dopiero 6 dpo i raczej nic nie wyjdzie... On jest masakryczny :D

Czekam... Na czerwiec i na wizyte w ktorej wszytsko sie rozstrzygnie. Bo nawet nie wiem kiedy urlop zglosic, czy od razu zadzialamy w cyklu czerwcowym czy poczekamy do lipca. W pracy zagaduje do kolezanek ze moze mezwi uda sie zalatwic wolne i gdzies wyjedziemy, moze w czerwcu, moze w lipcu zeby nie bylo ze nagle wyskakuje ze biore urlop ni z gruchy ni z pietruchy koncem czerwca. Oczywiscie to z mezem to sciema totalna, wiadmo -dla nas-ze urlop wezme na in vitro. Teraz musze sie jakos wstepnie zapowiedziec u szefostwa ze moze byc taka sytuacja.

Co raz czesciej mam do kitu humor. Wracam do domu jak do wiezienia. Nie czuje sie tu dobrze. Denerwuje mnie ze mamy nijak urzadzona kuchnie, ze biorac cos od spodu wszytsko leci na leb na szyje, jak widze resztki jedzenia w zlewie to krew mnie zalewa,ze wszytsko jest tluste. Wkurza mnie okropnie kiedy wszyscy sa w domu a drzwi sa zamkniete na klucz, ja stoje taszczac zakupy, zostawiam je na schodach,szukam w torebce tych kluczy,wywalam z niej wszystko i tak okazuje sie ze ich tam nie mam. Czasem mam ochote uciec daleko,nie sadzilam ze tak kiedys powiem. Bo do niedawna dom byl moja oaza spokoju, to tu moglam sie schowac, to tutaj celebrowalam picie kawy. To tu lezakowalam na sloncu, a teraz nawet tego nie robie bo obok rodzice cos tam poprawiaja i czulabym wyrzut ze ja siedze i nic nie robie a oni tam pracuja.
Dom niby moj a tak naprawde to chyba nie moj. Nie bardzo moge sie rozkrecic i kupic np cos do ogrodu, bo wiem ze uslysze "po co to?" lub "ze nie ma gdzie tego wsadzic" choc dzialka dluga i szeroka.

O kuchni jako o gotowaniu tez juz piasalam. Mam w glowie tysiac pomyslow na obiady-makaron penne,racuchy, nalesniki, ziemniaki pieczone w piekarniku, risotto- niestety u nas sie gotuje pod reszte rodziny i obiad w wiekszosci przypadkow musi byc miesny zeby reszta sobie pojadla. Do tego porcje musza byc duze. A ja mam ogromna ochote zrobic szparagi ktorych nie jadlam, ale nie wiem czy podejda one reszcie, po za tym takimi szparagami pewnie sobie nikt nie poje. Lubie miec cos sprawdzonego i smacznego, w razie gdyby trzeba bylo zaprosic tesciow na obiad, wtedy podaje taka specjalnosc i plywam w zachwytach. Im dalej brne tym bardziej zdaje sobie sprawe,ze jest do dupy.
Zaraz ide na rower bo faktycznie po takiej godzinnej przejazdzce jest mi lepiej, mam super humor i nie mam takiego focha. Po za tym jestem juz pewna ze moja bratowa stara sie o dziecko, ostatnio widzialam u niej witaminy prenatalne. Choc spodziewam sie ze moga nas wyprzedzic nie dopuszczam tego, ze tak bedzie.

Chcialabym stworzyc kiedys dom i doczekac sie dziecka. Marza mi sie blizniaki,choc maz twierdzi ze bylo by bardzo ciezko. Ja bylabym sklonna podjac takie ryzyko :) jesli nie, to chcialbym doczekac sie corki... Nie wiem co bedzie jak za pierwszym razem poniesiemy porazke. Cale oszczednosci pojda na pierwsza procedure. Oszczednosci z wesela ktore mialy isc na super wypasniona wyprawke dla naszego malucha ktory bez pomocy ivf nie pojawi sie na swiecie...

świeżnka sinusoida uczuć 19 maja 2015, 18:22

koleżanka w pracy mi wczoraj powiedziała: " ty to jesteś taka chuda, że zobaczysz, bedziesz miała problem zeby w ciążę zajść... gdyby wiedziała, że uderzyła w samo sedno. Ale chyba ma rację. Mam 165 cm i ważę 48-49 kg. Jak dla mnie jest ok, ale te jej slowa dały mi do myślenia. Spytałam męża czy też tak myśli, powiedział że nie mam się obwiniać, ale przytyć bym mogła.

