cukierek93 dzieciątko przybywaj ;D 23 czerwca 2015, 09:04

ehh muszę się komuś wyżalić bo zwariuje ... ;(
Mieszkamy z teściami któży mnie strasznie irytują i denerwują ...
Mój mąż zasiał sobie ogórki a teściu (jego tata) poco przy tym robisz szkoda czasu i pieniędzy za to byś miał 30 kilo ogórków...grr ale mnie zdenerwował a sam ma z teściową ogródek więc mu powiedziałam że ..to po co wy macie ogródek jak macie takie podejście ... jeszcze powiedział po co mam tak dużo truskawek lepiej sobie jechać i kupić bo nie trzeba przy tym robić co za dziadu... matko jedyna ja osiwieje w tym domu a najgorsze jest to że mąż nie chce słyszeć o budowie domu czy też przeprowadzce jakiejkolwiek ehh... :(
Do tego jak by jeszcze było mało to mieszkamy z trójką rodzeństwa mojego męża E- siostra 19l A- siostra 16l i K- brat 14l . wszystko byłoo by spoko gdyby oni sprzątali po sobie... mamy niestety wspólną łazienkę i jak ja nie posprzątam to może tam być syf kiła i mogiła ale oni nie posprzątają kurde ile oni mają lat... i ciągle z mężem muszę sięo to kłucić ;/ mówię mu powiedz coś twoim siostrzyczkom zeby też tam czasem posprzątały...ale nie oczywiście zawsze słyszę to samo to sama możesz powiedzieć grrr nie niemogę bo to nie jest mój dom i nie będę się panoszyć on tego nie rozumie ajj :(( muszę się cały czas denerwować ...
Już nie wspomnę że wpierniczają mi się do dzieci moich ośmio miesięcznuch maluchów gr jak ja mówię nie bież go z łóżeczka to specjalnie na złość mi robią i wyciągają jak nie płaczą a jak płaczą to nikogo nie ma ...

Powiedzcie mi co mam zrobić żeby tu nie zwariować ? :( :( bezsilna :/


Wiadomość wyedytowana przez autora 23 czerwca 2015, 09:04

Mimi86 No więc ivf 21 lipca 2015, 21:07

12 dc dzis mialam monitornig - na prawym jajniku pecharzyk 15 mm na lewym dwa 15 i 19 mm, endometrium cos slabe 6,5 mm.
mam brać dziś i jutro Estrofem i jutro o 3 w nocy (z środy na czwartek) mam zrobić sobie zastrzyk Ovitrelle a w piatek o 10 rano nasza pierwsza INSEMINACJA :):):)
Tylko jak ja sobie zastrzyk zrobie jak ja na igły patrzec nie moge :( (a bede sama w ddomu) buuuu

Dzisiaj śnił mi się pozytywny test :) Piękne dwie kreski :)
Ależ ten mój umysł sobie pogrywa ze mną. Nie może mi się przyśnić węgierskie słońce i dużo wina? :)



chodzi mi ostatnio po głowie cały czas jedna piosenka. Oglądałam ostatnio film Green Street Hooligans i jest tam bardzo ładnie wkomponowany hymn West Ham United ;) Fanem piłko nożnej (ani kopanej!) nie jestem, ale piosenka jest dla mnie jakaś taka...adekwatna do mojej sytuacji. I pozwala mi na pewnien dystans do sprawy.

I'm forever blowing bubbles
Pretty bubbles in the air
They fly so high
Nearly reach the sky
Then like my dreams they fade and die
Fortune's always hiding
I've looked everywhere
I'm forever blowing bubbles
Pretty bubbles in the air


Wiadomość wyedytowana przez autora 23 czerwca 2015, 18:16

doczekałam się!!! Idę dziś podejrzeć moje pęcherzyki!!! Mam nadzieję że rosną pięknie i będą tego efekty. Ale też myślę że za bardzo się nastawiłam na to ze uda się odrazu i jak ciąży nie będzie to będzie płacz i rozczarowanie. Czasami myślę, że po tylu latach starań to już powinnam się przyzwyczaić do tych comiesięczych rozczarowań... Niestety to nie takie proste. W tym roku skończę 31 lat i boję się coraz bardziej, że zostaje mi mało czasu... coraz mniej...

