Meldujemy się w 11 Tc (10t1d)

Długo nie pisałam, musiałam troszkę odczekać wyciszyć się, ukoić ból, ponieważ straciliśmy jedno z maleństw. Niestety znalazłam się w grupie multimam doświadczonych tzw. Syndromem zanikającego bliźniaka. Nasz drugi maluszek przestał rozwijać się we wczesnym 7tc, lekarz nie zauważył echa serduszka a teraz maluszek powolutku się wchłania....Marzyłam o kochanej dwójeczce - mam ukochane maleństwo pod serduszkiem.


Nasz Dzidziuś ma całe 3,32 cm, serduszko pięknie mu biło 165 u/m ale najbardziej fantastyczne było to jak się ruszał, machał cały czas rączkami i nóżkami, jakby się od czegoś odganiał - nieziemskie wrażenia wizualne, po prostu CZAD. Mąż mówi, że ma ADHD po mamusi :P

Powiem szczerze, że strasznie bałam się tej wizyty czy z Maleństwem jest wszystko dobrze, ale jak zobaczyłam te ruchy, malusi nosek, usteczka, piękne 5 paluszków na rozhuśtanych rączkach to mi straaaasznie ulżyło. Moje Silne Dzieciątko, rośnij zdrowo :-* :-*

Z rozszalałym żołądkiem zaczęłam sobie chyba radzić ( BUUU co by nie zapeszyć :p )jem baaardzo często i małe porcje. Cała lodówka jest M.O.J.A. Mój luby ciągle musi robić zakupy, bo ja wszystko pochłaniam jak leci :D. Wykręca mnie tylko na zapach i smak mięsa, bleeeh, jem go naprawdę mało, tylko dla dzidzi, co by węglowodanków mu nie zabrakło. Za to
produkty mleczne i owoce mogę pochłaniać kilogramami :D :D :D W ogóle na ostatniej wizycie strasznie się zdziwiłam no i nie powiem zaniepokoiłam, bo waga 1,5 kg na minusie. Myślałam że przy takiej ilości spożywanych pokarmów coś przytyłam a tu mimo że cycuchy pełniejsze, brzuszek już ładnie odstaje to waga spada :( Doktorek mówi że to jest szybsza przemiana materii i " zasługa" mojej niedoczynności tarczycy, która jest oczywiście ładnie wyregulowana Euthyroxem. No ale cóż, pewnie na tycie przyjdzie jeszcze czas :)

Strasznie się cieszę, ze ciąże już tak widać, bo łapałam się baardzo długo na tym że nie wierzyłam w Nasze Szczęście.

Hihi za to teraz, bóle pachwin, skurcze jelit, lekkie ciągniecie i kucie brzuszka bo bokach i na dole, bóle krzyża i miednicy dają o sobie znać, szczególnie jak coś więcej w domu lub poza porobię. Doktorek uspokaja i mówi że to normalne. To wierze, dużo odpoczywam, robię sobie drzemki w ciągu dnia itp. W ogóle to od ponad 2 tyg jestem na zwolnieniu i niestety do pracy już nie wrócę raczej. Tęsknię za moimi dzieciakami ( jestem nauczycielem ) za tym rytmem dnia, za porannym strojeniem się przed pracą... ale jak mus to mus. Wszystko do mojego Bejbika. Biorę leki na podtrzymanie (3xDuphaston i No-Spę )bo niestety jest ryzyko " pociągniecia " za sobą zdrowego dzidziusia przez chorego. Staram się o tym nie myśleć...
Ostatnio łapię się na gadaniu do mojego Brzunia, hehe wariatka normalnie jestem, tak tak zwariowałam dla mojego dziecka i ten stan straaaasznie mi się podoba:D:D

To by było chyba na tyle wpisu, jak coś się przypomnij to jeszcze wpadę :):)

Rośnij Zdrowy i Duży Maluszku Nasz :-*:-* Boże Chroń Nasze Dziecko

ps. Buziaki-pozdrawiaki dla kochanych koleżanek szczególnie Magic, Kaaroli i Feśki oraz dla dzidziusiów :*


Wiadomość wyedytowana przez autora 15 lutego 2016, 16:44

Ale mnie łeb napier.... masakra jakaś :/ skutki uboczne się zaczynają czy to ta pogoda ?

