Wow, fioletowa strona... ja się tu znalazłam. To się dzieje tu i teraz. Niemożliwe!
Dzisiejszy wynik Bhcg - 877. Wow
Rośnij, rośnij cały czas i nie przestawaj!!
Kropusiu mój kochany, trzymaj się mocno swojej mamy.
Nieśmiało zaczynam się cieszyć. W tym momencie czuję się taka SZCZĘŚLIWA! 
Ps Nie ogarniam technicznie tego wszystkiego tutaj, jednak mam nadzieję, że się ogarnę 
30t6d
Libido mi wzrosło w tym miesiącu, że ho... tęsknię za seksem bez ograniczeń
Ale nic z tego, bo przy większym uniesieniu brzuch robi mi się twardy jak skała, cały napięty, więc muszę sobie odpuścić.. A poza tym doktorek też mówił, aby od 32 tc nie współżyć już 
Witam się ze wszystkimi Paniami czytającymi mojego bloga.
Dziś muszę się wyżalić, bo nie mam do kogo a mam takie nerwy i tak mnie nosi, że głowa mała 
Niby jestem szczęśliwa ze swoim narzeczonym, ale odkąd poroniłam i on się wprowadził do mnie to tak jakoś zauważam, że chyba nie pasujemy do siebie..Z tymi wczasami mnie wkurzył bo byli z nami jego siostrzeńcy (bliźniaki, 10 lat). Zero prywatności, zero wspólnego czasu. Wróciliśmy on poświeca czas po pracy dla swojej mamy żeby jej coś zrobic a w domu muszę wszystko ja robić bo on jak już wraca po pracy i po robieniu u mamusi to już siły nie ma. Obiad mu podaj, kolacje mu zrób, ubrania za niego poukładaj. Panie sprzątanie gotowanie. A później i tak powie, że nic nie robię cały czas. Do tego jeszcze jak mieszkam na wsi jest duże podwórku jest dużo trawy do koszenia, z mamą mamy warzywniak. I tak wszystko muszę robić z mamą, bo mój tata na tirach jeździ i jest w domu rzadko. Więc do niego pretensji człowiek nie ma. Ale ten mój to mnie już wku*rwia za przeproszeniem. Bo on jest zmęczony.. A mi pieniędzy i tak nie daje, przy kimś mówi, że mogę kupować sobie co chce i w ogóle a jak jesteśmy sami to mnie ze wszystkiego wylicza i ciagle mu nie pasuje jak chce sobie na coś więcej pozwolić. A i tak na wszystkie badania, leki itd dają mi rodzice, bo on akurat wtedy nie ma jak ja muszę iść. Mam już tego dosyć, powiedziałam mu że chce zeby sie wyprowadził chyba, że się zmieni, ale ja mam dość już bycia jego służącą ;/
Nie liczę, że w tym cyklu nam się udało, bo boli mnie brzuch jak zawsze przed okresem te kilka dni ale nawet jak bym zaszła w ciążę i miała bym się z nim użerać to bym wolała zostać samotną matką/panną z dzieckiem. niż dalej być tylko służącą i do seksu . Jak wczoraj chodził i mi klepał, że jestem w ciąży w końcu stwierdził, ze jedzie na chwilę na ryby z szefem a jak będzie wracał to kupi mleko mi do kawy, sobie jakiś napoj i mi sok bo jestem w ciąży i muszę się zdrowo odżywiać. I wiecie co? Nie wrócił nawet na noc! Powiedział, że mu skuter się zepsuł i był bliżej swojego domu tam u mamy i tam został! a dziś się odezwał dopiero po 11 z pretensjami dlaczego ja się nie odzywam. No to mu powiedziałam, że on myśli że zrobił co powinien nawet nie wie czy mu się udało i już spoczął na laurach, bo skoro on myśli że ja już jestem w ciąży no to po robocie. Więc już nie musi się mną zajmować. A jak tak będzie jeździł po mleko dla dziecka to za 3 dni może dopiero by wracał..
ehh tam. jestem zła. chce mi się płakać. i nie wiem co o tym wszystkim myśleć
Zaniepokoiły mnie skrzepy podczas miesiączki. Wiem, że wcześniej mi się to zdarzało, ale ostatnio wnikliwiej się sobie przyglądam i np ostatnio ich nie było... Zaczęłam czytać w necie i okazało się, że to nie jest normalne i może być spowodowane przez mięśniaki w macicy... Boże co się jeszcze musi wydarzyć... 
