Foto_Anna Przybądź, czekamy na Ciebie 25 października 2015, 22:11

Nadal nie jestem już w ciąży.
Wczoraj wyszłam ze szpitala.
Powiedziałam mojemu P przed snem: "zobacz, my tu śpimy dziś w nocy, a ONO zostało tam w szpitalu....."

Płaczę ukradkiem.

Nooo to sprawa wygląda tak... Byłam pewna że nowy sezon się rozpoczął wraz z przybyciem Miesiączki. Ale chyba jednak nie, bo głupia wysłała jakąś marną podróbkę samej siebie w postaci śluzu rozciągliwego podbarwionego krwią ... Jakiś istny pierdolnik się tam wśród obsady moich bohaterów chyba zrobił ...

RofTW Przegrałam bitwę ale nie wojnę! 26 października 2015, 01:41

11 tydz.,4 dz.

200 dni do porodu!

3cfeaa08a7b810c3med.jpg

- Mąż, podaj mi proszę jeszcze jedna bułeczkę.- Mąż wstaje, sięga po bułeczkę i kładzie ją na talerzyku, tuż przed moim nosem. Kontynuujemy oglądanie ulubionego serialu. Żadne z nas nic nie mowi. Nagle odzywam sie ja z jawną pretensją w głosie:
- Jesli podanie mi bułeczki jest takim wielkim problemem dla ciebie, to sama sobie ją wezmę!- Mąż patrzy na mnie mocno zdziwiony i pokazuje na bułeczkę ktora leży tuż przedemną i wzdycha:
- Ach ten twoj zombi-mózg... (Nasza prywatna wersja syndromu "ciezarnego mózgu" czyli "baby brain").

Zombi-mózg jest tak wyraźnie obecny jak mdlosci i rosnący brzuszek. Takie uroki ciazy- powiecie, ale to takze niezwykle uporczywa szkoła życia dla naszych partnerów. Od powtarzania tego samego w kółko po pare razy (naprawde juz ci o tym mówiłam?), po odkładanie rzeczy w dziwne miejsce (banany w mikrofalówce? Czemu nie!). I o to tym sposobem silna i niezależna kobieta jaką zawsze byłam ja, zamieniła sie w żałosną, śliniacą sie(!) owieczkę. Mąż mowi, ze jestem teraz słodka, ale ja mam troszke inne pojęcie na swoj temat... I jak ja jako przyszła mama bede funkcjonowała z taka głowa? Albo z jej brakiem? Znając życie wrócę ze sklepu zamiast z dzieckiem to z melonem w nosidełku...


Wiadomość wyedytowana przez autora 26 października 2015, 01:45

Gogope I niby wszystko jest ok... 26 października 2015, 01:48

Znowu problemy z zasypianiem...musze poobserwowac czy to tak zawsze w okolicach owulacji?... Bo ponoc owulacja sie zaczela...maz juz nie narzeka na ten "plan zajec"... W sumie to nigdy nie narzekal, tylko stwierdzil, ze to naprawde ciezka praca tak z "kalendarzem w reku"... Zgadzam sie z nim...chyba nawet nie do konca rozumie jak ciezka dla mnie, ale i tak jest nieziemsko wyrozumialy:) i za to go kocham....oby tym razem zaowocowalo....

agawaw W drodze do szczęścia 16 kwietnia 2021, 23:33

Pierwsze USG 14.04 (19 dni po transferze). Beta 7219.. Mamy piękny pęcherzyk ciążowy w macicy!!!😁💪🤗🌈 radość przeogromna🥰💛
Za tydzień kolejna wizyta i USG, mam nadzieję, że wtedy usłyszymy serduszko💛
Moje samopoczucie? no cóż bywało lepiej, chodzę mega senna, w ciągu dnia ucinam drzemki po 2 godzinki, apetyt mocno wybiórczy, lekko nie jest, póki co wróciłam do pracy, przynajmniej głowa zajęta☺️ Mimo ogromnej radości, czuję też strach, tak bardzo chciałabym żeby było dobrze😊
Walka z niepłodnością wywróciła nasze życie do góry nogami, tak bardzo potrzebujemy spokoju i powrotu do balansu, ale jeszcze chwilka🥰💛🌈

moonshine minionki rozrabiają 26 października 2015, 06:53

Powiedziałam mężowi, co mnie boli (nie pierwszy raz zresztą) i pojechałam na próbę. Pośpiewałam, wyżyłam się trochę...i wróciłam do domu z chorym gardłem. Właściwie to już wcześniej mnie coś brało, może dlatego byłam taka marudna.
Owulacji nadal brak, ale przyszła jakaś infekcja gardła. Za słaba niestety, żeby dostać L4, przynajmniej od mojego lekarza. Więc, po porannym serduchu, dupa w troki i jazda do pracy.

