wczoraj testowalam.. rano wyszla jedna kreska ale po 20 min pojawil sie zarys cien cienia drugiej... wieczorem powtorzylam test i znowu powtorka cien cienia po okolo 15 minutach i nie wiem czy dzis wieczorem powtorzyc test... jejku ne wiem co myslec... miala ktoras tak i byla w ciazy?
12 dzień Cyklu.
Od rana kłótnie potem godzenie (
) i śniadanko w wykonaniu męża 
Troszkę laptop kąpiel i szykowanie na zakupyyy 
Ogólnie nie jestem zadowolona bo ja nie kupiłam sukienki i butów na roczek a mój Alwaro nie kupił garnituru ....
Nic ciekawego nie było normalnie no. !
Dupa Jasiu Karuzela.





Jutro wizyta u gin. Jestem ciekawa czy clo u mnie coś zdziała. W tym cyklu znacznie odczuwałam różne cykania w podbrzuszu.
Jutro wizyta u gin. Jestem ciekawa czy clo u mnie coś zdziała. W tym cyklu znacznie odczuwałam różne cykania w podbrzuszu. Stracha mam jakiegoś przed tą wizytą. Jestem ciekawa jak tam moje endometrium, bo z nim u mnie nie jest najlepiej. Cały cykl podjadam orzechy i popijam czerwone winko. Mam nadzieję, że będzie tłuściutkie:). Tak już jestem tym wszystkim zmęczona. W dniach kiedy brałam clo zauważyłam, że miałam dziwne wahania nastrojów.
Jednak myśl,że wreszcie się uda mnie nie opuszcza. Mój małż naprawdę bardzo mnie wspiera i to mi daje tą wielką wiarę! Życzenia na ten tydzień- same zielone grochy i same tłuste podwójne krechy dla nas wszystkich!
9dc
Jutro wizyta u ginekologa,ciekawe co mi powie.
Dziś dzień pełen wrażeń obiad u babci mojej kocham ta kobietę ma 70 lat a nadal chce gotować dla 21 osobowej rodzinki.... Było śmiesznie wspominaliśmy z braćmi jak to było za czasow podstawówki.. hihi
Po przyjeździe do domu Marcel bawił się z mężem a ja leżę bolą mnie pośladki czy dolna krawędź kości ogonowej sama nie wiem co to jakby mnie rozrywalo od środka 
Nie mogę sama wstać a już nie mówiąca o wstaniu z wanny lub wc....
Wczoraj kupiłam sobie buty na zimę ah uwielbiam zakupy....
Teraz oglądajac aplauz aplauz płakałam jak dziecko czemu nie wiem tak ładnie śpiewali więc było czego 
Jestem padnieta i idę spaća co mi tam... Buziaki
11 dc. Ale w sumie po co ja to licze?
Nasza rodzina jest zmuszona podejść do kolejnego egzaminu. Męczy mnie, że ciagle jest coś nie tak. Jak nie z małżem to ze mną, jak nie z nami to z rodzicami. Cholera. Damy rade, w rodzinie siła.
Dzisiaj odwiedziłam imienniczke. Po raz pierwszy spędziłam z nią i królewną dobre pół dnia. Pogadałyśmy, pośmiałyśmy się i... zajmowałam się małą. Ponoć poza rodzicami i babcią jestem pierwszą osobą, która wzięła ją na ręce, przewinęła, przebrała, nakarmiła. Przychodziło mi to niezmiernie łatwo, a imienniczka pozwalała mi na wszystko, chociaż początkowo wodziła wzrokiem czy wszystko ok. Nie naciskała, sama się nią zajęłam jak płakała. Byłam naprawde szczęśliwa i przychodziło mi to bardzo naturalnie. Wydaje mi sie, że wreszcie ciesze sie, że królewna jest, że wszystko z nią dobrze. Przecież nie wszystko stracone, nasza walka tak naprawde właśnie przeskakuje na właściwe tory i będzie dobrze. Do cholery ile może być źle hm?
Martwi mnie totalny brak seksu
ja mam swoje potrzeby, za to małż... szkoda gadać, on po prostu nie chce. W tym temacie totalny kryzys.
chyba nie bolą jajniki wcale, nie jestem pewna bo odsypiam nocke
Ciąża zakończona 25 września 2015
25 września o godzinie 8:00 przyszedł na świat nasz cudowny synek
waga 3070 gram, długość 54 cm
Warto było czekać na Ciebie Kruszynko :*****
Wiadomość wyedytowana przez autora 3 października 2016, 10:33
Dzięki dziewczyny 
Jajnik kuzynki uratowany!
