8t4d
Wczoraj zwymiotowałam po raz pierwszy
Tylko troszkę, ale zawsze
I wiecie co od razu było mi lepiej
I chyba już wolę takie delikatne wymioty niż mdłości. Jak mam mdłości to łzy lecą mi samoistnie, odbija mi się, cała się trzęsę i boli mnie żołądek. Potrzebuję kilku minut żeby się pozbierać. A wczoraj przygotowywałam się do wyjazdu po czym zemdliło mnie 2 razy, zwymiotowałam i zaraz potem umyłam zęby i pojechaliśmy na zakupy
Nic mnie nie bolało, nie płakałam i nie trzęsłam się
Poczułam się jak nowo narodzona
hihi
Dzisiaj się martwię bo nic mi nie jest... Czuję się nadzwyczaj dobrze, nie mdli mnie i nie wymiotuję. Mam nadzieję, że nie jest to zły znak... Jedynym objawem ciążowym jest to, że nic mi się nie chce, czyli standard
Mam też już 1kg na plusie
Super 
Wczoraj miałam ogromną ochotę na chipsy. Zjadłam trochę wieczorem, ale racjonalnie
Przecież jak zjem raz na jakiś czas coś takiego to nic nam nie będzie. Nie jem takich rzeczy na co dzień,a to byłby już problem, tylko jak mam zachciankę. Ale po tych chipsach to ja już chyba do końca ciąży nie tknę nawet jednego... Miałam taką zgagę w nocy, że nie mogłam usnąć. Cały przełyk palił... masakra
U nas tyle 
Lecimy bo za chwilę następna lekcja
Papatki :-*
Postanowiłam mierzyć tą temperaturę, muszę tylko jechać do apteki i kupić termometr...
ach ten kochany brak czasu... 
Ciąża rozpoczęta 14 sierpnia 2015
No i przyszła małpeczka tak jak się spodziewałam. Dobrze, że dziś mam wolne. Pierwszy dzień okresu w pracy to koszmar,a tak mogę się zakopać pod kocykiem z kubkiem ulubionej herbaty i jest nawet miło 
Jutro mam wizytę u koleżanki-fryzjerki także trochę się ogarnę i przy okazji sobie poplotkuje, a potem do pracy.
Na szczęście lubię tą moją pracę, choć jest czasem męcząca. Ale generalnie fajne dziewczyny i fajna atmosfera. Czasem zdarzy się małe spięcie z szefową, ale potrafimy szybko wyjaśnić sprawę i za chwilę już jest ok. Pracuję z dzieciakami więc jest głośno i wesoło. I o dziwo będąc w pracy mimo, że wokół pełno dzieci potrafię zająć się swoimi obowiązkami, rozmowami z koleżankami i wyłączyć na chwilę myślenie o staraniach i niepowodzeniach. Znacznie gorzej jest jak siedzę w domu i nie mam zajęcia. A praca jest czasem rodzajem psychoterapii.
Ostatnio mój mąż mnie zaskakuje, bo często on zaczyna rozmowę o dziecku. O tym jak to będzie jak już je będziemy mieli, a będziemy mieli na pewno 
Miłe to jest bardzo
.
Bardzo dawno mnie tu nie było ponad pół roku przestałam mierzyć starać się próbować a teraz nie wiem co się dzieje jestem czy nie jestem i co dalej..
Poczekam drugim testem do poniedziałku czas pokaże o co chodzi..
Może to stres może ćwiczenia noże biegi może dieta nie wiem szkoda tylko że dopiero teraz jak świat mi się wali..
