24 tydzień (23 tydz 4 dni)
Jutro idę na wizytę kontrolną do mojej ginekolog, a dzisiaj na morfologię, mocz, tsh, żeby mieć na jutro. Trochę się denerwuję, bo wkręciłam sobie,że być może szyjka mi się obniża, w zeszłym tygodniu czułam coś jakby parcie... teraz już nic, ale nie wiem. To było chyba po tym, jak się przedźwigałam nieco. Na 10 min przed zamknięciem centrum handlowego wpadliśmy z mężem i dzieckiem i rozdzieliliśmy się, bo musieliśmy koniecznie kupić prezent dla kolego i ciasto. Synek oczywiście przypadł mnie, niestety nie bardzo chciał iść tam gdzie ja, więc musiałam go nieść, potem jak płaciłam za ciasto zwiał mi i musiałam go gonić, bo ani się obejrzałam, a już był poza sklepem... Bałam się, że go zgubię. Waży 11 kg...
Poza tym moja waga...Do tej pory przyrastała 1kg na miesiąc, ale w tym miesiącu będzie 2kg...kurcze przez cały miesiąc jakoś bardzo nie szalałam, ale rzeczywiście miałam większy apetyt... No i jak zobaczyłam, że przyrost w tym miesiącu będzie większy to we wtorek kupiłam pudełko Ptasiego Mleczka i zjadłam je w 2 dni... To był taki pierwszy atak na słodycze od kiedy jestem w ciąży. W poprzedniej jak już miałam atak to raczej na lody. Acha w poprzedniej ciąży sprawdziłam, miałam b.podobnie - co miesiąc 1kg na plusie, ale też między 22 a 24 tygodniem 2kg. To mnie trochę pociesza, bo wtedy przytyłam 11kg, czyli w granicach rozsądku. Niestety w obie ciąże zaczynałam z 10 kg nadwagi... kurcze czy ja kiedykolwiek wrócę do swojej dawnej wagi ok 60kg???
Wiadomość wyedytowana przez autora 27 maja 2015, 08:04
Okej.
Wczoraj mieliśmy poważną rozmowę na temat mojej wredoty i wrogości wobec ludzi.
Kurde, ludzie się zmieniają, ja już nie jestem taka pewna siebie i obrałam sobie taką linię obrony. Czuję się głupia, mało inteligentna więc nie chcę nawiązywać nowej znajomości bo boję się, że ludzie sami odejdą bo stwierdzą, że jestem głupia.
Mimo mojego płaczu i smutku przez tą rozmowę to nie zepsuło mi dnia. Co a raczej kto mi go zepsuł? Tak,moja teściowa.
Wczoraj jak wiecie był dzień Mamy. Po pracy wbiłam do sklepu i kupiłam po drobiazgu dla swojej mamy i mamy R. Najpierw pojechaliśmy do mojej, posiedzieliśmy trochę i pojechaliśmy do mamy R. Przychodzimy, dajemy prezent a teściowa standardowo na niego nawet nie spojrzała, potem tylko burknęła, że dziękuje. Siedzimy, siostra R. przyniosła herbatę i ciasto, chwila gadki typu 'gdzie teść/jak tam w szkole' itp...i się zaczęło - JAKIM PRAWEM TRZYMAMY RZECZY OD E.(ta synowa od dziadków nie-dziadków) U SIEBIE/DLACZEGO JEJ POMAGAMY/DLACZEGO WIERZYMY WE WSZYSTKO CO MÓWI BABCIA itd wyobrażacie sobie? Dzień Mamy, syn przychodzi z prezentem a ta wyskakuje na Niego z pretensjami. R. już nie wytrzymał po kilku tam wypowiedziach i się spytał czemu akurat dziś to musiała wyjaśnić, hhahahaa, to stwierdziła że nigdy nie mamy czasu jak dzwoni (ona kiedykolwiek do nas zadzwoniła od świąt?! NIE) albo jak przyjeżdża pod dom to nas nie ma (HALO, MY PRACUJEMY!) i jak jest auto to nie odbieramy domofonu (nie ruszamy się wszędzie z autem tak jak ona..)