:-D 25tc = 24tc +4 dni :-D

Czas zasuwa jak szalony i nim się obejżę zaraz zacznę II trymestr :-D.
U nas wszystko w jak najlepszym porządku, czujemy się w miarę dobrze. W miarę bo doskwierają mi lędźwie i rwa kulszowa. Na razie przy ostrzejszy bólach R masuje mi plecki i jakoś to znoszę. Jednak za tydzień mam wizytę u swoje giną to zapytam co z tym zrobić. Czy udać się do jakiegoś fizjoterapełty czy to nic nie da. I w ogóle tak bardzo jestem spragniona widoku naszej kruszynki. Wiem że na pewno rośnie bo kopniaki są coraz silniejsze, i jest coraz bardziej aktywna ale ciekawa jestem jak przybiera na wadze. :-)
Powoli kończymy szykować wyprawkę dla niuni. Już nie wiele nam zostało, a jednak okazuje się że cały czas coś tam dochodzi bo sobie przypomnę lub przeczytam. Jednak nie będę przesadzać bo ktoś ma to ja też muszę mieć. Nie, nie bo poszła bym z torbami :-D
A o to apartamencie Oliwi :


Wiadomość wyedytowana przez autora 19 lutego 2016, 22:42

Lollis Ja + On + Ona ...i ? 27 maja 2015, 20:48

Dzisiaj zdecydowanie to nie jest nasz dzień.
Liluśka jest strasznie marudna, nic jej nie pasuje, wszystko ją złości :-/
Byłyśmy dzisiaj na usg bioderek - wszystko jest cacy :) wybrałam się z nią wózkiem i w drodze do przychodni było idealnie, mała spała jak zaczarowana. Obudziła się jak wchodziłyśmy do gabinetu, ale nawet nie jęknęła. W drodze do domu były cyrki... niosłam pół drogi Lili w jednej ręce, a drugą pchałam wózek. Odłożenie jej do wózka skutkowało płaczem z krztuszeniem się. MASAKRA.
Jesteśmy od 19 po kąpieli i buja się właśnie z M w fotelu do zaśnięcia, czyli już prawie dwie godziny, luuuudzieeee. Ja się na dzisiaj poddałam, padam z nóg.

Na pocieszenie postanowiłam posegregować zdjęcia i trochę wam pospamować Liluśką :)
Miłego oglądania ciocie !!! <3

a8802f6898c67a6emed.jpg

01adea7875e52aa5med.jpg

928dc911baa13710med.jpg

aa1670a4183d7d3bmed.jpg

3430be82020ad8bamed.jpg

Dlaczego wszyscy wiedzą lepiej ode mnie?

Znajomi pytają się najlepszego kolegi eM czy przypadkiem nie jestem w ciąży,
niby skąd ta myśl? Bo ktoś widział mnie ostatnio z wynikami, czy może przytyłam,
mimo że nie przytyłam? A może po prostu jestem taka gruba. Fak.

Zresztą sam eM, wypalił dziś z tekstem do naszego czworonoga- Nie skacz na pańcie,
bo pańcia jest w ciąży. WHAT?

Kolejna osoba moja mama, patrząc na 3 negatywne testy z allegro- a co one takie dziwne?
Może one niedobre są? Powinnaś kupić inny, bo te takie niepewne, takie zwykłe papierki.


Ja tego słucham, nakręcam się, blokuje i dlatego 22 dzień nie mam okresu!
A teraz kłuje mnie w podbrzuszu.

Może te testy faktycznie jakieś lipne? W piątek mam usg jamy brzusznej,
myślicie że coś byłoby widać? Niby byłby to 8 tydzień...
Dajcie znać co o tym myślicie.

