Wyczekująca Moja walka z PCOS 29 maja 2015, 19:17

Nowy cykl - nowa nadzieja

Postanowienia na ten cykl:
1. Mierzenie temperatury codziennie
2. Serduszkowanie co drugi dzień (się mąż ucieszy :P)
3. Aktywność fizyczna co drugi dzień (a minimum trzy razy w tygodniu)
4. Do 14 dpo nie zrobię żadnego testu ani żadnych badań
5. Postaram się trochę wyluzować chociaż nie będzie to łatwe

Mam nadzieję, że uda mi się zastosować do wszystkich moich postanowień ;) 9 czerwca idę do nowej pani ginekolog. Mam nadzieję, że ta będzie zainteresowana moim przypadkiem i będzie miała na mnie jakiś pomysł.


Bardzo dlugo nie pisalam..po zepsuciu sie samochodu juz wogole nie mam czasu na nic, ale sa tego tez dobre strony..mam duzo wiecej czasu dla sarci bo mi sie po prostu nie chce lazic na piechote na zakupy wiec robie raz w tygodniu :D
Sarcia ma dzisiaj 6,5 tygodnia...jest bardzo silna dziewczynka, juz od paru dni gada po swojemu, krzyczy, smieje sie na glos :D
W pracy jak zwykle- czyli zapierdziel..w domu zapierdziel...z nowych wiadomosci to to, ze zastosowalam dla staska wzmozona tresure :D jednym slowem przegial palke po raz kolejny ale tym razem palka pekla...koniec z lenistwem, ma juz 12 lat wiec tez powinien miec obowiazki.
Sarcia jest przeslodka, zasypia mi o 21.00 po kapieli ( kapiemy co 2 dzien) i spi do 5 rano! tak tak 8hr ciegiem :D po zjedzeniu cyca spi nadal od 5.30 do 10.00...w ciagu dnia godzinne drzemki wiec mam czas ogarnac dom, ugotowac, czy zajac sie waznymi sprawami..na nic wiecej czSU nie starcza...maz jest kochany...po kapieli to on zabiera sie za sarcie, karmi moim mlekiem z butli, a ja mam czas na dluga kapiel, ogolenie odnozy czy inne :D
przedwczoraj byl pierwszy seksior..no dobra..wczoraj tez :D hehehe
czulam sie jak dziewica, balam sie jak cholera..aaaa doznania? o zesz boziu :D :D hehehe
Dzisiaj mam plodny sluz! wiecie ile musialam sie nastarac o taki w czasie staran? kilka miesiecy..pewnie to przez to,ze biore zelazo, anemia wyleczona prawie, jem zdrowo..moze moje pcos dalo sobie spokoj? choc z diety nie zrezygnuje....myslalam ze jeszcze schudne ale wage mam identyczna jak przed ciaza i dupa, wiecej zejsc nie chce za cholerke..od 2 tygodni waga stoi w miejscu.
Patryk jest wspanialym ojcem, jest bardzo pomocny...przewija, karmi, usypia jesli ja mam cos do zrobienia..niestety na nic nie starcza czasu..dzisiaj mam doslwonie 5 miutek wiec zagl;adam i uzueplniam pamietnik i wrzucam wam fotki |:D ale zaraz musze pogotowac obiady na caly weekend bo pozno bedziemy konczyc prace a niestety weekendy pracujemy :(
Na nowym domku wypas jednym slowem, niestety odkad samochod sie rozjechal nic nie ruszylismy do przodu, zbieramy kase i zamowimy rzeczy z neta,zeby nie placic za przesylki.
Ogolnie zastanawiamy sie czy samochod aprawde jest nam mega potrzebny...taksowka wychodzi mi taniej niz utrzymanie samochodu..na wuycieczki nie jezdzimy bo nie ma jak albo kiedy..zakupy jak zrobilam z kartka w reku na caly tydzien to zaoszczedzilam 100f w tym tygodniu bo jak jest samochod to co chwile lece do sklepu po jakiejs niepotzrebne, nieprzemyslane pierdoly....wiec zastanawiam sie nad sensem kupna samochodu...
z tesciami? jak zwykle gowno i to sie juz raczej nie zmieni z tymi ludzmi wiec nie zasmiecam pamietnika :D