Nawet nie mam już sił opisywać całej tej awantury. Ogólnie zawsze wychodziło, że to my mieliśmy rację, potem cisza a potem znowu próbowała nas czymś zaatakować....paranoja.
1dc
Nareszcie krwawa merry postanowila zajrzec do mnie
nie lubie gdy mi sie tak spoznia... wrr..
Postanowienia na ten cykl?
bez stresu, na pelnym luzie... Czy sie bedziemy starac? nie. co ma byc to bedzie...
wczoraj dowiedzialam sie ze kolezanka ze szkoly jest w 2 mcu ciazy. Ten fakt jakos mnie dobil... Mam ogromnego dolka... Nie wiem nawet czemu...
Niech to szybko minie a ja na razie bede korzystac z zycia ile sie da. Na 13 czerwca zaplanowalismy imprezke z pracy. Nie moge sir juz jej doczekac i tym zyje 
A dziecko? jezeli Bog da Nam ta szanse to kiedys moze sie doczekam malenstwa
:-*
30Dc
Dzis powinien rozpoczac sie nowy cykl a jego nie ma !
wow.
Piersi takie wrazliwsze mam od niedzieli. Nie sutki jak to bylo kiedys ale po bokach. Kilka poprzednich cykli bylo 29 dniowych a w tym nie mialam zadnych "dodatkowych atrakcji" jak wyjazdy czy stres. W kazdej sytuacji staram sie widziec jakis pozytyw, wszystko mi sie podoba i tak jest o wiele lzej zyc. Po co sie zameczac ? Mialo sie stac to sie stalo ! Teraz trzeba myslec pozytywnie.
Szkoda ze temperatury nie mierze bo moze by cos bylo przypuszczac. Pelen luz jak pisalam. Albo w te albo wefte
)))))
17+6
No, nie powiem czuję te Tatuśkowe geny dziś tak wyraźnie, że chyba znów dziś ochrzan dostanie:) No jak tak można, się pytam?
Moje dziecko dziś dość wyraźnie zaczyna manifestować swoją obecność! Zupełnie jak ojciec tyłka chyba usadzić nie może od rana kręci się i kręci.
Nie wspomnę już o tym, że to młode wymusza na mnie codzienne picie kawy! No ja nigdy kawy nie piłam! Musiałam mieć jakąś super chęć a tu proszę. Piję ni tylko dlatego, że boli mnie prawie codziennie głowa a mój zamówiony ciśnieniomierz jeszcze nie dotarł, ale i dlatego, że jakoś bardziej mi smakuję!
Coraz częściej łapię się na tym, że mam już dość. Zaczynam myśleć o zwolnieniu lekarskim. Chyba już sytuacja w pracy jakoś mnie męczy, nie lubię już do niej chodzić mimo, że nic złego się nie dzieję! Chce mi się spać a teksty o tym, że w drugim trymestrze ma się dużo energii to jakiś mit, który chyba ma nas motywować do życia! Mnie już mało co motywuję prócz łóżka!
No i martwię się o nasz związek! O ile moja ciąża przebiega bardzo prawidłowo i nie ma żadnych przeciwwskazań do przytulanka i ani ja ani on nie mamy z tym problemu to... No właśnie z romantyzmem jak kamień w wodę! Wczoraj na koniec wieczoru po obejrzanym serialu usłyszałam: "to co kochamy się, czy idziemy spać?" Serio? Fakt może i widział moje zmęczenie a odpowiedz brzmiała SPAĆ! Natomiast jeśli nie teraz to po narodzinach dziecka chyba nie będziemy mieć więcej siły!
Jako, że kocham bardzo moje drugie pół! To postanowiłam zrobić z mojego dotychczasowego związku bardziej rodzinną atmosferę, bo teraz nie tylko będziemy my, ale nas troje! Dziecko niech widzi, że rodzice się kochają! Więcej razem, więcej buzi i wspólnego czasu!
No i jeszcze jeden komentarz do mojego mlekiem i miodem płynącego drugiego trymestru! Od dwóch dni mam wrażenie, że zarzygam wszystko wokół mnie. Niby miało przejść a tu dupa!
