połowa cyklu za mną testy owulacyjne chyba w moim przypadku się nie przydadzą bo od 10 dni cały czas negatywne dziś zakupiłam kolejne dwa opakowania ale w sumie nie wiem czy jeszcze jest sens robić.

Z przyjemności to przede wszystkim mam wreszcie wakacje mogę spać do bólu spędzam czas z dziećmi dziś byliśmy w kinie na minionkach i uśmieliśmy się nawet :)
później lody u cioci Kasi a po powrocie jeszcze kilka godzin szaleliśmy na podwórku dzieciaki zadowolone to i mama szczęśliwa <3
Teraz trzeba zaplanować jeszcze jutrzejszy dzień żeby było równie miło :)

Ja też wychodzę coraz częściej sama i dobrze mi to robi spotykam się z ciekawymi ludźmi dużo się od nich uczę jestem szczęśliwa i zadowolona nie mam dołków i napadów gniewu po prostu żyję pełnią życia :)

baj baj de pre sjo nie wracaj nigdy więcej !!!

Ciąża zakończona 30 czerwca 2015
Tak była to ciąża biochemiczna. ... Będę walczyć dalej


Wiadomość wyedytowana przez autora 30 czerwca 2015, 08:07

Wkoncu w domku :) siostrai jej przygotowania do chrztu corki daly mi popalic ;/ale najgorsza ta pogoda ;/ meczaca niesamowicie :( moje nogi odmawiaja posluszenstwa;/

Z malenstwem chyba wszystko dobrze brzusio rosnie razemz nim:)

Ide odpoczywac wiecej opowiem pozniej :)

sue135 zaczynamy od nowa... 27 czerwca 2015, 22:56

26 dzien cyklu... tyle minelo odkad pozegnalam swoje malenstwo... i nadal nie mialam OVU... z nadzieja liczylam na to ze moze teraz cykl sam sie ureguluje... wszystko wskazuje na to ze chyba jednak nie... Czekam dalej...


Wiadomość wyedytowana przez autora 7 lipca 2015, 17:27

justa1234 NADZIEJA nie umiera nigdy!!! 27 czerwca 2015, 23:21

No w końcu przyjechała wczoraj długo wyczekiwana ogromna szafa :-) wczoraj poprałam ciuszki Zosi a dziś je poprasowałam i poukładałam w nowej szafie :-) oczywiście Jacek był mocno zdziwiony że miejsca nie ma dla niego w nowej szafie hihihih :-) powiedziałam mu że nie długo z ciuchami będziemy musieli się przenieść do piwnicy,bo cały dom opanuje Zośkowa garderoba hihihi :-)


A oto i garderoba Córci :-) :-* :-) :-)
40d2167e1c2284d7gen.jpg

ddfb4b873ca6d622gen.jpg

055f4b52463a4780gen.jpg

5ba2ecf45fd8d472gen.jpg


Wiadomość wyedytowana przez autora 15 września 2015, 22:54

Angelike Mam to gdzieś... ;) 28 czerwca 2015, 00:51

Polasia dobrze mnie ostatnio zdiagnozowała, w ogóle to mam wrażenie że czyta ze mnie jak z otwartej książki :)
Jestem nieasertywna. To jest ostatnio mój największy problem (nie licząc "niezamierzonej bezdzietności" jak to mówi dr Mrugacz).
Już druga osoba ostatnimi czasy zwróciła mi na to uwagę.
Cholera, mam problem. I zastanawiam się jak sie z tej nieasertywności wyleczyć. Jak nie powtarzać złych nawyków i przyzwyczajeń, jak zmienić swoje myślenie i nastawienie?
Mój nowy szef wydaje się być normalny, ludzki. Nie chcę tego zepsuć. Bo mogę powtarzając poprzednie błędy :/
Czeka mnie ciężka praca nad samą sobą.

Dziś rozmawiałam z moim lekarzem z kliniki. Chodziło o to co dalej. Zaleca ze 3 miesiące odpoczynku zanim pójdziemy dalej z drugą procedurą. W naszym przypadku wszystko zacznie się od nowa, stymulacja, punkcja i transfer. Nie mamy już zadnych zarodków, lekarz był już poza swoim biurem jak rozmawialiśmy ale mówił że z tego co kojarzy ta nasza druga morula.... też zakończyła już swój żywot. Musiałabym dzwonić jutro do kliniki żeby się upewnić czy faktycznie jest tak jak powiedział.

