Skurczy i bóli ciąg dalszy.. Już nawet się nie przejmuję
Ale jaka była moja myśl,kiedy zaczęło mnie boleć na poważnie? Jezu, przecież ja nie mogę jeszcze urodzić! Ja najpierw muszę zjeść pizzę!!
Zamówiłam i czekam
Cieszy mnie też niezmiernie,że belly mnie dziś poinformowało,że CIĄŻA JEST DONOSZONA
W związku z tym,zaraz jak Mąż wróci z pracy, rzucę się na niego
I oby się oddał po dobroci 
Chustki wczoraj uszyłam, a jak już szyłam dla Gosi,to dla Micha też jeszcze doszyłam 3 sztuki,bo zostały mi resztki sówkowej bawełny
Dziś wszyłam tylko rzepy i okres szyciowy uważam za zamknięty. Nie dla mnie już ślęczenie przy maszynie, tym bardziej,że mi się tam brzuch nie mieści 
EDIT:
Capriciosa zeżarta, teraz choćby potop 
Ps. Chyba mi piersi urosły i są dzisiaj bardziej tkliwe niż zazwyczaj...
Wiadomość wyedytowana przez autora 8 października 2015, 16:56
Przepraszam na samym początku, że:
1. Nadal nie odpisałam Ralpinie.
2. Zaniedbałam wykresy i pamiętniki bliskich mi współstaraczek i ciężarówek.
Przyczyna jest prosta: nie mam w domu Internetu, a na komórce nie dość, że słabo mi się pisze, to i Internet słaby.
Ale! Byłam u lekarza. Cudo facet! Nie dość, że miły, to i dokładny, i nawet delikatny!
Good news: Super uczucie widzieć, jak czyjeś serduszko w Tobie - po prostu - NAPITALA!
Bad news: Dziecko jest mniejsze niż powinno być. Ale tym się nie przejmuję. Jednak kosmówkę mam "ażurową". Mam zażerać duphaston i luteinę podjęzykowo. Nareszcie lekarz, który nie preferuje "dowcipnej"! Stwierdził, ze robią się od niej bardzo często infekcje, więc po co ryzykować, skoro można pod język?
Trzymajta kciuki za tę moją kosmówkę! 
Aha, a w nowym mieście mieszka mi się znakomicie!
37+0
CIĄŻA DONOSZONA!
TORBA SPAKOWANA!
Ciężko było mi dziś się wytoczyć z łóżka! Zapytałam Tatuśka no i jak ja to zrobię? Jak urodzę? Odpowiedział, że normalnie. No tak! Chcę normalnie, siłami natury, ale nigdy nie wiadomo. Pakując torbę, próbowałam tatuśkowi zrobić szybki kurs dziecięcej bielizny, jednak po wyrazie jego twarzy strybiłam i stwierdziłam, że jak coś to któraś z babć pomoże mu dowieźć co trzeba.
Ogólnie to tego posta piszę sobie cały dzień. Po trochu do celu. Rano przerwałam, bo na zakupy i stwierdziłam, że oddam książki do biblioteki. Obecnie czytam Harrego, pożyczonego od mojego brata. Zaczęłam dziś ostatnią część a śmiałam się, że tylko skończę serię i idę na porodówkę, więc już niedługo
.
Po zakupach, obiad. No i stwierdziłam, że zjadła bym bitek w sosie, więc szykuję na weekend. Podsmażyłam sobie mięsko, teraz cebulka. Tatusiek poprosił jeszcze przed porodem o śledzie w oleju, więc też zrobiłam. Lubi dużo cebuli, więc już obrałam i pokroiłam ze 3 kg. A no i jeszcze pomyślałam, że może jeszcze przed porodem zjadła bym takiej duszonej z jajkiem. No to jeszcze z kilo obiorę a co?
W międzyczasie odebrałam telefon z pracy i koleżanki pytały czy nie czuję czy niedługo się nie rozdwoje? Przekazywały sobie telefon z ręki do ręki i każdej po kolei mówiłam, że jestem wciąż 2w1 i że dobrze się czuję a one jak bardzo za mną tęsknią. Miło mi się zrobiło:). W środę idę do lekarza to do nich zajrzę i pogadam pewnie ostatni raz przed pojawieniem się Bartka na świecie. I dzień prawie zleciał! Idę skończę z tą cebulą i wezmę się za Harrego. 

by na wieczór powiedzieć siostrze tatuśka, że kolejny dzień nic nie robiłam:).