2 dc. Wszystko przebiega standardowo, może krew trochę jaśniejsza, nie wiem czemu... Od jakichś dwóch dni mocno mnie ciągnęło do toalety - standardowo. Brzuch dwa dni temu bolał tylko troszeczkę, właściwie to ćmił, wczoraj zaczął się prawdziwy ból. Do przeżycia, ale nieprzyjemny. Pół dnia i juz wszystko było jasne... Kreeew 
Wiadomość wyedytowana przez autora 10 grudnia 2015, 17:56
Mija kolejny dzień. Jest już trochę lepiej. Ochłonęłam trochę i emocje opadły. Wiem, że się nie poddam i będę walczyć dalej. Czasem trzeba poczekać dłużej na szczęście
ale jak już przyjdzie to oszaleję 
Tak to był mój pierwszy monitoring cyklu gosia89 ale nie ostatni i mam nadzieję, że następny będzie owocny 
33+0
Wczoraj byłam u ginekologa i wszystko ok. Kolejną wizytę mam 14 października i obawiam się, że już na nią nie pójdę. Wczoraj na szkołę rodzenia było znów o pielęgnacji i kąpieli noworodka. Matko kochana jak ja dam z tym wszystkim radę. No i informacja dla dziewczyn z Warszawy, które chcą rodzić w szpitalu bielańskim. Obecnie są tam dwie położne laktacyjne i będą trzy. Położna która prowadziła zajęcia stwierdziła, żebyśmy nie dały się spławić i wypisać ze szpitala jeśli o laktacji nie dowiemy się wszystkiego.
Ogólnie zaczynam wątpić w moje matczyne moce a Tatusiek się bulwersuje, że jego ubieranie lalki nie bawi. Ogólnie to dowiaduje się wielu rzeczy a z tych wszystkich bajerów co dostaję to od położnych to szuflada mi się przepełnia. Dobra i taka jeszcze jedna myśl. Kochane pamiętajcie czas w szpitalu jest dla was i dla waszych partnerów. Jeśli nie chcecie gości to mówcie o tym otwarcie. W dupie z nimi. I jeszcze jedno do trzeciego miesiąca dziecka żadnych katarów i innych bajerów nad łóżeczkiem i koniec kropka. Ja już zapowiedziałam, żadnych odwiedzin jeśli ktoś jest chory wystawiam za drzwi. Muszą być jakieś granice! No i Bartek głową w dół gotowy do drogi, ale jeszcze nie czas.
Cykl 3 / dzień 16
Huśtawka nastrojów.
Nie wiem już jakie zajęcie sobie znaleźć...
Samotny wieczór. Mąż w pracy. Herbata z miodem może pomoże.
Cały czas jak tylko wzieliśmy ślub rok temu od razu chcieliśmy mieć dziecko. Jakoś miałam dziwne przeczucie, że coś będzie nie tak że to ja będę mieć jakieś problemy itd. A tu wielkie zdziwienie mąż ma słabe wyniki nasienia a u mnie wszystko OK. Muszę zrobić jeszcze badanie drożności jajowodów będę je robić w październiku bo i tak jest potrzebne do inseminacji. Myślę o tym na serio i coraz mniej pokładam nadziei na naturalne poczęcie. Z takimi wynikami nasienia to loteria. Za kilka dni mam owulację będziemy serduszkować jak zawsze ale wiem jak będzie...
I wiecie co jestem z siebie bardzo dumna bo jeszcze bardziej jestem zakochana w moim mężu...on twierdzi że pewnie najchętniej bym się z nim rozwiodła. Jestem zła ale ogólnie na to że to nas spotyka ale musimy razem sobie poradzić z tym problemem. I PORADZIMY BO SIĘ KOCHAMY NAD ŻYCIE I JESTEŚMY SILNI CHOĆBYŚMY MIELI GÓRY PRZENOSIĆ!!!Tylko w to wierzę...
Wiadomość wyedytowana przez autora 10 września 2015, 21:13
Zastanawiam sie czy jest we mnie więcej spokoju i radości z faktu ze w końcu cos siebwyjasnia czy może strachu o to jaki bedzie final tych badan i smutku na myśl, ze przez najbliższe miesiące nie zajdę na pewno.