monilia84 W poszukiwaniu szczęścia :) 26 października 2015, 06:58

<3 12 tydzień 2 dzień ciąży <3

<3 30% ciąży <3

<3 Do trzeciej wizyty i USG genetycznego zostało: 3 dni <3

Witamy się w 13 tygodniu <3 oby szczęśliwym :)

Kochani u mnie coraz gorsza atmosfera z R. Coraz częściej się z nim kłócę. Nie wiem czy to hormony czy co ale wkurza mnie każde jego zachowanie. Czuje że jest bardzo daleko ode mnie.

13tc to tydzień w którym w przypadku Wiktorii zawalił mi się świat. Wtedy lekarze przepowiedzieli mi że ją stracę, że umrze we mnie :(
W tym szczęśliwym cyklu maleństwo zostało poczęte 13.08 czyli w dniu naszej 10 rocznicy ślubu. Mam nadzieję, że ta 13 przyniesie mi szczęście w tym tygodniu i okaże się że moje maleństwo będzie zdrowe, że wszystko u niego będzie ok.
Ten strach mnie paraliżuje, tak bardzo się boje o nie. Te dzieciątko to spełnienie moich marzeń to ...... tylko ono jest w stanie przywrócić pewną równowagę w moim sercu. Wiki nikt mi nie odda, wiem że nie wróci ale to maleństwo to cud który zesłał mi Bóg - wiem że pomyślicie że to głupie ale ja w To wierzę.
Mój brzuszek jest coraz bardziej okrąglutki. Zaczynam powoli czuć takie bulgotanie w brzuszku, ale nie wiem czy to moje maleństwo, ciężko jeszcze powiedzieć.
Odebrałam wyniki tarczycy ANTY-TPO i są bardzo wysokie aż 334, gdzie norma jest do 67 bodajże w ciaży :( Bardzo boje się aby jemu te antyciała nie zaszkodziły. Czekam jeszcze na wynik TRAb on jest najważniejszy byle tam wyszło wszystko ok.
Wizyta za 3 dni a ja czuje strach. Wczoraj pytałam męża czy pójdzie z nami, bo wydawało mi się że będę czuła się pewniej ale powiedział mi że nie, bo będzie w pracy :(
Oczywiście się poryczałam, bo potrzebuje jego wsparcia. Czasem wydaje mi się że on wogóle mnie nie rozumie. Że on poprostu nie chciał tego dziecka. A to tak bardzo boli. Wiem że pewnie się boi, ale on w połowie nie przeszedł tego co ja. Nie wie jak smakuje ból po stracie dziecka bo to ja ją urodziłam, to ja ją widziałam, dotykałam a ona poprostu nie oddychała. Gdyby poczuł to co ja to sądzę że cieszył by się z każdego dnia z tym maleństwem w brzuszku.
Jestem silną osobą mimo że mam miękkie serce, żal mi cierpiących dzieci i ludzi, ale dla tego maleństwa, dla moich dzieci jestem w stanie przejść przez to sama.
Widocznie mój mąż nie jest taką osobą która potrafi drugiego wesprzeć. Nie mówię że nei przeżył śmierci Wiki, ale to ja przeżyłam to na własnej skórze i potrzebuje żeby był przy mnie. Nie mam zamiaru mu się narzucać, jego decyzja. Ja będę walczyła do końca ile będę tylko miała sił.
Boże wierzę że tym razem mi pomożesz i wszystko będzie dobrze z moim dzieckiem <3

Wyniki tarczycy TSH <0,005
FT3 6,2
FT4 2,2

Czyli nie ciekawe FT3 bo FT4 to jeszcze jakoś takie sobie. Podobno TSH spada często po łożysko produkuje dużo hormonu beta HCG i wtedy jego wartość może spadać, czy coś takiego :)

A oto dzieciątko w 13tc: może moje już też będzie takie duże, badanie prenatalne wszystko pokażą :)

261cc87d0ed7566amed.jpg


Wiadomość wyedytowana przez autora 27 października 2015, 06:57

Idę za chwilkę pobrać krew bo chce sie dowiedziec jak tam mój progesteron i estradiol. Stresuje się przed obroną:/

