d8f8072debe28ecbmed.jpg

No i już po wizycie :) Zabawy w doktora ciąg dalszy bo dostałam drugi zastrzyk. Niedługo będę robiła te zastrzyki lepiej niż wykwalifikowana pielęgniarka ;) W sumie nie ma co opisywać, wizyta kontrolna 2 i 5 czerwiec no i niestety punkcja się trochę przesunie. Nie będzie niespodzianek na urodziny no ale trudno się mówi. Głowa nadal boli ale jest tak jakby trochę lepiej, żeby tylko nie zapeszyć.


Wiadomość wyedytowana przez autora 28 maja 2015, 21:31

ewi0808 Nadzieja 28 maja 2015, 22:07

I dziś znów piszę, siedzę i czytam Wasze wpisy. Mąż na komputerze pracuje- teraz jak ma nową pracę to tylko komputer i praca do wieczora i cały czas zestresowany...

Wczoraj go wieczór uświadomiłam że czuje się zaniedbana, wogóle nie zauważalna przez niego ani nie doceniona, pokazałam mu również wykres a dokładniej serduszka i sie zdziwił że tam mało sie przytulamy :/. Przez noc chyba przemyślał sprawę i rano wzioł się za robotę.

Dziewczyny pomóżcie jak odstresować faceta? Co zrobić żeby jakoś mu pomóc?

Wiem praca nowa itp próbuje zając sie sobą, ale on tego nie widzi że próbuje widzi tylko to jak się wkurzę zwróce mu na coś uwagę itp- tylko negatywy widzi.

9t1d

Od dziś jestem na L4.
Mdłości, wysokie ciśnienie - lekarka już mnie przycisnęła, a ja nie oponowałam zbyt mocno. Młoda na Zielonej Szkole cały tydzień, więc zamierzam się nieprzyzwoicie nudzić :)

Jest mi źle, mam ochotę ryczeć :-( jakie to życie jest niesprawiedliwe. Czemu do cholery ja?

Dowiedziałam się o kolejnej ciąży z mojego bliskiego otoczenia, dziewczyna która ma wszystko podstawione pod nos, jeszcze dobrze nie zaczęła pracować w tej firmie co ja na stanowisku biurowym (po znajomości rzecz jasna) to kurwa pstryknęła palcem i już jest w ciąży!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Czym ja sobie zasłużyłam na to czekanie? Nieznoszę ludzi którym łatwo wszystko przychodzi, to jest takie niesprawiedliwe. :-( Odkąd pamiętam mam pod górkę, o wszystko muszę walczyć, pracować żeby coś mieć, nigdy nic nie miałam ot tak.

Tak bardzo chciałabym wierzyć że po laparo się uda... jedno głupie badanie Ca 125 (pamiętam jak gin mi mówiła że tutaj raczej będzie ok ale to badanie też trzeba sprawdzić a jak jej przyniosłam pokazać wynik to powiedziała że tego się nie spodziewała...) i możliwe że znalazłam przyczynę niepowodzeń. Najgorsze jest to że nie wiem co tam jest torbiele? guzy? zrosty? Nie wiem... jest podejrzenie endometriozy. Marker sam z siebie nie jest wysoki. Cieszę się że byłam taka uparta. Każdy mówił mi że to psychika, wyluzuj itd a jednak. Jakbym dała sobie spokój z badaniami skąd bym wiedziała że marker jest podwyższony? Jak na usg jajniki są czyste i wszystko jest tak jak ma być...
Lekarz, ten do którego chodziłam prywatnie i na którego się obraziłam :-) to do niego poszłam z markerami i to on podjął decyzję o laparo. Mam się zaszczepić na żółtaczkę ale że byłam szczepiona w szkole to nie muszę bo to raz w życiu i potrzebuje znać grupę krwi. Wczoraj byłam oddać krew i czekam już na wynik.

Czuję się gorsza od innych, że trzeba coś we mnie "poprawić" żebym mogła zajść w ciążę.
Ale też żadnej pewności nie mam że po zabiegu się uda. Boję się że nigdy to nie nastąpi, że nie dam mężowi dziecka :-( albo że czekają mnie lata czekania :-(

Mam wrażenie że Bóg daje to szczęście wszystkim dookoła tylko nie mnie, ale nie potrafię sobie odpowiedzieć na pytanie dlaczego...


