Lila2703 Czekamy... 15 sierpnia 2015, 07:21

no i czar wykresu prysł...temperatura spadła, @ zaczyna się ewidentnie pojawiać. Jest mi tak przykro, że aż się poryczałam.Mąż jeszcze śpi, jak wstanie to mu powiem,że lipa i znowu się poryczę pewnie. A już nawet test kupiłam, miałam zrobić jutro rano. Pisać mi się nie chce, tylko płakać.


Wiadomość wyedytowana przez autora 15 sierpnia 2015, 07:22

No i w końcu... Wczoraj pozytywny test owulacyjny, temperaturka pnie się w górę... Już myślałam, że znowu w tym cyklu nic z tego nie będzie, ale teraz nabieram więcej optymizmu, że jednak musi być w końcu lepiej... We wtorek wybieram się na usg i mam nadzieję, że lekarz potwierdzi, że owulacja była :) że to nie cysty czy torbiele się tworzą... W sumie taka nadzieja, radość mieszana troszeczkę ze strachem... zobaczymy... a czy temperaturka się będzie ładnie utrzymywać to też pewnie już później wiedzieć nie będę bo jak potwierdzimy owulację to dupka zacznę brać...

Wczoraj byłam na małej imprezce i wbrew pozorom myślałam, ze może będzie sztywno, ale było super;) koło północy wróciłam i poszłam grzecznie spać ;)


No i już myślałam, że brzuch mnie nie będzie dziś bolał... Ale jednak boli... Mam nadzieję, że ten cykl będzie owocny, bo wtedy będę wiedziała, że znoszę te dolegliwości w słusznej sprawie...


Wiadomość wyedytowana przez autora 15 sierpnia 2015, 10:48

sosenka80 Czekając na... ten dzień... 15 sierpnia 2015, 08:54

Mieszane sobotnio - poranne odczucia ;)

Przebudziłam się przed czwartą na sikacza ale zanim wstałam, uświadomiłam sobie, że po raz kolejny śpię na brzuchu. Całkiem nieświadomie, w nocy przekręcam się na brzuch i przygniatam te moje brzdące. Mam nadzieję, że nie wpływa to na nie źle. Wróciłam z łazienki i poczułam jak zaczęło coś mi się w środku przelewać, bąbelkować i nagle od środka poczułam jakby mnie ktoś tam od środka piórkiem pomiział. Cholera jasna co to było... ale jeśli tak wyglądają pierwsze odczucia ruchów dziecka, to ja na takie smyrania jestem bardzo chętna. ;)

Ale, ale... żeby nie było tak całkiem przyjemnie i miło... potem zaczął się koszmar... śnił mi się pogrzeb, osoby, o której nawet nie myślałam. Nie wiem skąd to i po co... ale jak zwykle mam czarne myśli. Przecież nie byłabym sobą :/

Oczywiście trochę mnie muli od rana... ale to tylko mdłości... więc to i tak sukces... a do tego zgaga mnie pali niemiłosiernie. Ot sobotnie przedpołudnie. Aaaa... i jakoś tak nie za czysto u mnie, trzeba by tu coś ogarnąć :D A może przesadzam...

Nie jestem jakoś przekonana, że coś wyjdzie z tego cyklu a tak bym chciała :( Śluzu płodnego nie zauważyłam ani trochę, był dość wodnisty przez parę dni, ale mało, a rozciągliwego nie wyłapałam w ogóle :( Teraz nerwowo oczekuję, czy temperatura pójdzie w górę. Gdyby nie pozytywny test owulacyjny zwątpiłabym w ten cykl absolutnie, a tak tli się we mnie jeszcze odrobinka nadziei.

Jak już wiele dziewcząt tutaj zauważyło przede mną, najgorsze w staraniach jest wieczne czekanie. Najpierw na dni płodne, potem na potwierdzenie czy była owulacja, a potem na pozytywny test ciążowy. Problem w tym, że ja nie mam w sobie ani krzty cierpliwości, nigdy nie miałam. Jak sobie pomyślę, że teraz muszę jeszcze czekać dwa tygodnie zanim cokolwiek będzie wiadomo, szlag mnie trafia.