OlaN ....... 19 maja 2015, 18:38

Witajcie dziewczyny. U mnie juz 30 tydzień. Przytylam tylko 6 kg i nadal chodze w spodniach z przed ciaży :).Wiem,wiem mam fioła na punkcie wagi :).Synek jest ruchliwy i to bardzo :).Nadal nie mamy dla niego imienia.Juz zaczela pojawiac mi sie siara w piersiach.Nie wiem czy to pozno czy nie. Juz nie moge sie doczekac maleństwa chociaz troche sie boje zmian. Wyprawka juz prawie gotowa.Jeszcze wozek i trzeba rozlozyc lozeczko. Czekamy z niecierpliwoscia :)

No i stało się. puściłam pięknego pawia na chodniku. wstyd jak nie wiem :/

Rotenkopf Walka. 19 maja 2015, 18:43

Źle.
Wkurwia mnie wieczny brak kasy.
Jak nie ma kasy to jak zacząć znów starania o dziecko ?


Dziennie mam ochotę się napić, ale tak solidnie...
Najebać się i nie myśleć o niczym...

Napisałam maila do tego lekarza który taniej operuje czy jeśli podczas zabiegu okaże się że mam zmiany czy torbiele na esicy, odbytnicy czy pochwie to czy mi to zoperuje czy zostawi a usunie tylko z macicy, jajników i jajowodów. I co ? drugi dzień czekam i nie odpisuje, dzwonię - nie odbiera, napisałam sms - nie odpisał. Wiem że jest zarobiony ale kurcze, płacę za zabieg to chcę wiedzieć co będę miała zrobione tak ? Noi kur... nie wiem co robić.
Za 9 dni kończę visanne potem @ i mam iść na zabieg ale nie pójdę dopóki nie będę tego wiedziała, chyba muszę się zapisać na wizytę i zapłacić znów 150 zł żeby się tego dowiedzieć. Po co daje nr tel i maila skoro nie odbiera i nie odpisuje... Ja pierdziele, wychodzę już z siebie przez tą piepszoną endomendę! Nienawidzę jej !!! Czym ją do siebie przyciągnęłam.

Napisałam maila do tego lekarza który taniej operuje czy jeśli podczas zabiegu okaże się że mam zmiany czy torbiele na esicy, odbytnicy czy pochwie to czy mi to zoperuje czy zostawi a usunie tylko z macicy, jajników i jajowodów. I co ? drugi dzień czekam i nie odpisuje, dzwonię - nie odbiera, napisałam sms - nie odpisał. Wiem że jest zarobiony ale kurcze, płacę za zabieg to chcę wiedzieć co będę miała zrobione tak ? Noi kur... nie wiem co robić.
Za 9 dni kończę visanne potem @ i mam iść na zabieg ale nie pójdę dopóki nie będę tego wiedziała, chyba muszę się zapisać na wizytę i zapłacić znów 150 zł żeby się tego dowiedzieć. Po co daje nr tel i maila skoro nie odbiera i nie odpisuje... Ja pierdziele, wychodzę już z siebie przez tą piepszoną endomendę! Nienawidzę jej !!! Czym ją do siebie przyciągnęłam.

48 dzień Maluszka <3 <3

U Dominisia dalej idzie wszystko w dobrą stronę. Nóżka nadal "usztywniona" ale zrośnięta. Póki co jedyne leczenie jakie jest wdrażane to uzupełnianie niedoboru fosforanu i wapnia by nie było innych złamań - wierzę, że już nie będzie.

Dziś Maluch był dość spokojny i znowu się uśmiechał :) - cudowny widok. No i dziś się też kangurowaliśmy a później karmiłam Smyka z butelki chociaż mało zjadł i położna mówiła, że nie ma co na siłę mu wciskać jak nie chce to nie..wiedzą co robią i muszę im ufać.

Kontrola okulistyczna wyszła dobrze - tzn. nie ma "nowych" zmian. Położna i lekarka mówiła, że jest dobrze jak się nic nowego nie pojawia. Jestem dobrej myśli. Kolejna kontrola za 10 dni i wierzę mocno w to, że ona też będzie pozytywna.

A to Nasz Skarbuś

2ceqnvp.jpg

Bo najlepiej po jedzeniu śpi się u mamy <3 <3 <3

Zjadane mleczko - 30ml
Waga - 1560g :) rośnie CUD <3 <3 i jest coraz bliżej kolejnego etapu / "łóżeczko"/ a tzn. że coraz bliżej domciu :) ważne by z Maluchem wszystko było dobrze <3

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)