a oto 2 foteczki :D

out.php?i=996486_11233261-1102441846439739-7283727842004769741-n.jpg

out.php?i=996487_11350604-1102441879773069-1190199903520487766-n.jpg

Rotenkopf Walka. 29 maja 2015, 19:31

Hahahaha, 'stara babcia bez zmarszczek', czekoladowa, rozbroiłaś mnie :D


Chciałam już nie narzekać ale się nie da ;(
jest co raz gorzej ze mną ;(
Głowa mi pęka, nos i usta od kataru i chusteczek mam w takim stanie że pożalsiępanieboże, do tego doszły bóle mięśni i pleców i biegunka, a dreszcze mam tak zajebiste, że miałam je nawet pod prysznicem, gdzie ciało miałam czerwone jak rak od ciepłej wody ;]
A jutro dniówka...

Znikaj chorobo!

13 dzień cyklu
52,6 kg

ciśnienie: 90/52
tętno: 84

test owulacyjny: pozytywny

Dziś znów test pozytywny. A jajniki cały dzień bolą jak wściekłe! Szczególnie prawy. Zobaczymy co z tego wyniknie...złamałam się z mierzeniem temperatury.
W pracy od dłuższego czasu już nie grzeją, więc dogrzewamy się piecykiem. Ale efekt tego jest taki, że już zaczynam być przeziębiona! Miód.

____________
1 śniadanie: Kanapka z chleba razowego z żółtym serem, chorizo, rukolą, rzodkiewką, pomidorem i papryką
2 śniadanie: Kanapka z chleba razowego z fetą, chorizo, rukolą, rzodkiewką, pomidorem i papryką + koktajl jagodowy
3 śniadanie: Jogurt naturalny z karobem, rodzynkami, zarodkami pszennymi, chia, pestkami dyni, słonecznikiem i amarantusem
Obiad: Zupa z zielonego groszku z chipsami z szynki szwarcwaldzkiej i prażonym słonecznikiem
Kolacja: Banan

pati87 kolejne starania, czy warto? 1 czerwca 2015, 09:26

kolejny tydzien sie rozpoczal,
u mnie temp nadal dziwna ja wzrostu nie widze, no chyba ze o 1 kreske, a mam 23 dc,
takze nie nastawiam sie ze mialam owu :(
moze to i lepiej bo nie bede miala rozczarowania jak w ostatnim cyklu

moze i sie kiedys doczekam jeszcze 1 kochanego bobaska

9 lat temu wlasnie bylam w koncowce ciązy termin mialam na 9.06 a urodzilam 10 dni pozniej, kurcze jak to szybko minelo, z mojego bobaska wyrosła taka sliczna i kochana corcia Julcia :)

Melduję katar. Znów. Chociaż już ku końcowi. Oczywiście jak w końcu poszłyśmy do lekarza to wszystkie objawy zniknęły. A tym razem był taki że się nie dawał poodciągać - nocki tragiczne :/ I wydawało mi się, że zaczyna być gorzej, ale wszystko nagle zniknęło z okazji wizyty. Katar, kaszel, kichanie, nawet wysypka z policzków prawie całkiem zeszła. Coś mi uczula to moje dziecko i obawiam się, że to mleko modyfikowane. A jakiej wysypki dostała po kaszce od teściowej, bajka - cała twarz w czerwone plamy, czerwone spuchnięte oczka, biedaczek mój... W każdym razie lekarka stwierdziła katar. Przepisała krople do nosa. Próbowałyśmy też zważyć małą, nie bardzo chciała się dać, ale w rajtkach i pieluszce waży między 8700 a 9300 :) Bardzo zwolniła z wagą, ale w końcu rusza się jak owsik, wszędzie jej pełno.