Klauka90 Plan idealny 15 sierpnia 2015, 11:19

Dziewczyny czy śluz trzeba sobie badać o tej samej godzinie codziennie? Serduszkowaliśmy z Mężem w nocy tak około 2 i rano jak sobie sprawdzałam to niby mam przeźroczysty ale nie ciągnący ani nic i nie wiem czy to nie z tego serduszkowania dlatego się wstrzymuje z oznaczaniem i sprawdzę jeszcze wieczorem.
A @ dalej ani śladu jedynie co to trądzik,ale jak już gdzieś tam napisałam bardziej zawsze że @ będzie dawały mi znać piersi,a tu nic..czekam..nie wiem ile jeszcze wytrzymam...mam wizytę o gin 28.08.15 i wolałabym nie być z okresem tylko mieć możliwość się zbadania jak już się wybieram,bo ja i wizyta u lekarza to ciężka sprawa drugi raz tak szybko się nie umówię :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 15 sierpnia 2015, 11:21

Wiem,że ta wredna małpa przyjdzie jutro, albo pojutrze, ale już nie płaczę, ale jest mi cholernie smutno.Ciekawe ile jeszcze niepowodzeń zniosę zanim wyląduje w zakładzie psychiatrycznym. Z moja psychiką nie jest najlepiej, chyba mam lekką depresje. Próbuję się temu nie poddawać, ale czasem nie chce mi się wstawać z łózka. Może dam jeszcze radę póki w moim sercu tli się jeszcze nadzieja. Od następnego cyklu nowy lekarz, mam nadzieję bardziej kompetentny, może coś ruszy do przodu. Niestety zawiodłam się na tym poprzednim, chociaż uważałam go za dobrego lekarza. Owszem kazał mi zrobić badania hormonalne, ale nic nie wspominał o progesteronie. Zrobiłam go w 20 dc na własną rękę i wynik 8,84 troszkę mnie podłamał. Z tego co czytałam jest niski i pewnie jakbym jakimś cudem nawet zaszła w ciążę, to pewnie i tak bym jej nie utrzymała. Mam nadzieję, że ten nowy lekarz coś na to zaradzi i może skieruje mnie jeszcze na jakieś ważne badania, które coś wyjaśnią. Już nie mogę doczekać się pierwszej wizyty, tym teraz żyję.

triste Hope 15 sierpnia 2015, 12:35

- chleb żytni, masło, serek śmietankowy, szynka, żółty ser, zielony ogórek
- duży kubek kefiru
- chrupki kukurydziane
- brokuły
- 6szt pierogów z mięsem posypane żółtym serem, kechup
- sok pomarańczowy
- 1/2 sznycla z kurczaka z grilla elektr., kiełbaska z grilla elektr, sałatka: rzodkiewka, pomidor, sałata, papryka


Wiadomość wyedytowana przez autora 16 sierpnia 2015, 11:40

sosenka80 Czekając na... ten dzień... 15 sierpnia 2015, 15:09

Sobotnich rozmyślań cd.

Gdyby nie to, że przeczytałam o tym w innym pamiętniku nigdy bym na to nie wpadła. Ale jestem rozgarnięta...

Od momentu gdy tylko dowiedziałam się, że jestem w ciąży nie brałam żadnych leków, czytałam wszystkie ulotki. Do czasu aż zgubiła mnie rutyna... kilka razy posmarowałam się maścią, której niejednokrotnie używałam przed ciążą. Aż do dziś kiedy przeczytałam na ulotce Clotrimazolum, nie stosować w I trymestrze ciąży, w II i III za zgodą lekarza. A ja smarowałam sobie moje przebarwienia na szyi, plecach. No i teraz mam za swoje... nie użyłam tego dużo, bo zaczęłam stosować z nowej tubki, ale jednak. Czy nie zaszkodziłam dzieciom... nie wiem. Pocieszam się tylko tym, że na ulotce od czopków też jest napisane nie stosować w czasie ciąży, nie przeprowadzono dokładnych badań, a lekarze stosują, w szpitalu dają pacjentkom. Moja też mi przepisała. Nie chcę popadać w panikę ale mam nauczkę na przyszłość.

