Oczekiwanie na wynik strasznie się ciągnie. Trochę czułam dziś jajniki. Piersi mam wrażenie, że zrobiły się pełniejsze i są na nich żyły.
A nadal nie wiem ile mam zamrożonych zarodków. Dzwoniłam i upominałam się o kontakt, ale usłyszałam, że mają na to 48h. A jak pani zobaczyła godz mojej pierwszej prośby o kontakt, to stwierdziła, że na pewno dziś do 17.30 koleżanka oddzwoni. I co? Nie oddzwoniła. Jutro o 10 rano mija im ustalone 48h. Ja nadal czekam. Dla mnie to bardzo ważna informacja, a oni olewają pary niesamowicie. Jak będę w klinice, na pewno odpowiednią opinie im wystawie. A w szczególności tej pani...
Jeszcze rowno miesiac do naszego slubu
Jak ten czas szybko leci
Wiadomość wyedytowana przez autora 26 lipca 2016, 10:25
Oczekiwanie na wynik strasznie się ciągnie. Trochę czułam dziś jajniki. Piersi mam wrażenie, że zrobiły się pełniejsze i są na nich żyły.
A nadal nie wiem ile mam zamrożonych zarodków. Dzwoniłam i upominałam się o kontakt, ale usłyszałam, że mają na to 48h. A jak pani zobaczyła godz mojej pierwszej prośby o kontakt, to stwierdziła, że na pewno dziś do 17.30 koleżanka oddzwoni. I co? Nie oddzwoniła. Jutro o 10 rano mija im ustalone 48h. Ja nadal czekam. Dla mnie to bardzo ważna informacja, a oni olewają pary niesamowicie. Jak będę w klinice, na pewno odpowiednią opinie im wystawie. A w szczególności tej pani...
Ledwo zaczął się nowy cykl a ja już nic nie kumam jak tylko skończyło się plamienie to już pokazał się wodnisty śluz który widać podczas badania szyjki na zewnątrz go nie czuję ale w środku jest całkiem mokro OF zaznaczył już dni płodne nie wiem teraz czy już zacząć testy owulacyjne czy czekać nic już nie wiem.
Do tego ta szyjka nadal dość wysoko wczoraj już średnio miękka i raczej lekko otwarta.
Mam wrażenie że z każdym kolejnym dniem zamiast wiedzieć więcej na temat swojego ciała to wiem mniej.
Cześć. To ja. Znowu idzie okres czuje to w brzuchu. I co. No smutek a co. Kazdy miesiac ciagnie sie jak guma balonowa. Po serii badan i dobrych wynikow przyszła kolej na monitoring, eeeh co za Świat.
Z tego juz nic nie bedzie:(
wczoraj po południu poszłam do rossmana po kosmetyki i inne drobiazgi i tak mnie ruszyło test !! może jednak wezmę a może nie i odruchowo przeleciałam półki ... aha ! są! wybrałam Check&Go dwa testy strumieniowe w opakowaniu jeden nie wyjdzie będzie na następny miesiąc , wróciłam do domu położyłam testy w łazience i tak zapomniałam o nich wrócił M z pracy no i rozmowa jak zwykle co w pracy co w domu i mówie mu "wiesz co ?" "co"? "kupiłam test"i co? "no nic poczekam ale tak odruchowo wzięłam " no i pijemy kawe a On spogląda na mnie "pytam co ? " co tak patrzysz a On no nic , może zrób test więc przy najbliższej okazji pójścia do toalety w głowie objawy !siku ! przecież ja sikam jak wściekła ! ale nie przecież to torbiel może nie zniknęła wcale ale co tam ide zrobić siknełam raz dwa zamknęłam go i do kieszeni !
w pokoju położyłam na stoliczku odwrócony okienkiem do dołu i czekamy ..... i czekamy... w końcu M pyta "mogę zajrzeć ? " odpowiadam " no... chyba tak 5 min minęło ...odwraca go a tam dwie krechy !
łzy poleciały z radości ale we mnie niepokój sprawił aż się za trzęsłam brrr.... M mnie przytulił i powiedział "Jestem najszczęśliwszym człowiekiem na świecie " !!
Jego radość była nieoceniona a ja ? a ja tak bardzo się boje póki co nie umiem okazać radości ale w głębi serca się cieszę bo może tym razem to prawda nie sen może akurat nam się udało jeszcze wyczytałam że torbiele dają pozytywny test jakiś tam rodzaj ich no i myślałam że może orgametril ale on podobno nie ma nic wspólnego i nie fałszuje bo jest za mała ingerencja już nie wiem co myśleć na ten temat głupia jestem
poszłam dziś zrobiłam B-HCG wynik dopiero w poniedziałek i nie wiem czy robić jutro powtórkową czy w sobote i czy w ogóle robić ??
...................................................................................................
.......................
