31t5d
Linea negra jest u mnie dość blada, ale nie tylko ciągnie się przez brzuch, bo również po wewnętrznej stronie ud 
Mam dobry humor, fajnie jest, bo za 2 miesiące zobaczę i przytulę mojego synka
przedwczoraj już urodziło się pierwsze październikowe szczęście z naszego forum, młodsze o kilka dni od Arturka, więc cóż... trzeba szykować się na wszystko
P. oznajmił, że już nie będzie pił piwa, narzucił sobie abstynencję, aby w razie czego być gotowym na uruchomienie auta i wyjazd do szpitala. Mówiłam mu, że raczej do września wytrzymam, więc do tego czasu może spokojnie sobie wypić piwo, no ale sam zdecydował, że już nie wypije, że już musi być odpowiedzialny. Właściwie jestem z niego dumna 
Malowałam sobie wczoraj akrylami obraz, to taka moja dodatkowa pasja, ale od siedzenia dość długo w jednej pozycji spuchły mi nogi (właściwie zaczęły trochę puchnąć już wcześniej po spacerze na deptaku, ale nie potraktowałam tego poważnie). Urządziłam się
Zatem wieczór spędziłam leżąc z nogami w górze z chłodnym okładem i sobie gadałam przez telefon z teściową. Taka teściowa, jaką mam, to skarb - nie mam problemu, by gadać z nią przez telefon godzinę raz na kilka dni. Oczywiście, jest różnica pokoleń, to nie jest jak rozmowa z najbliższą przyjaciółką, ale na pewno jak z dobrą kumpelą 
I co jest jeszcze słodkie... jak mały reaguje na różne dźwięki. Ożywił się nagle, gdy tłukłam mięso na kotlety czy kiedy w parku facet rozdmuchiwał liście maszyną o głośnym silniku 
Wiadomość wyedytowana przez autora 6 sierpnia 2015, 10:04
28 dc. Ostatni dupek zażyty. 0 plamień, 0 podbarwionego śluzu, nawet po
jak to bywało wcześniej. Śluz jeśli jest to tylko gęsty i kremowy. Piersi nabrzmiałe i bolą, jajniki i podbrzusze czasem pobolewają, plecy już nie.
Jakaś naiwna nadzieja mówi mi, że tamte testy były za wcześnie. A zdrowy rozsądek karze poczekać i zobaczyć
Popatrzyłam na ostatnie cykle i plamienia pojawiały się najpóźniej dzień po odstawieniu dupka, więc zobaczymy jutro czy coś się ruszy czy mi da jeszcze dzień nadziei.
28dc, 10dpo - małpa daje znać, że wkrótce znów mnie odwiedzi. Nie ma co sobie wkręcać - PMS na całego, wkurw na wszystko i wszystkich, dół, zmęczenie, w podbrzuszu coraz mocniej odczuwalne charakterystyczne "pulsowanie", prawie już ból miesiączkowy. No i temperatura spada, więc dla pewności przetestuję się jeszcze dziś wieczorem albo jutro rano, a potem kupię wino i będę się mocno odstresowywać.
9 dpo a może 7 ?!
Wykasowałam swoją ręczną owulację i co - ponoć 2 dni później była. No nie wiem jak .. ale niech tak zostanie i tak wykres w tym miesiącu jest jak psu w dupe ..
Odmówiłam wesele, przeryczałam pół rana, łeb mnie napierdala i pewnie skończy się tak że nie pojadę ani na pogrzeb ani na wesele. I bardzo dobrze, w chwili obecnej nie dość że wszystko i wszystkich mam w głębokim poważaniu to chce być po prostu SAMA ..
13cs
17dc ovulacja byla? nie byla jeszcze? o juz sama nie wiem temperatury to ja nie mierze bo juz mam tego dosyc testow tez nie robie moze w nastepnym miesiacu zaopatrze sie w testy!