Dziewczyna miała skręt jajowodu bo zrobiła się jej torbiel na 8,5 cm!!! I w pierwszym szpitalu do którego trafiła nawet jej nie chcieli operować tylko poczekać kilka dni!!! Dziewczyna miała niesamowite bóle a oni jej dawali nospę i paracetamol! Szczęśliwie ciotce udało się ją przenieść gdzie indziej i tam od razu operacja. Jajnik wyglądał dobrze, na szczęście nie doszło do martwicy więc go zostawili, tylko teraz leczenie stanu zapalnego. No i dochodzenie skąd u tak młodej dziewczyny taka torbiel?
Od wczoraj czuję się już znacznie lepiej więc nawet wybrałam się na te imieniny do teściowej. Byłoby 100% sympatycznie gdyby szwagierka oczywiście nie cisła nam o nasze auto, bo przecież za tyle co my kupiliśmy samochód to oni kupili wózek dla dziecka. Grrrr. Nigdy nie cieszyły mnie takie wyliczanki co kto ma, szczególnie z kimś kto już jednak ma swoje lata i powinien mieć jakiś rozum. A ona jakiś czas temu straciła kontakt z rzeczywistością ale to inna historia.
Jutro androlog! Z jednej strony nie mogę się doczekać, z drugiej nie nastawiam się na wiele. Nie wiem jakie badania mógłby nam jeszcze zlecić. Biopsję jąder? Boję się, że powie że to wszystko co można było zrobić, skoro nie ma niedrożności to jądra nie pracują i nam proponuje in vitro icsi. Ale zobaczymy. Mimo wszystko jest we mnie wiele spokoju. Oczywiście bardzo się boję ale przyjmuję ten strach ze spokojem. Nie ma płaczu, żalu, wyrzutów. Paradoksalnie czuję, że nasze małżeństwo jest teraz bardzo mocne i to wszystko co przechodzimy tylko zwiększy naszą radość na końcu drogi.
Aaa i w tym miesiącu jestem na 99% pewna że była owulacja
po tych dwóch pozytywnych testach następne były negatywne już więc się jakoś zmienił poziom hormonów, było mnóóóóóóóóóóóóstwo śluzu, ogromne libido i ból jajnika
Taki miły akcent
Ale testować nie będę, wiem co bym zobaczyła. Łykam dupka i pokornie czekam na @.
28 dc- według mojej regularności cykli jutro powinna być miesiączka. Ale chyba ten cykl przesunął mi się o kilka dni.
Wszystko na wariackich papierach.... Tak własnie będzie wyglądał ten miesiąc.
Wczoraj w naszym nowym mieszkaniu skończono robić łazienkę. A my do przyszłej środy musimy się tam przeprowadzić... Z nowego mieszkania do starego i pakowanie i tak w koło...
Niby w nocy śpię, ale budzę się zmęczona...
W styczniu jedziemy na snowboard i do świąt mam zdecydować czy będę jeździła czy nie( uzależniłam to od tego czy pojawią się II kreseczki) - oj tak bardzo bym chciała ale przeczucia mowią co innego.
Ostatnio moja mama na mnie nakrzyczała ( dobrze zrobiła, bo trochę zbłądziłam) i przypomniała mi moje słowa jak płakała po śmierci taty, że czemu on a nie ona, albo we dwoje. To jej tłumaczyłam, że tak Pan Bóg chciał i gdyby chciał żeby zginęli we dwoje to tata by ruszył dalej samochodem to stałoby się to wszystko podczas jazdy a wtedy oboje by nie przeżyli. A tak nagle tata zatrzymał samochód, bo drzwi, które wieźli poluzowały się i wtedy właśnie dostał ataku. I tłumaczyłam, że tak Bóg chciał, że tata ma tam misję do spełniania a jej jeszcze pozostała misja na ziemi...
A ostatnio ja straciłam wiarę... Było we mnie tyle tego żalu, niezrozumienia i nienawiści.... I słowa mamy mnie przebudziły:
-Ja mam jeszcze jedną ważną misję na tej ziemi, pomóc Ci w opiece nad Twoimi dziećmi- moja mama.
Tatusiu, wierzę, że wybrałeś już najlepszy terminna narodziny Twojej wnuczki lub Twojego wnuka...