............................................................................
a to moja niespodzianka z wczorajszego wieczora

Wiadomość wyedytowana przez autora 18 czerwca 2015, 08:52
Ale mnie tu dawno nie było. To już 34 tc, coraz bliżej do porodu. Prawdopodobnie będzie planowana cesarka ze względu na wskazania medyczne. Czy któraś tez tak ma? Boje się, oczywiście, ale przy pierwszym porodzie chyba każda z nas się boi. Ja jeszcze nie cierpię szpitali,wiec dodatkowy stres,ale wszystko dla malucha. Musze dać radę. Na razie właściwie nie mam wyprawki,bo boje się zapeszac,mamy jeszcze parę tygodni, ale juz się rozglądam.
Panie Boże miej nas w swojej opiece.
Wiadomość wyedytowana przez autora 18 czerwca 2015, 11:40
Staram się nie myśleć obsesyjnie o dziecku ale nie umiem:( ciągle widzę kobiety w ciąży czy z małymi dziećmi, tak się boję że ja nigdy tego nie doczekam:(...
Ale mnie dolek zlapal
nie dosc, ze sie mojemu bratu oberwalo to jeszcze sie przy tym pobeczalam jak male dziecko.
Zaczelo sie jak bylam w pracy i rozmawialam z mama przez tel. Zeszlo na temat dziecka i... zaczelo sie: ze jestem w goracej wodzie kapana, ze chcialabym juz, ze przyjdzie pora itd itp.
W domu brat zaczal ten temat: ze wie co chce, ze dziecko, dlaczego, ze jeszcze mam czas ! Nosz kurwa! Tego bylo za wiele. Wydarlam sie, polecialam do lazienki i... rozplakalam jak bobr. A teraz jestem zmeczona. Pojde za nie dlugo z psem i pojde spac bo juz mam dosc tego dnia...
13 tc (12t6d)
Odkad jestem w ciazy, zdecydowanie czesciej zastanawiam sie nad rozmaitymi dziwnymi sprawami zwiazanymi z prokreacja. Ostatnio myslalam o samym cudzie rozmnazania i o tym, jak dziecko potrzebuje plemnika i jajeczka. Czytalyscie na BBF, ze male dziewczynki maja w jajnikach 2 mln komorek jajowych, ktorych ilosc zmniejsza sie przez cale zycie? Pewnie czytalyscie
Przemyslalam sprawe i doszlam do wniosku, ze polowa material genetycznego dziecka (jajeczko) tak naprawde jest z roku urodzenia matki. Czyli ja - Terraska - polowa mojej informacji genetycznej, moje wlasne jajeczko istnialo sobie w jajniku mojej mamy juz w 1956 roku... Plemnik jak to plemnik, przyfrunal sobie mlodziutki, swiezutki, w roku mojego urodzenia. Piekny dowod na to, ze milosc nie zna granic wieku 
Zastanawia mnie tez wplyw nowoczesnego, modyfikowanego chemia jedzenia. Tyle sie mowi, ze coraz ciezej ludziom zajsc w ciaze i coraz wiecej par statystycznie ma z tym problem. Czesto przypisuje sie to jedzeniu naszpikowanemu tablica Mendelejewa. U nas w Polsce problem chemii w jedzeniu trwa pewnie co najwyzej od poczatkow lat 90, czyli maksymalnie 25 lat. I co to oznacza? Ze wiekszosc par ma problemy, mimo iz tylko jedna z gamet (plemnik) sa "nowe" i podatne na wplywy chemii w czasie ich genezy. Czy za kilka lat pary beda miec jeszcze wiecej problemow, gdy jajeczka tez beda stworzone w nowoczesnym, chemicznym swiecie? 
Inna kwestia jest istnienie chorob genetycznych (Down, Turner, ale tez inne). Skoro tylko najsilniejsze plemniki moga dotrzec do komorki jajowej, jak to sie dzieje, ze wlasnie te genetycznie uszkodzone tam docieraja, mimo ze w nasieniu jest ich miliony? I jak to sie ma do zalozenia, ze komorka jajowa byc moze wysyla sygnal umozliwiajacy szybkie dotarcie do niej tym plemnikom, ktore maja jakies cechy oczekiwane przez nia?
Tyle jeszcze nie wiemy...
Wiadomość wyedytowana przez autora 18 czerwca 2015, 13:44
Wynik RMI już mam, dziś płytę zaniosłam do lekarki, jak się zapozna z nią to się ze mną będzie kontaktowała. Jak od niej wróciłam to się poryczałam, pełno kobiet w ciąży, z mężami czekające na poczekalni na wizyte.... nażarłam się lodów a teraz piernicze, mąż wraca z treningu i przywiezie mi tortille z kfc.
Mam już dość. Dwie kuzynki mojego męża w tym tygodniu urodziły synków, w tym jednej to już 3 dziecko !!! A człowiek nie może mieć jednego.
Ile jeszcze trzeba czekać, ile jeszcze wytrzymać, przeżyć i czy zakończy się ta droga sukcesem? Z zewnątrz jeszcze wytrzymuje ale w domu po cichu płaczę w poduszkę...
Nieźle sobie natura wymyśliła z tym snem w czasie kobiecej ciąży.