12 DPO
Dwa dni temu przyszły testy z allegro, od razy zrobiłam jeden późnym popołudniem-negatywny.
Dziś rano zrobiłam kolejny-również negatywny.
Trzy dni temu wzięłam ostatnią tabletkę duphastonu, więc @ powinna przyjść niebawem.
W raz z negatywnymi testami jakoś mi minęły 'ciążowe' objawy. Chyba przestałam sobie wkręcać.
Także czekamy na rozpoczęcie kolejnego cyklu.
Dziś mam wolne, pogoda piękna więc jak Pablo wróci z pracy to moze pojedziemy na plażę.
Tylko jeszcze się zastanawiam gdzie, do Pucka nad zatokę, czy do Władysławowa nad morze.
Ewentualnie pojedziemy posiedzieć nad jezioro.
Nie wiem czy mi się będzie chciało, nie lubie siedzieć na plaży ;/
Wczoraj po pracy ogarnęłam pranie, pewnie dziś wieczorkiem wezme się za prasowanie i bedzie spokój na kilka dni 
Wstałam w miarę wcześnie i u siebie już ogarnęłam, za chwilę pójdę zajrzeć co u Mamci się dzieje, trochę jej pomogę a potem wrócę robić obiadek mężulkowi.
Wiadomość wyedytowana przez autora 6 sierpnia 2015, 11:03
4cs
21dc
9dpo
Dziś druzgoczący spadek temperatury. Wczoraj było tak ładnie, taki duży skok, a dziś duży spadek. Mierzyłam temperaturę o 4:30 dwa razy, bo nie mogłam w to uwierzyć. Niestety dwa razy wyszło to samo: 36,53, a wczoraj było 36,87. Różnica jest. I to wielka. Czy to spadek do @? Czy to spadek implantacyjny? Jeśli jutro będzie na podobnym poziomie co dziś - trzeba będzie nastawić się na kolejną @.
Śluz: w tym cyklu wyjątkowo mało, prawie bez śluzu, nawet podczas owulacji szału nie było.
Objawy: poza bolącymi piersiami od kilku dni, delikatnym bólem brzucha jak na @ i chwilowymi, krótkimi, delikatnymi bólami jajników (jak rozciąganie ścięgien podczas ćwiczeń) NIC MI NIE DOLEGA. Trzy poprzednie cykle odczuwałam dosłownie wszystko, miałam wszystkie objawy świadczące o ciąży. A 4cs... nic... wszystko minimalne i delikatne. Tylko piersi mocno doskwierają, ale tak mam zawsze, czytaj co miesiąc.
Dziś dwa razy miałam zawroty głowy. Tego jednak też nie wiążę z ciążą. Czasami po prostu zawroty mam i tyle.
Minęło 4 dni od powrotu z wakacji. Podczas wakacji nie przytyłam, co cieszy, ale nadal ważę bardzo dużo, bo aż 94 kg.
Dziś miałam się brać za pracę dyplomową, ale się nie wzięłam... jakoś utknęłam w martwym punkcie i nie potrafię ruszyć. Chciałabym przez ten tydzień ją skończyć.
W przyszłą środę nasze wakacje nr 2 w tym roku.
Lecimy do Szwecji. Może ten wyjazd otworzy nam nowe możliwości??? Chcemy pooddychać atmosferą Skandynawii, pochodzić po drogach, ulicach, ścieżkach... zobaczyć, doświadczyć, poczuć, dotknąć. I zdecydować, czy to dla nas, czy nie.
![]()
Wiadomość wyedytowana przez autora 29 lipca 2014, 21:41
kolejny dzień rozpoczęty. Testy owulacyjne z allegro już mam.Okres się zaczyna zmniejszać więc już niedługo zacznę czatować na owulację...
