roletka Łódką do Groszka... 7 października 2015, 16:47

17t3d

ja już po wizycie maluchy rosną nie wiem dokładnie ile mają bo ciężko je złapać w całości :) miejsca jeszcze mają na harce to popatrzaliśmy jak podskakują i machają łapkami :) oczywiście zapomnieliśmy zapytać o płeć :) moja szyjka długa i zamknięta :) ma ponad 4cm, pobraliśmy wymaz dla mojego świętego spokoju
a teraz moja glukoza na czczo w normie po 1h 148 a po 2h 149
mam zakaz jedzenia słodyczy no i jak się nie poprawi to dieta
anemia dalej się mnie trzyma to żelazo dalej będę wcinać, no i mam powtórzyć TSH
kolejna wizyta za trzy tyg i na niej pomyślimy o jakimś lekarzu który pracuje w szpitalu gdzie będę rodzić żeby był ktoś obeznany w mojej sytuacji :)

pati87 kolejne starania, czy warto? 9 października 2015, 11:56

zapisalam siebie i mojego ukochanego na badania genetyczne do profesora nadzwyczajnego do warszawy,
termin 13.11 godz 9:00
mam ze soba miec wyniki:
kwas foliowy
b12
homocysteina

bo reszte badan nam zrobia w warszawie

gosia89 udało się po 9 latach 7 października 2015, 17:02

19 dc

przysłali mi miesieczny zapas inofoliku, 60 saszetek. tak pozatym to się zastanawiam czy już jestem po owulacji. moze byla wczoraj? jutro wizyta na 18.00

Ciąg dalszy starań... Nie mam już sił, mąż nic nie rozumie, w tedy kiedy trzeba się starać on nie ma ochoty... A tu nie o ochotę chodzi tylko o to żeby w końcu się udało. Zmęczona jestem już tym wszystkim:-((((

NovaM Małe Lwiątko 7 października 2015, 17:54

@ przyszła w 32 dc... :(
Mój organizm lubi mnie potrzymać w niepewności i dawać mylne symptomy... muszę się do tego przyzwyczaić i nie zasłuchiwać aż tak bardzo.

Będzie co ma być.

Ale dziś o czymś innym:

W piątek mam firmową imprezę, imieniny mojego szefa które są zawsze hucznie świętowane.
Raz do roku przychodzi taki dzień który spędza mi sen z powiek bo wiąże się z koniecznością zakupu prezentu... a ponieważ "musimy się szanować" prezent to nie może być książka za 30 -40 zł tylko musi być to coś wyszukanego i również za odpowiednią cenę.

Ale ponieważ w zeszłym roku mój mocno wyszukany prezent ( jedwabny krawat z motywem żeglarskim - tak mój szef jest zapalonym żeglarzem, sprowadzany z Mediolanu ( cena w EUR ) ) nie spotkał się z entuzjazmem obdarowanego w tym roku postanowiłam mieć wszystko w głębokim poważaniu i nie przejmować się reakcją.

No ale obowiązek spełnić muszę wiec zakup został zrobiony i jest to czysto praktyczny prezent :) przyda mu się przy grillowaniu golonki na mazurskich terenach :D

Nie lubię tych służbowych imprez ale jest to u nas już tradycją i raz do roku muszę zacisnąć zęby :)

Powiem może dlaczego nie lubię.

W sumie jestem jedynym pracownikiem w mojej firmie, na imprezie będzie ok 7-9 osób ale są to osoby z kancelarii prawnej od której wynajmujemy biuro i z którą obcujemy na co dzień.

Takie imprezy są zawsze mega sztywne gadka jest o niczym i oczywiście jak to bywa pijaństwo pijaństwo pijaństwo.
Ze wszystkich Wigilii i innych tego typu imprez przeważnie wychodzę pierwsza ale ten raz w roku muszę trzymać fason ;)

drugi powód to brak mojego męża na takich imprezach co jest oczywiste bo w końcu to impreza służbowa no ale bez niego nigdy nie bawię się dobrze :(

+ jest jeden BĘDZIE SUSHI :D :D :D

Dziś 13 dc jutro wizyta u lekarza juz nie mogę się doczekać wizyty. Ciekawa jestem czy wszystko jest w porządku. Mam nadzieję, że te dwa cykle będą ok i będę mogła mieć hsg. Czas pokaże mogę tylko czekać i mieć nadzieję, że będzie dobrze.