Na sylwestra poszliśmy na chwilę do znajomych. Przebraliśmy się dość nieudolnie za Adamsów ;) W każdym razie Zosi banda przebranych ludzi przypadła do gustu, tylko już późno było to szybko zaczęła marudzić. Nowy rok przywitałam siedząc u niej w pokoju i patrząc czy jej wybuchy nie budzą :D

Za trzy dni kończy 9 miesięcy. Siedzi, raczkuje, wstaje przy meblach, chodzi przy meblach i za rączki, 3 razy stanęła bez trzymanki, rusza się jak słyszy muzykę, nie mówi nic :P Znaczy się idą jakieś babababa, mamamam, bable i różne kombinacje, ale tak, żeby po prostu powiedziała mama czy powtórzyła cokolwiek to nie... Papa czasem zrobi jak jej niechcący wyjdzie, kosi łapki dalej nie, jak tylko się ją chwyta za rączki to się podciąga do wstawania :D Przytula się. To chyba największy krok w przód. Jak jej źle, jak jest zmęczona i biorę ją na ręce to się wtula we mnie i zasypia, albo chociaż chwilkę się przytula i leci dalej łobuzować <3 Jak jej się zachce to potrafi podać komuś to, co trzyma. Mamy taką zabawę, ja pcham ciuchcię w jej stronę, ona ją podnosi i mi podaje :) Chciałam ją odstawić od piersi, ale katar nam pokrzyżował plany no i ta wysypka...

Zrobiło się tragicznie zimno, nie mogę wychodzić z nią na spacery :(

Postanowienia na nowy rok?
Zdać licencjat. Znaleźć pracę na popołudnia. Być lepszą mamą dla Zosi. I marzenie - zajść w 2 ciążę... A w czerwcu ślub przyjaciółki - będę świadkową :)

RofTW Przegrałam bitwę ale nie wojnę! 5 stycznia 2016, 04:13

21tydz.,5dz.

Ta ciaza zamienia mnie w okropną sukę... Czasem samej siebie znieść nie mogę. Taka oto sytuacja:

Ja w pracy, mąż z racji weekendu w domu. Ja przeziębiona, umierająca. Pod koniec pracy mąż dzwoni w trosce o umierającą żonę. Żona opowiada jak jej cieżko i źle, i nagle zapaliła sie w jej głowie żaróweczka - powróciła do niej dawno juz rozwiązana sprawa z przeszłości. Jakaś głupota, nie wielki problem, ale wystarczajaco uprzykrzajaca życie im oboje. Sprawa ktora niemal doprowadziła do rozpadu ich zwiazku... Ale to juz przeszłość, powinna była dawno o niej zapomnieć. Ale nie, wlasnie w tym momencie powróciła do jej świadomości ze zdwojoną siła. Zaczęła najpierw na spokojnie robic mężowi wyzuty, pozniej juz z podniesionym głosem. -"jakim sposobem moje zainteresowanie twoim samopoczuciem obróciło sie przeciwko mnie???"- pyta przejęty mąż. Ale żona to żona i musi sie wykrzyczeć. Mąż by jej nie urazić powiedział, że idzie "się przejść" i przerwał rozmowę.
Żona ktora juz ochłonęła, powróciła do pustego domu. Wchodzi do pokoju a tam lśni! Łóżko pościelone, poodkurzaje, cały pokój pachnie! Na łożku lampka nocna o znalezienie której prosiła przed pracą, stare pudła z zamałymi ubraniami wyniesione... Zrobił każda najmniejszą rzecz o ktorą go prosiłam. Usiadłam na krześle i sie rozpłakałam. Strasznie mi było głupio,ze zupełnie bez powodu tak na niego nakrzyczalam, zrobilo mi sie go bardzo bardzo żal, że ma taką żonę jak ja... A on wrócił ze spaceru i udawał,ze zupełnie nic sie nie stało. Przytulił mnie... Jak ja bardzo go kocham...

Co do innych spraw, natknęłam sie na świetna promocje bodziakow w komplecie z czapeczkami. Zamówiłam dwa dni temu a dzisiaj juz otrzymałam paczuszkę :)

3c57f19da9b3b7e4med.jpg

Maluch sie rusza, wariuje. Jestem przekonana,ze poczułam jego główkę (lub tyłek ;) ) przesuwająca sie w moim podbrzuszu. Ależ to geninialne uczucie. I mimo tego,ze od kiedy czuje jego kopniaki powinnam być spokojniejsza, popadam w paranoje i histerie gdy tylko zdarzy mu sie nie ruszyć. Zeszłej nocy obudziłam sie o 4:00 nad ranem i wyczekiwałam chodźby jednego kopniaka, niestety sie nie doczekałam... Zdrowy rozsądek mowi, by nie budzić robaka, bo dziecko tez musi czasem sypiać ale chora, przewrażliwiona głowa sieje panikę zupełnie niepotrzebnie....