Odnotowałam spory spadek temperatury. Zdziwiłam się tak bardzo, że aż dwa razy mierzyłam no i jak nic właśnie taka jest. Czyżby jednak jakaś owu? To możliwe, że jajko urosło w dwa dni z niczego? Miałam ochotę od razu brać się za serca, ale o 14 idę do ginki, więc nawet nie miałabym jak się umyć czy coś. Poza tym nie lubię chodzić taka "używana" do ginekologa, bo wiem, że on zaraz wszystko wie :D Niby nic, bo przecież wie, że się staramy, ale jednak jakoś mi tak głupio ;) Zapowiedziałam jackowi, że trzeba będzie się dzisiaj postarać, a ona na to:
- No ja pracuje do 16 dzisiaj... Długo takie jajeczko się utrzymuje?
- No wydaje mi się, że tak z 12 godzin, ale może mniej. Nie wiem w sumie...
- Aha... (myśli intensywnie) No to najwyżej obiad zjem później...

Rozterki emocjonalne mojego męża "Obiad czy potomek? Oto jest pytanie!"

Dzisiejszy monit rozwieje wątpliwości mam nadzieję. Postaram się nie dołować jeśli okaże się, że nic z tego. Obiecuję!

KaijaUK Irlandzkie starania 26 października 2015, 10:00

Hej, trochę nie pisałam. Zajęta jestem swoim wykresem i moim ukochanym :P Także to dobra wymówka :D Męczy mnie fakt że mam zapalenie uszu i pewnie nic z tego cyklu nie będzie. Niedawno troszki poplamiłam, nie wiem co to oznacza, oby nic złego. Mamy brzydką jesień, deszcz pada, pochmurno...typowa jesień. Nienawidzę jesieni. Także trzymajcie się ciepło, przytulajcie się do ukochanych częściej i więcej uśmiechów :) <3 :*

Żaniayarn Do trzech razy sztuka? 26 października 2015, 08:13

31dc, 3cs

Hmm.. brzucho boli, temperatura rośnie, piersi się robią jakieś dziwne, @ nie widać.. a do tego jeszcze większa ochota na <3 i jakieś intensywniejsze orgazmy :P
Czyżby coś się kroiło?
Wczoraj nie wytrzymałam i kupiłam 2 testy. Jeden od razu zrobiłam, a drugi dzisiaj rano... Na razie nawet cienia cienia nie ma. Ale nadzieję dalej mam, bo to w końcu dopiero 13 dzień po przypuszczalnej owulacji...
Miałam brać dupka od 25 dnia cyklu, ale biorę dopiero od wczoraj i nie przestanę brać tak około przez 2 tygodnie póki nie będę mieć pewności... Chyba mi nie zaszkodzi, co?
Teraz sobie przyrzekłam, że nie będę testować aż do poniedziałku... myślę, że jak "zaskoczyłam" to w ciągu tygodnia się powinno wszystko wyjaśnić, nie?
Trzymajcie kciuki :)


Wiadomość wyedytowana przez autora 26 października 2015, 18:17

Zapomniałam ostatnio zaktualizować dane: no więc, ostatnio mama załatwiła mi rozmowę z lekarzem z moich rodzinnych stron. Już o tym myślałam, ale wtedy jednak zrezygnowałam bo to jednak odległość, on często wyjeżdża i nie będzie kiedy i było dużo innych ale...Nie zmienia to jednak faktu, że to bardzo dobry lekarz i dość ciężko się do niego dostać.
No więc po rozmowie z nim, wszystko zanegował:
- że nie robi się hsg tak szybko, bo nas to dopiero 3 cykl a drugi starań bo to dość inwazyjny zabieg
- że prolaktynę robi się w 3 dc, a ja tak nigdy nie miałam bo jak zawsze pytałam w którym dc to on mówił tzn mój lekarz że to nie ma znaczenia
No i jednak zdecydowałam się na lekarza, który jest 300 km dalej, ale mam nadzieję, że przyniesie to zadowalający skutek:)
Bo kurcze tam mam tą pewność a tutaj u lekarza w Gdańsku nie mam tej pewności, a szkoda też przy okazji bez sensu wyrzucać kasę w błoto bo nam teraz naprawdę się przyda.
Jak na razie mam zwiększyć dawkę dostinexu do pół tabletki na tydzień i teraz kiedy będziemy w domu to mamy się z nim spotkać to omówimy plan działania. A będzie to na pewno listopad<3
Może pomoże też na te moje przedłużające się cykle bo dotychczasowy lekarz nawet nie chciał się tym zająć:(

