Niestety nadal czekam na pomoc Agaty w sprawie termińu to tej ostopatki. Ona chyba o nas zapomniala
A tymczasem Julian nam sie rozchorowal
W Piatek na wieczor dostal goraczki, myslalam ze przez zeby bo wychodza mu dwa na raz ( dolna i gorna jedynka) ale w nocy zaczol brzydko charczec i pokaslywac a w sobote rozkatarzyl sie na dobre. Z tym ze ten katar zlatuje mu bardziej do srodka przez to sie krztusi i placze. Brak apetytu i goraczka po 39,9 stopni. Bylismy z nim dzisiaj w lekarza. Ma zaczerwienione gardlo i poczatki zapalenia uszow. Dostal antybiotyk ale poki co dalismy mu dobiero dwie dawki wiec jeszcze poprawy nie ma a za to strasznie mi sie poci. Praktycznie co godzine musialam go przebierac. Teraz biedactwo moje spi ale cos czuje ze nocka lekka nie bedzie bo przez to krztuszenie juz dwa razy mi sie z placzem wybudzal
We wtorek mamy jechac do naszego lekarza do kontroli ( dzisiaj bylismy w klinice co przyjmuje tylko w niedziele) to jeszcze raz pogadamy z nim na temat rozwoju Julianka.
Na sobote mamy zaplanowana mala uroczystosc u Kozankow z okazji pojscia do pierwszej klasy ich synka Cornela.Tuutaj w de pierwszy dzien szkoly bardzo uroczyscie sie swietuje a w niedziele chcielismy sobie zrobic wycieczke z Ania i jej rodzinka do parku dinozaurow gdyz Maximilian zaczol sie nimi bardzo interesowac ale teraz jak Julian chory to nie wiem czynam to wypali 
Czeka nas batalia z telekmem i chyba bez adwokata sie nie odbedzie
Moj tesc mial u nich telefon kmorkowy na rachunek ale ten rachunek oplacal Arek bo tesc wziol go na siebie ale Arek z niego korzystal. Tesc zmarl ale telefon nadal oplacalismy i dopiero w lutym tego roku Arek zrezygnowal z niego. Bez problemow dostalismy potwierdzenie zamkniecia rachunku i niby wszystko bylo ok ale oni nadal pobierali nam z konta kase ( 80 euro miesiecznie) . Kotek sie dopiero teraz dopatrzyl wiec dzwoni do nich z pytaniem co jest grane. Okazalo sie ze oni nic nie wiedza o tym bo nie maja zadnych papierow ze zrezygnowalismy z ich uslug. Arek mowi ze my mamy wiec powiedziano nam zebysmy przeslali im kopie to oni zwroca nam kase. No wiec kotek tak zrobil a ci napisali nam ze na podstawie tego domumentu zgadzaja sie na zamkniecie rachunku ( kurde przeciez on juz jest zamkniety :twisted: ) z tym ze musimy jeszcze zaplacic za sierpien. My sie z tym nie zgadzamy bo przeciez rachunek zamknelismy w lutym ( mamy na to przeciez dokumenty) i od tamtego momentu z telefonu juz nie korzystalismy wiec dlaczego mamy nadal go oplacac. Uwazamy ze powinni nam tez zwrocic pieniazki ktore pobrali znaszego konta. Arek im to napisal ale oczywiscie odpowiedzi juz nie dostal :twisted:
Wiadomość wyedytowana przez autora 30 sierpnia 2015, 22:29
Dzisiaj wybił 37 tc. czyli do porodu pozostało już tylko 28 dni.
Na wykresie pokazuje 90 %.