Żania SYZYFOWE PRACE 23 czerwca 2015, 11:23

Od wczoraj czuje palący ból w ledzwiach trochę mnie to martwi ale martwienie się nic nie da może któraś tak miała ze ja piekło z tylu plecow w odcinku ledzwiowwym mam nadzieje ze to nic złego... do lekarza idziemy jutro.... A ja dalej jem głód jest ogromny

Ja juz tego nie wytrzymuje, nie zniosę dłużej. Temp tak spadla tylko czekam juz na okres. Moja kol z ktora razem zaczelysmy starania będzie miała dziewczynke, serce mi się kroi jak tego słucham z żalu ze smutku...nie potrafię inaczej. W niedziele rocznica ślubu tez nie potrafię sie cieszyć...Boze dopomóż Nam nie zostawiaj Nas!

32 dc ,a okresu nie ma... Coś się pochrzaniło :/. W poprzednim miesiącu okres przyszedł 22 dc i trwał 2 tygodnie (plamienia przeplatane z lekkim krwawieniem).

Mam w końcu dwa dni wolnego. Ostatnio pracowałam 2 na 1. Zauważyłam ,że na nogach porobiły mi się żyłki. Nie w jednym miejscu,ale praktycznie całe uda są w lekkich,fioletowych żyłkach :/ Żylaki?? Pracuje tam dopiero niecały miesiąc. Co będzie po roku? :/ .

ania__l W oczekiwaniu na szczęście... 6 sierpnia 2015, 23:40

Czekam i czekam na @ i mysle ze za kilka dni przyjdzie. Niestety nie udalo nam sie spotkac w dniu owulacji. Nie licze w tym cyklu na nic pozytywnego.
Ciesze sie ze niektorym z Was udalo sie w tym miesiacu :-) ja zamierzam probowac nadal. Jeszcze trzy cykle z CLO a pozniej zobaczymy...

26 dzień Cyklu.

Czekam , czekam , czeeeeekkkaaaamm ! ;)

Nie lubię tego, no !
ALe w piątek będę już wiedzieć! :D

Testu już nie robię, pierdole.
Zobacze jedną kreskę znowu się porycze i po co to mi ... :( :(



Dziś "21" czyli kolejny miesiąć za nami :D !
Dostalam piękne kwiaty ! Ahh :D
Wypiliśmy pod ten dzień Szampana, poszliślmy się wspólnie wykąpać ;)
Fajowy dzień .. :)


Ale wieczorem znowu powraca smutek :-(
Pragnienia dziecka ....
Ehhh ...............

roletka Łódką do Groszka... 23 czerwca 2015, 14:26

17dc

jestem już w domu :) z 15 komórek 12 było dojrzałych, 6/6 się zapłodniło dziś 3 doba i wszystkie były 8-komórkowe A lub B :) podano mi dwa zarodki 8A i dr M sam zalecił EmbryoGlue o czym dowiedziałam się od pani embriolog i byłam mile zaskoczona :) teraz leże i wypoczywam :) no i dostałam zdjęcie USG na którym jest biała kropeczka w macicy czyli moje dwa maluszki :)

28 dzień cyklu.

Popołudniu tzn.przed chwilą zrobiłam test. Podkusiło mnie. :)

I wyszło NIC ! Negatyw. :(

A już miałam nadzieję bo i zle sie czułam i ta wysoka tempka..
I wogóle..

Szkoda, znowu jestem załamana..

CZEMUUUU KURWAAAA CZEMUUUUUUUUUUUU ?????????!!!!!!!!!

Kazda z nas to przechodzila. Uklucie zazdrosci podczas ogladania czyichs zdjec. Podczas spacerow mijajac rodziny z dziecmi.