Kurde moje dziecko chyba będzie akrobatą, albo denerwuje się, że śmiem tu jego Tatuśka oskarżać o jakieś dziwne rzeczy! Spać jak mama a nie!
Wiadomość wyedytowana przez autora 27 maja 2015, 11:29
Mam za sobą dwa dyżury w pracy
. Jest bardzo męcząca... 12 godzin ciągle na nogach. Nie ma chwili że można usiąść i np wypić kawę, no oprócz przerwy 15 minutowej. Teraz mam trzy dni wolnego. To jedyny plus tej pracy,że jeśli pracowało się jeden dyżur, to jest jeden dzień wolny. Jeśli dwa dyżury, to dwa dni wolne. Mi szefowa dała 3 dni wolnego, przez co weekend spędzę w robocie
.
Dziś wstałam o 10. Nogi włążą mi w dupe. Mogę śmiało stwierdzić,że winobranie jest sto razy lżejsze,choć na początku z rana nie mogłam wstać z łóżka ..
. Już wiem dlaczego co chwilę są nowi pracownicy. Po prostu nie wytrzymują.. Dam sobie czas. Może miesiąc, dwa ? Chcę się wdrążyć i dopiero potem stwierdzić ,czy dam radę. Zawsze przecież mogę pracować i szukać innej,lżejszej. Zależy mi na tym,by pracować, bo mam dość bycia utrzymanką. Psychicznie czuję się lepiej, bo wiem że coś wnoszę,że też zarabiam. I w sumie tylko ta świadomość,że pracuję,że już nikt nie pomyśli że jestem leniem śmierdzącym, daje mi siłę i motywację by wytrzymać
.
http://pl.tinypic.com/view.php?pic=28wf1mw&s=8#.VdcioSU9fJs;) mój brzuszek ♥
Za rok będę obchodzić dzień matki
wczoraj moje maleństwo po 3 dniach słabej aktywności dawało o sobie znać przez cały dzień.
Nie chwalilam się, ze do kibelka w nocy wstaje tylko raz, bo nie chciałam zapeszac, ale chyba wszystko jest kwestia czasu i tej nocy dla odmiany smigalam 5 razy! A raz to się obudzilam z jakimś takim okropnym kluciem pod żebrami po lewej stronie, ze ledwo się podniosłam. Ale poszlam przy okazji do toalety i szybko przeszło. W toalecie zauwazylam mokra plamkę na pizamie i pierwsza myśl - no chyba się nie ślinie... Ale to było na wysokości lewego sutka. Do rana doszły dwie nowe... Zapisuje, bo może to ważne.
Poza tym napisalam juz wszystkie testy i teraz się tylko modle, żeby zaliczyć, bo do łatwych to one nie należały....
Brzuch chyba staje się widoczny, bo kolejna osoba zapytała czy jestem w ciąży...
USG w piątek!
Hej Dziewczynki!!!!
waga 72,2kg
32t 6d
Zostalo 50dni!!!!!!!!!
Jutro rozpoczyna sie 34 tydzien ciazy
Ale ten czas leci 
Samopoczucie coraz lepsze, wzrasta wraz z pojawiajacym sie sloneczkiem na niebie 
Mam wrazenie ,ze mala obrocila sie znowu w brzuchu...ostatnie usg wskazywala ze lezy glowka w dol ale teraz? To juz sama nie wiem w poprzek??? wczesniej czulam ja kolo zeber po prawej strocnie a teraz po lewej stronie z boku.
Brzuch wyraznie coraz wiekszy
Na razie brak rozstepow na brzuchu ale pojawily sie na piersiach... nie wiem jakim cudem ,gdyz piersi znacznie mi nie urosly, a te miejsca smaruje caly czas!!
Mialam pochwalic sie moim zakupionym wozkiem ale zdjecia sa obrocone i nie wiem jak je obrocic?!
Wiec z gory przepraszam za takie zdjecia 



Wiadomość wyedytowana przez autora 27 maja 2015, 12:43
dzis spadek o 2 kreski niz zazwyczaj, i jakies mam ciezkie piersi, zobaczymy co dalej bedzie?