Wiadomość wyedytowana przez autora 5 stycznia 2016, 04:14

Wdech, wydech, wdech...

Dzisiejsza wizyta przebiegła w szybkim tempie, lekarka zawołała mnie między dwie innymi pacjentkami. I chwała jej za to, bo bym czekała z godzinę, a tak to fik myk i już leżałam na leżance... Co my tu mamy... jest piękny pęcherzyk, ma 20mm, ooo tzn że nie będziemy się widzieć przez jakiś czas, a to szkoda... Pani doktor my to się będziemy widzieć jeszcze tyle razy, że się pani znudzę. To co dziś zastrzyk, a jutro od rana działajcie... Yyyy jak to działajcie, a inseminacja?? Ooo... zapomniałam, umawiałyśmy się na inseminacje... przechodzimy do innego pomieszczenia. Już dzwonie do M. umawiam się na jutro, myślę, że około południa. Napisz smsa o 21, a ja do ciebie oddzwonię. Dostaje 2 recepty na zastrzyki, na wszelki wypadek jakby jednego nie było tańszego, to będzie drugi. Fakt w aptece było tylko Ovitrelle.
Dziś zastrzyki o 22 na pęknięcie pęcherzyka. Jestem lżejsza o 120 zł., a robienie tych zastrzyków mnie stresuje ;)

Niedługo wyślę sma, a później czekam na tel. Mam nadzieję, że wszystko ułoży się po naszej myśli. Małżonek, jak to mój małżonek wierzy w powodzenie. Staram się mu wytłumaczyć, że może być różnie... na co dostaję odpowiedź... 'Nie marudź' ;)

Nie powiem trochę podekscytowana jestem. Za pierwszym razem chyba zawsze się jest, ale się cieszę... bo to kolejny krok do przodu.

Dziewczęta, kobietki, babeczki, wszystkie czytające nie trzymajcie kciuków, tylko pomódlcie się abym przez to przeszła... a reszta co ma być to będzie. :)

Alusia... Nie stresujemy się :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 29 maja 2015, 20:34

Pola Irene Moje zapiski ze starań 29 maja 2015, 20:44

Jestem skołowana. Moja ginekolog mi powiedziała, żebym się tak bardzo nie nastawiała na dziewczyn:(((kę, bo usg w 18 i 23 tygodniu nic nie znaczy, bo siusiak może się schować, a dziecko nie jest rozkraczone tylko skulone w sobie i to jest jak najbardziej możliwe. No nie... Poza tym czeka mnie kolejna walka z Luxmedem o uznanie skierowania od mojej ginki, która jest spoza tej firmy. Mam tam abonament i prawo do badań ciążowych w ramach ich grafika, ale zawsze jest afera, telefony, tłumaczenia i afera na całą recepcję, wszyscy się gapią...Ja już ma alergię na Luxmed..

3 dzień cyklu.

Cały dzień siedziałam w pracy...
Ide spac. Dobranoc !

Mam nadzieje, ze wpisy w pamietniku pomoga mi uporac sie z natlokiem mysli. A tych jest coraz wiecej i sa coraz smutniejsze z kazdym niepowodzeniem.

Licze tez na to, ze obserwacja cyklu na wykresie pomoze mi poznac jeszcze lepiej moje cialo.

Dzis jest 9 dzien cyklu. Czekam na owulacje.