No to dziś byłam u lekarza 
Po wizycie:
lewy jajnik - pełno pęcherzyków - typowo policystyczny
prawy jajnik - 1 pęcherzyk 12 mm
endometrium - kilka mm, ale nie znam dokładnej wartości... lekarz powiedzial, że może wystarczy do zagnieżdżenia
Zalecenia:
1)za 10 dni zrobić badanie progesteronu i przyjść z wynikami
2)starać się ale tak co 2 dni, żeby nie było za często
Owulacja powinna być gdzieś do około 4 dni
Kupiłam dziś mężowi AndroVit®, który jest suplementem diety zawierającym składniki mineralne i witaminy, które wpływają na poprawę jakość nasienia - kluczowego czynnika w procesie zapłodnienia.
Wg ulotki jedna tabletka zawiera:
Witamina A (Beta karoten 30%) 500 µg ,
Witamina E 4,5 mg,
Witamina C 30mg,
Niacyna (Witamina PP) 9 mg,
Tiamina (Witamina B1 ) 0,7 mg,
Ryboflawina (WitaminaB2) 0,8 mg,
Pirydoksyna (Witamina B6) 0,9 mg,
Witamina B12 0,5 µg ,
Kwas pantotenowy (Witamina B5) 3 mg,
Biotyna 50 µg ,
Cynk 6,38 mg,
Miedź 1000 µg ,
Selen 30 µg ,
Chrom 25 µg
Zaszkodzić nie zaszkodzi, a może pomoże i polepszy jakość nasienia.
Wiemy, że ostatnio się udało, ale na krótko.
Teraz chcę by udało się na dobre.
Mialam dzis zabieg usuniecia brodawki (skin tag po angielsku). Mam kilka nieduzych na szyi. Postanowilam usunac jeden. Czasami po kontakcie z bluzka, ramiaczkiem od biustonosza, szalikiem powiekszal sie, a skora wokolo byla bardzo wrazliwa na jakikolwiek dotyk.
Troche sie stresowalam. Wiadomo, szpital nie kojarzy sie pozytywnie. Ale naprawde nie bylo czym. W gabinecie spedzilam gora 20 minut. Mialam bardzo sympatyczna pania doktor (Chinke) i jeszcze sympatyczniejsza pielegniarke.Mlodziutka dziewczyna widziala, ze troche sie stresuje, wiec podczas gdy lekarka robila zastrzyk znieczulajacy, odwracala moja uwage od tego mowiac do mnie i trzymajac mnie za reke☺ Bardzo mi to pomoglo. To byla wlasciwa osoba na wlasciwym miejscu. Oby kazdy tak przykladal sie do wykonywanej przez siebie pracy.
Troche mnie piecze miejsce po zabiegu, ale wkrotce ma minac wedlug zapewnien pani doktor.
Jestem wdzieczna, ze maz wzial dzis wolne i zawiozl mnie do szpitala. A pozniej zabral mnie na sniadanie i spacer. Dzis byla piekna, sloneczna pogoda, wiec oboje milo spedzilismy wolny dzien.
Jutro niestety do pracy. Ale piatek, wiec ani sie obejrze a weekend sie rozpocznie.
5 tydz., 1 dz.
Dzisiaj robaczek prawdopodobnie wyglada jak prawdziwy robaczek i jest wielkości całej jednej pestki słonecznika! Ha! Taki wielkolud z tego kogosia!
Lepiej podejrze go juz w środę (przynajmniej taka mam nadzieje).
A teraz trochę marudzenia:
Wkurzyły mnie w sumie trzy sprawy.
Sprawa nr 1.- Moja tegoroczna wizyta w Polsce.
Pół roku kolekcjonowania dokumentów, załatwiania dodatkowych "formalności" w stu rożnych urzędach, opłacenie zdecydowanie zbyt wysokiej opłaty, stresowanie sie ponad normę aż w koncu otrzymanie 2 letniej (!!!) przepustki, tylko po to by w koncu zobaczyć sie z rodzicami... A co moj mąż na to?
- Teraz to możesz o tym zapomnieć. Bedziemy mieli o wiele większe wydatki w bliskiej przyszłości.- Pewnie ma racje, ale od jakiegos tam czasu zbieram skrupulatnie kazdy swój "zaskórniaczek" wiec funduszem na wyjazd do polski aktualnie dysponuje.