W sumie to dobrze, że nie będę miała tego badania bo naprawdę strasznie się go bałam i oby nie był potrzebny..tego sobie życzę:)

Mam jeszcze nadzieję, że dzisiaj odezwą się w sprawie odbioru mieszkania w końcu bo naprawdę człowieka trafia szlak...oni się chyba uczą od polityków w niespełnianiu obietnic jakie składają.....masakra:/

gogo19 Wiem, że wreszcie się uda!!!!!!! 26 października 2015, 09:13

Piję inofem 2 razy dziennie po 1 saszetce. Po wypiciu czuję takie cykanie w jajnikach. Może rzeczywiście na mnie coś zaczęło działać. Muszę się gdzieś w tygodniu zarejestrować do jakiegoś gin na monitoring i podpatrzyć moje jajca. Mojego gin przez cały tydzień nie będzie, więc mam zamiar skorzystać z NFZ. Mam nadzieję, że nie będę musiała znowu coś zmyślać :-P i zrobi mi lekarz bez problemu ten monitoring. Zastanawiam się jeszcze kiedy się wybrać. Jak byłam w sobotę i pęcherzyk miał 11mm to myślę, że najlepiej by było może w czwartek zobaczyć czy podrósł i ewentualnie w poniedziałek sprawdzić czy była owu.
Czekam na dobre rady!


Wiadomość wyedytowana przez autora 26 października 2015, 09:13

23 dc
Temperatura poszła troszkę w górę ale jakoś dziwnie późno, kiedy wszystkie objawy owulacji już daaaawno minęły. Dziwne to wszystko. Podejrzewam że nic z tego, objawów ciąży i okresu brak. Tak bardzo bym już chciała dowiedzieć się że się udało. Wiem że moje marne 5 cykli to nic w porównaniu z dziewczynami które starają się o dzidzię latami ale każdy kolejny cykl to straszne rozczarowanie.

W czwartek w 14 dc byłam na monitoringu, lekarz powiedział że mam pęcherzyk na lewym jajniku wielkości 2,34 cm, kazał się starać, tylko że wszystkie objawy owu miałam w około 6dc, szyjka nisko, śluz itd, piątek, sobota, niedziela robiłam testy owu były negatywne zdecydowanie, w piątek zrobiłam LH z krwi, wynik 7,82. A dziś rano na monitoringu lekarz mówi że była owulacja, wczoraj potwornie kłóły mnie jajniki - oba.... co myślicie ? A i wczoraj szyjka macicy też zeszła na dół, może nie całkiem ale była niżej niż we wczesniejsze dni, a śluz był mialy - mleczny ale wodnisty.


Wiadomość wyedytowana przez autora 26 października 2015, 10:16

mmarzenak Tak bardzo chce.. 26 października 2015, 10:02

W sobotę byliśmy u moich rodziców (była też moja siostra) i powiedzieliśmy im o ciąży. Radości było co nie miara, dużo uścisków i śmiechu. To będzie ich pierwszy wnuk. Nawet nie wiedziałam, że mój tata się tak ucieszy, aż byłam w szoku hehe. Skończyło się na tym, że wszyscy upili się ze szczęścia ;) a ja musiałam wracać samochodem do domu (a nie jestem dobrym kierowcą). Bardzo się ciesze, że tak wyszło, bo strasznie mi ulżyło, że nie tylko my wiemy o naszym maluszku. W piątek jedziemy do teścia (350 km stąd), więc też mu powiemy.. teściowa się nie doczekała wnuka, umarła w czerwcu br. Ale nie czas na wspominki, bo zamierzam się już tylko cieszyć moim maleństwem.
Co do mdłości to są nadal, ale chyba mniejsze. Wczoraj za to było mi tak słabo, że myślałam, że nie wyjdę spod prysznica. Musiałam mieć niskie ciśnienie, w ogóle ostatnio jestem taka słaba, mam nadzieje, ze to nie anemia, jutro chyba zrobię sobie morfologie.