Same z tego superlatywy :
- przykładasz głowę do poduszki, w momencie robisz odlot
- regeneruje się głowa, ciało, a Okruszek rośnie
- nie drażnisz męża swoją obecnością, a jak go nie ma i dzwoni, mówisz, że spałaś, to powie takiej to dobrze 
- robi się tak błogo podczas zasypiania, budzenia. Jednym słowem coś pięknego...
A tu trzeba wstawać... i brać się za szkolną pracę. Marzę o tym, żeby wszystko się już skończyło, a ja nie będę musiała wtedy nastawiać budzika po dwóch godzinach snu... Ach.. Ten Seeen
siłownia 2x
seks 1x w tym cyklu DUPA DUPA DUPA
cos jest nie halo czuje to
No i wyszło tak, że jestem w trakcie podróży do domu rodzinnego bo zadzwoniła mama z informacją, że niestety prababcia jest w coraz gorszym stanie. A że moja sytuacja jest o tyle trudna bo nie mamy kontaktu z nikim z mojej strony to niestety musimy sie dowiadywać z innych źródeł o tego typu rzeczach.
Stwierdziłam, że to może być ostatnia możliwość abym spotkała i pożegnała z babcią. Dla mnie jest to trudna i smutna sytuacja ale taka jest kolej rzeczy.
Może jak P. nie będzie mnie widział 2 dni to troszkę się za mną stęskni i nie będę musiała go namawiać do titisku
Tak nawet zastanawiałam wczoraj bo wcześniej nie przyszło mi to do głowy czy w ogóle ktoś czyta te moje żale...
Ale z drugiej strony piszę to głównie dla siebie bo jednak pomaga mi to, mogąc wszystko wylać....hmmm.....na komputer:p hehe
Nie lubie jeździć pociągami, i dawno temu nie robiłam ale w ogóle rzadko teraz jeździmy do domu. Ja nie chce jechać do P. bo nie przepadam za moimi teściami i ostatnio jak byliśmy to zostawałam u mamy pod wymówkami wszelkiego rodzaju.
Alechyba tak już jest, że przeważnie nie lubi się swoich teściów....no chyba że trafią się naprawdę wyjątkowi. No trudno w końcu wybierałam sobie męża a nie teściów:)
Jeszcze 1h 45 min i będę na miejscu a w sobotę powrót bo w niedzielę moj P. ma urodzinki i jest dzień otwarty na stoczni gdzie pracuję.
Niedziela zapowiada się fantastycznie:) juz się niemogę doczekac:*:* * *
i po ptokach dzis znow zrobilam test kreska prawie niewidoczna co znaczy ze to byl pregnyl albo ciaza biochemiczna ....odbiór bety w poniedzialek to jest formalnosc..... na milion procent spadła
Wiadomość wyedytowana przez autora 20 czerwca 2015, 07:44
dziś ummie 7dc pełna nadziei i optymizmu czekam na owulacje 
GLUTEN
5. miesiąc życia – 1 raz dziennie podawaj 2–3 g kaszki z glutenem
6. miesiąc życia – 1 raz dziennie podawaj 2–3 g kaszki z glutenem
7. miesiąc życia – pełna porcja kaszki z glutenem (ok. 150 ml)
8. miesiąc życia – pełna porcja kaszki z glutenem (ok. 180 ml)
9. miesiąc życia – pełna porcja kaszki z glutenem (ok. 180 ml)
10. miesiąc życia – do diety malca można włączyć inne posiłki zawierające gluten.
Za dwa dni zaczynamy 34 tc. Jeszcze 16 dni dzieli nas od pierwszej granicy.
każdy kolejny dzień napawa mnie optymizmem i nadzieja ze wszystko jest ok.
29.06 mamy wizytę zmierzymy i zwazymy małego czy jest już upragnioną waga. W pt prawi tydzień temu miała 1855 gr. Mam nadzieje ze 29.06 będzie miał minimum 2300 gr. Wierzę że tak będzie 
nasze zakupy idą ku końcowi. Remont tez ruszył na początku nasza wspólna sypialnia i przedpokój w kolejnym miesiącu zaczynamy łazienkę i kuchnie. Na koniec zostanie salon.
Układa się wszystko. .. przynajmniej to nam nie spędza snu z powiek.
zobaczymy tylko czy zus wyślę tyle pieniędzy ile ma bo jak nie to będzie awantura 
No to dzisiaj załamka totalna
Odebrałam wynik progesteronu z dnia wczorajszego 13,49 [ng/ml] biorę 3x1 duphaston i 3x2 luteiny 50g a wynik jest taki że usiąść i płakać
teraz już wiem że to plamienie wczorajsze to żadna implantacja żadne marzenia tylko zwykły za niski progesteron fuck. Napisałam do doktora jakiegoś tam bo mojego akurat dzisiaj nie ma i czekam na odpowiedz ... No i jeszcze jeden stres dnia dzisiejszego mają mi od razu napisać ile i w jakiej dobie mamy mrozaki siedzę i czekam ...
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.