małaU piszę, bo czuję, że zwariuję 7 października 2015, 18:01

https://www.youtube.com/watch?v=kFeMYSdvb20
wizyta później

Dziwnie się dziś czuje jakoś tak...hm
Może dni płodne się zaczynają. Podbrzusze mnie pobolewa. Zobaczymy jutro czy juz się zaczyna czy jeszcze chwilę.

sosenka80 Czekając na... ten dzień... 7 października 2015, 20:20

Środa, już środa... Do piątku coraz bliżej.
W trakcie ostatnich dni imieniny męża. Czy wspominałam, że go kiedyś zabiję... no to zabiję... Niedługo kolejna rocznica naszego ślubu... a co zrobił mój mąż... bez mojej wiedzy i zgody, poszedł i zamówił mszę w intencji naszego małżeństwa. Ale z drugiej strony czy ja muszę wszystko wiedzieć i zaakceptować, nie muszę. :)
Dni płyną szybko i leniwie, wyleguję się na nowej kanapie i czytam książkę. Podczas tego czytania zauważyłam, że lewa strona brzucha bardziej sterczy, to Małgośka się tak rozpycha, a bidak Szymon musi nabrać masy i zacząć ją bardziej szturchać bo nam się córcia panoszy. :)

A to mój brzuch, jak nic, po lewej stronie większy. ;)

557218abb9f414ecmed.jpg

Aaaa... i jeszcze coś kolejny powód do zabicia męża... dziś mi oświadczył, że z dnia na dzień jestem grubsza, nawet buzia mi przytyła, cholera jasna może i faktycznie. ;)

Kolejny nerwowy dzień... Jutro o 15.40 wizyta u ginekologa okaże się kiedy inseminacja...
Tak bardzo się boję... Dzisiaj zakończyłam cykl z CLO pregnyl czeka w lodówce jutro zabiorę go ze sobą bo nie wiem czy już jest piękny pęcherzyk czy jeszcze nie ... :( Nerwówka....

Rutelka Na wszystko jest czas pod Słońcem. 7 października 2015, 21:03

Koleżanka z mojej sali jest w ciąży. Pierwsze parę tygodni. Wczoraj wieczorem zaczęła krwawić i wylądowała na SOR-ze. Dostała zwolnienie i ma leżeć, bo coś się jej tam odkleja.

Pracuję za nią. Tzn. od dziś mam dwie klasy - razem ponad 40 godzin w sumie tygodniowo przy tablicy. Na razie zwolnienie do końca przyszłego tygodnia, ale nie wiadomo co będzie dalej.

Niech się tam dziewczyna wyleży, oby maluszek był cały i zdrowy. Oczywiście jej zazdroszczę tego, że jest w ciąży, ale życzę jej wszystkiego co najlepsze. Taka pozytywna zazdrość we mnie siedzi. Zazdrość, a nie zawiść.

A mąż mój ma wizytę u androloga 4.11, a zaraz potem 10.11. wizytę mamy razem w sprawie inseminacji.

małaU piszę, bo czuję, że zwariuję 7 października 2015, 21:15

9dc
Wizyta: badanie, pęcherzyk 18mm w prawym jajniku.. Długie rozmyślanie co dalej.. Bo najlepiej byłoby od razu in vitro.. Tylko tu pojawia się problem finansowy.. 2000zł leki + 8000zł procedura.. I na rządowe przynajmniej na razie nie powinnam liczyć.. Kasa chwilowo się skończyła, przepychanki rządowe nic nie pomagają i nie zapowiadają nic dobrego w najbliższym czasie.. A ten ucieka, moja przedwczesna menopauza postępuje.. W sumie nawet podatność na stymulację może być kiepska przy moim AMH.. Co do jajowodów to diabli wiedzą co im dolega, czy są drożne czy tylko przewężone.. I tak po długich rozmowach co i jak, profesor postanowił, że to ostatni cykl w którym poda mi ovitrelle, zbada jutro jak tam maja się plemniczki, bo ostatni wynik nie był jasny, czy moja macica je zabija czy zachęca do życia.. A po następnej miesiączce mam się pojawić jak najszybciej z decyzją czy chce laparoskopie.. I rozmawiałam z G., że decydujemy się na laparoskopię.. Dowiemy się przynajmniej co z tymi jajowodami, jak wygląda tak naprawdę moja macica, bo w zależności od badania wygląda przeróżnie, dzisiaj nawet zaświtało mi, że ten młody doktorek co mi robił HSG mówił o dwóch macicach, może miał rację.. Dowiedzielibyśmy się też czy mam tą cholerną endometriozę czy może to tylko mięśniak.. Tylko z zastrzeżeniem, że nie usuwamy tej zmiany.. Za duża ingerencja.. I jeszcze jedna rzecz urodziła mi się w głowie, że nie zapytałam profesora czy tak można, ale zapytam o to jutro panią, która będzie robiła mi badanie przenikalności plemników.. A mianowicie czy ścigając się z tą moją menopauzą możemy najpierw zrobić stymulacje, zamrozić jajeczka i w ten sposób dać nam trochę więcej czasu na oszczędzanie kasy..