11 dzień cyklu
51,9 kg

ciśnienie: 92/55
tętno: 91

test owulacyjny: negatywny

Kolejny dzień odwiedzin za nami. Byliśmy u teściów. Od jakiegoś czasu dziwnie się tam czuję i właściwie sama nie wiem dlaczego..
Kot chyba po raz pierwszy cieszył się na nasz widok! Miła odmiana ;)
W tym cyklu jakoś nam się nie składa z serduszkowaniem...ale postanowiliśmy, że nic na siłę. Mam nadzieję, że w okolicach owulacji będzie trochę lepiej.

____________
1 śniadanie: Kanapka z chleba razowego z żółtym serem, chorizo, rukolą, rzodkiewką, pomidorem i papryką
2 śniadanie: Kanapka z chleba razowego z fetą, chorizo, rukolą, rzodkiewką, pomidorem i papryką + koktajl jagodowy
3 śniadanie: Serek wiejski
Obiad: Ziemniaki, surówka z białej kapusty, kurczak faszerowany paryką
Kolacja: Banan i migdały

Jeszcze trzy dni brania Lutki a mi już cycki zaraz eksplodują. Dzisiaj trochę nudziłam się w pracy i więc poczytałam sobie Wasze pamiętniki. Tak sobie myślę,że to pisanie chyba przynosi szczęście, bo naprawdę dużo z nich kończy się stwierdzeniem ciąża rozpoczęta.
Czekam z utęsknieniem na małpiszona, bo już chcę mieć Hsg za sobą. A boje się jak cholera. Gdzieś tam czytałam,że właśnie po poronieniu mogą się zapychać jajowody. Mam pomysł, żeby z pół godziny przed badaniem łyknąć coś przeciwbólowego. Co Wy na to dziewczyny? Zaszkodzi,czy nie?
Dzisiaj polatałam po sklepach w poszukiwaniu butów do sukienki na wesele koleżanki. Oczywiście takich jak sobie wymarzyłam to nie było:). Wczoraj to nawet 30 km pojechałam z nadzieją,że je złowie ale d..a blada. A zostało mi już niewiele czasu, bo weselisko za 3 tyg. Naoglądałam się oczywiście ciężarnych kobietek i zamarzyłam się aby móc zrobić zakupy w butiku dla ciężarnych. Marzenia są przecież po to żeby je realizować. A więc do dzieła!!!!!

idka Być szczęśliwą 27 maja 2015, 21:17

Jeny! Aż boję się to napisać i uwierzyć w to: jestem w ciąży! Beta Hcg zrobiłam dopiero w piątek, bo po sobocie 23 maja dostałam plamień, zrobiłam kolejny test i wyszedł negatywny a plamienie trwało 3 dni. Stwierdziłam, że już faktycznie może być po sprawie i że nie mam co się łudzić, że jestem w ciąży. Trochę nieodpowiedzialnie, bo mogłam zaszkodzić dziecku, odstawiłam Duphaston- w końcu myślałam, że to okres przyszedł, ale kolejne dni cisza, nic się nie rozkręcało to krwawienie to machnęłam jeszcze jeden test i druga kreska momentalnie wyszła! Pojechałam w piątek na betę- 158,5, a wynik z niedzieli 532,6! Czyli biorąc pod uwagę tylko wyniki jest naprawdę dobrze i kijanka jest na tyle mocna, że przez te kilka dni bez dupka, poradziła sobie i się utrzymała! Cieszę się w środku, ale na zewnątrz boję się tego okazać. Po ostatnim wczesnym poronieniu mam dystans do radości na tak wczesnym etapie ciąży. Martwię się, że przez całą ciążę będę tak drżała o jej powodzenie. Choć teraz w tym czasie oczekiwania na rezultaty mówiłam sobie, że będzie co ma być. I to na pewno mi pomogło przetrwać :)
Nie wierzyłam, że uda mi się zajść w ciążę w pierwszym cyklu picia ziół Ojca Sroki, a jednak na mnie podziałały idealnie! Polecam! I ślę wszystkim ciążowe wiruski!
(A wpisu na fioletowej stronie dokonam dopiero po wizycie u gina, tak się składa, że dziś idę mimo, że to bardzo wcześnie 5t+2 dni , ale w innych terminach mnie dr nie przyjmie, a mam lekkie bóle brzucha i stwierdziłam, że wolę to z nim skonsultować i upewnić się, czy ciąża nie jest pozamaciczna- tyle mam nadzieję, że się dzisiaj dowiem :) )