56% ciąży, 23 tydzień.
Jejku to już szósty miesiąc!
Brzuszek wydaje mi się codziennie większy. Oczywiście wsmarowywuje sobie dwa razy dziennie balsam Palmers na rozstępy już od dwóch miesięcy. Troszkę mam fioła na tym punkcie i pewnie niezłym przeżyciem będzie dla mnie ujrzenie pierwszej kreski na brzuchu, bo raczej inne cześci ciała mi się tak nie powiększają szybko jak brzuszek teraz, ale to nie będzie żadna tragedia. Dziecko i jego zdrowie jest absolutnie najważniejsze i inne zmartwienia sie przy tym chowają. A synek niezmiennie kopie, co widzę już od zewnątrz po unoszącej się od wypchnięć skórze 

Wiadomość wyedytowana przez autora 27 maja 2015, 13:32
16dc
Jak ciężko było się zmotywować dziś do działania w pracy po kilku dniach wolnego...
Wiecie od czego zaczęłam dzień , zanim dzieciaki weszły do klasy i zaczęłąm srele - trele...powiesiłam nowy kalendarz:)nooo nie po to tylko żeby tak sobie wisiał...zerkałam tak co chwila i przeliczałam ileż to dni już po ewentualnej owulce...kiedy by tu można było zatestować...kiedy bym pojechała zrobić betę...itp, itp, itp
Noszszsz...jak tu wierzyć samej sobie???przecież miałam odpuścić, dać na luz, a pierwsze co zrobiłam to zawiesiłam kalendarz, tadan...jakaż to ja jestem wyluzowana w tym całym zachodzeniu.
Moje przemyślenia co do faz cyklu:
I faza - przygotowywanie się do łowów samca, pożeranie odpowiednich specjałów co by się wszystko pięknie przygotowało,samopoczucie jakby się dostawało skrzydeł, tyle nadziei i planów
II faza - euforia, wyliczanki, nadzieja pomieszana z przygnębieniem i pytaniem "ciekawe czy jednak się udało", setki - tysiące pytań do samej siebie - wyszukiwanie objawów,
III faza - cholerna wściekłość pomieszana z oszukiwaniem siebie "no trudno, próbujemy dalej"i okropny wkurw, że nie wyszło, że tyle objawów było mówiących za ciążą a tu jednak dupa blada
no, ale ta trzecia faza dotyczyła mnie do poprzedniego cyklu...teraz zamykam drzwi przed wredną @, nie ma mnie przez najbliższe 9mscy, proszę...co tam proszę, do cholery , noo moze najpierw po dobroci ... proszę do mnie nie przychodzić, nie mam czasu ani ochoty na spotkania z @, nie ma mnie!!!
II faza
Mam gorsze dni. Wiem, ze badania sa wazne. Siebie zbadam od a do z. Bo juz zaczelam dobra droge w tym kierunku ale moj? Praca od poniedzialku do niedzieli z nielimitowanymi godzinami pracy a i bardzo czesto delegacje. Ostatnia rozmowa skonczyla sie u mnie lzami. Nie bede mu po raz ktorys mowic o badaniu nasienia. Nie jestem jego nianka zeby tego pilnowac a np o sobie zapomniec! Kocham Go i mam nadzieje ze kiedys zrozumie ze to wazne. W tym miesiacu na pewno nie bedziemy sie starac bo postawilam ten cykl dla mnie. Tak jak pisalam wczesniej czekam z niecierpliwoscia na impreze z pracy ktora statystycznie rzecz biorac owu wypada mi wlasnie w te dni... trudno, tez chce miec cos z zycia a nie tylko patrzec na owu blisko weekendu 
Mnostwo czasu przede mna. Mam dopiero 25lat. Moze przed 30tka zdarze zostac mama 
wszystko zostawiam w rekach Boga - niech pomysli czy da mi malenkie CUDo o ktorym marze
Jeszcze kilka postów wcześniej panikowalam że mało tyje, że zagłodze dzieciaczka a dzis waga pokazala...49 kg!! Prawie 10 na plusie
co najśmieszniejsze, ręce, nogi mam dalej jak patyczki, a wszystko w brzuch idzie, no i troszku w biust
skonczy się na tym że kolejna chudzina w rodzinie urodzi dziecko ponad 4 kg...oby
Waga po tatusiu! 