Niby nie długo, ale dłuży się jak cholerka. Nie wiem już co mam ze sobą robić, jestem mega spuchnięta, nie mogę swobodnie zacisnąć rąk a o kucaniu to już w ogóle nie wspomnę. Bóle podbrzusza, te miesiączkowe chyba mnie wykończą, te nocne sa najgorsze, spać przez to nie mogę przez co chodzę w dzień jak Zombie. Do tego dopadła mnie huśtawka emocjonalna. Przedwczoraj rozryczałam się nad garem z zupą bo była za słona, a wczoraj bo pościel do łóżeczka mi nie pasuje, nie obywa się przez to bez zgrzytów z moim P., swoją drogą i tak się dziwie, że jeszcze ze mną wytrzymuje bo płakałabym cały czas 
To ponarzekałam, a teraz krótkie sprawozdanie z wizyty. W piątek waga małej wskazała już na 3100g. i już wiadomo, że mała te 4kg będzie miała, o cesarce lekarz nic nie wspomniał, a ja się nie dopytywałam. Miałam też na tej wizycie pobrany GBS, kolejna wizyta 14. więc zobaczymy czy wynik prawidłowy. Dzisiaj miałam pierwsze KTG i chyba nigdy się tak nie wystraszyłam. Przyszłam położyłam się na lewym boku, położna mi podpięła co tam musiała i wyszła z gabinetu a zapis trwał, po 10 min. przyszła i oznajmiła, że zapis jest zły 
Ja w szoku, ona wzięła i przeczepiła mi ten kabelek i dodała teraz będzie dobrze, bo były jakieś szmery, nosz kur... Najadłam się strachu bo już myślałam, że cos nie tak, na szczęście zapis końcowy wyszedł dobrze, nie powiedziała mi czy zanotowały się jakieś skurcze ani nic więc tak naprawdę dowiem sie dopiero na wizycie u lekarza za 2 tygodnie, aczkolwiek wolałabym już wcześniej urodzić bo nie mam siły ani chodzić ani leżeć.
Doszła mi paczka z ostatnimi ciuszkami, w sumie same śpiochy te najmniejsze i rozmiar większe bo ich mi brakowało. Pod koniec tygodnia pojedziemy po rzeczy których mi brak, mieliśmy mieć już teraz załatwione, ale jakoś zbrakło czasu.
I my w 37 tc (36+0)
Wiadomość wyedytowana przez autora 15 lutego 2016, 18:00
OK, 5 dni do nadejścia miesiączki, a piersi nie bolą ani troszeczkę. Nie powiem, bo fakt ten daje pewna nadzieje
Podjęłam decyzje zatestowania jutro z rana. Mam nadzieje, ze los sprawi mi niespodziankę. Dziewczyny, trzymajcie kciuki!
Wiadomość wyedytowana przez autora 31 sierpnia 2015, 05:09
Dziś ciężki wieczór. Zostałam sama na noc. Sama ze swoimi myślami i pytaniem "dlaczego". Pytaniem bez odpowiedzi. Po co była ta nadzieja, skoro teraz ból mnie zabija. Udaję przed światem że jestem silna, a jestem rozwalona na milion kawałków. Wiem, że teraz nie prędko się uda, za bardzo chcę, a im bardziej chcę, tym życie bardziej daje mi po tyłku. A ja tylko chcę być mamą- dziecka tu na ziemi. Nigdy nie sądziłam, że znajdę się w takiej sytuacji, myślałam że moment się uda. Pewnie Bóg chce mnie nauczyć pokory. Ale czy to nie za dużo. Ile jeszcze jestem w stanie znieść. Jakiś czas temu myślałam że osiągnęłam dno. To gdzie jestem teraz? Co jest poniżej dna?
Jest mi przykro, że podczas okresu nie czuję żadnego bólu. Mój organizm pozbył się ciebie tak po prostu, bez bólu. Dla mnie to nie był zlepek komórek. To moje dziecko, które kochałam zanim zostało poczęte. Zawsze będę pamiętać i kochać.
Wiadomość wyedytowana przez autora 31 sierpnia 2015, 19:54
W tym miesiącu jestem spokojna jak nigdy. Wiem, że @ i tak przyjdzie więc nie towarzyszy mi nawet cień comiesięcznego oczekiwania.