Wiadomość wyedytowana przez autora 1 czerwca 2015, 18:40

Mimi86 No więc ivf 27 maja 2015, 21:24

Dzis wyszłam ze szpitala, lezałam w sumie 7 dni, ale zabieg robili mi dopiero wczoraj.
Miałam laparoskopie + histeroskopie + HSG - wszystko wyszło ok.
W nocy po zabiegu srasznie wymiotowałam, dzis byłąm nie do życia (cewnka ani drenu nie mialam) mam tylko 2 dziurki w brzuchu. Na szczęscie udało się i wypisali mnie dziś do domku, brzuch mnie nie boli tylko mam straszny kaszel przez co cały czas go napinam :(
L4 dostałam na 2 tygodnie.

Wzajemnie annesja!

Dobry wieczór wszystkim. Siedzę w zaciemnionym pokoju.. Dobrze, że jeszcze całkowicie noc nie zastała. Mojego jeszcze z pracy nie ma (od 8 rano) Na smsy nie odpisuje. Taki standard. Do późna w pracy, pewnie jeszcze do swojej mamy zajrzy.. A człowiek cały dzień sam siedzi i myśli... Tak bardzo bym chciała mieć już dziecko... Czasami się zastanawiam czy nie lepiej odpuścić... Dni lecą tak wolno jeśli się na coś czeka.. A mi czas dłuży się coraz bardziej... Ostatnio znów wkręciłam się w czytanie książek. Wtedy przynajmniej nie myślę o tym jak bardzo jestem nieszczęśliwa. Pewne rzeczy stały się dla mnie nałogiem. np ranne mierzenie temperatury mimo, że wiem że ten cykl i tak jest nie dla mnie. Modlę się, żeby lekarz mi pomógł jak najszybciej obniżyć te TSH . Tak bardzo już bym chciała mieć to wszystko za sobą. Wiem, że to nie możliwe, ale marzy mi się zasnąć i obudzić dopiero wtedy jak już urodzę zdrowe dziecko. Tak bardzo się boję tego czekania aż się uda i tych 9-mscy . Mój humor przeplata się na zmianę. Raz jestem szczęśliwa i cieszy mnie wszystko, a czasem nie mam już na nic siły . Pocieszam się tym, że jestem w tym sama i ze są dziewczyny które przeżyły więcej ode mnie i mimo tego się nie poddawają. To trudne. Boję się teraźniejszości.. Przyszłości. Tęsknie za swoim Aniołkiem. Oddałabym wszystko, żeby ta kruszynka mogła do nas powrócić :( Tak bardzo jej pragnęłam ;( Dobrze, że chociaż mieszkam ze swoim eM. bo jak byśmy mięli się spotykać tak jak przed ciążą to bym psychicznie już dawno się poddała. Myślałam, że jestem silniejsza.. Dopiero teraz po stracie tak bliskiej mi osóbki zobaczyłam jak na prawdę jestem słaba... Mimo wizyty u psychologa, mimo czasami dobrego nastroju, mimo dobrych chęci najbliższych NIE MAM SIŁY BY ŻYĆ . Amen .