I kolejna sprawa mnie przeraża.. Podałam sobie właśnie zastrzyk i przestałam już wierzyć, że się uda.. Wiem, że to chwilowe i za kilka dni jak tempka skoczy, znów będę szaleć i marzyc o teście.. Ale teraz mam w głowie tylko myśl, że chciałabym się rozpłakać i żeby to pomogło.. Taki najlepszy lek na wszystko:)ale nie wierzę, rozumiecie, takie poczucie, że wszystko jest do d. i nic tego nie zmieni..

Jeszcze prawdopodobnie przyjedzie do nas przyjaciel, ma mega problem i szuka towarzystwa na zalanie smutków.. I generalnie uwielbiam go i z chęcią zalałabym z Nim wszystkie smutki, tylko dzisiejsze zalecenia przed jutrzejszym badaniem to serduchowanie, a to będzie trudne jak będzie spał w pokoju obok, a chłopcy się pozalewają wcześniej:(

I ostatnia sprawa.. Moja koleżanka z pracy.. Ponoć zrobiła sprzęt.. Dwa dni przed czasem! Nie wiem czy to prawda czy może jutro będę musiała się zdenerwować, ale takiego smsa mi wysłała.. Zobaczymy..

sylvi83 W oczekiwaniu na cień cienia... 7 października 2015, 21:35

Ciąża zakończona 29 września 2015

Mała Królewna jest już z nami! :-)


Wiadomość wyedytowana przez autora 7 października 2015, 21:39


Podobno wszystkie porażki i wszystkie sukcesy są zakodowane w sile naszego myślenia, nastawienia do siebie i świata. Sami jesteśmy kowalami swojego losu. Ile w tym prawdy i czy pozytywne myślenie zmieni moje życie na lepsze? Czas pokaże...

Tymczasem zabieram się do lektury.


Wiadomość wyedytowana przez autora 15 października 2015, 19:37

Paragonik_93 Paragonikowe starania! 8 października 2015, 04:41

Dziś o 02.05 urodziła się siłami natury Basia bez znieczulenia i waży 3500 gr! Ja nadal leżę na porodówce ale mam to już za sobą! Miałam cięte krocze i to chyba dużo! Bardzo boli!

annielica My chcemy mieć dziubulka ! 8 października 2015, 09:40

32t0dz

Wyniki nieciekawe. Dalej anemia. W dodatku białko, erytrocyty, leukocyty i liczne bakterie w moczu... Eh pomyslec, że na początku tak dobrze przechodziłam ciążę...

56dni do porodu
Moja kruszynka wypina różne części ciała. Tak się wierci, że szok. Tak bardzo ją kochamy <3
Niedługo nasze życie tak bardzo się zmieni. Trochę się boję... To dla mnie całkowicie nowa sytuacja. Na duchu podnoszą mnie inne mamy, które mówią, że macierzyństwo to coś cudownego a miłość do dziecka jest tak ogromna, że nic innego nie ma znaczenia ;)

Po raz pierwszy ruszył lewy jajnik!! Lekarz sam jest zdziwiony bo nigdy nic w nim nie było ! Ale może to zasługa HSG trzy miesiące temu...
A więc tak w lewym jajniku pęcherzyk 10mm a w prawym dwa po 10 mm, a endo 4mm niestety ja jestem z tych późno owulacyjnych więc czekamy. Jutro powtórka USG już chcę wiedzieć kiedy będzie te IUI chcę już! Zaczynam chodzi po scianach z nerwow ...