Czas pełen wrażeń ostatnio :) Nawet nie ma czasu i energii,żeby je spisać :)

W zeszłą sobotę był ślub Karoliny i Piotra, naszych przyjaciół i oboje byliśmy świadkami :) Było super, impreza udała się przednio :) Wszystko wyszło, wszystko zagrało :) Jedyną wpadką było to,że mój ukochany Małżonek...podarł Pani Młodej suknię.... Przez zupełny przypadek, w tańcu..ale jak to zobaczyłam,to serce mi stanęło... Na szczęście w kuchni na sali weselnej mieli igłę i nitkę, Karola przyszyła sobie podarty szyfon prowizorycznie i później w sumie nie było nic widać :) Ale chwila grozy była :) Udało mi się wytrzymać do końca wesela(z dwugodzinną drzemką), z czego się cieszę i jestem dumna zarazem :) Oczywiście, oszczędzałam się i nie tańczyłam za dużo. Na szczęście na weselu była też moja koleżanka Basia,która jest w 6/7 miesiącu ciąży, więc razem sobie siedziałyśmy, gadałyśmy i sączyłyśmy bezalkoholowe drinki :)

W tym tygodniu złożyłam też pracę mgr w dziekanacie (czy biurze kształcenia, jak to się u nas nazywa...) :) Jestem nie tylko dumna, przede wszystkim odczuwam ogromną ulgę.. po prostu jakby ktoś mi tonę zdjął z ramion..:) Obrona 26 lub 27 czerwca :) Więc do przodu udało się niektóre sprawy pchnąć :)

Odpoczywam sobie też w domku na L4 i nadrabiam wszelkie zaległości :) Czytam książki, oglądam filmy i seriale, gotuję rozmaite rzeczy, piekę ciasta :) Nie muszę chyba mówić,że Adrian się cieszy ;) Tęsknię za dzieciakami i ludźmi z pracy, nie powiem,ale wiem też,że przy końcu roku w szkole jest istny sajgon i cieszę się bardzo,że mnie to omija.. Miłą niespodzianką tego tygodnia były odwiedziny moich maturzystów :) Przyszli pogadać, pochwalić się wynikami matur i poplotkować :) Upiekłam im dwa placki i siedzieliśmy tak 2,5 godziny - fajne dzieci :)

Dziś w końcu usiadłam do czegoś, o czym myślałam już od jakiegoś czasu - listy z wyprawką dla Micha. Przeglądałam,oczywiście,w internecie najróżniejsze listy,ale powzięłam zamiar zrobienia swojej, rzeczy,które JA chcę mieć i które JA uznam za potrzebne. Dziś udało mi się tego dokonać :) Przygotowałam taką listę wraz z kosztorysem,który sobie założyłam,a ceny sprawdzałam na bieżąco na allegro. Liczba końcowa jest powalająca - 4100 zł. :/ Na szczęście, wiem,że ta liczba bardzo się zmniejszy,bo wiele rzeczy dostanę od kuzynki i innych ludzi plus wiele z tych rzeczy będę szukać po prostu taniej. Drugą rzeczą jest to,że na liście znajduje się WSZYSTKO - łącznie z matą edukacyjną i leżaczkiem-bujaczkiem. :) Więc jest kilka (ale naprawdę tylko kilka - może 3-4) pozycji,które nie są niezbędne. Reszta,niestety,musi zostać. Postanowiłam powoli gromadzić wyprawkę,ale tylko te rzeczy,co do których mam gwarancję,że ich od nikogo nie dostanę. Dlatego kupiłam dziś na allegro pieluchy flanelowe i tetrowe (po 10 sztuk) i 2 śliniaki (2 miałam już wcześniej - jeden jako gratis do aukcji na allegro,a drugi od koleżanki). To są więc pozycje,które mogę już na mojej liście zamknąć. :) Być może w tym miesiącu jeszcze dokupię rogala do karmienia i podgrzewacz,żeby trochę rozłożyć wydatki w czasie. W sierpniu/wrześniu powinnam już wiedzieć,na czym stoję z resztą wyprawki i wtedy też kupimy wózek,a pod koniec września lub na początku października kupię Młodemu kosmetyki, pieluchy, chusteczki nawilżane i "rzeczy aptekarskie" :) Taki mam plan :)

Na dziś koniec wpisu,jutro kolejne wesele,więc trzeba odespać na zapas ;))

:( dorodny pęcherzyk nie pękł po pregnylu :(
Lekarz proponuje jeszcze jeden cykl ze stymulacją i pregnylem a potem laparoskopia z histeroskopią i nakłucie jajników. Nie wiem co mam o tym myśleć...
Dlaczego teraz mamy takie problemy skoro za pierwszym razem tak łatwo się udało ??!!
Jesteśmy coraz dalej zamiast bliżej naszego maleństwa ...