Gdyby coś, ktoś na ten temat wiedział możecie się ze mną podzielić... i życzyć mi w przyszłości więcej rozwagi :|

Ewela0313 lottery ticket 15 sierpnia 2015, 16:42

Glowa jakos moja pracuje na zwolnionych obrotach
Myla mi sie dni i tygodnie !!
Ciekawe dlaczego ??
W domu Armagedon,dostalam eksmisje, robia podlogi.
Wczorajsza walka z akwarium zakonczona sukcesem, rybki w " hotelu " Korale okupuja kuchnie :), a ja nie mam miejsca nawet na sniadanie :) jednak akwarium wyniesione. Troche przeraza budowanie go na nowo. Jestem taka niezgrabna teraz a malzonek, no coz - nerwus. Jak mu cos nie wychodzi to mu lepiej nie wchodzic w droge ;) Klejenie kamieni w akwarium nie nalezy do przyjemnosci, tym bardziej , ze rosna juz na nich korale i trzeba byc ostroznym, no ale kiedys w koncu trzeba bylo zrobic podloge i to jest ten czas. Z drugiej strony, tak sie zastanawiam, dlaczego ludzie sa tacy masochisci i dlaczego remonty zostawia sie na ostatek. Czytalam kilka pamietnikow i nie tylko my przechodzimy przez remonty na krotko przed urodzeniem dzidziola. CZy kobita to sie malo nameczy ,szczegolnie juz w zaawansowanej ciazy i noszeniem brzucha ? ;) Jakby nie mozna tego zrobic wczesniej , prawda??
Fakt , musze przyznac,ze nasza lazienke malzonek zrobil miesiac przed moja ciaza, no ale reszta?
No ale nic, nie narzekam , bo biedak ledwo zyje. Wczoraj do polnocy zrywal i tu UWAGA !!! ze SZWAGREM!!!! stary parkiet, zeby dzis mogli ludzie ukladac nowy.
w nastepny chyba czawrtek gora i bedzie gotowe wszystko do sprzatania :)
Zdjecie brzucha zrobione troche za wczesnie, ale kurcze jakie zmainy!!! jaki on duuuzy !!!
a9daa0a1a3071689med.jpg


Wiadomość wyedytowana przez autora 15 sierpnia 2015, 16:43

Moja tempka nie pozostawia zludzen. Jest tragiczna. Robi co chce.

nioka Nadzieja umiera ostatnia ;) 15 sierpnia 2015, 17:02

Miałam nie doszukiwać się żadnych objaw ciąży, ale no nie mogę, nie mogę. Sutki są bardzo wrażliwe, jutro powinna być @. Nigdy nie miałam tak żeby przed @ były jakieś bardziej czułe a teraz proszę... Jeśli jutro nie przyjdzie to lecę do apteki i pojutrze testowanie, ojj oby nie przyszła ;)

No i po wczasach :) Wybyczyłam się prawie tydzień nad naszym pięknym polskim morzem :) Chyba nie ma dla mnie nic piękniejszego :D A dzisiaj znowu wróciłam do rzeczywistości + 40 stopni w słońcu, a u mnie na poddaszu chyba jeszcze gorzej bo duchota straszna do tego.
Chyba znowu przedobrzyłam, ból krocza coraz silniejszy, momentami nie daje rady chodzić tak mnie boli :(
Czy to normalne już na tym etapie?
Wizytę u doktorka mam pod koniec sierpnia, mam nadzieję, że wszystko w porządku bo mała ''faluje'' mi w brzuszku jak szalona :)

Ostatnie nasze wakacje w dwójkę, teraz tylko odliczamy dni do naszego spotkania z Hanią <3 <3 <3


Wiadomość wyedytowana przez autora 15 lutego 2016, 17:59

muminka83 My 15 sierpnia 2015, 17:08

Tak sobie myślę że czasem sama nie potrzebnie się nakręcam.
Przecież doskonale wiem że nie jestem w stanie nic więcej zrobić. Mogę jedynie spróbować.
Postanowiłam wczoraj cieszyć się ciążą.
Chodzić codziennie na spacery przynajmniej 30 minut dziennie. Postanowiłam codziennie posiedzieć w parku i cieszyć się ostatnimi dniami lata potem jesieni.

Wiem że każdego dnia jest lepiej. Teraz ryzyko to 11% ale to tylko statystyki.
Wiem że już będzie dobrze i że w marcu powitam mojego szkraba na świecie,

Koniec zamartwiania. Zamartwiać się chce w momencie problemu.
Teraz jedynym moim problemem ma być by jak najwięcej odpoczywać a jak najmniej się stresować.