Wiadomość wyedytowana przez autora 4 czerwca 2015, 17:44

Wczoraj przyszedł na mnie wielki kryzys i wielki dół. Od powrotu do domu prawie cały czas przeryczałam, aż do zaśnięcia. Mama pociesza że może trzeba trochę poczekać, pobadać się i na pewno będzie dzidziuś. Mąż wspiera, że razem sobie poradzimy z każdą przeciwnością, zrzucimy kilka kg i nawet jeśli okaże się, że w pełni naturalne poczęcie nie jest możliwe to będziemy szukać innych dróg. Wiem, że jak za miesiąc pójdę na usg to pęcherzyk też nie pęknie, że to nie jest jednorazowy wybryk. Pęcherzyk zaczął się luteinizować czy robić coś podobnego i mój organizm, razem z temperaturą, działa tak, jakby owulacja była. Ale jajeczko się nie uwolniło i w tym miesiącu testy nie są mi potrzebne. Ciekawe ile takich miesięcy jest już za mną? Jaki będzie następny krok jeśli w czerwcu stanie się to samo? Ta luteinizacja jest wyjątkowo podła, najpierw człowiek się cieszy że wszystko pięknie jak w bajce a potem buch, obuchem w łeb. Mam ogromne poczucie winy, że to przez moją wagę albo jakieś nawyki albo coś innego. Że to JA.

dzabuch moja terapia 29 maja 2015, 07:39

18+1

W związku z obiecanym zdjęciem, które próbowałam zrobić od kilku dni a macie :)


Powiem szczerze, że odczułam boski zachwyt ciążowymi spodniami. Nie ubieram się w żadne inne i czułam, że jestem już większa, ale... to co widzę na zdjęciu! Jestem w szoku! No przydało by się jeszcze zważyć tak z ciekawości!

Może później zejdę sobie na dół do pielęgniarek i wejdę na wagę! Nie wiem jak zrobię następne zdjęcie, bo planuję się już powoli wymiksować się z pracy a lustro skombinowałam do zdjęcia właśnie tutaj!

Ogólnie jestem dziś bardzo rozkojarzona! Robię dziwne rzeczy, zostawiłam klucze w drzwiach od firmy i poszłam dalej, ale nie mogłam otworzyć następnych więc skojarzyłam, że nie mam kluczy a przed chwilą miałam. Jak bym mogła to bym głowę zostawiła gdzieś i zapominała gdzie!
No i podsumowanie piątku! Weszłam do pracy i siedzę tu prawie od godziny i nic nie tknęłam palcem! No to może coś zrobię, jak się zważę to się pochwalę ile ten brzucho waży :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 15 lutego 2016, 13:05

11 dpo 8 cyklu ale 12 dzień brania dupka - w związku z powyższym obowiązek wykonania testu ciążowego w dniu jutrzejszym. Własnie nie pamiętam, czy gin powiedziała 13 dnia brania dupka czy po 13 dniach więc test powtórzę w niedziele rano ( dla pewności, że w ciąży nie jestem).
W CIĄŻY NIE JESTEM!
Tak tak. Od 5 dpo już to wiem i od 5 dpo mam na to zlew. Lepiej wiedzieć wcześniej , po co się nakręcać.
W moich wyobrażeniach to wygląda tak: mierze temperaturę a ona z każdym dniem robi się wyższa, czasami lekko spada ( aby emocje nie opadały), odczuwam w między czasie COKOLWIEK INNEGO NIŻ ZWYKLE, swędzą mnie sutki tak, że używam szczotki od kibla by się podrapać, w końcu robię upragniony test ( z uśmiechem na twarzy) i widzę dwie kreski- potem mówię wszystkim, że to wpadka:)
A jest tak: mierze temperature z ciekawości, odczuwam 5 dni chęć na żarcie po duphastonie, potem już mi nawet ten "objaw" przechodzi, w sumie to NIC NIE CZUJE INNEGO, wykres nie trzyma się KUPY, MAM TO W DUPIE.Test robię bo gin kazała a ja na razie grzecznie słucham co ona mówi.
To tyle ze spraw staraniowych:)
Co u mnie?
Fajowo ostatnio. Weekendy spędzamy na wyjazdach z Misiem-Srysiem, wczoraj byłam u fryzjera i nowa dziewczyna zrobiła mi taki masaż głowy, ze myślałam że nie ruszę się spod myjki. Powaga. Zrobiła mi tak dobrze, że wręcz pomyślałam, ze to lepsze niż sex. Nawet w pewnym momencie czułam się jakbym męża zdradzała:) Po tym co tam przeszłam ledwo doczłapałam się do domu ( wiecie jakie to uczucie po masażu?) ledwo przygotowałam obiad i kompletnie nie odzywałam się do męża bo mi się nawet nie chciało...
Na zakończenie cyklu mam ładniutkie zdjęcia dla siebie i dla Was, bo tak sobie myślę, że nie ma co ciągle smęcić w pamiętniku za każdym razem -trzeba zawrzeć także jakieś sprawy pozytywne, lub takie które wprowadzają dobre emocje:)
Mąż mi już zapowiedział :" dzisiaj z Ciebie nie zejdę". Już się przestał pytać czy mi się chce ( a jak wiadomo mi się nie chce) więc się nauczył brać bez pytania. I bardzo dobrze. Pasuje mi to!
No i to by było na tyle!
Zostawiam Was w niepewności haha bo ja mam pewność , ze w ciąży nie jestem:)