W weekend byliśmy u rodzinki na imprezie, niestety było bardzo drętwo ale jedzenie pyszne, więc od dzisiaj wracam na ścisłą dietę + ruch. Mąż prawie nic nie pił i ani jednej fajki nie zapalił chociaż było dużo palących osób i go częstowali. Wiem, że dla niego to nie było takie proste ale cieszę się, że wziął sobie do serca badania. W sobotę powtarzamy seminogram, wyniki kilka dni później. No ciekawe co to będzie.
Odwiedziliśmy też moją prababcię która chwilowo przebywa w takim jakby domu spokojnej starości. O ile ona trzyma się świetnie, wszystko jeszcze dobrze kojarzy i nawet pożartuje, a ma już prawie 90 lat!, to miejsce samo w sobie bardzo przygnębiające. Ona na sali ma jeszcze takie dość sprawne panie, i pogadają, i się przejdą gdzieś, to pierwszy oddział na który się wchodzi to ludzie głównie z Alzheimerem albo jakąś głęboką demencją...przerażające. Ale mam takie marzenie, żeby powiedzieć prababci, że będzie praprababcią
Może Pan Bóg pozwoli że się uda.
Idę drapać się dalej bo na tym wyjeździe u rodzinki komary mnie niemiłosiernie pogryzły. Pierwszy raz w tym roku
i oby ostatni.
2dc - jakoś chyba znowu będę musiała się nauczyć optymizmu... na nowo... bo znów kolejny cykl starań, kolejne... możliwości? czy ja wiem... nadzieje są zawsze... a co wyjdzie - zobaczymy..
Oczywiście, skakałabym z radości wdiząc dwie kreski, ale kiedy ja je zobaczę? no kiedy?
Moje nowe postanowienie, od nowego cyklu nie będziemy się zabezpieczać i zobaczymy czy wyjdzie. Bo ja się tutaj nastawiam, że od razu zajdę a tak nie koniecznie musi być, ale mimo wszystko chce spróbować.
Wczoraj byliśmy u znajomych co spodziewają się dziecka, ostatnio bardzo dawno u nich nie byliśmy bo nie byłam w stanie, chyba zazdrość mnie zżerała od środka. Chociaż wczoraj było tak w miarę dobrze
Nie rozumiem tylko co się dzieje, z ta temperaturą, bo już wczoraj miałam nadzieję że zaraz spodziewam się @ a ona znowu w górę? WTF?????
P. wczoraj stwierdził wieczorem, że mam duże sutki..ja tam nie widzę różnicy. Swoją drogą to byłoby nie możliwe żebym teraz zaszła bo używaliśmy gumek i z tego co pamiętam żadna nie pękła....hmm nie wiem, ale za to sutki prawie przestały być wrażliwe całe szczęście:)
No to teraz będę czekać z wielką nie cierpliwością na @ i oby zaraz przyszła:)
@ zakończona.. możemy działać, libido na maxa w górze, oj będzie się działo...
Zaczynamy 37 tydzień ciąży. Do TP już tylko 29dni!
Za nami aż 90% ciąży! Kiedy to zleciało?!
Już nie mogę się doczekać
Brzusio rośnie, synek też
W czwartek kolejna wizyta i odbieramy skierowanie do porodu.

Wiadomość wyedytowana przez autora 31 sierpnia 2015, 09:20
Ciąża zakończona 20 sierpnia 2015
Wiadomość wyedytowana przez autora 4 września 2015, 09:23
Dzisiaj znowu powtórka bety, tak bardzo się denerwuję
Boję się, że coś będzie nie tak. Boję się tak samo za każdym razem, kiedy mam odebrać wynik. Do tej pory wszystko idzie idealnie, ale tak bardzo się boję
Błagam kruszynko zostań z nami. Boże proszę czuwaj nad nami i nie pozwól, żeby stało się coś złego. Najgorsze jest to, że po wynik muszę jechać sama, bo mąż pracuje 
Właśnie odebrałam wyniki beta 23346
Doktorek napisał, że będzie ok
Tak się cieszę, ale nie chcę już więcej robić tego badania! Okropny stres jak dla mnie...
Rośnij nasz CUDZIE!
