karmar Projekt Niespodzianka 2025 ❤️ 26 września 2015, 20:36

Chyba muszę się pooszczędzać w przyszłym tygodniu,bo inaczej wypchnę Michaśka wcześniej niż bym chciała :/ Wczoraj poszłam na badania,bo w poniedziałek mam wizytę,a że ludzi było multum to trochę to trwało :/ Poczekalnia pełna (tym razem pojechałam do innego laboratirum Diagnostyki,bo tego głównego oddziału nie zniosę...)... Teoretycznie miałabym pierwszeństwo,ale poczekalnia pełna była starszych schorowanych ludzi o kulach,którzy trzęśli się non stop... Niektórzy wyglądali jakby mieli nie doczekać pobrania krwi..a że ja nie czułam się źle i miałam miejsce siedzące,to stwierdziłam,że poczekam - korona mi z głowy nie spadnie. Ale godzinka czekania była jak nic. Potem poszłam na zakupy do pobliskiej Biedronki,a że plan na obiad miałam ambitny (spaghetti z łososiem i cukinią),to też składników było niemało do kupienia. Do tego nie mogłam w okolicy dostać cukinii,więc musiałam pojechać w inne miejsce. Objuczona torbami (chociaż niby aż tak źle nie było, przynajmniej w teorii), wtargałam się na 4. piętro i ... kiszka. Moje pobolewające spojenie,zaczęło pobolewać jeszcze bardziej. Wszelką inną aktywność tego dnia odpuściłam. Zaległam na kanapie, przeleżałam resztę dnia i zaciskałam nogi,żeby Michaś nie wyskoczył.. A krocze bolało przy każdym ruchu nogami :/ Dziś było zdecydowanie lepiej :) Wyszorowałam kuchenkę i lodówkę (co trochę czasu mi zajęło,bo lodówka była maksymalnie ufajdana galaretką,którą mój Małż wylał..) i wzięłam się za łazienkę.. Kręgosłup boli, brzuch też trochę.. W przyszłym tygodniu nie robię nic..Będę leżeć i pachnieć :) Kurczaki, lubię sprzątać jak już sprzątam. Lubię jak pod wpływem sprzątania coś robi się coraz ładniejsze, czystsze, bielsze :) Tylko najtrudniej mi się zmobilizować,żeby wziąć się za robotę ... :/ Ale jak już sprzątam to jest fajnie :) I ten zapach środków do czyszczenia...nawet żel do kibla z chlorem mi pachnie :D :D :D Jedyne,czego nie ruszam to okna,ale w dużej części dlatego,że mam lęk wysokości,a mieszkamy na 4. piętrze.. Dla mnie chowanie ręcznika do górnej szafki,kiedy muszę stanąć na taborecie to wydarzenie,więc okna trochę odpadają...Nawet się zastanawiam czy jakiejś pani do mycia okien nie wynająć..pomyślę nad tym poważnie,bo już mało co przez te szyby widać :/

Ostatnimi czasy wzięliśmy się za plan remontowy naszego mieszkania we Wrześni. Kiedy się tam wprowadzimy,to jeszcze nie wiadomo. Ale chcemy zrobić kosztorys i wiedzieć,jak bardzo jesteśmy w czarnej dupie z kasą. Na pierwszy ogień pójdzie kuchnia. Myślałam,że jak ruszymy temat remontu to będę wiecznie nieszczęśliwa,bo remontów nie znoszę. Ale nie jest źle. Planowanie i szukanie rzeczy dla nas, ze świadomością,że to dla nas na stałe,a nie na jakieś wynajmowane mieszkanie jest nawet fajna :) No i na kuchnię damy radę odłożyć,a wyremontujemy ją jeszcze przed przeprowadzką,więc jak zamieszkam we Wrześni to będę mieć piękną, świeżą kuchnię :) Czadzik :D

sosenka80 Czekając na... ten dzień... 26 września 2015, 20:44

Jakoś tak po południu wzięło mnie na nostalgiczne życiowe przemyślenia...
Mam 35 lat, mężuś 40... to życie ucieka, przecieka przez palce, ten czas tak szybko leci, gna, pędzi. Rodzice coraz starsi, dziadkowie, ciocie, moje rodzeństwo cioteczne...
Zanim się obejrzę i mi minie 40tka. Jeszcze kilka lat temu tak nie myślałam, nie wybiegałam aż tak do przodu... Jakby tak czas zatrzymać? Czy miałoby to sens? Nie wiem...
Lada moment minie kolejna rocznica ślubu...
Minie życie...
Może nie powinnam tak myśleć, takie są koleje losu... przecież dwa nowe życie rozwijają się we mnie...