Bosz, jaka jestem nerwowa. Nie daje sobie rady ze soba. Jem co wejdzie mi pod reke. Zamowilam na ebayu agnus castus. Zdecydowalam, ze jesli nie uda mi sie jechac do Pl zrobic badania i kurs to wtedy biore te ziolka.
wczoraj odbyl sie pogrzeb naszego kochanego Ksawierka
23 dzień Cyklu -- 7 dni po owulacji.
Po raz kolejny trace nadzieje na to ze kiedys bede mamą.
Głupia Ja.
18 razy Ci nie wyszlo i co ? nagle masz nadzieje ze teraz sie uda? Zapomnij.!
Takie słowa do mnie docierają.
Chce umrzeć. 
Jestem w totalnej rozsypce, w ogóle sobie ze sobą nie radzę
. Drugi dzień po powrocie z pracy do domu siedzę i ryczę. Powód jest absurdalny - wczoraj dowiedziałam się, że kolega z pracy będzie ojcem, w czerwcu brali ślub... Oni od razu, a my już ponad dwa lata... Wiem, że nie powinnam tak reagować, ale to tak cholernie boli jak innym się udaje, a mi nie. Choć tak na prawdę u mnie teraz nie ma co się udawać, bo nawet się nie staramy, jeszcze miesiąc, wytrzymać jeszcze ten pieprzony miesiąc. Tylko co to zmieni? Przecież i tak od razu nie zaskoczy, może nigdy nie zaskoczy...
Caly dzien staralamsie myslec pozytywnie ze wszystko bedzie dobrze i co dopadlo mnie;/
Tak strasznie sie boje;/ az sie normalnie rozplakalam ;( caly czas powtarzam sobie ze bedzie dobrze...wierze w to z calych sil a mimo to lek jest...Chcialabym zeby moj Maz juz wrocil we dwoje zawsze razniej napewno nie bede tyle myslec
Boze czuwaj nad nami...
Dzisiaj trzeci dzien @, wyjatkowo prawie jej nie mam.
Wczoraj byl dzien sprzatania, caly dzien sprzatalam. Ahhh jak fajnie byc w domu.
W tym cyklu sie nie staramy, termin w kwz mam dopiero 12.08 i chyba bedziemy juz gadac o ivf. Zobaczymy co z ttego wyniknie.
20 dc
Monitoring: pęcherzyk ma 29 mm szok! jeszcze nie było owulacji. Coś jest nie tak, wykres wykazuje owulacje, test owulacyjny tez byl pozytywny a sie okazuje ze owulacji nie bylo. brak mi slow. niewiem o co chodzi. dzis po wizycie zrobilam test owulacyjny i jest negatywny.
Wiadomość wyedytowana przez autora 8 października 2015, 19:40
10dc
Tradycyjnie ja i moje wyniki nie mogą być jasne.. Przenikalność plemników jest nieznacznie pozytywna tzn. pani dojrzała dwa żywe plemniki, które poruszały się w odpowiednim kierunku, ale przy liczebności jaką ma G. powinno ich być bardzo dużo.. Profesor ostatnio tłumaczył to faktem, że albo już wszystkie popłynęły do jajowodów na spotkanie moich komórek albo musimy powtórzyć badanie G. (mało prawdopodobne, żeby nagle miał za mało plemniczków, prawda??) Cały dzień zastanawiałam się czy na pewno jest blisko owulki bo miałam wrażenie jakby mój śluz zmienił się na lepki, zawsze po serduchowaniu mam problem określić jaki ten mój luz jest.. Ale pani powiedziała, że jest piękny, przeźroczysty i rozciągliwy.. Zatem taki zaznaczam na wykresie:)
Z rzeczy innych to nie taki wilk straszny jak go piszą, pani, która była na zastępstwo, a ja panikara uciekałam przed Nią jak przed ogniem to bardzo miła i delikatna kobieta.. Zupełnie inna jak profesor, ale miła.. I musiałam tak szaleć, że zastępstwo?? Co do mojego podziału na dwa etapy in vitro wypowiedziała się tylko tyle, że można to podzielić ale najlepiej rozmawiać z profesorem bo ona się tym tematem nie zajmuje i nie chciałaby udzielić mi złych informacji w kwestii cen.. A w poniedziałek mam się stawić na sprawdzenie czy pęcherzyk pękł.. Myślę, że będzie ok bo dzisiaj pierwszy raz nie zastanawiałam się nad testem owulacyjnym, ciemna, wyraźna krecha pojawiła się po 30 sekundach.. Teraz tylko działać i trzymać kciuki, modlić się, jeść ananasa, wszystko co może pomóc.. Ostatnia naturalna szansa..