))
O drugiej odszedł mi czop śluzowy i zaczęły wyciekać wody. Lecą cały czas, ale żadnych skurczy nie czuję. Wzięłam prysznic i dopakowałam torbę. Mąż pojechał na szybko do pracy poszykować wszystko na jego nieobecność i zawieźdź do teściów dokumenty, które miałam dziś przekazać pani z ZUSu i naszego psiaka 
Ogólnie to mąż jest całkowicie wyluzowany. Chciałby sobie jeszcze pospać i jest uśmiechnięty od ucha do ucha, a ja się cała trzęse z przejęcia i stresu chyba przed nadchodzącym bólem i nową rolą, którą już pewnie dziś rozpocznę. Trochę się też martwie jak tam synek, bo nie czuję go za bardzo, a strasznie wczoraj wywijał jak zwykle, więc teraz jego spokój mnie stresuje, a nie chcę za szybko jechać do szpitala. Tam to dopiero pewnie ogarnie mnie panika
Oby jakoś to poszło. Kamilku trzymaj się! 
Wiadomość wyedytowana przez autora 28 września 2015, 02:56
zrobiłam test wieczorem- wyszedł mi cień cienia po 4 minutach:)
jejku chyba jestem w ciąży, mąż na razie nie podziela jeszcze mojego optymizmu, mówi że zrobimy test wieczorem we wtorek (oby kreska była wyraźniejsza)... jak znowu coś wyjdzie, to robię betę w środę
3majcie kciuki...
Dzięki dziewczyny za rady
pomysle nad tym zelem jak dolecze do konca ta infekcje. Juz jest lepiej po płukaniach z tantum rosa ale dzisiaj dokupie jeszcze jakies globulki. Na wszelki wypadek dla kobiet w ciazy 
Oj jak dzisiaj ciezko sie wstawalo... mialan ochote owinac sie szczelnie koldra i wyjsc w formie nalesnikowej do pracy. Chociaz pewnie wygladalabym jak buka wylaniajaca sie z mgly
ale przynajmniej byloby mi cieplo 
Dzisiaj juz 8dc albo 9 jesli mam liczyc rowniez niedzielne plamienie. Testy owu negatywne chociaz cien juz widac. Bedziemy sprawdzac dalej 
Dzisiaj jestem jeszcze spokojna. Wydaje mi sie ze jesli bede miec owu to raczej pozno..jakies takie dziwbe przeczucie. Ale moje motto z ubieglegi cyklu podtrzymuje: bedzie co ma byc.
Buzka!
no i tym sposobem kolejny cykl się zaczął...
nie wiem co się ze mną dzieję, ale dostałam @ w 21 DC!!! I to do tego tak obfita i tak bolesna... masakra. Naprawdę nie pamiętam kiedy musiałam brać tabletki przeciwbólowe na @ a wczoraj musiałam wziąć aż 5!
Całe szczęście na jutro jestem umówiona do mojej gin.
Boję się tylko, że to ciąża biochemiczna...
Mam przez to tak zły humor.
A dzisiaj w nocy tak ze mnie ciekło, jak nigdy. A na rano do pracy, bo mam tak wspaniałe współpracownice, że jak potrzebuje zostać w domu, bo naprawdę źle się czuję, to wyłączą telefon i możesz gwizdać...
Boże, jak ja nienawidzę tej pracy!
Witam Was 
Dziewczyny weekend był udany, ale początek tygodnia zapowiada się kiepsko, ale po kolei.
W sobotę M. do południa w pracy, ja sprzątałam mieszkanko... Popołudnie wybraliśmy się do znajomych, moje pierwsze wyjście do ludzi po poronieniu (no nie licząc pracy). Drętwo trochę było, ale chciałam M. zrobić przyjemność, żeby też się trochę rozerwał. Ja robiłam za kierowcę, więc zero alkoholu na odstresowanie. No ale przetrwałam
Nie no żartuję, około 22:30 trochę się rozkręciło, no ale po północy byliśmy w domu... Już jak wracałam strasznie bolała mnie głowa, myślałam, że do rana przejdzie, no ale nie... W niedzielę pobudka na mierzenie temp. a głowa jak bolała tak boli. Zdrzemnęłam się jeszcze trochę (jak nigdy) co prawda przeszło, ale tylko na parę godzin. Niedzielne zakupy i tu już robiło się coraz gorzej... Posmętniałam, M. się pyta co jest, a ja na to, że jak ja mam się nie załamywać, jak wszędzie gdzie nie spojrzę to ciągle jakieś ciężarne się kręcą. No ale nawet udało mi się utrzymać fason i się nie poryczałam, a to już postęp. Później w samochodzie, głaskał mnie po brzuchu i pytał: A Ty nic nie czujesz, może się zagnieżdża fasolka? Na co ja mu mówię, że po pierwsze jest za wcześnie na jakieś odczucia, a po drugie w poprzedniej też nic nie czułam. No i zaczęłam się zastanawiać, że może coś jest ze mną nie tak... Inne kobiety przeważnie odczuwają objawy na @ lub na ciążę, a ja nigdy nic... M. stwierdził, że ja po prostu jestem odporna na jakikolwiek ból i jeśli mam jakieś objawy to może nie zwracam na nie po prostu uwagi, bo wydaje mi się to zupełnie normalne, lub na tyle delikatne, że uważam, że to nic... Być może... No i taki ot wczorajszy dzień był.