Wczoraj zaczęłam stymulację. Pierwszy zastrzyk bezbolesny, za to dzisiejszy mega bolał.
Tak dochodzę do wniosku, że podchodzę do tej procedury strasznie na luzie. Wiem co mnie czeka i jakoś musi być.
Dziś byliśmy u siebie. Sprzątałam po remoncie. Chciałabym wprowadzić się tam jak najszybciej. Ale z tym sprzątaniem to mi zejdzie wieki. No cóż czas mam do transferu.


Wiadomość wyedytowana przez autora 30 maja 2015, 00:09

15cs
13dc
sobota

Wizyta u pani doktor o 8:15. Jadąc na wizytę mąż się śmiał, że będziemy mieć bliźniaki (bo w środę w obu jajnikach były pęcherzyki po około 13 cm). Kładę się na leżance, usg. Okazuje się, że pęcherzyk w lewym jajniku się zatrzymał i ma nadal 13 cm, a w prawym ma 18,7 mm, więc bliźniaków nie będzie. ;) Pani doktor podała mi Pregnyl domięśniowo. Owulacja ma być jutro lub pojutrze.
Usiadłam. Na siedząco zrobiła mi pierwszy instruktażowy zastrzyk w brzuch z Clexane'u 0,2. Jeszcze czeka mnie 9. Ehh, strasznie to stresujące. Ale generalnie czuję się dobrze (a jest już 1h po zastrzykach).

Mam sobie zrobić badanie na mutację genu MTHFR C677T. Robi się z krwi.

Oprócz tego od 16dc - Duphaston 1x dziennie przez 10 dni.

Gdy wracaliśmy na naszej bramie czekała taka oto niespodzianka :)

45c5842b997d0efamed.jpg

7e01e9ed4edf0537med.jpg

No to czekamy.

Weekendzik :)

W dzień jest normalnie tzn chodzę, uśmiecham się, jestem szczęśliwa że to się dzieję że to już koniec mojej jakże wyboistej drogi. Bóle głowy zniknęły całkowicie, nastrój też wrócił do normalności czyli jestem nie poprawną optymistką ;) Uwielbiam jeszcze bardziej mojego męża chodzi wokół mnie na paluszkach jakbym już była w ciąży. Zastrzyki też do przeżycia trochę zapiecze, trochę zaboli ale ogólnie wchodzą jak w masełko ;)

Za to w nocy jest źle. Noce są najgorsze. Nie mam problemu z zasypianiem. Kładę głowę do poduszki i śpię. Śpię godzinę może dwie i się budzę no i zaczyna się jazda... nawet nie wiem skąd mi się to bierze ale wymyślam takie niestworzone historie. Zaczęło się od tego że obudziłam się z myślą że nie mam dowodu! Wstawałam sprawdzać w środku nocy czy jest na swoim miejscu, bo bez niego przecież nikt nie zrobi mi IVF no i oczywiście od tamtej pory jest najcenniejszą rzeczą w moim życiu no może cenniejsze są tylko zastrzyki. I tak co noc budzę się leże i myślę co może pójść nie tak... awaria samochodu, korek na autostradzie, choroba, trąby powietrzne itp itd przerabiam w głowie wszystkie możliwości żeby jak najlepiej się przygotować żeby nic mnie nie zaskoczyło. Aż strach pomyśleć co przyniesie dzisiejsza noc.

Moja karuzela kręci się ach kręci się jak szalona...

No i zawitała Pani M. Zaczynamy nowy cykl. W poniedziałek zadzwonie do mojego gin. i umowie się na termin HSG.
Brzuch mnie boli jak za czasów nastolatki. Mam nadzieję, że po winku i migdałach endo się poprawiło. Dziś wybieram się na zmianę opatrunku. Opuchlizna zeszła przez noc. Będę żyć!!!.
Wczoraj odwiedził a mnie koleżanka. Pogadałyśmy sobie, pośmiałyśmy się, choć ja to nie za bardzo mogę ze względu na szwy.
Pozdrawiam wszystkie staraczki i życzę owocnej soboty!

