Jestem znów, nawet spodobało mi się pisanie
choć nigdy nie byłam w tym dobra. Wczoraj of wskazał owulację linią przerywaną. Ciekawe na ile to prawda. Cykl laparoskopowy, bez żadnych leków stymulujących owulację. Zobaczymy, co z tego wyjdzie. Jeszcze do końca tygodnia jestem na l4, tak mi jest dobrze, że najchętniej nie wracałabym do pracy. Mimo, że mam momenty że prawie kota dostaje (zwłaszcza wtedy jak malutka nie chce jeść- a tak jest z każdym posiłkiem , no, z wyjątkiem słodyczy). Nawet ostatnio jak koleżanka z pracy do mnie dzwoniła zapytać jak tam zdrówko, ja akurat byłam w trakcie karmienia rosołkiem (połowa już leżała na podłodze, rączki upaćkane, nie wspomnę o ubranku) i bezsilna mówię do słuchawki, że kota dostanę jak tak dalej będzie... to usłyszałam : "mówisz jak nie matka" . Przegłodź ją trochę to sama się upomni.
Jak przegłodź? No niewyobrażam sobie jak mogłabym to zrobić. Chyba sobie kupię jakąś książkę dla mam niejadków. Jeśli ktoś czyta mój pamiętnik i zna jakiś sensowny tytuł to proszę o podpowiedź
.
Pogoda cudowna, chciałam męża wyrwać z roboty i skoczyć nad morze na kilka dni. Siedzę i szukam jakiegoś noclegu . M mówi ze szkoda mojego czasu, bo na bank nic nie znajdę. Chce jechać w ciemno. Tak jak zwykle. Trochę się obawiam z małym dzieckiem. To nie czasy gdy byliśmy tylko we dwoje i mogliśmy nocować nawet pod gołym niebem. No ale chyba nie będzie wyjścia... ryzyk fizyk.
17+4
Jutro wizyta
Nie mogę się jej doczekać;

Może w końcu pokaże kto tam sie ukrywa

W poniedzialek bylam na badaniu morfologii i moczu, odbieram jutro przed wizytą.
Z góry juz wiem, ze brakuje mi magnezu, strasznie skacze mi powieka i to calymi dniami. Kawy przecież nie pije wcale prócz Inki.
Często robi mi sie słabo, prawie codziennie leże z nogami w górze. Dzisiaj bylam w PZU ze swoim i na 3 pietrze byla toaleta, normalnie myslalam ze nie wejde. Tak mi sily odebralo...
Do tego przez moje nerwy poklocilam sie z mamą... niby norma ale dzisiaj to juz szczyt. 
Maleństwo poczulam może ze dwa razy i cisza jak makiem zasial przez dobry tydzień. Myslal , ze jak juz zaczne czuć to juz coraz częściej a nie rzadko albo wcale.. 
Dobrze, ze juz jutro do lekarza bo oszaleje...
Hej dziewczyny,
Dzisiaj upał, wybraliśmy sie nad jeziorko
Spaliłam sie niemiłosiernie
Dość mam myślenia `a może sie udało?` `a może jednak` a potem przychodzi ciocia i wszystko w pizdu. 
Nie chce mi sie nawet myśleć znowu że może jednak w tym cyklu.
Nawet nie wiem czy jak zajde to mam brać dalej estrofem i provere razem czy któryś osobno czy nic wogóle.
Nie spotkałam sie jeszcze z taką dziewczyną co by nie miala okresu bez tabletek tak jak ja
Wiec nie wiem co o tym myśleć i nie wiem czy wogóle kiedyś uda mi sie zajść w upragnioną ciąże i urodzić.
Proszę św. Gracjana jak i Pana Boga o dar macierzyństwa, o chociaż jedno dziecko, ale jak na razie nie przynosi to skutków.
Nie mam pojecia juz co o tym myśleć.
Jak widzę kobiety z dziećmi albo kobiete w ciąży to mnie aż w gardle ściska i mam ochote krzyczeć i żucić sie pod najbliższy nadjeżdżający samochód.
