Stoję przed lustrem i wpatruje sie w swoj wydety brzuch:
- Jesteś chłopcem. Ależ oczywiście, że jesteś chłopcem. Mam przechlapane...-
4 dzień na dopalaczach. Clo chyba mniej uciążliwa niż za pierwszym raza. Jajniki nie dają tak o sobie znać jak wcześniej, mam nadzieję że to nie oznacza że clo nie działa. Za to straszna zgaga mnie męczy. W piątek sprawdzimy jak się sprawy mają u ginekologa.
Pecherzyk nie pekl chyba jeszcze.
Rano zrobilam test LH i wyszedl mocno pozytywny. Kreska jeszcze ciemniejsza niz wczoraj.
Brzuch mnie boli, tzn jajniki, wiec moze niedlugo bedzie pekac.
Temperatura niska jak w fazie folikularnej.
Sluzu brak.
ja juz nic nie rozumiem. OF tez.
No i na dokladke Macho wyjezdza.
Wiec w tym miesiacu ilosc prob = 1. Slabo. Jak patrze na inne wykresy i tam roi sie od serduszek, to nie wiem czy jestem bardziej zazdrosna o ten sex czy o ewentualna ciaze.
Mega wkurzona jestem, bo wydalam kase na te wszystkie badania, monitoring, a nasze starania mozna okreslic jako mierne 
No i na dodatek jak w tym miesiacu nie zajde w ciaze, co patrzac na moje starystyki jest dosc prawdopodobne, to chyba robie sobie przerwe z tym wszystkim na pol roku.
Co jak co, ale rodzić zimą nie chce (a ja ciagle z nadzieja, ze zaciążę hehe)
Bólu brzucha ciąg dalszy. Macica mi nie odpuszcza i kuje i szczypie jak najęta od samego rana. Najczęściej po prawej stronie, pewnie od jajnika tego po owulce. Więc to tak boli?
Chciałam dobrze- wyszło jak zawsze. Wybraliśmy się na wszystkie dostępne groby naszych rodzin i znajomych, bo dawno nie mieliśmy okazji do niektórych zajrzeć i stwierdziłam, że w dzień taki jak ten powinniśmy się zmobilizować. I co? I chyba mnie przewiało. Od wczoraj zasypiam na stojąco i ciągle mi zimno. A najgorsze to to, że mi zimno w cycki
Takie nieprzyjemne uczucie w sutkach, niby zimno, niby boli. ;/ A ubranie koronkowego stanika to horror! zadrapałabym się na śmierć.
Ovu nie zaznaczyło owulki, ale Jacek uważa, ze powinnam ufać ginowi, że wie co mówi, bo wykres może być zaburzony i każda kobieta jest inna i może mi temperatura rośnie wolniej niż innym.
Optymista
Jeśli moje cykle będą przebiegać książkowo, to mam w tym roku jeszcze dwie szanse na zajście w ciąże 
Czuje jakiś taki wewnętrzny spokój. Kusi mnie trochę sikany, żeby mieć jakiś pogląd na betę. Móc się jakoś nastawić. generalnie wiem, że nie jestem w ciąży, ale zawsze chodzi taki chochlik po głowie i szepcze " A może jednak? Może się udało?". A ja nie chcę tak myśleć, bo rozczarowanie boli, a obiecałam sobie być radosną, bo dzieci przychodzą do szczęśliwych mam.
Dobrego dnia dziewczyny!
6 dni do bety
Wiadomość wyedytowana przez autora 3 listopada 2015, 07:16
Za tydzien wizyta. Teraz juz zleci... Bedzie skonczony 6 tydzien. Oby juz bilo serduszko.
Zasmarkana siedzę i dumam co z tym fantem zrobić, piję hebratę z sokiem malinowym, na noc wzięłam wypiłam mleko z miodem. Nie mam już pomysłów. Chyba będzie trzeba iść do apteki po jakieś leki dla kobiet w ciąży... Krople do nosa niestety normalne biorę bo przecież biorąc sól morską to się prędzej wezmę uduszę... A chyba nie o to chodzi...
Odczuwam ból z lewej strony podbrzusza...
Jutro wizyta u gin. Zrobię także betę i progesteron ponownie. Oby beta ładnie przyrosła. Tak się strasznie boję...
Na całe szczęście środa wolna także odpocznę trochę. Jeszcze do tego wszystkiego mam dentystę i będzie mi dwa ząbki dorabiać bo przecież łamią mi się na potęgę. Zawsze miałam problem z zębami i niestety kiepsko to widzę w przyszłości... 
Nie mogę się doczekać pierwszego USG. Wtedy sie nie doczekałam więc teraz mam ogromną nadzieję.