Tak więc witam po szczęśliwej stronie mocy!!!

mega szczęśliwa.

coliberek Działania..działania... 15 sierpnia 2015, 17:23

Leżę leżę. :)

Nie rozumiem jak to moze być, że każdy gin mi mówi, ze siedzieć też mogę... Jakoś w to nie wierzę. Posiedziałam 2h przy pracy i hop znowu do łózka. Jak to...siedząc przeciez tak samo wszystko tam sie uciska na biedną szyjkę...Po prostu nie rozumiem filozofii że siedzieć i leżeć a jak najmniej chodzić. :/

Wywlokłam więc stary laptop z szafy (na odzień pracuję na stacjonarnym duuużym kompie) i go właśnie przeinstalowałam na leżąco. Jest świeżutki i chodzi na tyle szybko ile może. Zrobiłam mu z torby podręcznej stoliczek, bo przecież absolutnie nie będę go trzymała na na brzuchu!!! - poduchy pod głowę i plecy, Minionki w brzuszku rozłożone w pozycji horyzontalnej i będę się przyzwyczajać do pracy na leżąco.

MUSZĘ WYTRZYMAĆ. I wytrzymam!!

Tzn..no najpierw tylko musimy dojechac do tej Danii . Ale w sumie z nogami do góry na rozłożonym siedzeniu ...poezja.Z kotem wrzeszczącym tuż nad głową. Hihi bedzie super. Byle już stad wyjechać. Mam wrażenie, ze może to mieszkanie ma jakąś złą energię. No ale jeszcze tydzień i 2 dni. :P I jedziemy.

A najpierw to w ogóle cierpliwie doczekać do wtorkowej popołudniowej kontroli.

BŁAGAM BŁAGAM BŁAGAM .... BŁAGAMY BOGA i wszelką opatrzność, żeby wszystko było dobrze, żeby pessar się trzymał jak należy i dzielnie sprawił swoje zadanie.

Ja cały czas myślę pozytywnie, zeby maluszki sie nie bały ale też mówię do Nich żeby śmigały na górę a nie naciskały na dziurkę. Żadnego światła! Nie przez najbliższe 3 miesiące!!! :*

Mąż natomiast panikuje strasznie i nawet torby mi nie pozwala nosić. hihi zaczyna mi się to podobać. :P No oczywiście żartuję. Wolałabym żeby nie było takiej konieczności. Wolałabym bez komplikacji i żeby wszystko było dobrze.. No ale taki już mamy urok. Że zawsze do celu zmierzamy po wyboistej drodze. Nie ma sprawy. Jesteśmy zaprawieni. :)

Będzie dobrze!!!

39+5
2 dni do terminu

Czyżby?
Wczoraj na wizycie ginekolog delikatnie wymasował mi szyjkę macicy. Według niego, jeśli organizm jest gotowy do porodu ten nawet niezbyt silny masaż powinien coś rozkręcić. Następnie udaliśmy się z mężem na długie, 2.5 h zakupy. W planach miałam jeszcze sex ale mąż coś zaczął przebąkiwać, że przecież Natalka ma tam bardzo nisko główkę itp - chyba standardowe gadanie więc mu odpuściłam chociaż trochę foszek ;) Około 4 nad ranem zaczął mnie boleć dół brzucha jak na @, pojawił się ból krzyża, kłucie w szyjce, moje skurcze przepowiadacze były zdecydowanie silniejsze (ale raczej niebolesne, po prostu bardzo mocne spinanie macicy) a Natalka szalała w brzuchu. Poza tym wizyta w wc, lekkie mdłości i jakiś bliżej nieokreślony niepokój. Dzisiaj przez pół dnia była cisza. Wybraliśmy się na dłuższy spacer po parku, wszelkie schody zaliczyłam, lody zjadłam (cukier 90 :) ), kawę wypiłam i po kilku godzinach powtórka z nocnej rozrywki :)

Przyznam, że zaczyna się robić ciekawie :) Czuję, że coś się powolutku rozkręca. Chociaż jak tak leżałam w nocy nie mogąc zasnąć, obleciał mnie strach - wiem, że to jeszcze nie "to" ale kurcze, skąd mam wiedzieć kiedy jechać do szpitala? Wiem, wiem regularne skurcze co 5 minut bla bla. Tyle teoria...
Te kłucia w szyjce i ruchy Natalki (jakby ją chciała głową rozwalić i wyjść ;) ) powodowały, że momentami czułam się jakby zaraz miały się polać ze mnie wody. No i taką opcję szczerze mówiąc bym wolała - wtedy przynajmniej wiem, że z moim GBSem muszę raczej szybciej kierować się do szpitala.