Duszę te emocje w sobie, ten smutek, rozpacz, rozgoryczenie ten żal do samej siebie że dlaczego to mnie spotkało! Jaki ja mam cel w tym pieprzonym życiu!
no i teraz pozostaje czekać... Tak bym chciała wiedziec od razu czy jestem w ciązy, a tu trzeba czekac... Mam ciche nadzieje, że sie udało, zobaczymy...
Po jakim czasie m ozna zrobic betę? No bo ztestami roznie bywa przy pierwszej ciązy test ciążowy wyszedl mi pozytywny dopiero 6 dni po terminie spodziewanej @...
No i zapomnialam dodac ze zasypiam...ale spokojnie to nie dlatego ze juz cos sobie wyobrazam tylko odstawilam kawe i zasypiam na stojąco, bo do tej pory 2-3 kubki kawy dziennie to bylo minimum
Wiadomość wyedytowana przez autora 4 sierpnia 2015, 17:05
Wczoraj dowiedzialam sie,ze moja psiapsiola z lat szkolnych jest w ciazy... Bardzo sie ucieszylam,o taka mala,szalona kobietka,ale Ona byla przerazona.. Pomimo tego,ze byla to ciaza planowana,wiem dokladnie ci czuje, bo ja czulam dokladnie to samo, i tak siezastanawiam, czy kazda kobieta czuje przerazenie i strach gdy dowiaduje sie o ciazy??? Pisza,ze niby to normalne, ze to burza hormonow, ale nie wiem dlaczego tak sie dzieje, ze mna bylo dokladnie to samo, a gdy zaczelam czerpac radosc z ciazy,to poronilam... Tlumacze Jej to, chce byc dla niej ogromnym wsparciem, martwie sie o Nia,bo jest straszna panikara.. Zupelnie jak ja
) w pazdzierniku biore auto i jade do Niej w koncu bedzie okazja
opowiadam Jej o Was, ile czasu niektore z Was sie staraja o wymarzona fasolke i mysle ze jest lepiej i przez to sama juz chce byc w ciazy, odliczam juz dni do okresu,potem do owulacji, ale czasami tez czuje strach,przed tym co bedzie co Bog mi da...
No i po wizycie .....wszystko w jak najlepszym porzadku dzidziusiowi bije serduszko macha rączkami i miał nawet czkawke podczas usg wiec tak smiesznie podskakiwał ,,, nastepna wizyta za dwa tyg.... i wtedy da nam skierowanie na badania prenatalne... nie mam powodu do zmartwien ....dostalam l4 mam spokoj zmniejszył mi dawke progesteronu ,,, bo 3x1 to dla mni za duzo 2x1 wystarczy to by bylo na tyle pozdrawiam was kochane ...:**
Wiadomość wyedytowana przez autora 4 sierpnia 2015, 19:07
8dpo/10dpo (OF/ja)
śpiące to popołudnie dzisiaj... mąż do pracy a ja na kanapę, poleżałam chwilę ale zimno się zrobiło to zebrałam się do sypialni - do Dieselka którego upał wykańcza
pospałam sobie 2 godzinki i trzeba było wstać bo noc byłaby straszna...
Moja senność to na pewno nie od ... to od upałów i ciągłego braku wyspania się.
Wypiłam sobie piwko - 0%, odbiję sobie po 10sierpnia...
Kwas foliowy – najbogatsze źródła:
zielonolistne warzywa liściaste (sałata, szpinak, kapusta, brokuły, szparagi, kalafiory, brukselka)
pomidory
groch, fasola
soja, soczewica
buraki
orzechy, ziarno słonecznika
drożdże piwne
żółtko jaja
wątróbka zwierzęca
pszenicy
pomarańczach, bananach
awokado
Żelazo - najbogatsze źródła:
mięso
podroby (wątroba, nerki)
ryby, krewetki
żółtko jaj
twaróg, mleko
warzywa strączkowe
brokuły, szpinak
produkty zbożowe, ryż
ziemniaki
owoce i warzywa
Wapń - najbogatsze źródła:
sery żółte i białe
mleko
sardynki
jaja
kapusta, buraki, ziemniaki
rośliny strączkowe
orzechy
rzeżucha
kapusta
Jedz ciemne pieczywo (dziennie około 600 gramów/ 6 kromek) – jest ono znacznie bogatsze w błonnik niż pieczywo białe. Wybieraj chleb razowy, pumpernikiel, graham, ograniczaj pieczywo białe i bułki pszenne. Część porcji chleba możesz zastąpić kaszą, płatkami owsianymi lub ryżem.