Ogladalam dzis zdjecia mojej przyjaciolki z chrztu jej najmlodszej corci. Trzeciej corci. Ciesze sie bardzo z tego, ze jej sie wiedzie, ze ma wspanialego meza i trzy cudowne coreczki. Naprawde sie bardzo ciesze. Ale dzis przez sekundke bylo mi przykro, ze ja jeszcze nie mam zadnej.
Jej tez jest smutno, ze ja mam problem. Bo ilekroc rozmawiamy nie ma nawet smialosci spytac o te sprawy. Na tyle jest delikatna, ze czeka az ja sama podejme temat.


Oczywiscie pozalilam sie mezowi, a on jak zwykle postawil mnie na nogi. Napisal: nie uzalaj sie nad soba. Inni zazdroszcza ci ze chodzisz, ze masz rece i nogi. Racja. Jak zwykle ma racje:-)
Czarne mysli na bok, idziemy do przodu. Odliczamy dni do testowania.


Wiadomość wyedytowana przez autora 23 czerwca 2015, 14:57

Ralpina Matylda? 23 czerwca 2015, 15:35

Wtorek
7dc

Boli mnie gardło :/ Nie bardzo. I właściwie poza tym gardłem nic mi nie jest. Trochę rozbita jestem. Więc poranną temperaturę mogę śmiało zignorować.

Odbieram dzisiaj wyniki.

Wczoraj w sklepie zobaczyłam matkę z noworodkiem i się poryczałam. Głupia!!!

EDIT:

Mam wyniki:

Estradiol - 49,29 (12,5-166) poprzednio 55,78
FSH - 10,8 (3,5-12,5) poprzednio 9,44
LH - 6,91 (2,4-12,6) poprzednio 8,03
Testosteron - 0,26 (0,06-0,82) poprzednio 0,25
Prolaktyna - 375,1 (127-637) poprzednio 309,6

Trochę mnie martwi stosunek LH/FSH. Powinien być w okolicach 1. Wcześniej był jakby bliżej... Wyniki poprzednie mam z cyklu, w którym zaszłam w ciążę.

Do tego TSH - 0,64

I niespodzianka - mam za wysoki cholesterol! (ma to jakiś wpływ na płodność??)

cholesterol całkowity 216 mg/dl (<190)!!
HDL 78,87 (> 45)
LDL 135 (<115)!!
Triglicerydy 57 (<150)


Wiadomość wyedytowana przez autora 23 czerwca 2015, 18:37

maua7maua Chciałabym, ale boję się ... 23 czerwca 2015, 19:29

No więc mój brzuch w 12tc wygląda TAK:
687e4981de3199e1.jpg


Wiadomość wyedytowana przez autora 23 czerwca 2015, 19:31

Adin Czekając na Twój uśmiech.. 23 czerwca 2015, 17:56

Zdecydowanie uruchomil mi sie stres przedslubny. Dzisiaj ostatni dzien w biurze, mnostwo pracy a skupienie na poziomie -100. Strasznie chce mi sie wyć i mam wrazenie ze wszystko jest na mojej glowie. Rodzice sie o wszystko czepiaja i nikt nie widzi ze jest mi ciezko z tym stresem. Do tego @ w pelni ale to akurat na + bo nie bede tym sie martwic w trakcie slubu. Ehh... Kolega z pracy probowal mnie pocieszyc i powiedzial ze przy drugim slubie juz jest spokojniej...no fantastico pociecha :-P

No nic jutro sie wyspie, pokrzycze na lubego, poprzytulam i bedzie lepiej
. A na deser brzoskwinie w syropie! a co bede sobie zalowac :-D

Buziaczki!

Nic nie potrafi wyrazic mojego humoru od wczoraj. Wszystko, nawet najmniejsza rzecz mnie wkurza. A do okresu jeszcze tydzien... Ech i ten bol brzucha na @... Masakra. Szybko w tym cyklu mam objawy na okres - bo ciaza to nie jest bo ten cykl nie staralismy sie...