Może mój gin specjalnie nie chce mnie martwić i dlatego chciał zrobić dokładniejsze USG w razie gdyby coś zaczęło mnie znowu boleć... Mam złe przeczucie... Wydaję mi się, że jeżeli w najbliższym czasie nie zobaczę dwóch kreseczek to padnie diagnoza o niepłodności... Czuję to w kościach... Za bardzo zawsze chciałam mieć dziecko i zawsze czułam, że to może być jedyne czego od życia nie dostanę... Nawet powiedziałam to kiedyś mojemu mężowi, gdy jeszcze nie myśleliśmy o dziecku... Od zawsze tak czułam...
12.06 wizyta nie była zadowalająca wręcz straszna. Lulusiu dlaczego od nas odszedles? Tak Cię kochaliśmy! Myślałam że tym razem się uda czułam to, choć niejednokrotnie myślałam że może znów coś być nie tak. Ale wierzyłam ze jednak tym razem już będzie dobrz!
Skierowanie do szpitala, owszem miało być ale na badania żeby sprawdzić ze z Tobą wszystko dobrze a teraz już nie ma nawet co sprawdzać.
Jestem umowiona do kliniki leczenia nieplodnosci na wizyte w sierpniu, wcześniej muszę zrobić czystość pochwy bo cytologie już mam no i wlasnie HSG
Dziewczyny odkopuje stare ale na czasie informacje;)
Zarodki 2-3 dniowe:
1dpt ( 1 dzien po transferze) .. Embrion sie dzieli
2dpt .. Embrion staje sie blastocysta
3dpt .. Blastocysta wychodzi z otoczki
4dpt.. Blastocysta zaczyna wczepiac sie w sciany endometrium
5dpt.. Proces implantacji sie rozpoczyna, blastocysta zaczyna „zakopywac” sie w endometrium
6dpt. Proces implantacji jest kontynuawny gdy and zarodek wnika glebiej w endometrium
7dpt.. Zarodekjest juz zaimplantowana
8dpt…Zaczyna byc produkowane HCG
11dpt…HCG jest na tyle duzo, ze mozna spokojnie zrobic sikacza
Jezeli tansferowany 5 dniowa blastocyste :
1dpt ( 1 dzien po transferze) .. Blastocyst wychodzi z otoczki
2dpt.. Blastocysta zaczyna wczepiac sie w sciany endometrium
3dpt.. Proces implantacji sie rozpoczyna, blastocysta zaczyna „zakopywac” sie w endometrium
4dpt. Proces implantacji jest kontynuawny gdy and zarodek wnika glebiej w endometrium
5dpt. Zarodek jest juz zaimplantowany
6dpt…Zaczyna byc produkowane HCG
9dpt…HCG jest na tyle duzo, ze mozna spokojnie zrobic sikacza
Osobiscie nie polecam sikacza przed beta, ja przy 3dniowych robilam bete 10dpt
27+1
TRZECI TRYMESTR????
No to ja się pytam! Kiedy ? Kiedy to się stało???
Wierzyć mi się nie chcę! Pamiętam jak dopiero co trzęsłam dupą i modliłam się o przekroczenie 12 tygodnia.
No i stan na dziś Bartek szaleje i to dość mocno! Nawet gdy wczoraj przeczytałam informacje, że reaguje na mój głos to dostałam dość siarczystego kopniaka:).
Hmm Tatusiek wczoraj przebiegł pół domu z miarką i kazał mi tylko podawać wymiary szafek, które sobie upatrzyliśmy.
Ja już chyba zaczynam powoli się uspokajać w kwestii wyprawki, choć jeszcze naprawdę wiele do kupienia nam zostało. Jakoś wierzę jednak, że na wszystko przyjdzie pora. Teraz staram się delektować wolnym czasem. W sumie póki nie zorganizujemy miejsca to nic z tego nie będzie.
Cieszę się, że czuję się dobrze! Zresztą znam Tatuśka, muszę wyluzować czego nie dam rady zrobić lub nie daj Boże nie zdążę to on zrobi na pewno. Żal mi go kiedy patrzę jak jest przemęczony, ale sezon nie długo się skończy i będzie miał dla nas więcej czasu.