Nie zapominaj o owocach i warzywach (potrzebujesz ich odpowiednio ok. 600 – 700 g i 500 g dziennie). Są one bardzo ważnym źródłem witaminy C, beta karotenu (prowitaminy A), kwasu foliowego i błonnika. Co ciekawe i warte zapamiętania owoce i warzywa bogate w witaminę C spożywane razem z produktami zawierającymi duże ilości żelaza np. mięso powodują, że żelazo to staje się bardziej przyswajalne.
Jedz owoce sezonowe i korzystaj z dobrodziejstw natury!
Codziennie powinnaś spożywać cztery duże owoce lub cztery garście odpowiednio mniejszych owoców.
Truskawki
Pod względem zawartości żelaza i fosforu (odpowiednio 0,7 i 25 mg w 100 g świeżej masy) truskawki, obok poziomek, zajmują pierwsze miejsce wśród owoców jagodowych uprawianych w Polsce. Mają one kilka razy więcej tych składników niż np. mięso. Pod względem zawartości witaminy C (40-100 mg w 100 g świeżej masy) truskawki przewyższają cytrynę, chociaż ustępują czarnej porzeczce. Truskawki są bogate w bioaktywne flawonoidy takie jak: kwercetyna, kempferol, katechina, kwas elagowy, taniny i antocyjany. Związki te wykazują aktywność przeciwnowotworową, obniżają także ryzyko wystąpienia chorób krążenia.
Czarne porzeczki
Są bardzo bogatym źródłem witaminy C (nawet do 300 mg/100g). Owoce czarnej porzeczki pod względem zawartości tej witaminy znacznie przewyższają (3 - 4 razy) cytrynę czy pomarańczę i wiele innych popularnych owoców i warzyw. Aby zaspokoić zapotrzebowanie zdrowego dorosłego człowieka na tę witaminę wystarczy zjeść garstkę tego owocu czyli 30-50g.
Jabłka
Dostarczają błonnika, który usprawnia trawienie. Zawarta w skórce, witamina C chroni skórę przed przedwczesnym starzeniem. Witamina niszczy wolne rodniki, a także zapobiega powstawaniu siniaków na ciele. Zawarte w jabłku witaminy z grupy B poprawiają wygląd włosów i paznokci. Potas dba o serce, bo pomaga budować mocne kości i pozwala lepiej wykorzystać energię z pożywienia, magnez koi nerwy, fosfor reguluje przemianę materii, wzmacnia zęby i dodaje witalności. Zawarte w skórce czerwonego jabłka antocyjany są naturalnym antybiotykiem. Spożywanie jabłek zmniejsza ryzyko odkładania się kamieni szczawianu wapnia. Zawarte w nich kwasy powodują obniżenie pH moczu zwiększając wydalanie szczawianów, zmniejsza to ryzyko tworzenia się kamieni nerkowych.
Marchew
Marchew jest wśród owoców i warzyw najbogatszym źródłem beta-karotenu (średnio 12 mg/100g). Karotenoid ten jest prowitaminą A o najwyższej aktywności. Towarzysząca tym związkom witamina C i błonnik podnoszą wartość prozdrowotną tego warzywa.
Pomidory
Są bogatym źródłem likopenu, beta-karotenu, kwasu foliowego, potasu, witaminy C, flawonoidów i witaminy E. Przetworzenie tego surowca na sok pomidorowy może znacznie wpłynąć na przyswajalność niektórych składników. A więc warto pić sok pomidorowy aby dostarczać sobie jak najwięcej wartościowych składników. Warto wiedzieć, że likopen – główny karotenoid zawarty w pomidorach - wykazuje bardzo silne działanie przeciwnowotworowe i chroni nas przed rozwojem chorób serca. Witamina C rozkłada się podczas gotowania, dlatego też owoce i warzywa warto jeść na surowo. Nie wolno zapominać o ich myciu, w ten sposób możemy maksymalnie ograniczyć ilość substancji chemicznych, które mogą znajdować się na ich skórkach, a także zminimalizować ryzyko zarażenia się niektórymi chorobami. Warto pamiętać, że najbardziej wartościowe składniki – witaminy i fitoskładniki – znajdują się tuż pod skórką oraz w błonach wewnętrznych owoców. Jedzmy je w całości!.