Dzisiaj mi się śniło że na chodniku gdzie przechodziło kilkoro ludzi próbowałam sobie zaaplikować jakiś żel dowcipnie. Nikt nawet nie zwracał na mnie uwagi. Masakra, co też w tej mojej głowie siedzi!!!
Wczoraj wieczorem, tak około 23.00 kiedy to mój mąż już dawno spał a ja sobie dziergałam na drutach usłyszałam jakieś krzyki.Otworzyłam balkon i zaczęłam lokalizować skąd mogą pochodzić. Okazało się ze jakaś para która mieszka nad nami strasznie się kłóciła, obydwoje na siebie krzyczeli i ona płakała. Prawie nic nie zrozumiałam z ich krzyków ale przekleństwa bardzo wyraźnie wymawiali. Kłótnia trwała bardzo krótko. Nie myślcie sobie, że ja podsłuchuje swoich sąsiadów ale bardzo mnie to zaniepokoiło, czy komuś się tam krzywda nie dzieję.
Tak mnie się potem nasunęła myśl, że ja to mam szczęście. Mój mąż nigdy nie był wobec mnie taki. Jest czuły, opiekuńczy, nie robi mi pretensji o byle co. Jestem szczęściarą ze na niego natrafiłam. Poznaliśmy się jak zaczęłam pierwszą klasę liceum, był moim pierwszym chłopakiem, moja pierwsza miłość i tak zostało do dnia dzisiejszego .Ja tez byłam( i nadal jestem) jego pierwsza miłością. Ach...mój ci on !!!!
RTG - super! żadnych zmian.
Z jednej strony - radość, z drugiej - totalna niemoc, no bo CO JEJ JEST!?
Obstawiam astmę, która się nasiliła po ostatnich infekcjach. O 17:00 pediatra 
Wiem, że ten pamiętnik powinien być o mnie i o moich ciążowych sprawach, ale chwilowo zdarza mi się zapominać, że w ogóle w ciąży jestem (Córa mi tylko wiecznie o tym dobitnie przypomina). Jak się wyjaśni z S. to może w końcu zacznę się cieszyć i ciążą i o niej pisać. Póki co wszystkie myśli skupione na starszym dziecku - "taki lajf" - jakby to S. powiedziała 
Właśnie wróciłam od gin z NFZ, ja pierdziele, ręce opadają...
U swojej Pani doktor, do której chodzę prywatnie jak byłam na wizycie kontrolnej po całej tej sytuacji(...) dowiedziała się, że po I miesiączce, możemy z mężem spokojnie zacząć się starać.
Dzisiaj poszłam do tej co chodzę na NFZ, a ona do mnie mówi, że teraz absolutnie nie, dopiero po II miesiączce.
Bądź tu człowieku mądry, jak każdy mówi co innego.
A wy co myślicie o tym?
Ja ostatnio doszłam do wniosku, że te wszystkie moje załamania przez ostatnie 1,5 tygodnia spowodowane były brakiem @, bo wiedziałam, że ten czas mi ucieka, jakoś się strasznie wydłużało to wszystko (mimo, że miesiączka pojawiła się wcześniej niż się spodziewałam). W momencie jak się tylko pojawiła, zniknęły moje doły i pojawiła się nadzieja, że wreszcie możemy zacząć od nowa... A tu dzisiaj zbiła mnie z tropu... Zdecydowanie wolę wersję, że po I miesiączce możemy zacząć starania.
skoro przyszły testy owu z allegro postanowiłam jeden wypróbować z ciekawości. Siknęłam na niego i pojawił się delikatny jasnoróżowy pasek. O co kaman?!!! przecież ja jeszcze nie skończyłam dobrze okresu!!! jeszcze porządnie plamię!
Zeżarłam kawał sernika popiłam piwkiem - póki co jeszcze 0% i zaraz czas wziąć się za porządki chociaż trochę.