Dziś jest 26 dc. Głupia się pospieszylam i zrobiłam test 24 dc w dodatku z drugiego siusiu a nie tego całonocnego.Cykle mam 31 dniowe. Starałam się o maleństwo 9 dc i 14 dc, niestety mój mąż musiał wyjeżdżać w delegację. Tego 14 dc zauważyłam śluz rozciągliwy lecz musiałam się nieźle nagimnastykowac. 22 dc-25 dc pełno wodnistego śluzu,majtki zalane, pojawiła się nadzieja,że skąd on się pojawił skoro dni płodne juz miałam, w tym miesiącu postanowiłam się wcale nie nakręcac,żadny monitoring,dopiero po pojawieniu się wodnistego śluzu w 22 dc zaczęłam się nakręcac że może jednak to coś znaczy! Dużo wodnistego śluzu i niska szyjka..Wczoraj czułam zmęczenie, praktycznie wstałam kolo 8-9, siedziałam i nic nie robiłam w domu do godziny 14,potem poszłam z psem na spacer z jakiś 1km, jeździłam rowerem z 2 godziny, wróciłam kolo 18 do domu, i jak się położyłam tak nigdzie nie chciało mi się ruszyć. Wczoraj śluzu brak, praktycznie dziś również brak śluzu. I nie mam od jakiegoś czasu chęci na słodycze co jest bardzo dziwne, ponieważ jestem łakomczuchem ogromnym jeśli chodzi o słodkie w dodatku przed @. Jak juz pisałam wcześniej wodnisty śluz występował czasem popołudniu, w jednej chwili potok aż przebijalo na spodnie, na drugi dzień rano jak wstałam również potok . Wczoraj śluzu wodnistego już nie było za bardzo, dziś na razie tez nic nie zauważyłam,lecz delikatnie boli mnie kręgosłup jak przed @... I najchętniej położyła bym się do łóżka.Jestem nerwowa i rozdrażniona, bzdury doprowadzają mnie do płaczu.

Effa Zwariowane próby 26 października 2015, 10:37

Dzis USG...Stresuje sie jak przed egzaminem...od paru dni mam wspaniale przeczucia,ze wszystko jest dobrze a dzis normalnie stresior gigant.Dodatkowo idę sama ponieważ idę jako dodatkowy pacjent więc nie wiadomo o której mnie lekarz przyjmie i nie chcialam męża trzymać cały dzień. Boże spraw by wszystko bylo doskonale!!
Trzymajcie kciuki proszę proszę

Brak oznak hipotrofii Uf tylko łożysko stare 3 stopnia 14.03 szpital plus minus 21-22.03 będzoe cięcie termin z @ na 6.04 więc będę w 38 tc spoko. Padam już dziś nerwy zrobiły swoje
Także dobranoc :-)

Matko jak mnie dzisiaj rwie macica! Skurcze jak przed @. Mam nadzieję, że niedługo mi minie, a jak nie to wezmę dziś relaksującą kąpiel po powrocie z pracy.

Jacek w pracy, nie widzieliśmy się od rana, a i rano tylko po drodze "z siusiu" jak rozczochrane zombie podeszłam się przytulić i poczłapałam do łóżka. Przez telefon słychać, że stan agonalny chyba mu trochę minął. Miejmy nadzieję, że ten stan się utrzyma. ;)

Co to cyklu... Owulacji nie jestem w stanie potwierdzić, testy owulacyjne coraz bledsze, więc albo owu już była, albo nie było, a organizm się rozmyślił. Nie umówiłam się do żadnego gina. Postaram się jutro dostać na szybko do mojego, a jak nie to umówię się na poniedziałek, bo chciałabym żeby przepisał mi Dupka, bo nie chcę kolejnej telenoweli. Nie wiem czy w ogóle będę testować w tym cyklu. Mam dzień pod tytułem "NA CHOLERĘ MI TO WSZYSTKO, I TAK NIE WYSZŁO", jednak humor od rana trochę mi się poprawił, pije kawę, przegryzam owsianka i dostaje odleżyn na tyłku od siedzenia w pracy.

A tak ogólnie to całkiem zapomniałam zrobić dzisiaj obiadu :) Jacek będzie musiał przetrwać na bigosie zawekowanym przez jego mamę.

AAA! Jeszcze jedno! Byłabym zapomniała! Byłam u babci i stwierdziłam, że skoro i tam mam taki chujowy dzień, to nic nie jest w stanie go zepsuć bardziej, więc zebrałam się na odwagę i się zważyłam. I co? HA HA! 5 kilo mniej! AHAHAHA! Zwycięstwo!

UTWÓRZ KONTO

Twoje dane są u nas bezpieczne. Nigdy nie udostępnimy nikomu Twojego adresu e-mail ani bez Twojego pozwolenia nie będziemy wysyłać do Ciebie wiadomości. My również nie lubimy spamu!

Twój adres e-mail: 
OK Anuluj
Dziękujemy za dołączenie do OvuFriend!

Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.

Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.

OK (15)