Z bardziej przyziemnych spraw wkurzyła mnie dziś jedna rzecz...
Wpadł dziś facet, zamówiony przez męża, naprawić jedną usterkę, kurna mać jakby policzyć cały czas tej pracy z godzinę by zeszło. To sobie gościu policzył za naprawę dwie stówki. No to ja po studiach na te dwie stówki muszę pracować dzień jak nie dwa... Nie ma jak to być w dzisiejszych czasach pracownikiem fizycznym różnej maści... od hydraulika, elektryka po płytkarza (a tego to się chyba nie doczekamy bo tyle ma zamówień).

Z jeszcze przyziemniejszych spraw... zgaga mnie męczy :D

Ostatnio znów dużo czytam, relaksuje mnie to. Muszę w końcu zacząć czytać maluchom, zbieram się zbieram i na dobre zebrać się nie mogę. Tylko czy zdążę je wychować jak już 35 lat na karku... a mi się marzy jeszcze gdzieś kiedyś jeszcze jeden maluch... ale od czego są przecież marzenia...

Kocham Was <3

emmac Kiedyś będziemy rodziną 26 września 2015, 20:45

Wczoraj dostałam @. Z ogromnym smutkiem i żalem wieczorem wziełam po rocznej przewie tabletkę anty. Sama zastanawiałm sie nad sensem ich brania, skoro i tak przez rok nie udało nam się powiększyć rodziny to po brać tabletki. Tłumacze to sobie regulacją okresu. Mój trwa ok. 35 dni. Mój m. zbada się i za pół roku znowu powrócimy do starań....

Bardzo mi ciężko... zwłaszcza że cała rodzina wiedziała już w tamtym roku że staramy się o maleństwo, teraz już z pewnością domyślają sie ze mamy z tym problem.

ehhh...

co za życie. Nie zazdroszcze. Ale dlaczego narkomani, alkoholicy, ludzie w Afryce czy nastolatki tak łatwo mogą mieć dziecko a ktoś kto pragnie tego najbardziej na świecie nie może zrealizować się w roli rodziców...

Witam wszystkie!mam do was prosbe pewnie jestescie bardziej doswiadczone .. wwybieram sie do lekarza w tym miesiącu I teraz pytanie do was jakie moglabym zrobic sobie badania z krwi prywatnie żebym miała już ze sobą I nie tracić czasu.

Diety, wszędzie diety...
Kto to widział żeby się na zimę odchudzać.
Po raz kolejny podejmuję ten temat, udało mi się narazie zamienić chleb pszenny na żytni, następny w kolejce jest makaron :(
Wiem że u mnie dieta ma ogromny wpływ na płodność ale z tyłu głowy mam myśl- ale po co ci to? I tak Co z tego że ja się staram, jeśli moja druga połówka ma to w nosie i udaje że wszystko jest w porządku ?

Mój mąż uruchomił w sobie jakiś mechanizm wyparcia problemu, nie interesuje się lekarzem, nie szuka, nie mówi żebym mu poszukała... Skończył opakowanie profertilu które mu zamówiłam i już 3 tygodnie cisza w temacie. Czeka aż ja mu wszystko pod nos podetknę, a może i za niego oddam nasienie do kolejnego badania :/
Nie może palić- ok, w domu i przy mnie nie pali za to w pracy owszem, po powrocie czuć od niego popielniczką. Nie może pić napojów tzw kolorowych, słodzonych. Ma to w dupie, dostaje ślinotoku w sklepie na widok coli i pół drogi do domu się nie odzywa bo nie pozwoliłam mu kupić. Na drugi dzień przywlókł tę pieprzoną colę. I tak w koło macieju. Gorzej niż z dzieckiem :(
Zapytałam go czy on w ogóle chce mieć to dziecko skoro ma wszystko w... daleko, bo sama sobie tego dziecka nie zrobię.
No i pan mąż obrażony.
I dziwi się że nie mam ochoty na seks... Ciekawe dlaczego :/
Sory za te gorzkie żale, ale wy wiecie jak to jest kiedy tylko w internetach można być szczerym, bo np w moim otoczeniu to już niekoniecznie.
Każdy ma swoje problemy, co to kogo obchodzi że ja mam takie a nie inne? Kończą mi się bezdzietni znajomi, ostatnio osoba z jaką rozmawiałam o niepłodności właśnie zaszła w ciążę, tp na kwiecień. A ja tak się modliłam o to żebym urodziła przed 26 rż, urodziny mam akurat kwietniu. Syty głodnego nie zrozumie.
I jeszcze ten mój mąż mnie dobija, ciągle liczy że "samo przejdzie" czy co...
Jestem bezradna i wkurzona.