Wiadomość wyedytowana przez autora 31 sierpnia 2015, 13:59
18dc już po owulacji,wczorajszy wieczór był ciężki,ból w okolicach prawego jajnika był trudny do zniesienia ;(
Dzisiaj tempka poszła w góre i zaobserwowałam u siebie dziwny objaw,może to moja psychika,ale jeszcze nigdy tak nie miałam, czuje w piersiach dziwne mrowienie i takie uczucie,jakby nie były moje,ciężkie i tkliwe w dodatku dół brzucha taki "naciągnięty"
Może się udało,w podręczniku o ciąży jest napisane,że juz kilka dni po zapłodnieniu może wystąpić taki objaw...
Weekend zleciał szybciutko,spędziliśmy go kilka kilometrów od domu w totalnej głuszy,okolicę mam leśną i z jeziorami,więc chciałam się wyciszyć i poodychać świerzym powietrzem.
Teraz tylko pozostał czas na liczenie dni po owulacji i testowanie 
Wiadomość wyedytowana przez autora 31 sierpnia 2015, 15:58
Weekend miałam zalany łzami, najpierw rodzice mnie wyprowadzili z równowagi, później mój B. trochę przesadził z piciem u znajomych. Noc z soboty na niedzielę zawalona a mała cały czas fikała koziołki, ja nie wiem skąd to dziecko ma tyle energii, pół soboty, całą noc prawie i całą niedziele skakała jak na sprężynie, ja jestem wykończona, mój brzuch też. Hania chyba też bo dziś dostałam tylko kilka kopniaczków i to tych normalnych a nie mega kopów, po których się aż prostuję/zginam 
Dziś wizyta u położnej, od teraz będę już u niej co dwa tygodnie.
No i jeszcze muszę do spółdzielni mieszkaniowej zajrzeć, może mają dla nas nowe mieszkanie? Fajnie by było bo w tym nie chcemy zostawać zwłaszcza z małą... A jeśli mielibyśmy zostać to musimy tu utopić bardzo dużo pieniędzy.
Ok to idę się ogarnąć i spadam, dziś dzień bardzo aktywny.
Plamienia ustały póki co, ale Boże jakie miałam koszmary: kuzynka z dzieckiem zginęli w wypadku, mąż mnie zostawił dla innej, a ja z tego stresu poroniłam 
Skąd takie straszne myśli? Czyżby rzeczywiście ten stres związany z plamieniami i niepokój o dziecko tak na mnie wpłynęły??
Wiadomość wyedytowana przez autora 31 sierpnia 2015, 10:10
dzisiaj pregnyl
wczoraj plamień nie było, tylko rano takie progesterenowe lekko podbarwione krwią, a potem juz cacy
24 dzień cyklu.
Jestem totalnie zawiedziona tym cyklem, nadal nie bolą mnie piersi, tylko wciąż strasznie chwilami kłuje mnie w podbrzuszu, walczę z zaparciami i wzdęciami.
Teoretycznie jestem po owulacji, chociaż mój wykres wytwarza jakieś kąbinacje alpejskie i tak sobie ta czerwona kreseczka tańczy tam i z powrotem, robiąc się raz przerywaną linią a raz ciągłą.
Aaa no i jak na czas 'po owulacji' to mam tak strasznie niską temp, że jestem tym przerażona.
Jeśli się niedługo wybije to mogę zawdzięczyć to jedynie luteinie, którą biorę od dwóch dni.
No i oczywiście robiłam już testy ciążowe już o różnej porze dnia i nocy z jakieś trzy dni temu i nic.
Cóż... wychodzi na to, że październikowy wypad do Egiptu dojdzie do skutku.
P.S. Cudowny weekend był :*
Wiadomość wyedytowana przez autora 31 sierpnia 2015, 11:10
38+5
do porodu 9 dni
coraz bliżej do naszego spotkania synku, a mi ten czas tak strasznie sie dłuży. Martwię się o Ciebie bo łożysko 3 stopnia już od lipca i to nie daje mi spać spokojnie, zastanawiam się czy odpowiednio Cię jeszcze odżywia, czy nie przestanie nagle działać itp wiem że to głupie takie wkręcanie sobie, ale nic nie poradzę na to, dopóki Cię nie przytule ten lęk chyba będzie we mnie obecny.