Jutro znowu obudzi mnie kolejny dzień, który będzie zapełniał mi myśli o tym CHCE BYĆ MAMĄ .
Śmieszy mnie teraz fakt, że jak byłam młodsza a starsi ostrzegali mnie żebym czasem nie "wpadła" . Szkoda, że mi się to nie przytrafiło. Chociaż jak miałam około 19 lat myślałam, że zaszłam w ciąże. Szkoła.. rodzina.. nie pewna przyszłość. panikowałam. dużo rozmawiałam ze swoim przyjacielem (pierwszą miłością) a on powiedział mi pewne słowa "wcale nie jest tak łatwo zajść w ciąże" wyśmiałam go wtedy. myślałam, że jest stuknięty. Ale fakt faktem miał rację . Chcialabym mu to teraz przyznać, ale niestety już się nie przyjaźnimy.. Czasem tęsknie za dawnymi przyjaciółmi. Czemu się tak dzieje, że ludzie się rozstają i nie potrafią zachować przyjaźni ? Ostatnio mam dni na wspominanie wszystkich przyjaciół, moich byłych chłopaków... To głupie i chore. Wiem. Ale czasem myślę, że może gdybym wybrała inną drogę.. Może już bym była w ciąży. Chociaż mam wrażenie że Bóg robi mi to specjalnie... I specjalnie mi odbiera możliwość kochania i przytulania własnego dziecka... Tylko czemu On to robi? Czyżbym nie miała być dobrą matką? Czy coś mi brakuje? ehh to wszystko nie ma najmniejszego sensu. Dobranoc .

Dobranoc mój kochany Aniołeczku Ty moja kochana Anastazjo [*]

1 dzień cyklu.

I od nowa.....
Od rana ogromny ból w brzuchu.
Nawet Ketonal nie pomaga...

Żania SYZYFOWE PRACE 27 maja 2015, 21:48

drugi dzień przyjmowania lammety boli mnie głowa po 4 tabletce od 3 czułam już coś takiego nie wiem nawet jak to opisać to nie jest ból to tak jakby czuje tam taki szum jajników one nie bolą a jednak je czuje
Czuję posmak w buzi jak na kacu generalnie nie jest zle ale dobrze tak calkiem tez nie jest ale dla dziecka wszystko bo go jeszcze nie ma a ja je już tal kocham

To mój dzisiejszy zakup :-) te ubranka są z ciucholandu (dodam że są z metkami )i wcale się tego nie wstydzę gdyż w takim sklepie wszystkie ubranka są orginalne i bardzo dobrej jakości a za nowe musiałabym wydać majątek,oczywiście nie szkoda mi kasy na malucha ale też nie stać mnie żeby za orginalne jedne body dawać po 30 zł w których dziecko raptownie będzie może ze dwa razy bo wiadomo że taki malec bardzo szybko rośnie :-)ff6657e034508117m.jpg

coliberek Działania..działania... 27 maja 2015, 22:33

Jak zwykle przed wyjazdem tysiąc rzeczy dopodopinania w pracy i w domu aaaale oczywiście się oszczedzam. Zauważyłam, ze jak bardziej się oszczędzam, mniej siedzę a wiecej się byczę i lezę tym mniej brązowych skrzepików.

I wiecie co zrobiłam? :D

W poniedziałek odwiozłam męza do pracy a wracając podeszłam do mojego gina :D :D pod tytułem "mam drobne zmartwienie i w związku z tym pytanie do pani pielęgniarki". Mając nadzieję, ze skoro mnie tam lubią :P to moze gin zajrzy elektronicznym okiem czy wszystko OK i wszyscy będą spokojniejsi.

Opowiewiedziałam wiec ulubionej pielęgniarce, jednej z najgłośniej piszczących i najbardziej cieszących się, ze się udało... o lekkich plamieniach oraz tych małych skrzepikach. Powiedzialam też, że w niedzielę wieczorem aplikując progesteron wydzielina była bardziej czerwona niż brązowa i się wystraszyłam. No i.. ( słuchajcie! to najlepsze!)..zamiast czytać w internecie wolałam przyjść do niej i zapytać. ;D

Poleciała zmartwiona do lekarza, lekarz wyszedł, wyściskał mnie i powiedział, że niestety mają dwie panie invitrowane i teraz nie może zajrzeć, ale najlepiej jak pójdę na ostry dyżur , powiem że mnie przysłali i oni tam zobaczą bo mają nawet lepszy i dokładniejszy sprzęt. :D