Terraska Czekamy na pisklaczka :) 8 października 2015, 06:15

Ostatni tydzien byl jednym z najgorszych w moim zyciu. Zaczelo sie od tego, ze w ramach przygotowan do kupna domu notariusz znalazl w ksiegach wieczystych, ze wlascicielem chodnika przed naszym domem nie jest gmina, a osoba prywatna. Niby nie jest to problem, ale blokuje nam to wyjazd z domu na droge. W latach 70 wlascicielem wielkiego pola byl rolnik. Rolnik dostal pozwolenie od gminy na przekwalifikowanie typu gruntu na budowlany jesli odda czesc gruntu pod budowe drogi, chodnika, infrastruktury gminie. Ten rolnik (osoba prywatna) podpisal nawet akt sprzedazy gruntu budowlanego z wlascicielem naszego domu z adnotacja, ze odda te 15m2 gminie na budowe chodnika, ale gmina sie nigdy nie upomniala i nigdy nie doszlo do podpisania aktu notarialnego w tej kwestii. Oficjalnie wlascicielem gruntu jest 92 letnia wdowa po rolniku, staruszka z alzheimerem..... Dzwonilismy do notariusza, powiedzial nam ze ryzyko praktycznych problemow z uzytkowaniem domu jest zerowe, bo i tak jest cos takiego jak sluzebnosc gruntu i po 30 latach nawet ta staruszka by nie mogla nam zabronic przejazdu przez jej chodnik... Poza tym ona podpisala przyrzeczenie przekazania gruntu gminie. Bylismy dzis w gminie wraz z wlascicielem domu, ta obiecala, ze sprobuja naprawic to niedopatrzenie, skontaktuja sie ze staruszka, wymierza ten chodnik na wlasny koszt i sprobuja podpisac akt notarialny... Tyle, ze to trwa w czasie. Nawet ponad rok. No i teraz najlepsze - nasz notariusz powiadomil o zaistnialej sytuacji bank i bank cofnal decyzje o kredycie z uwagi na ten grunt... Jednak nie podpiszemy jutro aktu notarialnego i nie zaczniemy przeprowadzki, dowiedzielismy sie dzis... Tak wiec za miesiac zostajemy bez mieszkania (w sierpniu, po otrzymaniu kredytu i podpisaniu umowy przedwstepnej, wypowiedzielismy umowe najmu obecnego mieszkania), bez domu i byc moze z dzieckiem pchajacym sie na swiat....

Na domiar zlego tata S, czyli moj tesc mial wczoraj zawal.

Jedyny pozytywny efekt tego wszystkiego to praca. Praca sie juz nie przejmuje, w tej sytuacji po prostu przestalam odbierac telefony... Trudno, sa priorytety i Priorytety.

Od kilku dni nie spie, nie jem, schudlam 3 kg i na okraglo wymiotuje ze stresu. Bylam wczoraj u lekarki, kazala sie zrelaksowac. Yhym, jasne. Ciekawe jak. Co sie stanie z nami za te kilka tygodni.... :(


Wiadomość wyedytowana przez autora 8 października 2015, 06:19

Jolcia1985 .... bo ja chcę być mamą 8 października 2015, 07:37

Czy @ zmieszana z wodnistym śluzem jest zjawiskiem w miarę normalnym ?

Hej jestem po wizycie w klinice. Doktor dość rzeczowy chociaż ja lubię jak lekarze są rozgadani ;)
Wygląda to tak: skoro miałam HSG i był ból to musiały być zrosty. Może być tak, że zrosty są nadal. Także fizyczna przeszkoda nie do przeskoczenia. Oczywiście nie mówione, że zrosty są. Laparo nic nie da a może jeszcze zaszkodzić mojemu niskiemu AMH. Mimo to na usg było widać sporo pęcherzyków więc lekarz ocenił AMH nawet na powyżej 1 w tym cyklu :) Jeśli nie chcę jeszcze in vitro mam się starać ok roku. Doszłam do wniosku, że i tak zapiszę się na refundację mimo, że miejsc już prawie nie ma [w samym Gdańsku czeka 1000 par ;/] spróbuję jeszcze raz HSG i zobaczymy. Poczekam do nowego roku.
Czas pokaże co dalej

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)