- W takim razie sama polecę, wiec zaoszczędzimy trochę.-
- A nie jest przypadkiem tak,ze nie mozna latać w czasie ciazy?- zaskoczył mnie nowym argumentem. Moze ma racje, ale obiecałam im, ze przylece jeszcze w tym roku... No i złożyłam jeszcze jedna obietnice... Dawno temu obiecałam mamie,ze gdy bede w ciazy, to zabiorę ją na jedna z wizyt u lekarza... No i jak tu z tego wszystkiego wybrnąć?
- Nie stresuj sie. Pragnęłaś tej ciazy, a teraz zamiast sie cieszyć to sie zamartwiasz...-
Zobaczymy co lekarz powie... Moze rodzice sami zaproponują: "nie przylatuj...?" Boże, to złamie im serca...
Sprawa nr 2. Jeden z moich "super-szefów".
Ostatnio pracy tyle,ze nie wiadomo w co ręce włożyć. "Szefowie" przyzwyczajeni,ze głupia Gośka zawsze weźmie dodatkowe zadania za ekstra pieniądze, juz nawet nie pytają czy chce, tylko zapisują mi te zadania na mojej praco-liście. Wczoraj wykończona, z klujacym brzuchem we wszystkich możliwych miejscach poprostu wybuchnelam płaczem. Ale nie przy szefie, dopiero jak ten dziad sobie poszedł.
A póki sobie poszedł:
-Goska, zrobisz jeszcze to i tamto?-
- Ale ja dzisiaj nie mam siły nic a nic...-
- Oj zrobisz, nie przesadzaj.-
Wkurzylam sie tak bardzo,ze na drugi dzien wkroczyłam do jego gabinetu, zamknęłam drzwi i wyjaśniłam mu co jest przyczyna mojego zmęczenia i,ze naprawde nie mam zamiaru teraz brac żadnej dodatkowej roboty. A co ten warchlak na to odpowiedział?!
-Mysle,ze ta praca jest za ciężka dla kobiet w twoim stanie... Moze rozejrzyj sie za czymś innym...?- A takiego wała! Nie po to pracuje w tym godnym pozalowania hotelu aż tyle czasu, by teraz nie moc korzystać z przywilejów ktore mi przysługują! A niech tylko spróbują mnie zwolnić! Moj adwokat juz zaciera rączki 
Sprawa nr.3 - Wkurzająca szmata-małolata!
Ktora niegdyś była moja przyjaciółka, ale dostała awans. Nie należę juz do grupy społecznej na jej poziomie. O niej nie bede długo pisała. W każdym bądź razie wkurzyła mnie tak mocno,ze aż brzuch mnie rozbolał i nawet teraz boli jak tylko sobie przypominam.
Podsumowując, to nie był dzien zaliczany do najbardziej udanych.... Ale wróciłam do domu, mąż mocno przytuli, teściowa zrobiła obiad i przypomniałam sobie, ze przeciez to wszystko nie ważne, bo najważniejsza dla mnie sprawa rośnie gdzieś tam pod moim sercem i jest juz taka duza jak pestka słonecznika
Wiadomość wyedytowana przez autora 11 września 2015, 02:02
5 tydzień 6 dzień ciąży 
I kolejny dzień za nami, czuje się dość dobrze, tzn dokuczają mi powoli małe dolegliwości, jakaś zgada, zmęczenie, z nocy budzę się z bólem piersi, ale takim znośnym, apetytu też mi nie brakuje ehhehe 
Cieszę się że dzisiaj już piątek to jutro się troszkę wyśpie. Martwię się strasznie tą ciążą, nie chce nikomu o tym mówić. W sumie tylko mąż i przyjaciółka wiedzą o ciąży i narazie musi tak zostać, bo ostatnim razem wiem jak to boli kiedy ciągle ktoś pyta Cię o to jak tam maleństwo się czuje.... a ono poprostu odeszło.