Pospacerowałam więc na ten ostry dyżur opowiedziałam o moim problemie i poczekałam około godzinki wśród brzuchatych kobiet - niektórych praktycznie już rodzących - OSTRY DYŻUR GINEKOLOGICZNY nie? :D

Jak weszłam do gina, okazało się że znajoma mojego męża. Z tej paskudnej wioski, w której mieszkalismy przez 4 lata. :) Chwilkę pogadałyśmy, wyściskała też mnie, pogratulowała i zostawiła z rezydentką.

Usiadłam na fotel, przygotowała mechaniczne oko, wsadziła i patrzy patrzy...Robi głupią minę..Przestawiła nawet ekran , tak zebym nie mogła widzieć i się w tym momencie nie na żarty wystraszyłam.

Znacie mnie już trochę, wiecie wiec , ze mam chorą wyobraźnię... :D

Różne mysli przewalały mi się przez głowę:
- może nie jestem w ciąży
- może coś mi tam pękło i jest jakiś hiper wielki krwiak
- może widac jakiego ufoludka albo co

Ale po chwili zrobiła głupią ale wesołą minę , rzuciła na mnie okiem...więc jedyne co mi przyniosła ślina na język to pytanie: ILE? POWIEDZ ILE...

Odpowiedziała, ze no nie wie...Wszystko jest jeszcze malutkie, jeszcze bardzo wcześnie..ale chyba widzi dwa.

UFFFF!!! No dobrze. DWA. Nie ma problemu. Gorzej gdyby były 3...alebo 5 tak jak mi się śniło 2 noce temu. :D

Jednak jedno jest okrągłe i normalne, a drigie takie spłaszczone więc moze to być mały krwiaczek. Albo mały bobasik, który nie chciał się pchać na ten świat..

Booże! nawet teraz pisząc to mam gonitwę myśli, ze może takie wąskie ale dlugie bo przygotowują się tam 3 lub 4 zarodki!

Szok..jak mozna być takim świrem jak ja. :D Normalni ludzie nie myślą o TAKICH rzeczach nie? Ja to zawsze muszę wszystko rozbierać na czynniki pierwsze. hihi

No i tak...dowiemy się 10-11 czerwca. Czy 1 czy 2.

Wtedy też zobaczymy zarodek i serduszko, bo narazie było widac tylko dwie plamki.
Osobiście w tej okrągłej widziałam taką banieczkę, no ale to tylko kątem oka, na foto nie widać.

Mąż żartuje, zebym nie oddychała z ulgą, ze są "tylko dwa" bo w każdym z nich mogą siedziec 2 inne.. haha no ale to już byłaby skrajność.

Ogólnie dalje od czasu do czasu pobolewa i ciągnie, od czasu do czasu yjdzie malutki brzowy skrzepik...ale ostatnie dwa dni dużo leżałam, bo przed nami dość intensywne 4 dni podczas których zapewne nie będzie czasu na polegiwanie.

Mam nadzieję, że fasolka lub fasolki dobrze zniosą wyjazd. :)

A ja...cieszę się, że to nie np ciąża pozamaciczna. Jak zobaczyłam, ze wszystko jest ok i nie ma żadnych przeciwskazań do tego, zeby było ok to jest mi lepiej.

Choć tak jak powiedziała młoda pani gin. Jest jeszcze bardzo wcześnie i trzeba mieć świadomość że wszystko moze się zdarzyć. Nie ma nic co mogłabym zrobić ja albo oni, zeby zapobiedz ewentualnej tragedii, zwłaszca biorąc progesteron ale i tak ... trzeba się oszczędzać, nie dźwigać i ogólnie myśleć pozytywnie.

AMEN!

Do usłyszonka w przyszłym tygodniu.