No i we wtorek byłam w rosmannie, bardzo dużo ciężarnych i młodych matek oblegało produkty dla dzieci i matek. Przeraziła mnie jedna dziewczyna, którą znam z podstawówki. Napakowała cały koszyk podpaskami w wersji mega wielkie, miała brzuszek mniejszy niż ja i z tego co zrozumiałam z rozmowy z kasjerką to będzie drugie dziecko. Czy tyle tego potrzeba, czy będzie aż tak źle? Czy przesadza? Chyba nie może przesadzać skoro już wie co ją czeka.
Zresztą jak opowiedziałam mojej mamie o tej sytuacji to stwierdziła, że przez pierwsze dni będzie naprawdę olbleśnie. No, ale sama chciałam jaj to mówi Tatusiek a dziecko wynagrodzi wszystko.
Zresztą sama łapie się na tym, że jeszcze nie wiem co mnie czeka mam wiele obaw a i tak już mówię o drugim dziecku i drugiej ciąży! Co ma być to będzie!
14 dni 
ale się dzisiaj wyspałam, chyba miałam za dużo nerwów ostatnio i stąd mój problem ze snem. Wstałam tylko raz o 4.20 na sikanie akurat mąż wstawał do pracy więc posiedziałam nim aż wyszedł i położyłam się z powrotem o 6 spać wstałam o 9 wyspana jak nigdy 
od kilku dni mam też słabszy apetyt, ni wiem czy przestraszyłam się mojej wagi i to mnie zniechęciło czy to jakiś nowy etap w ciąży ale jem decydowanie mniej co mnie cieszy
myślę że skończymy z wagą +18kg. Liczyłam na +15 no ale cóż... już teraz tyle jest po za tym ja już na nic nie liczę bo okazuję się że są rzeczy na które nie mamy wpływu.
Dodzwoniłam się do gościa od łóżeczka, powiedziałam jaka jest sytuacja i będę rodzić wcześniej i strasznie się boję że łóżeczko nie zdąży przyjść, powiedział że wysyłka jest przewidziana na 6 sierpnia ale jest to dość popularne łóżeczko i możliwe że oni je z fabryki dostaną wcześniej więc dobie odnotuję żeby do mnie poszło w pierwszej kolejności 
jestem już jakaś MEGA spokojna
wiem co mnie czeka mam nadzieję że mnie już nic nie zaskoczy.
plan na najbliższe dni:
1. sprzedać lub wywieźć jak najszybciej materac który był w sypialni no ale już jest sofa a materac podpiera ścianę +
2. dokończyć prasowanie! +
3.załatwić z administracji klucz do wózkowni +
4. zawieźć zasłony do krawcowej do krawcowej +
5. wyprać zasłony, firanki, naszą pościel w proszku dla dzieciaków +
6. kupić żarówkę do lampki nad łóżeczko i dokręcić ją, kupić aspirator do noska +
7. zrobić porządek w szafkach w kuchni +
8. kupić biustonosze do karmienia +
9. wyprać moje piżamy, szlafrok i biustonosze, pokrowce na przewijak, ochraniacz od materacyka +
10. skręcić, wymyć, wywietrzyć łóżeczko +
11. przepakować torby do szpitala, wyparzyć smoczek +
kilka dni przed:
12. zrobić świeże badania +
13. zrobić rzęsy i paznokcie, ufarbować odrost +
14. pościelić łóżeczko malutkiemu, przygotować mężowi ubranka na wyjście ze szpitala i pokazać co gdzie w razie czego leży
+
15. przywieźć od teścia wózek i fotelik +
16. ogólnie posprzątać mieszkanie na błysk łącznie z oknami +
17. odpocząć jak zdarzę 
do 7 sierpnia chciałabym się ze wszystkim wyrobić tak żeby ostatni weekend i tydzień spędzić już na odpoczynku i z mężem puki jesteśmy we dwoje 
zaczynam od dzisiaj puki mam przypływ energii
Wiadomość wyedytowana przez autora 13 sierpnia 2015, 13:09
Poniedziałek
25dc
Jestem WY-KOŃ-CZO-NA !! Zarwałam kolejny weekend z rzędu i MUSZĘ zrobić sobie chociaż jeden dzień wolnego, bo nie pociągnę...