W szpitalu wszyscy twierdzili że jak dotrwam do 36 tygodnia bedzie dobrze, a Ty siedzisz w brzuszku juz 3 tygodnie dłużej. Chciałabym żebyś już się urodził, nawet nie wiesz jak bardzo.
Ciąża zaczyna mi już bardzo doskwierać, oczywiście brzuszek ciąży zwłaszcza że nie jest najmniejszy, ale znaczni bardziej doskwiera mi ból tuż pod piersiami, to dziwne uczucie, nawet nie wiedziałam że coś takiego może mi w ciaży doskwierać, ale boli bardzo, tak jakby wystający brzuch wpychał mi żebra wgłąb ciała i te żebra coś tam naciskały, nawet w nocy doskwiera nieraz tak że nie mogę zasnąć. Po za tym mały potrafi tak mnie trzasnać w szyjkę że aż się zwijam. Ach ciąża to jednak nie jest tak idealny stan jak sobie wyobrażałam. Ale coś za coś, za chwilkę będę tulić mój wyczekany skarb, więc mogę się jeszcze troszkę poświęcić.
Objawów porodu na razie brak, skurczy prawie nie ma, czasem wieczorem pojawi się kilka ale szybko odpuszczają. W domu umyłam ostatnio wszystkie okna, coraz więcej też spaceruję, myję podłogę na kolanach, serduszkuję z małżem, ale niestety na mojego synka to nie działa. Może wykluje się za 6 dni w niedzielę 6 września, w naszą pierwszą rocznicę ślubu, och to byłby piękny prezent, a po za tym ja urodzilam się 6 maja, mąż 6 pażdziernika, więc jakby dzidziuś był z 6 września to byłoby zabawne. No ale nie mnie o tym decydować, on sam zdecyduje kiedy pojawi się na świecie 
Jutro o 15:15 wizyta, ciekawa jestem jak tam to w środku wszystko wygląda, czy coś się ruszyło no i jak łożysko, aż nie mogę się doczekać.
Ciąża rozpoczęta 1 sierpnia 2015
Jestem właśnie przed wyjściem do lekarza 
Oby była córeczka
http://naforum.zapodaj.net/thumbs/a62de04de17c.jpg
31+4
No wczoraj poszalałam. U nas w mieście mamy taki plac targowy. Normalny handel kwitnie we wtorki, czwartki i soboty. W niedzielę zaś każdy może zabrać co chce i ustawić sobie stragan. Jakoś nigdy nie wybierałam się w to miejsce, ale zobaczyłam, że sporo ludzi na facebooku ogłasza się, że będą w niedzielę i co będą sprzedawać. W związku z tym, że sporo ogłoszeń dotyczyło ciuszków dla dzieci postanowiłam wyciągnąć siostrę tatuśka i popatrzeć co da się upolować. No i istne szaleństwo! Wróciliśmy do domu z dwiema torbami wspaniałych bodziaków, spioszków, połspioszków, pajaców i kawtaników. Prześliczne komplety uwaga w średniej cenie 2 zł sztuka! Kupiłyśmy kilka czapeczek po 1 zł każda. W związku z nadchodzącym zawałem tatuśka kupiłam kilka ślicznych pajaców z napisem " kocham tatusia". Udawał twardego i jęczał, że nie mamy miejsca, ale widziałam jak oczy mu się śmieją na widok każdej z tych rzeczy! Dostałam jeszcze rożek w prezencie więc na mojej liście wyprawkowej brakuje już tylko kombinezonu, wózka, laktatora, termometru i chyba to będzie już koniec. Ciuszków już nie kupuję, prezentem nie pogardzę
. Dziś wstępnie umówiliśmy się na oglądanie wózka, ale pani ma czas wieczorem a ja biegnę na sr. Może uda nam się jakoś zgrać zobaczymy. Wszystko jakoś zaczyna nam się powoli układać w jedną całość. Już bliżej jak dalej i będziesz z nami synu:) czekamy ❤
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.