Juz po USG...trochę jestem zestresowana, bo w środę muszę jechać kolejny raz... Moje uparte dziecko za żadne skarby nie chciało się obrócić tak, żeby babka mogła dokładniej zbadać serduszko. Trzepala całym brzuchem, wbijala mi to cos od USG (myslalam, ze mi brzuch przebije, albo kości pokruszy). Ogólnie nie zdawalam sobie sprawy z tego, ze takie zwykle USG może być gorsze od dopochwowego. Badała nawet jak na boku lezalam i nic. Z 5 minut odczekala, ze może jednak się ułoży inaczej ale nie dało za wygrana. Cale badanie trwało ponad pol godziny. Maz co jakiś czas mówił, ze widział jajka. No ciekawe, bo ja to muszę się dobrze skupić, żeby się domyślić co jest czym... No ale skoro widział, to spoko, bo przecież oboje wiedzieliśmy, ze pomimo tego, ze chcieliśmy dziewczynke, to jednak będzie chłopak. Także ze stoickim spokojem przyjelam informacje, ze spodziewany się córki, po czym fakt ten dotarł do mózgu i (juz w lekkim szoku) zapytałam, czy ta pani powiedziała, ze będzie dziewczynka...no wiecie, obcy język, taka sytuacja - w mózgu mogło się trochę poprzestawiać. Ale potwierdziła ;) także oboje jesteśmy mega happy!

Przekazywanie wiadomości rodzinie... Zrobilismy test i powiedzieliśmy, ze będzie chłopak... No i moja mama, tesciowa i szwagierka zareagowały podobnie, cos w stylu "tak? Fajnie" a jak po wiedzieliśmy, ze jednak dziewczynka, to reakcje zawierały juz więcej entuzjazmu: "tak? Serio?! No to super!....oczywiście najważniejsze, żeby było zdrowe...". Także chyba spelnilismy oczekiwania rodziny ;) ahhh jeszcze mój młodszy brat (ale to juz specyficzny przypadek) na wieść, ze będzie chłopak odpisał " to fajnie, mniej problemow, przynajmniej nie zajdzie w ciążę jak będzie miał 15 lat".

Niestety nasza mała kruszynka póki co jest bezimienna... Ale cos się wymysli :) może jakiś tymczasowy przydomek :)

Żeby uczcić to, ze będziemy mieć córeczkę, wybralismy się na spacer po parku i male zakupy i kupilismy malinową....sokowirowke :D przyda sie nam dawka witamin :)

Bleeee....za oknem szaro, wietrznie i paskudnie. Żal z łóżka wychodzić, ale cóż - trzeba.

Wczorajsza beta podobno ok 3000 (pani dr dokladnie nie pamietala) a na usg w macicy podobno pecherzyk ok 6mm. Mam nadzieje ze to nie psikus wystymulowanych narzadow, tylko naprawde pecherzyk.
Czekamy na kolejne usg i zarodek z pieknie pikajacym serduszkiem.

kredeczka91 groszki, fasolki i inne 30 maja 2015, 10:50

Robiłam dzisiaj i wczoraj prezent dla mamy i beczałam jak bóbr, chciałabym być taką mamą jak moja <3 poza tym nic ciekawego, powiedziałabym że 3-0 dla cycków bo nadal się nie uaktywniły ani na @ ani na ciążę :P jeszcze tylko parę dni do testowania o ile królewna @ mnie nie uprzedzi. Pierwszy test chcę zrobić 1.06 na dzień dziecka, jeżeli się uda to 3.06 powiem R. w rocznice naszego związku to będzie piękny prezent :) rodzicom powiem na rocznicę ślubu pewnie dopiero 20.06
w pracy mam koleżankę Weronikę która właśnie wzięła ślub, kończy 31 lat w tym roku i od razu wzięli się za starania także mamy tajny pakt :D ciekawe czy razem zaciążymy? Ona teraz ma owulację więc testować będzie tydzień później niż ja ale będą jaja :D szczególnie że jedna dziewczyna dopiero co odeszła na l4 :P
pora się zbierać, dzisiaj absolutorium!

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)