Weekend miniony upłynął pod hasłem: "Mendellsohnem" stukają kopyta...
Za mąż wychodziła moja jedyna kuzynka. Tak się w życiu mi złożyło, że jestem jedynaczką, a ojciec nieznany, więc rodziny z jego strony brak. Moja mama za to ma tylko jednego brata, a on ma tylko jedno dziecko - tę kuzynkę właśnie. Ślub wyczekany przez całą rodzinę, gdyż kuzynka owa już trzydziestki dobiega i "najwyższy czas". Wesele planowane od 2011 roku, kiedy to Pan Młody postanowił nareszcie na kolano uklęknąć i pierścień zaręczynowy na palec nałożyć. Wesele z przytupem, bo przecież wujaszek jedynaczkę za mąż wydawał...
Jak mnie dzisiaj zapytacie, czy wesele się udało, powiem, że i owszem, gdyż goście do białego rana się bawili. Rosół był gorący, a wódka zimna. Ja natomiast nie dość że miałam pod opieką dziecko swoje własne, to jeszcze babcię. Moją i panny młodej. Tak więc nie piłam, bo obie należało do domu wcześniej odstawić. Dziecko uśpić. Prezenty i gotówkę żywą pozbierać i zabezpieczyć, kelnerki od czasu do czasu do pionu postawić, bo się goście zaniedbywani czuli. Nie załapałam się na powitalnego szampana, bo z babcią po inne buty musiałam skoczyć, dwa ciepłe dania przegapiłam, bo akurat pojechałam kogoś odwozić... Tortu nie dostałam... To już moja własna wina, bo byłam, ale gdzieś biegałam. Ale dlaczego do stołu mi nie podali, to nie rozumiem... Może za to stawianie do pionu 
Tak, czy inaczej, wesele udane, a ja zmordowana...
Co do planów prokreacyjnych, miałam dzisiaj rano zrobić progesteron, ale zapomniałam... A jutro już będzie 9dpo i nie wiem, czy jest sens... ?
Dzwonił embriolog - ostatnii zarodek nie został zamrożony, nie dotrwał w 6 dobie do stadium blastocysty. Czyli z 6 zapłodnionych komórek jedna w 4 dobie przestała się rozwijać, jedną 4AA mi przetransferowano, a trzy blastusie zamrożono: 3BB, 2BC, 2BC.
Od wczoraj pobolewa mnie podbrzusze trochę jak na @, czasami ciągnie w pochwie albo macicy, ciężko to zlokalizować w każdym razie w dolnej części mojej kobiecości, chwilami zakłuje jeden jajnik albo drugi. No i dziś jakaś wzdęta jestem.
Biorę dużo nospy i magnezu bo mam shize, że mam albo będę mieć skurcze macicy i muszę im zapobiegać.
W ogóle idzie zwariować, nie wiem jak wytrzymam najbliższe dni.
Modlę się o kropeczka w brzuchu, żeby ze mną został, gadam do niego i głaszczę (mąż też trochę) i to tyle co mi zostało. Oby Bóg dopomógł mu zostać.