Ogólnie to mamy poważny problem. Komórki moje i mojego M nie chcą razem współistnieć, nie chcą się łączyć ze soba, potem nie chcą się dzielić, a jak juz sie dzielą to kiepsko. Powiedział że w naszym przypadku ivf jest mocno zasadne. Tak się zastanawiam jakie mielibyśmy szanse na naturalne zapłodnienie gdyby ivf nigdy nie istniało? Jedna na milion, na miliard, a może żadne? A może to moje komórki nie są zdolne do "generowania" potomstwa? Ot tajemnica, która pewnie nigdy nie zostanie wyjaśniona.
Lekarz powiedział że będziemy musieli teraz przemyśleć poprzednie leczenie, ewentualnie je zmodyfikować. Być może tamten incydent był jednorazowy i się więcej nie powtórzy. A być może będzie tak samo. Nie dowiemy się tego jak nie spróbujemy. Dlaczego tak się stało jak się stało - nie wiadomo.
Także teraz musimy sie zastanowić kiedy ruszamy ponownie do Białegostoku.


Wiadomość wyedytowana przez autora 28 czerwca 2015, 00:53

No i przyszła.. akurat dziś kiedy miałam testować. Może to i lepiej ? :)
Ciekawa jestem czy wyreguluje mi się cykl ..
Wiem jedno. Zaczynam mierzyć temperaturę. Pewnie przyda mi się to,gdy pójdę do ginekologa.

Żania SYZYFOWE PRACE 28 czerwca 2015, 11:35

Wilczy głód zniknol brzuch Nie boli... czuje tylko lekkie prawie niewyczuwalne coś po bokach ale nie wiem co to piersi nie bolą sa może lekko wrażliwe.. nie mam zadnych plamien ale oczywiście ja już sobie tłumaczę to tym ze to koniec i dzidziuś nie rośnie bo nie mam ciazowych obiawow będzie co ma być
... myślę o sprawdzeniu przyrostu bety ale co to zmieni... poczekamy do tego usg w połowie lipca a na razie muszę żyć tak po prostu

cykl starań naturalnych
dzień cyklu 30.
plamienie od 3 dni..
piersi przestaly bolec, migrene mialam w piątek. to znaczy ze hormony sie zmieniaja.. nawet nie robiłam testu.. wczesniej robiłam ich miliony i nie chciałam rozczarowania. stwierdziłam, ze poczekam aż dostane okres.. wszystko wskazuje, że jest tuż tuż ale cos mu przeszkadza. Mam nadzieję, ze to nie kolejny torbiel. W końcu dwa miesiące temu miałam operacje. To chyba nie możliwe, żeby tak szybko sie nawracał ten syf?!
Lekarz mowil, ze kolejna kontrola za pol roku i ze wszystko powinno byc dobrze.. maz ma za tydzien badanie nasienia a grrr.... od dlugiego czasu mysle o in vitro...

Pamiętajcie: „jest taka cierpienia granica, za którą się uśmiech serdeczny zaczyna”. Nie można tylko przestać walczyć, bo wtedy przegra się walkę o coś najpiękniejszego.

kasia03 Czy kiedyś się uda??? 28 czerwca 2015, 12:36

Cześć dziewczyny.Znowu zaczął się u mnie okres starań:).W poprzednim miesiącu trochę przegapiłam owulację tzn.T wrócił na początku czerwca a mnie nie było w domu:(Po naszym powrocie było już ciut za późno na powodzenie w staraniach.Poza tym w ogóle nie odczuwałam owulacji w tamtym cyklu.Bardzo nie lubię latac,pewnie stres zrobił swoje.W tym cyklu zakupiłam testy owulacyjne,wczorajszy był pozytywny.Od 16 dc zacznę łykać progesteron.Jeżeli w tym miesiącu się nie uda,zostaje tylko jeden cykl i T znowu wyjeżdża.Chyba wezmę jakieś wspomagacze do kolejnego cyklu jeśli w tym się nie uda.


