Maleństwo rośnie, to już 9 tydzień. Jesteśmy szczęśliwi a jednocześnie zaniepokojeni. Wszystkim a głównie zdrowiem i finansami. Czy damy radę? Nie mam pojęcia, ale trzeba wierzyć, że będzie dobrze. I nie stresować się, żeby fasolka nie czuła niepokoju 
Majówka w pełni,odpoczywamy sobie na łonie rodzinnym:) Dziś wybrałam się z mamą załatwić kilka spraw ( oczywiście wróciłam do domu z ubrankami dla Natalki,bo nie mogłam wyjść ze sklepu jak je zobaczyłam i ta cena okazyjna...
Spotkałam dwie koleżanki - jedną z pracy, drugą z rodzinnego osiedla, nie widziałyśmy się dość długo. Obie były zaskoczone tym, jak ładnie, dobrze wyglądam , a jeszcze bardziej zdziwiło je, gdy dowiedziały się że noszę dziewczynkę....czy ludzie serio myślą,że na dziewuszkę matka brzydnie????
Hmmm, dziwne wzielam pierwsza tabletke Clomifenu i po godzinie skonczyl mi sie okres i przestalo mnie bolec, troche boli ale jest OK. Nie zauwazylam takiej zaleznosci w pierwszym cyklu stymulowanym, ale tez wzeilam pierwsza tabletke o 21 i poszlam spac. W faktach na tvn byla krotka informacja o ciazach mnogich....tyle szczescia naraz...ze nawet sobie tego nie moge wyobreazic.
Moja lekarka z centrum leczenia nieplodnosci powiedziala ze nie zezwala na starania sie przy 3 pecherzykach, ale jak zobaczy w tym cyklu 3 to i tak bedziemy probowac...marzy nam sie 3 dzieci, niekoniecznie naraz, ale kto nie ryzykuje ten nie pije szampana 
Wiadomość wyedytowana przez autora 2 maja 2013, 18:39
26 dzień cyklu
Silny ból w podbrzuszu w nocy wyrwał mnie ze snu. Zaczyna się jakby od strony krzyża lub niżej i rozrywa do przodu i do góry
nie mogę się wtedy ruszyć bo boję się, że się nasili. Leżę i czekam aż w końcu usypiam (trwa pewnie ok 10 min nie więcej).
Boję się trochę bo taki sam ból miałam w przedostatnim cyklu, a jak widać był on bezowocny i zastanawiam się czy nie ma tu jakiegoś powiązania? Przed rozpoczęciem starań nic takiego nie miało miejsca.
Cieszę się, że robię wykresy i wszystkie anomalie mojego ciała mam zanotowane przynajmniej będę mogła przedstawić je czarno na białym specjaliście jeżeli będzie taka potrzeba (mam jednak WIELKĄ nadzieję, że nie bedzie to konieczne)
@ - środa (jeszcze 6 dni)
jak @ nie przyjdzie - test - sobota, niedziela (9-10 dni)
CZEKAMY........
Na jutro życzę sobie temperaturę 36,9 lub 36,95 ale wiem, że wyjdzie całkiem odwrotnie...już miałam test w ręku ale odpuściłam, to był peppino za 7,99 i miał wykrywalność 20 a nie 5...droższy i mniej czuły kiepska by to była inwestycja. A tak poczekam spokojnie na @...5.05. pierwsza luteina ląduje pod moim jęzorem...a co! Chyba, że poczekam na @ jak w pierwszym cyklu od października do stycznia;-)
Z całych sił pragnę wierzyć że mam jeszcze szanse aby w tym miesiącu cieszyć się z fasolki. Ale wszystko pokazuje i odbiera nadzieje. Tempka niska, krochy, pobolewanie miesiączkowe.
Czy powinnam się jeszcze łudzić?
Do tego ta pogoda pada, pada, pada i zimno. Co to za majówka?????
Witajcie dziewczyny :)jaka u Was pogoda? u mnie pochmurno i zimo brr...
za 6 dni mam wizytę w Poznaniu tak się boję
ciekawe czy a usg 3d lekarz może stwierdzić już płeć dziecka prawdopodobnie będzie to 11 tydzień.
17 dzień cyklu, 3 tabletka Progesteronu łyknięta 
no i zobaczymy co to będzie. Bardzo, bardzo podoba mi się moje podejście do tematu w tym cyklu. Owszem są starania w określonym czasie, jest kupa śmiechu z takiego przytulania na komendę "gotowi do startu, start" ale jak na razie ani nie nastawiam się na tak ani nie nastawiam się na nie. W głębi ducha chyba czuję się jakoś pewniej z tym całym harmonogramem tabletek, ale też jestem gotowa na bezowocne zakończenie cyklu.
Czytałam, że zwykle w 3 pierwszych miesiącach z tabletkami znacznemu procentowi par się udaje. Jeżeli się nie uda w dwóch pierwszych, to pewnie już mniej wyluzowana będę w 3cim cyklu ale pogoda zaczyna sprzyjać nastrojowi, słoneczko grzeje, niebo aż lśni błękitem w promieniach słońca więc może nie będzie tak źle.