9dc
Cisza... Błoga cisza w macicy
miałam 3, słownie trzy okropne dni, kiedy brzuch mnie bolał 24h i to tak intensywnie, że mogłabym po ścianach chodzić a żadne leki mi nie za bardzo nie pomagają i podobnie było w tym przypadku. Ale nie ma już co marudzić, bo to już za mną i idę dalej 
Dzisiaj mam ochotę trochę postękać, posmęcić, bo przez to cholernie niskie ciśnienie głowa mi pęka, ale wiem jak irytujące jest ciągłe gdakanie, więc odpuszczam
Mężu został dziś w domu, bo od wczesnych godzin rannych lata do kibelka jak kot z pęcherzem, bo go biegunka ciśnie
bleah! Trochę mi go szkoda, ale z drugiej strony tak się wczoraj objadał, że teraz ma tego efekty
Ma iść do lekarza wieczorem to pewnie dostanie leki na wstrzymanie
i elektrolity, no i L4, bo w końcu do pracy nie pojechał. A ja korzystając z dzisiejszego wolnego dnia, i biorąc pod uwagę moją łepetynę z okropnym bólem na czele, stwierdziłam, że skończę pufę robioną na drutach z włóczki spaghetti, i tak sobie siedzę i dziergam... Pomyślałam, że dawno nic tu nie naskrobałam, no i jestem. Trochę muszę jeszcze chatę ogarnąć, przy garach postać i upichcić coś pysznego, i poćwiczyć!!! Dziś pierwszy dzień, mieliśmy iść na siłownię z Mężem, ale w jego stanie to niewskazane a ja sama nie pójdę
Dlatego w domu coś sobie wymyślę
Czas ruszyć tyłeczek, choć przyznam że tak mnie wciągają zawsze pamiętniki na of, że nie mogę się oderwać! Uwielbiam czytać zarówno o staraniach, przeżywać z każdą bohaterką wzloty a także małe upadki, rozczarowania w danych cyklach, po to by za chwilę cieszyć się ciążą kolejnej kobietki. Bardzo pozytywnie nastrajają mnie również pamiętniki ciążowe, i dzięki nim mam mnóstwo nadziei w sobie, bo i ja kiedyś będę się tym cieszyć. Każda z nas na to zasługuje i mocno wierzę w to, że niezależnie od drogi jaką musimy pokonać by dotrzeć do upragnionego celu, to jednak zawsze na końcu tej wędrówki będzie tylko jedno: MACIERZYŃSTWO!
21dc (9dpo według mnie 8 )
Druga faza cyklu zawsze mnie stresuje.. Idę na trening i na jogę i cały czas myślę czy nie zrobię sobie krzywdy.. Tradycyjnie w dzień treningu zrobiłam test.. Wiem, wiem za wcześnie, ale zawsze czuję się spokojniejsza kiedy zobaczę uderzającą w oczy biel, zupełny brak drugiej kreski.. I chyba z ty wrażeń, że ostatnio kilka osób, których historie czytam, są w ciąży.. Chyba z tych wrażeń wydawało mi się, że widzę cień cienia, pokazałam G. i sprowadził mnie na ziemię, że nic nie ma..
No to idę na trening:(
Straszne jest to jak bardzo bym chciała ta druga kreskę zobaczyć.. Nie potrafię się ogarnąć i nie nakręcać, GŁUPIA!!!
Wiadomość wyedytowana przez autora 15 czerwca 2015, 15:28
11t4d
***11t4d (wg usg 12t0d)
*** maluszek ma już 5,23 cm
*** waga mamy 61 kg (+1)
*** objawy: wzmożony apetyt (głód budzi już o 7/8 rano i nie pozwala spać dalej)
ale już urosłem - mam aż 5,34 cm !!! i chyba mam już siusiaka, to znaczy mama i lekarz twierdzą, że jestem chłopcem bo chyba dziś go zobaczyli między nóżkami. Za dwa dni rodzice zobaczą mnie na badaniach prenatalnych - tata będzie z mamą pierwszy raz ! muszę dobrze się spisać aby był ze mnie dumny! Do zobaczenia kochani rodzice :* wasz Antoś ( no albo Helenka
)

Wiadomość wyedytowana przez autora 16 czerwca 2015, 11:22
29+0
waga 62,2kg (+9,7kg)
obwód brzuszka 100 cm
Dzisiaj byliśmy na kolejnej wizycie u dr Eryka. Kluseczka waży już ok 1600g. Ja niestety mam anemię i muszę brać żelazo 3x1 z witaminą C. Julcia już chyba na dobre ulokowała się główką w dół i pupką do mojego brzuszka... siedzi tak już od dwóch miesięcy. Oby na sam koniec nie zmieniła położenia. Dodatkowo dostałam Pimafucin... mam zakwaszoną pipkę i muszę podleczyć ją globulkami.
Jak siedziałam w poczekalni, to maleńka cały czas się wierciła...byłam jedyną "skaczącą" co chwila mamą. A jak Pan doktor tylko chciał zobaczyć jak fika, to od razu bezruch i cisza.