A dziś, zaczynam się zastanawiać, że może faktycznie coś ze mną nie tak i że pewnie znów nic z tego nie będzie, bo nic nie czuje... Temp skacze jak chce i widzę, że mój humor chyba też...
Dobra posmęciłam, to teraz zabieram się do pracy. A Wam dziewczynki, życzę miłego dnia
Dawno nie pisałam. W sumie nie ma o czym. 2 listopada mam wizytę u gina,zobaczymy co z niej wyniknie. W tym miesiącu wyjeżdżam w delegację akurat w okolicach dni płodnych, serduszkowania jest jakby co raz mniej... Tracę wiarę, że się uda. Odwiedzamy znajomych, którym się udało, wszyscy mają już swoje Szczęście.
Przestaję ogarniać swój organizm i ten wykres.
Podczas wizyty, lekarz mówił że po owulacji. Wczoraj wieczorem zaczął kłuć mnie prawy jajnik ( ten ze zmianą ) i w sumie kłucje mnie jeszcze dziś i rano oczywiście temperatura w górę. No to już nie wiem, lekarz się pomylił, może to co widział to nie była owulacja tylko jakaś inna nieprawidłowość. Sama nie wiem, co myśleć. A może to co odczuwałam to moja endometrioza się odezwała, albo nadwrażliwe jelito. Mętlik w głowie. Nic, czekam kiedy pojawi się okres, zobaczymy jak długi będzie ten cykl,kto ma rację a kto nie. Wczoraj rano serduszkowaliśmy z mężem po raz ostatni przed jego badaniem, zgodnie z zaleceniami
Więc jeśli jednak to owulka to a nóż widelec.... Generalnie to dziś jestem w stanie obojętności, nawet się nie zdenerwowałam tymi objawami wskazującymi na owulację wczoraj, ten cykl spisany na straty, więc się nie spinam. Jestem zaskoczona swoja reakcją, ale jestem spokojna co ma być to będzie, jeśli Bóg da to będziemy mieli dzieciaczka. Jestem gotowa na wszystko.
Mąz mi powiedział, ze jednak trochę boi się wyników, ja mu na to żeby nie zamartwiał się na zapas, a nawet jakby okazało się ze jest niedobrze, to też ma się nie obwiniać, bo ja mam ewidentnie jakiś problem ze swoim organizmem, ale staram się nie obwiniać. Na pewne rzeczy nie mamy wpływu, życie pisze nam scenariusze najprzeróżniejsze i trzeba walczyć o swoje.
Wiadomość wyedytowana przez autora 28 września 2015, 08:51
31dc/13dpo No to kolejny negatyw, który zbliża do wystąpienia @...
Mam ochotę rzucic wszystko w cholerę, żeby nic nie sprawdzać, nic nie obserwować i nie notować... ale niestety... znowu trzeb będzie mierzyc temperaturę, żeby zobaczyć, czy owulacja będzie "sama z siebie" bez wspomagaczy typu clostilbegyt... szkoda, że lekarz juz odstawia clo, ale z drugiej strony może szybciej wpadnie na pomysł z czym jeszcze może być problem? Może jak się znowu nie uda to skieruje na HSG? Choć wątpię, a od siebie głupio mi proponować uczonemu lekarzowi, co ma robić...
No nic następna wizyta będzie po odebraniu wyników progesteronu, które pokażą czy mam owulację czy też nie... zobaczymy...
Wiadomość wyedytowana przez autora 28 września 2015, 18:25
Myślałam, że to ściema, że dziewczyny przesadzają ale jednak nie... no żesz jasny gwint... wystąpiły u mnie poważne problemy z pamięcią, a więc :
w sobotę zapomniałam kupić masła
zapodziałam gdzieś getry, zdjęłam z suszarki i za nic nie wiem co się z nimi stało
od rana szukam zegarka na rękę
miałam przywieźć maluchom książkę do czytania, oczywiście po raz enty skleroza
To tylko kilka spraw zapomnianych, a było tego sporo więcej.
Co się dzieje?? 
Żeby tylko nie zapomnieć swojego imienia i nazwiska 
Aha... i wskoczył dziś 20 tc.
Wiadomość wyedytowana przez autora 28 września 2015, 10:10
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.