Ale się zadziało od 10 marca.
Ciążą nie nacieszyłam się za długo, bo już 18.03 przyszło krwawienie, spotkała nas ciąża biochemiczna, mieliśmy w sumie odpuścić sobie starania na 2-3 miesiące, ale 15.04 zaskoczenie, dwie kreski na teście. Jutro zaczynam 10 tydzień mojej trzeciej .... czwartej ..... ciąży a mały człowiek ma już całe 2cm 
24dc
Nasze starania zbliżyły nas do siebie.. Nadal zdarzają się kłótnie i nieporozumienia, ale potrafimy lepiej rozmawiać, bardziej chcemy porozmawiać i dojść do jakiś wniosków niż bezsensownie odwracać się od siebie i kilka dni nie rozmawiać.. Po ostatnim, nie powiem mała wojna była, ale mój G. jak to facet po prostu nie rozumie.. Cóż, powinnyśmy się do tego przyzwyczaić.. Mówisz wprost, a on myśli, że żartujesz i nic nie kuma.. Ach..
Jestem z siebie dumna, biegałam ostatnio kilka razy.. A dzisiaj nawet G. poszedł ze mną
poza tym zrobiłam dżemy i soki malinowe i jagodowe.. Tworzę tez konfiturę pomarańczową i cytrynową.. Ale to eksperyment, nie wiem czy będzie smaczne:)
Dni płyną spokojniej kiedy wiem, że nie muszę się martwić, że jestem w ciąży a poszłam biegać, szaleje na ogrodzie czy inne takie tam.. Może dobrze, że ten lekarz przyjmie mnie tak późno, psychicznie trzy tygodnie sobie odpocznę.. Mój wykres sprowadził mnie jeszcze bardziej na ziemię, tempka ładnie się trzyma, a jutro ostatni dzień cyklu.. Obiecuję, już nigdy nie będę się łudzić i robić testów od 6dpo:)
Miałam dzisiaj głupi sen.. Robiliśmy wigilię dla znajomych.. Byłam w ciąży, zagrożonej, nie mogłam nawet wstawać.. Wyszło tak, że wigilię robiliśmy u Nas, znaczy G. wszystko przygotowywał.. Wszyscy znajomi biegali wokół mnie, żebym czasem się nie denerwowała, że coś jest nie tak.. I nagle przyjechali Ci znajomi, którzy unikają ze wszystkimi kontaktu ze swoimi dziećmi.. Starszy niszczył mi komodę, upomniałam jego mamę kilka razy, żeby powiedziała coś dziecku.. W końcu wydarłam się na rozwydrzonego dzieciaka.. Nagle rozbolał mnie brzuch, szpital i poronienie.. Byłam przekonana, że to stres to spowodował.. Sen skończył się tym, że pisałam do mamy dzieciaka od komody, że może być z siebie dumna, dzięki jej niedopilnowaniu poroniłam.. Głupi sen.. Zastanawiam się tylko czy aż tak jej nie lubię, że moje nieszczęścia muszą być jej winą czy może za dużo tych informacji o moim zdrowiu ostatnio i to reakcja na wiadomość, że mogę poronić mając "taką" macicę..
Wiadomość wyedytowana przez autora 4 sierpnia 2015, 20:01
No i już po inseminacji 
Oczywiście nie obyło się bez komplikacji.