Temp spada tak jak można było się spodziewać, koło ust opryszczka więc już mi nawet beta nie potrzebna. Ale dla świętego mężusiowego spokoju pójdę jutro i wieczorem otwieram wino... 2 wina... nie no trzech to już nie dam rady 
Póki co nie jest źle, nie mam doła, czuję się gotowa na ten negatyw... aktualnie - nie wiem co będzie jutro...
A żeby było ciekawiej dziś mija 6 lat i 7 miesięcy od kiedy postanowiliśmy że czas na dziecko... eh żebym ja wtedy wiedziała że to będzie tyle trwało to miesiąc później już byłabym w klinice...
Ale jestem z siebie dumna
Strasznie boję się dentysty. A dziś poszłam sama z siebie, bez bólu zęba tak o na przegląd. I co, jedna malutka dziurka
bez znieczulenia! 10 min i gotowe.
Mądra Ewunia dba o ząbki 
" Kobieta sama w sobie jest zagadką a jej rozwiązaniem ciąża "
Temp od dzis juz spada...
Wiadomość wyedytowana przez autora 7 sierpnia 2015, 07:20
Byłam wczoraj u krawcowej z suknią. Okazało się,że wystarczy poszerzyć ją tylko o 3 cm. Z bolerkiem też nie ma problemu,więc mogę odetchnąć
. Kupiłam sobie buty do ślubu, zwykłe jasno beżowe szpilki,które bez problemu będą pasować do innych sukienek,a nawet spodni. Nie chciałam typowo ślubnych,których już nigdy nie założę. Strata pieniędzy.. Jest tylko jeden problem. Buty cisną w palcach
. Na długość są ok,jednak mam dość szerokie stopy i każde szpilki jakie kupuję są jakby za małe ... Przymierzałam rozmiar większe,ale na długość były za duże. Namoczyłam skarpetkę i trochę pochodziłam. Czuję,że są luźniejsze,ale za to skóra zaczyna się marszczyć i nie wyglądają jak nowe. Chyba zaniosę do szewca żeby je trochę rozbił na szerokość,bo domowymi sposobami do ślubu je zniszczę.
Kupiłam też sukienkę jasno kremową żeby założyć po oczepinach albo na poprawiny. Wiem,że wyszło z mody przebieranie się ,ale być może będzie mi za ciężko w ślubnej i wolę mieć w rezerwie na przebranie
.
Wieczorem miałam nauki indywidualne z panią. Niestety musiałam jechać sama,bo Przemek jest jakby w delegacji. Mówiła jak się domyślacie o bezpłodności,in vitro, o naturalnych sposobach planowania rodziny itp. Pokazywała mi wykres,wszystko tłumaczyła, a mi się chciało śmiać,bo przecież znam to na pamięć. Mówiła,że aby począć dziecko trzeba się kochać w dniach,kiedy wystąpi śluz.. BINGO! naprawdę nie wiedziałam... Kazała mi mierzyć temperaturę i obserwować śluz do następnego naszego spotkania. I takim sposobem wróciłam do mierzenia. Już dawno miałam wrócić,ale zawsze zapominałam położyć termometr przy łóżku.
Chciało mi się płakać jak mówiła,że dziecko to dar...że nie ma tak,że chcę i już. Że Bóg wie,kiedy jesteśmy gotowi przyjąć maleństwo i to od niego wszystko zależy. Czyli my nie jesteśmy gotowi?
Przez chwilę pomyślałam sobie,że może to prawda? że może nie ma po co się starać i podchodzić do inseminacji..że Bóg wie co robi i trzeba mu zaufać ?
Zaraz potem pomyślałam sobie o nastolatkach ,które zachodzą w ciąże bo za dużo wypiją i się bzykną z byle kim. Czy takie nastolatki są gotowe?
Czy Waśniewska była gotowa? Jest lepsza ode mnie,że dostała dar od Boga? Nie przewidział tego co się stanie później?
Nie rozumiem tego.Czasem mam wątpliwości czy Bóg tak naprawdę istnieje. Grzeszę,wiem ..ale już nie wiem co myśleć.