POZOSTAŁY 24 H DO PIERWSZEGO TESTU!

Gdzie się podziała ta @?! Kurczę niech już przylezie muszę zrobić przecież te badania krwi i USG a 11.06 wizyta. Jak do jutra nie przyjdzie to będzie lipa ;( I nie wiem czy wtedy iść z samymi wynikami krwi czy przerejestrować się o 2 tyg pózniej do lekarza (przyjmuje co 2 czwartek). Yhh ;/

Długo mnie nie było. Brak Internetu. ..cykl 34 dni chyba luteina mi bo w końcu skrocila. Jestem znów w Polsce ,jutro kupię Castagnus. Na razie bez zmian..

pati87 kolejne starania, czy warto? 29 maja 2015, 08:44

Chyba się obędzie bez owu w tym cyklu. Dziś mam taki sam spadek jak przedwczoraj. Słyszałam o spadku temperatury przed owu ale tylko o jednodniowym.

Alicja83 Strach 29 maja 2015, 08:52

Dzien Dobry Wszystkim


dawno nie pisalam, ale ponaglilam zato wiele rzeczy


powiedzialam mojemu szefowi o ciazy - a on z pytaniem planowana ciaza czy nie i czy zdaje sobie sprawe z faktu ze to aktualnie mojej karierze zaszkodzic moze (kariery zadnej nie robie, jestem normalnie zatrudniona w biurze-nieda sie kariery zrobic) spodziewalam sie tego wszytskiego,
aha najlepsze moj szef mowi jak urodzisz to tak po dwoch miesiac wracasz i dobrze ze wracasz bo juz cie w projekt zwiezalem-to nie bylo pytanie to bylo jego stwierdzenie ja odpowiedzialam ze wroce jak dostane miejsce w przedszkolu a to moze potrwac nawet i rok jak dobrze pojdzie. dotego wszystkiego mam jeszcze moj urlop ktory moge wybrac a wiec tak szybko nie wroce.



och Ci pracodawcy jakby sami nie mieli zon w ciazy i dzieci zlosci mnie to wsztysko

100 dni do TP!!!
Z tej okazji postanowiłam zrobić sobie listę przeczuć, ciekawe czy któreś się spełni :P Tylko proszę się nie śmiać! Bo niektóre są bardzo odważne :P

Po 1! Myślę że Maks urodzi się z ciemną czuprynką :P tak wiem że większość dzieci ma blond włosy bardzo długo....

Po 2! Myślę że rozpakuje się w połowie sierpnia jakoś, a na pewno nie doczeka do września :) tak wiem, każda chce urodzić w 38tc :P

Po 3! Myślę że swoją pierwszą całą noc prześpi zanim skończy 0,5 roku ;) tak wiem, dzieci dopiero koło roku tak sypiają :P

hmmm coś jeszcze?

Po 4! Jakoś całkowicie nie martwi mnie laktacja, myślę że będę ogarniać temat :) a może po prostu nie widzę jakiejś wielkiej krzywdy w tym że jeśli się nie uda to będzie mm i heja?

Po 5! I to jest założenie :D wrócę do swojej wagi (hmm dojdę do lepszej niż miałam) zanim Maks skończy pół roku! A do 3m-cy będę już zadowolona z siebie :) Crazy me :D

W ogóle muszę przyznać że nie mogę się doczekać porodu :D wiem, szalone :P nie boje się bólu, jakoś to będzie :) tyle kobiet to przeżyło to czemu nie ja? Jak mam się czegoś bać, to tylko olewki położnej i zaniedbania czegoś... chciałabym już jechać na porodówkę! :D

Wyniki:

NA CZCZO:
GLUKOZA 99.00 mg/dL norma 70.00-99.00
INSULINA 11.60 uU/mL norma 8.00-25.00

GLUKOZA PO 1 GODZ. 89.00 mg/dl
INSULINA 18.20 uU/mL norma: 8.00-25.00

GLUKOZA PO 2 GODZ. 94.00 mg/dl
INSULINA ↑ 33.60 uU/mL

Wyniki moze nie sa za ciekawe. Ale tez chyba nie tragiczne.
Od wczoraj Metformax 2x1tabl.
Za tydzien usg. Zobaczymy czy jest wiecej pecherzykow czy tylko jeden i czy sam peknie. Ale raczej Pregnyl bedzie potrzebny.