Wstałam dzisiaj o 5 rano, w przychodni byliśmy jeszcze przed 7, a już byłam 8 w kolejce. Potem się okazało, że jestem 12, bo jakaś starsza babka nabrała numerków dla wszystkich kobiet. Się wkurzyłam, jedna osoba-jeden numerek, a tak to się robi zamieszanie. Niech ruszą dupy! Od lekarza wyszłam dopiero po 12... tyle godzin siedzenia strasznie mnie wymęczyło. Jak wracaliśmy do domu, to praktycznie zasypiałam. Po wejściu do domu zrzuciłam szybko ciuchy i poszłam się zdrzemnąć.
Gin. polecił na moje niespokojne nogi, abym przed snem nogi schłodziła zimnym prysznicem. Sprawdzimy, czy zadziała, bo ostatnio wcale się nie wysypiam przez te nocne "tańce".
Za oknem ciepełko, ale mi ono zupełnie nie przeszkadza. W domku mamy zawsze przyjemny chłodek, więc nie odczuwam upałów.
Dzisiaj śniła mi się niunia. Że już jestem z nią w domu, że urodziła się wcześniej i trzeba kupić najmniejsze pieluchy. We śnie martwił mnie brak łóżeczka i przewijaka (chyba trzeba już kupić), bo nie miałam gdzie jej przewinąć. Potem też przypomniałam sobie, że trzeba ją tez nakarmić, ale już nie dotrwałam do tego momentu we śnie.
Czekamy na Ciebie Julciu...
Wiadomość wyedytowana przez autora 15 czerwca 2015, 20:58
Czuje ze z tego nic nie bedzie. Temperatura jest raczej normalna kazdy moze taka miec. Czy czeka na @ czy na ciaze. A ja czuje ze jedna wielka lipka z tego bedzie.
Ten cykl jest nieudany niestety.. mimo brania luteiny brzuch boli mnie wybitnie okresowo tak jak zawsze nie inaczej tylko kropka w kropkę okresowo jutro rano zrobię test i jeśli nie zobaczę cienia cieni drugiej kreski odstawie luteine i dam odpocząć swojej głowie... cieszę się ze tu jestem cieszę się ze jest Adin Zouza i wszystkie te cudowne dziewczyny które wspierają mnie dobrym komentarzem dzięki wam mi lżej..... od następnego cyklu żadnych leków wizyt u lekarzy tylko słońce wakacje i relax... myślę ze moją walką o dziecko jest skazana na niepowodzenie jeśli nie zwrócę się o pomoc do Boga i jemu tego nie zostawię... Dziwne ze to mówię bo średnio do tej pory zwracałem się ku niemu raczej odchodzilam i mysle ze uczy mnie teraz pokory.... wszystko zostawiam w jego rekach
No i wyjeżdżamy! Od dziś 7 dni urlopu he he walizka spakowana jutro jesteśmy nad Bałtykiem 
Już po wizycie 
Ogromna ulga po zadaniu tych wszystkich pytań które od 8 dni mnie gnębiły, doktor dokładnie słuchał, cierpliwie odpowiadał i nie wypuścił nas nim nie zadaliśmy wszystkich pytań które nam chodziły po głowie. Zbadał i stwierdził że wszystko ładnie się goi choć widzi jeszcze jakieś malutkie skrzepy.
Dał zielone światło na wrzesień, ale gdy powiedzieliśmy że na początku października wybieramy się w dość daleką podróż na urlop, z 9-godzinnym lotem samolotem zalecił starać się na urlopie lub po powrocie, zależy jak cykle się ułożą. Ogromna ulga, teraz czekam tylko na miesiączkę aby móc odliczać dni do rozpoczęcia starań ♥
20 dzień cyklu.
Dzisiejszy dzień oceniam jako "do bani" !
W pracy od rana zapierdol, ledwo sie wyrobilam z papierami..
W Domu oczywiście Cisza.
Mąż sie do mnie nie odzywa...
Jak sie pytam co sie stało to z wielkim problem mówi że NIC ! ..
a pierdole, o co mu chodzi.?!
Ha, a mówią że to My Kobiety jesteśmy dziwne, Jasne.
Nie wiem o co jest obrażony, ale jak on sie nie odzywa to ja też nie bede.
Nie to nie .
Dzisieszy test owulacyjny negatyw. 
Czyli jestem po Owulacji.
Ciekaawe czy ty razem się udało, trzeba mieć nadzieje no nie ? 
Czekam, Czekam, Czekam ... 
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.