Całujemy WAS! (coliberek i fasolka/ki)

A to reszta ubranek praktycznie większa część jest ze sklepu z używaną odzieżą ,tylko te spakowane są ze sklepu :-) a i jeszcze coś może to głupie ale nic nie poradzę że mam fisioła na punkcie ubranek i niektóre są kupione dla chłopca i dla dziewczynki bo poprostu nie znam płci :-) a nawet jak będzie chłopiec lub odwrotnie to ubranka zostaną dla drugiego malucha bo oczywiście moje dziecko musi mieć rodzeństwo ,pod warunkiem że Duda mnie nie wsadzi do kicia za to że podeszłam do ivf bo już czytałam że zaczęli się brać 01bf75fd31340e48m.jpgza ustawę dotyczącą ivf!!!
49dc0347d5817f51m.jpg
a8100a14648d7277m.jpg

4199273b8dd82d8cm.jpg
581762c4fd38ce8am.jpg
fd1157e508dbbfecm.jpg
544496f19870626em.jpg

mewka87 E&R czekając na drugi skarb 4 stycznia 2016, 21:39

hej dziewczyny :) u mnie duuuużo zmian. Mamy w domu nową lokatorkę. Piękną 8 tygodniową labradorkę Misię :D teraz chcę się poświęcić trochę jej wychowaniu i nauczeniu wieeeelu rzeczy. Więc odpuszczam zawieszam starania lub nazwijcie to jak chcecie ;) koniec rozczarowań, liczenia dni i zamartwiania się. Mam dość! czuję, że kolejnych rozczarowań bym nie wytrzymała.
Więc zostawiam sprawę swojemu życiu :) Co Bóg da to będzie :)
Ściskam Was kochane, będę zaglądać i trzymać za was kciuki :*

Wiecie co wszystko to o kant dupy !!!!!!!!!!!!!!!!! Po wczorajszej wizycie załamka wróciła IVF i koniec od czego zacząć kur... kur.. kur...
Ja nie mam zupełnie nic przeciw IVF ale tak bardzo chciałam mieć maleństwo z bzykoserca!!!!!!!!!!!
Jakos mi trudno wogole uwierzyć ze tak nie będzie, caly czas mam glupia nadzieje ze pomoga suplementy DOKUPIE MACE
i plan jest taki:
D zrobi badania
posiew na bakterie i grzyby
hormony FSH LH PRL testosteron i tsh
później czekamy do września i robimy drugie badanie nasienia
wizyta u androloga i działamy!!!!!!!!!!!!!!
czyli zaczynamy od września a teraz relax i WAKACJEEEEE!!!!!!!!!

20 odcinek 31 sezonu

Noo wypadałoby nadrobić... Otóż w tym sezonie mamy do czynienia z niewiarygodną ilością zwrotów akcji.
Mianowicie Estrogen wywiązał się ponad przeciętnie ze swojego zadania. Śluz pierwsza klasa rozciągliwości na 10 cm. Szał macicy...

Natomiast od kilku dni ważą się losy miłości Temperatury i Progesterona. Już w 15 odcinku mieliśmy nadzieję że ich losy zostały połączone... Nic bardziej mylnego. Estrogen postanowił zawalczyć o Tempkę. Nie dał za wygraną. Mogło się wydawać że z niego taki nieśmiały goguś ale w tym sezonie pokazał pazury.

Z racji tego że w weekendowych odcinkach pofolgowałam z dietą i alkoholem do akcji prawdopodobnie wkroczyła szmata Insulina. Skutecznie wabiąc LH i uniemożliwiając spotkanie zakochanych. Temperatura zaginęła na dwa dni. Podejrzewa się że to właśnie owa franca Insulina ją uwięziła.

W dzisiejszym odcinku wydaje się że są szanse na to że zakochani znów połączą się na minimum 14 dni II części sezonu...

Wkurw z rana jak śmietana ..

http://www.tvn24.pl/jerzy-zelnik-i-maciej-malenczuk-w-tak-jest,546318,s.html

Życzę wszystkim takim 'Zielnikom', z całego serca oczywiście, żeby jedyną możliwą metodą posiadania potomstwa było in vitro.



UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)