Moja Wikusia to mój wielki skarb, tak samo Klaudia. Wczoraj spróbowałam zrobić sobie kalendarz chiński, żeby sprawdzić płeć maleństwa i wyszło że niby chlopiec ale jak sprawdziłam moją Klaudię to też bylo że chłopiec a jest łobuziara
Oj ale by się mąż z chlopca cieszył, ale myśle że z kobietki też się ucieszy. Boje się jej porównywania do Wikuni, ale cóż pewnie tak będzie, bo tak jak ktoś mądrze powiedział: "Dzieci nie umierają, tylko zmieniają datę swojego urodzenia". Kocham całym sercem to moje maleństwo, codziennie do niego mówię, że musi być bardzo silne i nie zostawiać mnie bo bardzo mocno go potrzebujemy. Teraz będąc w ciąży inaczej reaguje na temat ciąży innych czy nowych maluszków na świecie, to oczywiste bo teraz sama mam okazję być znów kochającą mamą. Uwielbiam zdjęcia maluszków np takie :


Kiedyś mojemu maleństwu też zrobię taką sesję, bo obiecałam sobie, że Wikuni i Klaudii zrobię, razem ale nie udało się, teraz będę walczyła do końca nie poddam się i moje maleństwo też jest silne i będziemy razem walczyć 
Dzis znowu tescik z rana. Piekna bordowa mocna krecha.
Melduje, że właśnie jestem po kolejnej wizycie.
Pytałam o skierowanie na badanie krzywych- powiedziała, że nie ma sensu robić bo mam sporą nadwagę to muszę mieć i to, bo testosteron jest za wysoki i to również o tym świadczy. Po konsultacji z moim endokrynolgiem został mi zmieniony lek na Glucophage XR 1000 mg ponieważ po tamtym źle się czułam, niby mniejsza dawkę na początek za miesiąc mam iść i zobaczymy.
Pytałam czy jest sens sobie kupić paski owulacyjne lub może na jakiś monitoring, ale dr stwierdziła, że z moim rzadkim występowaniem @ nie ma to najmniejszego sensu, ponieważ jej zdaniem na pewno nie występuje tam żadna owulacja.
Diganozę na tej wizycie zakończyła ponowym przepisaniem duphastonu twierdząc, że powinnam podjeść go przyjamniej pół roku, aby te miesiączki zaczęły występować, ale czy to ma sens? czy to nie będzie zwykła miesiączka z ostawienia? jadłam już takie tabletki i zawsze one wywoływały @ przez jakiś czas, a następnie przestawały działać, przerabiałam to u innych lekarzy. Co robić ... ? Oczywiście powiedziała mi, że mogę się obrazić na cały świat, ale powinnam schudnąć, co niestety nie jest taki proste w moim przypadku i to wiecznie stoi w miejscu, chyba jestem po prostu ignorowana z tego względu bo gdzieś w środku czuję, że to jest jej diagnoza i koniec...
Wiadomość wyedytowana przez autora 15 września 2020, 22:35
28dc..czekam an @, nie liczę na 2 paski, ten cykl jest zbyt dziwny, żeby się udało. Jutro dla spokoju sumienia zrobię test...W zeszłym cyklu jak postraszyłam mój organizm zrobieniem testu to @ jeszcze tego samego dnia się pojawiła. Wczoraj mąż widząc jak jestem zmęczona po ciężkim tygodniu pracy zrobił mi niespodziankę kupił wino, kwiaty i czekoladki i poukrywał w całym domu , przygotował karteczki z zagadkami i szukałam po całym domu. Takiego banana na twarzy nie miałam już bardzo dawno...wino się polało, pewnie nie powinnam pić bo zaburzyło mi to tempkę na bank, ale trudno było mi to potrzebne bardzo. A potem padłam jak długa i zapadłam w zimowy sen 
Wiadomość wyedytowana przez autora 11 września 2015, 10:29
Zastanawiam sie czy mam brac duphaston? Czy to moze w czyms zaszkodzic? Czy nie zaszkodzi a moze pomoc? Zawsze bralam ale tez nie wiem z jakiego wzgledu jak nie wiem jaki mam progesteron. Brac czy nie o to jest pytanie?
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.