Z kilku powodów chciałabym (ha ha - ja to mogę sobie chcieć!) urodzić dzisiaj
- mój ginekolog ma dzisiaj dyżur i chyba wszystkie się zgodzimy, że rodzić ze swoim lekarzem byłoby super komfortowo.
- na wizycie dostałam skierowanie do szpitala - na poniedziałek. Wołałabym uniknąć indukcji chociaż ostatnie wydarzenia dają mi niewielką nadzieję, że nawet jeśli do niej dojdzie to może chociaż potoczy się szybciej? wydaje mi się, że mój organizm (przynajmniej częściowo) jest już przygotowany do porodu i czeka na ten tajemniczy, ostateczny sygnał, że to "już"

Jak by nie było, jeszcze dziś zmolestuję męża, nie ma to tamto, dziecku potrzebna jest pomoc, którą tylko on może zapewnić ;) Mam nadzieję, że to coś da :) Więc w planach na dzisiaj jeszcze jeden dłuższy, wieczorny spacer i sex.

No i ... jakoś się boję :D To już tak blisko!

Terraska Czekamy na pisklaczka :) 15 sierpnia 2015, 20:11

Prosze bardzo, zaraz zamieszcze przepis na soljanke. Dla tych z Was, ktore nie mialy okazji jeszcze sprobowac - wyglada ona tak:

soljanka.jpg

Najprosciej mowiac - soljanka to taka rosyjska zupa-smietnik, cos a la nasz bigos. Kazdy robi ja inaczej. Co wiecej, za kazdym razem przepis nawet u tej samej osoby troche sie rozni. Najistotniejsze w niej sa: cos kwasno-slonego (ogorki, kapary, cytryna...) i mieso. Im bardziej roznorodne mieso, tym lepiej dla zupy. Najlepiej dodac cos wedzonego, nada to ciekawego smaczku. Poza tym soljanka jest perfekcyjnym sposobem na pozbycie sie resztek miesnych z tygodnia: niedojedzonych pieczeni, pieczonego schabu, szynek, kielbasek, salami... :) Podam Wam proporcje mojej ostatniej zupy, ale zaznaczam, ze tak jak nasz bigos - skladniki mozna zmieniac dosc elastycznie :) Jesli lubicie kwaskowe smaczki - polecam! :)

Moja soljanke (ilosc - solidny gar, ktory starcza na obiady i kolacje na 3 dni dla dwoch osob) przygotowalam z:
- 200 g wolowiny w kawalku
- 100 g boczku (uzylam pancetty wloskiej)
- 100 g wedzonego kurczaka
- dwoch kielbasek, najlepsze sa wedzone typu jalowcowa - ale kazda sie nada (w wersjach kupnych najczesciej spotkacie parowki)
- resztek z lodowki (po kilka plasterkow salami, szynka, chorizo)
- 1-2 srednich cebuli
- 300 g ogorkow kiszonych (do tego dodalam 2 korniszony, ktore trzymalam niedojedzone w lodowce oraz kilka oliwek)
- pol malego sloiczka kaparow w zalewie
- 3-4 lyzek passaty pomidorowej (moze byc koncentrat - wtedy mniej, albo pomidory sparzone z puszki - pol puszki)
- kilku plastrow cytryny
- po lyzeczce kwasnej smietany na porcje
- liscia laurowego, soli, pieprzu w ziarnach, odrobiny papryki slodkiej i ostrej

Przygotowanie:
Przesmazam na mocnym ogniu pokrojona w male kawaleczki wolowine - tak, by mieso sie scielo - ale w srodku bylo soczyste. Wrzucam do gara z woda (czesc osob uzywa rosolu, dla mnie wersja na wodzie jest wystarczajaco tlusta) i odrobina soli (nie przesadzac z sola - ogorki i kapary maja jej w sobie dosc duzo). Przesmazam boczek do wytopienia sie tluszczu. Dorzucam do gara. Kroje w kawalki reszte wedlin i mies - przesmazam na tej samej patelni - dorzucam do gara. Na patelnie wrzucam cebule - przesmazam - dodaje pokrojone ogorki, kapary, oliwki - dorzucam do gara razem z pozostalym tluszczem przesiaknietym aromatem mies i warzyw. Dolewam szklanke lub dwie soku spod kiszonych ogorow (zalezy jak bardzo slone). Dorzucam przyprawy. Na koniec dodaje passate pomidorowa. Gotuje przez kolejne 15 minut. Na koniec sprawdzam, czy smak jest wystarczajaco kwaskowy - jesli trzeba - dodaje soku z cytryny lub wody spod ogorkow / sole / przyprawiam wieksza iloscia pieprzu lub papryki.
Podawac koniecznie z plasterkiem cytryny i lyzeczka kwasnej smietany :) Smacznego!