A i przerwałam odmawianie Nowenny. W sumie to już jakieś 2 tygodnie temu. Nie mam siły, brak mi wiary.
Znów popadam w przygnębienie, beznadzieja :/

PS.
Naszła mnie chwilę temu taka oto refleksja...
Bardzo mocno liczyłam że w tym roku urodzę, naprawdę. Wydawało mi się że od czerwca 2014 do marca br dam radę. A teraz to nawet w przyszłym się nie zanosi. I tak od kiedy zaczęliśmy się starać to liczyłam na to że:
- zajdę do wrześnie ub. r.- powiemy o ciąży rodzinie na Boże Narodzenie,
- zajdę to grudnia ub.r. - powiemy rodzinie na Wielkanoc (wiecie, świąteczne klimaty i te sprawy,takie wow)
- błagam, niech zajdę do marca to urodzę w 2015- ch. d. i kamieni kupa
- wszystko jedno, mogę zajść w wakacje
- jednak nie, Boże proszę, chcę mieć dziecko w kwietniu 2016
A czy teraz zmądrzałam ? Otóż nie. Teraz mi się tłucze po głowie myśl:
- Błagam, błagam o to bym w 2016 została matką.
Tiaa...


Wiadomość wyedytowana przez autora 26 września 2015, 23:14

11 dzień Cyklu.

Nie dawno miałam chwile całkowitego załamania....
Ryczałam,rzucałam telefonem bo wszyscy m0gą a ja nie :( ...

Wiem sama po sobie ze jestem strasznie nerwowa..
Musze sie uspokoic, moze zaczac pic meliske? :D hi hi

Ogólnie zdenerowana byłam przez tego mojego ..
Dobrze wie ze nie moge sie denerwowac to specjalnie bedzie mnie denerował idiota.

Kazd mówi wyluzuj a sie uda.
Ale ludzie ! Ja chyba nie potrafie no !!

Jestem do dupy.
Nigdy nie będe Matką.
życie jest idotyczne, cholernie nie sprawiedliwe.
Dobranoc.

Ancja Walcząc o starania 26 września 2015, 23:27

Jelitówka w domu, uciekam od bartka, spie po innych pokojach zeby tylko sie nie zarazic.... nici z <3 a mi sie tak chce.... ale wczoraj cos tam bylo, w koncu !

Asana mój pamiętnik 26 września 2015, 23:54

kurcze zapominam zwrócić uwagę który jajnik baaardzo rzadko pobolewa
testy LH baaardzo blade
1/2 bromka

amani Proszę o dzidziusia.. o nic więcej 27 września 2015, 00:55

3 dc.. No cóż, działamy dalej :)) Firma na najlepzej drodze, mamy umówionego kontrahenta już gdy wszystko będzie załatwione i już niedlugo ruszamy ze sprzedażą !! CAŁY CZAS DO PRZODU !! :))

pati87 kolejne starania, czy warto? 27 września 2015, 09:00

Mówiłam lekarzom wczoraj i mąż zresztą też ze juz nie daje rady. Powiedzieli ze takie są procedury.
W ostateczności robią tak jakby aborcję ale wiąże się ona ze skutkami zdrowotnymi ze względu na 20 tc.

Cesarki nie robią bo są większe powikłania w 20 tc bo są niemal pewni że po cesarce musieli by mi wyciąć cała macice.
Czekam na obciążenie cewnika 1 kg. Potem jak coś to oksytocyne dadzą tylko pewnie to by było jutro.

Dziękuje Wam dziewczyny za słowa wsparcia ❤️ Za Wasze historie, nawet nie wiecie jak to jest ważne i jak daje sile do działania kiedy każdego miesiąca człowiek rozpada się na milion kawałków. Wy z komentarzami jesteście jak taki plaster który skleja wszystko do kupy żeby walczyć dalej.