Gdybym miała czekać aż Bóg zdecyduje się dać mi dziecko, nie wiem czy bym się doczekała,dlatego będę walczyć.
8 dni
dopiero było 15 a tu już 8
37+2 +16,4 kg
jestem świeżo po wizycie, KTG ok jakieś tam pojedyncze skurczę się pisały ale to nie porodowe uff 
młody jest pupcią baaardzo nisko. Lekarz wyczuł pupę przy badaniu szyjki i na USG się potwierdziło że wpycha ją w kanał rodny. Szyjka zamknięta nieznacznie skrócona. Mały waży ok 3200 więc w dniu CC może ważyć z 3500-3600 tak obstawia lekarz. To była ostatnia wizyta bo nie ma sensu żebym jechała w czwartek 13stego na wizytę jak 14stego wstawiam się z rańca do szpitala no chyba żeby się coś niepokojącego działo lub się zaczął poród na co nie liczę 
wszystko już poprane i poprasowane, piżamy kupione 3, biustonosze dwa. Muszę znowu przepakować torbę bo się nie mieszczę 
dzisiaj przyszło łóżeczko, czekam na męża aż wróci z pracy i je rozpakujemy mam nadzieję że dzisiaj uda Nam się je złożyć żeby już wietrzało.
czuję się nawet ok, śpię też nawet dobrze ale wieczorami mam dość silne bóle brzucha, nie wiem czy to skurcze, raczej ból jak przy silnej miesiączce ale normalnie muszę się położyć jak mnie złapię bo nogi mi miękną.
Dobrze że już końcówka tygodnia, weekend szybko minie, we wtorek badania muszę świeżę zrobić, w środę popiorę firany, zasłony i naszą pościeluchę, się przepakuję we większą torbę i przeprasuje jeszcze ubranka małego bo są jak psu z gardła wyjęte, pościelę łóżeczko i przywiozę wózek, w czwartek jest dzień relaksu, pazurki, rzęski, henna, farba, golenie. Sprzątać nie będę Darek zrobi to przed naszym powrotem
taką mam przynajmniej nadzieję 
mąż pewnie walnie ze 3 piwa i padnie a ja się będę biedna męczyć z podniecenia i nie zasnę więc do wieczora będę piła melisę żeby jakoś zasnąć,
no i się nie obejrzę a będzie już piątek, piąteczek, piątunio 14stego
najszczęśliwszy dzień w Naszym życiu
od 7 rano będziemy z Darkiem koczować pod szpitalem żeby być jako pierwsi
nie mogę się doczekać 
no i foty
pamiętam jak się podniecałam w 4 miesiącu że mi brzuch rośnie, hehe guzik rósł ale ja i tak twierdziłam że robi się ciążowy, mam teraz porównanie 

a tu świeżynka z wczoraj, nic już nie rośnie

............................................................................................edit 19:21
łóżeczko skręcone
jejku powoli dociera... powoli oswajam się z myślą że za 8 dni będę mamą! nie wiarygodne
Wiadomość wyedytowana przez autora 6 sierpnia 2015, 19:22
33 dc 5cs
Temperatura spadła. CZEKAM.
Ovu przewiduje pozytywny test na 54% ?!?!
Wiadomość wyedytowana przez autora 6 sierpnia 2015, 15:13
20 tc (19t6d)
Jutro rozpoczynam 21 tc (50% ciazy). Zamierzamy z S uczcic ta date: ja soczkiem pomaranczowym, a on naszym ukochanym bialym winkiem: Auxerrois Grand Cru. Pewnie znow pozno wroce z pracy i troche sie nasze swietowanie opozni, ale mimo wszystko bedzie super, bo to bedzie poczatek weekendu... 