Mój kochany samochód jutro do odbioru.. Wyszło taniej niż najgorsze obliczenia, także można powiedzieć, że mamy szczęście, pomijając to, że mógłby w ogóle nie wylądować u mechanika:)
Lecę dalej sprzątać dom, mam mieć gości w weekend a przy remoncie nie wygląda tu za ciekawie, postaram się zrobić schludnie:)
Wiadomość wyedytowana przez autora 8 października 2015, 20:07
Ostatnie dwa dni nieco szalone
bo najpierw dużo dużo czytałam na tutejszym forum (jak dobrze, że jest!) a potem dużo dużo dzwoniłam, bo jest duża duża szansa, że na pierwszej wizycie będziemy mieć wszystkie dokumenty potrzebne do kwalifikacji
miejsca kończą się szybko więc zależy nam na czasie. Ale widzę po sobie, ile stresu mnie to tak naprawdę kosztuje. Wczoraj nie spałam prawie całą noc, nie mam apetytu. Dzisiaj jest już lepiej, bo udało mi się znaleźć laboratoria które zrobią badania na czas
najgorzej z chlamydią. W moim mieście 10 dni roboczych czekania, a wizyta 21.10! Ale na szczęście w Krakowie tylko dzień. Dzisiaj jestem już dużo spokojniejsza i mam nadzieję, że się wyśpię
kolacja też zjedzona 
@ przyszła nad ranem. Nareszcie. Tyle że fsh, tsh i prl muszę zrobić w sobotę, co mi w ogóle nie na rękę, ale trudno. Wyjazd do rodziny, i sobota i niedziela, nie chce mi się!
Do tego przedwczoraj przy kolacji złapał mnie okropny ból prawej żuchwy. Dzisiaj już przechodzi, mam nadzieję, że to żadne problemy z zebami.
Dostinex 0,5 mg/tydzień i od 14 dnias dopochwowo luteina.
acha.
szkoda, że nie wiem, w którym jestem dniu cyklu, przez duphaston w ostatnim wszystko mi się pomyliło. Dalej plamię jak impresjonista, nie cierpię tego. Be oczywiście nie przeszkadza ale marzą mi się nasze namiętności małe w trochę innych okolicznościach niż czarna pościel czy prysznicowa kabina. Jestem zmęczona, tym dyskomfortem, dwa dni z synem sam na sam zaprowadziły mnie na krańce cierpliwości, z nerwów znów sięgam po papierosy, a nastrój poprawiam sobie moim ulubionym duchesse de bourgogne. Mam nadzieję, że weekend na Warmii przyniesie odrobinę odskoczni, że jeszcze są lody o smaku słonego karmelu u kroczka, że znajdę ciepły sweter na dnie szafy, zanim zacznę marznąć nad jeziorem.
W nocy śnią mi się oświadczyny. Rano mówię Be, że te magiczne tabletki przywracają płodność i widzę jego uniesioną brew - wiem, że chce naszego dziecka ale też wiem, że nie w takim oszalałym bałaganie. To człowiek, który musi wszystko doskonale zaplanować, profilaktycznie chciał iść nawet na badanie nasienia. A ja bym wolała zamknąć oczy i codziennie się starać, jakoś nie wierzę, że nam się uda wtedy, kiedy to zaplanujemy. Natura przecież zawsze robi po swojemu, im bardziej się czegoś chce tym więcej trudności z osiągnięciem celu. Metoda przerywana na szczęście czasem zawodzi, więc liczę na jakąś hiperpłodność, hiperseksualność i wzmożone libido, o którym pisali w ulotce diostinexu
)
jeszcze 2 godziny pracy i do domu, odbiorę samochód z myjni i pomkniemy siódemką na północ. Zapakuję bazyliowe babeczki, które wczoraj po nocach wypiekałam i chleb z boczkiem, który wyjątkowo miałam czas wstawić przed pracą. Potem staram się pamiętać, że tycie tyciem ale 56 kilo to maksimum, które powinnam osiągnąć, zanim popękają mi spodnie i wytrzeszczą przy próbie ubierania :'czyś Ty ocipiała?!'.
pozdrawiam Was wszystkie, telepatycznie chyba:))
Kwasy.Myślałam,że to kosztuje max 100 zł. Okazuje się ,że tak,ale nie chemabrazja medyczna.
40 min miziania buzi 200 zł. Chyba muszę zajść w końcu w tą ciąże bo już mnie wykańczają powoli te "nagrody". Zabieg w środę,miałam się zacząć łuszczyć w sobotę,a zaczęłam dziś. Zobaczyłam dziś rano,że już zrzucam skórę i szybko poleciałam do miasta załatwiać sprawy co by już nie wychodzić z domu przez weekend. Dobrze,że książka wczoraj przyszła. Czarownice polecały na wątku więc zamówiłam i już zaczęłam czytać.