Postanowiłam sobie pomoc. Wczoraj przeryczalam pół wieczoru, zastanawiając się ile „policzków” jeszcze dostanę, od ciężarnych/matek traktujących mnie jak powiernice, chyba za dobrze się maskuje, bo nie mają poczucia że mnie to boli. Nikt nie pyta co u mnie, tylko każdy o sobie. Z jednej strony dobrze, nie traktują mnie jak jajka któremu w każdym momencie po kolejnym stuknięciu skorupka może pęknąć ale z drugiej…wczoraj pękła. Pękała od dłuższego czasu a wczoraj posypało się w drobny mak. Napisałam do terapeutki, znalazłam jakąś w internecie, muszę sobie pomoc bo inaczej się uduszę, zapłaczę na smierć albo zwariuje. Mój biedny mąż wczoraj nie wiedział co ze mną zrobić, jak przytulić i co powiedzieć żeby mniej bolało. Wiem, że jemu tez nie jest łatwo ale on ma inne podejście do tego, ma więcej luzu, wierzy że się uda, że przyjdzie odpowiedni czas…wolałabym żeby to on zaszedł w ciąże 😂 myśle że jemu by się szybciej udało. Powiedział że może się wybrać do psychologa ze mną ale na pierwszą wizytę chyba wolałabym pójść sama. Jakoś boje się, że nie będę miała przy nim odwagi powiedzieć wszystkiego co mnie boli bo uzna ze jestem walnięta 😂😂 staraczkowe rozkminy itp. 😉

Mama mnie dzisiaj spytała czy nie myśleliśmy o adopcji. Jestem całym sercem za adopcją popieram to, mam kilka par znajomych którzy maja adoptowane dzieci, ale nie jestem głową jeszcze na tym etapie. Kuzynka która miała przedwczesne wygasanie jajników podobno złożyła już dokumenty a później zaszła w ciąże, obecnie już ma dwójkę dzieci ❤️ Stad chyba pytanie mamy, abo serio pytała o adopcje albo to był jej magiczny sposób na oszukanie głowy, oby to pierwsze 🙄.

Jestem pogubiona i to bardzo, siostra mi tłucze do głowy że powinnam zacząć myslec pozytywne, wmówić swojej głowie, że zajdę w ciąże i nie ma że nie. Łatwo powiedzieć jak się ma dzieci…może gdyby mi to mówiła 1,5 roku temu to byłoby we mnie więcej wiary teraz jestem dociśnięta butem z każdej strony…Dobrze chociaż że mój młodszy brat nie jest na etapie dzieci i mówi mi „weź po co Ci dzieci żeby mieć kłopoty i się nie wysypiać?” 😂 Młody ma jeszcze czas, zmienia laski jak rękawiczki i dobrze mu z tym.

Cóż a ja czekam nadal na wizyty, decyzje itp. zastanawiam się nad zbadaniem Kariotypow, lekarz nie zlecił tego do in vitro ale myśle czy nie zrobić na własną rękę czy zdać się na niego i zaufać?

Wczoraj w tym ryku weszłam na Instagram i w propozycjach do obserwowania pojawił mi się post jakiegoś księdza:

„Przejdziesz przez tę burze. Tylko zaufaj.
On wstał, rozkazał wichrowi i rzekł do jeziora: Milcz, ucisz się! Wicher się uspokoił i nastała głęboka cisza. Walcz dzielnie. Błogosławię Cię”.

Zdębiałam jak to zobaczyłam, to był chyba drugi post. Nie wiem skąd się wziął. Jak to przeczytałam poryczałam się jeszcze bardziej…

Edycja Moje marzenie.... 27 września 2015, 10:24

Dziś 4 dc.
Pierwszy raz od dawna, @ nie byla tak brązowa.Przepraszam za "dosłowność", ale martwiło mnie to.Wydaję mi się że to progesteron był winowajcą.Od 2 cykli biorę duphaston i myślę że za jego sprawą ta @ jest inna.
Niestety ciągle ciągnie mnie podbrzusze.Nie wiem czy to znów mój kręgosłup daje o sobie znac w nietypowy sposób, czy coś się dzieje.Czytałam że nawracające infekcje bywają niebezpieczne.
Oby do środy.Lekarz mnie zbada i zrobi wymaz.Czuję się lepiej gdy działam.Gdy mam plan i go realizuję.Najgorsza jest bezsilność i niewiedza.