Rano to sie tak wkurzylam bo postoj w zaladzie mial byc 3tygodniowy a tu co? Wiekszosc zakladu ma 3 tygodnie urlopu a moj dzial ( moze 20 osob) ma tylko 2 tygodnie! Ja sie pytam gdzie ta sprawiedliwosc!? Tym bardziej ze nie zalapie sie na owulacyjne <3 w sierniu bo bede musiala isc do tej cholernej roboty!! Oj nie... Albo mi dadza 3 tygodnie urlopu albo pojdzie na dluzsze L4. Nie po dobroci to po zlosci!

Ewela0313 lottery ticket 23 czerwca 2015, 18:34

Przestaje być miło .....
Od prawie tygodnia męczy mnie ból pleców po lewej stronie . Na początku ból był do wytrzymania i bardziej wyglądało to na to, ze zle spałam . Teraz juz jest mniej przyjemnie . W niedziele szwagier trochę mnie naprawił , ale było to tylko chwilowe , bo wczoraj jak złapał mnie ból w sklepie to nie mogłam sie poruszyć przez dobre kilka minut . Popłakałam sie :( kobieta chciała mi pomoc, no ale ja oczywiście podziękowałam . No bo co mogła mi pomoc, zanieść do samochodu ? Takich ataków miałam wczoraj kilka , ale juz nie takich mocnych . wieczorem masaż w wykonaniu męża , lekkie ćwiczenia i troszkę było lepiej , ale dzien dzis zaczęłam od tego samego .
Pomaga mi basen , no ale co z tego, ze w basenie mnie nic nie boli, jak wyjdę , źle gdzieś sie obroce i ból taki sam. Nie wiem czy to normalne w ciazy ? Jak tak mozna funkcjonować ?! Nie biorę żadnych prochów , bo nie chce narazić młodego . W sumie tez ból nie jest jednostajny , to dziwne , po prostu idę sobie , albo sie podnoszę , albo przekrecam i bum!! Jakby mi ktoś nóż w plecy wkładał . A miało być tak pięknie w drugim trymestrze.
Nie mowię o tym dosc często przy mężu , ale chyba tego sie nie da nie zauważyć . Wczoraj jak byłam oglądać żłobek dla młodego , tak mnie złapało, ze pani dyrektor , która nas oprowadzała , w ułamku sekundy wiedziała ,ze coś jest nie tak, zrobiłam sie blada i spocona . Lipa . Wizytacja skończyła sie szybciej niż zakładaliśmy .
Zaczynam sie tez bać naszej podróży na wakacje, jak jak wytrzymam tyle godzin w samochodzie ?!

coliberek Działania..działania... 23 czerwca 2015, 18:37

Hej Dziewczynki!

Przepraszam za długi czas bez odzewu ale w tym samym dniu co było usg mama poszła do szpitala i była nagle operowana..i w ogóle masa masa stresów. Jest już wszystko dobrze, świństwo wycięte i wraca do siebie. Nawet już jest od wczoraj w domu.

A my...Ja i moje maleństwa mamy się fantastycznie.

Dziś, w Dzień Ojca mieliśmy pierwsze badanie u naszego nowego od dzisiaj Gina. Bardzo miła Pani Gin, póki jestesmy w Hiszpanii zdecydowaliśmy się na szpital w tej paskudnej wiosce :P w której 4 lata mieszkaliśmy no i dzięki temu w szpitalu jestem jak gwiazda filmowa. Wszyscy znają męża, mnie znają z FB i na każdym rogu każdego korytarza wyskakiwały uradowane pielęgniarki i lekarze ściskając nas, gratulując i pytając czy to prawda że jedziemy zamiast Niemiec do Danii i CZY TO PRAWDA że rosną mi w brzuszku dwa szczęścia. ;D

Bardzo miło i fajnie...ale wiochy i tak nie lubię. Tak, jestem wstrętna wiem. No ale cóż...nie lubiłam jej od pierwszej minuty. :P

Natomiast naszą nową niewielką miejscowość w Danii uwielbiam od pierwszego wejrzenia. Jest niewiele większa, na ilość ludzi w tysiącach chyba nawet mniej więcej tyle samo bo ok 5-6 tys ale miasteczko w Danii nie zasługuje na miano wiochy, nie jest skiszone na końcu świata pomiędzy górami tylko jest na pięknej wyspie - czyli nad morzem i przestrzennie jest chyba z 6 razy większe.