Brazowawy sluz z rana zapowiedź raczej wiadomo czego
napisze później czy się rozkręciło
35 dc, @ brak, jakichkolwiek objawów brak. Ubieram się, wsiadam w samochód i jade po test
Przyszła @ wczoraj. To dobrze. Rozpoczął się mój pierwszy dzień ciąży
Poród będzie wypadał w okolicach poprzedniej daty:) Było 6 sierpnia ,a teraz będzie jakoś 8-9 
Teraz tylko mąż musi mnie zapłodnić 
Wczoraj koleżanka powiedziała mi o ciąży znajomej.Ja byłam przekonana,że nie uda się jej tak szybko bo tsh miała coś koło 5 i się nie leczyła.W sumie starania rozpoczęła w lipcu to trochę czasu minęło...Ale,żeby wiedzieć że ma się coś nie halo z wynikami i chwalić się zaraz na fejsie?Doskonale znając moją historię? Toć ona dopiero co test zrobiła...Oby tego nie pożałowała bo naprawdę już dużo złego w życiu przeszła...Idę do roboty może mnie już dziś nikt nie zdenerwuje...
O kurde o kurde o kurde!!!!!
Jest cień!!!!
Zastanawiam sie nad zrobieniem kursu reiki. Rozmawialam z mezem i troche z kasa krucho teraz ale ok stycznia moglabym jechac. Moze to jest wlasnie to co chce robic?
Większość moich wpisów w pamiętniku jest smutnych i dołujących. Pewnie dlatego, że w większości sięgam do niego, gdy mi naprawdę źle. Dziś będzie odrobina humoru 
Moja wczorajsza rozmowa z mężem:
Ja: Musisz powtórzyć badanie nasienia.
Mąż: Ale gdzie?
Ja: No nie wiem, a gdzie byś chciał?
Mąż: Może być tam gdzie ostatnio, mieli fajne pornuski, spiszę sobie tytuł 
Rozmowa nr II:
Ja: Zarezerwowałeś coś na sylwestra?
Mąż: Nie, na sylwestra będziesz już z brzuszkiem i będziemy siedzieć w domu 
Jak tu go nie kochać 
Poza tym wracam do picia inofolicu, dla męża zakupiliśmy profertil. No i zakupiliśmy żel conceive plus. Wczoraj w aptece wydaliśmy 366,05 zł. Kupę kasy, ale jak nie pomoże to przynajmniej nie zaszkodzi. Chcemy mieć poczucie, że dajemy z siebie wszystko!
Będziemy rodzicami i już!
Nie mogę się doczekać wizyty u lekarza. Mam 12 listopada. Uwielbiam chodzić na wizyty, mogłabym codziennie
Zawsze po wizycie mam dobry humor.
W ogóle ostatnio moje nastawienie jest dużo bardziej pozytywne. Może to jest recepta, bo dzidzia chce mieć wesołą mamę?
Wiadomość wyedytowana przez autora 3 listopada 2015, 11:25
Ale mi sie dzisiaj kreci w glowie...nie moge usiedziec przed komputerem w pracy...wooow...jak sie ratowac?nie chcialabym jeszcze sie przyznawać w pracy. ..ale no nienajlepiej sie czuje..a dzis i kolejne 3 dni po 10 godz w pracy...
No to nadszedł @ po 10 dniach spóźnienia.
3dpt już jutro ide do pracy, z jednej strony bardzo chce już wrocic bo w domu nic nie mogę zrobić a takie polegiwanie jak podłoga prosi się o odkurzenie to męczarnia ale dla groszków do przyszłego piątku NIC nie robię!!! W pracy super czas szybko minie i caly czas jakies zajecie a z drugiej te pytania no nie wiem czy mi się ich chce
Z drugiej strony jak jestem w ciąży to musze zacząć ogarniać sprawy żeby za 6 miesięcy wszystkie moje obowiązki zostawić uporządkowane 
Dzis przyjemność mnie czeka wielka FRYZJER 
A na obiad robię łososia z makaronem w sosie z oliwkami 
No i znów to samo, myślałam, że uodporniłam się na ten ból, a jednak dziś znów mnie dopadł. Już nie wiem co mam robić. W tym miesiącu na nic się nie nastawiałam, nie mierzyłam temperatury, nie zaznaczałam objawów, wiedziałam, że nic z tego nie będzie, a jednak znów się posypałam jak przyszło to cholerne plamienie. Nienawidzę tych plamień, za każdym razem jak ono się pojawia czuje się jakby mi ktoś wbijał nóż prosto w serce 
Staram się wierzyć, że w tym wszystkim jest ukryty jakiś głębszy sens, ale w dni takie jak dziś jest mi bardo ciężko. Tak trudno mi to zrozumieć, ogarnąć, czemu nie mogę zajść w ciążę tak normalnie, po prostu, jak miliony kobiet każdego dnia. Jest mi tak bardzo, bardzo smutno...