Edycja Moje marzenie.... 27 września 2015, 10:30

Od początku czerwca na brzuchu, po prawo od pępka mam czerwony plac.W kształcie koła.Wygląda jak rumień.Znajduje się między pępkiem a blizną po wycięciu znamienia.Ma ok 5-6 cm średnicy.Często mnie "gniecie" ból w tych okolicach.Nie wiem skąd to się wzięło.W październiku zapiszę się do dermatologa.Niech zobaczy.

Cos sie dzieje ze mna. Przez ostatni tydzien jestem mega wkurzona, z byle powodu sie denerwuje i cisna mi sie lzy do oczu, brzuch mnie boli, piersi ciezkie... Dopiero skladam wszystko w calosc i czekam co mi przyszly tydzien przyniesie...

DzikaRoza Czterdziesci plus i pragnienie 27 września 2015, 11:15

Usiluje wyjsc z zamknietej siebie, moj wiek nie pozostawia watpliwosci ale jak wiecie ZAWSZE jest nadzieja. Ja popisze sobie tutaj. Zapraszam wszystkie chetne osoby dzieleniem sie przemysleniami informacjami i okruchami pokrzepienia jakich nam czesto brak.
Nie jestem nawet gotowa napisac dzis wiecej o sobie. 10 lat staran niestaran i zawieszenia zwykle w prozni.
Od roku z okladem mam nowy zwiazek nowe nadzieje nowe szanse i....... nagromadzone latami "niepoldnosciowe"emocje skrzetnie ukrywane przed swiatem.
Szczerze nigdy na powaznie nie zabralam sie za siebie w sprawie nieplodnosci. teraz wiem ze z powodu braku wsparcia bylego tak bylego meza.
Tak bylam u lekarzy tak mialam laparoskopie, HSG, tak mialam inseminacje taak bylam zapisana na invitro.
Nieplodnosc idiopatyczna, k... jego mac. IDIOTYCZNA. Nie wiadomo dlaczego. Wszystkiego po troche. Mala endometrioza wysoka prl, slabe nasienie.
Juz dawno temu uslyszalam ze byc moze jest to na podlozu immuno. I tu albo nie dochodzi do zaplodnienia albo nie dochodzi do zagniezdzenia. Hmmm
Jednak odcinam sie gruuuba krecha od tego co za mna, przynajmniej tak deklaruje ;)
Wyjechalam jakis czas temu z Polski. Zaczelam eksplorowac internety i ku mojemu zdziwieniu w amerykanskich filmikach na youtube wystepuje szereg specjalistow i pewnie kilku szarlatanow ktorzy klarownie informuja jak mozna samodzielnie wspomoc wlasna plodnosc, jakosc jajeczek i wyregulowac cykl.
Zaplanowalismy z moim new mezem invitro na za pol roku... Nie mamy tak z czapki takiej sumy na razie i pomyslalam ze to dobry moment na zrobienie wszystkiego co w mojej mocy aby naturalnie wspomoc moja plodnosc. Zyje we mnie nadzieja, mam czas, mam luz to postanowilam zadbac o siebie.
I teraz jak to robie. Dzis nie napisze poniewaz chce byc wiarygodna i porzadnie wypisac wszystko co "cuduje" hahaha. Musze sie przygotowac. Mam uczucia tak skrajne jak pewnie kazda z nas. Od euforii do zalamania. Ze mna bylo niedawno tak slabo ze wkradly sie mysli samobojcze. Zwykle radze sobie z wyzwaniami predzej czy pozniej. Ale w tym wypadku czulam sie kompletnie bezradna. Po prostu poszlam do psychologa i o dziwo!!!! To dziala! Hahaha
Wiem, rozne opinie mozna wystawiac. Ja nie mam kompletnie zaufania do lekarzy i sluzb medycznych. Ktos spyta dlaczego? Po prostu jestem jednym z nich. Oj kalam wlasne gniazdo ale wiele widzialam i slyszalam "od srodka"

kama005 Czekając na nasz cud. 27 września 2015, 11:28

Zmiany zmiany zmiany!