A propo kiszenia.

Ja taka niewdzięczna, a "na wiosce" zaszłam do kafejki internetowej, w której są różne produkty z wielu stron świata - w tym z Polski i zakupiłam dwa słoje OGÓRASÓW KISZONYCH!!! I 1,5 kg upragnionej pysznej polskiej kiełbasy. Mniiaaam.

Wiecie..ja właściwie to nie lubię kiełbasy ale...miałam taką, taką ochotę że rzuciłam się na nią jakbym nic nie jadła od tygodnia.

Z 'ochót' na różne rzeczy staram się trzymać fason i jeść zdrowo. Na szczęście w ogóle nie ciągnie mnie do słodkiego tylko do słonych, konkretnych rzeczy. Mięsko, kanapeczki z szyneczką, pomidorem i jalapeno, gulasz, peruwiańskie chili con carne itp.

Na szczęście plamienia się skończyły. Czasem tylko mnie coś tam pobolewa, ale dzisiejsze usg totalnie mnie uspokoiło. Słuszałam obydwa serduszka. Jeden bąbelek został dziś "wyceniony" na 10t1d a drugi na 9t3d. Pierwszy ma 32mm a drugi 26mm, ale pani gin mówiła żeby absolutnie się nie martwić bo to normalne, ze na początku rozwijają się niejednostajnie. Za kilka tygodni wszystko się wyrówna.

No i ten większy tak SŁOOOOOODKO kopał maleńkimi nóżkami i machał rączkami, ze aż pani gin nie mogła się napatrzeć. A drugi w tym czasie spał.

Oczywiście drga nam płomyczek nadziei, że moze skoro jedno jest mniejsze a drugie większe to chłopak i dziecwzynka. Ach..byłoby tak suuper.

No i wszystko super super. Ale też mam chwile, w których ogarnia mnie przerażenie. Jak przetrwamy a raczej przetrwam pierwsze tygodnie karmienia..dwóch naraz!!!?? Doświadczone mamusie..tutaj mam pytanie. Jak długo karmi się dziecko tak co 2-3h? Czytałam ze 3-4tyg taak?

Do tego cały czas będzie podwójny wydatek...podwójna ilość kupek, pieluszek, ubranek, wózeczków, chodzików , siedzonek w samochodzie i nie wiem czego jeszcze. To wszystko bardzo, bardzo mnie chwilami przeraża. Ale też jak pomyślę, że będziemy sobie chodzić na spacerki np jak będą ciut większe z nosidełkami na brzuchach - jedno ja drugie mąż. Czy zamiast jednego słodkiego uśmiechu będę miała dwa, dwie pary kochających rączek to lęki przechodzą.

Termin mam na 18 stycznia. Będę celować w 15 stycznia abo to urodzinki mojego Tatusia. Który niestety już patrzy na nas z nieba. Ale fajnie by było jakby urodziły się 15 bo wtedy może byłyby takie mądre, operatywne i cudowne jak dziadzio!

Jedna tylko rzecz nie daje mi spokoju. A mianowicie teściowie, którzy są oczywiście podnieceni i szczęśliwi i to tak bardzo ze się kuźwa szykują na 3 miechy. GRRRRRRR
Grudzień, styczeń i luty. No fuuuck. Po prostu nie mogę znieść tej myśli. Już wiem, że zamiast cieszyć się z powrotu do domu ze szpitala będę chciała w nim jak najdłużej pozostać. :( Przecież pierwsze tygodnie będą pod wieloma względami trudne, będę się przyzwyczajać do nowej sytuacji, może przechodzić jakiś drobny kryzysik ze względu na brak snu i ciągłe karmienie dwóch maleństw, cały świat stanie do góry nogami a na każde dzień dobry będę widziała teścia i teściową. A jeszcze gorzej jak do tego przywlecze się rozwrzeszczana szwagierka. Straszny to rodzi we mnie kwas. Wiem, ze jestem egoistyczna i niedobra ale nie mogę pogodzić się z tym, że tak to właśnie najprawdopodobniej się skończy.