Wiadomość wyedytowana przez autora 3 grudnia 2015, 08:22

dzabuch moja terapia 28 czerwca 2015, 13:01

22+3
Wczoraj wybrałam się z siostrą tatuśka do Pepco po raz drugi. No i znów poszalałam! Teraz już kupuję i większe ciuszki. Tata znów zmiękł jak zobaczył jedną koszulkę z napisem " Mój tata jest the best" a drugą z " tata i ja jedziemy na wycieczkę" po angielsku.
Rozwala mnie kiedy taki twardy facet uśmiecha się na widok dziecięcej koszulki. Niby nie pokazuje, że coś, ale jest dumny i szczęśliwy. Jutro może porobię fotki i wrzucę. Teraz zakupy były dość spontaniczne, ale teraz muszę zrobić listę i dość twardo się jej trzymać, bo szkoda wydawać pieniądze jak nie założy tych ciuszków. U rodziców mam pochowane trochę po siostrzenicy. Też muszę je przejrzeć zanim zacznę kupować dalej, ale teraz to chyba allegro. Mały szaleję już na całego, muszę tatuśkowi pokazać jaki silny ten jego syn. Niestety ojczulek nie należy do facetów którzy glaszczą brzuch. Powoli dojdziemy do wszystkiego. Pokochałam takiego twardziela to teraz mam! W tym tygodniu zadzwonię i spróbuje się zapisać na szkołę rodzenia, zobaczymy jak to będzie wszystko już nie mogę się doczekać kiedy wszystko będzie gotowe!

Dzisiaj 20dc. Wczoraj miałam wziąć dupka ale na gdyby co zaczęłam od dzisiaj. Śluzu już nie ma więc jesli coś miało być to już było. Przed snem miałam jeszcze kłucie jajnika i lekkie skurcze trochę jak na @ więc teraz tylko czekać. Mam w domu test o czułości 20 i podobno 6 dni po serduchu można testować, więc jak zatestuję w następną niedzielę. Wyjdzie jedna krecha to trudno, żyje się dalej.

Dzisiaj spadek formy. Senność + ból gardła + katar :/ akurat jak zaczęły się wakacje i już nie forsuję swojego głosu od kilku dni. Czyżby to były skutki zawodowego detoksu? ;) Ostatnie dwa dni opuściłam się też z ćwiczeniami a wczoraj to nawet trochę z dietą...Ale już wracam na właściwe tory :) Oby mnie już niedługo zaprowadziły do upragnionego rozwiązania :)

Rotenkopf Walka. 28 czerwca 2015, 14:29

Wymiękam. Na prawdę wymiękam.
Znowu jak się jebie to wszystko.
R. znowu nie ma w domu praktycznie cały czas to się jeszcze kłócimy przez telefon. I jak tu normalnie starać się o dziecko ?!
I jeszcze oburzenie, że każe mu sprzątać. No tak, bo jak tu nie mieszka to dlaczego ma sprzątać, że ja głupia o tym szybciej nie pomyślałam.

Chrzciny okropne.
Dzień następny również kręcił się w okół teściów bo mieli rocznice ślubu.
A ja znowu budzę się w nocy z palpitacjami serca.

Na dodatek teść wczoraj znowu wylądował w szpitalu.


Z chęcią opisałabym wszystko tak, jak siedzi mi to w głowie ale wybaczcie, nie mam siły.
Wszyscy każą mi iść do psychiatry, ale dla czego tylko moja siostra każe mi iść do dobrego ginekologa?! Dlaczego nikt mi nie powie "trzymam kciuki żeby tego 2 lipca okres nie przyszedł" ?!


pierdolić takie życie.


rah Dam szansę i nam. 28 czerwca 2015, 15:42

Od dawna próbuję dodać wpis, ale czas leci tak szybko...Klusek wyraźnie fika, reaguje na pukanie, światło, Jacka.
W tygodniu było trochę nerwów, bo we wtorek Jacek z Brunem mieli dachowanie. W środę pierwsze spotkanie szkoły rodzenia, w czwartek endo, a w sobotę poszliśmy do Pandy, z Folasem na piwko, do enerde, do Pizza Hut i na lody ;p Cały dzień na nogach, padałam, ale było super. W końcu! :) Wieczorem mały mnie wystraszył, bo jak kopnął to chyba prosto w szyjkę...bałam się że wypadnie! szybko się położyłam. Na szczęście to tylko strasznie było i dziś już nei jest tak nisko.