Ale cóż poradzić, jak nie można nic poradzić. Trzeba wstać, otrzeć łzy, pomodlić się i walczyć dalej ...
Dziś nadszedł ten ciężki i bolesny dzień, testu nie zdążyłam zrobić, bo rano już czekała mnie niespodzianka. W sumie to odetchnęłam z ulgą, że w końcu przyszedł i że to nic poważnego, bo zaczęłam się bać. Byłam pewna, że to nie ciąża dlatego zaczęłam się martwić, że może to moja zmiana endometrialna. No ale nie ma co teraz trzeba czekać aż się skończy @ i umówić się do lekarza na monitoring. Od dziś zażywam inofem miejmy nadzieję, że pomoże.
Wiadomość wyedytowana przez autora 5 grudnia 2015, 09:22
Temperatura oszalała i poszła w górę... O co kaman?? Rano jak zmierzyłam to nie mogłam dobrze zobaczyć co jest na wyświetlaczu czy 36,75 czy 36,15 aż męża obudziłam żeby zobaczył czy mnie oczy nie mylą. Na wszelki wypadek zmierzyłam jeszcze raz i wyszło 36,81 - 8 nie można było pomylić więc ta pierwsza prawdziwa musiała być 36,75.
Poza tym piersi nadal bolą i brzuch na @ też.
Wiecie co jest najgorsze w długiej fazie lutealnej?? PMS który nie trwa tydzień tylko 2 tyg i dłużej. Przez dwa tygodnie obolałych ciężkich piersi i bolącego brzucha można dostać świta !!!
Chociaż wyjątkowo emocje trzymają mi się na wodzy, może dlatego że przeważnie mój PMS wyładowuję na mężu a ostatnio jak wracam z pracy zaraz idę spać on wstaje przede mną więc prawie się nie widzimy. Wczoraj moje okresowe alter ego próbowało skręcić z nim awanturę ale zaczął się ze mnie śmiać i jakoś mi przeszło 
Ale fakt ostatnio ciągle śpię, w dzień nie mam jak drzemać ale wracam z pracy i ok 22 - 23 już śpię jak suseł a rano... dziś nie mogłam oczu otworzyć o 8:30. Robię sobie tylko krótką przerwę o 6 na mierzenie temperatury, ale 9-10 h snu to chyba bardzo dużo jak na dorosłego człowieka?? Dodam jeszcze że po tylu godzinach snu w pracy zamykają mi się oczy i ciągle ziewam... Musze się ogarnąć z tym spaniem.
Miłego i pogodnego dnia dziewczyny !!
Wiadomość wyedytowana przez autora 3 listopada 2015, 10:44
Juz mam w doopie kompletnie tesciow
myslalam, ze da sie to wszystko posklejac, przeciez kurwa maja tylko jednego syna i 2 wnuczat
tesciowa wypiela dupsko i zjechala do polski 15ego wrzesnia..chuj z nia, ale myslalam ze chociaz tesciowi zalezy na kontaktach z wnukami...mam dwa wozki, spacerowke lekka do pracy i na zime ciepla z pokrowcem i spiworkiem..pojechalam do niego po wozek..nikogo w domu..otwieram szopke a ona otwarta!!!!! w srodku wozek..no nic ze ktos mogl to ukras..przezciez to nie jego nie?
dzien pozniej napisalam do niego bo nie moglam znalezc pokrowca ani spiworka a bardzo byl mi potzrebny..pojechala, grzecznie zapukalam..i zadne dzien dobry, zadne czesc...cham pieprzony tylko wypali CO/!....nawet nie weszlam do srodka, czulam ze sobie tego nie zyczy...podal mi wielka torbe z wszystkimi rzeczami sary jakie tam zostawialismy typu zabawki, ubranka na przemiane..wszystko kazal zabrac
nie rozumiem nic, jeszcze 2 tygodnie temu relacje byly ok, nie poklocilismy sie, nic sie nie stalo aby mogl sie tak zchowywac 
kazal przywozic do siebie wnuki w niedziele..2 razy pod rzad pojechalismy zawiezc mu wnuki..zajezdzamy..nikt nie otiwera..cisza
nie mamy juz sily do tego czloweika...maz ma dosc, jest mu wstyd za ojca...maz powiedzial,ze wiecej tam nie pojedzie, mam nie odbierac telefonow i temat skonczony.
jeszcze kilka zdjec 


zdjecie halloweenowe i dzisiejsze 
Wysłaliśmy do Ciebie wiadomość z linkiem aktywacyjnym.
Aby aktywować konto przejdź do swojej poczty email , a następnie kliknij na link aktywacyjny, który do Ciebie wysłaliśmy.
Jeśli nie widzisz naszej wiadomości, zajrzyj proszę do folderu Spam.