Poza tym jestem już zmęczona kupowaniem moich kozaków na zimę. W sklepach nic ciekawego nie ma. Na allegro zamówiłam,okazały się za duże,ale zamiast zamówić mniejsze to zdecydowałam się na inne.Tamte odesłałam, wczoraj przyszły kolejne ,ale jak na 360 zł to takie gówno,że stwierdziłam ,że odsyłam. I tak już zwróciłam dwie pary ,a butów nadal nie mam. Nie to,że nie mam w czym chodzić,ale chciałam mieć takie jedne ładne na jakieś wyjście.
Po bromku czuję się w miarę ok. Czasem się zakręci we łbie i tyle,za to śpię do 11 i wydaje mi się że jestem jakaś spokojniejsza,nie rzucam się do wszystkich tak jak zwykle to bywało.
Ponoć prolaktyna to też hormon stresu,więc może ja wcale nie jestem wredna tylko hormonalnie rozpieprzona 
Aaaaa przyszedł mi nowy zapas testów ovu,więc jeszcze trochę i będę szaleć
Dziekuje za wsparcie.
Czlowiek nie moze caly czas siedziec w dole.
Duzo wsparcia czuje tutaj, jak nigdy nigdzie dotad. To niesamowite.
No co zyjemy dalej.
Paradoksalnie jestem szczesliwa, mam cudownego partnera, wspanialy zwiazek i tylko jedna mala kropka...
Nie bede marudzic.
Poczytuje sobie forum dla 35+ ahahaha no podstarzale frustratki hihi naleze do nich i bardzo podoba mi sie ich podejscie do zycia.
Co wiecej moge zrobic.
Chcialabym zeby ktos mi powiedzial ze juz dosyc, ze mam dac spokoj. Ja nie wiem skad we mnie tyle tej nadziei???
Zycze sobie i wszystkim Wam dziewczeta milego weekendu. Czas odpoczac, zajac sie czym innym niz wgapia ie sie w wykres 
Na końcu wszystko będzie dobrze. Jeżeli nie jest dobrze, znaczy, że to jeszcze nie koniec.~ Anonim
W tym cyklu obiecałam sobie nie robić testów owulacyjnych, mierzę tylko temperaturę, niech się dzieje co ma się dziać. Mąż wraca dopiero na następny weekend, będzie to prawdopodobnie czas tuż przed owulacją, oczywiście jak znowu się nic nie zmieni. Moje cykle od porodu wariują, Raz 31 dni raz 26, a raz 38:/ Wtedy naprawdę myślałam że się udało, ale testy negatywne i w końcu nadeszła, trochę dziwna ale była. Ostatni cykl jak w zegarku, nie miałam nadziei, w dzień spodziewanej miesiączki, rano chciałam zrobić test ale nie zdążyłam 
okres przeziebieniowy sie zaczyna...i oczywiscie czuje sie przeziebiona:( lykam rutinoscorbin jak tic-tac'i...a gdzies tam w glebi duszy "moze to fasolka?"...mialam isc na szczepienie przeciwko grypie (ja akurat od lat sie szczepie i sobie chwale) ale gdzies wyczytalam,ze nie wolno w 1 trymestrze ciazy...niby jakiej ciazy??
ale jednak odwolalam
za tydz sie okaze czy slusznie. Macie jakas wiedze na temat szczepionek przeciwko grypie a ciaży?
Wszystkim duuuuzo zdrowka zycze i wspanialego weekendu pelnego zielonych kropeczek!!
15.10.15 o godzinie 19;00 maz idzie na badanie nasienia, pełny pakiet za 240 zl. mam nadzieje ze czegoś się dowiem, jak będzie ok będę szukać problemów u siebie. Myślę, że zrobię w tym cyklu progesteron o ile 7 dpo nie wypadnie w weekend a właśnie wtedy mam zamiar robić. Zajęłam sobie głowę porządkami, mycie okien, sprzątanie szaf itp. mam nadzieję, że pomoże. Ta moja przyjaciółka jednak w ciąży nie jest bo dostała okres
Ale miała stracha hehe
No więc obecny plan działań po dzisiejszej wizycie u gin:
muszę zrobić badanie drożności jajowodów i będzie to może jeszcze w tym miesiącu, mam nadzieję że wszystko będzie w porządku i okaże się że mam drożne a później stymulacja...zakończona oczywiście fasolką
moje, a raczej nasze marzenia
A tak poza tym to jest szansa, że na koniec października dostaniemy klucze i będziemy mogli wprowadzić się do naszego mieszkanka:)
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.