Udało się sprzedać mieszkanie! Bardzo się z tego cieszę. 290 tys to prawie tyle co chciałam bo chciałam 299tys. Ale udało się sprzedać pani z dzieckiem po rozwodzie. Co prawda trochę nas pospieszała ale koniec końców wszystko poszło. Przedwczoraj podpisałam umowę sprzedaży ostateczną i tylko czekam na pieniądze. ;)

Drugie co nam się udało to kupić nowe mieszkanie :) Prawie 100m2, dwa miejsca postojowe w systemie rodzinnym czyli jedno za drugim, i komórka lokatorska. Co prawda parter ale... mamy dwa ogródki jeden 233m2 a drugi 18,75 przy sypialni. Jesteśmy szczęśliwy. Mieszkanko będzie na mnie bo ja wykładam razem z rodzicami moimi większość kasy. Mój M. jak będzie już miał zdolność kredytową to weźmie kredyt na wyposażenie i auto :)

W tym cyklu staram się odpuścić sobie. Nie myśleć o ciąży i staraniach, miałam milion rzeczy na głowie. Oczywiście nie obyło się bez kłótni z moim M. że się nie stara nawet mną zajać bo on na rano pracuje... Jakieś tam okazje na pewno były. Do tego dwa razy na monicie nic nie wyszło... także jest jedna wielka niewiadoma.

Największy problem teraz mam czy brać luteinę czy nie? Bo nie mam pojęcia...

lilyrose walka,endo,nieplodnosc,bezsilnosc.. 27 września 2015, 12:52

32 dc
4 dzien plamienia

Tak jest zawsze jak czekasz na okres , niech juz przydzie !!

maua7maua Chciałabym, ale boję się ... 27 września 2015, 14:12

25t0d

Mam wrażenie, że ta moja ciąża to jakiś pieprzony rollercoster - ciągle nie może być spokojnie i cicho. Nie dane mi jest się cieszyć i głaskać spokojnie brzucha. W czwartek miałam takie jazdy z ciśnieniem, a leki nie pomagały, że już kolejny raz pakowałam się na IP - wtedy właśnie (po kilku godzinach zabawy) zaczęło odpuszczać.

Jak już w piątek i sobotę było spokojnie, to dziś mocne skurcze BH - takie, że się zmobilizowałam i w końcu zrobiłam miejsce w 3 szufladach w komodzie i wstawiłam pierwszą pralkę z ubrankami dla A. - żeby nie zostać w razie czego z ręką w nocniku.

Wszyscy mi mówią - masz czas (w końcu to dopiero początek 26tc!), ale we mnie jest jakaś panika, że jednak nie ma co czekać do ostatniej chwili, że lepiej być wcześniej przygotowanym, bo A. się może pospieszyć ...

Może więc ja jednak już niebawem zamówię przewijak, materac i kosmetyki? (miałam czekać z tym do przełomu listopada / grudnia) Może jak już będzie wszystko przygotowane to A. przestanie robić cyrki i mój organizm też zastopuje z tymi szaleństwami? ;)

Czy jednak wariuję? :/

NovaM Małe Lwiątko 27 września 2015, 14:50

Dziś mamy dzień lenia i robimy NIC :) matko jak rzadko nam się to zdarzą... ale dziś sie udało i oprócz tego że przeleżałam cały dzień na kanapie obracając się z boku na bok to teraz siedzę na moim cudownym balkonie i łapię ostatnie promyki słońca w tym sezonie :) jaki piękny dzień i jak cudnie słoneczko piecze w policzki :)

Już dwa dni bez Duphastonu a temperaturka nadal się utrzymuje... zobaczymy ale dziś zupełnie nie czuję się ciążowo. Oczywiście piersi bolą na maxa ale to normalne.

Wczoraj mnie mdliło parę razy w ciągu dnia, urodziny u dziadka ledwo wytrzymałam rosół nie chciał przejść przez gardło i mdliło mnie nawet po powrocie do domu.

Ale dziś juz nic więc czekam co będzie dalej i jaki ta przygoda będzie miała finał :)

A no i miałam dziwne sny :p w tym jeden że właśnie byłam we wczesnej ciąży i czułam jak mi się w brzuchu dzidzia rusza.... Psychiczna się robię od tego czekania :P

Słoneczka i zieloności dziewczyny !!


Wiadomość wyedytowana przez autora 27 września 2015, 14:52

Edycja Moje marzenie.... 27 września 2015, 14:54

Od 10 dni nie jem cukru.Z tego też powodu przestałam pić herbatę bo mi już nie smakuje.
Jak narazie zgrzeszyłam dwa razy;)
No i czasami jednak jem dżem, ale dużo mniej niż dotychczas.

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)