Terraska Czekamy na pisklaczka :) 29 maja 2015, 10:42

10t

Dzis mamy dokladnie 10t. Od jutra rozpoczynam 11 tc. :)

Wczoraj po pracy wracalam autobusem do domu (zajmuje mi to jakies 40 minut), w polowie drogi nagle zrobilo mi sie tak bardzo niedobrze... W myslach ponaglalam kierowce i czerwone swiatla na skrzyzowaniu, bo 2 minuty dluzej i wnetrznosci z mojego brzucha wyladowalyby na podlodze autobusu... Do tego w tym samym momencie poczulam ogromna ilosc sliny w buzi.
No tak, u wiekszosci mdlosci w tym okresie ciazy juz przechodza - a u mnie chyba sie wlasnie zaczely. Po wczesniejszej akcji z mdlosciami sprowokowanymi zapachem smieci i zmywarki, to kolejna w tym tygodniu. No coz, zobaczymy czy to tylko przypadek, czy moja nowa rzeczywistosc ;)

S wrocil wczoraj o 1 w nocy - jeden pociag byl opozniony, wiec konieczna byla zmiana trasy. Najwazniejsze jednak, ze wrocil :) Niestety potem nie bylam juz w stanie zasnac, i tak sie wymeczylam do 5 rano... Okolo 5 rano udalo mi sie przysnac, a o 7 rano robotnicy na balkonie zaczeli skuwac kafelki... :/ Koniec drzemki. Troche mi szumi w glowie, czuje sie jak na lekkim rauszu i mam wory pod oczami prawie do samego nosa - ale siedze dzielnie w pracy... Na dodatek moj nowy szef zazyczyl sobie conf call dzisiaj... Ciekawa jestem, czy sie nie zblaznie calkowicie na dobry poczatek. Ech.

Ku pamięci

"wytyczne w ciazy to 60-90 na czczo..A po godzinie po posiłku max 120.
Jesli ktoras w ciazy robila glukoze na czczo i /lub krzywa i chociaż jeden wynik nie mieścił się w normie to jest to powód do wizyty u diabetologa.."

"W nowych wytycznych jest do rozpoznania cukrzycy ciężarnych wystarczające jedno kryterium z testu obciążenia glc 75g. Czyli na czczo 92-125mg%, po godzinie 》180, po 2 godz 153-199. Na czczo》126 i w teście75g 2 godz >200 lb przygodna>200 to rozpoznanie cukrzycy ogólnie, takie rozpoznanie w ciąży to jest rozpiznanie tez normalnej cukrzycy. Zmienilo sie rozpoznanie cukrzycy ciążowej. "


Wiadomość wyedytowana przez autora 29 maja 2015, 11:24

pati87 kolejne starania, czy warto? 2 czerwca 2015, 09:42

dzis temp o 2 kreski wyzsza,
ale bede sie cieszyla dopiero jak w kolejnych dniach bedzie conajmniej taka sama


Rotenkopf Walka. 29 maja 2015, 13:22

Nooo, to ten. Choróbsko dopadło mnie na amen. Kicham, prycham, sapie i ten katar...masakra!
Ale wczoraj poprawiłam sobie humor po kobiecemu ;)
Byłam u fryzjerki i robiła mi włosy ;)))

6193188394c976b7m.jpg


HAHAHAHAH, żartuje :D to było po zmyciu rozjaśniacza ;)

Tak wyglądam już na serio ;)
81c24f4f18b4d3f0m.jpg

Obecnie siedzimy z R. na zabezpieczeniu, na całe szczęście nie jest to bardzo poważne zabezpieczenie więc mogę sobie pozwolić na wpis ;)
Siedzimy na jakimś konkursie rysowania ;]


Miłego dnia ;***

kama005 Czekając na nasz cud. 29 maja 2015, 11:50

Dzisiaj OF przesunął owu o jeden dzień więc <3 była na 3 i 2 dni przed owu. Może to coś da........