Jestem dzisiaj mega pozytywnie nastawiona a do świata i wręcz nie mogę się doczekać jutrzejszego usg!
Na pewno się na nim dowiem, że pęcherzyk pękł. Nie ma innej opcji! 
Już sobie nawet dwa testy kupiłam na ten miesiąc, a co
I mam zamiar testować dzień przed Bożym Ciałem, bo weekend zapowiada się dość intensywny i chcę zobaczyć czy już coś te testy pokażą
Dzisiaj pojawiła się także lepka i biała wydzielina w dość sporych ilościach i piersi lekko zaczynają boleć, chociaż dupka jeszcze nie biorę. Czyżby to jakieś znaki?
Czyżby 7 cykl był tą szczęśliwą 7ką? 
Co za dzien... Od rana siedze z audytorami, ktorzy po tym jak sie dowiedzieli, ze jestem w ciazy i ide na macierzynski w pazdzierniku, postanowili zmienic termin audytu z pazdziernika na sierpien albo wrzesien... (tak, zebym "na pewno jeszcze byla w firmie". Dlaczego robota mnie kocha...)
Potem sie dowiedzialam, ze nasz nowy szef, ktorego na oczy nie widzialam, mimo tego, ze odchodza nam dwie osoby z zespolu plus menedzer, a dochodzi 30% wiecej obowiazkow z innego zespolu polaczonego z naszym, postanowil, ze jeszcze mozemy przejac czesc obowiazkow z teamu numer 3. Szlag mnie trafia, bo juz sie ledwo co wyrabiam a codziennie zostaje w pracy nieplacone nadgodziny!
Ja nie wiem jak wytrzymam w tej robocie, chyba wyladuje w wariatkowie...
Czasem mysle, ze dobrze by bylo jakby ta spolka faktycznie upadla - przynajmniej dostalabym zasilek dla bezrobotnych i nie musialabym sie tak stresowac...
Rewelacja numer 3 - lot S zostal odwolany. Jak to zobaczylam pol godziny temu, to sie rozplakalam. Po 2 poprzednich rewelacjach mialam juz wystarczajaco dosc... Poki co biedny S nie ma zadnych informacji na temat polaczenia zastepczego, byc moze przyleci dopiero w piatek kolejnym lotem. Ewentualnie moze wykupic na jutro polaczenie LuxAir za 700 EUR. Noz k... Nienawidze dzisiejszego dnia 
---
Update: Na ten tydzien nie mieli juz miejsc na loty do Brukseli / Luksemburga, wiec S byl zmuszony wziac polaczenie do Dusseldorf - a stamtad 4-5 godzin jechac pociagiem najpierw na niemiecka granice do Trier, a potem do Luksa... A tu... wlasnie sie dowiedzialam, ze w Niemczech sa strajki kolei. Co oznacza, ze mimo, ze poleci jutro, byc moze dojedzie tutaj pojutrze (jesli dojedzie...)
Buuuuu
Wiadomość wyedytowana przez autora 27 maja 2015, 15:55
zjadlam przed chwila miche zupy i kanapke i znowu jestem glodna. przespalam 4 godziny i znowu chce mi sie spac;d czyzby Antos sie szykowal i daje mi znac ze mam sie przygotowac ze niedlugoo juz mi pospac ani zjesc nie da?;d
dól... mega dół.... już mi się nawet z łóżka wstawać nie chce.... zmuszam sie do robienia czegokolwiek.... i jeszcze ta pogoda...
moja niedoszła szwagierka lada dzień urodzi.... rozstali się na początku jej ciązy, bo jak to ona stwierdziła on nie nadaje sie na ojca.... eh... skazuje dziecko na wychowywanie się bez ojca tylko dlatego, że nagle jej się odwidziło.... i takie dziewczyny zachodzą bez większych problemów.