A poza tym... Jak mnie czasem ten Luksemburg wkurza... Wiem, nie powinnam narzekac. Piekny kraj, wiele mozliwosci... Tere fere. Dzis padlo na tutejsza skarbowke oraz Urzad stanu cywilnego. Najpierw w urzedzie zirytowali mnie dosc mocno. Tutaj nie ma zwyczaju zmiany nazwiska na meza po slubie. Po prostu dopisuja kazdej osobie do nazwiska panienskiego "zona / maz X". Dajmy na to jesli panna nazywa sie: Anna Grzyb, a kawaler: Adam Kowalski, to na papierach urzedowych pisza: Anna Grzyb - ep. (maz) Kowalski. A co najlepsze, pisza to samo w papierach faceta (jak to w ogole brzmi: Adam Kowalski ep. Grzyb...) Nie podoba mi sie i nie chce tak (a moj S tymbardziej, bo mam nazwisko typowo polskie, brzmi co najmniej dziwnie z jego szwedzkimi danymi). Rozmawialam juz, ze moge zmienic nazwisko na meza w konsulacie Polski - ale i tak w prawie i urzedach Luksemburga mi tego nie uwzglednia. Czyli bede miec dowod i paszport na "nowe" nazwisko meza, a tutejsze prawo jazdy i dokumenty do emerytury na panienskie... Ciekawa jestem jak potem wytlumaczyc to policji w innym kraju (byc moze tutaj sa tego swiadomi)... Paranoja po prostu, nie wiem jak to jest mozliwe!
Drugi paradox - podatek. Po slubie mam prawo do nizszego progu podatkowego (tzw. klasa 2, malzenska). Pytalam w USC czy automatycznie to zostanie uzwglednione - odparli, ze tak - Urzad wysle mi poprawiona karte podatkowa, ktora mam zaniesc do pracodawcy. Czekamy z S, czekamy... W koncu kazalam mu zadzwonic i zapytac bezposrednio do skarbowki - i okazalo sie, ze nic nie przysla jesli nie wypelnimy jakiegos wniosku dodatkowego, bo S pracuje bezposrednio dla instytucji Unii Europejskiej i nie jest objety systemem z Luksa... Jakby nie moja wrodzona niecierpliwosc - czekalibysmy jak glupi i tracili setki euro co miesiac... Nie wiem sama czy przypisywac to zlosliwosci tamtego urzedasa w USC - ale chyba nie powinni dezinformowac ludzi w ten sposob... Cale szczescie, ze mozna te pieniadze potem jakos odzyskac, ale trzeba skladac deklaracje uzupelniajace i troche to potrwa - kolezanka czekala 1,5 roku...
A teraz troszke pozytywniej: moj S zapisal NAS (cala nasza trojke) dzisiaj na zajecia przedporodowe w szpitalu
Co prawda poczatek dopiero 23 pazdziernika - ale juz nie moge sie doczekac. Kochany S planuje dolaczac w przerwie na lunch, nie chce przepuscic zadnych zajec...
Hehe, no zobaczymy czy bedzie tego jakis efekt przy porodzie
Jak tam Wasi faceci, tez zamierzaja brac udzial w takich zajeciach?
Z okazji zbliżającej się rocznicy starań o drugiego Robala postanowiłam napisać ultrakrótkie podsumowanie.
- Cykli było 12.
- Cykli owulacyjnych było najprawdopodobniej 2.
- Cykli stymulowanych Clo było 2.
- Cztery monitoringi cyklu.
- Pozytywnych testów ciążowych brak.
14.08. będzie rok odkąd staram się zajść w ciążę. Nie obrażę się za pozytywny test w tym dniu. Byla u mnie przyjaciółka i odczyniłyśmy czary. Poszłyśmy w to samo miejsce, co tuz przed pozytywnym testem z Basią, wypiliśmy to samo i tak samo spędziłyśmy czas. Ciekawe co z tego będzie.
Cycki nie mieszczą mi się w staniku.
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.