rah Dam szansę i nam. 28 czerwca 2015, 15:42

Od dawna próbuję dodać wpis, ale czas leci tak szybko...Klusek wyraźnie fika, reaguje na pukanie, światło, Jacka.
W tygodniu było trochę nerwów, bo we wtorek Jacek z Brunem mieli dachowanie. W środę pierwsze spotkanie szkoły rodzenia, w czwartek endo, a w sobotę poszliśmy do Pandy, z Folasem na piwko, do enerde, do Pizza Hut i na lody ;p Cały dzień na nogach, padałam, ale było super. W końcu! :) Wieczorem mały mnie wystraszył, bo jak kopnął to chyba prosto w szyjkę...bałam się że wypadnie! szybko się położyłam. Na szczęście to tylko strasznie było i dziś już nei jest tak nisko.

shadowgirl Starania o cud 28 czerwca 2015, 15:56

31DC
Od wczoraj pobolewa mnie brzuch :(
Bez Clo wydłużają mi się cykle . Bez tabletek norma było 32-30 dni cyklu.
Znowu muszę szukać pracy. Zwolnili mnie :(

moonshine minionki rozrabiają 28 czerwca 2015, 16:54

Dziś jest dużo lepiej. Może dlatego, że wczoraj cały dzień przepłakałam. Kręciłam się po mieszkaniu robiąc porządki, nie mogłam znaleźć sobie miejsca, wszystko przypominało mi mojego kocura, więc postanowiłam nie hamować emocji. To mi chyba pomogło, bo dziś jest w miarę OK.
Dzisiaj z kolei postanowiłam przeanalizować i uporządkować coś, co nie dawało mi od jakiegoś czasu spokoju - mój poprzedni cykl. Skasowałam go i wprowadziłam dane od nowa, tym razem od dobrej daty, bo wcześniej coś popieprzyłam (dobrze, że miałam ją zapisaną w notesie). No i trochę mi się poprzesuwało, bo owu z 20 dnia na 15. Niestety Ovufriend zmieniło mi go na 'bezowulacyjny' i nie uwzględnia w statystykach.
No i patrząc na ten poprzedni i obecny wykres, okazuje się, że niekoniecznie mam późne owulacje. Problem w tym, że z moich obserwacji wynika, że dobry śluz, otwarta szyjka i pozytywny test owu w ogóle mi się nie zgrywają. Ech, jakaś jestem popieprzona. W ogóle, to w środę chyba po raz pierwszy w życiu miałam rozciągliwy śluz. Czyli terapia wiesiołkiem, siemieniem, jedzenie marchewek i picie dużej ilości wody działa ;)
No nic, kończymy ten cykl, obserwujemy jeszcze jeden, a potem do gina. Ten cykl spisuję na straty, bo ani objawy się nie zgrywają ani nie mam ochoty na serduchowanie.


Wiadomość wyedytowana przez autora 28 czerwca 2015, 17:06

17dc

Heh żaliłam się, że śluz do niczego, a wczoraj o 15:00 pojawił się w ogromnej ilości :-) i to taki książkowy :-D Taka mała rzecz, a cieszy i przynosi nadzieję :-) Od razu zaciągnęłam swojego do łóżka :-D hehe Do tego czuję jak oba jajniki intensywnie pracują. Wcześniej czułam głównie lewy...

Jeszcze tydzień i urlop. Pod koniec urlopu powinnam dostać @. Modlę się żeby nie przyszła i żebym w niedzielę (to będzie 12.07.15)zatestowała :-) szybko zlecą te 2 tygodnie. Mam jeszcze 2 egzaminy przed sobą, potem wyjazd zaraz po 2-gim egz., tydzień urlopu, a zaraz po powrocie (jeśli nie dostanę wcześniej @) testuję! :-)

Obawiam sie najgorszego, znaczy @...

Brzuch mnie boli okresowo, jajnik prawy dokucza. 10 dni po owulacji i blisko do @.


Wiadomość wyedytowana przez autora 28 czerwca 2015, 19:35

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)