A ja tak bardzo pragnę tej małej istoty.... nie ma chwili żebym o niej nie myślała. Wyobrażam sobie jakby to było ujrzeć wreszcie dwie kreski, poinformować o tym fakcie męża, rodzine, oglądać pierwsze usg.... czy ja w ogole kiedyś tego doczekam??? codziennie proszę Boga o cud, cud poczęcią... i z każdym dniem coraz bardziej tracę nadzieje.... wyc mi się chce. A wokół mnie osoby które nigdy nie zrozumieją mojego bólu, bo nigdy nie musiały czekać, marzyć o dziecku. ...
Dzisiaj wizyta w pierwszej poradni genetycznej. Ogólnie wrażenia z wizyty bardzo dobre, lekarz naprawdę fajny i miałam wrażenie, że mnie poważnie potraktował i wykazał trochę empatii, a po ostatniej wizycie w poradni ginekologicznej w innym szpitalu miałam bardzo niskie oczekiwania. Miałam pobraną krew na mutację V-Leiden i protrombiny, i doradził mi, jakie jeszcze badania powinnam zrobić na krzepliwość poza tymi, które już mam. Przepraszał, że nie może mi dać na nie skierowania, bo ze względu na słynne kłopoty finansowe szpitala kierownik zakładu genetyki nie pozwala na skierowania na żadne badania niezwiązane ściśle z genetyką. Spytał, czy konsultowałam się z endokrynologiem i jak powiedziałam, że tak, ale nie jestem zadowolona, dał mi namiary na endokrynolog, która podobno specjalizuje się w problemach z poronieniami
Umówił mnie z mężem na badania kariotypów, ale dopiero na październik (choć powiedział, że jakby się ciąża przytrafiła wcześniej, to mam dać znać i spróbują nas wcisnąć na wcześniejszy termin). Najlepsza była pielęgniarka - spytała, na kiedy dostałam termin na kariotypy i jak usłyszała październik to spojrzała na mnie znacząco i powiedziała: "Pani wie, że w innych poradniach w Łodzi terminy są znacznie krótsze?". Zapewniłam ją, że wiem 
Ogólnie dzisiaj nastrój lepszy, a lekarz nastawił mnie bardziej optymistycznie
Powtórzył mi kilka razy, że mam bardzo dużą szansę na powodzenie kolejnej ciąży, choć zarekomendował, że najlepiej by było jakby była prowadzona na luteinie, acardzie i clexane, niezależnie od wyników badań bo powiedział, że stwierdzono pozytywny wpływ tych kombinacji leków na pacjentki z poronieniami również o nieustalonej przyczynie. No nic, jak trzeba się będzie w ciąży kłuć, to się będę kłuła, byle tylko zdrowego maleństwa w końcu doczekać 
15 dc a ze mną jest Coś chyba nie halo, słuchajcie i dajcie dobrą radę..
W niedziele poszalelismy z mezusiem mym, no i ktorys
. Kolei czułam że zrobiło się tam trochę sucho, ale później było ok. Nazajutrz wieczorem, jak codziennie, kapie sie i myje gdzie trzeba a tu szok - serkowaty sluz, gesty, suchy, a tu ani pieczenia, ani swedzenia, nothing, nic, wczoraj tak samo był ten śluz, ale nie wydostawal sie na zewnatrz, siedział sobie grzecznie wewnatrz i kotek mowi mi że jest tam strasznie goraco bo poczuł jak ją dotknął, zmierzylam ogólna temp ciała i wyszło 37,7, czułam tylko fale gorąca, jak rozplywa sie i jakby pulsuje na ciele, a wieczorem wszystko minęło, wzięłam Feminella Vagi C, bo dostałam ją kiedyś od gina przy infekcji, i dzisiaj sluz wypłynął taki zielonkawy i wydaje mi sie że jest juz ok, ale chyba trochę tego "serka" tam zostało, dodam że nie ma to jakiegokolwiek zapachu... Poradzcie, wiem że muszę iść z tym do gina, ale jedne piszą ze tak miały w ciąży, inne ze grzybica a jeszcze inni że bakteryjne zapalenie pochwy, ale mnie w środku nic nie boli, troszke może zaswedzialo i już.
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.