Jedyne co mi dokucza to ogólne rozleniwienie, ale to chyba jednak tak na mnie wpływa ten progesteron.
No ale trzeba się skoncentrować na pracy wtedy nie będzie czasu na upierdlistwo myślowe.
zaczęłam dzisiaj pić zioła
mieszanka nr 1 Ojca Sroki
dostałam je od kuzynki która je piła, zaszła w ciaże i jej zostały więc mi je dała
więc je dokończę 
Dziś pogoda daje wiele do życzenia jestem już zmęczona tą pogodą i siedzeniem w domku. Męczą mnie mdłości i metaliczny smak w ustach jednym słowem nie czuję się najlepiej. Odliczam dni do wizyty u ginekologa a z drugiej strony jestem pełna obaw. Kochane jak myślicie czy mogę zafarbować włosy teraz będąc na początku ciąży bo nie mogę już patrzeć na siebie w lustrze
. Właśnie wzięłam ciepłą kąpiel i położyłam się do łóżka bo tak nie najlepiej ze mną dziś. Wejdę sobie na forum lubię sobie tam poczytać o ciąży w pierwszym trymestrze
.
hmm tak sobie myślę że ja to chyba nigdy nie zobaczę 2 kresek na teście
że nigdy nie będę miała swojego dzidziusia...
że nigdy nie pójdę na usg i nigdy mąż nie będzie mógł pogadać do mojego brzuszka...
nie mam nacisku nie stresuję się, ale czasem mam właśnie takie chwilę zwątpienia i wtedy pytam za co....dlaczego....
dlaczego jedni mają tę radość a inni nie?
dziś piłam te ziółka i do nich mówiłam, bo podobno trzeba pić je z wiarą, a więc mówiłam do nich
"ziółka wierzę w Was, jesteście moją ostatnią nadzieją" kazałam też moojemu M do nich pogadać to się zaśmiał ale powiedział że wierzy...
ja wierze w nie, to już ostatnia rzecz w jaką wierzę...
jakieś 3 dni temu czy dwa śniło mi się że zobaczyłam plamienia u siebie i że to oznaczało że jestem w ciąży.... i cieszyłam się bo to oznaczało w tym śnie implantację
człowiek tym tak żyję, marzy i wierzy......
i nie wierzę w słowa nie myśl o tym... nie można nie myśleć jeśli się marzy... jesli się pragnie.... to tak jak by mi wyjechał mąż a ktoś by mi powiedział nie myśl to szybciej wróci.... nie można nie myśleć, jesli dziewczyny z ovu zachodzą a mierzą temperaturę i myślą o tym to znaczy że się udaje myśląc.... więc wierze
wierzę w Was ziółka, wierze w ten majowy piękny czas i cały czas letni a jesli nie uda się do sierpnia to będzie już rok
to już chyba wtedy nie uwierzę 
jestem głodna dziś bardzo, ta pogoda na mnie działa tak ponuro jest, tylko szukam co by zjeść
majówke mamy cudną, cały czas pada 
Jak słowa piosenki: "kocham Cię najbardziej na świecie", wiec przyjdź już do mnie moje maleństwo.
Zdcydowaliśmy się na wizytę w specjalistycznej klinice, badania sprawdzone, niby wszystko w porządku, kolejne badania przed nami. Strach, nerwy, stres, bezsilność...
Oczekiwania, niewielkie nadzieje, ale jednak są.
Maciuś 2 lata 3mce Mateusz 6,5 m-cy waga 8kg 4 ząbki
Jest już dużo lepiej 
Tak więc przyszłe mamy i świeżo upieczone mamy pamiętajcie że po pół roku jest już z górki 😁
Karmię piersią i nie będę odstawiać. Jednak dobrze nam idzie, już nie ma wrzasków przy cycku, a już rozszerzamy dietę więc zaraz będzie coraz mniej KP. Karmiłam już na plaży, na placu zabaw, w restauracji, na wyjeździe w domku, w aucie...
Nie ukrywam że najwygodniej na leżąco ale jest ok. Karmienie trwa krótko ok 5 minut. Po roku finito.
Noce bywały już całkiem fajne niektóre, tylko 2-3 razy cycek. Teraz znowu zęby ida i mieliśmy covid więc noce były złe. Ledwo żyłam a musiałam bujać Młodego.
Wyszły jedynki górne i widzę że zaraz prawa dwójka górna też wyjdzie. Szybko.
Mateusz ćwiczy pozycję czworacza. Buja się na czworakach cały czas. Niedługo pewnie będzie czworakował 😍
Gada baba mama. Oczywiście nieświadomie. Gaworzy.
Drzemki są 3 ale przez te zęby szybko się budzi. Albo przez intensywnym rozwój. Ostatnio jak się budzi to nie płacze (więc nie słyszę a jestem na parterze) tylko bawi się, kręci, pelza do tyłu a że śpi na moim łóżku to dwa razy spadł 😢 ale wszystko ok. Teraz robię barykadę. Muszę kupić bok do łóżka. Usypiam na piersi albo w wózku.