Ogladalismy dom - i powiem Wam, ze nieoczekiwanie mi sie podobal. :) 25 minut autobusem od centrum miasta, w ladnej okolicy. Dom byl zadbany i ciekawie urzadzony. Wybudowany w latach 70 - ale dach, fasada, lazienka, kuchnia, okna z podwojnymi szybami, dwa garaze z centralnym podnosnikiem - wszystko odnowione w latach 2003 - 2009. Minus: ogrodek bardzo maly (1 ar), na strone polnocna i od duzej drogi (co jest wielkim minusem dla mojego S - on nawet spi z zatyczkami do uszu...). Nie doszlismy w tej kwestii do porozumienia - dla S bylo zbyt glosno przy ruchliwej drodze, powiedzial, ze nie po to kupuje dom z ogrodem, by sie przekrzykiwac siedzac przed domem. Zatem go nie kupimy... A szkoda :( W srode kolejna wizyta, ech, kiedy sie to wreszcie skonczy... Dzis odkrylam, ze najwiekszy nasz problem polega na tym, ze ja chce kupic cos zupelnie w porzadku (cos a la ten domek ktory dzis widzielismy) w niskiej (lub, jak mowie ja: rozsadnej) cenie, a S preferuje wziac wiekszy kredyt - ale za to kupic piekny dom z ogrodem - taki juz na cale zycie... Ech ech ech...


Wiadomość wyedytowana przez autora 15 sierpnia 2015, 20:13

Dawno mnie tu nie bylo ale jestem na urlopie. Pewnie napisalabym po urlopie ale nie mam sie komu wygadac. Ten miesiac mial byc nasz do staran a tu jednak jest inaczej. Przedwczoraj bylo <3 i mialy byc do jutra... Niestety, wczoraj na wieczor spotkal sie z kumplem, ktory akurat tez wzial nocleg tam gdzie my a dzisiaj swietowali urodziny mojego taty - tak wiec <3 brak... Nie jest zlym facetem ale ten alkohol... Czasami brak mi prawdziwej milosci, spontanicznosci, wariaci... I nie chodzi mi o lozko...

Ech wygadalam sie bo troche wypilam :-( mam dola, wypije jeszcze troszke i pojde spac bo i tak moje marzenia legly w gruzach - tak przynajmniej czuje...
P.S i przepraszam za jakies bledy ale % robia swoje...

Klauka90 Plan idealny 15 sierpnia 2015, 22:06

Jakie są naturalne sposoby zwiększania śluzu płodnego?

Jest kilka domowych sposobów, które możesz wypróbować, aby zwiększyć produkcję śluzu płodnego w organizmie.

pij dużo wody – odwodnienie nie sprzyja produkcji śluzu w organizmie. Postaraj się wypijać około 8 szklanek wody dziennie, obniżysz w ten sposób zasadowość śluzu.

zażywaj witaminę B6, 50 mg doustnie raz dziennie przez cały cykl.

jedz dużo marchewki – jest ona bogata w beta karoten i witaminę A, które mogą pozytywnie wpłynąć na zwiększenie ilości i jakości śluzu szyjkowego.

pij napar z siemienia lnianego, niektórzy wierzą, że zwiększa on produkcję śluzu płodnego.

zażywaj olej z wiesiołka (tylko do czasu wystąpienia owulacji), może on pomóc w zwiększeniu śluzu płodnego.

Bylam wczoraj na pobraniu krwi. Dzisiaj maja dzwonic z wynikami. Dowiem sie rowniez co dalej.Bo mozliwe,ze jest za wczesnie na usg.
W dalszym ciagu nie dociera do mnie ta wspaniala informacja☺
Po powroci do domu z badan zauwazylam piekny bukiet na stole. Moj maz jest kochany☺

Mam nadzieje,ze nie pospieszylam sie z przejsciem na fioletowa strone.
Ovu wyliczyl mi 6 tydzien (na podstawie ostatniej owulacji). Zobaczymy co wyjdzie lekarzowi.


Wiadomość wyedytowana przez autora 16 sierpnia 2015, 09:09

Adin Czekając na Twój uśmiech.. 17 sierpnia 2015, 18:53

Jesli mozna byc bardzo NIE w ciazy to ja wlasnie w tym stanie jestem :-(

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)