Właśnie zajadam się chipsami, tak wiem godzina trochę nie halo ale tak mnie naszło :)

Jak pójdę do sklepu to sobie kupię żelki do pracy bo trochę w korkach dzisiaj postoję i to na pewno a tak to milej mi się spędzi czas podjadając coś. Radio w wozie mamy więc już w ogóle rewelacja :)

Zrobiłam tez mały porządeczek w dokumentach swoich bo już na prawdę nie mogłam znaleźć nic....!

Jutro mój M. jedzie na grilla do Łukowa... No serio nie mogli go zrobić w Warszawie? Ja oczywiście jutro pracuje...

15cs (16 cykl)
22dc
7dpo
poniedziałek

Zmieniłam ustawienia pamiętnika na "widoczny tylko dla mnie". Świadomość, że inne osoby od czasu do czasu czytają to, co tu piszę, sprawia, że nie mam odwagi pisać wszystkiego, co mi w duszy gra.

No to jedziemy. Co mi w duszy gra?
Smutno mi. Wkurzają mnie dziewczyny, które ledwo co zaczęły się starać, a już są w ciąży. Myślę wtedy, że to bardzo niesprawiedliwe. Choć bronię się przed takim myśleniem, wydaje mi się, że mam żal do Boga. Tracę wiarę, że On jest. A nawet jeśli wierzę, że jest, to mam wrażenie, że Bóg specjalnie rzuca cały czas kłody pod moje nogi, żebym specjalnie cierpiała. Przecież on jest wszechmogący. Jednym pstryknięciem palca mógłby mnie uczynić płodną. Nawet gdyby to miało być CUDEM po ludzku. A jednak tego nie robi. Jakieś 15 lat temu Bóg przemówił do mnie, że jestem Matką Narodów, że jestem Sarą (wtedy jeszcze dość intensywnie się modliłam i starałam się słyszeć Boga i słuchać Go). Wtedy się cieszyłam, że znam swoją tożsamość... Dziś traktuję to jako przekleństwo. Sara Abrahamowa była bezpłodna. :( Urodziła Izaaka w swej starości, bo tak powiedział Bóg, ale ja mam wrażenie, że nie doczekam swojego Izaaka. Brak mi wiary.
Wkurza mnie moja pani dyrektor pytając o plany rodzinne. A co ja kur** mogę planować? Wkurzają mnie koleżanki, które wypytują o ciążę. Wkurza mnie rodzina, mama, tata, teściowa. Wszyscy mnie denerwują, irytują.

Staram się w tym momencie tylko ze względu na męża. Bo wiem, że jemu zależy, bo chce zostać ojcem. Ja chcę ponad wszystko być matką, ale mam już taki charakter, że jak czegoś nie mogę osiągnąć, jak ponoszę ciągle porażkę i klęskę to najchętniej przestaję się starać. Przestaje mi zależeć. Zależy mi, bo innym zależy. A gdybym była sama na tym świecie - to najchętniej pogrążyłabym się w smutku i w bólu i na zawsze zamknęła bym ten rozdział mojego życia.

Ale nie jestem sama. Uwikłana jestem w różne relacje, zależności, oczekiwania.
No więc, zależy mi.

A to już 15 cykl starań. Ileż jeszcze. Gorycz, smutek i brak sensu działań, planów, marzeń. Wszystko pęka jak bańka mydlana.
Jeszcze tydzień. 7 długich dni. Z nadzieją i ze smutkiem z powodu jej braku. Czekam. Czekam. Ciągle czekam. Na wszystko czekam. Nie jestem żadną księżniczką. We wszystkich sferach życia zawsze mam pod górę. Życie się ze mną obchodzi jak z ochłapem, a nie z księżniczką. :(

edit:
Dobra czas na objawy (pseudo)ciążowe:
- jestem pełna - dosłownie pod korek mimo, że dużo nie zjadam, ale czasami mam wrażenie, że zaraz mi się uleje...
- w sobotę odbiło mi się tak, że miałam w ustach wymiociny,
- mam bardzo mocno wzdęty brzuch (to znaczy nie mam wzdęć jako takich, ale brzuch się powiększył), który od około tygodnia boli jak na okres, delikatnie,a do tego zaczął mnie łaskotać w środku (macica jakby),
- kuje mnie podbrzusze od czasu do czasu, np. szczególnie podczas siusiania,
- śluz kremowy lub lepki (nie wiem dokładnie, bo nie rozróżniam) jest go dużo, mam mokro.
Na dziś starczy.


Wiadomość wyedytowana przez autora 8 czerwca 2015, 21:50

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)