Mój mąż został umówiony na 15.30 na oddanie materiału ja na 18.00 na inseminację. O godz. 15.35 dzwoni do mnie, że nie chcą go przyjąć bo panie laborantki pracują do 15 i już ich nie ma! Zgłupiałam. Dał mi do telefonu Panią recepcjonistę i pytam o co chodzi? I słyszę... bo infolinia źle umówiła, bo coś tam, coś tam- już reszty nie słyszałam. Wydaje mi się, że jestem osobą bardzo łagodną i trudno mnie wyprowadzić z równowagi. Tym razem tak się właśnie stało. Zostawiam tam dużo kasy, opóźnienia w wizytach są standardem- czasami ponad dwie godziny ale nigdy nic nie mówiłam. Nakrzyczałam na panią z recepcji (najmniej winna- wiem), że po co faszeruję się lekami, po co wydawałam pieniądze na wizyty i leki, robiłam badania jeśli teraz okazuje się, że nie będę miała inseminacji a jutro będzie już za późno! I co mam teraz zrobić??? i kolejny miesiąc w d... Mąż mówi, że zrobiło się zamieszanie, panie zaczęły gdzieś dzwonić i UDAŁO SIĘ! Ktoś musiał wrócić do pracy i przygotować materiał do zabiegu.
Ja wiem... system, ludzie, pomyłki.. wiem-zdarza się. Ale za tym idzie moja nadzieja, kolejny czas, moje coraz częściej łzy...
Jeśli chodzi o sam zabieg- chwila, bezboleśnie i sprawnie. Wydaje mi się, że krótko leżałam bo ok 5 min i nie do góry nogami tylko w pozycji badania i noga na nogę. Ale lekarz twierdzi, że wystarczy więc pozostaje mi mu wierzyć.
Za tydzień w czwartek wizyta już z testem z krwi więc będę widziała czy się udało
Jak sobie tłumaczę kiedy znowu mam okres:
1. nie zależy to ode mnie
2. robię wszystko co mogę zrobić, to co mam więcej zrobić?
3. smutek i żal nic nie wnoszą
4. mogę się skupić na innych rzeczach
5. mam dużo wolnego czasu
6. dopiero zaczęłam chodzić do lekarza, może wkrótce coś zaradzi
7. lubię czytać historie jak się komuś udało po długim czasie - to dodaje mi otuchy że i nam się uda
Pamiętam jak kiedyś na forum dziewczyna pisała że zaszła w ciążę po 12 miesiącach a ja myślałam że to strasznie długo. Teraz sama staram się już prawie 2 lata ...
Wiadomość wyedytowana przez autora 4 sierpnia 2015, 22:50
Ostatnio jestem zapracowana, na całe moje nieszczęście mam same 12 w pracy. I czuję się na tyle zmęczona, że zaczęło zamierać nasza sfera serduszkowania:(
Jeżeli w takim tempie będziemy się starać, jak już będzie zielone światło to możemy się nie doczekać..Niestety trzeba będzie się wziąć w garść i robić swoje:P
A poza tym to nic się nie dzieje, praca - dom, dom - praca. Może jedynie zmieniło się to, że mam w domu drugiego kota tylko mojej mamy bo ma do nas przyjechać za tydzień a nie ma z kim go zostawić na tak długo.
Mam nadzieje, że za tydzień wejdziemy w końcu do naszego mieszkanka bo już nie mogę się doczekać
A dzisiaj pozostało nadrobić mi zaległości związane z porządkiem domowym i zakupami hehe masakra...
11dc
pierwszy raz od paru dni odwazylam sie spojrzec na kalendarz. A tutaj juz 11 dzien cyklu
w tym cyklu nie licze na nic. Cwicze
dzisiaj cale 50 min z Mel B. A na obiad zupa krem z pora . Mm pycha
Pierwszy raz robilam. Z mezem wczoraj klotnia o nic.. i ta bezsilnosc.. juz nie wiem, co robic zeby bylo lepiej. Chwile jest ok, a dzien pozniej klotnia o nic A potem wojna o wszystko. Wczoraj usyszalam - "odwal sie" Strasznie mnie boli jak maz mnie tak traktuje, bez szacunku, jak kolege z podworka..
W niedziele powiedzial, ze ma mnie dosc. Czesto pada wiele przykrych slow, ale sa takie ktore zapadaja na dlugo w sercu i w pamieci. No i bola.. 
ogladalam wlasnie Fakty. Znow marudza o In Vitro.. dlaczego ksieza nie potrafia szanowac innych ludzi i ich decyzji? Nie rozumiem jak mozna stawac komus na drodze do szczescia..