Każdy drobny komentarz na ten temat kończy się burczeniem męża. Rozumiem go i też cały czas pamiętam że nie pisał się na mieszkanie z moją mamą a rzadko cokolwiek komentuje lub kręci nosem...no ale moja mama to moja mama. Jak mam zły humor to widzi i zwija się do siebie do TV i mnie nie wkurza a ta mama męża to ciągle tylko wisi na mnie i ciągle muszę się uśmiechać i mówić, tak tak, dziękuję, super ciuciu itp. Straszne jest to, ze jest we mnie tyle agresji w tym temacie ale po prostu jak myślę o tym że już od pierwszych chwil będą cisnąć się z nami to aż mi sie słabo robi.

Wciąż jednak mam nadzieję, że może uda mi się ich jako przesunąć np na luty. Ogarnę się, wyrobię nową rutynę dnia maluchy ciutke podrosną, zaczniemy trochę sypiać.

Dziś nawet wracając do domu było maleńkie spięcie, bo mąż opowiadał jak to jego tato mówił, ze jak przyjadą to pojedziemy do Polski i nakupi nam caaaaaały samochód mleka i pieluszek. (ojejej :P ) No ale tylko nam to nakupi jak pojedzie z nami i sam za wszystko zapłaci.

Zapytałam więc delikatnie jak mąż sobie to wyobraża. Bo chyba nie będziemy jechać w 9m ciąży samochodem do Szczecina nie? No ani jak maluchy się urodzą to nie zostawimy ich na 2 dni bez cyca z moją mamą, która niestety nie jest najzdrowsza. A nas dwoje, dwoje dzieci w siedzonkach...to zostaje tylko jeedno miejsce w samochodzie nie? Ale kilka tygodni po urodzeniu to chyba ciut za wcześnie na wycieczki. No to zaczął prychać, że w takim razie najlepiej powie, żeby tato przyjechał jak dzieci będą miały 2 lata i najlepiej niech przyjedzie sam. Najchętniej chciałam klasnąć w dłonie i powiedzieć "OTÓŻ TO!" :P ale oczywiście przemilczałam miłą odpowiedź :D a sytuację uratował dzwoniący kolega.

Och..będą z tym wszystkim zgrzyty no ale jakoś trzeba będzie ogarnąć, ułoży się samo.

Najważniejsze, żeby myśleć pozytywnie, nie stresować się bo maluchy już wyczuwają moje nastroje i pewnie słyszą myśli. Są tak urocze, że póki co oprócz od czasu do czasu mdłości nie ma rzyganka, jest tylko ooogrooommne zmęczenie i straszny leń. A tu praca cały czas czeka, ciągle jest przepychana na później, klienci się wkurzają a za pasem pakowanie rzeczy i przeprowadzka do Danii.

Tak bardzo już bym chciała być na miejscu...




Wiadomość wyedytowana przez autora 23 czerwca 2015, 18:41

No i dostalam @, 14 czerwca to bylo.Znowu z przebojami,dwa dni lezalam bo zle sie czulam. I znowu taka ta malpa obfita,ze pewnie anemia sie poglebila.Chyba w przyszlym tygodniu sie zadzwonie umowic do kliniki bo teraz jakos nie mam nastroju.Zblizaja sie moje urodziny i chyba tez chandra urodzinowa.Trzeba przeczekac.Jeju jak moja mama byla w moich latach to ja chodzilam do liceum.Strasznie sie boje,ze sie okaze ,ze juz za pozno i menopauza za progiem.
Niby doktor twierdzi,ze poki co sie na to nie zanosi i jest raczej optymista w tym temacie ale mimo to mam stracha.
Poki sie da bede walczyc moze jednak sie uda.Ale ten wiek mnie przeraza.

Noga a raczej stopa znowu boli trzeba bedzie jechac z nia do lekarza:( kurcze no a wczoraj bylo juz dobrze a dzisiaj na spacerze znowu bol...kurcze najgorsze to ze nie mam samochodu i musze czekac do przyszlego tygodnia albo z mezem wieczorem na ostry dyzur

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)