Rd idzie ok. Je super kawałki, żuje, połyka. Pięknie trafia do buzi. Jestem w szoku. Maciek nie umiał jeść kawałków. Łyżeczke mi wyrywa jak je owsianke. A więc jemy na dwie łyżeczki. Napelniam i mu daje. Czasami uda mi się że otworzy mi buzię ale z reguły zaciska i chce sam. Wodę uwielbia. Pije i z doidy i z b box.
A więc Mati super. Najgorzej spanie u niego.
Maciuś łobuz bez zmian. Jest już odpieluchowany. Gada dalej słabo ale zwierzątka wszystkie nasladuje i podstawowe słowa powie.
Byliśmy na domkach ze znajomymi w weekend. Było dużo dzieci. Maciuś jest super samodzielny na wyjazdach. Jest bez obslugowy. Bawi się z dziećmi, dobrze jje. Mateusz też się spisał. Trochę się budzil trzeba było pobujać ale okej. Już nawet lepiej jeździ w aucie, potrafi zasnąć.
Teraz w długi weekend były urodziny męża. Zaprosił ponad 20 osób.. Cześć nocowała z dziećmi. Ale się umeczylam. Posprzątac chałupę przed i po masakra, pościele poprac, ręczniki, było bardzo brudno ale ogólnie fajnie. Mąż wynajął banie. Mamy trampoline, zjeżdżanie, huśtawkę- dzieci się bawiły. Dzieci spały ze mną a mąż oddzielnie. Ale maciuś w nocy się obudzil i zrobił mi awanturę że chce do taty. Obudził Mateusza. Zanioslam go do męża i Mateusz płakał to włączyłam Maćkowi bajkę aby zasnął a ja poszłam usypać mateusza. Maciek nie mógł zasnąć, dopiero ok 3 w nocy zasnął. Masakra.... Myślałam że obudzi mi gości tak się darł. Nie mówiąc że ja też niewyspana...
Jeju już koniec wakacji 🙈 jak ten czas leci, szok.
Cieszę się że drugie półrocze Mateusza przed nami. Teraz będzie już tylko z górki!
Wiadomość wyedytowana przez autora 17 sierpnia 2022, 17:01
Skarbie drogi mój,jesteśmy już razem 8 lat.Dziękuję za wszystko
;*
No i mamy już (albo dopiero) 5:20.Jeszcze nie szłam w ogóle spać.Po 2 wyłączyłam kompa,zjadłam coś i poszłam się wykąpać.Ale potem zaczęłam sprzątać po imprezie (obchodziliśmy ósmą rocznicę)Ogarnęłam pokój i kuchnię,nawet niedawno pranie wstawiłam
Jeszcze tylko brakuje aby przelecieć mieszkanie odkurzaczem i zrobić zakupy i już mam po robocie
Mąż z jego siostrzeńcem śpią od dobrych 8 godzin he.Muszę się teraz trzymać,bo o 15-stej idziemy na nasz Zamek Pokrzyżacki na imprezę.Będą pokazy walk średniowiecznych,zdjęcia z II wojny światowej w 3D itp a dalej to kto wie.Może się zdrzemnę przed wyjściem...
Od samego rana słonko zagląda przez okno .SUPER może chociaż koniec tego długiego majowego weekendu będzie pogodna. W moim małżeństwie też świeci słońce. Po ślubie prawie 9 lat . Wzloty i upadki, niektóre takie całkiem bolesne. Nie sądziłam ,że jeszcze może być tak dobrze. Były w naszym życiu takie momenty,że nie widzieliśmy dla siebie szansy. Nie warto się jednak poddawać. Wydaje mi się ,że większość par przezywa kryzys ale zbyt szybko spisują się na straty.Zapomniałam, że było źle. Nam się udało a nie sądziłam ,że będę tak zakochana w mężu...
Przełomowy moment laparoskopia podczas której usunięto mi mięśniaka, guzy jajnika prawego, ogniska endometriozy, uwolniono zrosty, i pobrano wycinek z lewego jajnika do badania. Wyniki badań histopatologicznych za trzy tygodnie.
No i tak zakupy drobne zrobiłam domek troszkę ogarnięty ,a ja teraz odpoczywam na kanapie. Dziś cały dzień spędzam z rodzicami i z moim synem mąż po pracy jedzie do teściowej pomóc przy naprawie auta więc cały dzień odpoczywam. Zastanawiam się co tu na obiad zrobić i mam ogromną ochotę na młode ziemniaki z jajkiem sadzonym i maślanką dawno tego nie jadłam , a dziś gdzieś mam mega ochotę
. Póki co siły brak ale może po krótkiej drzemce będzie lepiej. 
Ale mam dziś zachcianki jadę do sklepu chyba loda mi się chce i arbuza w sumie winogron też bym zjadła masakra
zaczyna się 
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.