Suprise, Zosia poszla spac o 18. O 21 obudzilam ja przerazona, bo to miala byc tylko krotka drzemka, a nie sen na noc i nie ma takiej opcji zebym sie z rana obudzila o 5 do wyspanego uhahanego goblina... Troche protestowala, ale wykapalysmy sie, przebralysmy, poczytalysmy bajki i o 22:40 wsadzilam ja w lozeczko, szumis i spi 
Ostatnio znowu jakis marud jej sie zalaczyl, dzisiaj na spacerze przeszla sama siebie, ale akurat sie nie dziwie bo goraco jak cholera. Plus taki, ze nas pani na poczcie przepuscila
A wczoraj w netto w ogole kierowniczka otworzyla nam bramke i kazala wszystkim nas przepuscic "bo sie nalezy" 
Dzisiaj mala nie bardzo dawala mi cokolwiek zrobic, ale udalo mi sie posegregowac zdjecia i wybralam takie ktore chce jej a taki album "pierwszy rok zycia dziecka" wkleic. I chyba pierwszy raz spalysmy razem w dzien, bo juz nie wyrobilam.
A wczoraj sie popisalam jako matka, nie ma co... Polozylam jej w sklepie na nozkach takie drewniane pudelko, a ona za moment te nozki podniosla i zrzucila je sobie na buzie. No zdolnosc przewidywania rowna 0. Na szczescie nic sobie nie zrobila, bo bylo leciutkie, ale sie przestraszyla i poplakala.
I jednak znowu jest cos na co czekam. Czekam az zacznie sie smiac na glos
Ogolnie telewizora nie wlaczamy przy niej, na laptopa tez raczej nie patrzy, ale dzisiaj puscilam jej jako inspiracje smiejace sie niemowleta. Byla bardzo zainteresowana, ogladala w skupieniu caly filmik... z grobowa mina. Moze po prostu jest mistrzem poker face 
Wczorajsza wizyta u lekarza nie nalezala do dobrych... Szyjka macicy mi się skraca ma już 27mm
mam leżeć i odpoczywać - ale nie potrafie... 
wiem że dziecko najważniejsze ale mam tyle jeszcze do zrobienia...
do pracy projekt, pokoik dla maleństwa, wyprawka, pranie, prasowanie, nie wspomne o tym że w domu wygląda tragicznie... a nie chce wszystkiego na męża zwalać... 
mam brać luteine 100mg 2x1, nospe forte 2x1, i zmienic witaminy na "mocniejsze" omegamed optima forte... dodatkowo zrobił mi lekarz badanie wszystkich przepływów i z dzieckiem wszystko ok - martwił się że jest niedotlenione ...
zaczynam się martwić tym wszystkim
dzisiaj spac nie umiałam... 
Wiadomość wyedytowana przez autora 5 sierpnia 2015, 07:16
Wg testu owulacyjnego i ovu..serduszka były we właściwym momencie , skok temperatury był, teraz czekamy i liczymy na to że się wysoka tempka utrzyma. Mój biedny mąż jest wycieńczony..tyle dni z rzędu nie dałam mu spokoju
nie żeby narzekał
ale dałam mu trochę popalić...dziś mu to jakoś wynagrodzę.
A tak poza tym, to jestem chyba uzależniona od ovu...czytam pamiętniki dziewczyn i jak widzę jak walczą miesiącami, latami o swoje szczęście to mocno trzymam kciuki i jest mi przykro że nie im się nie udaje, z drugiej strony jak widzę przejście na fioletową stronę to jakaś taka irracjonalna radość mnie ogarnia, wstępuje we mnie wola walki i nadzieja i taka mała, ale w pozytywnym tego słowa znaczeniu zazdrość że ja też chcę tam być i zrobię wszystko co trzeba
Ja jestem na początku drogi ale tak bardzo marzę o tych dwóch kreskach na teście...
Wiadomość wyedytowana przez autora 5 sierpnia 2015, 14:27
Jaki mialam okropny sen dzisiaj
snilo mi sie ze kolezanka urodzila martwe dziecko a ja w tym samym dniu dowiedzialam sie ze jestem w ciazy....masakra. Co mi chodzilo po glowie ze cos takiego sie przysnilo? Jednak chyba zaczyna sie stres przed testowaniem bo glupoty w glowie i czarne wizje sie panosza..
Wiadomość wyedytowana przez autora 5 sierpnia 2015, 07:33
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.